ROZMOWY Z MYSLIWYM.

ROZMOWA Z MYŚLIWYM
Spotkałem na budowie rodaka. Gruntowaliśmy wspólnie ściany farba i zaklejaliśmy dziury gipsem.Niezwykle zwinny i spontaniczny ,przypadł mi natychmiast do serca, Domyślałem się ,ze z takim temperamentem przeżył mnóstwo sytuacji, w których nieznane I nienazwane splatało mu się w jedna rzeczywistość z oczywistym .Sporo opowiadał o myślistwie I zachowaniu się zwierząt w ich naturalnym środowisko .Czekając na strzelnicy, wymykał się czymś w wyobraźni ze strażnicy i obserwował nadzmysłowo przemieszczające się zwierzęta. Szybując miedzy drzewami widział jak się poruszają i w która stronę się przemieszcza. Zaskakiwał swoimi wnioskami sąsiadów. O tam ,tam teraz wyjdą,
To dziwne patrzenie na odległość osiągał poprzez silna koncentracje.
Klękał na kolana, napinając przy tym wole do granic swoich możliwości. Pojawiał się w okolicy spacerujących zwierzaków. Nie mogąc wykonać jakiegokolwiek ruchy , postrzegał je żerujące pośród drzew.
Innym razem , w czasie obserwacji zwierzaków , przegapiając się ,odczuwał charakterystyczne pykniecie w swoim ciele. Zwierzęta zaniepokojone opuszczały wtedy miejsce w którym się znajdywały.To pykniecie go frapowało. Co się dzieje ,pytał zmieszany. Mógł się przyglądać zwierzakom, aż coś mu pyklo na całym ciele . Co ostrzegało zwierzęta o jego obecności?
Wciągnęliśmy sie w rozmowę. Opowiedziałem mu o podróżach niefizycznych i ciałkach subtelnych. Błyskawicznie się połapał.
A ja myślałem, ze jestem stuknięty,powiedział. Ale zaczekaj , jednego nie rozumie. Jeśli mi coś tak pyka i jest to wylatujące ze mnie ciało astralne, to znaczyło by, ze stoję nim w miejscu, na którym skoncentrowałem swoja uwagę. To by znaczyło ,ze te obserwowane zwierzęta je jakoś postrzegają, Widza stojącego morderce obok nich ze strzelba.Teraz wiem co zrobię, nie połapią sie .He he , dzięki.

Parę godzin rozmawialiśmy o duchu istot żywych, Wyjaśniałem mu konstrukcje osobowa człowieka. Trochę było mu to nie w smak. Choć stare przyzwyczajenia myśliwskie co rusz brały w nim górę to końcu przyznał zwierzakom racje bytu, uznając je za cząstkę zbiorowej świadomości.
Podobna sytuacje przeżyłem już raz, rozmawiając ze złodziejem kieszonkowcem. Technika wyciągania z kieszeni portfeli przypominała trochę pykanie w obserwującym myśliwym .Tym razem to tajemne pykniecie było sprzymierzeńcem oprawcy . Ofiary traciły koncentracje w tym momencie i dawały się łatwo okraść.W jego przypadku nie poszło mi tak gładko nawracanie ..Po wielodniowej rozmowie, złodziejaszek powiedział. Teraz mnie nie złapią.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Nowosci. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz