Za szczelina znika poczucie trwania i osobowe istnienie . Znikaja nam ciałka niefizyczne, zostawiając nas- nagiego ducha . Jeśli dobrze zrozumiałem opis Brusa to bycie za szczelina, to te nie posiadanie czegokolwiek jest również osiągalne rozerwaniem się na kawałki – poprzez znalezienie srodka ciszy .Odcinając się od ciałek duchem jesteśmy w podobnej sytuacji jak za szczelina, tyle ze bez opuszczania ciała fizycznego.
Dostrzegam jak by dwa procesy , umożliwiające ruch w kierunku szczeliny .Pędzać przed siebie i w akcie odcięcia się .Rzuca to trochę światła na współistnienie tych niefizycznych środowisk świata.
Brak ciągłości trwania trafiające się nam na codzien ,przypisał bym niepostrzeżonemu byciu za szczelina, osiągniętym na skróty. Kolejny stan człowieka, wykraczający poza stan buddyczny. Ukryciu się w niej, osiągnięte poprzez oderwanie się od wielodymensyjnego środowiska człowieka , jego niefizycznych ciałek,
To osiąganie szczeliny na parę sposobów, rzuca odrobinę światła na fazowanie i współistniejące dymensje.
Lot na przełaj w kierunku centrum w wielodymensyjnej przestrzeni z gubieniem ciałek na granicy ich przenikania się i do środka na skróty z odcięciem się od ich wpływu.
Kończę czytać Robeta Monroe i sie strasznie ciesze ,ze jego fazowanie to moje rozrywanie.
jeje
Skomentuj
Musisz być zalogowany aby komentować.