Śnienie

Wspólne śnienie.
Sosna :
Szukając dowodów na  telepatyczne połączenia, zaczęłam dokładnie się przypatrywać mojemu życiu, Ostatnio, miałam fajne zdarzenie. to znaczy, ja uważam, ze było ciekawie…
Mam znajomego artystę z Krakowa…przed Walentynkami chciałam mu wysłać jakąś piosnkę, ponieważ on tez tak robi…wybrałam coś w góralskim brzmieniu, bo stamtąd  są jego korzenie…..ale ponieważ tekst wydawał mi się bardzo dwuznaczny, wiec pomyślałam…nie wypada, bo nie jesteśmy jakoś specjalnie prywatnie zażyli….nie wysłałam…minęło kilka dni i właśnie ta piosenkę dostałam od niego wczoraj…dokładnie ta sama, którą wybrałam i miałam mu wysłać….nastąpił przekaz informacji  poza nami hihihihihih ….no to takie rożne rzeczy mi się przytrafiają. Odkąd nabrałam przekonania , ze nasze sny skrywają w sobie więcej niż przypuszczałam, to zaczęłam dostrzegać w nich mnóstwo potwierdzeń. Co rusz coś mi się śni, co potwierdza mi parę dni później samo życie,
Aaaa dziś w nocy … ile się uchodziłam, po jakichś starych miastach w ciemności…ulice mokre po deszczu…i faceta spotkałam, który strasznie mnie lekceważył…ja tak bardzo chciałam z nim porozmawiać….a on ubrany w  płaszcz od deszczu i kapelusz ……taaaak kapelusz miał na głowie w stylu Bogarta, ahhahaha śmieszne…nie chciał ze mną rozmawiać…po prostu nie chciał mnie znać..i zostałam ze zwierzętami sama……dużo by pisać…ale trochę smutnawo było…no w każdym razie wstałam o 12 dziś z bólem głowy,  strasznym bólem….patrze a wiadomość na klasie właśnie o 12.05 od Ciebie przyszła……
Napisałeś, ze ciągle zmieniam twarz i nie można mnie już rozpoznać. Właśnie wczoraj wkleiłam nowe zdjęcie na naszej klasie, twarz dziewczyny zakrytej przezroczystym szalem.

Zbyszek:
Sosna napisała mi parę dni później ten list. Udało mi się odtworzyć wspomnienia z chwili w której ona wyśniła sobie ten przedziwny sen.
Pracowałem wtedy w pracowni, malując zacięcie jakieś obrazki. Już kilkakrotnie, udało mi się wychwycić momenty, w których łączyłem się myślowo ze śpiącymi osobami. Odświeżały mi one wspomnienia, w które się wciągałem na chwilkę. Samemu czymś zajęty, rejestrowałem jedynie czyjaś obecność w moim pobliżu, przeprowadzając z nimi najczęściej błyskawiczne, myślowe dialogi. Były to zazwyczaj kontynuacje wcześniejszych rozmów, jakieś fragmenty myśli i wrażeń. Zanim utraciłem to niezwykle połączenie, wymienialiśmy się doświadczeniami, padały kolejne rady, jakieś nowe spostrzeżenia. Działo się to niezwykle szybko i często zapominałem o tym, gdy wracałem do codziennych zajęć.
Gdy połączyła się ze mną Sosna, wpadłem w króciutkie śnienie. Stojąc przed obrazem, zamarłem w bezruchu.

O czym myślałem?

Trochę ubolewałem, ze Sosna zmieniła zdjęcie na naszej klasie, wklejając kiepsko namalowany czyjś portret.  Wcześniej miała kilkuletnią dziewczynkę, która bardzo mi przypadła do serca, przypominając mi moje córki,. Porównywałem ten obrazek do mojego rysunku pastelami, z przed wielu lat.
Hm, możne trochę  narzekałem, ze przez takie łączenia, nie mogę się skupić na pracy. Wciągając mnie w swoje marzenia senne, odbierała mi uwagę, potrzebna przy wysiłku w malowaniu. Wpadłem w panikę, rozmyślając o konsekwencjach rozmów ze wszystkimi znajomymi. Przecież w ten sposób, każdy może do mnie dolecieć i odbierając mi potrzebna mi teraz koncentracje, zniechęcić do dalszej pracy. Czyżby to było przyczyną chwiejności moich celów?
Czyżby dolatujące do mnie osoby, były w stanie zmienić moje zainteresowania i skierować moje myśli na inne tory.
Z naszych wspólnych ćwiczeń w grupie, wszystko wskazuje na to, ze tak.
Czemu może służyć ten ujednolicający nas mechanizm. Prowadzone wspólne ćwiczenia przez ostatnie pól roku, kosztowały nas wiele energii. Wielokrotnie traciłem własne zainteresowania, tracąc sens mojej pracy. Pragnąłem zostać przecież malarzem. Skąd wiec teraz ten brak zainteresowania sztuka. Pojawiało się we mnie mnóstwo wątpliwości dotyczących sensu życia. Czyżby to nagroda, za to  pisanie w necie, korona współodczuwania czyichś trosk?
Ileż prowadziłem w takim razie rozmów ze sfrustrowanymi, niepotrafiącymi znaleźć sobie miejsca w życiu, czy  z tymi prężnymi, pełnymi rozsierdzonych roszczeń.
Cale krocie!!!
Zastanawiający jest ból głowy Sosny, którego się nabawiła w czasie snu. Moje estetyczne roszczenie, wywołało w niej niezwykle barwny sen. Ugrzęzła w deszczowych uliczkach, z uciekającym facetem,  wizualizując bardzo dramatycznie treść naszej rozmowy. Zastanawiająca jest postać tego kapelusznika. Czyim był on tworem. Wiem z doświadczenia, ze wielokrotnie tworzyłem, w czasie rozmyślań, własne duplikaty, gubiąc je w niefizycznej przestrzeni. Wiem tez również , ze śniące osoby tworzą je sami w czasie śnionych wizualizacji.

Jedno jest pewne. Moja decyzja, by nie dyskutować mentalnie, a wziąć się do pracy, wystarczyła, by jej sen się zakończył?
Parę minut po napisania mojego wpisu, Sosna się obudziła.
Tydzień wcześniej powiedziała mi, ze wspólnie śniliśmy, przed eksperymentem ze zwierzętami. Nie pamiętam dzisiejszej nocy, plecy mnie nieznośnie bolały i co rusz się budziłem, przykro mi, – gdy się sen nam nie podoba to go zapominamy, gdzieś tak raz wyczytałem, odpowiedziałem
ha, ha właśnie to samo mi powiedziałeś w śnie, na pożegnanie.
Parę dni temu, dostałem list od Draqa.
Draq 17.02.2010 – 15:43
Hej Zbyszek, spotkałem Cie dzisiaj astralnie i jeszcze kilka innych osób. Jakby minizlot. Ewidentnie byłem wciągnięty przez kogoś w tą scenerie. Podszedłem do Ciebie i zauważyłem że miałeś bardzo długi warkocz-kucyk zrobiony z włosów, coś jak Indianin

I tym razem, zdarzyło się dzień wcześniej coś, co mnie zastanowiło. Malowałem draperie na obrazie, w geometryczne wzory, Ich proste formy, nie pasowały do całości obrazu, co mnie trochę podirytowało i je przemalowałem. Tej samej nocy, w śnie, wylądowałem ze znajomymi z Norymbergi na budowie. Realizowałem nowe zlecenie. dekorując obrazami monumentalne bloki skalne. Tracąc towarzyszące mi osoby, wciągnąłem się w kreowanie dziwnego wnętrza, pełnego prostokątnych zakamarków. W pewnym momencie, pojawiły się na ścianie geometryczne wzory, co mnie rozbudziło w śnie.

Kto mi je tutaj wetknął, pomyślałem pełen rozczarowania. Pojawiły się w moim pobliżu rożne osoby, ktoś przytaszczył telewizor… będę wszystko widział. Ażeby cie…. zakląłem z przekąsem.
Po przebudzeniu, natrafiłem na zdjęcie Indianina w necie. Gdy przyglądałem się jego pióropuszu, usłyszałem dźwięczny głos, rozlegający się w moim umyśle.
Właśnie tak.
Dopiero, gdy dostałem list od Draqa, to odświeżyłem wspomnienia. Przypomniałem sobie kolejność obrazów i towarzyszące mi w śnie emocje. Stalo się dla mnie jasne, ze wspólnie śniliśmy, odmiennie interpretując przygodę.

Dzisiejszej nocy, przytrafiła mi się kolejna śniona przygoda. Szwagier z siostrzeńcem, szykując się na narty w Alpy, odwiedzili mnie w nocy. Nie zachowują oni jednak swoich snów w pamięci, naśmiewając się z takich rzeczy, wiec nie jest możliwe  jakiekolwiek potwierdzenie.

Jechaliśmy  motocyklem w góry. przynieśli jakieś gumy ( maja mi przywieźć bagażnik na narty)…….  w czasie jazdy zabrakło nam paliwa ( wczoraj jeździłem samochodem na rezerwie)
Ile osób w nim uczestniczyło?
Może  ktoś ze znajomych jeszcze coś napisze……..  Zbyszku, ha. ha  właśnie dzisiaj w nocy mi się śniło……..

3 myśli nt. „Śnienie

  1. nnka

    Od jakiegos czasu na czacie rozmowy o snach. Zastanawiałam się troszkę, gdzie wpisać ten komentarz bo nie ma aktualnego materiału Więc ten art wydał mi się najodpowiednieszy.
    Oczywiste , że podejście do badań nad snem można mieć wielorakie. Począwszy od czysto fizjologicznego spojrzenia na to zagadnienie po postrzeganie duchowe tegoż samego zjawiska bo w sumie wszystko się i tak przenika więc temat bardzo ciekawy. Biorąc pod uwagę że Zdrowie to aspekty fizyczny psychiczny i duchowy trudno przyporządkować sen do jakiejkolwie jednostkowej półki analizy i odrzucić pozostałe. Dla mnie sny to info z poszczególnych ciał eneregetycznych dlatego są tak różnorodne i różniace sie procesami więc staram sie dokonać zawsze syntezy po analizie aby zrozumieć całość i celowość SNU. Zajrzałam również co na ten temat mówia inni .. i aby dyskusja była ciekawsza i bardziej przestrzenna zamieszczam cytat.. Pewnie Zbyszek napisze ze znowu „podkręcam”.. no ale cóż w Przystrzeni tworzonej przez Punkty zawsze warto znależć Punkt 0, w którym się wszystko zaczyna i kończy, bo wtedy wychodzimy ponad stan analizy, ponad medytacyjny i wchodzimy w to w co wejść się boimy kontemplacje.. bo możemy tam dostrzec, że słowo „autor zjawiska” nie ma nazwiska ani imienia choć można postrzegać tam też wielość imion i nazwisk Obserwatorów opisujących np SEN.
    (…) Istnieje sen i istnieje śniący ten sen. Sen jest krótkotrwałą grą formy. Przedstawia świat relatywnie prawdziwy, ale nie absolutnie rzeczywisty. Absolutna rzeczywistość – śniący – to przestrzeń narodzin i śmierci formy. Śniący nie jest osobą. Ona jest częścią snu. Śniący jest podłożem, w którym sen się pojawia i które sprawia, że jest on w ogóle możliwy. Jest absolutem ponad relatywnością, ponadczasową ‘pozaczasowością’, świadomością w i poza formą. Śniący jest świadomością samą w sobie – jest tym kim jesteś.
    Przebudzenie ze snu jest teraz naszym najważniejszym celem. Kiedy budzimy się wewnątrz snu, wykreowany przez ego ziemski dramat dobiega końca. Po nim przychodzi inny, bardziej łagodny i cudowny sen. Świta Nowa Ziemia. (…)- Eckhart Tolle
    Więc mając na uwadze dualizm zjawiska chyba fajnie byłoby okreslic czy rozmowy maja dotyczyć doświadczeń śniacego.. a to nas poprowadzi w kierunku psychoanalizy osobowości… czy raczej celem nadrzędnym jest poznanie Snu jako procesu prowadzącego do Przebudzenia z tej Rzeczywistosci?
    Pozdrawiam nnka

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Mając wiele lat spontaniczne oobe, nie miałem wglądu w moje sny. Nie dostrzegałem ich zupełnie, tak jakby noce dla mnie nie istniały poza poducha. Zamykałem oczy, zasypiałem w paru sekundach i otwierałem oczy nad ranem, gdy kury od dawna już znudzone wyciem koguta, zaszyły się w gąszczach. Nie zachowywałem najmniejszego śladu z nocnych przygód. Co noc wskakując do łózka, pragnąłem jak najszybciej z niego wstać, by kolejny dzień spędzić na gonitwie i przygodach. Dopiero, gdy zetknąłem się z opowieściami świadomie śniących, zaskoczony, zacząłem wyciągać z pamięci nocne przygody. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, one się pojawiły. Prowadziłem podwójne życie, nie wiedząc o tym. Tak, właśnie podwójne życie, którego nie chciałem obserwować, zasypiając z życzeniem , by wstać jak najszybciej. Spełniało się ono każdej nocy, nie pozostawiając najmniejszego śladu po śnionych wojażach.
    Wystarczyła mala sugestia, CHCE PAMIĘTAĆ SNY i buszowanie z rana w śniącej pamięci, by wypłynęły one na wierzch swiadomosci. Okazało się, ze kontempluje po nocach, rozmyślając i komentując dzienne zdarzenia. Spotykam się ze znajomymi, by omówić wspólne sprawy . Towarzyszyli mi oni w śnie wielokrotnie , z ich relacji to wynikało. Czy wiec świadome śnienie, pamięć snów może stać się furtką do NOWEJ ZIEMI? Jedynie zapragnąć patrzeć, to wszystko? Raczej nie. Konieczne jest coś więcej, zadbanie o szczegóły i szlifowanie własnych wewnętrznych planów.
    Pragnienie pamięci nocnych przygód może odegrać w tym decydująca role, umożliwi nam postrzec, ze coś się w ogóle po nocach dzieje, -koncentrując nasza uwagę na nieświadomych zjawiskach, otwiera je przed nami.
    Zdobywanie swiadomosci w snach jest fascynującym zajęciem. Trzeźwiejemy w nich z dziennej imprezy, postrzegając zdziwieni tocząca się wyśniona akcje. Niezwykle doznanie. Mogąc się oddzielić o treści snu,rozpoznając czym jesteśmy, wynosimy kolejne doświadczenia z wora niespodzianek. Dzieje się , dzieje się , krzyczymy z radości, ale czy to starczy by coś wskórać. Czy te sny mogą nas popchnąć w naszym rozwoju i wnieść coś niezwykłego?
    Tak, gdyż w śnionych planach, możemy wymieniać myśli i wnioski bez konieczności przezywania samemu zdarzeń, na podstawie których one zostały zebrane.

  3. nnka

    I powoli dochodzimy do tych samych wniosków ( co mnie niezmiernie cieszy, aczkowiel moha droga jest nieco prostsza w doswiadczeniach, przynajmniej w tym wcieleniu). Zaś te wnioski to nic innego jak stwierdzenie, że bez wzgledu na technikę (oobe, sny, medytacje itd,,itp) niewiele znacza jesli nie ma w nas Duchowych Zdolności jak z tych narzędzi korzystać co opisujesz w powyższym komentarzu. Dopiero ta umiejętnośc prowadzi do stopni Boskiego Poznania czyli poziomow swiadomosci na ktorych pracujemy (również duchowo) i kiedy do tych kilku elementów dojdzie Czystosć Serca Czysty Umysł i bezwględnie Rozum czyli tzw 7 świeczników… konczymy poziom tworzenia jednego z Ciał
    ULTRA FIOLETOWE CIAŁO ŚWIETLISTE Występuje powyżej 200 000 nitek DNA. Rozwija się pod wpływem siedmiu czynników.
    i zaczynamy parce na kolejnym poziomie.
    I w tym miejscu bardzo chciałam Ci podziekować.. bo te dyskusje i kometarze to byl klej do moich puzzli ktore ukladam w Całość Obrazu mojoj drogi do domu… Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *