
Odzyskiwanie zmarłych.
Pojawiłem się przy stromym urwisku. Spoglądając w dól, podszedłem zbyt blisko stromizny. Spoglądając w przepaść przed sobą, odczułem jak krawędź się osypuje, piętrząc w kłębiące się na dole bałwany pyłu.. Chwytając przerażony rękoma za krawędź, zamarłem w bezruchu. Nie moglem się ruszyć, pełen obaw, ze coś się strasznego stanie. Dygocząca, wilgotna ziemia, trzyma się ledwo urwiska, grążąc w każdej chwili zawaleniem. Nie rozumiejąc niezwykłości sytuacji, skąd się tutaj znalazłem, postanowiłem czekać. Nie oddychając wręcz, pewien byłem, ze wkrótce przyjdzie pomoc.
Przecież tak mnie tutaj nie zostawią!
Nie odczuwałem, przejęty zdarzeniem, ciała fizycznego, , tkwiąc świadomością w ciele mentalnym.
Doznanie było tak prawdzie, ze nie dostrzegłem, ze śnie. Dosyć dobrze szło mi to czekanie i się nawet rozluźniłem, utrzymując jednak ciągle w przekonaniu, ze najmniejszy mój ruch wywoła lawinę. Trwałem i trwałem tak w bezruchu, pełen obaw, nie mogąc się uwolnić od przeświadczenia, ze zaraz się wszystko zawali. Zamroziłem wszelkie doznania, wszelki ruch myśli w sobie, by uniknąć nieszczęścia, spowodowanego nieopatrznym posunięciem..
Z tego stanu, rozbudziły mnie, pojawiające się przy mnie osoby. Pomóż mi, wyszeptałem do kogoś prosząco. Skrepowany prośbą, odczułem silny uchwyt za rękę.
Wstałem, zdając sobie nagle sprawę, ze urwisko zniknęło a ja, pełen wdzięczności, dziękuje mglistej sylwetce za ratunek. Zdałem sobie również sprawę, ze nie było żadnego urwiska a ja go sobie jedynie wyobrażałem, obawiając się strasznej katastrofy. Gdyby nie ta wyciągająca mnie, zamglona ręka, mógłbym tak tkwić w tym przekonaniu wiele lat, nie mogąc sobie pozwolić na rzetelną ocenę sytuacji. A co się dzieje, gdy ktoś umiera z wyrzutami sumie, tkwiąc w zwierciadle własnych obaw i nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy?
Chwila milczenia, brak odpowiedzi, – wiec śniłem dalej, snując przemyślenia.
Ach wiec tak wygląda odzyskanie. Wystraszone osoby lezą gdzieś przywalone i zamierają w nich wszystkie procesy umysłowe, z obawie, by Jeszce bardziej nie pogorszyć swojej sytuacji.
Tam można zejść z urwiska, jest dróżka, doradza jakaś półprzezroczysta postać. Spojrzałem wtedy za siebie, uwalniając się z zamyślenia.
Naprzeciwko mnie pojawił się ładny krajobraz. Nie było już strasznej skarpy, a jedynie mały pagórek, pokryty zielenią. Podążając za niezwykłym przewodnikiem, wszedłem do wykapanego w ziemi pokoju. Jak w muzeum, oglądałem od środka, wspaniale wykształtowaną chatkę wiejska.
Wszystkie szczegóły były niezwykle pieczołowicie uformowane. Trzy kominki w małym pomieszczeniu! Kto tyle potrzebuję, to jest bez sensu? Odzyskując świadomość we śnie usłyszałem, wesoły śmiech.
Tak właśnie ich budzimy!!!
Wielokrotnie zastanawiałem się, jak jest możliwe, by partnerskie eksploracje przynosiły taki sukces w sztuce odzyskiwania zmarłych. Wyobrażanie sobie miejsca zmarłych, nie powinno przecież mieć tak wielkiego znaczenia.
Jaka wiec role, może odgrywać wyobraźnia w eksploracjach stanów swiadomosci?
Wiele lat potrzebowałem, by stwierdzić, ze za takimi śnionymi przygodami, skrywają się prawdziwe podróże. Składamy się przecież z części!
Jesteśmy jaźnią otaczającą się powłokami niefizycznymi!
Ich natura, umożliwia nam w czasie wyobrażania, penetrowanie rożnych niefizycznych miejsca wszechświata.
To nic, ze wiemy, iż znajdujemy się w w ciele fizyczny na krześle. Są części nas, które pomimo tego potrafią podróżować, brać udział w sytuacjach o których nie mamy nawet pojęcia. Ich tor lotów, jest właśnie nasza wyobraźnią. To one ustalają granice naszego wyobrażania, ciągnąc nas za sobą w skamieniałych skorupach po szerokim. wszechświecie.
Wyszarpniecie mnie mglistą ręką, prawdopodobnie jedynie wyobrażanej sobie przez kogoś, wystarczyło, bym się uwolnił w śnie ze stromego urwiska.
Dla mnie, były to tylko senne majaki, mało znaczące ćwiczenia z przewodnikiem, ale dla kogoś kto umarł i utknął, byłoby to prawdziwym ratunkiem.
Większość osób z którymi się zetknąłem, nie ma żadnego wyobrażenia o życiu po śmierci: Przypominają sobie wyczytane historie, przedziwne relacje i pełni obaw schylają głowy, gdy ich pytam, co sadzisz o śmierci. Nie podejrzewają nawet , ze wiele się im potem nie zmieni i to czym dysponują za życia, zabiorą ze sobą w dalsza podroż w niefizyczne światy. Właśnie tak zamrożona obawą i niepewnością wyobraźnia, może stać się dla wielu poważną przeszkoda w dalszym trwaniu.
Dlaczego jest to takie niebezpieczne?
Dlatego, ze można się nie postrzec, iż się już nie żyje. Można utknąć we własnej wyobraźni, nie reagując na wszelkie znaki z zewnatrz.
To co teraz jest dla nas naszym psychicznym wnętrzem i duchowym życiem, coś co przyzwyczailiśmy się często ignorować w obliczu trosk jakie dostarcza nam życie, może nas w pełni wchłonąć.
Stare przeświadczenie o wartościach fizycznych, zdeterminować nasze działanie po śmierci tak, ze utkniemy w wytworzonych przez siebie myślowych tworach, stajać się ich niewolnikami.
Umysł, wypełniony po brzegi psychicznymi zjawiskami, nie jest przypadkowym tworem ewolucji a świadomym kreatorem wielowarstwowego wszechświata.
Żyjąc, obserwujemy nasza rzeczywistość i wtłaczamy nasze wyobrażenia w jej strukturę.
Ulega on w ten sposób niewidzialnym dla nas zmianom, dostarczając pozostałym………………………
2 komentarzy do “Zmarli”
Skomentuj
Musisz być zalogowany aby komentować.
Zbyszku, aż mnie coś tknęło
miałem bardzo podobną sytuacje z urwiskiem, teraz dostrzegłem to z innej strony, dzięki Ci!
http://t90mek.blogspot.com/2009/12/urojone-krolestwo.html
Hmmm – ciekawe, kto to przyszedł do mnie we śnie, żeby mi opowiedzieć o tym urwisku?
Miałąm sen z akcentem na wizję i akcję (czyli astralny). Pojawiam się i widzę scenkę: facet ma zaraz spaść z urwiska, no za chwilę umrze. Potem, jak w filmie akcji, cofnęło mnie wstecz, czyli jak do tego doszło. Oglądam sobie akcję jak to dwóch facetów po różnych perypetiach idzie i widzę już z daleka znajome urwisko, rozpoznaję je – qrka, zaraz wpadną i zginą!!!! Idą wąską ścieżką wśród traw prosto na skraj… Mało nie pęknę z napięcia – a oni nagle skręcają w inną stronę – uff – nie zginą. Wtedy odwracają się do mnie i zaczynają się strasznie śmiać, że się nabrałam i wciągnęłam
. Jeden z nich wytwarza w sekundę przepięknie namalowany obraz, na którym widać faceta w dramatycznej pozie wygiętego do tyłu w przestrachu. Uderza mnie doskonałość, piękno obrazu. Wszyscy się śmieją i ogólnie wesoło…:)