Życie po życiu

NIESMIERTELNI

JESTEŚMY NIEŚMIERTELNI

http://www.mu6.com/index.html
Czy są duchy, zastanawia się większość ludzi. Czy jest możliwe, byśmy byli rzeczywiscie nieśmiertelni? Czytamy o rożnych substancjach zmieniających stany swiadomosci, umożliwiające nawet rozmowy z aniołami. Jeden zastrzyk i pojawia się przy nas anioł na zawołanie. Uderzeni patelnia w głowę znikamy, wyłaniając się po chwili z ciemności . Gdzie byliśmy wiec w tym czasie? Skoro duch jest nieśmiertelny winien być siebie zawsze świadomy. A tymczasem znika i się pojawia kierowany jakimś kaprysem. Gdy zasypiamy również nas nie ma, gdzieś znikamy, budząc się rano wyspani, nie wiedząc co się z nami w tym czasie działo, wyjaśniając iż przecież spaliśmy. Czy mając tyle niejasności możemy być czegoś naprawdę pewni?
Czy jest wielkim optymizmem i niezwykłą brawurą stwierdzenie- JESTEM NIEŚMIERTELNY!!!
Czy jest to zmykaniem oczu na naukowe objaśnienia. Rozmowy o nieśmiertelności kwitowane są pobłażliwym uśmieszkiem. Gdy spytałem znajomego, czy wie coś o duszy i duchu, odpowiedział wykrętnie, ze pewnie po śmierci coś jest, -teraz to chyba nie, nie postrzegalne dla nas. Czy aby tak jest naprawdę?
Niczego nie widać? Otóż wszystko mamy pod ręka, tylko nie zgadzamy się z tym co widzimy i postrzegamy, oczekując czegoś niezwykłego. Przyzwyczajeni opowieściami o aniołach i niezwykłych cudach, pragniemy w głębi duszy również niezwykłości, czegoś co będzie całkowicie odmienne od tego co nas otacza i czym w rzeczywiscie jesteśmy.
A jesteśmy człowiekiem obdarzonym świadomością, potrafiącą nam umknąć, zniknąć, nie dającą się obserwować, tracącą swoja tożsamość i poczucie ciągłości trwania. Znika nam wolna wola i się pojawia gdy sprzyjają temu okoliczności. Same zwierzaki spoglądające bezrozumnie, napawają czujnego obserwatora strachem, bo czyż można być takim bezmyślnym, patrzącym ślepo w oczy, nie wykazując żadnej rozumnej reakcji. Mnóstwo pytań narzuca się samo, wzniecając w nas niepokój. W tym wszystkim przyszło nam żyć. W braku pewności, co będzie z nami w dalekiej przyszłości. Jeszcze ta śmierć tak paskudnie wygląda. Człowiek się ledwo rusza, kości zgrzytają w stawach i co któryś z nas głupieje na starość, tracąc pamięć. Nie radzi sobie, leząc w łóżku. Ślepy i głuchy, skazany na opiekę bliskich, patrzących na niego z troska lub obrzydzeniem.
Od lat wypytuje niefizycznych znajomych o sens życia, Jak je spędzić, czym się zajmować i do czego dążyć., Co należy robić, by z perspektywy nieskończoności nie trwonić cennego czasu i powiedzieć sobie teraz się mi udało. Czy dostałem odpowiedz?
Tak.
Nie rozumie jej jednak w pełni do tej pory, wgłębiając się we fragmenty łamigłówki. Przez brak ciągłości swiadomosci przebrnąłem, sama ewolucja okazała się również prosta ze swoja mózgoczaszką i układem nerwowym. Tylko ten cel życia okazał się dla mnie bardzo trudny do wyjaśnienia. Sama świadomość- JAŹŃ okazała się dla mnie czymś innym niż sobie to wcześniej wyobrażałem. Widząc w niej mnie- siebie, samo-obserwującą się istotę- podmiot, mający wole i potrafiący podejmować decyzje, zdziwiony bylem trafiając na coś odmiennego. Właściwości które wymieniłem nie były moja stałą cecha, jakby pożyczone. Były czymś w rodzaju naczepy do mnie właściwego, dodatkiem do Jaźni, uzależnionym od wielu czynników. Sama Jazn okazała się dla mnie swoistym rdzeniem, otoczonym rożnymi niewidocznymi substancjami, wzbudzającymi we mnie całą moją psychiczna zawartość. Oddzielając mnie właściwego od umysłu, ułatwiłem sobie zrozumienie zachodzących we mnie zjawisk. Czy pochopny jest ten podział?
Otóż nie.
W podręczniku do psychologi znajdziemy osobne rozdziały-podziały człowieka, dzielące go na fragmenty. Poskładane w rozdziały doskonale opisujące zachodzące w nas zjawiska. Dla mnie brak jest w nich jednego stwierdzenia.
JESTEM NIEŚMIERTELNY a wszystko co w sobie postrzegam jest moja duchowa natura. W ciele fizycznym powstaje i jestem takim jakim ono mnie tworzy.
Do czego zmierzam?
Do tego ze w niebie jak i na ziemi!!!
Co oznacza dla mnie, ze po śmierci jesteśmy tacy sami, nie posiadając już ciała fizycznego z układem nerwowym. Jest nam umożliwione zatrzymanie przy sobie naszej psychicznej zawartości, pomimo tego, ze nie dysponujemy już przecież fizycznymi rękoma, nogami czy głową. Możemy chodzić i odczuwać jak za życia i realizować własne cel.
Tutaj skrywa się psikus stworzenia.
Mózgu brak a my ciągle tacy sami jak za życia. Ha, ha ,czy masz na to dowody- spyta sceptyk. A mam, -wymagają one niestety przygotowania, by je postrzec.
W niezwykle subtelnym planie nas samych tkwią dowody. Wgramalając się w zabłoconych kaloszach niczego w nim nie znajdziemy.
Przed paru dniami mailem niezwykłych gości. Stojąc w kuchni usłyszałem wewnętrzny głos, zwracający mi uwagę na pewne zdarzenia. Eh, czyżby pogłośnione wspomnienia przemykają mi przez głowę, spytałem sam siebie zaskoczony czyjaś obecnosci. Nie widziałem nikogo w pobliżu, cicho wszędzie a drzwi szczelnie zamknięte. Delikatny podmuch w umyśle zasygnalizował mi, ze mam niefizyczna wizytę, -są i chcą porozmawiać.
O ONI, hehe.
Tak to JA, usłyszałem ponownie słowa w głowie. Ech, zbyt delikatnie to zabrzmiało, zignorowałem i poszedłem dalej, nie dostrajać się do szepczącego głosu. Wtedy wlała się w mnie gotowa odpowiedz na wcześniejsze pytanie, intensywna i wibrująca myśl, idea wyjaśniająca moje wcześniejsze pytania.
Ach to WY, teraz słyszę świadomie, reaguję zaskoczeniem na niezwykłą rozmowę.
Cos we mnie zaprotestowało i odczułem chęć ucieczki. Moje ciało niefizyczne postąpiło krok do przodu, porywając po chwili ze sobą świadomość. Jestem poza ciałem niczego nie widząc, skoncentrowany na krokach w ciemności. Nie dostrzegam zaniku wzroku, jakby go nie pragnąc. Wiem w która stronę pragnę iść, mając w umyśle doskonalą orientacje wnętrza. Cos zatrzymało mnie jednak w miejscu, wyciszając moja chęć ucieczki. Nie dysponowałem w tym momencie wola, jakby ktoś mi ja powstrzymał, uniemożliwiając wykonywanie spontanicznych decyzji. Nie zdziwiło mnie to zbytnio, gdyż wielokrotnie miałem już takie kontakty z niefizycznymi znajomymi i często chciałem w pierwszej chwili uciec. To zamrożenie ruchu powstrzymało mnie od tego, uniemożliwiło spontaniczną ucieczkę.
Dostrojony bylem do ciała astralnego, które nie słuchało się mojej woli, stojąc zamarłe w bezruchu. W czasie rozmowy towarzyszyłem uwagą wypowiadanym słowom, ciągnąc zrozumieniem za ich treścią. Przy zawężeniu słownego dialogu do myślowego kontaktu, mojemu zrozumieniu towarzyszyło wyobrażanie sobie już gotowych odpowiedzi. Odczuwając- słysząc pojawiające się we mnie przesłane niezwykle klarowne myśli, komentowałem ich treść, ustosunkowując się do nich, przyjmując w śpiącym ciele rożne pozy( chyba w ciele mentalnym) obrazujące mój stosunek do wypowiedzi niezwykłych gości.
To spontaniczne zachowanie się ciał niefizycznych wydaje mi się największym problemem utrudniającym takie duchowe rozmowy. Zamiast siedzieć cicho i słuchać co maja nasi towarzysze do powiedzenia, kręcimy się niefizycznymi ciałami, wyrażając przy ich pomocy własne zdanie. Gdy odpowiedz nam się nie podoba, rozrabiamy strasznie w niefizycznej postaci, uniemożliwiając wręcz jakikolwiek dialog.
Nie wierzysz MI, zabrzmiało znowu słowem?
Powstrzymałem się od wypowiedzi gestem, zamierając w bezruchu, by pochopnie nie strzelić byka jakimś spontanicznym grymasem. Nie wierze odpowiedziałem, obserwując niepewność jaka się we mnie zrodziła.
To zaczekamy aż zobaczysz!
Od dłuższego czasu skoncentrowany jestem na malarstwie, poświęcając mu cała swoją energię. Moje pytanie brzmiało- czy na całego się wciągnąć w realizacje jednego, by osiągnąć jak najszybciej efekty, czy wszystkiego po trochu, rezygnując z konkurencji i pragnienia sukcesu.
Wszystkiego po trochu, padła odpowiedz, bez tego palącego napięcia, pragnienia-pospiechu które odczuwasz.
Trudno było mi się zgodzić z tym zdaniem. Druzgotało to przecież mój sposób życia jaki przyjąłem. Przecież się sprawdza, osiągałem w ten sposób czego chciałem, wyszeptałem tracąc już pewność. Przecież się zniszczę!!
Wychodząc na ogród starałem się pozbyć pragnienia sukcesu, odczuwając wzrastającą we mnie trwogę, strach i niepewność, iż popełniłem błąd, tak bardzo się przecież starając.
Rozprężyłem rodzaj wewnętrznego napięcia i wyrzekłem się silnego pragnienia sukcesu. Wtedy stało się coś niezwykłego.
Cały ogród nabrał dziwnego blasku, rodzaju poświaty a mnie ogarnęła radość, rodzaj lekkości i beztroski. O, to jest zdecydowanie cenniejszym doznaniem, niż siedzenie przed sztaluga i drapanie pędzlem po płótnie.
Po chwili powróciło stare rutynowe przyzwyczajenie i wyobraziłem sobie jak kolejny obraz mi nie wychodzi. Zacisnąłem zęby.
Dla zainteresowanych – FOTKI Z MOJEGO WERNISAŻU  W PRACOWNI

http://kunstarena.com/ausstellungen/atelietausstellung-lauf

Kunstarena jest moim drugim blogiem- w języku niemieckim i angielskim. Poruszam na nim wyłącznie tematy związane z malarstwem. Znajdziecie tam 900 zdjęć o rożnej tematyce, dotyczące mojej pracy artystycznej: 700 zdjęć malowanych prze zemnie wnętrz (GALERIE -GALLERY) i 150 zdjęć najnowszych obrazów abstrakcyjnych w (VERKAUFSGALERIE- SALES GALLERY).
Funkcje i cele pozostałych stron bloga, umieszczone w górnej belce, domyślicie się Państwo, przeglądając ich zawartość.
Zdjęcia o dużej rozdzielczości do 1920×1080 dają się powiększyć w galeriach po wciśnięciu małego kwadracika ( prawa strona fotografii), pojawiającym się przy najechaniu kursorem myszki na zdjęcie. Gdy zacznie otwierać się małe kółeczko (jak wskazówka zegara), w górnym prawym rogu, należy cierpliwie czekać aż zdjęcie się otworzy. Zbyt szybkie klikniecie strzałki „następne zdjęcie”, spowoduje jedynie otwieranie się tego samego zdjęcia od początku. Fotografie umieszczone w artykułach maja najczęściej wielkość 1200×900 pikseli i dają się również powiększyć po kliknięciu na nich myszka, bez względu na widoczną wielkość każdego zdjęcia, umieszczonego w artykule.
Koncentrując się na pracy twórczej, coraz mniej czasu poświęcam temu blogowi o tematyce ezoterycznej. Nie znaczy to ze całkiem zamilknę i przestane pisać o ciałkach. Tematowi rozwoju duchowego nadaje ciągle wielka wagę, zbierając przemyślenia – szkice pod przyszłe artykuły.

7 myśli nt. „Życie po życiu

  1. Anula

    Fantastycznie opisane! Zbyszek, twoje słowa płyną wartkim strumieniem 😀
    Bardzo trafne spostrzeżenia. Niesmiertelność odczuwam w dosc wąskiej plaszczyznie swiadomości. Troche trzeba pokopać żeby ją odczuć. Ale jest. Nie mam co do tego watpliwosci.

    Foty z wernisażu świetne.

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Sprawdzałem czy po długiej przerwie potrafię jeszcze pisać. Cos zgrzytało , zacinała się myśli. Tekst nie jest skończony, to początek dyskusji jaka chciałbym rozpocząć. Czym jest szalona pasja i czym się w niej kierujemy. Niefizyczniak podsunął mi parę osób w życiu pod lupę, są to osoby wyróżniające się silna wola, ziejące płomienie w imię dobra.
    Ha, ha pamiętam jak dziś wielokrotnie jego słowa.
    Gdybyś się tak nie starał, to bym ci pomógł. Czym jest to staranie i jakie szkody wywołuje w niefizyku, -na to szczególnie warto zwrócić uwagę. Przy okazji opisałem moja percepcje niefizyczna, jak rozmawiam z duchami. Sporo osób się skarży, ze niczego nie słyszą i nie widza. Co jest tego przyczyna , ze jeden niczego nie widzi, drugi ma zwidy a trzeci, na luzie rozmawia z tymi po drugiej stronie.
    Wszystkiego po trochu, co to oznacza? Gdy koncentrujemy się na jakieś specjalizacji , cisnąc jedno z cala mocą, dzieje się coś niedobrego. Pozostałe faktory życia idą na psy. Bardzo często spłycamy je, tracąc wgląd w całość. To ta bida. Mówi się, ze robol nie myśli a intelektualista nie potrafi wbić gwoździa. Swojego czasu się narobiłem i straciłem , gdyż zabrakło czasu na spekulacje. Teraz spekuluje a się robić nie chce. Hm. znowu zbroiłem:)

  3. Zbyszek Autor wpisu

    Pamiętam jak Brus opisywał niezwykle ćwiczenie zginanie niefizycznego palca. Tak długo nad nim ślęczeć, aż się miał zgiąć a wtedy człek miał dostęp do podświadomości, znaczy w tym stanie jak się mu paluch wygiął, mógł się łatwo programować. Któregoś razu Misha uparł się na tego wyczytanego w książce palca i nie za bardzo wiedział z opisu o co w tym chodzi, co i dlaczego zginać. Na jednym zlocie w Muchowie, w czasie ćwiczeń, pocałował niefizycznie Anule w policzek,-zakrzyczała, gdyż odczula go na twarzy. Nie wiedziała kto ale wyraźnie rozpoznała dotyk na policzku. Wszyscy siedzieliśmy wtedy przy stole i obserwowaliśmy bacznie co się będzie dziać. Okazało się, ze choć Misha nie umiał zgiąć palucha jak w książce Brucea, to potrafił cale ciało astralne poruszyć,- pozostając w ciele fiz. świadomością. Czy to możliwe, taki wyczyn? Innym razem na zlocie Darek i Noble mieli mnie ciągnąc za palucha. Noble poszarpał mnie astralne a Dark rzucał mną po ścianach mentalnie. Czy coś odczułem,- a tak paluch był pociągnięty a ja w myślach rzucałem Darkiem po ścianach, w wyobraźnie oczywiście- utożsamiłem się z tym co on robił w wyobraźni. Co się wiec stało i co dzieje gdy sobie coś sobie „aktywnie”wyobrażamy.Te nicponie się nam ruszają, te ciałka, – one potrafią przyjmować rożne grymasy a nawet cale pozy czy wykonywać ruchy , oddające charakter odczuwanego uczucia czy myśli. W przypadku rozmów z duchami-ANIOŁAMI , te grymasy nas zdradzają, widać jak na dłoni co myślimy i czujemy. Zarówno astralne ciało jak i mentalne wykonuje ruchy, które niektórzy nawet w fizyku mogą postrzegać. Ciała subtelne mogą wspólnie je wykonywać jak i osobno,- wedle swojego rodzaju. Od tego zależeć będzie czy odczujemy jedynie jakiś ruch w naszym astralnym planie, czy nawet rozpoznamy sprawce tego zdarzenia, znaczy czyjegoś identa. Dzięki temu zjawisku możliwym stało się wiele w życiu, gdyż ewolucja otrzymała niewidoczne dla nas konstrukcje. Samo wykonywanie ruchów przez ciała subtelne to jeszcze nie wszystko. One się porozumiewają miedzy sobą. Co za fantastyczna bajka, można pomyśleć.

  4. Conchita

    Co ciekawe mnie też kilka dni temu trzepnęło w podobny sposób. Siedziałam sobie w pracy a tu znienacka dotarło do mnie jak blokuje mnie moje główne pragnienie/ dążenie do oświecenia. Wszystko było jak na tacy, więc wyparłam się pragnienia oświecenia i zrobiło się coś dziwnego: jakby jakiś dźwięk energii, którą wysyłałam w dal zniknął i zrobiło mi się błogo i dobrze i cicho, cała rzeczywistość nabrała blasku, doświadczenienie otoczenia i siebie się wzmocniło, wszędzie było dużo energii, która przepływała przeze mnie swobodnie jakbym była przejrzysta czy co… Kilka godzin potem jednak znów się wciągnęłam. Ale nawet teraz jak pomyślę, że wyrzekam się „przyszłego oświecenia” to mnie subtelnie kopie :)…

    Ciekawa ta zbieżność, oj, ciekawa…

  5. Anula

    Aj, tak. Równowaga wcale nie jest taka prosta. Mnie od niedzieli ktoś trzyma za ramię. I niestety nie wiem kto mnie tak obejmuje. Ale dotyk jest bardzo wyraźny i na oczywistym planie. Nie jest to zbyt przyjemne. Jak wyrażam intencje, ze nie chce czuć… to czasem ucisk ustaje a czasem nie. Z tym talentem to jest tak: Zdarzało mi sie pisać natchnione prace na studiach. Siedział mi jakiś ufok na ramieniu i cisnął z prawej strony. Ja miałam nie przeszkadzać. Zero woli, zero wysiłku, ja tylko układałam zdania. Cała reszta po kolei ukladała się w fantastyczny tok mysli. mentalne ciałko nie uczestniczyło, astralne puchło w podekscytowaniu nad „swoim” geniuszem a reszta płynęla… inna sprawa to poźniejszy odbiór tych tekstów przez profesorów czy doktorów. Ale raczej zawsze doceniali konsekwencje myslenia i odkrywczość. Ze śpiewem troche inaczej juz to wygląda. Pomysle jeszcze i opiszę…

  6. Zbyszek Autor wpisu

    Swiadomosc jest uksztaltowana pojemnoscia mozgoczaszki i jej przepustowoscia, tego nie da sie zaprzeczyc. Staramy sie uwolnic od tych %, docierajac do naszej jazni. Jazni nie rusza juz ksztalt glowy , czy elektyka przewodow w glowie. Jest ponad ukladem ziemskim. Ha, hi , dobrze brzmi uklad ziemski, jakby byly jakies inne. Sa ludzie co potrafia sie otrzepac i wniknac w inne istoty, moga porownac , postrzec roznice. Wtedy widac to co stale i niezmienne w jazni a to co narzucone cialem gatunku w ktorym sie siedzi za zycia. A wiec mozg kreuje swiadomosc a niesmiertelna jazn jest jej rdzeniem.O to chodzi w zyciu, by wlezc w jakies cialo, pozyc sobie, zebrac doswiadczen w tym ciele a potem miec co wspominac i porownywac. Czlowiek przyswaja sobie ograniczenia, ogranicza swoja duchowa wolnosc by wyniesc z tego cos. No wlasnie co wynoisimy z zycia? Kto wie co nam to daje?

    W tym co sie wynosci bedzie skryta odpowiedz na pytanie, czym jest swiadomosc a czym zawarta w niej jazn.

    Jakby kto watpil w swoja niesmiertelnosc, to warto pomyslec, iz najfajnieszym dowodem na nia jest to, iz jak patrzy i siebie sobie sam uswiadamia, to jest. Niby ma to slabosc, taka oczywistosc,bo jak nas nie ma (zemdlejemy) to niby nas nie ma. Zaden to jednak problem, gdyz ta pozorna slabosc w dowodzeniu wynika wlasnie z samego systemu zycia i jest wkalkulowana w procesie duchowego wzrostu.

    Uwalniajaca sie osoba z mozgoczaszki rozbudza w sobie swiatlo jazni. Zmienia to jej charakter i umyslowe wlasciwosci. Ona odrzuca jakby niuepotrzebny ziemski umysl, zastepujac go czyms uniwersalnym. Staje sie uniwersalnym umyslem. Te wlasciwosci powolnego umyslu czlowieka, narzucone przebywaniem w ciele, zastapione sa czyms niezwykle fajowym, czyms co sie kazdemu spodoba. A wiec spoko ludziska. Jesli wam kiepsko idzie , kiedys po smierci bedzie ekstra luksusowo!!!

    kto sie chce dowiedziec jeszcze za zycia o tym, winien sie wziasc w garsc i troche pocwiczyc praktyczna metafizyke. Potrzebne to by mu pekla zylka. Bez tego musi niestety czekac az umrze, by sie przekonac. Hm czekanie tez dobre, tyle ze trwa dlugawo i dobre dla stalowocierpliwych.

  7. feel

    chyba że umarlak nieświadomy umarcia przeniesie swoje zmulenie do astrala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *