6, WERYFIKACJE– WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL

6weryfikacje-%e2%80%93-wspolne-spotkania-eksperymenty-dyskusje-teksty-grupy-astralnych-podroznikow-z-forum-oobepl.doc

6.WERYFIKACJE – WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE – TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL
WERYFIKACJE

Mishah:
08.12.2007 – 14:08
Chodzi mi głównie o sytuację w eksploracjach partnerskich. Zbyszek pisze, w spotkaniach z osobami historycznymi w Norymberdze, że siedzi na skrzydłach samolotu z Draqiem i machają OBE sztandarami. Na to Draqu odpisuje. Zbyszek był zajęty i latał sobie gdzieś dookoła, no to ja poszedłem… I gdzie tu weryfikacja? Każdy napisał coś sprzecznego.
Albo eksperymenty z partnerskimi eksploracjami. Pobyt u mikołaja najlepiej pamiętam, więc go użyję jako przykładu. R_m opisuje co robił i opisuje co robił Mavej, Mavej opisuje co robił r_m i co on sam robił. Są strasznie duże rozbieżności między tym co obaj opisują.
To, że inaczej widzi się różne miejsca, to rozumiem- interpretator, ale to że o tej samej godzinie spotykają się dwie osoby w mentalu i każda opisuje inaczej co robili inni, to już jest niezgodność, a nie żadna weryfikacja.
Co pewien czas słyszę o weryfikacjach między dwoma uczestnikami AP. Nie mogę jednak nigdzie się doczytać gdzie zaszła ta weryfikacja. Może wiadomość o niej została przesłana w prywatnej informacji, bo nigdzie nie mogę znaleźć informacji o jakichś szczegółach. Każdy opisuje co innego, a na końcu są zgodni, że dostarczyli sobie weryfikacji. Jak dla mnie to dostarczyli sobie weryfikacji o tym, że tak naprawdę się nie spotkali.
Może każdy trafił do swojego OSPUO. Weryfikacja to powiedzmy jest, jak Zbyszek opowiada, że odpędził jakieś dziadygi od Conchity, na to Conchita odpisuje, że dziecko przestało się dziwnie zachowywać, bo przedtem widziało jakiegoś pana. To jest jakiś fakt i potwierdzenie. Mamy weryfikację.
Proponuję zbierać potwierdzone przez dwie strony informacje w jakimś temacie chociażby tutaj. Wtedy będzie DOKŁADNIE widać ile jest tych weryfikacji. Proponuję też dyskusję na temat co jest weryfikacją, a co nie. Jak czytałem o Osowieckim, to on MIAŁ zajebiste weryfikacje. Dlatego może lepiej obserwować, kiedy co się zgadza i wyciągnąć jakieś wnioski. Np. jakie warunki zostały spełnione, kiedy dwie osoby potwierdzają dany fakt. Jeśli będziemy zachwycać się tym, że dwie osoby były w miejscu o tej samej nazwie, ale każdy opisuje co innego, to nie wyciągniemy żadnych wniosków tylko będziemy tkwili w cielęcym zachwycie.
Co proponuję?
- spisywać weryfikacje w jednym temacie
- niekiedy poddawać dyskusji, czy coś było czy nie wiarygodną weryfikacją
- wyciągać wnioski, jakie warunki zostały spełnione, kiedy weryfikacje były powalające
- na bazie wniosków i samoobserwacji dążyć do stanu, kiedy naprawdę jest duża zgodność, tak aby każdy mógł opracować własną metodę (bo każdy jest inny), która pozwoli mu doświadczyć czegoś weryfikowalnego, a nie tylko pobytu we własnym OSPUO.
r_m:
08.12.2007 – 14:37
dobry temat Misza
rozbieżności są duże, weryfikacje małe, a to że nie widziałeś ich to mnie dziwi bo parę szczegółów było podobnych jak choćby głowa klowna na centrum humoru czy wygląd z zewnątrz centrum kształcenia (w środku to już masakra nie zgadzało się) i parę małych szczegółów. Jeszcze po każdej akcji gadałem z Mavejem i trochę więcej rzeczy się zgadzało o których nie było w opisie mowy bo wyleciały (jednak dobrze jest nagrywać na dyktafon jak to Moen robił wtedy nic nie umknie). Ale prawda jest taka, że czytając nasze relacje masz wrażenie, że wycieczka się zebrała w jednym miejscu a potem w miarę postępu porozdzielała się i każdy potem robił własną podróż. Przewodniczka powiedziała mi coś o czym nie napisałem, że to że widzimy inaczej nie znaczy, że obie wersje się nie zgadzają tylko że gdzie indziej mogliśmy trafić i w dodatku tam jesteśmy ślepi – nie raz klepali mnie w głowę czy się do mnie odzywali a ja tego nie odczuwałem ponoć. Robili przy mnie istne przedstawienia a ich nie widziałem stąd też rozbieżności się biorą. Do tego dochodzi wyobraźnia i interpretator – jak to się rozhula czasem to może wyjść totalna bajka całkowicie nieprawdziwa.
Łatwiej mi wychodziły weryfikacje jak samodzielne gdzieś łaziłem niż w grupie nie wiem z czego to wynika może za bardzo się wczuwam w grupę żeby dobrze wypadło może, może, może…
Mamy z Mavejem plan jak we dwóch kombinować przypomina to meblowanie niefizycznego miejsca każdy dodaje coś od siebie ale przy większej ilości osób będzie zbyt duży natłok informacji więc to zadanie dla dwóch. Nad jedną rzeczą się zastanawiałem, kiedyś otrzymałem parę takich weryfikacji, że system przekonań padł momentalnie no i wydaje mi się, że wewnętrznie nie potrzebuję weryfikacji jak są to miło ale do czego zdążam. Weryfikacje by mi były potrzebne jakbym się zajął czymś typu Zdalne Widzenie – odnajdywanie zaginionych żebym nie bał się wtedy wysyłać swoich zgłoszeń do policji żebym miał pewność że bzdur im nie opowiadam i nie podsyłam dodatkowej roboty. A w tym momencie tak jak pisałem fajnie jak są weryfikacje ale nie są mi tak potrzebne. Ale z drugiej strony przyszło mi coś jeszcze do głowy taki obraz że jesteśmy Tam i gadamy eksplorujemy i potem już Tutaj to opisujemy i jest identyczne na pewno dało by to ogromnego kopa motywacyjnego. Zrobimy tak, jak ktoś wymyśli sensowne zadanie, które będzie realizowane przez jakiś okres, którego celem będzie tylko i wyłącznie weryfikacja to wezmę chętnie w tym udział w miarę możliwości oczywiście jestem ciekaw jak to się naprawdę uda co wewnętrznie u mnie się będzie działo ;]
*
r_m:
Poruszyłeś temat zasadności weryfikacji. Sądzę, że nie są nam potrzebne już weryfikacje, żeby uwierzyć, bo każdy z nas miał już ich parę. Sądzę, że powinny one być kierunkowskazem, który mówi, kiedy jesteśmy w OSPUO, a kiedy wykraczamy gdzieś dalej.
*
Zbyszek:
08.12.2007
W podroży mentalnej omijasz własne ospuo a wiec jedna wątpliwość z głowy. Jeżeli Draqu powiedział, że idzie, to pytam- co mu wtedy poszło a co zostało i było widoczne gdzie indziej? Dla mnie nasza weryfikacja jest super, ale tylko dlatego, że znajoma jest mi nawigacja ciał niefizycznych.
Ciekaw jestem co zaproponujecie.
A tak to jestem pełen podziwu dla Draqa. Z jaką łatwością porusza sie miedzy idea a zdarzeniami w astralu.
U Brusa zafascynowało mnie to, że szukał dowodów w powszechnych zjawiskach. Bez oobe znalazł możliwość potwierdzenia podróżowania. Relacje zmarłych są niepodważalne. Ilość info jakie mu dostarczono powalają na kolana. Sam kilkakrotnie dowiedziałem sie paru rzeczy w ten sposób. Szukam również dowodów. Oddziaływanie ciał niefizycznych na ducha jest przyczyna wszelkiego ruchu w nas. Psychika i cala masa zjawisk psychicznych, włącznie z rozumem są tworami, mogącymi podlegać analizie. Tu więc widzę cię dzielny Badaczu, Wskocz do filozofii i przyjrzyj sie systemom osobowym zbudowanym przez: Freuda, Junga. Lewina, Allporta, Nuttina i wielu innych myślicieli. Kup sobie książkę – nie Osowieckiego a Osobowość-teoria i badania. Jak przeczytasz, to określ okoliczności w jakich powinny być przeprowadzane badania. Bez tego wypełnisz sie tylko pozorami rzetelności.
*
Conchita:
08.12.
Ja uważam swoją podróż do OSPUO Kronopia za zweryfikowaną. Skoncentrowałam się na nim przed snem i zasypiając przeniosło mnie do niego. To nic, że nie było to świadome OOBE – potwierdzone zostały elementy jego prawdziwego domu, które pojawiły się w OSPUO, potwierdzony został jego stan energetyczny, w którym zasypiał, a którym dla mnie mocno, wręcz powalająco promieniował tam, oraz widzieliśmy się w łazience – potwierdzony został mój wygląd i dziwny numer z lustrem.

Druga pełna weryfikacja to Draq: poznał moje imię i numer z Ateną:).
Trzecia to Draq i Pomarańcza i sprawa misia ze zszytymi łapkami (rewelacja:))
Tyle mi się przypomina w tej chwili w takich uderzających weryfikacji. Dopiszcie inne.
Inna sprawa – porównania do Ossowieckiego schowaj sobie do kieszeni – facet miał wrodzony dar do jasnowidzenia, otwarty kanał. Poza tym czytając jego książkę znajdziesz też informację, że miał bardzo dużo też nietrafień lub niedokładnych wizji, ale wszyscy koncentrujemy się na tych uderzających weryfikacjach, gdyż to one potwierdzają prawdziwość tego wszystkiego. To samo mówi Jackowski – on też mówi w wywiadzie, że w ok. 50% przypadków nie może znaleźć dobrego tropu, ale też koncentrujemy się na uderzających trafieniach, które potwierdzają prawdziwość zjawiska.

My się uczymy – ja nie wiem dlaczego mielibyśmy mieć same rewelacyjne trafienia, a może nasze EGO chciałoby, żebyśmy z miejsca bez nauki i treningów stali się doskonałymi jasnowidzami…??? Jednak troszkę pokory i zwykłej systematycznej pracy (popartej wiarą, że jest to do zrobienia, ale trzeba się bardzo dużo nauczyć o sobie i swojej percepcji), lepiej nam zrobi niż te wielkie dyskusje i halo, kłótnie, piękne mowy oskarżające itp. Nie bójmy się porażek, (tylko ego boi się niepowodzeń) – nie mamy nic do stracenia – pomiędzy porażkami i częściowymi weryfikacjami w miarę nauki zaczynają pojawiać się sukcesy.
Właśnie wiedza i poznawanie siebie przynosi rezultaty. Dajmy na to taka podróż mentalna – szukaliśmy na forum Moena zaginionej dziewczynki i w pewnym momencie ja i Ewa (której weryfikacje Wam wskazałam ostatnio) dostałyśmy wizję dziewczynki w studzience kanalizacyjnej. Okazało się, że znaleziono ją gdzie indziej – czyli brak trafienia. Ale szukając informacji na jej temat znalazłam na forum jej miasta, że była puszczona plotka, że znaleziono ją właśnie w studzience i że policja dementuje te pogłoski. I co się stało? Trafiłyśmy z Ewą na mocno napakowany emocjami ludzi mentalny trop… To też się zdarza, o tym pisał też Ossowiecki lub Klimuszko – o tropach równoległych wynikających z poglądów grupy ludzi. Cayce też o tym wspominał – ale on świetnie w tym manewrował:) Czyli w momencie, gdy nie mamy o tym pojęcia, doznajemy porażki nie wiedząc dlaczego… Inna sprawa to rozpoznać prawdziwy trop od równoległego fałszywego…

Podsumowując dalej – sprawa wglądu w Anulę – niesamowicie dużo mnie to nauczyło – trop mentalny powstały z przekonań ma niezmienny statyczny układ energii – jak namalowany obraz – oryginał poszedł a obraz wisi wciąż taki sam.
*
Draq:
08.12.2007
Zbyszku, wg mnie Jung jest najbliżej z wszystkich tych osób, ponieważ ma to przełożenie na moje doświadczenie, Freud miesza strasznie 2 ciałka ze sobą. Kiedyś myślałem, że eteryczne to emocje, potem przeczytałem Freuda i poparłem moje przemyślenie, co okazało się błędem. Junga i Freuda odstawiłbym i wykroczył ponad ich przemyślenia i doświadczenia. Najlepiej wyzbyć sie wszelkich teorii na ten temat i za każdym razem doświadczać w ten sposób, jakbyśmy wychodzili po raz pierwszy i opisywali od początku. Co do weryfikacji, sądzę byśmy byli bezstronni. Osoba, której zależy mocno na weryfikacji będzie dążyć do tego by była ona prawdziwa. Chciałbym poruszyć tutaj ważną rzecz jeśli chodzi o weryfikacje. Wychodząc z ciała na pierwszy astralny poziom, jesteśmy ograniczeni, a kontakt z drugą osobą jest prawie niemożliwy. Trzeba wejść dalej, poza swoje przyziemne przywiązania. Jeżeli ktoś z was miał sen z widokiem – trzeciej osoby na własne ciało, to wie, ze wtedy nie ma emocji. Prawdopodobnie jest to sen eteryczny, a nawet mentalny. Trzeba dojść do takiego stanu, by spotkać się z druga osobą, w przeciwnym wypadku będziemy projektować sobie każdy z osobna swój własny świat. Obe jest po to, by przedstawić na planie astralnym nasze ciało, którego jesteśmy świadomi. Jeżeli jesteśmy w astralnym, to nie spotkamy drugiej osoby, ponieważ “obe” będzie chciało zwrócić uwagę na rzeczy związane z nami samymi, problemy codzienne które należy rozwiązać etc. Wykraczając poza te ciało możemy się spotykać, tak jest bynajmniej u mnie czekam na zdanie Zbyszka. Dobry temat założyłeś Mishah. Wg mnie nie chodzi tu o weryfikacje, część z nich powstało nieświadomie, np spotkanie z Twistoidem w astralu, ale mi zależy na tym byśmy świadomie jak najczęściej mogli sie spotykać poza ciałem.
*
Zbyszek:
08.12.
ooouooo – mogę powiedzieć. No cóż, nasza tabela stanów świadomości powoli przybiera zarys. Bedzie gotowa, to ją jakoś będzie trzeba namalować na papierze!!!
Jedno jest pewne , wyglądać będzie inaczej niż te, o których można poczytać.
*
Mishah:
Chodzi o tego typu wypowiedzi – kiedy weryfikacje się sprawdzają. Co do moich spostrzeżeń pewne stany umysłu są lepsze od innych w tym zakresie. Np. wiele zdumiewających rzeczy dokonałem, będąc w pół śnie. To co opisywałem, że zaczęły mi przelatywać cząsteczki wiedzy przed oczyma, a kiedy zacząłem się na nich koncentrować zaczęły się z sobą zderzać i kiedy uformował się z nich ostateczny kształt znałem rozwiązanie zadania matematycznego, którego nie mogłem zrobić przed tą drzemką. Albo to, że widzę co jest grane w telewizji, kiedy jestem w pół śnie. Sądzę, że w poza pewne stany są nieprzydatne do weryfikacji, a pewne są pożądane. Pytanie, dlaczego pół sen wypada lepiej niż inne stany? Co wtedy takiego się dzieje? Może ktoś ma jeszcze jakieś spostrzeżenia.
@ Conchita
Co do mnie lepiej zastanowić się kiedy weryfikacje zachodzą i dążyć do występowania tych stanów, niż uznać, że przecież i tak jesteśmy amatorami, to po co nam weryfikacje.
Tak set.h niedawno wspominał o traktacie o podróżach astralnych. Tam też jest o tym, kiedy wg autora to co doznajemy w astralu jest prawdziwe, a kiedy występuje “efekt Alicji z krainy czarów”. Robert Bruce pisał, że jest sceptycznie nastawiony do kontaktowania się z osobami, tą metodą, że wyobrażamy ją sobie. Że wtedy mamy raczej do czynienia z atrapą. Poza tym w traktacie było sporo o przenikaniu się różnych rzeczywistości, co zakłóca odbiór. Ale z kolei coś w ciałkach Bruce tam namieszał.
*
Zbyszek:
08.12.2007
Jeśli myślę o moim koledze Wolfgangu . W ciągu 10 sekund dzwoni do mnie i pyta czy idziemy na kawę. Co do niego doleciało ze mnie? Myśl… atrapa, atrapa z duchem czy inne ciało niefizyczne. A może bąbel z nosa!
Kto zna odpowiedz.
Dlaczego ten facet będący w realu, czuje moja obecność w sobie, w tym czasie i dlaczego myśli o mnie?
I dlaczego do mnie dzwoni?
*
Conchita:
09.12.2007
Miszka: To też miałam na myśli, żeby się nie zrażać przy braku weryfikacji ale przeć naprzód aż do uzyskania wyników. Nie jestem zbyt dobrym teoretykiem, zaraz mnie znosi w jakieś problemy, które w danej chwili kolebią mi się na neuronach i potem wychodzą jaja:).

No ale spróbuję pociągnąć dalej od strony teorii – kiedy są dobre weryfikacje moim zdaniem: im więcej świadomości (co to znaczy?) tym lepiej. Czy świadomość to energia czy raczej wkładka z ciała duchowego ma większy wpływ, jest bardziej aktywna… A może oba naraz.
Coraz bardziej mi się to wszystko podoba:).

A w ogóle ziemia to matrix: jak masz w ciągu kilku godzin kilka niesamowitych szczęśliwych zbiegów okoliczności i wali energią niewiadomo skąd z góry to już można znów podejrzewać, że można tu wszystko, bo to jakiś matrix:):):)):). Dzień cudów to piątek – kilku cudów z rzędu. W końcu się poddałam i zaczęłam dziś w sobotę wierzyć, że dziecko mi cudem wyzdrowieje z zapalenia ucha i dziwnych dźwięków w oskrzelach – i prawie wyzdrowiało nie licząc niezbyt silnego kataru, może jutro go już nie będzie… Dla mnie też cud poranny, bo udało mi się poszaleć ciałem eterycznym i ćwiczyłam lewitację pod sufit:):):). W ogóle są jaja. Nic mnie już nie zdziwi, albo przeciwnie zadziwia mnie wszystko, ale to już kwestia postawy:)
*
Zbyszek:
09.12.
Trochę ułatwi nam weryfikacje, gdy przypatrzymy sie osobom którym sie ta weryfikacja udaje..Poruszę jeszcze raz te łącza mentalne, linkowanie. Są pośród nas tacy, co rozpoznają , gdy sie ktoś do nich linkuje. Potwierdzone jest to sygnałami telefonicznymi. Nie głowiłbym się – w jakich okolicznościach zachodzi to linkowanie, lecz u kogo zachodzi. Co zrobili ci ludzie, że to czuja. Jak rozpoznają to linkowanie. Eksperymenty będą wtedy nie tak ważne co samo zwiększenie wrażliwości eksperymentujących. Życie samo podtyka nam przykłady. Każdy dzień jest kolejnym eksperymentem. Co zrobić by widzieć?
Jak ta widzącą wrażliwość rozwijać?
Czym sie kierować i na co ZWRACAC UWAGE?.
Conchita, Draqu, Pomarancza -teraz kolej na was!!!
*
Mishah:
09.12.
Raz – Swoją drogą jakbyś Zbyszku rozwinął to z wiadomości prywatnej, co się stało jak zamarłem.
Dwa – Pomysł Zbyszka: wymieniamy się numerami i jak o kimś pomyślimy, ktoś nam się przyśni, czy coś podobnego nastąpi, to puszczamy sygnał. I np. dwa scenariusze:
- Pomyślę o Zbyszku i puszczam sygnał. Zbyszek nic nie czuł. No to dupa.
- Pomyślę o Zbyszku i puszczam sygnał. Zbyszek w tym momencie się wyłączył. I dajmy na to w podobnym momencie myślał o mnie. Odsyła sygnał zwrotny. Na forum porównujemy i zastanawiamy się co wtedy robiliśmy, że nastąpiła jakaś zgodność.
Trzy tematy już mamy o snach z udziałem forumowiczów. Tam też można wychwycić
połączenia.
*
Zbyszek: 03.01.2009
Zastanawiam się właśnie jak opisać ten stan łączenia telepatycznego ze znajomymi.
Jest to bardzo delikatne doznanie, rozgrywające się w podświadomym planie. Najczęściej rozmyślam o kimś spontanicznie lub staram się go o czymś poinformować.
Zamieram na czas tej kontemplacji i wtedy się to dzieje. Gdy prowokuje świadomie to połączenie, to nie mam zbyt dobrych wyników. Chęć wywołania ich, budzi jakiegoś typka we mnie doszukującego sie od razu wyników. Ta samokontrola niszczy połączenie, stając się największym ograniczeniem, przeszkodą. Ta część kontrolująca musi być w drodze, musi mnie opuścić. Jest ona zapewne wywołana oddziaływaniem ciałka mentalnego na ducha. Pozbywając się tej analitycznej części, kontrolera, wiem, ze jego przyczyna jest gdzieś w dalekiej drodze, poza moim ciałem – a nie , że go wyłączyłem z repertuaru moich władz umysłowych, moich doznań.
Jeśli ktoś sie do mnie podłączy i jestem zajęty pracą to nie zwracam uwagi na nie. Umyka mi. Częste myślenie o nich, uczula mnie na nie . Jestem wtedy na nie przygotowany i stosunkowo łatwo je wyłapuje.
Ciałka.net © 2009 Wszelkie prawa zastrzeżone.

Ten wpis został opublikowany w kategorii EKSPERYMENTY. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz