1.- Wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego z taka lekkością chwytam ciężkie wiaderka z farba i maluje obrazy z wielkim entuzjazmem, nie zwracając nawet uwagi na posiłki. Bez wewnętrznych rozterek rozmalowuje wielkie powierzchnie, dopingowany przyglądającym się mi dyskretnie ludzmi. Ich skryte zainteresowanie, nadaje mojej pracy znaczenia. Wiem, ze moje obrazy wykonane w wielkim pośpiechu, są potrzebne i spełniają ważna role, są niezbędnym elementem jeszcze większego przedsięwzięcia.
Malując je, ciesze się z tego. Wyobrażam sobie tysiące osób przyglądających się moim pracom z zainteresowaniem. Barwnie oświetlone stają się wypełnieniem rozmalowanego wnętrza roztańczonych dyskotek. Świadomość przydatności mojej pracy nadaje mi tempa, wyzwala we mnie niezwykłą energie, bez której trudno jest mi spontanicznie i bez wysiłku rozmalowywać wielkie powierzchnie ściany. Energia ta uskrzydla mnie, przyspieszając moje myśli. Jednym słowem, dzieje się coś, co zmienia mnie z zasiedziałego w podskakującego z lekkością kangura. Po przyjeździe do domu, wspominam cykl malowania obrazów, -pojawiają się malowniczo mi przed oczyma. W czasie tych wypadów, poprawiam w wyobraźni pomalowane powierzchnie, analizując błędy jakie popełniłem w czasie pracy. Namalowane obrazy pojawiają się mi jak na monitorze, na wprost mnie, w mglistej przestrzeni, gdy nie jestem zajęty domowymi obowiązkami.
Dzieje się to już tyle lat, ze nie zwracam więcej już na to uwagi.
To szybowanie w odwiedzane miejsca, stało się częścią moich pracy. Miejsca postrzegane w wyobraźni są dla mnie przechowalnia malarskich spostrzeżeń. Szukając inspiracji, mknę w oddalone o setki kilometrów wnętrza a pomysły wtłaczają się mi same do głowy. Są czymś więcej niż wspomnieniem, gdyż niosą w sobie nowe rozwiązania, nowe koncepcje, o których wcześniej nie myślałem, często wręcz odmienne idee, zawsze w pełni gotowe i bardzo przydatne do kolejnych realizacji.
2.- Gdy próbowałem coś zrobić w domu, coś co nie było kontynuacja wcześniejszej pracy, to pojawiały się we mnie rozetki artystyczne. Nie bylem zdecydowany na żaden z wymuszanych tematów, tak jak bym zawisł w powietrzu, nie mogąc się zdecydować na rozpoczęcie obrazu.
Brakowało mi dużych wnętrz, wielkiej przestrzeni pod stopami. Parę metrów pod nogami blokowało mi ruchy. Brakowało mi gwaru, ruchu dynamicznych rzemieślników, ich niewerbalnych wskazówek. Jednym słowem, nie miałem wsparcia licznych przyjaciół z budowy.
Satysfakcję z pracy w domu odbierała mi świadomość, jej nieprzydatności. Odbierało mi to entuzjazm i niezbędna silę, by osiągnąć sukces.. Wspominałem wtedy znajomych, zastanawiając się czy komuś się przyda, ten malowany teraz, dziwny obraz. Wtedy działo się coś dziwnego. Po tej wewnętrznej kontemplacji, traciła dla mnie praca sens. Tak jakby ich przypuszczana odpowiedz “Nie CHCE” , stawała się dla mnie, odstraszającym wrzaskiem, zniechecajacym do pracy.
Po wielu latach udowadniania możliwości połączeń telepatycznych wiem, ze taka pytająca postawa jest wielkim błędem w samodzielnej pracy twórczej.
Jest trwonieniem własnej energii na zbędnych niefizycznych dialogach, wręcz skazaniem siebie na niepowodzenie.
Za błahymi wyobrażaniami skrywają się rzeczywiste kontakty myślowe. Odrzucenie naszych celów przez innych, lub łączenie się znajomych we wspólnej ich realizacji, jest źródłem wymiany energii psychicznej.
Potrafię jej przepływ postrzec wzrokiem wewnętrznym, jej przepływ miedzy ludźmi, odczuć ta szybująca mgiełkę, gdy rozedrgana mknie miedzy współpracującymi przyjaciółmi.
Energia psychiczna, wydająca się czymś nieuchwytnym, rozgrywającym się jedynie w naszym wnętrzu,- jest twardym przedmiotem wymiany. Otrzymująca podziw osoba, jest wspierana. Umożliwia jej to większy wysiłek, dostarczając źródła niespożytej siły.
Energia ta jest przedmiotem naszych zabiegów. Pragniemy jej, nie stroniąc w środkach, by ja zdobyć.
Koncertujemy na sobie gestami uwagę osób, starając s odczuć to przyjemne wewnętrzne drganie, transfer życiodajnej energii, mobilizującej do wielkiego wysiłku, będącej źródłem satysfakcji. Gdy jej nie otrzymujemy, to pieklimy się narzekając na złe warunki pracy.
3.- Gdy wracałem z delegacji to jeszcze przez wiele dni ściągało mi gwałtownie uwagę w miejsce pracy. Pozostawione widoczne niedociągnięcia, docierały do mnie jak uderzenia, wywołując wrzask emocji i chaos doznań. Wtedy spłacałem zawiedzione zaufanie, którym mnie w czasie pracy obdarowano. Zwracałem niezasłużony podziw z doklejoną do niego życiodajną energią.
Przed paru miesiącami postawiłem sobie pytania.
Dlaczego nie potrafię pracować w domu dla satysfakcji, kierować się radością w czasie pracy a tylko aktywuje się na budowie licząc na zapłatę?
Co jest przyczyna tego niepostrzeganego niepokoju, wdzierającego się potajemnie we mnie, gdy pragnę beztrosko tworzyć w wolnych chwilach od pracy.
Parę dni temu otrzymałem niezwykłą odpowiedz na moje pytania.

A ja się zastanawiam czemu podczas pracy kieruję sie autorytetem innych. Chciałam wczoraj wieczorem narysować zamek kredkami ale coś we mnie utknęło i powiedzialo; Nie, nie rysuj bo nie znasz jeszcze dobrze perspektywy. Zmuszona do zmiany tematu znalazłam zdjęcie pola z jakiegoś kalendarza a w tle drzewa, taki swojski obrazek. No dobra to może to. Naszkicowałam co trzeba i znów blokada. To będzie wyglądać lepiej na ziarnistym papierze usłyszałam w głowie. Mi mo to zaczęłam rysować najpierw w oddali małe drzewa. Nie stwierdziłam tym razem samodzielnie. Postanowiłam przerwać pracę i wyrzuciłam kartkę do kosza.
Wieczorem zła na siebie zadałam sobie pytanie czemu tak łatwo zrezygnowałam? Potem nic ciekawego się nie dzialo az do twojego artykułu dzisiaj.
Obudziłam się w nocy chyba i na wpół przytomna zauważyłam jakąś czarną sylwetkę, coś mi się świadomość przesunęła. Wiedziałam, że to chyba jesteś ty. Usłyszałam glos żeby skontaktować się ze swoją Wyższą jażnią,. Zaczęlam krzyczec już teraz nie pamiętam co ale wiem że kogoś wzywałam. Potem sie chyba Darek pojawił i sypnąl tym swoim śmiechem. Eh, czyżby odpowiedz na moje pytanie? Nie wiem….
Dzisiaj w pracy NP-k ściągnął mi wzrok na drzewo, stary próchniak a potem na rosnące , wysokie przy rzece.Trochę się zdziwiłem, bo i po co mi to drzewo, -powiedział nawet takie jakie lubisz!!
Dziwne są te nasze sny, pełne zagadek, które się wieczorami po przeczytaniu tekstów znajomych wyjaśniają.
Przez parę dni pojawiał mi się napis: „oj, nie ma takiego adresu”. myślałem, że zwinąłeś interes
ale okazało się, że miałem coś źle zalinkowane. Widzę jednak że nadal szalejesz
jeje
ojej ja też szukam wszędzie tej odpowiedzi! Jak to jest czasem strasznie w domu być i chcieć malować, mieć rożne wspaniałe wizje ale zero mobilizacji … a jak jest ktoś chętny choćby na portrecik, to wychodzi dwa conajmniej razy lepiej niż ot tak dla siebie! i na czas…
właśnie mam miesiąc żeby namalować obrazy na wystawę, zbieram się i zbieram do kupy:) oczywiście, ze chciałoby się zasłużyć na uznanie przeszkadza mi w tym bardzo. Brak natychmiastowych efektów zniechęca ,mam tyle różności w szufladzie…
staram się oglądać prace innych, w necie, w magazynach szukam inspiracji, miewam rózne wizja, wszędzie wszystko pomieszane groch z kapusta, pchli targ, albo dla każdego coś miłego…
Malując najpierw przezywam tortury czy aby coś z tego będzie na zapas, kompletny brak wiary w siebie, potem jak już wychodzi satysfakcje,- no jednak się udało, a potem, ze jednak jak już powstało, ze nie takie znów doskonałe mogłam lepiej się postarać, często mam chęć przemalować to i owo…
najlepiej zostawić, odwrócić i spojrzeć jeszcze za jakiś czas. Moze się okazać, ze nie jest jednak tak źle:)
Zbyszek no napisz wkoncu jaka to była odpowiedź!