ŚWIADOMOŚĆ

Aktualizacja wątku
Wczoraj znowu odwiedziłem obcięte drzewo. Sporo się zmieniło. Nie było już wszystkich drzew. W miejscu serca strumyka, piętrzyły się stratowane gałęzie. Ławka choć ta sama, to reszta uległa jednak drastycznym zmianom.
Oto fotoreportaż
Wycinanie drzew
Wycinanie drzew

.
*
ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA
p4030261web-slonce.jpg
Komentarz z 03.04.2009
Odwiedziłem ścięte drzewo. Nie było po nim już żadnego śladu . Na jego miejscu wyrosła wieża ze stali, dokładnie w tym miejscu, w którym się uniosłem duchem w górę, jak prześwitujące teraz słońce.
Czy przyczyna lotu był mysloksztalt pozostawiony przez drwali, czy ścięte drzewo?

p4030280-web.jpgp4030304.jpgp4030309web.jpgp4030313-web-drzewo.jpg
serce-powiekszone-11.jpgserce-lasu1.jpgp4030293-bez-serca.jpg
Przypadkowo wyszło mi zdjęcie z sercem lasu w strumyku, na tle drzewa z podniesiona ręka, tak jak ja, wtedy, gdy fotografowałem pniaka. W czasie robienia zdjęcia, niczego kolorowego nie dostrzegłem w wodzie. Udało się tylko raz , pomimo, ze fotografowałem ten sam motyw dwukrotnie, z odstępem kilkunastu sekund. Czym jest ta czerwona plama? Refleksem światła na obiektywie, starym ,czerwonym workiem z foli, porzuconym przez dziada, czy mysloksztaltem, uchwyconym kamera? Fotografując za drugim razem, przekonany bylem, ze pierwsza fotka nie wyszła. Usłyszałem gdzieś w głębi umysłu, ze jest nieostre, JESZCE RAZ, powiedział bezszelestny glos. Trzęsąc się wewnętrznie, trochę zaniepokojony niepowodzeniem, ustrzeliłem sercowa fotkę. Zona doszukała się nawet kształtu krzyża z lewej strony zdjęcia a zamiast serca róży.. Czyżbym nieświadomie dostrzegł ten chrześcijański symbol i wytworzył obok niego serce, przypasowany mu element? Hm.- a może drzewa się poskarżyły?
Uuu zrobiłem cudowne zdjęcie.

*
27.11.2008
cienpict0400.jpgp4030303-web.jpg
<oddechpict0417.jpg_lasekpict0448.jpg

Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.
Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .
Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?
Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie, pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę. Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.

Oczywiście, przyglądałem się drzewom i gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.
ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA.
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.
DLATEGO.
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.
TEZ DZIWNE.
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ☺)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna barwa wydaje mi się anonimowa,- kim jesteś?
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt i człowieka.
W odpowiedzi unoszę się na parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.
Gdzie jesteś?

Stojąc na pniu porządkuje myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych do mnie gałęzi:)))

4 myśli nt. „ŚWIADOMOŚĆ

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Wybierając się ponownie do lasu, sfotografowałem drzewa. Wydłużony mój cień na ziemi, obok placka obciętego pnia, wywołał wspomnienia niezwyklej przygody.
    Fotografując olbrzyma, który mnie wciągnął w korzenie, ustawiłem się tak, by boczne ,słoneczne światło nie oślepiało obiektywu. Wyraźnie widać cienie na ziemi, określające kierunek słonecznych promieni, przedzierających się przez leśna gęstwinę. Trzy świetliste kręgi wyskoczyły mi na zdjęciu, w równych odległościach od siebie. Co za orbysy, -pomyślałem. Zdjęcie robione bez lampy błyskowej a jednak powstały szare placki. Gdy światło wedrze się do obiektywu, często powstają na nich takie rozmazane smugi. Tym razem były one przedziwne. Jedna z nich , bardzo jasna, powstała na wysokości mojej twarzy jak wychylające się słonce, za drzewa. W czasie fotografowania , kierowany wewnętrznym rozkazem ,kleknąłem szykując się do zdjęcia. Tak jak w ustawieniach hellingerowskich, poszedłem za ruchem ciała – sugestią podyktowaną mi przez ciało astralne, określającą miejsce i rodzaj skręcenia mojego ciała w czasie robienia zdjęcia.

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Male uzupelnienie do tekstu, napisany przez

    HERBINE.

    Prawie z kazdym drzewem zwiazany jest duszek Faun.
    Faun jest swiadomy otoczenia , w jaki sie drzewo znajduje I energetycznych fenomenow z tym zwiazanych. Zajmuje sie tym, aby drzewo moglo wlasciwie rosnac , prowadzi do tego, aby drzewo moglo polaczyc sie z punktami energetycznymi znajdujacymi sie w jego otoczeniu co wazne jest dla wzrostu I prawidlowego rozwoju drzewa.
    Jezeli zetnie sie drzewo a zostawi pieniek z korzeniami w ziemi to dla fauna jego dalsza egzystencja staje sie meka. Mozna to przyrownac do ukrzyzowania. Korzenie drzewa nadal czesciowo zyja I wysylaja sygnaly do gory, tam jednak nie ma juz pienia ani galezi wiec te sygnaly wraz z energia opadaja w dol. Faun nie moze opuscic drzewa, z ktorym jest zwiazany, nie moze nic dla drzewa zrobic, jest w takiej sytuacji jak niewolnik .
    Sa ludzie, ktorzy potrafia nawiazac kontakt z duchami roslin, drzew, ci ludzie poprzez kontakt z faunem drzewa moga sie wiele dowiedziec o faunie I o historii drzewa, moga tez takiego nieszczesliwego fauna przeniesc do drzewa, ktore jeszcze nie ma fauna, takie drzewa tez bywaja. Wymaga to nawiazania kontaktu z faunem, jego zgody , po czym mozna fauna zabrac do innego drzewa. Fauny przenosi sie na kamieniu, ktory przystawia sie do drzewa.
    Jezeli sie scina drzewo to nalezy usunac z ziemi jego korzenie, w ten sposob unika sie takich przykrych dla faunow sytuacji, jezeli drzewo zostalo wyrwane z korzeniami to faun sam moze sobie poszukac nastepnego drzewa.
    Aby nawiazac kontakt z faunem dobrze jest wylaczyc mysli , polozyc dlon na pieniu drzewa, otworzyc swiadomosc emocjonalna poprzez wypromieniowanie milosci w ten sposob powstaje most porozumienia, przez ktory plynie komunikacja.
    W momencie kiedy komunikacja zostanie nawiazana otrzymuje sie mentalnie obrazy pokazujace co sie z drzewem dzieje, czy jakos trzeba mu pomoc, co mozna zmienic.
    Kontakt z faunem drzewa dobrze jest nawiazac zanim sie cos z drzewem robi, np. Zanim sie mu podetnie galezie, otrzyma sie info czy nalezy to zrobic itd.
    Te inormacje przeczytalam w ksiazce Elementarwesen napisanej przez Marko Pogacnika.
    Marko Pogacnik jest artysta I czlowiekiem zajmujacycm sie akupunktura dla Ziemi, nawiazuje kontakt z duchami natury I korzystajac z takich konatktow ratuje nature .
    O Marku Pogacniku i jego dzialaniach mozna przeczytac (niestety po angielsku) na stronie:
    http://www.markopogacnik.com/

  3. Anna

    oj ciekawe co u nas robi teraz masa biednych faunów po orkanie kirylu który pozostawił mase powalonych drzew, niektóre miłosiernie wyrwał z korzeniami, ale przeważnie połamał i ludzie je pocieli a resztki pniaków ciagna sie przez krajobraz kilometrami… Jest jeden plus tej sytuacji zrobiło sie jasno przestrzennie lepiej sie zorientowac, i widac piekne pejzaże górskie z daleka. (niektóre niezbyt piekne bo własnie same pniaki) ciekawe czy miejscowi magicy pomysleli juz o losie faunów…

  4. jose luis pornogal

    heja nadchodzi wiekopomna chwila malysz na igrzyskach zdobedzie 2 zlota schlirenzauer 2 medale ale pojawi sie niespodzianka jak w 2002 ammann
    hej zbychu
    podazaj do centrum planowania zeby ujrzec chwale malysza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *