STUKANIE W POKOJU i LOT W PRZESTWORZACH
Przygotowując się do medytacji nie liczyłem, ze dzisiaj coś ciekawego się zdarzy. Pełen byłem energii i zatapianie się w kontemplacji, wydawało mi się strata czasu. Oczekując niespodzianek w bezruchu, usłyszałem w 2 miejscach głośne stukanie. Wielokrotnie obserwowałem to zjawisko, nie potrafiąc rozsądnie go wytłumaczyć. W dzieciństwie , przy pierwszym wyjściu z ciała, przeżyłem straszna huśtawkę astralna a gdy chciałem powtórzyć to po raz drugi świadomie, to usłyszałem głośne trzaski rozsiane w pokoju. Rozglądając się w około , szukałem sprawce tych łomotał. Cos trzaskało w rożnych miejscach, usadawiając się głownie przy wyłączniku światła.
Tym razem było inaczej. Trzaskało przy fotelu, w dużym, ogrodowym oknie i w kuchni przy mikrofalówce.
Gdy harmider stal się nieznośny to zwróciłem na niego szczególna uwagę. Trzaski pojawiały się gdy osiągałem wewnętrzny bezruch z typowym dla niego zanikiem wszelkich świadomych procesów. Oczekując ruchów energii w ciele, doznawałem w rożnych jego częściach silnych doznań ciepła i pulsowania wibrującego ruchu.
Tym razem wysunąłem subtelne zmysły na zewnatrz ,przypatrując się szelestom. Puk , puk , rozległo się ponownie w oknie. Aha, jesteś znowu. W momencie gdy uświadamiałem sobie miejsce z którego dobiegały trzaski wszystko milkło, tak jak by w samym penetrowaniu wnętrza krył się wyciszacz hałasu. Dźwięki pojawiały się gdy trawlem w stanie Atmy , bez ruchu ,oczekując jedynie jakiejś niespodzianki. Gdy skierowałem uwagę w domniemane miejsce trzasku to natychmiast hałasujące punkty zalewała bezszelestna cisza.
Zona przyznała mi się skrycie, ze będąc w ciąży obawiała się nagminnie włamywaczy. Zawieszony automat do papierosów na fasadzie naszego domu, był często używany przez nocnych spacerowiczów. Trzaski ocierających się metalowych części, były bardzo nieznośne.
Pewnego razu, przysłuchując się hałasom ulicznym, była wręcz pewna zbliżających się kroków na cieeeeemnym korytarzu. Otwierając w panicznym strachu drzwi, stwierdziła ze zdumieniem, ze nie ma za nimi nikogo i ze prawdopodobnie zmyśliła sobie ta cała niezręczną sytuacje.
Czym są te strzelające szyby i zbliżające się do nas kroki włamywaczy.
Pamiętając, ze w dzieciństwie hałasy rozlegały się w kontakcie światła a teraz w oknie , na fotelu i przy mikroweli , dostrzegłem pewien ich związek.W dzieciństwie starałem się wywołać oobe w całkowitej ciemności. Trzaskało wtedy w miejscu włączania światła i czasami w szafie. Tak jak by ,ktoś chciał się ubrać i wstając z łózka i włączał światło.
Tym razem, ten ktoś zmienił przyzwyczajenia. Siedział na krześle, podgrzewał sobie mleko do kawy w mikroweli a następnie przenikał przez szybę do ogrodu. Jakoś znajome wydało mi się to wszystko.
Koncentrując się ponownie na trzaskach postrzegłem ,ze moje niefizyczne ciało oddziela się niepostrzeżenie i przygotowuje sobie kawkę z przerwa na papieroska w ogródko, na świeżym powietrzu . Włącza światło gdy jest ciemne i ubiera się gdy jestem w pidżamie..
Mam znajomego, czującego niezwykle nieprzyjemny zapach, gdy dochodzi do dotyku ciał niefizycznych. Na codzien pozbawiony jest on prawie całkowicie zmysłu zapachu. Gdy aktywowało mu się to dziwo,mówiąc często,- hoho, zła energia jest uwalniana . Ktoś kogoś leczy. Nie słyszy trzasków a nieprzyjemny zapach, nie odczuwając go zupełnie w świecie fizycznym. Potwierdzaliśmy to wielokrotnie, symulując niefizyczne kontakty. Rodzaj doznania zależy prawdopodobnie od interpretacji niefizycznego zjawiska. Na ułamek sekundy, gdy tracimy kontakt z ciałem fiz., to rozpoznajemy nasza duchowa postać, przezywając niefizyczne wrażenia. Sam trzask jest rozpoznawalny prze zemnie jako dźwięk, choć zawiera w sobie glebie, nieosiągalna w zwykłych doznaniach. Ta glebie, mógł bym w rożny sposób starać się określić, zmuszając się zawsze do jej interpretacji. Te trzaski były czymś więcej. One były wrażeniem niefizycznym ,nie mającym fizycznego odpowiednika i wywołane uwolnionym astralnym ciałem, wykonywającym moje codzienne czynności w swojej wyśnionej rzeczywistości.
Leżąc w czasie kontemplacji, często zarzucałem sobie wygodę. Wpadając wystarczająco w trans, siadałem nie uświadamiając sobie tego ciałem subtelnym na krześle, przystępując w domniemanej dla mnie idealnej pozycji do medytacji.
Wczoraj w czasie malowania, przytrafiła mi się niezwykła sytuacja. Planując ten tekst i mając na uwadze przykład z krzesłem , przeniosłem się w wyobraźni do Wrocławia. Siedziałem na swoim bujanym fotelu, rozkoszując się huśtaniem. Hm ,- szkoda ze go teraz nie mam. Przydałby się wyśmienicie. Kierowany impulsem wszedłem do mieszkania i usiadłem wygodnie naprzeciw zony, rozmawiającej wesoło z sąsiadka. Zbyszku , zapytała sąsiadka. Siedzisz teraz wygodnie?
Czy siedzi ci się teraz wygodnie,- powtórzyła pytanie. Bo, bo …. mój znajomy ma fotel bujany i chce się go pozbyć.
Wieczorem w czasie medytacji, zawitał do mnie niefizyczny przyjaciel. Elooo,- chciałbym poszybować w przestworzach i zobaczyć planety z całym ogromem wszechświata. Proszę pokarz mi toooooo.
Niespodziewanie pojawiłem się w kosmicznej przestrzeni, naprzeciwko kręcącej się z zawrotną szybkościom ziemi. Ogromna iskrząca ręka, wprawiała je w przyspieszony ruch. Żonglujące nią palce, świeciły żółtym światłem przenikając ja iskrami błyskawic. Tak byś chciał,- zabrzmiało mi w uszach. Z osłupienia wyrwał mnie zbliżający się statek kosmiczny, otoczony niebieska łuna światła. Utracił on wkrótce rozpoznawalna dla mnie formę a ja otworzyłem oczy u siebie w pokoju.
Rozmawiając przed chwilka z Conticha , usłyszałem ciekawa historyjkę . Ah wczoraj widziałam ziemie i jakiś statek kosmiczny. Całkiem wyraźnie , ale było fajnie. Wokół ziemi kręciła się jakaś szara substancja, – jeje.
Drugi dzień maluje pejzaż morski. Czy jest ktoś, kto śnił dzisiaj o niezwykle błękitnym morzu? Jedna osoba już się zgłosiła.
By powiększyć zdjęcie, proszę kliknąć myszka na jego powierzchni .
