Wizualizacja

1. Kiedy jest niebezpiecznie?
2,- Przeganiacze chmur.

wizualizacje.jpgswiadomy sen.jpgcialo-astralne.jpg

Pierwsze próby pod wystawę – Śnienie

1. W ciągu ostatnich kilkunastu lat rozwinąłem w sobie zdolność postrzegania ciał niefizycznych w świecie fizycznym. Zatrważająca wydala mi się zdolność wytwarzania człekokształtnych myslokształtów, wyrażających złożona forma treść moich pragnień. Przyglądając się ludziom jak i zwierzętom, dostrzegłem w nich naturalna łatwość z jaka oni również je wytwarzali. Wyrażali przy ich pomocy swoje pragnienia w rożnych postaciach, od mentalnych poprzez astralne do eterycznych tworów, potężnych w swym oddziaływaniu na otoczenie. Jedna z ich form są nasze ciała subtelne.
Bez swiadomosci ich istnienia, informujemy się o naszych pragnieniach, myślach jak i fobiach. Szczególnie te ostatnie, fobie, są bardzo niebezpieczne. Wytwarzane z obawy , nasze, spontanicznie ,człekokształtne, eteryczne i astralne formy myślowe, są w stanie wywołać szkody, przewracać dzieci z rowerów a nawet wywołać poważne kontuzje, gdy bez szacunku ktoś z naszych bliskich profanuje, miejsca dla nas szczególnie ważne. Wyrażamy wtedy niemy protest, który może zamanifestować się uszkodzeniem czyjegoś ciała.
Ćwiczenia eksploracji z ograniczona świadomością, rozwijają w nas niebezpieczne dla otoczenia zdolność wyrażania swoich myśli poza ciałem fizycznym. Znaczy to, ze myślimy sobie coś w duchu znajdującym się w ciele fizycznym, gdy tymczasem, nasze osobowe części,- ciała subtelne, realizują treść myśli w warstwach niefizycznych.
Ta zdolność żywego człowieka do kreacji poza ciałem, umożliwia mu szybki sukces, stajać się jednocześnie przyczyna wielu nieszczęść.
Zjawisko to jest szczególnie niebezpieczne, gdy nie mamy jeszcze rozwiniętej w pełni kontroli nad naszymi nieświadomymi reakcjami.
Najlepsi z nas, okładają niefizycznymi pięściami partnera rozmowy, gdy nas zbyt długo zanudza. Zdejmujemy mu założona przez niego czapkę z głowy, gdy na dworze świeci strasznie słońce. Poprawiamy mu ubranie, gdy wystaje mu koszula, lub czeszemy rozczochrane włosy na bujnej czuprynie, gdy nie weźmie z rana do reki grzebienia.
Najczęściej takie uwagi maja miejsce w planie mentalnym i są jedynie niewinna myślą, naszym spostrzeżeniem. Gdy te spostrzeżenia uaktywnia silne pragnienia lub nasz system obronny, to wyrażamy je ciałem astralnym. Uwagi takie staja się wtedy łatwo postrzegalne osobom na których skupiamy nasza uwagę. Odnoszą one wtedy często wrażenie dotyku w miejscach na swoim ciele , w których jątrzy się jakiś problem, lub wydaje im się, ze ktoś zwrócił na coś w nich uwagę, jakaś cechę lub przywarę.

W rzadkich wypadkach, udaje się nam wyrażać je nawet w ciele eterycznym, co staje się szczególnie niebezpieczne.
Gumociasto- ciało eteryczne, wnika w materie z oporem, mogąc wywołać zaburzenia energetyczne jak i skaleczenia w czyimś ciele fizycznym.

Gdy jesteśmy świadkiem wypadków, obserwując kogoś bliskiego, często sami jesteśmy jego sprawcami. Jako przykład posłużę się przygoda na schodach. Joaśka, chcąc zapalić papierosa, wybiegła tylko myślą w wyobraźni, przemykając obok mnie. Niby tak niewinna sprawka a udało jej się mnie potracić gnającym po schodach ciałem astralnym.
W momencie wyobrażania sobie siebie w palarni, rozkoszując przyszłym paleniem, wymknęła nieświadomie ciałem astralnym i przebiegając obok mnie, spowodowała we mnie zaburzenie równowagi. Malo znacząca przygoda umożliwiła jej postrzec spontaniczność tego zjawiska. W momencie, gdy nasze pragnienia fobie są symulowane w ciele astralnym to jeszcze pól biedy. Gorzej jest, gdy ktoś z doświadczeniem w eksploracjach ma łatwość w osiąganiu zmiennych stanów swiadomosci, łatwość wyobrażania sobie nawet w ciele eterycznym. Wyobrażanym myślom towarzyszy niepostrzeżenie wykonanie ruchu ciałem niefizycznym na którym jesteśmy skoncentrowani, czy do niego chwilowo dostrojeni.
W przypadku urzeczywistnienia myśli w ciele eterycznej, wywołujemy nawet zmiany fizyczne w ciele obserwowanych osób. Zjawisko jest niepostrzegalne nawet dla najbardziej wprawionych i utalentowanych podróżników, czego dowodem jest brak dostępnych tekstów poruszających zagadnienie.
Przykłady: podawanie reki astralnej przy hamowaniu spontanicznych emocji gdy spotkamy kogoś bliskiego, nawyki zawodowe- wykonywania mechanicznych ruchów ciałem astralnym , bicie pięściami z wściekłości partnera rozmowy, erotyczne dotyki podglądanych osób, ponaglanie- przepychanie osób stojących w przejściu , upominanie, rzucanie się komuś na szyje z radości.
Przykłady te obrazują tylko częściowo złożoność zjawiska, ukazując ich związek z przezywanymi spontanicznie emocjami.

KIEDY STAJE SIĘ TO NIEBEZPIECZNE?
Nie będąc świadomym ruchów ciałek poza naszym ciałem fizycznym, stajemy się groźni szczególnie, gdy gnani poczuciem sprawiedliwości pragniemy wymierzyć komuś kare. Zdarzyć się wtedy może , ze nasi podopieczni dostana rozstrojenia wnętrzności, często mdlejąc a nawet lądując w szpitalu z utrata swiadomosci , z diagnoza lekarska,- HISTERIA.
Jedynym ratunkiem przed tym nieświadomym wymierzaniem sprawiedliwości jest wyciszenie w nas gwałtownych emocji, nadgorliwej chęci pomocy, oświecania bezrozumnych, czy przekonywania do czegoś kogoś na sile.
We wszystkich wyżej poruszanych przypadkach, stajemy się wkrótce sami ofiarami, gdy skaleczona osoba zada zemsty w nieswiadomym planie i zmyśla dla nas przyszłe katusze, zastanawiając się jedynie co się stało, ze tak bolało.
Szukanie przyczyny tych dolegliwości jest przyzwoleniem naszym podświadomym planom osobowym do szukania sprawcy naszych dolegliwości i gdy nadarzy się sprzyjająca okazja to ruszymy na niego jak rozsierdzony nosorożec. Sprawca naszych tarapatów nie domyśla się oczywiście w tym swojej roli i jedynie strasznie biadoli.
Gdy przegapimy wymierzanie kary, zajęci obowiązkami, to wielokrotnie na sama myśl o naszym nieszczęściu łączymy się ze sprawca, opróżniając go z jego życiodajnej energii. Przelana częściowo w nasza baterie, wzmacnia nas, co odczuwamy satysfakcji.
Gdy wykryjemy ten mechanizm doładowania się niemymi pogróżkami, to już po nas. Możemy zapomnieć szczęście osiągane własna praca,- czeka nas NERWICA.

Rozmawiając z dziesiątkami wspaniałych podróżników astralnych, zdałem sobie sprawę , ze te zakulisowe mechanizmy wymierzani sprawiedliwości są utożsamiane z serwitorami, elementalami planów niefizycznych, czy bezpostaciowym przepływem energii.
Dla większości jedyna płaszczyzna postrzeganego zjawiska jest odbierany przez nich niesprawiedliwy ból,- jako konsekwencja.

Z braku znajomości tych zjawisk, skłonni jesteśmy do przeceniania naszej szlachetności i przypisywania innym nikczemnych właściwości. Nasza energia jest bezpowrotnie trwoniona a wydumane mechanizmy samoobrony nas wtedy zwodzą,- Pojawia się w nas palący niepokój,- NIE WYTRZYMAM WIĘCEJ.

A wiec gdy chcesz być szczęśliwy nie bluźnij, nie wyzywaj, nie naśmiewaj, bo spieprzysz sobie życie.

Światy niefizyczne są okiem stwórcy w nasza codzienność. Ich właściwości ulegając przemianom, notują nasze postępowania, stajać się kronika naszego rozwoju.
Stwórca, wytwarzając je umożliwił nam przeżycie przygody będąc jednocześnie sam jego aktywnym uczestnikiem. Nasza rola w życia ograniczona została do przeprowadzenia w NIM samym niewielkich zmian, będących sensem i treścią naszego wielowymiarowego trwania.
Dzięki temu możliwe jest dla nas uczestniczenie w zbiorowych ideach, wspólnych namiętnościach, przekonaniach, poczucie szczęścia gniewu i wspólnych porażkach.

AKTYWOWANIE MYSLOKSZTALTU ZAWARTEGO W PRZEDMIOCIE.
Obserwująca osoba relikwie, wzmaga go swoja energia a obawy z nią związane wywołują w nim chwilowa zmianę stanów swiadomosci z częstym wykonaniem ruchów ciałami subtelnym, odpowiadającymi charakterowi fobii.

Przywołując osobę w jego niefizycznej postaci możemy dokonywać w nim zmian fizycznych. Rozładowywać w nim napięcia, -Homo opono Pono.

Tematy pod dyskusje:

1. –WIZUALIZACJE, REALIZACJA MARZEN, POWODZENIE
2,- NIEBEZPIECZEŃSTWO SPONTANICZNYCH WIZUALIZACJE

2,- ROZSYP EGO –JAŹNI, W ŚWIECIE FIZYCZNYM JAK I PO ŚMIERCI.
3,- NIESKUTECZNOŚĆ BADAN, ŚWIADOMOŚĆ, WOLA
4,- STRUKTURA OSOBOWA CZŁOWIEKA

Podejrzewanie tajemniczych stowarzyszeń o zatajanie prawdy i chęci wykorzystania tajemnych umiejętności do realizacji nikczemnych planów jest wyssane z palca.
Ilekroć mówiłem komuś o ciałkach to uśmiechał się pobłażliwie licząc, ze wkrótce przestane. Problem ciałek zostanie rozwiązany w niedalekiej przyszłości, wywołując nie raz jeszcze ludzkie wrzaski. Zanim to jednak nastąpi, poleją się nie raz łzy z upokorzenia prekursorom.
Jak zdobyć świadomość ciałek będzie tematem kolejnych artykułów.

2,- PRZEGANIACZE CHMUR.
Spoglądając na przykryte słonce kleistymi obłokami, przypomniałem sobie przeganiaczy deszczu. W niezrozumiały dla mnie sposób koncentrują się oni na chmurach, prosząc o słoneczną pogodę. Niezwykle ambitne i ciężkie do wykonania zadanie, wciągnęło mnie w czasie jazdy samochodem polna droga. Chce pogodę! Wyraziłem intencje.
Znikajcie chmury. Wyobraziłem sobie palące słońce z silnymi przedzierającymi się promieniami miedzy rozsuwającymi się obłokami. Nic się oczywiście nie działo.
Gdy zapomniałem o mojej nieudanej probie, zagapiwszy się w sina dal, to na wprost mnie przejaśniło się na chwilkę i słonce przedarło się przez zamglone niebo .
Dokładnie w tym miejscu gdzie utknąłem w zamyśleniu wzrokiem.
Po chwili, udało mi się jeszcze raz wyłapać promyki z gęstwiny obłoków.
Co za niezwykły przypadek, pomyślałem. Przypominając sobie już w domu, te momenty poprzedzające wyskoki słońca z pod obłoków, dostrzegłem zadziwiająca zbieżność. Gapiąc się gdzieś, nie postrzegam gdzie a dopiero jak się przejaśnia to stwierdzam ze tam patrze. Zwykły przypadek, wyłapałem parę chwil w których przypadkowo nastąpiły zmiany  pogody.
Ale czy na pewno?
W tym zamyśleniu skrywa się przecież tak wiele. Wiem z doświadczenia, ze gdy się tak zagapię, to wylatujące ze mnie ciała subtelne,  stoją w miejscu koncentracji mojej uwagi lub wykonują tam jakieś czynności, których nie rejestruje świadomie.
Wielokrotnie zastanawiałem się co jest wtedy możliwe.
Czy jestem w stanie coś nimi zrobic w świecie fizycznym, coś więcej niż zmiany stanów swiadomosci w osobach o których rozmyślam czy przeganianie wzrokiem ptaków z odległego drzewa.

Gdy myślę o ruchu to najczęściej docieram do oddalonego miejsca ciałem astralnym. Gdy pełen zachwytu analizuje coś lub podziwiam, to wylatuje ze mnie ciało mentalne, rozświetlając miejsce w którym się rozgrywa interesująca mnie akcja zdarzenia..
Gdy jednocześnie oba te ciała  baraszkują na zewnatrz mnie,  połączone w jedna formę,  to łącze te dwa stany w jedno,- myśleniorobienie. Nawigacja wypartych ciałek jest nadal dla mnie zagadka, gdyż uwarunkowana jest wieloma okolicznościami w które nie mam wglądu.
Ciało astralne z  pozycji podglądacza,- pozostającej JAŹNI w ciele fizycznym, postrzegam w rożnych tonach szarości a przy skrajnie paskudnych charakterach nawet w głębokiej czerni. Mentalne ciało o wiele jaśniejsze od astralnego, świeci się w takim miejscu, rozświetlając otoczenie. Połączone dwa ciala w jedna formę, umożliwiają postrzeganie ich w dwóch planach jednocześnie, lub selektywnie, gdy dostroimy się do każdego z nich osobno. Wyobrażanie sobie czegoś, przy wyparciu dwóch ciał z ciała fizycznego jest pełniejsze i oprócz wyraźniejszego ruchu odczuwalna jest wyraźnie poprawa swobody w kreowaniu akcji wizualizacji.
Po opuszczeniu ciała fizycznego, w planie eterycznym, daje się to swobodnie obserwować. Szczególnie z pozycji świadka, postrzegającego obserwatora, jaźń rejestruje ich przesunięcia jednocześnie w wielu wymiarach, co umożliwia postrzeżenie ich różnicy.
Gdy rozleniwię uwagę, wpadając w bezczynne rozluźnienie, to ciało astralne, wypadając ze mnie, zabiera ze sobą swoja energie, co powoduje natychmiastowe tępawe zagapienie się. Co jest pierwsze? Tępawe zagapienie się, czy wyparcie ze mnie ciała astralnego, którego brak odczuwam w sobie utrata  baczności?
Ten typ wyparć ciała astralnego, przytrafia się najczęściej i jest przyczyna doskwierających utrapień naszych towarzyszy.
Zaprogramowane cialo ast. zabiera w sobie wystarczająco energii, by wywołać duże zmiany w otoczeniu. Pozbawione myślącego partnera, ciała mentalnego , wolne od rozterek wykonuje pilnie podjęte wcześniej przez nas decyzje.
Często ruszam tak niefizycznie gałęziami w lesie, w czasie spaceru. Odwracając się po chwili bezwiednie, w któraś stronę, utykam bez powodu wzrokiem na rozhuśtanej gałązce. W czasie spacerów, uwielbiam trzymać rośliny w ręce, wczuwając się w ich strukturę. Ta upodobanie często manifestuje się nieświadomie w ciele astralnym, wprawiającym w nieznany mi sposób gałązki w drgania na drzewie. Zjawisko obserwowałem wielokrotnie i przekonany jestem, ze nie jest to zwykłym postrzeżeniem ruchu w moim otoczeniu, tym bardziej, ze często zdarza się to poza polem mojego widzenia. Obserwując łapczywego złodzieja, rejestrowałem delikatne dotyki po kieszeniach, gdzie winien znajdować się mój portfel. Nasze przyzwyczajenia zawodowe, upodobania czy fobie, wprawiają w ruch ciało astralne. Wykonuje ono wyobrażane czynności, jaki i te, których nie jesteśmy świadomi a które powstają, gdy pragniemy się ustosunkować do czegoś czy przygotować do podjęcia decyzji ruchu w ciele fizycznym

Gdy daje śpiącemu ciało samodzielność, wpadając w leniwe rozluźnienie, to realizuje swoje cele w planie niefizycznym. Odciążana Jaźń koncentruje swoja uwagę na planach niefizycznych.  W tym stanie przytrafia się nam większość cudów, których jesteśmy sami twórcami.
Nasza podświadomość , odzielona cząsteczka naszej jaźni, zajmująca się śpiącym ciałem, z która się nie utożsamiamy a która jest połączona z nami wspólnym celem,  przebywa  w ciele astralnym hasając sobie po innych wymiarach wszechświata.
Rozdzielająca się Jaźni, napędzająca ciała subtelne, wytwarza w nas samodzielnego partnera, przyjaciela lub niszczącego wroga. Od naszej kondycji zależy jego nastawienie do nas. Napędzani destruktywnym przekonaniami, wytwarzamy nieprzychylnego nam towarzysza a często nawet najzacieklejszego nam wroga, pilnującego, by ilość nieszczęść w naszym życiu zapełniła bliznami nasze samoniszczące wyobrażenia o sobie, satysfakcjonując ukrytego maso, oczekującego kary.
Moc takiego towarzysza jest ogromna. Przybierając rożne astralne formy, podkłada nam nogę przy byle okazji, dostarczając pożywki naszemu wewnętrznemu pragnieniu sprawiedliwości.
Doświadczamy wtedy samookaleczeń.
Jednym słowem sami trzymamy sobie bata nad głową, strzelając  nim po obolałych plecach.
Inaczej przebiega współpraca z naszą śniąca częścią, gdy jesteśmy z siebie zadowoleni i przeprowadziliśmy pozytywne zmiany  naszych przekonań o sobie, gdy jesteśmy szczęśliwi, lub czujemy się kochaną i potrzebną cząstka całości.
Nasze śpiące ciało jest wtedy naszym wspaniałym przyjacielem, dostarczającym nam mnóstwo zakrytych dla nas informacji, dostrzegalnych dla niego w świecie niefizycznym. Odczuwamy to wzmożona intuicja, chroniąca nas w niezwykły sposób przed nieszczęściami. Śniące ciało potrafi walczyć zaciekle o nasze interesy, boksując się w astralu z nieprzychylnymi nam ludźmi.
Wspomaga nas w zmaganiach z rzeczywistością, we wspólnym planie, jednolito odczuwającej się naszej jaźni, współistniejącej wtedy w harmonii ze swoimi aspektami, osobowymi czesciami.
Większość czasu zajmuje nam interpretowaniem wszystkiego co postrzegamy. Każde zjawisko jest przez nas oceniane, stajać się zrozumieniem.
Odizolowana jaźń, przebywając w ciele astralnym, pozbawiona jest pamięci mentalnej i ma do dyspozycji jedynie informacje  zawarte w ciele którym jest zajęta.
Umożliwia to jej większą swobodę w działaniu. Przykłady popisów samodzielnego ciałka astr. podam w kolejnych artykułach, posługując się zdjęciami.
Różdżki, wahadełka, karty,glosy intuicji itp. są popularna forma komunikacji z naszym śpiącym ciałem. Śpiącym ciałem określam jaźń wizualizująca swoje pragnienia w którymś z konkretnych ciał subtelnych. Upraszcza to moje opisy i sprowadza ciałka do jednego ciała, na którym jesteśmy skoncentrowani uwaga, lub w nim nieświadomie aktywni.

W kolejnych artykułach przyjrzymy się innemu zjawisku, które jest często celem naszej medytacji.
Jak uczynić nieświadome świadomym? Jak wydobyć świadomość śpiącego ciała na powierzchnie naszego obserwatora i poszerzyć swoja percepcje, by niedostrzegalne stało się dla nas widoczne, wnikanie w nieświadome plany, ukryte przed naszym wglądem.
Również niezwykle frapującym zajęciem jest zwiększanie naszego świadomego udziału w realizacji zadań śpiącego ciała. Planowanie jego obowiązków i zadań, zaufanie mu a nawet powierzenia mu naszego bezpieczeństwa…., ale o tym już następnym razem.

Gdy w wyniku medytacji tracimy nieświadomego partnera, stajać się nim samemu, zdobywamy  kontrole nad zjawiskami w niefizycznym planie.
Przy braku rozeznania w warunkach panujących za fizyczna kurtyna, jesteśmy co prawda trochę ślamazarni i bezradnym w działaniu, ale za to mamy świadomy wgląd w coś co jest szczelnie zakryte przed niedojrzałym obserwatorem, – coś co jest celem ostatecznego poznania.
CDN
OrbsyOrbysy

21 myśli nt. „Wizualizacja

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Ocknąłem się w śnie bez wyraźnych odczuć ciała, zawieszony w bezpostaciowej przestrzeni. Gdzieś z boku zaczęło nadawać radio po niemiecku. Nagle jakaś kobiety przejęła inicjatywę i zaczęła mówić po polsku o ciałkach. Pięknym głosem, mówiła bez mrugnięcia. Przysłuchiwałem się jej precyzji wyrażania myśli z zachwytem. Poruszała zagadnienia mi nieznane, związane z współistnieniem, wielowarstwowością, krystalicznym głosem wywołującym we mnie euforie. Ich odmienność polegała na nowym spojrzeniu, z którym się jeszcze nie zetknąłem. To tak będą kiedyś mówić , wyszeptałem z przejęciem.
    Starając się zapamiętać nowa koncepcje ciałek zawiązywałem w pamięci węzełki.
    Gdy odzyskałem świadomość w ciele fiz. coś się we mnie przesunęło i wszystko zapomniałem, co do joty, jak po jakimś mizernym śnie. Zostało mi tylko jakieś mgliste wyobrażenie, jakiś ruch idei, mało przydatny w rozmyślaniach.
    Zrobię sobie jeszcze raz to radio, może jeszcze nadają, nie popuszczę , to może coś z tej babki wycisnę na powierzchnie swiadomosci.

  2. kronopio

    hehe nie wyciśniesz Zbychu 😉
    trzeba „samemu” dochodzić do wniosków. Cudzysłów dałem, no bo do kogo należał ten aksamitny głos?

  3. Zbyszek Autor wpisu

    Dziwne było to radio. Gdy się tylko przysłuchiwałem ze zrozumieniem treści, to odbiór był wspaniały. Gdy zacząłem porównywać z tym co sam wiem o ciałkach, to zaczęło się odstrojenia. Głos spikerki się wyciszał. Towarzyszyły mi delikatne uczucia, które doskonale zapamiętałem-. Często gdy zapamiętuje je jedynie ze snów i wydaje mi się, ze coś ważnego zostało w nich powiedziane, to okazywało się po przebudzeniu, ze treść wypowiedzi była banalna a tej niezwykłość nadawały jej jedynie uczucia,.
    Tym razem było inaczej. Treść była wspaniała.
    Chwilkę potem odzyskałem świadomość w astralu. „Znajomy” komentował treść snu przez megafon. Rożnica była duża w jakości . Moglem się już tym razem przysłuchiwać, zapamiętując dobrze treść komunikatów.
    Brzmiały one trochę inaczej. Z lekkim pogłośnieniem, z przyjemnym w odczuciu echem ale bez szczególnych cudownych atrakcji. Zwykły komentarz rozgrywającej się akcji snu.

  4. Herbina

    Zbyszku, w Twoim tekscie pojawilo sie zdanie, ktore nie jest kontynuacja poprzednich zdan i po tym zdaniu tez nic wiecej nie wyjasnasz, chodzi mi o zdenie:
    „Podejrzewanie tajemniczych stowarzyszeń o zatajanie prawdy i chęci wykorzystania tajemnych umiejętności do realizacji nikczemnych planów jest wyssane z palca.”
    Po czym wnosisz, ze to wszystko jes wyssane z palca? Sa ludzie , ktorzy od wielu lat zbieraja i maja dowody na to, ze takie info nie sa z palca wyssane. Czy masz jakies kontradowody?
    Ponizej wkleje tekst z secret tv, niestety po niemiecku , ale Ty po niem. czytasz wiec warto,abys to przeczytal :
    Dr. Rauni Leena Kilde, frühere Gesundheitsministerin in Lappland/Finnland, sprach auf Einladung des Vereins gegen den Missbrauch psychophysischer Waffen e.V. über die Techniken der Gedankenkontrolle und ihre eigenen Erfahrungen als Opfer dieser Technologien. Ihr Bericht ist eine schockierende und verstörende Auflistung von persönlichen Erlebnissen, die aufgrund der Biografie und Stellung von Frau Dr. Kilde als ein Insider-Protokoll gelten müssen.
    Helsingin Sanomat (Helsinkier Nachrichten), die größte Zeitung in Skandinavien, schrieb in der Ausgabe vom 9. September 1999, dass nach der Jahrtausendwende alle Menschen einen „DNA-Mikrochip“ eingepflanzt bekommen könnten. Das würde bedeuten: Totaler Verlust der Privatsphäre und totale Kontrolle der physischen Körperfunktionen einer Person von außen, der geistigen, emotionalen und gedanklichen Prozesse, einschließlich des Unterbewussten und der Träume des Implantatträgers.

    Es klinge wie Science Fiktion, aber – so Frau Dr. Kilde – es sei geheime Kontrolltechnologie von Militärs und Geheimdiensten, mit der fast ein halbes Jahrhundert lang experimentiert worden sei. Völlig ohne Wissen der Öffentlichkeit und sogar der allgemeinen akademischen Bevölkerung. Tatsächlich könne die ganze Weltbevölkerung total kontrolliert werden mit diesen geheimen Gehirn-Computer-Interaktionen, wie unglaubhaft es auch klinge.

    Jedes Gehirn habe eine einzigartige Kombination bioelektrischer Resonanz/Zugangsschlüssel. Neuronale Überwachungssysteme mit Supercomputern könnten Botschaften in das Nervensystem einer implantierten Person senden und ihre Leistungsfähigkeit in jeder erwünschten Form aus der Entfernung beeinflussen. Implantatträger könnten in der Tat überall verfolgt, aufgefunden und identifiziert werden.

    Physische und körperliche Folter der Mind Control Opfer sei heute wie in den schlimmsten Horrorfilmen. Nur, im Unterschied zu den Horrorfilmen, existiere die Technologie wirklich. Mind Control komme heute in den USA, Japan, Russland und Europa zur Anwendung. Mind Control Technologie werde in den USA den „nicht tödlichen” Waffen zugeordnet. Der Name sei aber völlig irreführend, weil die benutzte Technologie tödlich sei, jedoch der Tod komme langsam in Form von „normalen” Krankheiten wie Krebs, Leukämie, Herzanfällen, Alzheimer.

    Der Vortrag von Frau Dr. Kilde wurde am 11. Mai 2009 im Konferenzzentrum des Hotel Erbprinzen in Ettlingen bei Karlsruhe exklusiv für secret.TV aufgezeichnet

  5. dreamer

    Zbyszku, w Twoim tekście pojawiło się zdanie, które nie jest kontynuacja poprzednich zdań i po tym zdaniu tez nic więcej nie wyjaśniasz, chodzi mi o zdenie:
    “Podejrzewanie tajemniczych stowarzyszeń o zatajanie prawdy i chęci wykorzystania tajemnych umiejętności do realizacji nikczemnych planów jest wyssane z palca.”
    Po czym wnosisz, ze to wszystko jest wyssane z palca? Sa ludzie , którzy od wielu lat zbierają i maja dowody na to, ze takie info nie są z palca wyssane. Czy masz jakieś kontradowody?

    ———————
    Herbino z całym szacunkiem ale to jest paranoja.
    Tak, rząd ma nas w dupie. Tak, wielu chcą zyskać na naszych stratach.
    Ale tego typu wielkie manipulacje jakie opisałaś na swoim blogu są niemożliwe z jednego powodu – choroby występują regularnie niezależnie od miejsca i dostępu do mediów, występowały na przeciągu całego średniowiecza, więc gdyby ktoś chciał używać i masowo uśmiercać, zauważylibyśmy to.
    pozatym technologia jest zbyt ……. koniem, nikt jej nie osiodła, jest niekontrolowaną machiną postępo-autodestrukcji

    —————————
    Zbychu: tekst zajebisty, zawsze chciałem nauczyć się świadomości ciałek i nigdy tego nie rozumiałem, ba, sama Silverka nie wytłumaczyła mojemu durnemu łbowi, co to mentalka 😀

    pozdrawiam i czekam na następne teksty 😉

  6. Herbina

    Oj, Dreamer, a kto powiedzial,ze wszystkie choroby powstaja na skutek broni psychofizycznej? To przeciez oczywiste, ze choroby powstaja niezaleznie od miejsca i dostepu do mediow ( zreszta co to ma do mediow), ta kobieta mowi jak daleko posuniete sa eksperymenty, co mozna juz zrobic, nie mowi, ze kazda choroba jest sztucznie wywolana.
    A czy technologii nikt nie osiodla to nie jestem taka pewna, ja na pewno nie, ale sa ludzie, ktorzy cale zycie nad tym pracuja.

    Ten tekst umiescilam tu dlatego, ze uwazam, ze sa rzeczy, ktore po prostu na swiecie sie dzieja i nie nalezy ich lekcewazyc, warto o nich wiedziec, a czy ktos w to wierzy czy nie , no coz, przyszlosc pokaze czy warto bylo sie temu przyjrzec, mysle, ze warto skoro juz w tym swiecie zyjemy. Nie bede tego tematu ciagnac bo nie o to mi chodzilo, tekst Zbyszka zawiera wiele fajnych rzeczy wiec nie musimy sie skupiac na tym aspekcie.
    Zareagowalam bo temat lekcewazenia spraw, ktore maja duze znaczenie zawsze mnie na chwile zatrzymuje.

  7. Anna

    Herbina co do tej kontroli ten artykół po niemiecku mówi o czyms podobnym jak David Icke na you tube, jest tez po polsku… jest tam wywiad z kobieta która była manipulowana w ten sposób od dziecinstwa, nie potrafię sprawdzić na ile prawdziwy ale w duchu tego co wyżej przytoczyłas.
    W artykule który polecił Zbyszek ciekawie pisza o telewizji w której przejawia sie życie naszych ciałek tj mysli i uczuć. Dokładnie ze sledząc telewizyjne programy mamy przegląd tego co dzieje sie w swiecie niefizycznym.
    W tym temacie tez miesci sie jedna z przygód jak mi się przydażyła w związku z sektą różokrzyzowców napisze o niej może jutro albo później. Ciekawy jest mechanizm ze człowiek otwierając sie spirytualnie łapie nie tylko dobre rzeczy, wstepujac na pewna droge trudno mu w pewnym momencie juz zawrócić, a jesli nie idzie wyznaczona koleiną czychaja na niego demony. Dlatego trzeb byc przy każdym takim wtajemniczeniu bardzo ostroznym bo nikt nie mówi o niebezpieczeństwach tylko raczej kusi sie wspaniała wizja duchowego wtajemniczenia i rozwoju…

  8. Anna

    może napisze juz teraz, kiedys uczęszczałam na wykłady różokrzyżowców które bardzomnie zainteresowały, wiec chłonełam je z uwaga, nawet byłam w ich światyni na tzw wyjeżdzie , w koncu wczytałam sie w wszystkie dzieła ich duchowego guru van Rijckenborga , kilka opasłych tomów czytałam jednym tchem po prostu je wchłaniałam, pisze on o powolnym duchowym rozwoju kolejnych fazach itp, starałam sie duchem wniknąć w ich istote nie tyle zrozumieć co odczuc co kryje sie za tymi słowami, no i sie naprawdę doigrałam …
    człowiek ten pisał ze życie nasze jest w pozaziemskim wymiarze a wszystko co na ziemi jest umiera i kazał jako praktykę duchowa w ten sposób patrzec na świat… tj umrzec dla tego świata zeby sie w innym odrodzic, niestety nie starczyło mi wiary i zaufania…po tygodniu takich obserwacji, patrzac na wszystko jako na przemijające rzeczywiscie przestało mnie cokolwiek cieszyc i wtedy zrozumiałam ze wpadłam w paranoję i jak to dłuzej potrwa rzeczywistosc okaże sie dla mnie na tyle bezsensu ze chyba o zgrozo popelnię samobójstwo… (przestałam wierzyc w cudowne ocalenie mnie przez wiare w różokrzyż instynkt samozachowawczy był silniejszy) wiec patrząc na kazda rzecz zmuszałam sie widziec ja w życiu i rozkwicie ,w cyklu ze umrze ale i sie odrodzi…to mi pomogło pomału wynuzyłam sie z ciemności , co prawda nocą wpadałam w straszne stany obejmującej mnie pustki takiej agresywnej czerni co pochłania mózg wtedy pociłam sie ze strachu i walczyłam z nia…
    myslałam co mogło skłonic teg pisarza do takich ciemnych mysli i pojawiła mi sie taka wizja…ze musiał on kiedys prawdopodobnie w dziecinstwie przezyc tak wielka traume która unieruchomiła jego instynk samozachowawczy …wtedy ratujac sie wybił sie w wyzsza przestrzeń ,i tam sie rozwijał , opracował lub odkrył a może stworzył pewna sciezkę, na która ciagnie swoich zwolenników najpierw wywołując u nich sztuczna traume myslami o umieraniu ciagłym wszystkich rzeczy na swiecie. w pewnym punkcie albo człowiek strzeli sobie w łeb albo rzeczywiscie wejdzie na ta sciezke przcisnie sie tam jak przez igielne ucho wysiłkiem swojej woli, podązając za jej odkrywca. Co ciekawe pewne barzo spirytualne osoby ,albo nawiedzone jak kto woli, żeczywiscie maja cos charakterystycznego w wzroku, który jest jakby błedny skierowany lub zaprogramowany na inne płaszczyzny, widziałam to u róznych ludzi . Jakby przebywali w zmienionym stanie swiadomosci kontakt wzrokowy z dusza tego człowieka jest bardzo utrudniony, odbija sie w nim za to pewna ideea. Trudno porozmawiac z nim jako z osoba. Czasem jakby ktos spetał te osoby nałozył im jakies dziwne no niewiem kierunki, a zboczenie z drogi jest obwarowane masa demonów, które dla tych osób sa bardzo autentyczne, oczy takich ludzi przypominaja hipnozę. To jest zreszta bardzo długi temat i juz rozwijac go dalej niebędę.

  9. Herbina

    O, fajnie Anno, ze o tym napisalas, mam znajoma, ktora od lat jest w rozokrzyzowcach, jezdzi co dwa tygodnie na weekendowe spotkania, kiedys mnie na wprowadzajace spotkanie zaprosila, ale to co tam mowili bylo dla mnie tak dziwaczne, ze nawet nie zabralam glosu zeby nie wywolywac burzy bo by mocna dyskusja powstala tylko poczekalam do konca i taka byla moja z nimi przygoda. Od tamtej pory ta moja znajoma nic juz mi na temat rozokrz. nie mowi ale widze (znam ja od 5 lat), ze coraz bardziej zapada sie w depresje, czasem gada, ze nie warto zyc, ze lepiej za duzo nie myslec, bo tyle zla itd. po tym, co napisalas moge to lepiej rozumiec.

    Uwazam, ze warto zajmowac sie tym, co czlowieka uwzniosla i powoduje, ze czlowiek jest szczesliwy, ale tez nie lekcewaze tego, co nie jest swietliste. Warto wiedziec co jest ( na zasadzie -poznaj swojego wroga) zeby sie kiedys nie obudzic z reka w nocniku i nie lekcewazyc takich rzeczy , to mnie nie sciaga w dol tylko daje kopa aby leciec w gore, mysle, ze trzeba uwazac zeby nie nienawidzic tych, ktorzy robia cos zlego tylko produkowac wiecej milosci aby zle plany nie doszly do skutku no i oczywiscie zdobywac wiedze , nie mowie, ze kazdy musi od razu w rzeczy, ktore opisalam w moich notatkach z wykladu dr. Kilda wierzyc, uwazam tylko, ze warto i trzeba o tym mowic, bo nie zyjemy w swiecie idyllicznym i wszystko, co sie dzieje gdzies tam na swiecie moze kiedys spotkac nas ( nie daj Boze), a jezeli spotyka innych ludzi to na pewnym obszarze to jest jakby spotkalo nas samych ale w nieswiadomej czesci – bo wszyscy jestesmy jednym. Tak samo na calym swicie jak w pojedynczym czlowieku jest swiatlo i cien i nie ma powodu aby jedno z tych spraw uwazac za nieistniejaca, wazne tylko aby swiadomie wybierac, co sie chce pielegnowac a co miec na uwadze.
    Nie mozna pozwolic sciagac sie w dol ale tez nie mozna zamykac oczu jak jest cos, co nie jest cacy, tak mysle …

  10. Anna

    no własnie a propo naszych wywodów wczoraj znów puscili Matrix…:)
    choc moj niemiecki nie jest tak doskonały zeby wszystko automatycznie rozumiec pamiętam pytanie które stale sie przewija w tym filmie…” Kto kogo kontroluje?”
    Po obejrzeniu Zeitgeista czy esoterik Agendy na jou tube byłam rózniwez bardzo wstrząsnięta. Ale nie dajmy się zwariować i niech każdy stara sie po prostu życ swiadomie i przy podejmowaniu waznych decyzji czasem może warto sie zastanowic co naprwde nami kieruje i czy tak własnie my chcemy.

  11. Zbyszek Autor wpisu

    Ello Herbina. Tekst wkleiłem z myślą o kolejnych artykułach, które będą dotyczyć struktury osobowej, wyjaśniając zależność ciał człowieka. Ciało fizyczne daje się modyfikować i przetwarzać technologi, wywołując duże zmiany w pozostałych ciałach. Mechanizm tych zmian jest dla mnie jeszcze niezrozumiały. Pracuje w temacie i liczę wkrótce na ciekawe wnioski.
    Jak strasznie by nie było w warstwie fizycznej, nie zapominajmy, ze jest to tylko przejściowy okres, trwający zaledwie kilkadziesiąt lat naszego życia.
    Ilość zmian jakie można osiągać technologicznie w czyimś umyśle nie wykracza po za ramy doznań możliwych dla nas samemu do osiągnięcia. Przezywamy wszelkiej maści manipulacje naszych znajomych, dzielnie walcząc o swoja pozycje i komfort życia. Tak samo zrobimy z czipsami. Popsujemy je.
    Nie bagatelizuje zagrożenia, tylko jestem przekonany, ze świadomy wgląd we własne zjawiska umysłowe, zapewnia nam niezależność i ograniczenie obcych wpływów..

    Gdy osłabiamy komuś wole, pozbawiając go energii i chęci do życia, gdy zadajemy mu ból wywołując w nim choroby, to usypiamy go jedynie na krotka chwile. Będzie on pomimo tego, zawsze niezależną jaźnią. Będzie zbierał doświadczenia nawet na stercie śmieci, ciesząc się z braku lepszych podniet z kolorowych szpargałów. Nie jest możliwe odebranie mu własnego podmiotu a jedynie chwilowe uśpienie jego czujności, bez której traci on własną tożsamość i w która się chwilowo wyposażył.
    Dlatego ignoruje wszelkie wizje okrutnej rzeczywistości, mając jednocześnie oczy bacznie otwarte i dziwnie mi się robi na samom myśl , ze ktoś chciałby się pokosić w przyszłości na takie bezmyślne czyny.

    http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/05/dr-rauni-leena-kilde-byly-minister.html
    *
    DREAMER.
    Mentalką nazwaliśmy w AP wizualizacje wszelkiego typu, nie określając konkretnie definicji tego słowa. Słowo MENTALKA, żartobliwie przez nas użyte, nie posiada jeszcze znaczenia. Będąc żałosnym twórca tego wyrazu bez tresci, postaram się nadam mu wkrótce znaczenie i napisze coś o technice eksploracji niefizycznych. Sylveka musiała być niezłe zakłopotana, starając się wyjaśnić słowo, którego jeszcze nie ma:)

  12. Korna

    Ja całkowicie nie na temat;)
    Mam do Ciebie prośbę Zbyszku, skoro na swoim blogu chcesz umieścic więcej artykułów o malarstwie to czy nie mógłbyś napisac w przystępny sposób jak zrozumiec perspektywę? (linearną, jeden punkt zbiegu, dwa punkty zbiegu, trzy punkty, uff aż mi się w glowie pokręciło od tego wsystkiego). Siedze teraz nad tym i niby coś tam rozumiem ale nie do końca. Zaczynam się uczyć wreszcie rysunku od podstaw i postanowiłam,ze musze to zrozumiec żeby potem nie robić głupich błędów w pracach.
    To tyle, byloby milo gdybyś skrobnął trochę o tym jakbyś miał chwilkę.Będę wdzięczna 😉

  13. Anna

    przeczytałam wszystko z blogu Herbiny o manipulacjach to ciekawe ale od jakiego czasu ogladałam na ten temat wiele na you tube itp „esoterik agenda” chyba jest najblizsza temu co pisze Herbina ,to jest temat bardzo interesujacy i sama doswiadczyłam raz w przgodzie z tarotem (chyba jeszcz o tym nie pisałam słyszenia głosów itp) z drugiej strony pamietam też jako małe dziecko słyszałam pewna plotke ze Matce Boskiej na obrazie rosna rysy i sa coraz dłuzsze jak dojda do konca twarzy bedzie koniec swiata codziennie patrzylismy na obrazek w przerazeniu i niektórzy mówili ze widza jak te rysy sie wydłużają…
    wiec mysl tworzy byt.
    Maja przygoda najgorsza z tarotem wygladała tak…
    kolezanka poznała mnie ze swoim chłopakiem który interesował sie ezoteryka i miał od dawna poszukiwany przezemnie program astrologiczny Mandala, umówilismy sie kiedys ze mi go pokaże i przegra, byłam u niego i patrzyłam jak funkcjonuje, wrózyłam mu tez z kart, miałam wrażenie ze jest cały jakby przysypany pyłem ma jakąs dymna gestą aure i radziłam mu spacery na łonie natury i mniej siedzeni przed komputerem, na pożegnanie pokazał mi piekne karty tarota miniatury rosyjskie byłam oczarowana i powiedział na koniec ze mi je daje i tak z nich nie kożysta…wyszłam z domu i na przystanku dogonił mnie ze ich zapomniałam, dotarłam wymeczona do akademika poogladałam je i padłam spać po dniu pełnym wrażeń, jako studentka 4 roku dysponowałam własnym pokojem jedynką, który dzieliłam tylko z moja fredka. Miałam dziwny sen…
    karty zaczeły do mnie cos mówić dokładnie żebym z nich wrózyła, ja -ze bede ale kiedy sama tego zechcę, chodziłam w tym snie po pokoju i słyszałam w swojej głowie coraz to bardziej namolny głos, ze mam z nich wrózyć, nie mogłam sie pozbyc tego głosu, chodziłam coraz to bardziej osłabiona i zmeczona, a on drążył mi mózg, fredka wyszła z klatki i zaczeła koło mnie skakać w koncu upażył mnie płomien swiecy na stole która nagle tam rozbłysła i sie obudziłam . (Przypomniało mi sie, ze przed ta wizyta u tego kolegi spaliłam kafetierke na amen strasznie dymiąc w kuchni. )
    Obudziłam sie ale swiadomosc tego głosu w głowie mnie nie opusciła poczułam ze musze cos z tym zrobic zeby pozbyc sie tego natrectwa, poszłam ok 5 rano pod prysznic…dławiło mnie ze strachu bo wiedziałam ze jak bedzie tak gadać dalej ,to ta straszna sytuacja niemoznosci pozbycia sie tego głosu moze doprowadzic człowieka do samobójstwa…zdałam sobie z tego sprawe i na siłe zajmowałam sie czyms zeby tylko nie zasnąc, byłam bardzo słaba, senna, ok 7 zadzwoniłam do tego kolegi zeby zabrał te karty i opowiedziałam mu co sie stało, rano spojrzałam troche jasniej na świat i obawy nagle odpłyneły… kolega zjawił sie ok 8 i zaczoł mi tłumaczyc o jakis straznikach i duchach które moge wykozystać, nie bardzo miałam na to odwagę, sam przyznał sie ze spedził dwa tygodnie w zakładzie psychiatrycznym bo miał jakies natretne wizje głów nad swoim łózkiem….to mi wystarczyło, uspokoiłam sie troche, za dnia, troche wachałam sie czy oddac te karty czy nie, bo były bardzo piekne ale tez bałam sie zagladac do nich, przez trzy dni pot tym zdarzeniu nic nie jadłam prawie, miałam wszystkie fizyczne objawy zatrucia z biegunka włacznie…na drugi dzien musiałam byc w warszawie cały czas towarzyszyła mi dziwna nadwrażliwośc na pewne symbole umieszczone na budynkach niektóra oddziałowywały na mnie bardzo nekorzystnie, tak smo jak ludzie i muzyka nie mgłam na pewne rzeczy patrzec bo skrecało mnie i mdliło do nieprzytomności,
    zajomy pusił mi koncert fortepianowy ,muzyke ta wykonał jego znajomy utwór napisał p rozstaniu z dziewczyna, nie mogłam tego słuchać ta muzyka była tak strasznie dla mnie okropna, choć w innej sytuacji napewno bym tak tego nie odebrała, powiedziałam ze w tym utworze on tylko uzala sie nad soba jaki to on biedny a ona głupia ze go niedoceniła itp ,karał ja itd ,takie miałam nie tylko refleksje ale wrecz fizyczne uczucia, obrzydzenia i mdłości, muzyka ta wywiercała mi mózg. Po kilku dniach objawy sie uspokoiły ale też dugo miałam pewne leki po tej przygodzie i odsunełam sie od ezoterycznych zainteresowań na jakis dłuzszy czas, karty oddałam, co ciekawe koleżanka posądziła mnie o flirt z jej chłopakiem i obraźiła sie na mnie na amen…a moje tłumaczenia tylko pogorszyły moja sytuacje ponieważ przestała mi wierzyć.
    Inna znajoma za to opowiedziała mi historie ze miała podobne rewelacje co do swojego tatułazu który bardzo źle na nia oddziałowywał jako znak i snił sie jej po nocach, nawet nie wydało mi sie to wtenczas smieszne.

  14. Korna

    Postaram się jak najszybciej coś napisać, szczególnie jakie mam trudności w opanowaniu tego grr.. aż się nie chce wierzyć ale to moja kula u nogi.
    Może znajdę jakieś ciekawe artykuły na ten temat , zajrze może też do książek dla architektów i moze coś mi tam zaświeci w końcu.

  15. Zbyszek Autor wpisu

    Kiedyś tez przestraszyłem się kart.Szumiało mi w głowie parę dni i wyolbrzymiałem przeczucia. Przestrajałem się w ciele fizycznym.
    Uniezależniona wyobraźnia wzmacniała moje przypuszczenia, wytwarzając silne przeświadczenie czegoś niezwykłego. Podniecony ta odmiennością tak się napompowałem, ze deformowałem w wyobraźni przebieg zdarzeń. Znajomą od tarota coś wtedy ogryzło i wylądowała u wariatów na leczeniu. Wtedy tez się przestraszyłem , ze to karty. Uf to były czasy, serce podskakiwało mi na myśl o nieśmiertelności i wszystko mnie fascynowało jak bym się świeżo z gruszki urwał. Teraz, gdy już siwieje, to rzeczy potraciły dla mnie znaczenie. Może to przez kolor włosów. Hm, może przemalować na słodkiego blondyna?
    A jeśli to przez ten wystający brzuch jak piłka?

  16. Anna

    Właśnie mnie tez zastanowiło co to było! czy to coś w kartach samych, we mnie, czy w tym koledze co tak mi je bezinteresownie chciał podarować, cóż wszystko z wszystkim pewnie jest połączone. Zastanawiałam się, no dobra jak karty to może ktoś do nich przyczepił coś, jakąś zła myśl, jakiegoś byta…a może już sam artysta malując te obrazki nadał im jakis program niekoniecznie pozytywny…
    Ktoś mi mówił, ze może skoro ten kolega sam był w psychiatryku, to chciał się w ten sposób, przekazując dalej, pozbyć pewnej nieciekawej energii, której oczyścić nie potrafił. Sam ów kolega twierdził, ze to nic groźnego, pożera trochę energii, ale mogę zyskać przez to ciekawe doświadczenia i tz. przewodnika, którego muszę obłaskawić po innych światach według jakiś nauk szamańskich, którymi kiedyś się zajmował. Zbyszek pisze, ze to taki niegroźny schiz, który już dla niego stracił wszelkie poznawcze walory. Jak dobrze rozumiem ,
    doświadczenie jest doświadczeniem i nim pozostaje, choć każdy odbiera je inaczej, a po latach nabiera innego posmaku, kiedy emocje opadną.
    Niedawno wykonałam ćwiczenie, które uświadomiło mi mój pierwotny strach przed ciemnością. Postanowiłam świadomie być w ciemnym pokoju ,w prawie całkowitej ciemności nie było to przyjemne nie uciszałam emocji, bo właśnie chciałam ich wysłuchać, miałam wrażenie, ze gdzieś tam kołacze pierwotna groza przed( to śmieszne ale) byciem zjedzonym przez dzikie zwierzęta, przed jakim atakiem którego zobaczyć nie można i błaganie o rano o słońce i światło, choćby troszeczkę o małą iskrę ognia, możecie sami kiedyś tak spróbować po prostu posłuchać siebie kiedy w zwyczajnym mroku poczujecie iskrę niepokoju.

  17. Zbyszek Autor wpisu

    Doklejone mysloksztalty do przedmiotów, uzupełniają odczytywanie ich znaczenia. Na co dzień, mało zwracamy uwagi na te załączniki. Handlarz kartami tarota, w kiosku ma po dziurki w nosie ich tajemne znaczenie. Liczy się dla niego tylko ich sprzedaż i zyski. Nie przejmuje się pozostawionymi tworami przez gapiących się przechodniów na opakowaniu sprzedawanego towaru.. Gdy psychiatrze zwierza się wariat, obciążając go swoimi magicznymi fobiami, to ten przygląda się mu analizując jedynie jego kondycje, planując odpowiednia terapie. Nie przejmuje jego dziwactw i nie meczą go jego szemrane postacie z upiornych opowieści.
    Gdy dziecko pędzi przez ciemna piwnice, to rodzi się w nim paniczny strach. W tej ciemności skrywa się szarość bez wyraźnie rozpoznawalnych kształtów. Gdy trochę podrośnie, to już bez zbytnich sensacji w nią wchodzi, taszcząc z niej wiaderka węgla na podpałkę w piecu. Na starość przypomina sobie z czułością jakie towarzyszyły mu kiedyś emocje i ile się wtedy działo dziwności.
    Wystarczy odrobinka strachu, by znaki na kartach tarota ożyły. Byśmy usłyszeli ich glosy karmione czyimiś życzeniami i zaczęli podlegać ich woli. W tych obawach i strachu, skrywa się spontaniczne wyzwalanie energii, fazujące nas w świat niefizyczny.
    Gdy ona zostanie wyzwolona, to lądujemy samoczynnie z ożywiona wrażliwością miedzy wieloma światami, naszym normalnym, duchowym planie, w którym myśl przybiera twarde kształty a wypowiedziane czyjeś zdania są słyszalne nawet po wielu latach.
    Jeśli nie powstrzymamy tego szaleństwa i borujemy nadal w niefizycznych światach wystraszoną uwaga, to ich twory staną się dla nas równorzędne z tymi fizycznymi.
    Przefazowani dajemy się unieść panice z braku doświadczenia, myśląc ze mamy ciągle do czynienia z obiektywnymi zjawiskami w świecie fizycznym. Nadajemy rzeczom wtedy odmiennego znaczenia, wariując ku rozpaczy bliskich.
    Nie chce odebrać znaczenia niebezpieczeństwu z przypadkowych spotkań z tworami astralnymi, ale pragnę zaznaczyć , ze nasze podniecone zainteresowanie nimi, je samo do nas przyciąga, otwiera nas na nie, zwiększając na nie nasza wrażliwość.
    Niebezpieczeństwo przyciągają do nas również nasi znajomi, opętani szalonymi ideami. Ich fascynacja i niezdrowa ciekawość, ściąga na nas burze z którymi sobie nie radzimy, gdyż są utkane z nieznanej nam materii, mającej stanowić jedynie drobne uzupełnienia naszej wyobraźni w ciele fizycznym a stające się hałasującym gwizdkiem, stawiającym nas na baczność.
    Jeżeli za naszymi zmiennymi stanami swiadomosci nie skrywają się poważne zaburzenia fizjologiczne to na nasza zmorę, najlepszy jest śmiech.
    Najzwyczajniej ja „olać”, tak jak robiliśmy to w szkole, gdy wymagano od nas zbyt wiele i ratowaliśmy się wagarami.

    Coraz cięższa staje się nawigacja na moim blogu. 150 tekstów ugrzęzło w w przypadkowo nazwanych kategoriach. Musze wprowadzić jakieś rozsądne zmiany, tym bardziej, ze dział sztuki będzie znacznie rozbudowany.
    ole i jeje

  18. Zbyszek Autor wpisu

    Wspaniała zabawa jest przesuwanie ogniskowej oczu przy zamkniętych powiekach. Gdy są zamknięte, najczęściej się ustawiają same na najwygodniejsza dla oka pozycje , co odciąża bardzo umysł przed zaśnięciem.. Gdy przedłużamy ogniskowa , pomimo zamkniętych oczu, na linie horyzontu i ciągniemy ja wte i nazad to , wytwarzamy pulsująca przestrzeń , która łatwo zapełnia się widzianymi tworami.Gdy potrafimy jeszcze przemiennie postrzegać raz lewa a raz prawa półkola to się robią jatki. Pomimo , ze widzimy para oczu to możemy wyłączyć je przemiennie. Do takich ćwiczeń są już potrzebne specjalne tablice graficzne.

    Dla zaciętych, :
    na monitorze rozrysować równiusieńko kwadraty czarnym pisakiem, mniejsze niż odległość miedzy oczyma. Trzeba się na nie gapić by pokryły się sąsiedzkie linie. Gdy linie się nałożą z dwóch w jedno, to wytworzymy z płaskiego obrazu na monitorze przestrzeń, sięgająca parę metrów. Gdy zrobimy na podlodze taki wzorzec wielkosci paru metrowi poserfujemy ogniskowa w te i nazad, to będziemy się unosić w powietrzu nad podłoga z rozmazanymi w powietrzu stopami.
    Kładąc na takie symetrycznie kształty jakieś nie symetryczne, postrzeżemy zaburzenia przestrzeni. do zaburzeń nadaje się również szachownica. I tu zacznie się raj dla obeoka..
    Inne ćwiczenie . Wychylamy 2 paluchy i patrzymy daleko przez nie. Gdy mamy 4 nieostre przed oczyma tak kręcimy galami, by się zrobiły z nich 3. To zlewanie się w 3 i postrzeganie jak rozdwojone 2 a wiec 4 suną do siebie jest bardzo przydatne. W ciemnicy pod powiekami to powtarzać aż do
    omamienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *