Wyższa Jaźń


1.-Wyższa Jazn, poszukiwania

2,- Relacje: Zbyszek, Rugwa, Plywak, Ajzis 26,Sorrow, Dzeyeson, Tom, Conchita, Roxane, Asha

1,- Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek przeprowadzaliśmy. Wybierzmy się do Wyższej jaźni na przeszpiegi. Określmy kim ona jest i jaki związek nas z na łączy. Przejrzałem literaturę w temacie i nie znalazłem zadowalających mnie materiałów. Mowa w nich jest o istnieniu fizycznych światów równoległych, przesuniętych o parę minut i ze każdy z nas, może reinkarnować, po śmierci, nawet do starożytnej Grecji, choć pochodnie w niej już dawno wygasły. Czas nie istnieje, -mówią ludzie. Wszystko jest iluzja, w której nam przewodzi Wyższa Jazn, jak królowa, To ona rozsuwa swe macki w zależności od swoich potrzeb i kosmicznych powinności.
Z własnych doświadczeń wiem, ze nie jest tak fantastycznie, i świat niefizyczny trzyma się reguł, pochodzących z planów powyżej Wyższej Jaźni.
Przestrzeń, którą przypisujemy światu fizycznemu, jest miejscem, w którym jak w worku, znajdują się rożne niefizyczne plany; fiz, eteryczny, astralny, mentalny , przyczynowy i jaźń. Przenikają się nawzajem, znajdując pomimo tego, nadal w tym samym miejscu.
Obserwując wychylające się z nas ciała niefizyczne moglem zawsze określi ich pozycje.
Nie miało to znaczenia, które z ciał niefizycznych. Towarzysz rozmowy posiadając je w sobie, mógł je wypierać do woli, w rożnych kierunkach, Zawsze odbywało się to jednak w jednym wnętrzu.

http://www.youtube.com/watch?v=F2i-IPiuCwk…feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=qX6clRC21vo…feature=related

12 myśli nt. „Wyższa Jaźń

  1. Zbyszek Autor wpisu

    trochę mi się nie zgadzają te wcielenia nieliniowe. To tak jak by nie było w życiu zbierania doświadczeń a jedynie odtwarzanie nieśmiertelnych ról, zapełnionych czyimś, fikcyjnym życiorysem. Sprzeczne to trochę z tym, co my przezywamy obecnie. My wytwarzamy wspomnienia i nie jesteśmy wtłoczeni w odgórnie określoną role, jakiejś fantomowej osoby.
    Takie koncepcje to raczej krzyk rozpaczy, przerażenie z przeznaczenia, które da się inaczej wyjaśnić.
    Jednego się kędyś dowiedziałem, gdy cisnąłem NP-ka o rożne gęstości.
    Spytał mnie, czy jestem pewien, ze nie ma jeszcze gęściejszej niż ta fizyczna.
    Gdy starałem się ja sobie wyobrazić, to mi jeszcze więcej dołożył. Czy nie może być ich o wiele więcej, upchanych miedzy tymi, o których wiemy na ziemi. Wiemy jedynie o tych, w które się zwiesza nasza jaźń. Czy ona jest wszechmiarą świata? Ona ma jedynie kilka ciał do dyspozycji, mając w znanych nam gęstościach swojego przedstawiciela.
    uuu, gdy spytałem,- to ile ich jeszcze jest, uśmiechnął się i dal dyla,

  2. Herbina

    Hm, ale co się nie zgadza?
    Jeżeli jest tak, ze jesteś zbiorem, taką sobie kulą energii, która sobie gdzieś tam istnieje i wysyła sondy. Wtedy Ty -Zbyszek, jesteś taka sobie jedna sonda tu w tym realu, w tym czasie, inna sonda jest właśnie w średniowieczu , inna w przyszłości, może nawet w tym czasie jest kilka, lub kilkanaście sond, wysłanych w ten sam real, każda sonda zbiera doświadczenie i się uczy, każde zrozumienie czegoś jest nie tylko dla tej jednej sondy, ale dla całej kuli, czyli wszystkie sondy otrzymują jakiś ładunek rozwojowy, niezależnie gdzie się znajdują i w jakim czasie, bo wszystko – i to , co w przeszłości i to, co teraz, i to co w przyszłości, jest tylko jak film , który sobie leci , a kula sobie jest niezależnie od tego i wysyła sondy dla zbierania doświadczeń.
    Weźmy na przykład termity, podobno w jednym kraju grupa termitów czegoś się nauczyła, w tym samym czasie wszystkie termity na świecie otrzymały te informacje, bo tez zaczęły budować swoje gniazda, czy jak to się zwie. W ten nowy sposób, jedne lepiej, inne gorzej, w zależności od wielu czynników, ale info doleciało wszędzie, podobno insekty , owady itd. maja jedna dusze ( jedna dusza dla jednego gatunku), która się nimi zajmuje. Choć są rozproszone po świecie, można je przyrównać do organów jednego ciała. Tak tez można przyrównać wszystkie sondy , każda sonda to cząstka tej jednej kuli energii. Informacje przebiegają tez miedzy sondami, np. nagle odbierasz obrazek z przyszłości lub przypominasz sobie baaardzo odległą przeszłość, według mnie to są info przesyłane miedzy sondami. W momencie, kiedy jedna z sond coś zrozumie, dojdzie do jakiegoś poziomu wiedzy – rozwoju ( słowo poziom jest durne, ale nie znajduje innego), to służy czasem jako taka samopomoc, jeżeli jest to dla dobra całej kuli, czyli do zwiększenia jej ładunku doświadczeniu – wiedzy.
    Natomiast jeżeli kontakt z całościowa wiedza kuli, czy kontakt z pojedynczymi innymi sondami, jest tylko czymś wyuczonym, kiedy osoba nie rozumie zbyt dużo, nie jest gotowa do zmiany poglądów – przejścia na inny rodzaj odbioru ( np. dystansu do tzw. nieszczęść, który wiąże się ze zrozumieniem iluzoryczności wydarzeń) a nauczy się techniki kontaktu, to może mieć duże problemy, bo np. będzie się przejmowała nieszczęściami, co do których info dostaje.
    Znam kilka osób, które z tego powodu wpadły w alkoholizm lub/ i straciły ochotę do życia.

  3. Herbina

    Dla większego zamieszania, dodam jeszcze mały szczegół – prawdopodobnie oprócz tego realu ( przeszłość, teraźniejszość, przyszłość) jest wiele innych realów ( jedni mówią o ok. 10 inni o nieskończonej ilości), tak wiec zaczyna być ciekawie , np. kula wysyła sondy do jakiegoś istniejącego realu , a sonda poprzez swoja kreacje tworzy następne reale , np. podczas skoku rozwojowego, w którym zaczyna coś pojmować nagle i tak daleko odskakuje od realu, w którym się znajduje, inaczej mówiąc nie pasuje do niego energetycznie.
    Są to już inne wibracje, wiec tworzy inny real, tak jakby przenosiła niektóre elementy , tj. ludzi, domy itp itd do nowego realu gdzie wszystko funkcjonuje już nieco inaczej, czyli zgodnie z jej nowymi wibracjami, czyli tworzy nowe światy, mając wrażenie, ze wszystko dzieje się liniowo, ze po prostu wszystko uległo po prostu zmianie. Co się dzieje z poprzednim realem?
    A czy to ważne, skoro i tak wszystko jest iluzja? :)))

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Wpadłaś jak huragan 🙂
    Ile jest tego jeszcze?
    Pomocne dla mnie jest stwierdzenie , ze w jednej przestrzeni skrywają się postrzegane prze ze mnie, rożnej gęstości plany. Ich właściwości określają mój charakter. Mam twarde ciało fizyczne, mogę odczuwać i myśleć i rozumować. Dzięki pozostałym gęstościom jest to możliwe. W którymś momencie, mogę się rozpoznać jako jaźń, samoświadomość, odcinając od tych planów z rożną gęstością. Tracę wtedy, te moje właściwości duchowe., staje się świadkiem.
    Tutaj się lamią moje doświadczenia. Łącząc się z wyższym elementem, stawałem się biernym obserwatorem lub współistniałem z nim w jednym planie. Nie udało mi się jednak na tyle zintegrować, bym dobrał się do jego rozumu i wiedzy. Oszołomiony wielkością, uczestniczyłem we wspólnym czynieniu, współodczuwałem cele, nie mogąc jednak moja wola ich zmienić. Bylem ciągle małym, towarzyszącym większemu, elementowi.
    W tym miejscu mnie nie wpuszcza dalej.
    Nie bylem w stanie określić, w którym miejscu się przestrzeń zwiesza.
    Pomimo tego, udało mi się określić parę pewnych zależności.

    Na real składają się również innej gęstości plany. Nasz real to grubas, to cały pakiet.
    Przedmiotom i zjawiskom fizycznym, przypisane są konkretne odpowiedniki w pozostałych gęstościach . Zjawiska fizyczne ciągną się jeszcze daleko w głąb pozostałych planów. Żyjąc w świecie fizycznym , trwam również w pozostałych.

    Czy możliwe jest istnienie pomiędzy znanymi mi planami świata z rożna gęstością jeszcze jakichś innych, przez ze mnie nie postrzeżonych.
    Jedno jest pewne. Zestaw ciał w jakim tkwię, mnie stwarza i mnie określa. Jeśli byłoby możliwe zakotwiczenie jaźni w jakichś innych planach o których nie wiemy, z odmiennymi właściwościami, to dopiero by się stało interesująco. Zamiast zestawu 6 dymensyjnego świata , moglibyśmy wybierać zestaw z 20 dymensjami, albo i więcej. Cykl reinkarnacyjny, przebiegałby zapewne całkiem inaczej i inaczej by się również jaźń w nim odczuwała.
    Skok w cykl przypominałby wybór lodów w lodziarni. Proszę o kulkę przyczynowego, mentalnego a resztę na chybi trafił , byle w całości było ich co najmniej 30, ale więcej niż wybrał Józek.
    Może kiedyś tak zrobimy, przecież świat się zmienia.
    Osobiście myślę ze teraz real jest jeden a ilość dymensji chwilowo ograniczona. Rozrasta się ten nasz świat nadal. Nie potrafię stwierdzić na czym się skończy ten rozwój.
    Wetknąłbym jeszcze w ten przyszły świat wiele przestrzeni z rożnymi zestawami dymensji, by nie wpływały bezpośrednio na siebie, gdyż się jasnowidzom potem plączę.
    Cos mi mówi, ze nie w mojej mocy są takie zmiany, wiec obstaje teraz jedynie na propozycji..
    Będę mój zestaw 6, dalej testował, może na coś ciekawszego jeszcze wpadnę:)

    *
    Obrotowa tancerka:
    http://www.neurotyk.net/2010/02/jak-dziala-obrotowa-tancerka/

  5. Herbina

    To właśnie ta tancerka, o której pisałam, w artykule dotyczącym sprawozdania z kongresu „What the Bleep…”,
    Super . ze ja znalazłeś. Nie wiedziałam, ze jest w necie.
    Piszesz : „Skok w cykl przypominałby wybór lodów w lodziarni. Proszę o kulkę przyczynowego, mentalnego a resztę na chybi trfil , byle w całości było ich 30 i trwało co najmniej 1000 lat” – na to mi to wszystko wygląda.
    Tysiąc lat czy 100 to i tak tylko jeden z elementów gry , biorąc pod uwagę iluzoryczność czasu również.
    Jak czasem się leci w Ld , nie czuje się ciała lub czuje ( bo jest się przyzwyczajonym do formy i jej obecność daje poczucie bezpieczeństwa) i rozumie się , ze cokolwiek teraz chcesz przeżyć, czy się dowiedzieć, to za chwile masz to. Jest to moment wyboru doświadczenia, inkarnacje według mnie są jakby tym samym, różnica polega na tym, ze inkarnujac się, zatracasz pamięć doświadczeń z innych inkarnacji ( co przecież nie znaczy , ze ich nie masz, bo w twoim głębokim zbiorze doświadczeń to masz) a dostając to w Ld nie tracisz pamięci, chyba ze się dasz wciągnąć akcji, wtedy nie rożni się to od tego, co się dzieje, jak się człowiek inkarnuje.

  6. Anula

    Kronopio mnie tu przyciągnął. Widze ze analizujecie sobie w najlepsze. Zbyszek wg fizyków 70% materii we wszechświecie to ciemna materia, o której nic nie wiadomo poza tym że jest. Dobrze drążysz :))

    Ale sens i celowość tego wszystkiego jakoś jest gdzieś obok. To chyba nie takie istotne 😉 buziak.

  7. Conchita

    No dobra opiszę, miałam nie pisać, żeby sobie w ego nie ładować, bo tu nie ma żadnej mojej zasługi, raczej przeciwnie: przywiązanie do ego itp.

    Spałam sobie w najlepsze śniąc intencję pomocy innym. Jakoś musiał to podłapać jakiś „bodhisattwa”, bo ktoś pomógł wstać mi z ciała. Wstałam z trudem i nic nie widzę, stoję w ciemności. Wtedy ktoś dotknął moich oczu i bez ich otwierania zaczęłam widzieć otoczenie. Wszystko było jakieś rozedrgane i gęste jak w wodzie, przy mnie ktoś stał, ale patrzyłam na tego z drugiej strony: dziwny facet o niebieskiej skórze, jakby jakiś pusty od środka, stał bez żadnych atrybutów (to dla tych, którym skojarzył się z Buddą Medycyny, na którego inicjację się specjalnie potem wybrałam). Szczerze mówiąc, nie miałam czasu się mu przyjrzeć, bo zaczął mówić, że nie istnieję jako oddzielne „ja”, oddzielna świadomość. Mówienie to nic, jego świadomość jakoś oddziaływała na moją, moja zaczęła się częściowo dostrajać. Po prostu nagle z całą oczywistością stwierdziłam, że jestem jak bańka powietrza w oceanie, który jest świadomością i wystarczy małe „pyk” żebym zlała się ze wszystkim w całość (co facet jeszcze głosem powtarzał, że nie istnieję). Poczułam, jak kruche jest to moje ja i poczucie oddzielenia. I być może zrobiła bym to „pyk” żeby poznać ten ocean, ale qrka musiało mi się przypomnieć. Nagle krzyknęłam: no, ale moment, a gdzie tu jest WJ? Dusza?????? (moje kochane WJ!!!) I wyprułam z miejsca (właściwie porwało mnie) w błyskawicznym pędzie. Znalazłam się na ziemi jako olbrzym wśród małych ludzi, który widzi daleko, ma bardzo szerokie horyzonty, wiedzę, ale…. oczy utkwione w ziemi i poczucie ograniczenia, wewnętrzną potrzebę wyzwolenia się z ograniczonego istnienia, które powoduje cierpienie. Ech….

    Zaraz potem byłam z powrotem w cielsku totalnie zszokowana z pełnym kryzysem, załamaniem się systemu przekonań (jak to: nie istnieję? nie ma mnie? jestem iluzją?????).

    A teraz już nic nie wiem i nawet nie udaję, że jest inaczej…

  8. Zbyszek Autor wpisu

    R. Monroe
    „Czasami, kiedy odwiedzam Obszar II, obserwuję niezwykłe wydarzenie. Obojętne w jakiej okolicy tej strefy, przebiega zawsze tak samo.

    Otóż pośród normalnej aktywności – gdziekolwiek się ona odbywa – rozlega się odległy Sygnał, przypominający trąby heroldów. Wszyscy odbierają go bardzo spokojnie i zaprzestają wszelkich działań i rozmów. Jest to sygnał że ON (lub ONI) przemierza Swoje Królestwo.
    Na Sygnał wszystko, co żyje, kładzie się (miałem wrażenie, że na plecach), wyginając ciało w łuk i eksponując w ten sposób podbrzusze (ale nie części intymne). Głowy odwrócone są na bok, aby nikt nie widział Go, kiedy przechodzi. Celem wydaje się być tworzenie żywej drogi, po której ON podróżuje. Słyszałem pogłoski, jakoby czasami wybierał ON kogoś z tego żywego mostu, a istoty takiej nikt już później nie widział, ani o niej nie słyszał. Pozycja eksponująca podbrzusza jest wyrazem poddania i całkowitej zależności, jako że ta część ciała jest najbardziej podatna na zranienie. Kiedy ON przechodzi, nikt się nie porusza, nawet nie myśli. Wszystko zamiera w chwilowym bezruchu, całkowicie i bez żadnych wyjątków.

    Kilkakrotnie; kiedy doświadczałem tego zjawiska, leżałem razem z innymi. W takich chwilach nie powstaje nawet cień pomysłu, by zrobić coś innego. Kiedy ON przechodzi, rozlega się głośna muzyka i doznajesz uczucia rozchodzącej się promieniście potężnej życiowej siły, której szczyt jest wysoko ponad JEGO głową a ona cała rozpływa się dopiero gdzieś w mglistej dali. Pamiętam, jak zastanawiałem się kiedyś, co by się ze mną stało, gdyby odkrył ON moją obecność jako chwilowego gościa. Nie byłem pewien czy chciałem się tego dowiedzieć.



    Ciekawy fragment z tymi trąbami, i padającymi na ziemie ludźmi, gdy ON przychodzi 🙂
    opisanym przez Roberta. Kiedyś mailem tak w fizyku.Gdy pojawiała się obecność to powalało mnie na ziemie. Choć stałem nadal fizycznym na nogach, to padałem pozostałymi ciałami jak bezwładny worek. Sporo lat trwało zanim się odważyłem podnieść wzrok. Opis tego niezwykłego pokręcenia i pojawiającego się stanu swiadomosci, pasuje jak ulał do mojego szalonego opisu 6 ciałka, gdy ten Ktoś wkracza,- pulsuje:).
    Musze przeczytać wreszcie te jego książki do końca:)
    *
    Trzaskałem takerem po ramkach i pojawia się bezosobowy głos. Zmień naboje, nie chcesz przecież narobić dziur w płótnie. E tam, pomyślałem . Strzelam, ups, taker pusty. Gdy tłukłem następny obraz. Znowu głos. Zaraz zabraknie!
    Strzeliłem jeszcze parę, ramka zakończona, dynamicznie otworzyłem urządzenie, zaglądając ile mam jeszcze zszywek. Pusto . Starczyło w sam raz. ” parę razy potem z rzędu, zmieniałem wkłady w takerze, wiedząc ciągle kiedy się wkłady skończą.
    Potem się zastanawiałem skąd ten ktoś wiedział ile jest jeszcze zszywek w pistolecie. Gruby z metalu, za diabla nic nie widać. Czy liczył zszywki? Przecież były połamane i za każdym razem miałem ich różną ilość.
    Jak robi ten ktoś, i czy wie jeszcze coś wiec, coś więcej niż ilość zszywek w moim takerze?

  9. Zbyszek Autor wpisu

    Niezwykle zdarzenia postrzegłem w ostatnich tygodniach. Gdy jestem skoncentrowany na jakimś zagadnieniu, to dostrzegam coraz wyraźniej „obecność” w sobie, stan niezwykle subtelny i umykający ciągle mojej uwadze. Pojawia się we mnie nadzorująca uwaga, mnie samego, coś szeleszczącego i podsuwającego odpowiedzi frapujących mnie zagadnieniach.
    Jak niezwykle ciężko jest obserwować w sobie plan, w którym treść myśli staje się tuba farby a wolna wola pędzlem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *