DYWANIK MAMUNI- nocne przygody z NP

             Pracując na solarium po kilkanaście godzin dziennie, odczuwałem coraz częściej zmęczenie. Odpoczywając po kilka minut, wprawiałem ciało w delikatne i odżywcze drgania. Po takiej przerwie, nabierałem ponownie ochoty i malowałem kolejne obrazy. Z konieczności musiałem pracować przez noce, co szczególnie mnie męczyło.
Nadwyrężony monotonia, usiadłem wygodnie na krześle i wywołałem podroż mentalna. W ciągu kilkunastu sekund znalazłem się w niefizycznej przestrzeni szukając jakichś wyraźnych kształtów. Wszędzie była pustka. Poruszałem się bez konkretnego celu oczekując jakichś niezwykłości. Nic, absolutnie nic, żadnych napływających postaci i całkowita nuda. Brak wyczucia ciała i nierealność przygody, uśpiła moja czujność. Zamyśliłem się, – chwila ciszy.
Nie ustaliłeś celu i niczego sobie nie wyobraziłeś, zaszeleściło znajomym szeptem w otaczającej mnie przestrzeni.
W pomieszczeniu solarium były kabiny z leżakami do opalania, super power-Ergo Line, Sonnenengel S46. Przepyszne i najnowsze modele do kąpieli solarnej nadawały się wyśmienicie na drzemkę.
W butach wskoczyłem na wyfroterowana powierzchnie zapadając w sen. Gderające radio terkotało jeszcze dłuższy czas mi w głowie, zanim straciłem poczucie swojej obecności. Jak przez mgłę usłyszałem głośne trzaski na przeciwległym końcu pomieszczenia. Hm, znowu sprzątaczka, mnie znajdzie na leżaku, – skomentowałem do siebie, – wykliknięcie.
Nagle żółtofioletowe, pulsujące światło ocknęło mnie na chwilkę, ale je również zignorowałem. Co ono tu robi? Takie samo przecież spotykałem wybierając się mentalnie do dysku, – wykliknięcie.
W radiu jakaś pani o kryształowym glosie rozprawiała coś z zacięciem o zmiennych stanach świadomości. Skąd ona to wie pomyślałem, nie zwracając uwagi na wspaniała polszczyznę na niemieckiej stacji, -wykliknięcie.
Kolejny obraz rozbudził mnie natychmiast. Znalazłem się całkiem świadomy na dywaniku z dzieciństwa.Przyglądałem się mu z zachwytem. Zielono żółte paski, pamiętam, miałem kilka lat, gdy rodzice sadzali mnie na nim bym się bawił. Po zabawkach nie było ani sladu, za to dywanik wydal mi się wspaniałym placem pod astralne eksperymenty. Chwyciłem go rękoma chcąc zrobić w nim dziury. Ledwo wgniotłem palca w twarda podłogę. A wiec nie chce się dąć przeniknąć ręka. A co ze szczegółami, warto się im przyjrzeć. Były wspaniale widoczne. Zmieniałem perspektywę patrzenia, obserwując jak wyciąga się przede mną przestrzeń astralna . Koncentrując się na szczegółach ugrzązłem w jego małym fragmencie, tracąc cały dywanik z przed oczu. Nie było go już, zniknął. Wnikając dalej, zawężałem postrzeganie jak przez teleobiektyw, wdzierając się coraz głębiej w strukturę włókna tkaniny.
Pol metrowe włosy jak trawa wyrastały na moich oczach. Pasiasty dywanik stal się zagajnikiem z ciągnącymi się z niego nitkami donikąd.. Zabawa zakończyła się, gdy pomyślałem, ze to jest przecież niemożliwe, bo, bo bez okularów nawet czytać dobrze nie potrafię. To chwila zwątpienia wystarczyła by cały obraz rozmiękł i zaczął się rozmywać.
Za plecami znajomy narrator snu wypowiedział wyraźnym glosę. Teraz wiesz, dlaczego tak się dzieje.
Znowu pusto w polu widzenia, – zamyślenie i wykliknięcie
Hm, nie mam żadnego celu a wiec muszę coś ustalić by to oobe nie zakończyło się na siedzeniu w pustce i rozmyślaniu jak to jest, gdy się jest poza ciąłem.
Dziewczyny, – podpowiedział narrator, możesz podglądać, chłopcy przecież tak robią.
Ledwo wyraziłem zgodę to wykształciły się na wprost mnie parawany z paskudna wisząca folia. Odżyło moje wspomnienie z dzieciństwa, gdy brałem lecznicze kąpiele borowe. Zaglądając zaciekawiony, co za nimi się kryje, postrzegłem otyłego mężczyznę. Zmieszany zajrzałem za kolejne. Przy każdej próbie trafiałem na coraz większego człowieka.Ostatni wylewał się jak budyń, wręcz pod sam sufit. Miedzy kolejnymi zmianami obrazów, nie dostrzegałem już jak się kształtowały. Pojawiały się one gwałtownie na wprost mnie….. zaczęły się rozmywać.

Cos się stało! Moje zmieszanie wymazało całkowicie obraz i nastąpiła wyraźna zmiana mojej percepcji, -zamyślenie i kolejne wykliknięcie.
Szedłem tym razem na rancie brodzika, chlapiąc stopami po wodzie. Zamaszyste kroki były pewne i dostarczały mi sporo uciechy. Byłem w przestrzeni bez obrazów z ledwo ukształtowaną forma brodzika tuz pod stopami a pomimo tego wiedziałem, ze jestem na basenie i brodzę w wodzie po kostki. Gdzieś w oddali rozległ się głos z głośników. Zamarłem w bezruchu ,wsłuchując się w treść komunikatu. Znana mi przestrzeń załamała się i przestała istnieć. Rozpoznałem głos znajomego Przyjaciela…… należy zdjąć buty przed wejściem i umyć nogi.
Gdy chciałem ubawiony zignorować to ogłoszenie i pomaszerować dalej to z głośników rozległo się tym razem o wiele głośniej. Hej tyyyyy, do ciebie mówię!!!!
Zamyślając się strąciłem świadomość.
Odzyskałem ja ponownie maszerując z grupka ludzi w jakimś ośrodku wypoczynkowym. Wzrosła mi ona gwałtownie tak, ze z łatwościom postrzegłem jej zmieniająca się jakość. Kilkakrotnie się to jeszcze powtórzyło. Za każdym razem to samo doznanie. Śniłem i się budziłem w śnie. Zmieniała się tylko moja trzeźwość a dekoracja pozostawała ta sama. Tak jak by nie było żadnej różnicy dla śnionej przestrzeni, czy ja śniący jestem jej świadomy. Czasami postrzegałem obrazy bardzo wyraźne a czasami ledwo widoczne w zarysach. Jakakolwiek by nie była moja percepcja to za każdym razem bylem z niej zadowolony i wystarczała mi ona w zupełności by nie trącić orientacji. Nawet, gdy całkiem zanikała rozpoznawalna mi przestrzeń to sama treść myśli stawała się dla mnie wystarczająca, by świadomie w niej uczestniczyć. Na końcu usłyszałem jeszcze parę uwag od NP., dotyczących jego udziału w tej serii snów.
Przy rozbudzeniu zachowałem wszystko wspaniale w pamięci, zapamiętując z moich nocnych przygód parę dających się rozróżnić jakościowo staw świadomości, osiąganych tej nocy w rzeczywistości niefizycznej.
Interesujące wydało mi się podobieństwo osiąganych stanów w podróżach mentalnych, rozpowszechnianych przez Bruce Moena a rodzajem stanów świadomości osiąganych w czasie oobe. Ta sama niewrażliwość na kształt i podobny stopień świadomości osiągałem przy zmyślanych eksploracjach niefizycznych światów, oobe jak i w normalnych snach. Gdy traciłem w snie precyzje pojawiających się obrazów, to błąkałem się w niewidocznych i szarych kształtach , doskonale dających się pomimo tego rozpoznać.
W czasie spotkań niefizycznych z przyjaciółmi, często traciliśmy widoczność siebie.Przebiegały one w rożnych sekwencjach snów. Pomimo, ze jeden z nas nie mógł już drugiego postrzec to był dla niego doskonale widoczny. Dekoracja w tym czasie nie musiała ulec w ogóle jakiejkolwiek zmianie. Dochodziło nawet do tego , ze traciliśmy świadomość trwania spotkania i dowiadywaliśmy się od znajomych o ich dalszym przebiegu. Wyglądało to tak ,jak by ten wykluczony z akcji tracił kontakt ze śniącym ciałem astralnym, które samodzielnie kontynuowało dalej przygodę. Brało ono odział w bardzo skomplikowanej i rozbudowanej fabule snu, reagując dokładnie tak jak by jego świadomy właściciel w takie sytuacji postąpił. Było nawet w stanie udzielać bardzo szczegółowych wyjaśnień na temat swojego świadomego reprezentanta , opowiadając fragmenty z jego życia. Nasuwa się od razu pytanie czy może ciało astralne samodzielnie i to za naszymi plecami kontaktować się z innymi śniącymi osobami , czy robimy to nadal my, zapominając potem o tym z jakiegoś nieznanego nam powodu. Po wielu próbach postrzegłem, ze gdy tracę kontakt z kimś w przygodzie to zamyślam się i tracę świadomość snu. Znika mi z przed oczu akcja gdy zajmuje się kontemplacja. Rozmyślam o osobie z jaka się spotkałem przed chwila i wyobrażam sobie dalszy jego przebieg. Wygląda to jak dialog ze sobą samym. Partnerem tego dialogu jest pojawiająca się myślo-odpowiedz, powstająca w moim umyśle. Zastępowało to w zupełności brak widocznego partnera, gdyż jednocześnie zanikała we mnie potrzeba przedmiotowego postrzegania.
Ten rodzaj wewnętrznego dialogu wystarczał by nasze śpiące ciało rozgrywało bardzo skomplikowane akcje w astralu. Brak odczuć w tym czasie ruchu astralnego ciała świadczy o tym, ze następuje wtedy jego zanik lub rozdzielenie ze świadomym duchem.Wielokrotnie dochodziło we mnie do kolejnego rozdzielenia, ciała mentalnego a nawet ciała przyczynowego. Zamierałem wtedy w bezruchu odczuwając bezczasowe trwanie.
Kontemplując w ten sposób w ciele fizycznym, słyszałem wielokrotnie od znajomych, ze odbyło się właśnie w tym czasie niefizyczne spotkanie. Widziany byłem w astralnej warstwie przez fizyczne osoby lub brałem udział w czyimś śnie.

Kiedyś opisze nasze przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *