Swiadomosc

Jazn ma jedna wspaniala zdolnosc, dostosowuje sie natychmiast do nowych warunkow. Gdy opusci cialo, wiszac w przestrzeni i zabraknie jej ziemi pod stopami, to bez zdziwienia i wielkich ceregieli wezmie sie zaraz do roboty. Popatrzy, oceni sytuacje, penetrujac nowe srodowisko i po chwili podejmnie sie jakis zadan. O zywosci srodowiska w ktorym sie znajduje, jego realnosci, decyduje sama jazn. Mamy zdolnosc zwijania sie, zdolnosc do przeczekania, gdy juz sie nam nie chce lub wiecej nie mozemy.

Jazn moze sie zwinac, nie postrzegajac otaczajacych jej przemian. Moze utknac w punkcie nic. Gdy ja cos ponownie rozrusza, to chwila spedzona w tym punkcie, bedzie chwila spokojnego trwania bez wspomnien. Przypomni sobie moment przed i po wejsciu w punkt zero. Tak jaby w miedzyczasie nie istniala w ogole. Przypomina to troche omdlenie. Gdy sie budzimy po dlugim czasie, wpadamy w zadume, iz tyle czasu uplynelo a nas nie bylo. W punkcie zero, poza cialem fizycznym, nie odczuwa sie tego tak ekstremalnie. Zostaje rozpoznanie wlasnej jazni, ktora co prawda utracila samopoznanie, ale czula ze istnieje. Dlaczego ta slepa dziura, po co to komu? Sama w sobie nie ma sesu, jest go pozbawiona, lecz w calosci weloswiata, jest wspanialym schronieniem. Jest dziwnym lotniskiem, hangarem, w ktorym jazn rozbierana jest na czesci. Jest to tylko jeden z jej osobowych planow, ale nie ostatni. Hm, wlasnie ten punkt nam psuje spekulacje, umozliwiajac tworzenie bezduszynch filozofii..

6 myśli nt. „Swiadomosc

  1. Tomek

    Witaj Zbyszku,
    a co masz na myśli „ten punkt nam psuje spekulacje, umożliwiając tworzenie bezdusznych filozofii..”

  2. Zbyszek Autor wpisu

    przywalic patelnia po glowie i ciebie nie ma. Ewidentny zwiazek swiadomosci z prawidlowym dzialaniem mozgu. Brak odczucia ciaglosci swiadomosci, robi nas niepewnym istnienia po smierci . wciagajac w brutalna walke o przetrwanie. Jak nie ty zjesz kogos to on zrobi to na pewno. Ten punkt nic jest szczegolnie lubianym argumentem sceptykow w rozwazaniach za, lub przeciw wiecznemu istnieniu. Sa tacy co nawet po smierci lataja po swiecie przekonywujac iz to co widza, to nie prawda, podejrzewajac iz snia, bedac nadal w ciele fizycznym.

  3. Tomek

    Aaaa…..o to Ci chodzi ….
    Zbyszku, powiem tak, nie da się komuś opowiedzieć czy wytłumaczyć w TU tego uczucia totalnej akceptacji, brak uwarunkowań dosłownie żadnych, wolności wyboru, równowagi do takiego stopnia że nie masz potrzeby żadnego oceniania i że wszystko jest możliwe jak tylko chcesz i zapragniesz. Możesz startować gdzie chcesz. No FULLL i jak to przekazać? Dodatkowo wiesz i czujesz to że to jest od zawsze i na zawsze. Nie ma końca i początku. Doskonale się w tym czujesz bo …… jesteś tym czy tą równowagą która nic nie potrzebuje z zarazem może tworzyć jeśli tylko zapragnie. To jest możliwe tylko i wyłącznie w TAM i trzeba to doświadczyć bo nie ma do czego porównać czy słów takich brakuje na opisanie w TU. Uważam że po takim właśnie doświadczeniu to nic nie musisz sobie udowadniać – bo po co? Jak ktoś tylko oczyta się różnych opowieści i na tej podstawie buduje jakieś filozofie, teorie czy wydaje mu się że rozumie to nic nie łapie. I mamy proroków, kapłanów, wszystkowiedzących, znawców, ba… i „weteranów” oobe. Problem jeszcze jest w tym że, większość naturalnie próbuje gdzieś to wszystko umiejscawiać czy nadawać jakieś boskie cechy, formę, myślokształty, doszukuje się zwykle kogoś lub czegoś – kto za tym stoi ? 🙂 Sami kreują i tworzą przeróżne historie w które wchodzą, wpadają i identyfikują się z nimi – zapętlają się bez końca.
    A sceptycy to sceptycy, udowodnij mi itd… zamiast samemu doświadczać, szukać odpowiedzi na własne pytania chcą abyś im podał na tacy, to ocenią a i tak będą pytać i dochodzić zamiast działać i poznawać. Ja tam nie mam zamiaru udowadniać komuś, przekonywać bo nawet jak ??? i po co ???
    Chcesz zbawiać świat? Już są tacy „artyści” i widzisz jak to działa. Kluczem raczej jest zrozumienie tego co u Conchi napisałem ostatnio na koniec – zmieniaj siebie a zmienisz świat. Jak to się załapie w czym rzecz to wystarczy. Niby proste ale właśnie …. aby zaskoczyło to trudno… 🙂
    Pozdrawiam.

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Udowodnic sie da wszystko, tylko brak nam wiedzy odpowiedniej.
    Malo pisze ostatnio i przeszedlem na modus robienia, zapominajac wlasne przemyslenia. Zostawilem tylko to, co jest mi na biezaco potrzebne. Niezwykly stan umyslu, -utrzymywac na uwaze tylko to co sie nadaje do osiagniecia celu. Co sie dzieje wtedy? A reszta wypracowanego ucieka w katy pamieci i pojawiaja sie pretensje, gdy ktos nie wspiera naszych celow. To bedzie pewnie to. Ludzie robia cos, angazuja sie, pragnac miec towarzystwo osob dazacych w podobnym kierunku. Gdy tego im zabraknie zloszcza sie, staja sie natarczywi. Stad podjaranie, naciski, wymuszanie. Zaangazowanie w jakies ploche cele, zwiazane najczesciej z zarabianiem, lub nostagie wiary obnizaja loty umyslu,. Gdy liczy sie wydajnisc , maksymalne zzyski, tam nie ma tworczych odkryc. Tam bezmyslnosc i przytepienie. Zasietrzewione rozwiajnie siebie duzo nie przyniesie. Bardziej moze ukierunkowanie wlasnych celow na bardziej ogolne, abstrakcyjne, by umysl obejmowal jak najwieksza powierzchnie dzianego w okolo niego. KAzdy sie przeciez rozwija:))) Wtedy zrezygnuje z wiekszosci potrzeb, przestajac gonic tak za forsa. Utrzyma w bierzacej uwadze szersze aspekty zycia, rozumiejac wiecej, te duchowe tez. Bedzie sie chial dzielic, porownywac, reszta przemian sie sama dokona.
    Co jest wiec wazne? To czym sie wszyscy zajmujemy na biezaco.
    Osoby z ktorymi pracowalem ostanio, nic nie widza poza zwiekszeniem wydajnosc, by robota szla coraz lepiej, wiecej i szybciej. Nie da sie rozmawiac o czymkolwiek , co nie jest zwiazane z ich praca. Niczego poza tym nie widza. Eeee ciezko jest w tym modusie wydajnosci, chyba sie znowu przeminie na filozofa.

  5. Christina

    O tak,Zbyszku przemien sie z powrotem!!!Bardzo prosze.Tak mi brakuje Twoich rozwazan,ktore sledzilam z zapartym tchem od dawna.Z poczatku nic z tego nie rozumialam,no prawie nic.Poznalam kiedys,dawno dawno temu Dalekie podroze pana Monroe,ale moglam tylko stwierdzic-niektorzy to maja szczescie.Sama nie mam zadnych nadzwyczajnych zdolnosci,nawet nie widzialam czy moge w te dziwy wierzyc.Dlatego tez mimo wielkiego podziwu i wdziecznosci dla Ciebie i tych wszystkich innych ludzi,ktorzy dzielili sie swoimi doswiadczeniami,nie odzywalam sie dotad,bo i nie mialam ze swej strony o czym pisac.Ale wiedzialam,ze kiedys musze wam podziekowac.Nawet sie nie domyslasz jakie ogromne znaczenie mialo dla mnie to,ze dzieliliscie sie tak otwarcie,nie zamykajac sie tylko w gronie wtajemniczonych. Nie wierzylam wtedy w nic,od 25 lat zylam w ciezkiej depresji,bo nie umialam wierzyc w cokowiek pozamaterialnego,nie mowiac juz o Bogu.Nic nie pomagalo-zadne religie,zadne autorytety.Ale nie wiedziec czemu, Wam zaczelam sie przysluchiwac z coraz wieksza uwaga. Pewnie wlasnie dlatego,ze byliscie poszukiwaczami,a nie glosicielami jakichs PRAWD,bo do takich nigdy nie mialam zaufania.Rozczytywalam sie na Waszych stronach calymi nocami, nie mogac potem wyprostowac plecow.I jakos powoli,powoli cos sie we mnie otwieralo.I zrobilo sie miejsce na odrobine nadziei.A potem nawet i na „COS” wiecej…O jej, nie chce zeby to wyszlo zbyt patetycznie…W kazdym razie jeszcze potem „przypadkiem” trafilam na Mooji i teraz wszystko jest inaczej.Ale to tak na marginesie,nie bede Cie zanudzac. Zbyszku,dzieki,dzieki,dzieki z calego serca.Dziekuje tez Herbinie ,Conchicie, Draq´owi,Robertowi Noble,Rugwie,Jarkowi Bzomie i wszystkim innym ktorych spisac nie sposob. Kocham Was ludziska!! Przydlugi ten post,ale od lat mi sie zbieralo. Pozdrawiam najserdeczniej. Christina.

  6. Zbyszek Autor wpisu

    ech dobrze mi zrobila przerwa. Podgladalem znajomych przez ostatnie pare lat i o zgroza prawie nikt nie ma pojecia o wlasnych cialach niefiz. . By cos o cialkach wiedziec, to mozna szukac na 100 km i nic. jedynie napaleni ezoterycy opowiadaja z zacieciem o swoich bytach, jakich cudownosciach, troche naciaganych by wrazenie zrobic. Gdzies tam jakis rozczkarz sie pojawi, jakis facynat snow, ale by w grupie cos sprawdzic , to nie znalazlem. To jest tak jakos zrobione, ze sie czlek sam nie polapie za diabla , iz jest niesmiertelny i ze sa jakies dymensje. Troche to okrutne, takie pozostawienie czlowieka za zycia sobie, by sie domyslal, wnioskowal, szukajac jakiegos sladu wlasnej niesmiertelnosci. Ludziska zajeci codziennoscia nawet nie pomysla , by obserwowac wlasne wnetrz,bo i po co, skoro to sa jedynie indywidualne doznania, niby nie majace zwiazku, ulotne, bez znaczenia . Hm, ciekawe!!! Dlaczego tak zrobiono swiat:(((( Czasmi mysle, iz to nas zmusza do szukania, by cos robic, by cos sie dzialo, bo nuda w niebie a czasami , ze jakos troche zlosliwe, bo dlaczego z raju nas wywalili, skoro tam taka sielanka:)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *