Wspólne śnienie.

Wspólne śnienie.
Siedząc na krześle wolałem w myślach Atma Malik, zasłużonego przewodnika duchowego. Obok mnie siedziała jego prawa ręka, dama z luźno spadającymi włosami oraz Herbina, stara koleżanka z okresów burzliwych eksperymentów forumowych. Zainteresowany historiami o Atma Malik, postanowiłem sprawdzić jego umiejętności. Nie znając go osobiście, skierowałem kącik uwagi na jego dobra znajoma siedzącą naprzeciwko mnie, z myślą by do nas przybył. W takich chwilach jestem na pól w śnie, z wyciszona uwaga, utrzymując myśl na prośbie- życzeniu. Jest to coś jak stojące w umyśle pytanie, wsparte roszczącym oczekiwaniem czyjejś obecności w moim pobliżu.

Oczekiwanie nie trwało zbyt długo, gdyż pojawił się cień czyjeś osoby w poglebionej szarości. Postać ta , dosyć dynamicznie podeszła do mnie , penetrując moje myśli. Wymiana imysli miedzy nami była dosyć szybka, co mnie nawet zaskoczy, gdyż nie oczekiwałem takiej reakcji. Jeśli to ty , spytałem to daj jakiś znak, najlepiej cud, w końcu jesteś wielkim majstrem, spytałem trochę z arogancka kpina. O odcieniu tego uczucia zdecydowała wczesniejsza rozmowa o nim i mój sceptycyzm wynikający z niechęci do wszelkich przewodników duchowych. Przejawiło się to w dosyć natarczywym pragnieniu potwierdzenia jego niezwykłych umiejętności. Pojawiającą się osobę, postrzegałem w odcieniach szarości, co wyjaśniłem sobie moim rodzajem mieszanego dostrojeniem astralno mentalnego.
W tym stanie świadomości wielokrotnie obserwowałem również siebie w jeszcze ciemniejszej postaci, wiec jedynie bedac lekko zniecierpliwiony, nie oczekiwaczem zbyt wielkich efektów świetlnych.
Osoba ta odeszła ode mnie, kierując się w stronę pani z długimi włosami. Wysunąłem się odrobinę do przodu z ciała, zainteresowany rozwijając się akcja. Dostrojenie miałem dosyć kiepskie, nie rejestrujac w pełni przestrzeni do okola. Zostalem jakby w nią wchłonięty.
Po chwili rozegrała się niezwykła akcja. Przestrzeń nabrała dynamiki, wytwarzając jakby ruch powietrza, kierujący się w stronę damy z długimi włosami. Włosy jej rozpostarły się przybierając wkrótce formę wstążek przytroczonych do głowy- okrągłej tarczy.
Skojarzyło mi się to ze to z promienistym słońcem. Uśmiechnąłem się nie rozpoznając, czy powstały obraz był wtłoczony w powierzchnie ciała kobiety, czy wytworzyłem go we własnym umyśle, stojąc jaźnią- świadomością parę metrów od ciała. Pol godziny po wspólnej medytacji, dowiedziałem się, iż Atma Malik, rozdawał ludziom fizyczne zdjecie- obrazek ze słońcem, z podobnie rozpostartymi włoso -wstążkami. Dostałem nawet jeden na upamiętnienie tego wieczoru.
Dlaczego tak trudno znaleźć potwierdzenie wspólnego śnienia?
By nakreślić trudności z jakimi się spotykamy w chwilach weryfikacji duchowego spotkania, przytoczę jedno ze spotkań z Conchita.
Staliśmy naprzeciw siebie, z pełnym rozpoznaniem naszej świadomości . W czasie weryfikacji wyszło jednak, iż po chwili stanąłem jak głaz bez ruchu., nie wykazując żadnej świadomej reakcji. Rozczarowało to Conchite myślącą, iż ma chyba do czynienia z maloświadomym ciałem astralnym. Moja wersja znacznie różniła się od jej.
W chwili, gdy jł rozpoznałem, przypomniała mi się pożyczona od Herbiny płyta CD.
Obie panie znały się dobrze, co starczało bym zawstydzony skrył się w umyśle , będąc nawet już poza ciałem. Skryłem się w planie mentalnym, kolejnej podwarstwie umysłu, nawet tego nie postrzegając. Autentyczność rozgrywającej się akcji tak mnie zaangażowała, iż nie postrzegłem utraconej łączności z Conchita. Na jej miejscu pojawiła się Herbina, z podcinaną głową płytą magnetyczną, tak jak na filmach o Predatorze. Dalsza cześć pobytu poza ciałem zajęty bylem sklejaniem głowy Herbinie.
O tak kiczowatym przebiegu spotkania zadecydowały chyba moje namiętności do filmów Sci fi.
Porównując później cale zdarzenie, zauważyłem moment, w którym się oddzieliłem od Conchity. Była to niezwykle subtelna zmiana stanu świadomości, której nie postrzegłem na bieżąco. Dla mnie nic szczególnego się nie zmieniło. Jedynie zamiast Conchity stanęła prze de mną Herbina.
Żadnych wyraźnych zmian w postrzeganiu nie postrzegłem, gdy to się działo, nawet zapominając iż punktem mojej uwag była wcześniej całkiem inna osoba. Później analizując już na trzeźwo, dostrzegłem delikatne różnice. Zdarzenia nabrały szybkości a moje odmienne , mentalne ciało ślizgało się bardziej myślowo po horyzoncie zdarzeń. Ono jakby snuło idee ruchu, śniąc cala akcje, odizolowaną od przestrzeni w której znajdowała się Conchita.
Byliśmy w tej samej przestrzeni kosmicznej, z ta różnicą, iż ja skryłem się w poziomie mentalnym. Wystarczyło to, by cale zajście stało się dla niej niewidoczne.
Zjawisko wnikania w odmienne warstw rzeczywistości mogą stać się przyczyna pozornej utraty połączenia między osobami poza ciałem. Conhita mnie widziała stojącego w bezruchu a ja zamiast niej kogoś całkiem innego.
Rożnica taka byłaby wspaniałym pretekstem do sceptycznych komentarzy, iż opisuje kolejna bzdurę, starając się usilnie potwierdzić realność spotkania z Conchita. Rzeczywiście tak to może wyglądać, ale jedynie dla nieuważnego obserwatora. W moim wypadku rozbieżność relacji wynikła z rozgrywania się akcji w odmiennych warstwach. Możemy je zmieniać, nie rejestrując iż to robimy. To by wyjaśniało wielość napotykanych istot , stojących w bezruchu w ciele astralnym oraz zachowanie się śpiących ciał, szybujących niby bezmyślnie w otaczającej nas przestrzeni. One choć stoją w bezruchu, mogą śnic na wewnętrznych monitorach.
Analizując brak precyzyjnych potwierdzeń wspólnego śnienia, zauważyłem iż poza tym wnikaniem w odmienne warstwy, może wystąpić również odczytanie przez nas zdarzeń z życia partnerów spotkania, ktore dezorientuja najbardziej. Mogą to być mało istotne szczegóły , które winno się szczególnie dokładnie analizować. Ich brak wyraźnego związku zniechęca, czyniąc relacje nieprawdopodobna.
Ale? Właśnie , podam przykłady , które częściowo objaśnią ich unikatowy charakter, co może się wam przydać przy analizach wspólnego śnienia.
Oglądając film zaskoczył mnie bohater filmu, przewracający się na motocyklu , sunąc dalej pod rozbijająca się ciężarówka. Parę dni potem przyśniłem się koledze ( Pieczywo) , w taki właśnie sposób hamując ten pojazd. Innym razem dostałem krówki w prezencie, objadając się nimi cały wieczór. Wkrótce wyczytałem relacje znajomej (Rugwa )iż rozdawałem w śnie krówki. Gdy po deszczu spadły z drzewa wszystkie papierówki, to obierając je wieczorem żałowałem iż nie rozdałem ich znajomym. Następnego wyczytałem na forach, dnia iż podjeżdżałem pod domy Conchity ciężarówka pełna papierówek chętnie je rozdając.
Siedząc u siostry w ogrodzie zawiesiłem uwagę na wiszących prześcieradłach na sznurze. Wprawiły one mnie w zdumienie, duża powierzchnia, jakby wciągając w załamanie przestrzeni w otoczeniu pełnym zieleni. W tym dziwnym stanie zamarłem w bezruchu, obserwując dynamikę i napięcie kolorystyczne białych, falujących plam. Zmieniłem na chwilkę stan świadomości. Zapamiętując to zdarzenie niezwykle precyzyjnie. Wieczorem , przy piwie ze znajomymi, siedząca obok mnie Pomarańcza wpadła w chwilowa zadumę, obserwując wewnętrznym wzrokiem podobnie wiszące, białe tkaniny. Zrobiła to spontanicznie, w czasie rozmowy ze mną. Dlaczego opisuje takie przypadki? Otóż zauważyłem, iż nie ważność naszym zdaniem zdarzeń odgrywa dominującą role w rozgrywającej się fabule wspolnego snu a stan świadomości w którym zapisujemy zdarzenia. W moim wypadku śniły mi się chwile z filmów, czy rozwijałem w śnie momenty z życia prywatnego , w których coś mnie szczególnie zafrasowało wywołując zmienne stanu świadomości. Opisać go mogę jakby zawieszenie uwagi na zdarzeniu, z zanikiem osądu. Samo zdziwienie, bez autorefleksji, tak jakby te okoliczności szeregowały wspomnienia ,układając ich kolejność w hierarchii ważności w przyszłych snach. Ten stan winien dawać wspaniale rezultaty przy programowaniu własnej świadomości. W takim stanie będzie prawdopodobnie możliwe usuwanie uzależnień. Ćwicząc przed laty, ze znajomymi wspólne śnienie, nie komentowałem ich w taki sposób, pozostawiając ich interpretacje na później. Związek treści wspólnych snów, był trudny do postrzeżenia, był chaotyczny, zahaczając jakby bokami o nasze wspomnienia- skojarzenia, co dawało sceptykom dozę pole do kpin. Teraz jednak uzupełniam je moimi komentarzami, nabierając pewności iż te peryferyjne wspomnienia uczestników , zapisane w odmiennym stanie świadomości determinowały nasze wspólne sny. To właśnie przez nie, mieliśmy tyle utrudnień w interpretacji, spotkań.

Jedna myśl nt. „Wspólne śnienie.

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Przypadek w ktorym rozladowalem straszny placz dzieciaka, niestety wczesniej go wywolujac. Dziwne to bylo, ale pokazalo mi sporo o mechanizmach wzbudzania strachu w dzieciach. Kiedys na spotkaniu w domu kulturyw Monachium w czasie rozmowy o zyciu po smierci doczepil sie do mnie jeden sceptyk i zaczal dokuczac. Wlaz mi w kosci i wtedy stalo sie cos dziwnego. Cos we mnie wlazlo i powiedzialem do niego „dziecko zacznie plakac”. Kilkanascie metrow od nas stala jego zona , trzymajac polrocznego dzieciaka na rekach.I co sie stalo? A kierowany jakas obecnoscia uderzylem eteryczna reka w krawedz metalowej poreczy. Wydobyl sie metaliczny dzwiek , roznoszac po calym wnetrzu. MAjac jego brzmienie w pameici zwrocilem wzrok na jego zone z dzieciakiem. Malec zaczal plakac , by po chwili drzec sie w nieboglosy. NAtarczywy rozmowca pobiegl do zony. Po chwili ich rozmowy slyszalem podirytowany glos dziewczyny.. To idz do niego , zeby mu czegos nie zrobil. Gdy podszedl do mnie zmieszany odwrocilem sie do matki z dzeickiem i zrobilem cos dla mnie dziwnego. Do tej pory bylem jakby uczestnikiem zajscia, przez kogos kierowanym, ale teraz swiadomie postrzegalem co sie stawalo. Spogladajac w strone dziecka odzyskalem czesciow swiadomosc przy nim, bylo dosyc jasnawo, a w iec chyba w ciele mentalnym i przekazalem dzieciakowi serdecznosc z wewnetrznym usmiechem. Czulem wyraznie jak dzieciak przestaje plakac.Gdy powrocilem do ciala fizyczego ,maly ledwo zaciagal. I takie dziw sie nam przytrafilo. ktos byl przy nas i jedneuu jak i drugiemu dal lekcje. tego czego kazdy z nas potrzebowal.Tamten pewnie przestal kozakowac a ja dopatrzylem sie jak mozemy nieswiadomie wprawiac dzieciaki w histerie. Uspokajalo dostrojenie dzieciaka do planu ducha , pelnego radosci i zadowolenia. Ono sie dostrajalo samo, gdy dostalo ze tego poziomu sygnaly. PAtrzylo w ta strone , gdzie sie cos interesujacego dla niego dzialo. A wiec jest ratunek na fobie i histerie, trzeba siebie dostrajac do poziomu swiatla jazni. Wtedy wprawiamy otoczenie w taki sam stan swiadomosc. To sie udziela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *