Szczęście- powodzenie w pracy twórczej

malarstwo scienne

Jechalem w aucie nudny odcinek drogi. Uwiesilem sie za ciezarowka i czlapalem z ograniczona uwaga, rozmyslajac o uszach Maryni. Nadciagnela niespodziewanie mysl w moim umysle o 3 metrowym plotnie. Silne wyobrazenie z dziwnym szybowaniem w wirtualnej przestrzeni, jakby fragmenty wewnetrzenego dilogu ozyly, umozliwiajac podpatrzenie w nim akcji jakos z boku, akcji ktorej nie towarzyszylo zrozumienie a jedynie bierne podsluchiwanie.malarstwo scienne

Wyostrzajac uwage wyciagnalem z pamieci brakujace i pasujace moim zdaniem mysli, strajac sie je zrozumiec i zinterpretowac. To byl moja wypowiedz w tym wewnetrznym dialog. No tak duze plotna, 3 slysze wyraznie gdzies z boku.  Ach trzy, no jasne zglosilem sie na wystawe w miescie z trzema obrazami i nie zmieszcza sie w moim aucie bo przeciez za duze, musze poprosic Wolfganga i przywozke. O Wolfgang gdzie jestes?Utrzymujac mysl o Wolfgangu dlugi czas, rozbudowywalem tym razem aktywnie dialog,- plotna , Wolfgang, i tak w kolko, za duze trzeba przywiezc. Na szosie bylo pusto, jechalem wiec nadal uwieszony za ciezarowko, rozmyslajac o mojej pracy. Przed wjechaniem do miasta, zadzwonil Wolfgan pytajac, czy nie chcialbym odebrac plotna z drukarni , bo wyrzucaja, setki metrow , leza w kontenerze. Tak, juz, zaraz tam bede, odpowiedzialem, usmiechajac sie pod nosem, Ach, to takie plotno 3 metrowe. Jakies 500 kilo. Potrzebne bylo jego auto , by je do mnie przywiezc. Wolfi wahal sie godzinami , czy zadzwonic do mnie, gdyz wiedzial ze bedzie wozenie i bede wisial mu na glowiepol dnia a czas leci i praca nie wykonana. Ha , wlasnie wtedy gdy go mentalnie prosilem by je przywiozl, cos w nim peklo i zadzwonil do mnie z wiadomoscia.
Z zywymi rozmawia sie tak samo jak z martwymi. Te wewnetrzene dialogi sa jak rozmowa cieni, zapominamy je gdy sie skoncza, czesto nie rejestrujac nawet swiadomie ich przebiegu.
NA odleglosc i z bliska. Gdy ktos stoi przy nas , to rozmowa staje sie klarowna. Mozemy wyraznies lyszec nawet slowa zmarlego, bez uruchamiania krzywiacej interpretacji.
Ciekawe rzeczy sie dzieja dookola nas. Problemem stanowi postrzeganie niefizyczne a nie brak czyjejs checi do kontaktow z nami. W takiej sytuacji naukowiec jest skazany wylacznie na siebie, na wlasne wnioski, gdyz wieloletnim wysilkiem intelektualnym ogluchl i mu intuicja sie zatkala. A bez niej ni…… jedynie sieczka wlasnych wnioskow i zarliwa obserwacja psychoobiektow.
Co bylo ciekawe, mianowicie pracowalem w innym miescie i zniechecilem sie do pracy. Nie zastanawiajac sie nad przyczyn, pojechalem do domu, w sam raz, by dojechac we wlasciwym czasie do drukarni. pozdro badacze

Jedna myśl nt. „Szczęście- powodzenie w pracy twórczej

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Kiedys Slavio przestawial mnie z cienia lucyferycznego w strefe swiatla. Ekspo bylo internetowe, znaczy mial jakiegos pionka na swojej tafli w piramiczie i przesunal go z jednej strony na druga,. Cos mi pstryklo i sie troche wypogodzilem, Innym razem Brus, stojac naprzeciw mnie, usunal mi czernidlo, rowniez pstryklo i sie wypogodzilem. Rozlalo sie przyjemne cieplo w srodku. Tak sprawdzalem ostatnio to zjawisko ocieplania, porownujac z odmianami zlosci i stalo mi sie wyraznie widoczne, iz mozna przesuwac stany swiadomosci sobie i komus, nawet na odleglosc, jak suwakiem, bez wchodzenia w trans. Ludzie mowia, zmieniac wibracje, Ze zlego na dobrego, z uczcuia palacego niepokoju, rozdraznienia na ciepla blogosc. Prosta niby umiejetnosc, czynnosc do wykonania, ale trudna by ja zrozumiec jej duchowy mechanizm, gdyz rejestrujemy zmiane odczuc, nastroju, nie wiedzac, co wlasciwie zachodzi w planach niefizycznych. Hm teraz tez, zaczynam dostrzegac kto w tym Lucyferze Slavia siedzi a kto ciagnie do swiatla.
    Niezwykle w tym wewnetrznym swietle jest to, iz mozna je rozdawac. PAre razy trafilem na jego pelna manifestacje, tego wewnetrznego swiatla, w calej krasie na zewnatrz ciala. Powracajac do fizycznego, utrzymywalem ten niezwykly stan swiadomosci przez jakis czas, obserwujac jego nature. Innym razem znajoma dala mi swoje 4-miesieczne dziecko do potrzymania. Wlaczylem to rozjasnienie i zaczalem sie przygladac dzieciakowi. Patrzyl na mnie spokojnie, choc sie wczesniej wiercil i pokrzykiwal,
    Testuje teraz to swiatlo, zastanawiajac sie nad jego natura. Jak wykryje konkrety do sie wypowiem . Jedno jest pewne dla mnie , kto sie rozjasni , w jednej sekundzie, to postrzeze jak caly krajobraz jasnieje w oczach i napelni sie jakims dziwnymzaufaniem do swiata, uczuciem pewnosci iz nic mu nie grozi. Odczuje sie bezpieczny nawet w jamie z wilkami.

    Kwantowa komunikacja, z bloga Herbiny
    http://youtu.be/ItpKYtdtsmQ
    _________________

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *