WYŻSZA JAŹŃ


WSPÓLNA JAŹŃ – PODSUMOWANIE ROKU 2008 🙂 czy prawdą jest, – dlaczego tak a nie inaczej?

WSPÓLNA JAŹŃ.
W czasie warsztatów u Brusa Moena, zdałem sobie w pełni sprawę z prowadzonych miedzy nami nieświadomie rozmów i po raz pierwszy nadałem moim pobytom poza ciałem fizycznym jakiś cel. Wcześniej bylem jedynie obserwatorem, niegroźnym podglądaczem dziwnego zachowania się współtowarzyszy. Nie wiedziałem wtedy, ze to podglądanie możne być tak przyda………

Calosc tekstu zostanie przeniesiona na bloga  kunstarena.com.

http://kunstarena.com/pl/rozwijanie-wyobrazni-5411

8 myśli nt. „WYŻSZA JAŹŃ

  1. Zbyszek Autor wpisu

    NIE UDAŁO MI SIĘ ZNALEŹĆ SKASOWANEGO PRZYPADKOWO KOŃCA TEKSTU I DOPISAŁEM GO NA NOWO, WKLEJAJĄC DODATKOWO NOWA PRZYGODĘ Z DZISIEJSZEGO DNIA. TROCHĘ ZMIENIŁEM ZAKOŃCZENIE CO JEST I TAK BEZ ZNACZENIA:))
    Odpowiedzi na pytanie xxx :

    Z tego co wiem by się złączyć, to trzeba trochę poskakać i przejść cykle indywidualnie. Wygląda mi to na wielkie polowanie lub bieg do mety. Musi być z tym sporo pracy i nie ma konieczności wchłaniać takiej części ponownie w większy zbiornik jaźni. U Powella wyczytałem , ze śmierć składa się z odpadania ciałek, aż do mentalnego. W przyczynowym składne są przemyślenia i wskakuje się ponownie w cykl życia. Wtedy bratnie dusze to byłyby nasze jaźnie, co nie dotarły do końca cyklu. Prawdopodobnie jak się już ukończy cykle to można po sklejeniu z ciekawości, ponownie wskoczyć i popatrzeć sobie co się dzieje.
    Co do tego czy to jest wtedy to same kilo jaźni to chyba bez znaczenia a nawet jest niemożliwe wyszczególnienie tej samej jednostki swiadomosci. Pamięć jest czymś doklejanym, określającym podmiot, przetrzymywanym pieczołowicie w dysku. Pojawiające się i wyszczególnione, nowe jaźnie, uczestniczące w gromadzeniu doświadczeń , rozpoczynają od podstaw, nie będąc chyba jeszcze człowiekiem.
    chodzi o dorobek wszystkich naszych części. Słyszałem o doklejaniu wiedzy i wspomaganiu talentami . Zdarza się to gdy szykujemy coś szczególnego w danym cyklu, lub chcemy brać odział w szczególnych wydarzeniach na skale ziemi.
    Nie jestem tego oczywiście pewien, bo nie mam na tyle osobistych doświadczeń w temacie a Staszek milczy, często robiąc sobie żarty.

    http://www.muttermeera.de/

    śpiewa Ania 4 latka

    http://de.youtube.com/watch?v=frFRMAUCNOk

  2. Anula

    Swietny tekst Zbyszku! Nasunęło mi sie też w trakcie czytania… Już kiedyś wyłapałam „mieszanie sie” swiadomosci mojej z cudzą w trakcie rozmów z kimś, czy po prostu przebywania z drugim czlowiekiem. Łatwo wtedy wyłapać i empatycznie wczuć sie w czyjeś doznawanie, przezywanie, czy odbieranie swiata czy jakiejs konkretnej tresci. Ale i cięzkie zarazem, bo łatwo pogubić sie – co jest moje a co cudze. Tworzy sie jakiś gęsty niezidentyfikowany sos, z którego niewiele wynika a pożera sporo energii. To pewnie ta pułapka o której wspominasz, ze przelanie swiadomosci na zewnatrz moze gubić poszkiwacza.

    Dzięki… ! Pozdrawiam.

  3. Herbina

    Jeszcze nie doczytalam do konca, ale juz cos napisze.
    Tekst jest wspanialy, zawiera wiele watkow wiec w jednym komentarzu trudno sie odniesc do wszystkiego.
    Jest tu jeden framgent, ktory jest dla mnie niejasny:
    „Pozbywanie się potrzeb jest najważniejszym elementem połączenie z Wyższa Jaźnią. Nie by nam zabrać co smakuje. Tylko w ten sposób pozbędziemy się nieświadomych i niewłaściwych posunięć w astralnym planie. Rozbudzone potrzeby wabia wilka z lasu. który się drze i robi w naszym otoczeniu strasznego wrzasku. Wyższa Jaźń nie paraduje w swej chwale przed obliczem takiego łapczywego śmiałka.
    Ciarki mnie przechodzą, gdy czytam teksty o programowaniu umysłu i dążeniu przy pomocy intencji do korzyści materialnych”.

    Jakos ciezko mi przyjac pozbywanie sie potrzeb jako najwazniejszy element polaczenia z Wyzsza Jaznia.
    Skoro jestesmy stworzeni na obraz i podobienstwo Stworcy to niby czemu sami nie mielibysmy byc Stworcami?
    Dlaczego czlowiek aby miec to, czego potrzebuje musi sie napracowac „recami”, napocic sie i zyc na minimum, skoro ma do dyspozycji najwspanialsze narzedzia, ktore nadaja mu moc bycia kreatorem, czyli swoja wyobraznie, intencje?!
    Wedlug mnie roznica miedzy tym, czy ktos sie napoci czy zastosuje intencje polega glownie na tym, jak sie czlowiek z tym czuje.
    Jezeli ktos wybiera role ofiary to musi cierpiec, jezeli ktos chce miec radosc zycia, a te zapewniaja mu rzeczy, sprawy, ktore naleza do potrzeb to dlaczego mialby sie pozbawiac mozliwosci ich posiadania? Mysle, ze zarowno posiadanie potrzeb, ich realizowanie i radosc z realizacji sa dobre jak i dobre jest nieposiadanie potrzeb. Nie stawialabym jednej z tych opcji za lepsza. Kto wie, jakie zycie, jakie doswiadczenia dany czlowiek sobie na to zycie wybral; jeden moze musi nie miec potrzeb aby byc czysty, nie targany potrzebami przez to skupiony na tym, co dla niego najwazniejsze , na rozwoju duchowym chociazby a drugi moze musi miec radosc tworzenia, radosc bycia na kazdym poziomie tak, jak mu dobrze , moze musi miec potrzeby , podczas ktorych sie uczy , rozwija a w swej radosci laczy sie ze zrodlem.
    Moze sa w zyciu ludzi rozne fazy, czasem dobrze jest dla nich nie miec potrzeb a czasem dobrze miec.
    Kiedys tez chcialam zyc skromnie, staralam sie nie miec potrzeb ale nie czulam sie przez to polaczona ze zrodlem, wrecz przeciwnie, dopiero wtedy kiedy zobaczylam jakie sa zaleznosci miedzy moja intencja i moim realem zaczelam czuc to polaczenie mocno i sprawia mi ogromna radosc mozliwosc ogladania rzeczy pieknych ( na to trzeba kasy), nie chce toczyc zycia wypelnionego harowa ani takiego, w ktorym skromniutkie zycie mnie doprowadzi do swietosci przez brak potrzeb.
    Podobno (tak mi kiedys powiedziano) najwazniejsza jest Droga, to Droga jest celem, polaczenie ze zrodlem daje szczescie, a jaka droga sie to osiagnie to juz kwestia indywidualna tak mysle.

    W Ld-kach jak i wyjsciach najwieksza role spelnia wola, intencja, dlaczego mialoby byc inaczej tutaj? Bo materia, czyli skupiona energia, to potrzebuje wiecej wysilku, ale czy koniecznie fizycznego? (wlasciwa intencja skraca czas od mysli do efektu bez zuzycia duzej ilosci energii ) Moze lepiej energie ciala fizycznego oszczedzac aby moglo jeszcze dlugo sluzyc na tej Drodze,” ktora ludzie prozaicznie zyciem zwa”…

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Informacje o Hindusce Meera, były wstępnym szkicem, który zapomniałem wymienić przed publikacja tekstu.
    Herbina nadesłała mi parę uwag, które teraz zamieszczam.

    „Uściślając- Mutter Meera nie uwalnia energii, tylko wypełnia dwa kanały energetyczne światłem i rozwiązuje węzły (karmiczne wydarzenia). Nie wiem, czy można to nazwać uwalnianiem energii (może i tak, bo człowiek uwalnia się od jakichś skutków np.) , ale chyba pisząc zdanie, ze uwalnia energie jest dużym spłyceniem i nie wiem, czy łatwo je wlasciwie zinterpretować , choć nie wiem, czy ma to wpływ na całość tekstu, pisze to tylko dla uściślenia”

    Co zmyśliłem z tymi ” potrzebami „- wyjaśnię w następnym tekście. Moja żona po raz któryś zdębieje. gdyż zwalcza to moje mniemaniem już od wielu lat.
    Miałem teraz bardzo pouczające przygody z moimi i czyimiś zagubionymi aspektami. Ich natura wskazuje ze są strażnikami obciążeń karmicznych. Wypełnić światłem, i rozwiązać supły, to tak jak by się pozbyć starych szpargałów, zebranych od pokoleń w astralnej formie. Łączymy się nasza jaźnią, tworząc mściwe obciążające nas twory.
    Centrum planowania pracuje w oparciu o misterna strukturę rozbitego ducha na wiele małych elementów, towarzyszącym naszym tworom myślowym, -ta siateczka powiązań o której Bruce pisał.
    Rozerwać z nimi połączenie i ściągniecie na powrót zawartej w nich naszej cząstki jaźni, jest dla mnie uwalnianiem od obciążeń karmicznych.

  5. Herbina

    No to szykuje sie nastepny ciekawy tekst widze, czekam z zainteresowaniem, zwlaszcza jezeli chodzi o ten watek potrzeb.

    Aspekty to na pewno super interesujaca sprawa.
    Pozdrowka! 🙂

  6. Aloha Surfer

    Eh Zbychu…niestrudzony badaczu kosmosu:) cenny tekst a jeszcze cenniejsze to co sie pod nim kryje. Jedna Jazn!

  7. Zbyszek Autor wpisu

    Sprawdzając ciałka, zlokalizowałem siebie w ciele atmicznym. Bylem tam jaźnią, odczuwającym się podmiotem , zamarłym w bezruchu, pozbawionym władz umysłowych. Wchłaniając w siebie ciało mentalne( przyczynowe z mentalnym niższym) uzyskiwałem w tym samoświadomym bezruchu wole i zdolność do myślenia, rozumowania. Pojawiała się ona we mnie świadoma siebie Jaźni,- zachodziło to pod wpływem obecnosci we mnie ciała ment. Odrzucając z ciała mentalnego płaszczyk z pamięcią, traciłem pamięć siebie, Zbyszka ze swoimi doświadczeniami. Tracąc wtedy ego , zapominałem o sobie Zbyszku , tak jak by zawarta pamięć w płaszczu mentalnym , umożliwiała mi uświadomienie sobie mojego indywidualnego trwania, z wypracowanymi prze ze mnie wnioskami w tym życiu.
    Nie wielka to różnica ale umożliwiała mi wyrażać się słowem, nadając moim myślom konkretna, łatwo wyrażalna treść myślą., oreslajac mój charakter.
    Wchłaniając ciało astralne, odżywałem w 3D przestrzeni, mogąc odczuwać w niej emocjonalne uzupełnienie myśli, odczuwać powstający we mnie ładunek uczucia.
    Nabierałem wyraźnie odczuć ciała, bardzo lekkiego i z łatwością wytwarzałem formy swoich myśli w otaczającej mnie modelinie astralnej, otaczającej mnie przestrzeni.
    Wchłaniając ciało eteryczne, postrzegałem wzrost ciężaru ciała i towarzyszyły mi zbliżone doznania jak w ciężkim ciele fizycznym. Moglem przezywać bardzo silne emocje i silne przepływy energii. Traciłem elastyczność i odczucie lekkości. Odczucie ciała atmicznego- JAŹNI przykryte zostało wypełniająca go treścią myśli.
    W ciele fizycznym, utraciłem swobodę , tracąc wgląd w zakryte dla mnie wyższe plany. Moje decyzje ograniczone zostały twardymi ramami fizycznymi, zmuszając do odpowiedzialności za myśli stające się czynem i czułem się , ze spacer po lesie miedzy drzewami, zamienił się w jazdę rowerem lesna dróżką, pełna piachu.

  8. Zbyszek Autor wpisu

    Dla mnie czas jest postrzeganym przez nas ruchem , zmieniającym się światem z kręcącymi się planetami, z możliwością wyszczególnienia w nim zjawisk przed i po. Dotyczy on fizycznej strony naszej egzystencji jak i tej duchowej , współdziałającej ze sobą, przenikającej się nawzajem.. Poza ciałem można więcej przeżyć. Gdy w fizycznym świecie przeminie dzień mieszcząc w sobie tyle i tyle przeżyć, to tam można o wiele więcej . Tam podniesiesz rękę 10 razy a tutaj tylko raz, w tym tz. takim samy czasie. Tam lżejsze i szybsze są nasze ruchy. Im dalsza warstwa tym szybciej i mniej konkretnych jest rzeczy do postrzegania. Jazn przy dobrym dostrojeniu odnajduje się wspaniale w nowym środowisko, nie mogąc porównać różnicy prędkości, Dziwi się czasami po powrocie , ze tyle się tam dzialo a tutaj kolega jedynie zdarzył kichnąć.
    Znalazłem takie miejsce gdzie nic się nie dzieje i nie ma czegokolwiek do postrzegania. Gdy docieram jeszcze dalej to wzrasta mi prędkość i rozum. Dzianie się jest cząstką mnie. Postrzegam je od środka a nie na zewnatrz.
    I jak to wyrazić słowem?
    Z reinkarnacja wytworzylem sobie wersje robocza. Wieksza jazn wyszczegolnia z siebie fragmenty, mogac reinkarnowac w wielu cialach fizycznych jednoczesnie. Starsze reinkarnacje, aktualny banki danych, sa ciagkle rozwijane , wspierajac te zyjace w swiecie materialnym, udzielajac porad , wspierajac doswiadczeniem. Czy muszą zawierać w sobie fragment Jazn, myślę ,ze nie jest to konieczne. Raczej coś jak archiwum przeżyć , z kartoteka wspomnień.
    Pewnie się to zmienia, jeżeli Jazn większa, zapragnie wniknąć w geste wymiary i przyjmuje jakaś formę, Np MTjciaka- opiekuna,

    Z naszego poziomu nie odczuwamy szefa Jaźni centralnej ale ona tak. Ona wie ze jesteśmy i ma na nas skierowana swoja uwagę, dogląda i zabiega, odczuwając nas jako swój taki zagubiony aspekt,- macka w świecie materialnym. Dostarczamy je doznań a przy opanowaniu przez nas nawigacji niefizycznej wpuszczamy ja w nas. Wypowiada się wtedy ona naszymi ustami, udzielając nam czy naszym bliźnim porady, staje się elementem naszego życia..TZ,. opieka anielska.
    W..J. ma również ograniczenia. musi się podporządkować większym regułom. Stad tak często komplikacje, te diabelskie opowieści, nieporozumienia i szarpanina. Bierzemy dział w wyścigu zdarzeń jako kierowca, ucząc się konsekwencji i ograniczeń. W.J.- zapewnia nam brykę i nawigacje szeptem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *