RSS
Wpisy
Komentarze

ZEMSTA

 aranzacja wnetrz.jpg

*
Sztukatorów znalem  od dwudziestu lat. Każde ich zlecenie, było dla mnie ciężka walka, okupiona naciągniętymi nerwami. Wymagali zacierania po nich błędów i wiecznie uśmiechniętej twarzy, gdy zirytowany właściciel obiektu właził im na głowę.

Pochwaliłem się im kiedyś, ze dekoruje lokal niedaleko ich warsztatu. Ach ten powiedzieli, ze znawstwem.  Na jakiej ulicy? W ciągu tygodnia miałem zacząć dekoracje lokalu. Sporo elementów gipsowych i mnóstwo malarstwa ściennego. Po paru dniach  zadzwonili sztukatorzy, chwaląc się zleceniem. Mamy dla ciebie ciekawa prace, przyjedz koniecznie jutro. Nie mogę odparłem, za parę dni zaczynam ten lokal, ten o którym wam mówiłem. Ach, przyjedz, my go dostaliśmy.

Gdy pojawiłem się w lokalu właściciel wyjaśnił chłodno i jakoś niezwykle oficjalnie. Wiesz, – oni dostali to zlecenie. Sztukatorzy z przyjacielskim uśmiechem przywitali mnie z za worków  gipsu. Przyjacielu, wołali głośno, witaj. Już ciszej, tuz przy ścianie wyszeptali,- my ci zapłacimy, ale nie mów właścicielowi ile dostaniesz od nas. Z pięknego zlecenia pozostało mi malowanie ściany rolką i podmalowanie ich nachlapanego na ściany gipsu. Dwa placki w paskudnej ramie, miały być jedynymi obrazkami. Zaszumiało mi z irytacji w głowie i wyszedłem z lokalu. Sztukatorzy dzwonili wielokrotnie, proponując wielkie zyski. Przez wiele lat sie na to nabierałem, nigdy nie spełnili swoich obietnic.
Zadzwoniłem do kolegi co namalował już w życiu dwa obrazy. Jego tata był malarzem, razem wystarczy. Będzie wiedział jak pędzel trzymać.
Kolega zgłosił się do lokalu, chwaląc niemiłosiernie swój warsztat malarski. Och z nieba nam spadłeś człowieku. BÓG CIE NAM PRZYSŁAŁ.
Koleś wziął zlecenie na serio, żądając natychmiast zaliczki 200 euro za dwa obrazy. Dostał od sztukatorów, bez ceregieli. Rozpoczynając malowanie, wyraził jeszcze wiele swoich życzeń. Nie wiem jak się sprawki na końcu miały, ale chyba reszty pieniędzy nie dostał.
Wkrótce właściciel lokalu zadzwonił do mnie osobiście, prosząc bym przemalował obrazy, gdyż malarzowi chyba się nie udały. Wchodząc do lokalu zrobiłem z zachwytu wspaniale zdjęcie  Tadzia przy pracy.

teo.jpg
Po miesiącu, wszyscy śmialiśmy się z tego bożego prezentu, gdyż podstęp się wydał.
Sztukatorzy nie chcieli się w ogóle przyznać, ze chcąc zdobyć względy Tadeusza, solidnie mnie przed nim obsmarowali,- jaki to ze mnie zły malarz.

Następny artykuł będzie o malarstwie fluorescencyjnym.

malarstwo-scienne.jpg

9 komentarzy do “ZEMSTA”

  1. 10 cze 2009 @ 11:12Anna

    haha ha ludzie są niesamowici! Jestem od niedawna w Niemczech i podziwiam ich wielka pewność siebie, ta nowa dla mnie postawa, w moich oczach wygląda tak, ze ktoś zero potrafi, ale nadrabia ogromna wiara w siebie, no i nawet z czasem sie rozwija bo jak on w siebie wierzy to i inni też:)
    Spotykając takich ludzi nawet czasem sami dajemy sie oszukać i np myślimy tak wygląda współczesne malarstwo…
    niektórzy są tak dobrzy w tym przekonaniu, ze naprawdę trafili do oficjalnych światowych galerii:)
    Na szczęście jednak niektórzy wciąż maja oczy i widza ze król jest nagi:))))

  2. 10 cze 2009 @ 11:20Anna

    jest jeszcze jedna sprawa szczególnej energii obrazu … zawsze oryginalne dzieło choćby nieudolne będzie bardziej przemawiać niż coś co malowane jest seryjnie. Niektóre z obrazów emanuj nie tylko piękną wypracowaną formą ale tez nasycone są niezwykłą energia, pewnych wewnętrznych przeżyć czy objawień. Sprawa też wielce indywidualna bo niekoniecznie muszą to być najbardziej uznane światowe dzieła. Dobry obraz przemawia, potrafi wprowadzić specjalny nastrój , uchwycić coś i przekazać dalej.

  3. 10 cze 2009 @ 20:19kronopio

    fajna historyjka! jeje!
    Zajrzyj do mnie. Mam ciekawy artykuł.
    :)

  4. 10 cze 2009 @ 22:27Zbyszek

    Fajny ten twój :) artykuł. Z tekstu wynika ze szamani chodzą po eteryku i mentalu a astral unikaja. Pisane sporo o odzyskiwaniu duszy, przez nas nazwane zagubionymi aspektami czy rozsianymi ciałkami po astralu, w miejscach szczególnego zagrożenia czy nieszczęścia.
    Ciekawe jest opis wakuum duchowego, wchłanianie obcych bytów, gdy mamy sami porozrzucane aspekty. Jakoś lgną do nas ,to fakt. Ciągną się po nitce do kłębka, z miejsca w którym zaczęło się nieszczęście.
    Możliwe, ze osłabienie rozbitej substancji duchowej robi rzeczywiście dziury w naszych ochronkach.
    Fajnie ze go wkleiłeś. Ciałkowy na całego.
    Wklejam linka bezpośrednio do artykułu na blogu Kronopia. Warto przeczytać umieszczony przez niego fragment książki o szamanizmie, dodaje chęci do dalszych eksploracji i badania stanów swiadomosci.
    http://zdrogi.blogspot.com/2009/06/shamanic-healing-we-are-not-alone.html

  5. 13 cze 2009 @ 01:07Aloha Surfer

    Sztuka haha! Zalapalem sie kiedys do pracy przy “polewaniu” na wernisazu w malej galerii w centrum Londynu. Na scianach wisialy plótna z ciekawá abstrakcjá i jeszcze ciekawszymi cenami. Podczas tego wieczoru przyuwazylem jak sprzedac sredniej jakosci obraz za konkretná sumké – podstawa to duza ilosc trunków i orginalne show przy otwarciu wystawy…rozluzniajá sié maniery i portfele:) Pewnosc siebie to podstawa w kazdym biznesie.

  6. 13 cze 2009 @ 19:07Zbyszek

    Dwa tygodnie temu, pracowałem z innym sztukatorem.
    Pomalowałem dla niego gipsy i parę obrazków. Już na początku jeczal, ze mało zarobi na zleceniu, czym mnie trochę ułagodził w pertraktacjach. Jako podwykonawca, do mojego zadania należała dekoracja farbą. Biorąc od niego mała zaliczkę, zamierzałem się z nim rozliczyć po ukończeniu zlecenia. Przez kolejnych parę dni unikał mojego telefonu. Do tej pory nie chce ze mną rozmawiać o cenie ,zmyślając tysiące powodów. Dzisiaj Wolfgang, rozmawiając z właścicielem lokalu, usłyszał, ze sztukator skasował worek pieniędzy

    Macie jakieś rady?

    Innym razem wielbiciel mojego malarstwa chciał mnie zmusić do dekorowania wielu dyskotek za półdarmo. Spotkałem się z jego specjalistami wymuszania.
    Słowo mówione jest tak samo…… i tra ta ta ta , którego nawet nie wypowiedziałem, -padały poświadczenia świadków. Robiło się groźnie. Marszczyli brwi, obleźli jak osy.
    Wtedy zacząłem się szczerze rechotać, jak szaleniec, gdyż było mi tego za wiele.
    Wtedy przestali.

    Czy ludzie mogą oszukiwać by zarobić pieniądze? Jasne , ze mogą. Tym bardziej jest to łatwe, gdyz nie maja bezpośrednio wglądu w spustoszenie jakie sieja. Sa małym szczeblem w wielkim przekręcie.
    Gdy zająłem się oobe- filozofia całym sercem to zacząłem tracić rynek pracy. Porzuciłem go. Dotychczasowa gonitwa wydala mi się bez sensu. I jeszcze raz to samo, i znowu to samo, kolejne zlecenie z myślą o nasyconej starości. Zycie mi przecież ucieka a mógłbym z kaska wszystko zobaczyć, dotknąć i przeżyć jak bogacz z filmów,- co rusz odzywało się we mnie.
    Wtedy stal się cud jak w bajce. Zaufaj mi, rozległo się głośno w mojej głowie. Potoczyły się wyjaśnienia.
    Nie zaufałem.
    Kłopoty wzrastały, bo nie chciałem do pracy kosztem rozmyślań. Zaufaj mi , rozległ się ponownie ten sam głos w mojej głowie, potoczyły się wyjaśnienia.
    Za którymś razem, poddałem się,oddając się w ręce tego pana. Ulżyło mi wtedy bardzo, gdyż zaufałem, nie obawiając się przyszłości,- płacenie czynszu, koszty utrzymania rodziny.
    Fajnie zrobiło mi się na duszy, ach jak ulżyło. Ciekaw bylem następstw. Co się będzie teraz dziać?
    Wtedy przytrafiło mi się coś, czego nie brałem wcześniej pod uwagę. Naprzeciw mnie wyszli ludzie z ” z duchowego podziemia”, którzy zrobili to samo co ja. Wiedzeni wewnętrznym głosem zgłaszali się do mnie, niby przypadkowo, zawsze coś mi bezinteresownie ciekawego przynosząc.
    Razu pewnego dentystka mi powiedziała, zrób pan mostek bo się zęby rozejdą, piec minut gadania jaki będę ohydny na starość. Po latach się zeszły niz rozeszły.
    Ubezpiecz się bo gdy się zabijesz to będziesz “martwy” , powiedział pan z ubezpieczalni, mając te same oślizgłe oczy.
    Zapłacę ci oczywiście, tylko widzisz, bank jest wieczorem juz zamknięty, odpowiada klient gdy czekam na zapłatę.
    Dokoła te same śpiewki. Zrób sobie człowieku oobe w gumocieście i się napatrz co się dzieje, bo durniejesz, odpowiadam bez złości.

  7. 14 cze 2009 @ 11:54kronopio

    Coś rozgoryczony ostatnio jesteś…
    A jak tam twój komiks? Pamiętasz, że ja siedzę z fajką pod drzewem? ;)

  8. 14 cze 2009 @ 12:18Zbyszek

    E tam, – rozgoryczony. Jestem radosny jak skowronek. Nakręcam się jedynie pod artykuł o piratach..

  9. 14 cze 2009 @ 18:54kronopio

    ach to wszystko wyjaśnia.

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.