Zjawiska paranormalne

Wznowienie watku zjawiska paranormalne.
Przedstwaiam Panstwu kolejny material z doswiadczen mentalnych. z 05.05. 2010
Duchy,  zlot oobe 2010- relacje

Trzech świadków:)  1A,- Rugwa, 1B.- Draq 2,- Warmine, 3.- Zbyszek, 4.- Rugwa, 5,- Ajzis26, 6,- Ashy
1,- Rugwa
Drugiego zlotowego poranka o świcie (czyli koło 9 rano) słyszałam jak Zbyszek i Kronopio wychodzą z naszej wspólnej chatki na zewnątrz, otworzyłam na chwilę oczy i zerknęłam naprzeciwko. Zobaczyłam łóżko Wolfganga i śpiącą na nim osobę, odwróconą do mnie tyłem – na razie wszystko się zgadza. Poszłam spać dalej, ale nie spałam tylko sobie drzemałam i co chwilę się budziłam. Kolejny raz otwieram oczy, spoglądam przed siebie i widzę śpiącego Zbyszka w łóżku Wolfganga. PEWNIE ZAMIENILI SIĘ ŁÓŻKAMI, A Z KRONOPIEM WYSZEDŁ KTOŚ INNY I TYLKO MI SIĘ ZDAWAŁO, ZE TO ZBYSZEK – pomyślałam i dalej drzemałam.
Po jakimś czasie znów otworzyłam oczy i znów zobaczyłam śpiącego Zbyszka. Trochę mi to nie pasowało, bo Zbyszek nie nosił czarnej koszulki i po cholerę miałby się z Wolfgangiem zamieniać łóżkami? Przyjrzałam się dobrze twarzy, którą widziałam: specyficzny okrągły kształt głowy, lekko odstające uszy i siwy zarost na twarzy – no Zbyszek po prostu 😀
Znów się kilka minut drzemłam, budzę się i patrzę, jak z łóżka, na którym jeszcze przed chwilą leżał Zbyszek, powstał Wolfgang!!! Koszulka ta sama, wszystko tak samo jak widziałam, ale nie zgadzała się tylko głowa. W pierwszej chwili pomyślałam, że może Wolfgang dostał zarostu przez noc, ale po przyjrzeniu się dokładnym jego twarzy okazało się, że twarz ma gładką, a do tego pociągłą i zupełnie inną niż Zbyszek.
Zamiana głów bardzo mnie zdziwiła, tym bardziej, że w fizycznymi oczami nigdy nie widuję energetycznych tworów. Nie jestem też osobą, która jest nieprzytomna jak się obudzi – kilka sekund po obudzeniu mam podobna świadomość i przytomność, jak w ciągu całego dnia. Kolejnymi niepodważalnymi dowodami są: widziałam tą głowę kilka razy, Warmine też tego ranka pomyliła Zbyszka z Wolfgangiem, a poprzedniej nocy głowę Zbyszkową u śpiącego Wolfganga widział Draq.
*
1B
Draq:

„Było to nad ranem w sobotę :D. Otwieram oczy i na łóżku na przeciwko widzę Zbyszka po raz pierwszy na tym zlocie. Przyjechał w nocy a ja wcześniej poszedłem spać. Trochę dziwi mnie fakt że Zbyszek leży tak spokojnie bez chrapania. Pewnie ściemnia że śpi i podsłuchuje mnie i rugwe hehe- se myślę. Przyglądam sie jego twarzy i nagle słyszę jego głos… ale zaraz zaraz! Nie widzę by Zbychu ruszał ustami. Co jest grane? Kątem oka widzę że ktoś usiadł z pozycji leżącej na łóżku obok i okazuje się… że ten obok to Zbyszek, który wcześniej się odezwał. Spojrzałem spowrotem na tą poprzednią osobę (bo coś nie chciało mi się wierzyć że jest 2 Zbyszków :D)i nagle jej twarz zmieniła się diametralnie na twarz Wolfganga.Byłem zszokowany, tym bardziej że stało się to na moich fizycznych oczach i nie było to przewidzenie. Mam dobra pamięć co do twarzy i zawsze przypatruje się szczegółom. Jak się okazało Rugwa i Warmine też mieli taką samą akcje, co ja.. czyli nie jestem świrem :D.”
*
2,- Warmine:
To co teraz opiszę dało mi dużo do myślenia i trochę zaskoczyło. Nazwać to można przenikaniem ciałek niefizycznych do fizycznego świata.
Cała historia wydarzyła się rankiem podczas jednego z dni zlotu obemaniaków w Leśnym Dworze.
Schodziłam z piętra by wziąć prysznic. Na dole spali jeszcze Rugwa, Draq i Zbyszek. Spojrzałam na twarz Zbyszka i sobie myślę:
‚on jeszcze śpi? przecież to taki ranny ptaszek, w dodatku mówił, że będzie nas wszystkich budzić. No nic, widocznie był mocno zmęczony, w końcu siedzieliśmy do późna.’
Nie zastanawiając się dłużej poszłam do łazienki. Kiedy wyszłam po około 30 minutach, nadal wszyscy spali. Miałam włączyć suszarkę do włosów, ale nie chciałam ich budzić więc postanowiłam zrobić sobie kawę. Nie było czajnika, często ktoś go na dwór wynosił. Otwieram drzwi i wielkie zdziwienie. Na ławce razem z innymi siedzi Zbyszek. Myślę:
‚co jest grane? przecież on jeszcze śpi, nie mogłam się pomylić.’
Odwracam głowę i patrzę na łóżko gdzie przez ten cały czas widziałam Zbyszka. Nadal widzę twarz Zbyszka! Po może dwóch sekundach wszystko zniknęło i okazało się, że to Wolfgang. Przyglądam się, ale nie zauważam żadnego podobieństwa do tego co przed chwilą miałam przed oczami. Umysł mi płata niezłe figle. Wychodzę na zewnątrz, siadam z resztą i przyglądam się Zbyszkowi. Oni są zupełnie inni, nie mają żadnych wspólnych cech wyglądu – stwierdzam. Kiedy wróciłam do domku Draq i Rugwa już się obudzili. Wspomniałam im o tym jaką miałam fazę. Okazało się, że oni też na łóżku zamiast Wolfganga zobaczyli twarz Zbyszka. Pierwszy raz miałam coś takiego. W dodatku jest całkowite potwierdzenie prawdziwości wydarzenia przez wszystkie osoby, które znajdowały się w pomieszczeniu. A jak do tego mogło dojść, opisze już główny bohater – Zbyszek.

*
Zbyszek
Spoglądałem przez okno, wygaszając w sobie wszelkie doznania, zamilkła wszelka myśl, -spokój. Postrzegany prze zemnie obraz, stawał się niewidoczny. Przedmioty, tracąc swoje znaczenie, zlewały się w szara masę. Trwałem w bezruchu, tracąc wszelkie ludzkie cechy. Stałem się jedynie jaźnią, w której wszelkie dech zamarł w bezruchu..
Właśnie w tym momencie, kącikiem oka, dostrzegłem wprawione czymś w ruch powietrze. Niczym drgający bąbel rozgrzanego powietrza, pojawiło się coś przy oknie, wchłaniając w siebie porcelanowe figurki aniołków. Ciągle nieobecny uwagą, zarejestrowałem spadającą główkę z małego aniołka. Była ona przyklejona plastrem, gdyż  już ją ktoś wcześniej, utracił prze nieuwagę
Kierując wzrok na okno, przyjrzałem się malutkiej zgubie. Co za zbieg okoliczności, pomyślałem,- odtwarzając cale zdarzenie z pamięci. Ach tak, sam ją oberwałem niefizycznym ciałem.
Ten ruch bąbla powietrza, to przecież moje rozciągnięte ręce astralne, to mój własny cień manifestuje się znowu, bez przyzwolenia, przypominając mi o niezwykłych zdarzeniach ostatnich dni..
Przyjrzałem się aniołkom z bliska, zastanawiając dlaczego one zwrócił moja uwagę w nieświadomym planie. Z lewej strony aniołków, stal podgrzewacz do kawy i złotawa Konefka z woda. W oddali są widoczne pląsające kaczuchy. Zaokrąglone ich formy, wprawiają obserwującego w dobre samopoczucie. Siedząc 3 mety od aniołków, i spoglądając w inną stronę, nie mogłem postrzec całej otaczającej ich scenerii. Jak bardzo jest ona jednak trafna i jak wiele mi ona przypomina.
Przedmioty te, symbolizować mogą intrygujące mnie przez ostatnich parę dni wydarzenia.

Śmierć wujka i pogrzeb z urna, ćwiczenia z przelewaniem energii i wesołe zabawy przy ognisku na zlocie. Czy mogło mnie to spontanicznie i tak błyskawicznie wprawić w trans?
Nie postrzegałem świadomie tych przedmiotów, spoglądając dwa metry obok. Nie interesowała mnie również symbolika a jednak coś ze mnie postrzegło je, dając mi o nich znać, oberwaniem głowy.
Daleko idące skojarzenia i nadinterpretacja faktów?
Zapewne zignorowałbym ten mało znaczący incydenty, gdyby nie zabawne relacje znajomych na zlocie. Widziały one, w śpiącym obok mnie Wolfgangu, moją głowę.
To zabawne zdarzenie, wywołało w nas wielkie zdumienie. Trzy osoby, w rożnym czasie, złożyły podobne relacje. Dzień wcześniej, w czasie wieczornych ćwiczeń, Wolfgan starał się postrzec świat moimi oczyma. Nie rozumiejąc języka polskiego, towarzyszył mi zawsze wzrokiem, gdy grupa bawiła się serdecznie, opowiadając dowcipy. Zapewne pożyczyłem mu astralnego tłumacza, jakiś przyjacielski  aspekt siebie, ułatwiający mu zrozumienie dialogów, co umożliwiło mi później, z taka łatwością, wnikniecie w jego ciało jaźnią.
Gdy sobie następnego ranka smacznie spal i okrutnie chrapał i nie pomagały żadne represje, wpłynąłem w niego spontanicznie świadomością. Chrapie,- gry, gry. Och, znowu będzie, że to ja, przecież znany jestem z nocnego dudnienia.
Odczuwając obawę, podniosłem się niefizycznie z łózka i zobaczyłem go z bliska, obserwując jego łysinę. Ha, -masz taka sama jak ja, choć z boku tego nie widać. Nie postrzegłem również, że jego przerzedzona czupryna, jest już trochę siwawa i błyszczy na podstarzałego blondyna, którym on przecież nie jest. Widząc tą  jego odmienność, zaakceptowałem ja bez sprzeciwu,  uśmiechając się uszczypliwie.
Zdarzyło mi się już w niego wniknąć świadomością. Stalo się to w czasie wspólnych ćwiczeń w Muchowie. Wysuwając się z ciała, szybowałem w jego stronę, pokonując dzielące nas 3 metry. Nie widziałem jego ciała fizycznego ani astralnego, ale odczuwałem wyraźnie jego podmiot. Umożliwiło mi to ukierunkowania toru lotu i powolne wniknięcie w jego powierzchnie. Zbliżając się do niego, doświadczałem jego obecność coraz intensywniej. Tak jakby, on rozpościerał się poza powierzchnie ciała fizycznego swoja cielesnością.
O dziwo, w obu tych przypadkach, znalazłem się w ciemności, odczuwając niezwykle intensywnie jego ciało fizyczne. Jego rytmiczny oddech, przenikał mnie w niezwykły sposób, zajmując mi cala uwagę. Nie mailem zbyt dużego wyboru w doborze doznań. O wiele bardziej odczuwalne niż we własnym ciele, podstawowe funkcje ciała, oszołomiły mnie.

Wielka piętrząca się wewnętrznym ruchem maszyneria, wprawiła mnie w zakłopotanie. Nie odważyłem się skoncentrować na jakimkolwiek elemencie tej pulsującej jedności ducha i ciała, obawiając konsekwencji Nie potrafiłem powstrzymać odczuwanych emocji, utożsamiając się z nimi. Powstawały one samoistnie, gdy oceniałem zaistniałą sytuacje. Ich wzmożona intensywność, wywołana była współistnieniem w jednym ciele dwóch podmiotów, jednocześnie sunącymi  dwoma punktami uwagi, w rożne miejsca,- chwila chaosu, przypominające  wzburzone fale zderza się na powierzchni wody.
Za drugim razem, gdy przedarłem się przez jego a przecież moją łysinkę, odczułem dyskomfort. Upocone i umęczone nocnym snem ciało, odczułem bardzo nieprzyjemnie. Doznanie to, rozlało się we mnie, ogarniając mnie ze wszystkich stron tak naturalne, iż nie mogłem określić ich źródła. Wchłonęło mnie, stajać się moim odczuciem. Możliwe, ze Wolfgang śnił coś poza ciałem i był częściowo w nim nieobecny. Zbyt krotko trwało nasze połączenie, bym mógł coś więcej postrzec.
Zastanawialiśmy się , czy moje odczucia mogły być dla niego wtedy widoczne.
Za pierwszym razem , porównał wnikanie w niego mojej jaźni, do okręcania twarzy watą.. Cos otuliło mu głowę, jak nasączone ciężarem powietrze, przypominająca powiew wiatru.
Z relacji Wolfganga wynika, że przy normalnym stanie swiadomosci, w ciele fizycznym, nie miał podwyższonej wrażliwość, tak jak ja, przebywając gościnnie w jego ciele. Jednym słowem odcięty od mojego ciała fizycznego, również intensywniej odczuwałem jego niż moje ciało fizyczne.
Czy może to być główną atrakcją dla wnikających w nas bytów, niezwykle intensywne doznania, jakie wtedy prawdopodobnie doświadczają?
Również liczyć się można, że wnikająca jaźń, przypominając sobie swoje przeżycia, konfrontuje właściciela ciała z obcymi wspomnieniami, które są w jakimś stopniu zbliżone do jego. na które szuka sam wyjaśnienia. W innym przypadku, przetłoczony nimi, odciąłby się od wspólnego myślowego wysiłku, zaskoczony nagłym chaosem doznań . Trudna jest do określenia rola właściciela ciała w takich spotkaniach. Z relacji wielu osób wynika, że wnikające byty, nie są za bardzo zainteresowane dialogiem a raczej rozsupływaniem swoich problemów. Chwilowa integracja dwóch jaźni w jednym ciele wystarczy, by ożywieni dodatkowa dawka energii, zlustrowali oni swoje poglądy, wyciągając jakieś konsekwencje.
Wnikające w nas byty, maja możliwość skorzystania z naszego doświadczenia, zapisanych w nas wzorców postępowania. W poszukiwaniu nowych rozwiązań, z którymi się borykają po śmierci, dostają wsparcie w rozumie. Przekonany jestem, ze odcięta w takich momentach od ciała fizycznego jaźń, nie rejestruje całych operacji myślowych obcych. Mogą się one toczyć bez jego wglądu, gdzieś na horyzoncie jego uświadamianych procesów myślowych.
Stad tak trudno jest postrzec czyjąś niefizyczną obecność w naszym pobliżu  i w naszym wnętrzu..
Niektórzy z nas są wręcz molestowani przez zmarłych, lub jedynie ich osobowe części.
Co jest tego przyczyna?
Z jakichś powodów docierają do wielu żyjących byty, szukając wsparcia energetycznego jak i intelektualnego.

Sporo światła wnosi historia Warminki, jej wieloletnie spotkania ze zmarłymi osobami, przypominają trochę spowiedź. Niezwykła szczerość odwiedzających ja zmarłych, świadczy o palącej potrzebie kontaktu z żywymi osobami. Bez zażenowania opowiadali jej swoje błędy, szukając jakby odpuszczenia własnych grzechów, często prosząc o zapalanie świeczki. Tak blachę na pozór wymagania, mogą nas zaskoczyć, zwłaszcza, gdy mowa była o ciężkich grzechach, którymi się oni obarczali. Zaczekajmy na relacje Warminy. Może dostarczy ona nam informacji, dzięki którym wyjaśnimy sobie coś znacznie więcej.
Obserwując wielokrotnie zachowanie się mojego ciała astralnego, tą jego manifestująca się niezależność w sytuacjach konfliktowych, domyślam się, że po śmierci , mogę sam mu ulec z kretesem, dając się ponieść w niezwykle barwne i pełne emocji projekcje. Będąc w ciele fizycznym, obserwuje jedynie jego aktywność, gdy jest ze mną zintegrowany, lub się przemieszcza w przestrzeni, poza moja powierzchnia cielesną.
W obu tych przypadkach, odczuwam odmiennie jego ruch i towarzyszące mi przy tym emocje.
W ciele fizycznym, zachowuje dystans, mogę zrezygnować z tych atrakcji, jakie dostarcza mi śpiące ciało, mój cień.. Staje się wtedy istota myślącą, odczuwając spójność wszystkich moich osobowych aspektów. Tworzę zdarzenia , zbierając materiał do przemyśleń.
Jestem schroniony przed wpływem mojego cienia, jego uwodzicielskiej mocy, za fizyczną kotarą, nie musząc postrzegać zwizualizowanych, w modelinie astralnej, tworów projekcji, moich wewnętrznych konfliktów.
Czuje się pewnie, nie podejrzewając, iż któregoś dnia, w chwili śmierci, moje ciało astralne stanie się moim głównym ciałem, tornistrem mojej jaźni.
Wtedy porwie mnie ono w swój świat, otwierając przede mną wszystkie sprzeczności, jakie w sobie wytworzyłem.
Wielu z nas, stanie się zapewne natrętna, nie potrafiąc pokonać przeciwności. Będą szukać pomocy i doczepiać się również żywych, jako ostatniej deski ratunku.
By temu zawczasu zapobiec, dobrze jest zapoznać się ze sobą i wybaczyć innym jak i sobie wszelkie przewinienia.
Nie starczy to na wyskok w niebo, ale ułatwi nam życie po życiu
Po śmierci, utracimy luksus tworzenia i zbierania zdarzeń fizycznych. Utracimy zdolność trwania w tym planie. Będziemy w pełni zależni od mechanizmu spontanicznych projekcji w astralu. Wspomnienia staną się naszym żywiołem i życiową przestrzenią. To co nazbieraliśmy będzie nam towarzyszyć. By nie zatorować własnego rozwoju, uczmy się i wzbogacajmy nasze doświadczenia, mając zawsze na uwadze konsekwencje za własne czyny, gdyż to one, zatrzymają nas w czyśćcu, aż się wypali krzywda.
Bardzo pomocne, w samopoznaniu, jest nabranie dystansu do własnych potrzeb i zrozumienie mechanizmów ich powstawania.
Umożliwi nam to przesunięcie swiadomosci w plan mentalny i obserwację własnego astralnego ciała z zewnatrz, z jego gierkami. Odciąży to nasze ego z emocjonalnego balastu, umożliwiając wnioskowanie,- rozmyślanie o sobie bez emocjonalnych konsekwencji.
Oznacza to chwilowe i błyskawicznie uwolnienie się z astralnego uścisku i skok świadomością do nieba, w mental☺.
Obserwując zachowanie się naszego cienia astralnego, jego spontanicznych projekcji, w planie fizycznym, w których wizualizuje on nasze konflikty wewnętrzne, rozpoznajemy naszą kondycję duchową i miejsce w którym przypuszczalnie kiedyś wylądujemy po śmierci
Wracając do naszych eksperymentów na zlocie.
Udało się nam przeprowadzić interesujące ćwiczenia. Przelewaliśmy energie do siedzących naprzeciw nas osób. Gdy na mnie trafiło, odczułem przyjemne rozlewające się ciepło, na całym ciele. Wzmocniło mi to koncentrację, dostarczając dobrego samopoczucia. Ten energetyczny zabieg przypominał mi trochę wzrost euforii i wewnętrzny luksusu, jaki mi się zdarza w szczególnie miłych chwilach życia.
Większość z uczestników miała podobne doznania.
Czekamy na ich relacje…………
W kolejnym ćwiczeniu, trzy osoby, wytwarzały trójkąt na środku pomieszczenia. Interesująca będzie zapewne relacja Rugwy i Spira.
W innym ćwiczeniu, ciągnąłem z Misha osoby za ramie. W 12 osobowej grupie, trzy trafnie rozpoznało to miejsce, Kolejne trzy osoby zarejestrowały w prawym ramieniu zmiany.
Przygotowując się z Misha to tego szarpania, zdawaliśmy sobie sprawę, że pokręcą się nam strony, gdyż grupa siedziała w kręgu, wywołując zaburzenia naszej orientacji.
Pomimo pospiechu i szumiącego chmielem w głowie piwa, mieliśmy sporo potwierdzeń.
Misha obiecał spisać swoje dalekie podrożę, w planie przyczynowym, w którym traci swoją indywidualna pamięć. Czekamy wiec cierpliwie na kolejne sensacje:),-
*
*
4,- Rugwa

Jedne z naszych zlotowych eksperymentów polegał na odgadnięciu przez jedną grupę osób przedmiotu, który wizualizowała druga grupa. Udział w eksperymencie brało 7 osób. Wizualizujący to: Pomarańcza, Zbyszek i Draq, a zgadujący to: rugwa, Raven, Warmine i Piro.
Wszyscy siedzieliśmy w kręgu, złapaliśmy się za ręce i zamknęliśmy oczy. Nadawcy przekazywali odbiorcom wcześniej ustaloną formę, która miała znajdować się pośrodku naszego kręgu. A oto, co zobaczyłam:
Po kilku zaledwie sekundach przed moimi niefizycznymi oczami pojawiła się choinka, a wokół niej tańcujące 3 krasnale z trójkątnymi czapeczkami z muchomorów. Nie wytrzymałam i zaśmiałam się, bo widok był naprawdę śmieszny 😀 po chwili drzewo z krasnalami zniknęło, a ja zobaczyłam coś na kształt stadionu piłkarskiego czy tez basenu. Nie wiedział czemu skojarzyło mi się to z Egiptem i zaczęłam zauważać jakichś faraonów i egipskie bóstwa – od razu wtedy przypomniał mi się pierwszy eksperyment, w którym brałam udział na forum oobe.pl. Podczas owego eksperymentu przenosiliśmy się w miejsce o wystroju w stylu egipskim, najbardziej zapadła mi wtedy w pamięć scena przy łódce… Szybko zatrzymałam i częściowo wyparłam te obrazy, bo stwierdziłam, że przecież teraz biorę udział w zupełnie innym eksperymencie i na pewno to nie ma nic do rzeczy.
Potem jeszcze zobaczyłam krecika – bohatera z czeskiej bajki dla dzieci 😉 A potem zakończyliśmy eksperyment. Okazało się, że wizualizowanym przedmiotem była piramida – trójkąt – tylko Piro podał poprawną odpowiedź. Zastanawiające jest jednak to, że ja i Warmine widziałyśmy drzewo, które miało być początkowo wysyłanym przez nadawców obrazem. O kreciku coś wspominała Pomarańcza, że ogląda go ostatnio dość często… I okazało się, ze Zbyszek myślał podczas wysyłania obrazu piramidy o tym samym eksperymencie, o którym mi się przypomniało!!
Zauważyłam, że podczas tego typu eksperymentów można odebrać od nadawców nie tylko to, co zamierzyli wysłać, ale również ich osobiste myśli i to, czym zajmują się mentalnie. Im bardziej czyste umysły nadawców tym lepsza i bardziej klarowna wizja u odbiorców, a im większa wrażliwość mentalna odbiorcy, tym więcej niekoniecznie potrzebnych informacji może on odebrać. Wspomnę jeszcze, że u niektórych piwo, a u innych zmęczenie dawało się we znaki, ponieważ eksperymenty prowadziliśmy dość późno i to w trakcie trwania ogniskowej imprezy.
Przy pierwszym zlotowym eksperymencie też miałam ciekawe doświadczenie. Eksperyment polegał na astralno-mentanym łapaniu się za różne części ciała. W tym eksperymencie raz byłam odbiorcą, a raz nadawcą. Gdy byłam odbiorcą, prócz innych bodźców czułam także łaskotanie w stopę – nic takiego nadawcy nie robili. Jednak w drugiej turze grupa zdecydowała, że będziemy Zbyszka właśnie łaskotać w stopę – ja tego pomysłu celowo nie podsuwałam, bo chciałam Zbyszka ugryźć w kolano 😀
Te eksperymenty i inne, w których brałam udział także, pokazują mi, że zbyt intelektualnie pochodzę do tematu. Nie oceniając swoich odczuć moje „diagnozy” byłyby o wiele bardziej trafne – wiem to , po prostu czuję w moczu 🙂

5,-Zbyszek

Rugwa, nadesłała bardzo ciekawy opis rozmowy mentalnej, jaka wspólnie przeprowadziliśmy.
W czasie ćwiczeń, na zlocie, zaciągnęło mnie do Egiptu, przypomniałem sobie stare ćwiczenie, w którym spotkałem Rugwe na lodzi, płynącej po Nilu:) W czasie wizualizacji trójkąta , mieliśmy stanąć w środku kręgu i budować go pociągnięciami dłoni, ( to były tajemnica) . Ciała astralne, w grupie, mogą się kojarzyć z drzewem, zwłaszcza , ze wcześniej była o nim mowa . Wizualizowany miedzy nami trójkąt, zamienił mi się sam w rosnąca piramidkę, jak kwiat otwierająca na szczycie, z zarysowanymi ostro konturami.
Ach,- oceńcie sami:)

*
ajzis26

Ciekawe są te Wasze relacje! Ja biegałam po górach i zwiedzałam okolice. Wieczorem byłam już tak zmęczona, że chyba nie dałabym radę w eksperymentach. Przypomniało mi się jedno zdarzenia, jak wróciłam z gór, to poszłam się przebrać do pokoju i już do Was wychodziłam, kiedy coś jakby mi powiedziało, żebym wzięła strunę do gitary więc się wróciłam i wzięłam. Jak do was podeszłam to Kronopio grał już na 4 strunach 🙂 i bardzo się ucieszył z tej dodatkowej struny. Później się okazało, że szukaliście mnie bo chcieliście strunę. 🙂 Może odebrałam od Was ten przekaz;)

Ines dziękuję Ci za te magiczne miejsce, szczególnie przypadł mi Zamek Bolczów kto był ten wie jaki panuje tam klimat. Żałuję tylko,że nie wybraliśmy się tam wszyscy razem, mogłyby tam wyjść ciekawe eksperymenty.
*
Asha

Ok, więc i ja dorzucę swoje 🙂

Relacja Ashy 🙂

Fakt że bylam tylko chwilke na eksperymencie ktory zreszta srednio mi wyszedl 😉 ale to nawet w sumie jest mi obojetne. Wlasciwie to nie moglam sie oprzec, by powedrowac w tej energii która utworzyła się w tamtym pokoju.

Wybrzuszyla sie cisza i wzniosla ponad wszystko. Wylonila sie calkiem, z bebnowych dzwiekow, alkoholowych zajaw i slodkiego smiechowego kolysania. Cisza. Wspaniale bylo siedziec tam i trwac w niej razem z Wami. Mnie jakos przedmiot tego eksperymentu tak bardzo nie pociagnal, moze dlatego skupilam sie zaraz na czym innym. Plynac w ciszy uniesienia, otworzylam sie na przekazy ktore poplynely jak woda z kranu 🙂 dotycza bardziej mnie, wiec nie opisze ich, to co chce tu napisac dotyczy raczej pewnych fenomenow, ktore tamto spotkanie z waszej chatce mi uswiadomilo.

Pierwszy fenomen to grupa, grupa osob swiadomych, swiatlych, odkrywcow swiata, o wielkich dobrych i cieplych sercach. Tkacze Światłości. Po prostu czuje ze znamy sie wszyscy na jakims glebszym planie. A to trwanie Razem w ciszy obrodzilo wspanialoscia przypominania. Pojawila sie milosc z tego wszystkiego plynaca, Moc i spokoj. Pojawilo sie odczucie, Wiedza sie pojawila, ze jest w nas przeogromna Moc, ale nie mam tu na mysli poszczegolnych jednostek, co jest raczej oczywiste, mam na mysli Moc grupy. Jak to mawial on, „Calosc to znacznie wiecej, niz suma poszczegolnych jednostek”. To juz nie trzeba leciec do Emitera na podgryzienie najczystszej energii. Razem tworzymy Emiter tu i teraz, esplodujacy moca ze zlaczenia energii.

Czy zdajemy sobie z tego sprawę? …

A tu, kazdy z nas zyje swym zyciem i styka sie z rzeczywistoscia na roznych poziomach, rzeczywistoscia obecnego fizyka ktory czasem srednio pasuje do naszych swietlistych wnetrz. To przeciez, dla nas fenomenalna materia wykorzystac wspolna wiedze i wspolne sily, by przeksztalcic na nasze upodobanie fizyka by sprzyjal w idealnej korelacji naszym zamiarom. Dla mnie staje sie to codziennoscia coraz szybciej, az oddech niesamowitosci biore, gdy pomysle jak w takim razie wygladaja mozliwosci grupy.

Drugi fenomen to Cisza. Wybrzuszona ponad kakofonie dzwieku. Cisza w której wszystko zaczyna się obejmować, a umysły nagle szerzej uświadomione, zaczynają przenikac sie wzajemnie. W ciszy rodzi sie swiadomosc. Umysl zanika, a pojawia sie najwyzsza wiedza. Nie jak w próbie porozumienia sie w mentalu zwana rozmowa werbalna, poprzez slowa i sploty zdan, piekne a jednak takie nieidealne i nie oddaje w pelni mocy przekazu. Cisza daje pole do tego porozumiewania sie poza wszelkimi ograniczeniami. Czuje jakbym glowe wlozyla pod plachte rzeczywistosci i dopiero zaczela slyszec, co sie wydarza, dopiero oczy sie otwieraja.

Hej kosmiczny Bracie, hej kosmiczna Siostro! Witaj, znow sie spotykamy… 🙂

Czy coś z tego powstanie? Tak, nie, to bez różnicy. Czuję się wzbogacona i to we mnie pozostaje. Mogę tylko bawić się przepływem który z tego wszystkiego wciąż się wyłania, wplatając swoja świetlistą wstążkę w radości.

Wiec jesli ktos zapyta jakie owoce tam powstaly… łzy wzruszenia na mysl o glebi tego wszystkiego. Dziekuje Wam jeszcze raz 😀

Zjawiska paranormalne.

6 myśli nt. „Zjawiska paranormalne

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Zastanawiałem się z Wolfgangiem, -jak doszło do tego podebrania mojej głowy. Wolfgang spieszę wkrótce relacje, jak to został „reptylianem”:)
    Szykujemy graficzne tabele wieloświata, do końca tygodnia pojawia się prawdopodobnie w części niemieckiej bloga, wsparte tekstem UP.
    Warminy również szykuje niespodziankę.

    Trochę o niebezpieczeństwie ingerowania w czyjeś biopole, Fragment tekstu bioenergoterapeuty, nadesłany przez Herbine:)

    „Niektóre informacje zawarte w tej książce wielu czytelnikom mogą się kojarzyć z pograniczem fantastyki naukowej. Ze względów bezpieczeństwa dla osób, które nie są przygotowane do pracy bioenergoterapeutycznej, nie podaję dokładnych instrukcji dotyczących ingerencji w biopole człowieka. Dlaczego to robię, wyjaśniam dokładnie w niniejszej książce. Nie radzę nikomu wchodzić w biopole na swój sposób – lekkomyślnie i naiwnie w przekonaniu, że nic złego nie może się zdarzyć. Tego typu poczynania mogą być niebezpieczne nie tylko dla osoby prowadzącej, ale także dla jej dzieci, ponieważ to na nie częściowo transformuje się to, co za pomocą samoregulacji biopola do nas wraca. Wchodzenie w biopole drugiego człowieka jest dozwolone i bezpieczne tylko dla osób posiadających wysoki poziom energii, rozwinięte zdolności bioenergoterapeutyczne, charakteryzujących się wysokim poziomem etyki zawodowej i rzetelnym przygotowaniem do tej pracy.”

    http://www.marjanogorevc.si/index2.php?page_id=86

    http://artelis.pl/artykuly/16564/droga-do-lepszego-zycia-diagnostyka-karmy-wg-siergieja-nikolajewicza-lazariewa

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Po zlocie ciągnęło mnie strasznie myślowo do uczestników. A ten powiedział to a tamten tamto. Ups, już wpadałem w śnienie, kończąc rozmowy otępiały. Dość tego, pomyślałem . Zwiąże się sznurkiem. Okręciłem paskiem, aż coś strzyknęło, w wyobraźni oczywiście. A teraz się możesz wyginać jak chcesz. Ups , zaczęło się we mnie wić żmijsko i w głowie kręciło. ha, ha, taki jesteś !
    Wzrok utracił ostrość, jak na wielkiej karuzeli. Stop a teraz ręce , związałem sznurami, potem nogi.
    Ok, siedzi spokojnie, ani rusz. Po chwili, odzyskałem wspaniale samopoczucie i ciągoty na zlot się urwały.
    To coś co się w nas wije w transie, to nasze ciało astralne, napędzane pragnieniem wyjścia poza ciało.
    To nasz cień, albo szatan, jak kto woli. W psychologi mówi się o integracji cienia, procesie, ……
    Wspaniała zabawa w czyściec na ziemi, jeszcze za życia. Jak zintegrować własny cień, własne obawy, wyparte leki, i napięcie, ha, to jest właśnie w sam raz temat na oobe. Rozwijając to zagadnienie, znajdziemy przyczyny dlaczego mamy takie jatki w medytacji i tak ciężko cielsko opuścić.

  3. Zbyszek Autor wpisu

    Ciałka maja rożne oblicza, zależy to od fantazji autorów:) .W religiach tez pojawiają się odmienne opisy, inaczej dzielone a nawet przypisuje się im odmienne funkcje. Byli nawet w historii tacy co uśmiercali Boga odbierając człowiekowi podmiot.
    W Egipcie mieli 6, z szósta jaźnią a w Rzymie dwie, ducha i dusze, coś tam skrobie o tym Marek Aureliusz. Gdy łączono je ze sobą , malała ich liczba. Sumowano ich funkcje ułatwiając filozofowanie, wygodne ale fatalne w skutkach
    Ciekawe pozycja to prace
    A. Powell,
    F. Bardon
    Osho.
    rozpuszczani po necie.
    Kabala również się nimi zajmuje, no może nie bezpośrednio a całymi warstwami w których istnieją rożne ciałka, tz nasza jaźń sobie je robi wnikając w wieloświat:).
    Jest tyle ciałek ile światów. Kto je znajdzie, wie ile może w nich zastać swoich części.Oczywiście jeśli jest żywy, bo jak już się zwiesił w fizyku to na pewno jedno ma mniej:)
    Jak ta różnorodność wyobrażeń ciałkowych, daje człowiekowi w kość, odczułem w czasie odwiedzin mojej mamy. Siedziała zastraszona, bo ksiądz powiedział jej ze jestem szarlatanem, ona tez , gdyż widzi duchy. Biedulka ledwo się rusza już po 80-tce i zwierzyła się nieopatrznie księdzu z odwiedzin duchów w czasie modlitwy. Co rusz ktoś ze zmarłej rodzinki ja odwiedza.
    Nie ma duchów w takiej postaci!!! To szatan się za nimi skrywa, powiedział w porywie księżulek
    Trochę trwało zanim przekonałem ja ze ksiądz był ciapciak a my to nie szarlatany.

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Ludzie potrafią przewartościować w partnerze opinie, bez werbalizowania własnych wniosków, jedynie o czymś myśląc i to na odległość.
    Mialem tak często z przyjaciółmi. Oglądałem jakiś fascynujący film wieczorem a oni śnili jego treść tej samej nocy.
    Któregoś wieczoru, szykowałem przeciery z papierówek. Bylo ich strasznie dużo , obierałem, obierałem, az cierpliwość straciłem. Uf, pomyślałem sobie wtedy, może je rozdać. Tej samej nocy , do znajomej, w śnie podjechał jakiś facet z ciężarówką i wysypał cala przyczepę jabłek przed domem. Następnego dnia znajoma, opowiadała ze strachem o jabłkach.
    Takie sytuacje zdarzały mi się również bez śnienia, na codzie, bez artykułowania myśli,- gdy utrzymywałem jakaś idee w umyśle i kierowałem ja do odbiorcy.
    Znajomi , tez są niezłe gagatki i słyszą, odczuwają takie momenty, gdy zachodzi miedzy nami taki kontakt.
    Dzieje sie to na okrągło miedzy nami wszystkim. Obdarzeni różną wrażliwością, nie reagujemy jednak na treść takich przekazów, gubiąc się najczęściej w natłoku naszych własnych myśli.

    Tak, tak powiedział rozbawiony Joachim Bauer do mojego kolegi. Lustrzane neurony iskrzą gdy obserwujemy również malpy. Gdy wykonują jakiś ruch, to korzystamy z naszej mapy, umożliwiającej nam zrozumienie jej zachowania. Gdy obserwujemy robota, neurony zamierają leniwie, zjawisko nie wystepuje.
    Ha, mowie do przyjaciela, to spytaj go o coś. Jeżeli ktos mnie nie widzi, gdyż stoję za jego plecami i pomimo tego, klarownie odczuwa to co mu wkleję w umysł i jakaś czynność czy myśl, to co się mu w głowie iskrzy,- no wiesz, tak jak to robiliśmy miedzy sobą, wtedy na zlocie oobe, z ta kiełbasą wetknięta w gębę.
    Na to nie ma chyba jeszcze odpowiedzi.

  5. Zbyszek Autor wpisu

    Czesto robilismy ze znajomymi halucynacje, obrazy niczym nie rozniace sie od tych rzeczywistych. Dobrze je widac. Najlatwiej postrzegaja je osoby wprawione w odpowiedni nastroj.
    Dzieki mysloksztaltom hula cala intuicja i komunikacja miedzy zwierzakami. Poza obrazem sla sobie ludzie cale pakiety informacji roznej masci i odcieni, ktore moga byc odczytywane na rozny sposob, w zaleznosci od stanu, w jakim sie znajduje obserwujaca je istota. Co moga zrobic takie mysloksztalty? Aaaaa duuuuuzo moga zrobic, byc nosnikiem swiadomosci:)) ha, ha , a nawet mozna nimi kogos pocalowac w szyje.
    Myslksztalty najczesciej robimy w sroku nas, calym torsem. Sa one tej samej natury co nasze cialo astralne. Natury, znaczy, ze cialo astralne robimy odczuciem swiadomoscia swojego istnienia i to wystarcza. Reszta wytwarzanych form i ksztaltow leci jak w snie, cale pejzarze modeluja sie psim swedem,- moderowanie nieuswiadamianymi pragnieniami , czy aktualna mysla na pulpicie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *