<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wizualizacja</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Sat, 13 Mar 2010 19:13:35 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-368</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 16:58:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-368</guid>
		<description>Wspaniała zabawa jest przesuwanie ogniskowej oczu przy zamkniętych powiekach. Gdy są zamknięte, najczęściej się ustawiają same na najwygodniejsza dla oka pozycje , co odciąża bardzo umysł przed zaśnięciem.. Gdy przedłużamy ogniskowa , pomimo zamkniętych oczu, na linie horyzontu i ciągniemy ja wte i nazad to , wytwarzamy pulsująca przestrzeń , która łatwo zapełnia się widzianymi tworami.Gdy potrafimy jeszcze przemiennie postrzegać raz lewa a raz prawa półkola to się robią jatki. Pomimo , ze widzimy para oczu to możemy wyłączyć je przemiennie. Do takich ćwiczeń są już potrzebne specjalne tablice graficzne.

Dla zaciętych, :
na monitorze rozrysować równiusieńko kwadraty czarnym pisakiem, mniejsze niż odległość miedzy oczyma. Trzeba się na nie gapić by pokryły się sąsiedzkie linie. Gdy linie się nałożą z dwóch w jedno, to wytworzymy z płaskiego obrazu na monitorze przestrzeń, sięgająca parę metrów. Gdy zrobimy na podlodze taki wzorzec wielkosci paru metrowi poserfujemy ogniskowa w te i nazad, to będziemy się unosić w powietrzu nad podłoga z rozmazanymi w powietrzu stopami.
Kładąc na takie symetrycznie kształty jakieś nie symetryczne, postrzeżemy zaburzenia przestrzeni. do zaburzeń nadaje się również szachownica. I tu zacznie się raj dla obeoka..
Inne ćwiczenie . Wychylamy 2 paluchy i patrzymy daleko przez nie. Gdy mamy 4 nieostre przed oczyma tak kręcimy galami, by się zrobiły z nich 3. To zlewanie się w 3 i postrzeganie jak rozdwojone 2 a wiec 4 suną do siebie jest bardzo przydatne. W ciemnicy pod powiekami to powtarzać aż do
omamienia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wspaniała zabawa jest przesuwanie ogniskowej oczu przy zamkniętych powiekach. Gdy są zamknięte, najczęściej się ustawiają same na najwygodniejsza dla oka pozycje , co odciąża bardzo umysł przed zaśnięciem.. Gdy przedłużamy ogniskowa , pomimo zamkniętych oczu, na linie horyzontu i ciągniemy ja wte i nazad to , wytwarzamy pulsująca przestrzeń , która łatwo zapełnia się widzianymi tworami.Gdy potrafimy jeszcze przemiennie postrzegać raz lewa a raz prawa półkola to się robią jatki. Pomimo , ze widzimy para oczu to możemy wyłączyć je przemiennie. Do takich ćwiczeń są już potrzebne specjalne tablice graficzne.</p>
<p>Dla zaciętych, :<br />
na monitorze rozrysować równiusieńko kwadraty czarnym pisakiem, mniejsze niż odległość miedzy oczyma. Trzeba się na nie gapić by pokryły się sąsiedzkie linie. Gdy linie się nałożą z dwóch w jedno, to wytworzymy z płaskiego obrazu na monitorze przestrzeń, sięgająca parę metrów. Gdy zrobimy na podlodze taki wzorzec wielkosci paru metrowi poserfujemy ogniskowa w te i nazad, to będziemy się unosić w powietrzu nad podłoga z rozmazanymi w powietrzu stopami.<br />
Kładąc na takie symetrycznie kształty jakieś nie symetryczne, postrzeżemy zaburzenia przestrzeni. do zaburzeń nadaje się również szachownica. I tu zacznie się raj dla obeoka..<br />
Inne ćwiczenie . Wychylamy 2 paluchy i patrzymy daleko przez nie. Gdy mamy 4 nieostre przed oczyma tak kręcimy galami, by się zrobiły z nich 3. To zlewanie się w 3 i postrzeganie jak rozdwojone 2 a wiec 4 suną do siebie jest bardzo przydatne. W ciemnicy pod powiekami to powtarzać aż do<br />
omamienia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-325</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Jun 2009 11:22:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-325</guid>
		<description>Doklejone mysloksztalty do przedmiotów, uzupełniają odczytywanie ich znaczenia. Na co dzień, mało zwracamy uwagi na te załączniki. Handlarz kartami tarota, w kiosku ma po dziurki w nosie ich tajemne znaczenie. Liczy się dla niego tylko ich sprzedaż i zyski. Nie przejmuje się  pozostawionymi tworami przez gapiących się przechodniów  na opakowaniu sprzedawanego towaru.. Gdy psychiatrze zwierza się wariat, obciążając  go swoimi magicznymi fobiami, to ten przygląda się mu analizując jedynie jego kondycje, planując odpowiednia terapie. Nie przejmuje jego dziwactw i nie meczą go jego szemrane postacie z upiornych opowieści.
Gdy dziecko pędzi przez ciemna piwnice, to rodzi się  w nim paniczny strach. W tej ciemności skrywa się szarość bez wyraźnie rozpoznawalnych kształtów. Gdy trochę podrośnie, to już bez zbytnich sensacji w nią wchodzi,  taszcząc z niej wiaderka węgla na podpałkę w piecu. Na starość  przypomina sobie z czułością jakie towarzyszyły mu kiedyś emocje i ile się wtedy działo dziwności.
Wystarczy odrobinka strachu, by znaki na  kartach tarota ożyły. Byśmy usłyszeli ich glosy karmione czyimiś życzeniami i zaczęli podlegać ich woli. W tych obawach i strachu,  skrywa się spontaniczne wyzwalanie energii, fazujące nas w świat niefizyczny.
Gdy ona zostanie wyzwolona, to lądujemy samoczynnie z ożywiona wrażliwością miedzy wieloma światami, naszym normalnym, duchowym planie,  w którym myśl przybiera twarde kształty a wypowiedziane czyjeś zdania są słyszalne nawet po wielu latach.
Jeśli nie powstrzymamy tego szaleństwa i borujemy nadal w niefizycznych światach wystraszoną uwaga, to ich twory staną się dla nas równorzędne z tymi fizycznymi.
Przefazowani dajemy się unieść panice z braku doświadczenia, myśląc ze mamy ciągle do czynienia z obiektywnymi zjawiskami w świecie fizycznym. Nadajemy rzeczom wtedy odmiennego znaczenia, wariując ku rozpaczy bliskich.
Nie chce odebrać znaczenia niebezpieczeństwu z przypadkowych spotkań z tworami astralnymi, ale pragnę zaznaczyć , ze nasze podniecone zainteresowanie nimi, je samo do nas przyciąga, otwiera nas na nie, zwiększając na nie nasza wrażliwość.
Niebezpieczeństwo przyciągają do nas również nasi znajomi, opętani szalonymi ideami. Ich  fascynacja i  niezdrowa ciekawość, ściąga na nas burze z którymi sobie nie radzimy, gdyż są utkane z nieznanej nam materii, mającej stanowić  jedynie drobne uzupełnienia naszej wyobraźni w ciele fizycznym a stające się hałasującym gwizdkiem, stawiającym nas na baczność.
Jeżeli za naszymi zmiennymi stanami swiadomosci nie skrywają się poważne zaburzenia fizjologiczne to na nasza zmorę,  najlepszy jest śmiech.
Najzwyczajniej ja &quot;olać&quot;, tak jak robiliśmy to w szkole, gdy wymagano od nas zbyt wiele i ratowaliśmy się wagarami.

Coraz cięższa staje się nawigacja na moim blogu. 150 tekstów ugrzęzło w w przypadkowo nazwanych kategoriach. Musze wprowadzić jakieś rozsądne zmiany, tym bardziej, ze dział sztuki będzie znacznie rozbudowany.
ole i jeje</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Doklejone mysloksztalty do przedmiotów, uzupełniają odczytywanie ich znaczenia. Na co dzień, mało zwracamy uwagi na te załączniki. Handlarz kartami tarota, w kiosku ma po dziurki w nosie ich tajemne znaczenie. Liczy się dla niego tylko ich sprzedaż i zyski. Nie przejmuje się  pozostawionymi tworami przez gapiących się przechodniów  na opakowaniu sprzedawanego towaru.. Gdy psychiatrze zwierza się wariat, obciążając  go swoimi magicznymi fobiami, to ten przygląda się mu analizując jedynie jego kondycje, planując odpowiednia terapie. Nie przejmuje jego dziwactw i nie meczą go jego szemrane postacie z upiornych opowieści.<br />
Gdy dziecko pędzi przez ciemna piwnice, to rodzi się  w nim paniczny strach. W tej ciemności skrywa się szarość bez wyraźnie rozpoznawalnych kształtów. Gdy trochę podrośnie, to już bez zbytnich sensacji w nią wchodzi,  taszcząc z niej wiaderka węgla na podpałkę w piecu. Na starość  przypomina sobie z czułością jakie towarzyszyły mu kiedyś emocje i ile się wtedy działo dziwności.<br />
Wystarczy odrobinka strachu, by znaki na  kartach tarota ożyły. Byśmy usłyszeli ich glosy karmione czyimiś życzeniami i zaczęli podlegać ich woli. W tych obawach i strachu,  skrywa się spontaniczne wyzwalanie energii, fazujące nas w świat niefizyczny.<br />
Gdy ona zostanie wyzwolona, to lądujemy samoczynnie z ożywiona wrażliwością miedzy wieloma światami, naszym normalnym, duchowym planie,  w którym myśl przybiera twarde kształty a wypowiedziane czyjeś zdania są słyszalne nawet po wielu latach.<br />
Jeśli nie powstrzymamy tego szaleństwa i borujemy nadal w niefizycznych światach wystraszoną uwaga, to ich twory staną się dla nas równorzędne z tymi fizycznymi.<br />
Przefazowani dajemy się unieść panice z braku doświadczenia, myśląc ze mamy ciągle do czynienia z obiektywnymi zjawiskami w świecie fizycznym. Nadajemy rzeczom wtedy odmiennego znaczenia, wariując ku rozpaczy bliskich.<br />
Nie chce odebrać znaczenia niebezpieczeństwu z przypadkowych spotkań z tworami astralnymi, ale pragnę zaznaczyć , ze nasze podniecone zainteresowanie nimi, je samo do nas przyciąga, otwiera nas na nie, zwiększając na nie nasza wrażliwość.<br />
Niebezpieczeństwo przyciągają do nas również nasi znajomi, opętani szalonymi ideami. Ich  fascynacja i  niezdrowa ciekawość, ściąga na nas burze z którymi sobie nie radzimy, gdyż są utkane z nieznanej nam materii, mającej stanowić  jedynie drobne uzupełnienia naszej wyobraźni w ciele fizycznym a stające się hałasującym gwizdkiem, stawiającym nas na baczność.<br />
Jeżeli za naszymi zmiennymi stanami swiadomosci nie skrywają się poważne zaburzenia fizjologiczne to na nasza zmorę,  najlepszy jest śmiech.<br />
Najzwyczajniej ja &#8220;olać&#8221;, tak jak robiliśmy to w szkole, gdy wymagano od nas zbyt wiele i ratowaliśmy się wagarami.</p>
<p>Coraz cięższa staje się nawigacja na moim blogu. 150 tekstów ugrzęzło w w przypadkowo nazwanych kategoriach. Musze wprowadzić jakieś rozsądne zmiany, tym bardziej, ze dział sztuki będzie znacznie rozbudowany.<br />
ole i jeje</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Anna</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-323</link>
		<dc:creator>Anna</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Jun 2009 21:12:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-323</guid>
		<description>Właśnie mnie tez zastanowiło co to było! czy to coś w kartach samych, we mnie, czy w tym koledze co tak mi je bezinteresownie chciał podarować, cóż wszystko z wszystkim pewnie jest połączone. Zastanawiałam się, no dobra jak karty to może ktoś do nich przyczepił coś, jakąś zła myśl, jakiegoś byta...a może już sam artysta malując te obrazki nadał im jakis program niekoniecznie pozytywny... 
 Ktoś mi mówił, ze może skoro ten kolega sam był w psychiatryku, to chciał się w ten sposób, przekazując dalej, pozbyć pewnej nieciekawej energii, której oczyścić nie potrafił. Sam ów kolega twierdził, ze to nic groźnego, pożera trochę  energii, ale mogę zyskać przez to ciekawe doświadczenia i tz. przewodnika, którego muszę obłaskawić po innych światach według jakiś nauk szamańskich, którymi kiedyś się zajmował. Zbyszek pisze, ze to taki niegroźny  schiz, który już dla niego stracił wszelkie poznawcze walory. Jak dobrze rozumiem ,
 doświadczenie jest doświadczeniem i nim pozostaje, choć każdy odbiera je inaczej, a po latach nabiera innego posmaku, kiedy emocje opadną. 
Niedawno wykonałam ćwiczenie, które uświadomiło mi mój pierwotny strach przed ciemnością. Postanowiłam świadomie być w ciemnym pokoju ,w prawie całkowitej ciemności nie było to przyjemne nie uciszałam emocji, bo właśnie chciałam ich wysłuchać, miałam wrażenie, ze gdzieś tam kołacze pierwotna groza przed( to śmieszne ale) byciem zjedzonym przez dzikie zwierzęta, przed jakim atakiem którego zobaczyć nie można i błaganie o rano o słońce i światło, choćby troszeczkę o małą iskrę ognia, możecie sami kiedyś tak spróbować po prostu posłuchać siebie kiedy w zwyczajnym mroku poczujecie iskrę niepokoju.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie mnie tez zastanowiło co to było! czy to coś w kartach samych, we mnie, czy w tym koledze co tak mi je bezinteresownie chciał podarować, cóż wszystko z wszystkim pewnie jest połączone. Zastanawiałam się, no dobra jak karty to może ktoś do nich przyczepił coś, jakąś zła myśl, jakiegoś byta&#8230;a może już sam artysta malując te obrazki nadał im jakis program niekoniecznie pozytywny&#8230;<br />
 Ktoś mi mówił, ze może skoro ten kolega sam był w psychiatryku, to chciał się w ten sposób, przekazując dalej, pozbyć pewnej nieciekawej energii, której oczyścić nie potrafił. Sam ów kolega twierdził, ze to nic groźnego, pożera trochę  energii, ale mogę zyskać przez to ciekawe doświadczenia i tz. przewodnika, którego muszę obłaskawić po innych światach według jakiś nauk szamańskich, którymi kiedyś się zajmował. Zbyszek pisze, ze to taki niegroźny  schiz, który już dla niego stracił wszelkie poznawcze walory. Jak dobrze rozumiem ,<br />
 doświadczenie jest doświadczeniem i nim pozostaje, choć każdy odbiera je inaczej, a po latach nabiera innego posmaku, kiedy emocje opadną.<br />
Niedawno wykonałam ćwiczenie, które uświadomiło mi mój pierwotny strach przed ciemnością. Postanowiłam świadomie być w ciemnym pokoju ,w prawie całkowitej ciemności nie było to przyjemne nie uciszałam emocji, bo właśnie chciałam ich wysłuchać, miałam wrażenie, ze gdzieś tam kołacze pierwotna groza przed( to śmieszne ale) byciem zjedzonym przez dzikie zwierzęta, przed jakim atakiem którego zobaczyć nie można i błaganie o rano o słońce i światło, choćby troszeczkę o małą iskrę ognia, możecie sami kiedyś tak spróbować po prostu posłuchać siebie kiedy w zwyczajnym mroku poczujecie iskrę niepokoju.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-322</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Jun 2009 07:59:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-322</guid>
		<description>Kiedyś tez przestraszyłem się kart.Szumiało mi w głowie parę dni i wyolbrzymiałem przeczucia. Przestrajałem się w ciele fizycznym.
Uniezależniona wyobraźnia wzmacniała moje przypuszczenia, wytwarzając silne przeświadczenie czegoś niezwykłego. Podniecony ta odmiennością tak się napompowałem, ze deformowałem w wyobraźni przebieg zdarzeń. Znajomą od tarota coś wtedy ogryzło i wylądowała u wariatów na leczeniu. Wtedy tez się przestraszyłem , ze to karty. Uf to były czasy, serce podskakiwało mi na myśl o nieśmiertelności i wszystko mnie fascynowało jak bym się świeżo z gruszki urwał. Teraz, gdy już siwieje, to rzeczy potraciły dla mnie znaczenie. Może  to przez kolor włosów. Hm, może przemalować na słodkiego blondyna?
 A jeśli to przez ten wystający brzuch jak piłka?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedyś tez przestraszyłem się kart.Szumiało mi w głowie parę dni i wyolbrzymiałem przeczucia. Przestrajałem się w ciele fizycznym.<br />
Uniezależniona wyobraźnia wzmacniała moje przypuszczenia, wytwarzając silne przeświadczenie czegoś niezwykłego. Podniecony ta odmiennością tak się napompowałem, ze deformowałem w wyobraźni przebieg zdarzeń. Znajomą od tarota coś wtedy ogryzło i wylądowała u wariatów na leczeniu. Wtedy tez się przestraszyłem , ze to karty. Uf to były czasy, serce podskakiwało mi na myśl o nieśmiertelności i wszystko mnie fascynowało jak bym się świeżo z gruszki urwał. Teraz, gdy już siwieje, to rzeczy potraciły dla mnie znaczenie. Może  to przez kolor włosów. Hm, może przemalować na słodkiego blondyna?<br />
 A jeśli to przez ten wystający brzuch jak piłka?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Korna</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-321</link>
		<dc:creator>Korna</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Jun 2009 09:22:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-321</guid>
		<description>Postaram się jak najszybciej coś napisać, szczególnie jakie mam trudności w opanowaniu tego grr.. aż się nie chce wierzyć ale to moja kula u nogi.
Może znajdę jakieś ciekawe artykuły na ten temat , zajrze może też do książek dla architektów i moze coś mi tam zaświeci w końcu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Postaram się jak najszybciej coś napisać, szczególnie jakie mam trudności w opanowaniu tego grr.. aż się nie chce wierzyć ale to moja kula u nogi.<br />
Może znajdę jakieś ciekawe artykuły na ten temat , zajrze może też do książek dla architektów i moze coś mi tam zaświeci w końcu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Anna</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-320</link>
		<dc:creator>Anna</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 21:06:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-320</guid>
		<description>przeczytałam wszystko z blogu Herbiny o manipulacjach to ciekawe ale od jakiego czasu ogladałam na ten temat wiele na you tube itp &quot;esoterik agenda&quot; chyba jest najblizsza temu co pisze Herbina ,to jest temat bardzo interesujacy i sama doswiadczyłam raz w przgodzie z tarotem (chyba jeszcz o tym nie pisałam słyszenia głosów itp) z drugiej strony pamietam też jako małe dziecko słyszałam pewna plotke ze Matce Boskiej na obrazie rosna rysy i sa coraz dłuzsze jak dojda do konca twarzy bedzie koniec swiata codziennie patrzylismy na obrazek w przerazeniu i niektórzy mówili ze widza jak te rysy sie wydłużają...
wiec mysl tworzy byt.
 Maja przygoda najgorsza z tarotem wygladała tak...
kolezanka poznała mnie ze swoim chłopakiem który interesował sie ezoteryka i miał od dawna poszukiwany przezemnie program astrologiczny Mandala, umówilismy sie kiedys ze mi go pokaże i przegra, byłam u niego i patrzyłam jak funkcjonuje, wrózyłam mu tez z kart, miałam wrażenie ze jest cały jakby przysypany pyłem ma jakąs dymna gestą aure i radziłam mu spacery na łonie natury i mniej siedzeni przed komputerem, na pożegnanie pokazał mi piekne karty tarota miniatury rosyjskie byłam oczarowana i powiedział na koniec ze mi je daje i tak z nich nie kożysta...wyszłam z domu i na przystanku dogonił mnie ze ich zapomniałam, dotarłam wymeczona do akademika poogladałam je i  padłam spać po dniu pełnym wrażeń, jako studentka 4 roku dysponowałam własnym pokojem jedynką, który dzieliłam tylko z moja fredka. Miałam dziwny sen...
  karty zaczeły do mnie cos mówić dokładnie żebym z nich wrózyła, ja -ze bede ale kiedy sama tego zechcę, chodziłam w tym snie po pokoju i słyszałam w swojej głowie coraz to bardziej namolny głos, ze mam z nich wrózyć, nie mogłam sie pozbyc tego głosu, chodziłam coraz to bardziej osłabiona i zmeczona, a on drążył mi mózg, fredka wyszła z klatki i zaczeła koło mnie skakać w koncu upażył mnie płomien swiecy na stole która nagle tam rozbłysła i sie obudziłam . (Przypomniało mi sie, ze przed ta wizyta u tego kolegi spaliłam kafetierke na amen strasznie dymiąc w kuchni. )
Obudziłam sie ale swiadomosc tego głosu w głowie mnie nie opusciła poczułam ze musze cos z tym zrobic zeby pozbyc sie tego natrectwa, poszłam ok 5 rano pod prysznic...dławiło mnie ze strachu bo wiedziałam ze jak bedzie tak gadać dalej ,to ta straszna sytuacja niemoznosci pozbycia sie tego głosu moze doprowadzic człowieka do samobójstwa...zdałam sobie z tego sprawe i na siłe zajmowałam sie czyms zeby tylko nie zasnąc, byłam bardzo słaba, senna, ok 7 zadzwoniłam do tego kolegi zeby zabrał te karty i opowiedziałam mu co sie stało, rano spojrzałam troche jasniej na świat i obawy nagle odpłyneły... kolega zjawił sie ok 8 i zaczoł mi tłumaczyc o jakis straznikach i duchach które moge wykozystać, nie bardzo miałam na to odwagę, sam przyznał sie ze spedził dwa tygodnie w zakładzie psychiatrycznym bo miał jakies natretne wizje głów nad swoim łózkiem....to mi wystarczyło, uspokoiłam sie troche, za dnia, troche wachałam sie czy oddac te karty czy nie, bo były bardzo piekne ale tez bałam sie zagladac do nich, przez trzy dni pot tym zdarzeniu nic nie jadłam prawie, miałam wszystkie fizyczne objawy zatrucia z biegunka włacznie...na drugi dzien musiałam byc w warszawie cały czas towarzyszyła mi dziwna nadwrażliwośc na pewne symbole umieszczone na budynkach niektóra oddziałowywały na mnie bardzo nekorzystnie, tak smo jak ludzie i muzyka nie mgłam na pewne rzeczy patrzec bo skrecało mnie i mdliło do nieprzytomności, 
 zajomy pusił mi koncert fortepianowy ,muzyke ta wykonał jego znajomy utwór napisał p rozstaniu z dziewczyna, nie mogłam tego słuchać ta muzyka była tak strasznie dla mnie okropna, choć w innej sytuacji napewno bym tak tego nie odebrała, powiedziałam ze w tym utworze on tylko uzala sie nad soba jaki to on biedny a ona głupia ze go niedoceniła itp ,karał ja itd ,takie miałam nie tylko refleksje ale wrecz fizyczne uczucia, obrzydzenia i mdłości, muzyka ta wywiercała mi mózg. Po kilku dniach objawy sie uspokoiły ale też dugo miałam pewne leki po tej przygodzie i odsunełam sie od ezoterycznych zainteresowań na jakis dłuzszy czas, karty oddałam, co ciekawe koleżanka posądziła mnie o flirt z jej chłopakiem i obraźiła sie na mnie na amen...a moje tłumaczenia tylko pogorszyły moja sytuacje ponieważ przestała mi wierzyć.
Inna znajoma za to opowiedziała mi historie ze miała podobne rewelacje co do swojego tatułazu który bardzo źle na nia oddziałowywał jako znak i snił sie jej po nocach, nawet nie wydało mi sie to wtenczas smieszne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>przeczytałam wszystko z blogu Herbiny o manipulacjach to ciekawe ale od jakiego czasu ogladałam na ten temat wiele na you tube itp &#8220;esoterik agenda&#8221; chyba jest najblizsza temu co pisze Herbina ,to jest temat bardzo interesujacy i sama doswiadczyłam raz w przgodzie z tarotem (chyba jeszcz o tym nie pisałam słyszenia głosów itp) z drugiej strony pamietam też jako małe dziecko słyszałam pewna plotke ze Matce Boskiej na obrazie rosna rysy i sa coraz dłuzsze jak dojda do konca twarzy bedzie koniec swiata codziennie patrzylismy na obrazek w przerazeniu i niektórzy mówili ze widza jak te rysy sie wydłużają&#8230;<br />
wiec mysl tworzy byt.<br />
 Maja przygoda najgorsza z tarotem wygladała tak&#8230;<br />
kolezanka poznała mnie ze swoim chłopakiem który interesował sie ezoteryka i miał od dawna poszukiwany przezemnie program astrologiczny Mandala, umówilismy sie kiedys ze mi go pokaże i przegra, byłam u niego i patrzyłam jak funkcjonuje, wrózyłam mu tez z kart, miałam wrażenie ze jest cały jakby przysypany pyłem ma jakąs dymna gestą aure i radziłam mu spacery na łonie natury i mniej siedzeni przed komputerem, na pożegnanie pokazał mi piekne karty tarota miniatury rosyjskie byłam oczarowana i powiedział na koniec ze mi je daje i tak z nich nie kożysta&#8230;wyszłam z domu i na przystanku dogonił mnie ze ich zapomniałam, dotarłam wymeczona do akademika poogladałam je i  padłam spać po dniu pełnym wrażeń, jako studentka 4 roku dysponowałam własnym pokojem jedynką, który dzieliłam tylko z moja fredka. Miałam dziwny sen&#8230;<br />
  karty zaczeły do mnie cos mówić dokładnie żebym z nich wrózyła, ja -ze bede ale kiedy sama tego zechcę, chodziłam w tym snie po pokoju i słyszałam w swojej głowie coraz to bardziej namolny głos, ze mam z nich wrózyć, nie mogłam sie pozbyc tego głosu, chodziłam coraz to bardziej osłabiona i zmeczona, a on drążył mi mózg, fredka wyszła z klatki i zaczeła koło mnie skakać w koncu upażył mnie płomien swiecy na stole która nagle tam rozbłysła i sie obudziłam . (Przypomniało mi sie, ze przed ta wizyta u tego kolegi spaliłam kafetierke na amen strasznie dymiąc w kuchni. )<br />
Obudziłam sie ale swiadomosc tego głosu w głowie mnie nie opusciła poczułam ze musze cos z tym zrobic zeby pozbyc sie tego natrectwa, poszłam ok 5 rano pod prysznic&#8230;dławiło mnie ze strachu bo wiedziałam ze jak bedzie tak gadać dalej ,to ta straszna sytuacja niemoznosci pozbycia sie tego głosu moze doprowadzic człowieka do samobójstwa&#8230;zdałam sobie z tego sprawe i na siłe zajmowałam sie czyms zeby tylko nie zasnąc, byłam bardzo słaba, senna, ok 7 zadzwoniłam do tego kolegi zeby zabrał te karty i opowiedziałam mu co sie stało, rano spojrzałam troche jasniej na świat i obawy nagle odpłyneły&#8230; kolega zjawił sie ok 8 i zaczoł mi tłumaczyc o jakis straznikach i duchach które moge wykozystać, nie bardzo miałam na to odwagę, sam przyznał sie ze spedził dwa tygodnie w zakładzie psychiatrycznym bo miał jakies natretne wizje głów nad swoim łózkiem&#8230;.to mi wystarczyło, uspokoiłam sie troche, za dnia, troche wachałam sie czy oddac te karty czy nie, bo były bardzo piekne ale tez bałam sie zagladac do nich, przez trzy dni pot tym zdarzeniu nic nie jadłam prawie, miałam wszystkie fizyczne objawy zatrucia z biegunka włacznie&#8230;na drugi dzien musiałam byc w warszawie cały czas towarzyszyła mi dziwna nadwrażliwośc na pewne symbole umieszczone na budynkach niektóra oddziałowywały na mnie bardzo nekorzystnie, tak smo jak ludzie i muzyka nie mgłam na pewne rzeczy patrzec bo skrecało mnie i mdliło do nieprzytomności,<br />
 zajomy pusił mi koncert fortepianowy ,muzyke ta wykonał jego znajomy utwór napisał p rozstaniu z dziewczyna, nie mogłam tego słuchać ta muzyka była tak strasznie dla mnie okropna, choć w innej sytuacji napewno bym tak tego nie odebrała, powiedziałam ze w tym utworze on tylko uzala sie nad soba jaki to on biedny a ona głupia ze go niedoceniła itp ,karał ja itd ,takie miałam nie tylko refleksje ale wrecz fizyczne uczucia, obrzydzenia i mdłości, muzyka ta wywiercała mi mózg. Po kilku dniach objawy sie uspokoiły ale też dugo miałam pewne leki po tej przygodzie i odsunełam sie od ezoterycznych zainteresowań na jakis dłuzszy czas, karty oddałam, co ciekawe koleżanka posądziła mnie o flirt z jej chłopakiem i obraźiła sie na mnie na amen&#8230;a moje tłumaczenia tylko pogorszyły moja sytuacje ponieważ przestała mi wierzyć.<br />
Inna znajoma za to opowiedziała mi historie ze miała podobne rewelacje co do swojego tatułazu który bardzo źle na nia oddziałowywał jako znak i snił sie jej po nocach, nawet nie wydało mi sie to wtenczas smieszne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Korna</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-319</link>
		<dc:creator>Korna</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 18:31:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-319</guid>
		<description>Ja całkowicie nie na temat;)
Mam do Ciebie prośbę Zbyszku, skoro na swoim blogu chcesz umieścic więcej artykułów o malarstwie to czy nie mógłbyś napisac w przystępny sposób jak zrozumiec perspektywę? (linearną, jeden punkt zbiegu, dwa punkty zbiegu, trzy punkty, uff aż mi się w glowie pokręciło od tego wsystkiego). Siedze teraz nad tym i niby coś tam rozumiem ale nie do końca. Zaczynam się uczyć wreszcie rysunku od podstaw i postanowiłam,ze musze to zrozumiec żeby potem nie robić głupich błędów w pracach.
To tyle, byloby milo gdybyś skrobnął trochę o tym jakbyś miał chwilkę.Będę wdzięczna ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja całkowicie nie na temat;)<br />
Mam do Ciebie prośbę Zbyszku, skoro na swoim blogu chcesz umieścic więcej artykułów o malarstwie to czy nie mógłbyś napisac w przystępny sposób jak zrozumiec perspektywę? (linearną, jeden punkt zbiegu, dwa punkty zbiegu, trzy punkty, uff aż mi się w glowie pokręciło od tego wsystkiego). Siedze teraz nad tym i niby coś tam rozumiem ale nie do końca. Zaczynam się uczyć wreszcie rysunku od podstaw i postanowiłam,ze musze to zrozumiec żeby potem nie robić głupich błędów w pracach.<br />
To tyle, byloby milo gdybyś skrobnął trochę o tym jakbyś miał chwilkę.Będę wdzięczna <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-318</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 08:42:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-318</guid>
		<description>Ello Herbina. Tekst wkleiłem z myślą o kolejnych artykułach, które  będą dotyczyć struktury osobowej, wyjaśniając zależność ciał człowieka. Ciało fizyczne daje się modyfikować i przetwarzać technologi, wywołując duże zmiany w pozostałych ciałach. Mechanizm tych zmian jest dla mnie jeszcze niezrozumiały. Pracuje w temacie i liczę wkrótce na ciekawe wnioski.
Jak strasznie by nie było w warstwie fizycznej, nie zapominajmy, ze jest to tylko przejściowy okres, trwający zaledwie kilkadziesiąt lat naszego życia.
Ilość zmian jakie można osiągać technologicznie w czyimś umyśle nie wykracza po za ramy doznań możliwych dla nas samemu do osiągnięcia. Przezywamy wszelkiej maści manipulacje naszych znajomych, dzielnie walcząc o swoja pozycje i komfort życia. Tak samo zrobimy  z czipsami. Popsujemy je.
Nie bagatelizuje zagrożenia, tylko jestem przekonany, ze świadomy wgląd we własne  zjawiska umysłowe, zapewnia nam niezależność i ograniczenie obcych wpływów..

Gdy osłabiamy komuś wole, pozbawiając go energii i chęci do życia, gdy zadajemy mu ból wywołując w nim choroby, to usypiamy go jedynie na krotka chwile. Będzie on pomimo tego, zawsze niezależną jaźnią. Będzie zbierał doświadczenia nawet na stercie śmieci, ciesząc się z braku lepszych podniet z kolorowych szpargałów. Nie jest możliwe odebranie mu własnego podmiotu a jedynie chwilowe uśpienie jego czujności, bez której traci on własną tożsamość i w która się chwilowo wyposażył.
Dlatego ignoruje wszelkie wizje okrutnej rzeczywistości, mając jednocześnie oczy bacznie otwarte i dziwnie  mi się robi na samom myśl , ze ktoś chciałby się pokosić w przyszłości na takie bezmyślne czyny.

http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/05/dr-rauni-leena-kilde-byly-minister.html
*
DREAMER. 
Mentalką nazwaliśmy  w AP wizualizacje wszelkiego typu, nie określając konkretnie definicji tego słowa. Słowo MENTALKA,  żartobliwie przez nas użyte, nie posiada jeszcze znaczenia. Będąc żałosnym twórca tego wyrazu bez tresci, postaram się nadam mu wkrótce znaczenie i napisze coś o technice eksploracji niefizycznych. Sylveka musiała być niezłe zakłopotana, starając się wyjaśnić słowo, którego jeszcze nie ma:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ello Herbina. Tekst wkleiłem z myślą o kolejnych artykułach, które  będą dotyczyć struktury osobowej, wyjaśniając zależność ciał człowieka. Ciało fizyczne daje się modyfikować i przetwarzać technologi, wywołując duże zmiany w pozostałych ciałach. Mechanizm tych zmian jest dla mnie jeszcze niezrozumiały. Pracuje w temacie i liczę wkrótce na ciekawe wnioski.<br />
Jak strasznie by nie było w warstwie fizycznej, nie zapominajmy, ze jest to tylko przejściowy okres, trwający zaledwie kilkadziesiąt lat naszego życia.<br />
Ilość zmian jakie można osiągać technologicznie w czyimś umyśle nie wykracza po za ramy doznań możliwych dla nas samemu do osiągnięcia. Przezywamy wszelkiej maści manipulacje naszych znajomych, dzielnie walcząc o swoja pozycje i komfort życia. Tak samo zrobimy  z czipsami. Popsujemy je.<br />
Nie bagatelizuje zagrożenia, tylko jestem przekonany, ze świadomy wgląd we własne  zjawiska umysłowe, zapewnia nam niezależność i ograniczenie obcych wpływów..</p>
<p>Gdy osłabiamy komuś wole, pozbawiając go energii i chęci do życia, gdy zadajemy mu ból wywołując w nim choroby, to usypiamy go jedynie na krotka chwile. Będzie on pomimo tego, zawsze niezależną jaźnią. Będzie zbierał doświadczenia nawet na stercie śmieci, ciesząc się z braku lepszych podniet z kolorowych szpargałów. Nie jest możliwe odebranie mu własnego podmiotu a jedynie chwilowe uśpienie jego czujności, bez której traci on własną tożsamość i w która się chwilowo wyposażył.<br />
Dlatego ignoruje wszelkie wizje okrutnej rzeczywistości, mając jednocześnie oczy bacznie otwarte i dziwnie  mi się robi na samom myśl , ze ktoś chciałby się pokosić w przyszłości na takie bezmyślne czyny.</p>
<p><a href="http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/05/dr-rauni-leena-kilde-byly-minister.html" rel="nofollow">http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/05/dr-rauni-leena-kilde-byly-minister.html</a><br />
*<br />
DREAMER.<br />
Mentalką nazwaliśmy  w AP wizualizacje wszelkiego typu, nie określając konkretnie definicji tego słowa. Słowo MENTALKA,  żartobliwie przez nas użyte, nie posiada jeszcze znaczenia. Będąc żałosnym twórca tego wyrazu bez tresci, postaram się nadam mu wkrótce znaczenie i napisze coś o technice eksploracji niefizycznych. Sylveka musiała być niezłe zakłopotana, starając się wyjaśnić słowo, którego jeszcze nie ma:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Anna</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-317</link>
		<dc:creator>Anna</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 12:42:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-317</guid>
		<description>no własnie a propo naszych wywodów wczoraj znów puscili Matrix...:) 
choc moj niemiecki nie jest tak doskonały zeby wszystko automatycznie rozumiec pamiętam pytanie które stale sie przewija w tym filmie...&quot; Kto kogo kontroluje?&quot;
  Po obejrzeniu Zeitgeista czy esoterik Agendy na jou tube byłam rózniwez bardzo wstrząsnięta. Ale nie dajmy się zwariować i niech każdy stara sie po prostu życ swiadomie i przy podejmowaniu waznych decyzji czasem może warto sie zastanowic co naprwde nami kieruje i czy tak własnie my chcemy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no własnie a propo naszych wywodów wczoraj znów puscili Matrix&#8230;:)<br />
choc moj niemiecki nie jest tak doskonały zeby wszystko automatycznie rozumiec pamiętam pytanie które stale sie przewija w tym filmie&#8230;&#8221; Kto kogo kontroluje?&#8221;<br />
  Po obejrzeniu Zeitgeista czy esoterik Agendy na jou tube byłam rózniwez bardzo wstrząsnięta. Ale nie dajmy się zwariować i niech każdy stara sie po prostu życ swiadomie i przy podejmowaniu waznych decyzji czasem może warto sie zastanowic co naprwde nami kieruje i czy tak własnie my chcemy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Herbina</title>
		<link>http://cialka.net/wizualizacja-2_461.html/comment-page-1#comment-316</link>
		<dc:creator>Herbina</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2009 22:38:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/zmiany-technichne_461.html#comment-316</guid>
		<description>O, fajnie Anno, ze o tym napisalas, mam znajoma, ktora od lat jest w rozokrzyzowcach, jezdzi co dwa tygodnie na weekendowe spotkania, kiedys mnie na wprowadzajace spotkanie zaprosila, ale to co tam mowili bylo dla mnie tak dziwaczne, ze nawet nie zabralam glosu zeby nie wywolywac burzy bo by mocna dyskusja powstala tylko poczekalam do konca i taka byla moja z nimi przygoda. Od tamtej pory ta moja znajoma nic juz mi na temat rozokrz. nie mowi ale widze (znam ja od 5 lat), ze coraz bardziej zapada sie w depresje, czasem gada, ze nie warto zyc, ze lepiej za duzo nie myslec, bo tyle zla itd. po tym, co napisalas moge to lepiej rozumiec.

Uwazam, ze warto zajmowac sie tym, co czlowieka uwzniosla i powoduje, ze czlowiek jest szczesliwy, ale tez nie lekcewaze tego, co nie jest swietliste. Warto wiedziec co jest ( na zasadzie -poznaj swojego wroga) zeby sie kiedys nie obudzic z reka w nocniku i nie lekcewazyc takich rzeczy , to mnie nie sciaga w dol tylko daje kopa aby leciec w gore, mysle, ze trzeba uwazac zeby nie nienawidzic tych, ktorzy robia cos zlego tylko produkowac wiecej milosci aby zle plany nie doszly do skutku no i oczywiscie zdobywac wiedze , nie mowie, ze kazdy musi od razu w rzeczy, ktore opisalam w moich notatkach z wykladu dr. Kilda wierzyc, uwazam tylko, ze warto i trzeba o tym mowic, bo nie zyjemy w swiecie idyllicznym i wszystko, co sie dzieje gdzies tam na swiecie moze kiedys spotkac nas ( nie daj Boze), a jezeli spotyka innych ludzi to na pewnym obszarze to jest jakby spotkalo nas samych ale w nieswiadomej czesci - bo wszyscy jestesmy jednym. Tak samo na calym swicie jak w pojedynczym czlowieku jest swiatlo i cien i nie ma powodu aby jedno z tych spraw uwazac za nieistniejaca, wazne tylko aby swiadomie wybierac, co sie chce pielegnowac a co miec na uwadze. 
Nie mozna pozwolic sciagac sie w dol ale tez nie mozna zamykac oczu jak jest cos, co nie jest cacy, tak mysle ...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>O, fajnie Anno, ze o tym napisalas, mam znajoma, ktora od lat jest w rozokrzyzowcach, jezdzi co dwa tygodnie na weekendowe spotkania, kiedys mnie na wprowadzajace spotkanie zaprosila, ale to co tam mowili bylo dla mnie tak dziwaczne, ze nawet nie zabralam glosu zeby nie wywolywac burzy bo by mocna dyskusja powstala tylko poczekalam do konca i taka byla moja z nimi przygoda. Od tamtej pory ta moja znajoma nic juz mi na temat rozokrz. nie mowi ale widze (znam ja od 5 lat), ze coraz bardziej zapada sie w depresje, czasem gada, ze nie warto zyc, ze lepiej za duzo nie myslec, bo tyle zla itd. po tym, co napisalas moge to lepiej rozumiec.</p>
<p>Uwazam, ze warto zajmowac sie tym, co czlowieka uwzniosla i powoduje, ze czlowiek jest szczesliwy, ale tez nie lekcewaze tego, co nie jest swietliste. Warto wiedziec co jest ( na zasadzie -poznaj swojego wroga) zeby sie kiedys nie obudzic z reka w nocniku i nie lekcewazyc takich rzeczy , to mnie nie sciaga w dol tylko daje kopa aby leciec w gore, mysle, ze trzeba uwazac zeby nie nienawidzic tych, ktorzy robia cos zlego tylko produkowac wiecej milosci aby zle plany nie doszly do skutku no i oczywiscie zdobywac wiedze , nie mowie, ze kazdy musi od razu w rzeczy, ktore opisalam w moich notatkach z wykladu dr. Kilda wierzyc, uwazam tylko, ze warto i trzeba o tym mowic, bo nie zyjemy w swiecie idyllicznym i wszystko, co sie dzieje gdzies tam na swiecie moze kiedys spotkac nas ( nie daj Boze), a jezeli spotyka innych ludzi to na pewnym obszarze to jest jakby spotkalo nas samych ale w nieswiadomej czesci &#8211; bo wszyscy jestesmy jednym. Tak samo na calym swicie jak w pojedynczym czlowieku jest swiatlo i cien i nie ma powodu aby jedno z tych spraw uwazac za nieistniejaca, wazne tylko aby swiadomie wybierac, co sie chce pielegnowac a co miec na uwadze.<br />
Nie mozna pozwolic sciagac sie w dol ale tez nie mozna zamykac oczu jak jest cos, co nie jest cacy, tak mysle &#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
