Telepatia

Ha, ha, Mówił Darek Sugier, gdybym ja był we wszystkich tych miejscach, o których piszą ludzie, to musiałbym być nie wiadomo kim. Co rusz mnie ktoś spotyka a ja nic o tym nie wiem. Gdy napisałem mu, ze brał z nami udział w wyprawie do Tybetu, jako konduktor w pociągu, to tak mi odpisał.
Nic o tym nie wiem, ale gdy ludzie o mnie śnią, to często pojawiam się w ich snach jako konduktor.
To rzeczywiście dziwne, pośmialiśmy się trochę.


Haiti 3, – relacje uczestników wyprawy

Kiedyś umówiłem się na wyprawę do chorego na raka Józefa. Udało mi się postrzec pojawiające się przy mnie czyjeś ciała astralne.
Innym razem, w czasie zaplanowanej wyprawy, oglądałem film. Wciągając się w akcje filmu przegapiłem eksperyment. Tym razem również pojawili się ludzie, na wprost mnie. Przegnałem ich zniecierpliwiony kiwnięciem reki, gdyż film był bardzo zajmujący.
Wczoraj zrobiłem podobnie.
Jeżeli ludzie dolatują do mnie niefizycznie, zapraszając na eksploracje. znaczy, ze znajdują mnie bez problemu, pomimo dzielącej nas odległości. To, ze się nie znamy, nie stanowi również żadnej przeszkody.
Jak to się wiec dzieje, rozmyślałem. Jeżeli odmowie wzięcia udziału i będę dzisiaj oglądał film, to czy odczuje jakieś wpływy uczestników na moje myśli i czy pojawia się we mnie jakieś wyraźne doznania? A może treść oglądanego filmu będzie miała wpływ na śnienie znajomych?
A wiec, siadłem przed komputerem o 21, szukając w necie czegoś zajmującego. Po chwili odżyło wspomnienie wyprawy.. Czas na wyprawę. Patrze na zegarek, jest dokładnie 22. ha ha ale mnie złapali. Czekam dalej.
Włączając telewizor, trafiłem na Harry Pottera. Uf, będzie dobry, pasuje wspaniale do mojego eksperymentu- odcinek z wielkim pomieszczeniem ministerium, zapełnionym szklanymi kulami, przepowiedniami, fruwające cienie ( motyw wielkiego mostu, łączącego fragmenty rozbudowanego niezwykle zamku ,-dobrze zapamiętałem. Harry przyjmuje pomoc przyjaciół, wspólnie szukają rozwiązania, pomimo wzrastającego zagrożenia. )
Cos się pojawia we mnie, jakiś ruch, szur, szelest, kieruje uwagę na wyprawę. Patrze na zegarek 21:55. Ups, jak to? Była już 22, przed pól godzina!!!
Wciągnąłem się w film, nie kontrolując już więcej zegarka. Przecież muszą dolecieć, domagać się kontaktu!i.
O 22 godzinie, polecam mojemu śpiącemu ciału wziąć samodzielnie udział w wyprawie. To wiesz, -mowie niby do niego. Lec tam sam, ja sobie popatrzę.
O 22:05 godz. jakiś głos informuje mnie,- są pod kryształem. W czasie oglądania kilkakrotnie wpadłem w malutki transik, prowadzać z kimś dialog. Trwało to zaledwie sekundy. Rozmowy były prowadzone z taka prędkością, ze nie postrzegłem jej treści. Myśli sunęły mi w umyśle, nie zostawiając żadnego wyraźnego śladu. A wiec mam, wyłapałem te momenty w których dostrojony jestem do prędkości fizycznej i nie rejestruje o czym mowie w innej gęstości. Czasami, gdy się dostrajałem do śpiącego ciała. gdy ktoś do mnie zawitał, to moglem długo rozmawiać poza ciałem. W warstwie fizycznej minęło wtedy zaledwie parę sekund. Ultra szybkie rozmowy, które musiały, by zając o wiele więcej czasu w świecie fizycznym.
To będą zapewne te chwile, w których łączymy się z innymi, nie wiedząc o tym. Szybujący myślokształt, nasz przedstawiciel, w naszym imieniu szaleje a my dostajemy zaledwie szczepy informacji, zajęci życiem fizycznym.
W swojej relacji Rugwa napisała wyraźnie,- Zbyszek stal jakoś taki nieobecny, nie zwracał na nas za bardzo uwagi, był czymś zajęty.
To jest to!!!
Gdy ją kiedyś zobaczyłem, to również tak stała, Ne reagując, jakoś nieobecna. Użyłem dokładnie tego samego wyrażenia. Wtedy, czekając na jej relacje przeczytałem.- nie brałam udziału w eksperymencie. Zastanawiające jest w takim razie pojawienie się naszych myślokształtów, astralnych czy mentalnych sobowtórów stojących w zastygłych pozach.
Skąd się one biorą i dlaczego pojawiają się bez naszego świadomego udziału. Kto je tworzy. Podróżnik w astralu, czy nie wiedząca o niczym osoba. Artur E. Powell twierdzi, ze podróżnik otacza sie osobami, które zapragnie zobaczyć i sam je wytwarza. Tak robią jego zdaniem zmarli. Żyją we własnym świecie, otoczeni znajomymi, śnią z nimi w astralu przygody. Może być ich wielu i dla każdego starczy po duplikacie z tego żyjącego. Nie pozostaje, to jednak bez wpływu na żyjąca Jazn, właściciela wypożyczanej przez kogoś formy, będącej zawsze jakimś pokrzywionym wyobrażeniem nie trzymającym się na ogol pierwowzoru.
Im bliższe prawdy jest wyobrażenie zmarłego, tym sprawniejszy jest kontakt z żyjąca jaźnią. Poprzez wyidealizowane wyobrażenia, odbiegające zbytnio od pierwowzoru, nieżyjący maja utrudniony kontakt z żyjąca na ziemi jaźnią. Tak jakby, przebarwione wspomnieniami nie nadawało się do przyswojenia przez żyjącego. To nie ja , odpowiada on wtedy, nie o mnie mowa i nie mnie ktoś szuka.
Otaczamy się w śnie atrapami, śniąc przeróżne przygody o których nikt niczego nie wie i nie może potwierdzić. Sa jednak takie chwile w których spotykane osoby reagują świadomie. Wielokrotnie to przeżyłem, mając potem potwierdzenie ze spotkanymi osobami.
Jak to wiec przebiega?. Spotykamy we śnie trapa, czy czyjeś ciało astralne?
Odnoszę wrażenie, ze tworzymy na prawie każde zawołanie swojego wyobrażeniu-przedstwiciela, biorącego udział w śnionym spotkaniu.- mentalne lub astralne twory.
Gdy ktoś nas sam wytworzy, możemy się z tym tworem również z łatwością utożsamić i połączyć, gdyż wytwarzająca nasze wyobrażenie osoba oczekuje od nas kontaktu.
To w zupełności wystarczy!
Uzupełniamy wiec tak powstały myślokształt, nasza energia, przywłaszczając go sobie, dostarczając mu świeżych informacji, uaktualniając go naszymi wspomnieniami. Tak zagospodarowany przez nas czyiś myślokształt, może być również naszym nośnikiem swiadomosci. Są nam przecież znane opisy wnikania czyjeś jaźni w obce ciała astralne i współistnienie wielu jaźni w jednym pojeździe.
Ożywiając go nasza energia, bierzemy udział w czyimś śnie. Połączeni śnimy wspólnie ten sam watek, w tym samym ciele. Nie istnieje wtedy dla nas nie nasze. Wszystko jest wspólne, nasze marzenia jak i ukrywane ze wstydem wspomnienia.
Nie ma wtedy intymności ani podziałów. Śnione spotkania z ograniczona świadomością są bardzo skomplikowanym zjawiskiem, w którym zachodzi połączenie wszystkich ze wszystkimi, z udziałem wszystkich ciał subtelnych na wszystkich poziomach, trudnym do obserwacji,
Zważywszy, ze dochodzi często do połączenia z naszymi wyższymi elementami, aranżującymi dla nas wspólny watek snu, cieszmy się, ze bierzemy udział w grupowym filmie, zawierającym w sobie frapujące dla każdego z nas zagadnienia, jednocześnie uogólnione w jeden wspólny motyw.
Zastanawiam się teraz jak usprawnić komunikacje niefizyczna. Jakie są jej ograniczenia? Dlaczego jedni z taka łatwością docierają do kogoś a inni ćwicząc wiele lat, nie maja żadnego potwierdzenia.

Osoby zaabsorbowane własnym rozwojem, maja utrudnione wspólne śnienie. Tak jakby nie byli zainteresowani uogólnianymi rozwiązaniami, pragnąc indywidualnych doświadczeń.
Osoby otwarte na doświadczenia innych, z łatwością wchłaniają grupowe lekcje, traktując na luzie przerabiany materiał i nie biorąc sobie wszystkiego za bardzo do serca.

Ćwiczymy dalej!!!
*
HAITI – 3
RELACJE UCZESTNIKOW.
Wyprawa do krysztalu Brusa Moena i na Haiti-3

*
morios

czesc wszystkim 🙂 jestem nowy jesli chodzi o obei pewnie takich nie lubicie 😀 no ale coz zaryzykuje 🙂 tak czytam wasze wypowiedzi i niewiem co o tym myslec 😛 o co chodzi z tymi spotkaniami itd ? naprawde sie tak spotykacie w astralu ? naprawde zgłupialem i prosze nie zartujcie sobie jeszcze dodatkowo ze mnie bo juz wystarczajaco mi sie w bani poprzewracalo 😀

*
Zbyszek

30.01.2010 – 23:56
Nie, wlasciwie to się nie spotykamy , a szukamy śladów po sobie. Człowiek ma wiele, ze tak powiem części a my się staramy je spotkać lubi odnaleźć.. Jedne zawierają w sobie nasz ksztalt, taki sam jak ciało fizyczne a inne fragmenty z pamięcią.
Gdy coś zobaczymy to się pytamy.
-Hej stary a nie zgubiłeś przypadkiem jakiegoś kawałka?
-A tak, zapodziałem gdzieś dzieciństwo i 3 kompleksy.
-A wiesz właśnie mam jeden z twoich na garbie, bo mi sie przykleił i za diabla nie chce puścić.
-A dzięki, ten był najgorszy, sam się go teraz pozbądź, ja już go nie chce.
I takie to są nasze spotkania.
A wiec lecimy w niedziele. Haiti jako cel ma dla duże znaczenie, . jest tam sporo ruchu, mnóstwo zasłużonych, będzie łatwiej o potwierdzenia. Ostatnia wyprawa to mega giga jazda z cyframi i filmem:)
Mnie się cały tydzień tak ciągnęło:)
*
Wklejam historyjkę z notatnika o krysztale Brusa. Powtórka, ale coś dla początkujących parę info o krysztale Brusa.

Siedzimy sobie na krzesłach a Brus opowiada o nim. Mowi oszczędnie, wiadomo sami mamy go zobaczyć a potem podzielić się opisami.
Zaczynamy powiedział.
Siedzę na krześle a tu nic. Nagle pojawiam się przy podeście z kafelkami o szachownicy czarno- białej. Podest na 15 cm, szeroki na parę metrów w kręgu . Widać go dobrze, jak żywy. Odwracam głowę, wszystko się rozciera we mgle. Brus na 2 metry stoi obok mnie, ciągnie się jak mgła . E to niemożliwe, pomyślałem.
Ale majaki.
Otwieram oczy , spoglądam na sale. Ludzie siedzą na krzesłach , śpią chyba, nic się nie zmieniło. Wpadam znowu w siebie i szukam kryształu. Mam coś białego w szarości. Nie da się sprecyzować, okrągłe albo jajowate, mgli się odcinając od szarego tła. To przecież żaden kryształ, tylko bania neonowa!!
Gdy Brus się pytał, to nie powiedziałem o kafelkach, myśląc ze to jakieś majaki.
To był błąd. Trzeba się było odważyć. Gdy Brus wspomniał o podeście i kafelkach czarnobiałych, ludziom otwarły się gęby. Ja takie widziałam, i ja widziałam podest, wrzeszczeli wręcz podnieceni ludzie, w rożnych częściach pomieszczenia.
Tez powiedziałem o kafelkach trochę się jeszcze wstydząc, przecież to majaki a on mówi ze są tam kafelki.
Brus opowiadał dalej. Kryształ przykryty jest wielka kopula. Na ścianach bogata intarsja z drewnianych szpargałów, poprzetykana jest z rożnymi przedmiotami.
Przy ścianie ciągnie się wysoka balustrada na pól pietra. Stoją tam ludziska i się czemuś przyglądają.
W kopule znajdują sie boczne wyjścia, szerokie drzwi, do rożnych ogrodów( chyba 4). Jeden japoński.
Dziewczyny opisywały fragmenty pięknej roślinności, bo ktoś gdzieś tam kogoś widział jak jechał na wielbłądzie.
Na koniec Brus opowiedział ciekawostkę. Ten podest już dawno usunąłem ale on ciągle się pojawia kursantom, taki jest niesforny.

*
W podróżach Moenowskich wystarcza koncentrować się na znajomych, by dolecieć do nich mentalnie. Wyobrażać sobie , lub wspominać z nimi rozmowę, no i trochę malusieńskiego transu do tego, przygapić się na chwilkę:)
*
Po odwiedzinach Sosny w jej śnie, mojej, nieistniejącej pracowni, na 2 pietrze , zona odśniła sobie natychmiast , ze spadam z bardzooooo wysokich schodów 🙂
Ale nic ci się kochanie nie stało. wstałeś obtrzepałeś się i poszliśmy dalej.
Mam schody w wynajmowanym domu, dwupiętrowe, z zaczętym od lat wielkim obrazkiem, ciągnącym się przez wszystkie kondygnacje. Zastanawiałem się kiedyś, czy na samej gorze, w obok pokoju córki, nie zorganizować zastępczej pracowni.

Hej Ajzis
( niedziela rano)
Mnie za to się śniło ze opuściłem obczyznę i powróciłem do Polski na stale. Gdy tak jęczałem, pojawił się głos. Co się martwisz, to ona to zrobiła. Pstryknęło coś we mnie i w głowie mi przejaśniało. Uśmiechnąłem się i coś puściło. Spotkałem wielu znajomych, objadałem się papierówkami, ktoś podrzucił truskawki w koszu.:)
Parę dni temu, wysłałem myślowe pozdrowienie do Sylverki- Śniła w nocy horrory o obozie koncentracyjnym. Watek podobny do obejrzanego prze ze mnie w tygodniu filmu, tyle , ze bez gwałtów. Zareagowała blyskawicznie na zaproszenie z Norymbergi. wybierając się osobiście do Niemiec, ale w paskudnej juz dekoracji.
http://www.oobe.pl/park/index.php?automodu…;showentry=7551
pozdro i do jutra
jeje

*
ajzis
26 31.01.2010 – 10:41
Moja relacja:
Udało mi się wyjść:) W ogóle to zauważyłam, że w niedziele o wiele łatwiej przychodzi mi oobe, ta świadomość o tym eksperymencie wiele mi daje. Stoję na środku mojego pokoju i czuję,że coś mi ciąży na plecach i ciśnie mi na głowę, to było straszne, szarpałam się z tym jakiś moment, patrzę a to krzesło, myślę sobie co za astralne krzesło przyczepiło mi się do mojego astralnego ciała, trudno polecę może ktoś mi pomoże odkleić to ode mnie, niestety ciężar był tak dużo,że nie mogłam się wzbić. Nie wiem dlaczego, ale Zbyszku pomyślałam o Tobie, żebyś mi pomógł. I faktycznie od razu po tej myśli krzesło puściło, a ja czułam jak spływa tak pomału ten ciężar, wspaniałe uczucie, Dzięki Zbyszek! Od razu wystrzeliłam przez okno, latałam sobie podziwiając okolicę, było jak zawsze, niby nic się nie zmieniło, ale zaraz zorientowałam się, że nie ma śniegu,a przecież u nas wszystko zasypane. Pomyślałam o krysztale, zaczęło mnie gdzieś ściągać i traciłam widoczność, nic nie widziałam, po chwili zatrzymałam się i czułam ,że zawisłam a dookoła mnie ciemność, czułam ciemność i tą przestrzeń, czułam też ,że jest ktoś obok mnie. Jednak świadomość,że nic nie widzę, sprawił,że miałam już dość i zapragnęłam wrócić do ciała. Wróciłam bez problemu. To tyle na Haiti nie udało mi się dotrzeć, za dużo czasu straciłam szarpiąc się z tym krzesłem;)
Go to the top of the pageReport Post

*
rugwa
01.02.2010 – 15:15

Tym razem na Haiti wybraliśmy się wspólnie z Draqiem.
Najpierw przy krysztale zobaczyłam Zbyszka i Draqa, widziałam też wiele innych osób, których nie mogłam rozpoznać – jawiły mi się jako snujące się szare cienie. Draq odstawiał jakieś śmieszne tańce, a Zbyszek po prostu stał i jakby czekał częściowo nieobecny. Wlazłam do kryształu, naładowałam się jego energią, a potem jakoś dostaliśmy się na Haiti – nawet nie pamiętam jakim sposobem.
Znalazłam się w zdewastowanym miejscu, znanym mi z mojego ostatniego haitańskiego oobe. Zbyszek poleciał w górę – miał na plecach coś w rodzaju czerwonego plecaka z czerwonym krzyżem na białym kwadracie. Lecąc w sobie tylko znane miejsca krzyknął do mnie: Rugwa, ty zajmij się sektorem południowym! Draqa gdzieś straciłam z pola widzenia i jak się później okazało zawrócił, by ładować się i oczyszczać energetycznie.
Chodząc po ruinach spotkałam Shanti – mojego dobrego duszka :* Shanti to przyjaciółka moja i Draqa, około 3 letnia dziewczynka o ciemnej skórze – nieokreślonej narodowości – coś w stylu Hinduski. Miała dziś na sobie różową sukienkę, włosy splecione w dwa warkoczyki, a w dłoni trzymała szmacianą lalkę. Shanti pomagała mi w odnajdywaniu ludzi.
Zobaczyłyśmy budynek, w którym znajdowało się na moje oko około 30 osób. Ale co zrobić z taką dużą grupą? Nagle zobaczyłam jak niczym spod ziemi wyrósł biały kwadratowy budynek z czerwonym krzyżem – to szpital, w którym pracowali Pomocnicy, wszyscy bardzo szczerzę uśmiechnięci zresztą. Potrafiłam telepatycznie kontaktować się ze szpitalem; wysyłałam stamtąd karetki i nosze, zwoływałam pielęgniarzy i lekarzy. Niektórych ludzi odprowadzałam do szpitala osobiście, niektórzy szli do szpitala samodzielnie. Jednak nie każdy był taki chętny, część osób zachowywała się nieufnie, po prostu się bali, nic w tym dziwnego.
Shanti pokazała mi jak za pomocą prostego gestu rąk uaktywnić czakram serca i wysłać z niego bladoróżową energię miłości. Ta budyniowa energia miała konsystencję dymu, w jakiś sposób „oszałamiała” ludzi – była jak mgła, wprawiająca w błogość i ekstazę każdego, kto się z nią zetknie. Dzięki temu błogostanowi ludzie przestali się bać i sami kierowali się do szpitala, wiedząc, a raczej czując, ze tam właśnie otrzymają upragniona pomoc.
Shanti jeszcze coś tam pogrzebała mi sercu swoimi małymi paluszkami, usprawniając działanie mojego cza kramu. Dzięki temu moja różowa energia zyskała nową właściwość – oprócz nawoływania/zwabiania ludzi potrafiłyśmy za pomocą sercowej energii lokalizować osoby, ukrywające się jeszcze w ruinach. To było coś jak sonar 😀 zlokalizowałyśmy kolejną grupę w tunelu zniszczonego budynku nieopodal. Gdzieś w przestworzach latał Zbyszek, wypatrując „zdobyczy” i sprawdzając jak sobie radzimy 😀
Moja świadomość powoli słabła i razem z Shanti zdecydowałyśmy, że wystarczy już na tę chwilę. Wróciłam do kryształu, zrobiłam wewnątrz niego gigantycznego pirueta i cofnęłam swoją świadomość całkowicie do fizycznego ciała.
Tyle ode mnie, pozdro 🙂

*
Pływak
po 22giej położyłem się i zacząłem medytacjami, koncentrując się na krysztale.Wywołałem swojego opiekuna z prośbą o poprowadzenie mnie na Haiti. W pewnej chwili znalazłem się w kręgu walk. To było zniszczone miasto, w którym panował totalny chaos. Ludzie uciekali przed sobą, kryli się po stojących jeszcze budynkach i ruinach. Jakiś chłopiec złapał mnie za rękę i powiedział: musimy przedostać się na druga stronę rzeki, bo oni zaraz nas zaatakują. Widziałem co jest po drugiej stronie (zburzone fabryki, zakłady, hale itp.) ale nie wiedziałem jak tam się przedostać.
-Możemy tam przelecieć – mówię do małego
-Ale ja nie potrafię. Idziemy do mostu.
Niestety, most był zburzony. Wtedy zaczęli atakować. Przyłączyła się do nas grupka przerażonych cywili, dorośli, dzieci, wszyscy chcieli się ukryć. Otoczyłem ich opieką a chłopak, który mi towarzyszył od początku, zaprowadził nas do schronu. Był to zburzony budynek.
-Znam tu pewne przejście na drugą stronę! – zawołał do nas.
-No to jazda, szybko – pogoniłem go.
Posuwaliśmy się przez jakieś ciemne pomieszczenia, potem zaczęło się robić coraz jaśniej, komnaty były już normalnie urządzone, widać było bogactwo i, co zwróciło moją szczególną uwagę, tapety, kolorowe tapety na ścianach. Potem była już tylko jasność i… zapadłem w sen.
Całość mojego LD nie trwała długo w realu, chociaż tam wydawało się, że był to ciężki dzień i noc.

*
Zbyszek
Mój opis eksperymentu jest dosyć długawy, wiec wklejam jedynie linka.
Zrobiłem na eksperymencie niecny podstęp:) Brawo dla Rugwy, nie dala się podejść,

*
rugwa
02.02.2010 – 23:54

No właśnie podejrzany mi byłeś przy tym krysztale – jak taka kukła stojąca i wpatrująca się w nicość 😉
Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jesteś gdzieś indziej i od razu skojarzył mi się eksperyment, w którym to ja byłam nieobecna, a ty wychwyciłeś mnie też jako taką kukłę. Może to jakaś kukłowata reguła 😀

*
Zbyszek
Fajnie Rugwa , ze dołączyłaś z takim zacięciem. Jeśli możesz, to opisz proszę dokładniej wrażenie jakie zrobiłem na tobie:) Z twojego opisu może jeszcze się da coś wygrzebać.. W w tym jak wyglądamy i jak się zachowujemy znaleźć powinniśmy wszelkie tajemnice świata.
Iza nadesłała mi opisy przygód ze swoim psem. Nieprawdopodobne jak potrafiła się wspaniale z nim zestroić.
Sam pamiętam jak mój psiak reagował na tatę, wracającego o rożnej porze do domu z pracy. Stal parę minut pod drzwiami i skakał jak opętany. Po chwil wchodzi tata do mieszkania i witał się z nim wesoło.
Takie przykłady mnie bardzo cieszą. Nie dadzą się wyłgać nauką.
Mam pomysł na kolejny eksperyment. Będziemy potrzebować jakieś zwierzaki lub wspomnienia o nich.
Ćwiczenie będzie trochę trudniejsze, ale co tam. Damy przecież rade!!!
Kiedy s w zoo przyglądałem się wielkiemu akwarium. Nagle wyskoczyło mi z niego wielkie monstrum, przez szybę, zbliżając się do mnie jak wielka ryba. Wstrząsnęło mną solidnie i zatrzepało z wrażenia, gdyż widziana forma była nieostra i wyskoczyła na wprost mnie z duża prędkością, z zamulonej, zielonkawej wody.
Odsunąłem się ździebko przerażony. Po chwil, podpłynął w fizyku wielki zwierzak pod sama szybę. Nie widziałem go dokładnie, gdyż wkrótce znudzony sobie dalej popłynął. Była to jakaś wielka foka, czy najeżony jeleń morski z lornetką?
Osoby nie postrzegające ciałek- myślokształtów, reagują na takie niefizyczne spotkania strachem i nieuzasadniona dla nich obawa, trudnym do określenia niepokojem

*
rugwa
Ok 🙂 Stałeś przy krysztale niczym posąg – zupełnie nieruchomo ale mimo tego widziałam, że to ty. Wydało mi się dziwne, że się nie ruszasz i jak bardziej się przyjrzałam, to okazało się, że jesteś przeźroczysty – jakby to był tylko twój hologram. Mimo tego wiedziałam/czułam, że łapiesz kontakt ze mną i z Draqiem, którego zresztą widziałam bardzo wyraźnie pod kryształem. Inne osoby też widziałam, ale były poruszającymi się cieniami, z którymi nie mogłam załapać kontaktu, nie potrafiłam też rozpoznać ich tożsamości.
Ta twoja kukła pod kryształem spełniała rolę jakby strażnika/pomocnika, który sprawdza czy eksperyment przebiega prawidłowo, czy wszyscy dotarli na miejsce, a jeśli nie to im w tym pomoże. Czułam na 100%, że nie jesteś tu obecny całkowicie, ale myślałam, że po prostu penetrujesz już Haiti, a swój hologram zostawiłeś dla spóźnialskich. Potem, po moim powrocie przyszło mi na myśl, że mogłeś być zupełnie nieobecny, ale szybko to odrzuciłam, bo wydało mi się mało prawdopodobne.
Twój posąg, a raczej odczucie od niego pokazało jak z kryształu przedostać się na Haiti – niestety całej procedury nie pamiętam – wiem tylko, że polecieliśmy w górę. Twoja postać na Haiti była już inna od spod kryształu, bardziej wyraźna i zaangażowana – latała gdzieś, pomagając ludziom, i sprawdzając jak radzą sobie niedzielni eksperymentatorzy 😉 Pomimo, że widziałam cię, a nawet rozmawiałam z tobą na Haiti to czułam, że twój hologram pod kryształem wcale nie zmienił swojego położenia – po prostu byłeś w kilku miejscach jednocześnie.
To już chyba wszystko 🙂 Pomysł doświadczenia ze zwierzętami podoba mi się. W moim miejscu w Focusie 27 obcuję z lampartem i dwoma krokodylami, więc jakiś podkład pod zwierzęce energie posiadam 😉

5 myśli nt. „Telepatia

  1. rugwa

    No właśnie podejrzany mi byłeś przy tym krysztale – jak taka kukła stojąca i wpatrująca się w nicość 😉
    Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jesteś gdzieś indziej i od razu skojarzył mi się eksperyment, w którym to ja byłam nieobecna, a ty wychwyciłeś mnie też jako taką kukłę. Może to jakaś kukłowata reguła 😀

  2. kronopio

    To dobrze! Ale masz zapał! – niczym młodzieniaszek 🙂 ja się nosze z planem założenia bloga o doświadczeniach ciałkowych w realu we śnie w przeszłości i przyszłości. Jak mi starczy chęci to dam znać a jak nie to będę ci podrzucał artykuły, może gdzieś upchasz u siebie – (żeby nie robić bajzlu i zbierać wszystko w jednym miejscu)
    Mam już na papierze spisane przygody z dzieciństwa (pół Darkowego żółtego zeszytu) oraz parę bajek.
    pozdro i jeje

  3. Sphinx

    Znam taką metodę postrzegania natury.
    Ona się nazywa Religia :).

    Jest bardzo prosta, po za tym ze wyobrażenie czegoś co się opisuje opiera się na tym że to „już jest” samo z siebie, to daje się dwie szale i rozważa wszystko miedzy jedna a druga stroną.

    W naturze czegoś takiego jednak nie ma.

    Na ironie tacy ludzie mają tendencję pisania sami do siebie w liczbie mnogiej 🙂

  4. Sphinx

    Niektórzy przywykli do traktowania zjawisk w formie wyższości czegoś nad czymś i kategoriowania tego w ten sposób.

    Niektórzy przywykli do wmawiania im, ze takie rzeczy jak telepatia, to wielce nadprzyrodzone zjawiska i coś czego praktycznie nie dało by się wyjaśnić.

    Realia jednak i prawdopodobieństwa wynikające z analizowanych dzisiaj zjawisk mówią jednak coś zupełnie innego.

    Po woli średniowieczna wiara kultu materii wywodząca się z religii odchodzi do lamusa 🙂

    Mimo to niektórzy ludzie uwielbiają uwzględniać tylko tą wizję natury jaką podawało im się do tej pory na tacy, notorycznie nie uwzględniając w obronie własnej wiary żadnej innej szeroko dostępnej.

    Może być nawet tak że gdyby właśnie nie ta telepatia, która w ten sposób prymitywnie myśląc wydawała by się zjawiskiem PONAD coś co (większość nauczona jest tworzyć), jest tak fundamentalnym zjawiskiem że dzięki niej ludzie mogą się w ogóle na ulicy zobaczyć 🙂

    Na ironie świadczyło by to także o tym że w głównej mierze takie zjawisko, miedzy innymi jak telepatia, wykorzystywane jest od wielu lat do tego żeby zanegować jego istnienie.
    A całość równie dobrze może przypominać notoryczni religie i wykorzystywanie tych zjawisk w celu tworzenia własnych ograniczeń. 😉

  5. maolo

    …………….. ale skąd przekonanie że OBE jest ograniczającym czynnikiem czegokolwiek? Przecież to kwestia albo wyboru albo przypadku (spontaniczne wyjścia), więc stwierdzenie, że ktoś się ogranicza nie ma logicznych przesłanek, bo jak obarczać odpowiedzialnością kogoś za przypadek? Chyba że potrafisz go/to spersonifikować i do tego przyporządkować te,j a nie innej osobie… sory ale to jednak nonsens.
    Chyba ogólnie jest tak jak pisze Kronopio „ chodzi o to żeby była zabawa” a co po drodze, obchodzi tylko tych co akurat nią idą
    Pozdrawiam wszystkich! 🙂

    Zbyszek:
    Wprowadzilem mala zmiane w edycji komentarzy:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *