RSS
Wpisy
Komentarze

rok-2012

Kronopio

http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4460&pid=59102&st=0&#entry59102

Lecimy do 2012 roku i sprawdzamy co się tam dzieje.
Im więcej osób tym lepiej. Chciałbym sprawdzić jak sobie poradzimy w większej grupie i jakie będą weryfikacje.
Spotykamy się pod kryształem Bruce’a. (Też nie wiem gdzie to jest ale jakoś sobie poradzimy)
Do 2012 lecimy z przewodnikiem albo sami. Ja mogę być przewodnikiem IDENT
(przewodnika można sobie pobrać na tapetę dla lepszego efektu – zachęcam)
Proponowane daty:
13.12.2009 22:00
21.12.2009 22:00 – ta nieco z przymrużeniem oka ale może być lepsza

*
Zbyszek

Kronopio zaproponował, by przewietrzyć rok 20012. Od lat zasypują nas jasnowidzący przeciekami o katastrofach jakie nas czekają.
13 grudnia za dwa tygodnie zapraszam do centrum planowania wszystkich chętnych. Spytajmy o co chodzi w tej histerii. Co przyniesie rok 20012.
Spotkanie w niedziele o 22 godzinie,pod kryształem Brusa a dla tych co nie widzieli go na oczy podjedzie taxi Wolfganga w Muchowie, o 22 godzinie. Kto mnie zna, to koncentruje bezpośrednio na mnie, poleci pod kryształ automatycznie, prawem latania za znajomym
Moze Conchita się zgodzi na przewodnika, zaprowadzi za rączkę tych co nie byli jeszcze pod kryształem. Może znajdzie e się więcej chętnych na niefiz. przewodników.
Bylem już tam parę razy i wypatrzyłem kafelki czarno białe z podestem, w czasie ćwiczeń u Brusa. Zaciągnę wiec chętnych bez problemu. Gdy znajdziemy się w centrum planowania pytamy o wydarzenia 2012. Staramy się trzymać grupy, to nas nie zlekceważą i może coś powiedzą treściwego. Na końcu weryfikujemy nasze widzenia, co kto słyszał czy widział.
Akcja jest dosyć trudna i wymaga przygotowania. Spróbujmy, w końcu dosyć dobrze sobie już w grupie radzimy.
Ćwiczenie jest rozgłoszone na 3 forach:)
Kilkanaście osób już się zgłosiło.
Wspaniale, ze się szykujecie. Na świecie sporo jest już fobii, trzeba coś z tym zrobić, bo się robi niespokojnie z tymi ciemnymi tajemnicami. Niby nic a ludzie szepczą zaniepokojeni po kontach i we wspólnych snach.. Spiszemy relacje i pościmy w świat, trochę się uspokoi.
Niby zabawa a zrobimy dużo dobrego.

18 komentarzy do “2012, Odyseja Kosmiczna, eksperyment”

  1. 25 lis 2009 @ 12:55mrkriss

    ja też się zgłaszam :) a tak przy okazji – może by warto podzielić tematykę roku 2012 na „poddziały” i każdy poddział przydzielić innemu uczestnikowi, np. Jasio bada sytuację ekonomiczną Polski, Jasio2 bada ekosystem w Polsce, itp. Tak powinno być nam znacznie łatwiej ogarnąć docierające do nas wrażenia. Tak mi się zdaje.

  2. 25 lis 2009 @ 13:18Zbyszek

    Spisz jakieś pytania, może ktoś się ich podejmie.

    Zastanawiałem się co będzie bardziej skuteczne. Jedno pytanie, przeprowadzane w grupie czy rozwijane samodzielnie przez każdego wedle upodobań. A może każdy z innym zagadnieniem, na własną rękę, choć wspólna wyprawa.
    Czasu jeszcze jest. Ludzie powinni chyba sami podjąć się interesujących ich tematów. Dobrze by innych poinformowali, jakie wątpliwości w sobie skrywają. Nie ma za bardzo dużego wyboru w takich podróżach, pytania same się cisną na usta, wysuwają się w eksploraciach jak w śnie.

    Lista chętnych rośnie.
    Zebraliśmy już sporo materiałów, dziesiątki wspólnych akcji,- powoli przychodzi czas na wyciągniecie wniosków.
    Z nich trochę już wyłazi na powierzchnie, cześć popularności się nie zgadza.
    Ciągnijmy dalej te próby. Zobaczycie, ze będzie masa śmiechu i mnóstwo nowości o których się jeszcze nie śniło wielkim metafizykom:)
    Tyle gadania o oobe chęci ratowania świata, budowania pomostów a w dziale eksperymenty siało i nadal sieje pustka.
    Nie martwmy się, ze nie potrafię, ze mała świadomość i sny uciekają po przebudzeniu z pamięci. Ma to tez swoje zalety, które by docenić, trzeba najpierw zrozumieć niefizyczne eksploracje z ograniczona świadomością..

  3. 25 lis 2009 @ 14:24Zbyszek

    Jeśli są chętni, to robimy rozgrzewka już w ta niedziele o 22.
    Wspólna akcja 13 grudnia, już na całego w kilkanaście osób a potem poprawiny a tydzień. Nie przegapcie!!!!

  4. 25 lis 2009 @ 15:06mrkriss

    super :)

    można zrobić tak: w ta niedzielę każdy poleci ze swoim pytaniem lub z Twoim; a w grudniu podzielimy się na 2-3 osobowe grupki (tak jak robił Bruce), które będą poszukiwać odpowiedzi na kilka konkretnych pytań.

    Oczywiście pytania mogą się powtarzać w kolejnych grupkach :)

  5. 30 lis 2009 @ 00:07mrkriss

    moja relacja tutaj :)

  6. 30 lis 2009 @ 00:56Herbina

    Moja mentalka poszla mi dzis kiepawo.
    Bylam bardzo skupiona na tym, co sie dzialo z moim cialkiem astralnym, ktore co chwila wychylalo sie z fizycznego to w prawo to w lewo plynnymi ruchami. Do porzadku przywolywaly mnie co jakis czas nawolywania Zbyszka, dzieki tym nawolywaniom udalo mi sie w ogole cokolwiek zobaczyc odsuwajac uwage od ciala.
    Co jakis czas przychodzila mysl , czy Conchita bierze udzial w mentalce.
    Jezeli chodzi wiec o to, co udalo mi sie zobaczyc to:
    1.Kilka osob wokol krysztalu , trzymamy sie za rece i tanczymy wokol krysztalu w kolko
    2. Na rynku jakis szaleniec albo cholera wie kto chrzani cos o koncu swiata, to czas 2012 przed wigilia, tez przed dniem, w ktorym cos tam ma sie wydarzyc
    3. To ten czas – stoje na dworze patrzac w gwiazdy i spokojnie czekajac co bedzie.
    Tym ostatnim jestem zdziwiona ,bo zawsze myslalam, ze w tym czasie bede w domu medytowac z zamknietymi oczami.
    Wiecej nic nie widzialam, bo mi to, co sie dzialo z cialkami przeszkadzalo i cierpliwosci mi zabraklo.
    Pozdro!

  7. 30 lis 2009 @ 10:52Zbyszek

    Od 20 godz, bylem w pracy. Nie udało mi się jej ukończyć przed 22. Malowałem czarnobiały ryneczek miedzy gipsowymi kamieniami. Nie zapomnij o lampie, gdzieś mi zabulgotało. Dorysowałem jedną, tuż przy moście.
    Pamiętam jak jakiś czas temu, spotkałem mówcę, stojącego na śmietniku, przy lampie.
    Wiesz co Herbina , gdy przeczytałem twój ostatni wpis na blogu, to mi się w nocy śniły podobne motywy.
    Zastanawiam się teraz nad tym kolejnym zbiegiem okoliczności. Mieliśmy podobny motyw, ty na ryneczku a ja malowałem ryneczek.
    W penetracji mentalnej , gdy się łączymy, to często tkwiące w czyjejś pamięci zdarzenia, tworzą akcje naszych wizji. Układają się one pozornie chaotycznie, gdyż zawierają obce nam skojarzenia. To jest chyba najtrudniejsze do weryfikacji.

    Gdy pomyliłem na forum termin naszego eksperymentu, z 13 na 15, wpadłem w rodzaj zadumy, obiecując sobie poprawić pomyłkę.
    Niezwykle intensywnie rozmyślałem wtedy o naszej przyszłej podroży, starając się ustalić jakieś rozsądne pytania.
    Dostałem wkrótce sms.-a od znajomego, greckiego sztukatora..
    Napisał mi , ze za 13 dni coś się strasznego zdarzy. Gdy go spotkałem mówił żartem, ze meteoryt spadnie i roztrzaska moja dzielnice.
    Żartował wtedy, chcąc mnie nastraszyć za zwlekanie z zapłaceniem niesłusznej prowizji.
    Co się stało, ze nie postrzegłem jego odwiedzin?
    Gdy opowiadałem mu o moim nowym zleceniu, przechwalając się niemiłosiernie, wywołałem w nim fale zawiści. Pragnął on wtedy, z całego serca, by mi się nie udało.
    Wypytywał o szczegóły, które mu podstępnie, układałem w zmyślonej kolejności
    Po godzinie ogarnęła mnie niezwykle intensywna fala niechęci do pracy.
    Odczułem chęć ucieczki z budowy, panikę, wściekłość i pretensje.
    Miałem już zwiać, nie dbając o konsekwencje, gdy zdrowy rozsadek mnie przed tym powstrzymał. Wnikające we mnie radosne światło, rozpogodziło mnie, świadcząc o kolejnym opiekuńczym uścisku Wyższej Jaźni.
    Po chwili rozluźniłem się, odczuwając zadowolenie z pracy.
    Wtedy zdałem sobie sprawę , ze podhaczył się do mnie znajomek.
    Ćwiczy się on w magi i szczyci wielkimi sukcesami. Gdy zalała mnie fala zwątpienia, nie rozpoznawałem w tym incydencie czyichś intencji.
    Doznania były niezwykle autentyczne i intensywne.

    Najczęściej, gdy ktoś śle mi wiązankę życzeń, to postrzegam jak moje ciało astralne wykonuje jakaś czynność, ta zażyczona prze kogoś. Jestem wtedy obserwatorem i mogę ocenić rodzaj czyjegoś pragnienia, tak jak bym w podświadomym planie wykonał narzucone mi ruchy oddzieloną, astralną częścią, nie podlegającą już mojej woli, mogąc zachować jednocześnie niezależność.
    Tym razem było inaczej. Ciało astralne się nie oderwało i tkwiło we mnie, gdy ta wredna intencja znajomego zaczynała się wdzierać w moja psychikę..

    Prowokuje nadal znajomego, licząc, na wykrycie kolejnych tajemnic z greckiego repertuaru antycznej magi.

    Testując na własnej skórze skuteczność wnikających we mnie egoistycznych intencji, systematyzuje swoja wiedzę, szukając ochrony przed spekulantami mentalnymi:)
    Co mi to daje?
    O tym napisze w przyszłości.

  8. 30 lis 2009 @ 12:32mrkriss

    super! można by zrobić eksperyment… taki bezpieczny:) w którym grupa będzie komuś czegoś życzyć a odbiorca ma to sobie odgadnąć. Trzeba tylko o ładunek emocjonalny zadbać no i może siłę przekazu (grupa nadawców). Przykłady? Np. pragnienie wypicia wody, albo ucieczki i schowania się przed psami..:)
    ćwiczenie o tyle praktyczne, że odbiorca uczy się rozpoznawać obce intencje.
    To co, za tydzień nowy eksperyment?

  9. 30 lis 2009 @ 13:58Korna

    Widzę,że coś się dzieje znowu to i ja się zglaszam. Dwa ostatnie podejścia niestety nie wypaliły w sumie nie z mojej winy tylko ze zmęczenia. zapisuje sobie w kalendarzu i tym razem będę na 100% a relację wkleję na blogu u siebie i na forach. Na pewno się jeszcze odezwę ;)

  10. 30 lis 2009 @ 14:19kronopio

    A mnie ten 2012 bombarduje mentalnie co jakiś czas. Chyba jakiegoś wirusa złapałem:/ Niedługo spisze moje przewidzenia (żeby nie używać słowa „wizje”)
    Yo

  11. 01 gru 2009 @ 10:30Conchita

    A mnie zaprosił ktoś do mentalki ok. 21.50… Byłam trochę zdołowana (znowu mnie zjechali na zajęciach plastycznych) i jakoś nie pilnowałam czasu, więc gdy przed 22 poczułam jakieś niefizyczne ruchy, laskotanie w głowie, myśl o mentalce a w pewnej chwili głos: „Conchi, Conchi…” to nie miałam wyjścia, postanowiłam spróbować polatać z Wami. Skojarzyłam tą obecność i zaproszenie z Herbinką, bo za tymi sygnałami wyczułam subtelną istotę.
    O 22 zasiadłam i po wstępnym rozluźnianiu kilka razy myślałam o Herbince jakby jednak nie mogąc w pełni do niej dolecieć. Próbowałam się skupić na Zbyszku, ale też jakoś nie wyszło. Potem poczułam ściąganie i znalazłam się przed kryształem (wyleciało mi z głowy, że ma być kryształ co dla mnie samo w sobie jest weryfikacją, że tam się w ogóle znalazłam widząc niewyraźnie innych wokół). Straciłam jeszcze teochę energii próbując uchwycić jakieś szczegóły, po czym na myśl o Centrum Palnowania przewróciłam się i zasnęłam. :)

  12. 01 gru 2009 @ 11:15Zbyszek

    Hej Conchi:
    Mnie ocknęło w czasie pracy o 22:40 i 22:50 :)
    Spojrzałem na wiszący zegarek na ścianie, myśląc przegapiłem:)

    Nauka Samoobrony Astralnej, Propozycja ciekawego ćwiczenia

    1- Krzysiek watek z forum
    http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4480&pid=59218&st=0&#entry59218

    można by zrobić eksperyment… taki bezpieczny:) w którym grupa będzie komuś czegoś życzyć a odbiorca ma to sobie odgadnąć. Trzeba tylko o ładunek emocjonalny zadbać no i może siłę przekazu (grupa nadawców). Przykłady? Np. pragnienie wypicia wody, albo ucieczki i schowania się przed domniemanymi psami myśliwskimi..:) ćwiczenie o tyle praktyczne, że odbiorca uczy się rozpoznawać i odróżniać obce intencje od swoich/WJ. Grupa może umówić się na Chacie lub mailowo na ustalenie tematu intencji, następnie o określonej porze określonego dnia zaczynamy działać :) następnego dnia informujemy „ofiarę” kiedy próbowaliśmy na niego wpłynąć i pytamy co odczuwał/zauważył/robił. 2,- Właśnie Zbyszku, chciałbym tym experymentem pomóc innym i sobie w uświadamianiu sobie obcych wpływów, które Ty postrzegasz na poziomie ruchów ciał. Wiesz, my tak raczej nie potrafimy :) Oczywiście przykład z psem jest niewłaściwy, wybierać będziemy tematy oparte na ogólnie pozytywnych emocjach, np. chęć na cukierka, czekoladę, gorącą kąpiel, szklankę mleka :) Jeśli eksperymenty takie będą się cieszyły powodzeniem to może przygotuję w przyszłości aplikację webową służącą do wprowadzania relacji do eksperymentów i jednoczesnego ich publikowania, itp. Czekamy na więcej chętnych * Zbyszek Z ta samoobrona to dobry pomysł. Rozmawiam często z Krzychem telef. zastanawiamy się czy to ciałkowanie do czegoś się może przydać. Uświadamianie sobie własnych nieświadomych reakcji, ich podstawy to chyba największa korzyść z tego duchowego ćwierkania. Miec w ciele fizycznym częściowo tak jak poza ciałem. Postrzegać niefizycznie w ciele fizycznym, to dobra gratka. Trzeba, by jakoś opracować to niefizyczna percepcje , jak i do czego dążyć, co jest ważne w niej i jak to zrobić by ja posiąść, bez tego magicznego cudowania i ezoterycznej sielanki:) Samemu często korzystam z niefizycznej percepcji. W pracy dobrze widać jak ludzie oszukują. Skoncentrowany jestem teraz na malowaniu i wspaniale się bawię , gdy pojawiają się mi wizualizacje przed obrazem. Wyglądają wręcz jak korektury, zawierające porady, co zrobić dalej. Często ludzie się zastanawiają co ich blokuje, co odwraca ich uwagę, psuje koncentracje, ze nie mogą sie trzymać wytrwale celu. Jest mnóstwo zaburzeń z zewnatrz, psujących nam nastrój. Większość konfliktów wynika z niefizycznej wymiany niechcianych inf. ze środowiskiem. To one są często przyczyna w nas wewnętrznego chaosu. Warto wiec ćwiczyć, rozpoznawać na czas nieświadome nabrać trochę luzu i dystansu. Lepiej się wtedy żyje i jest fajniej.” rel=”nofollow”> http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4480
    można by zrobić eksperyment… taki bezpieczny:) w którym grupa będzie komuś czegoś życzyć a odbiorca ma to sobie odgadnąć. Trzeba tylko o ładunek emocjonalny zadbać no i może siłę przekazu (grupa nadawców). Przykłady? Np. pragnienie wypicia wody, albo ucieczki i schowania się przed domniemanymi psami myśliwskimi..:)
    ćwiczenie o tyle praktyczne, że odbiorca uczy się rozpoznawać i odróżniać obce intencje od swoich/WJ.

    Grupa może umówić się na Chacie lub mailowo na ustalenie tematu intencji, następnie o określonej porze określonego dnia zaczynamy działać :) następnego dnia informujemy „ofiarę” kiedy próbowaliśmy na niego wpłynąć i pytamy co odczuwał/zauważył/robił.

    2,-
    Właśnie Zbyszku, chciałbym tym experymentem pomóc innym i sobie w uświadamianiu sobie obcych wpływów, które Ty postrzegasz na poziomie ruchów ciał. Wiesz, my tak raczej nie potrafimy :)

    Oczywiście przykład z psem jest niewłaściwy, wybierać będziemy tematy oparte na ogólnie pozytywnych emocjach, np. chęć na cukierka, czekoladę, gorącą kąpiel, szklankę mleka :)

    Jeśli eksperymenty takie będą się cieszyły powodzeniem to może przygotuję w przyszłości aplikację webową służącą do wprowadzania relacji do eksperymentów i jednoczesnego ich publikowania, itp.

    Czekamy na więcej chętnych

    *
    Zbyszek

    Z ta samoobrona to dobry pomysł. Rozmawiam często z Krzychem telef. zastanawiamy się czy to ciałkowanie do czegoś się może przydać.
    Uświadamianie sobie własnych nieświadomych reakcji, ich podstawy to chyba największa korzyść z tego duchowego ćwierkania.
    Miec w ciele fizycznym częściowo tak jak poza ciałem. Postrzegać niefizycznie w ciele fizycznym, to dobra gratka.
    Trzeba, by jakoś opracować to niefizyczna percepcje , jak i do czego dążyć, co jest ważne w niej i jak to zrobić by ja posiąść, bez tego magicznego cudowania i ezoterycznej sielanki:)
    Samemu często korzystam z niefizycznej percepcji. W pracy dobrze widać jak ludzie oszukują. Skoncentrowany jestem teraz na malowaniu i wspaniale się bawię , gdy pojawiają się mi wizualizacje przed obrazem. Wyglądają wręcz jak korektury, zawierające porady, co zrobić dalej.
    Często ludzie się zastanawiają co ich blokuje, co odwraca ich uwagę, psuje koncentracje, ze nie mogą sie trzymać wytrwale celu. Jest mnóstwo zaburzeń z zewnatrz, psujących nam nastrój. Większość konfliktów wynika z niefizycznej wymiany niechcianych inf. ze środowiskiem. To one są często przyczyna w nas wewnętrznego chaosu.

    Warto wiec ćwiczyć, rozpoznawać na czas nieświadome nabrać trochę luzu i dystansu. Lepiej się wtedy żyje i jest fajniej.

  13. 01 gru 2009 @ 15:23Zbyszek

    Uzupełnienie do 7 komentarza:

    Z programów możemy sie uwalniać, możemy być ich obserwatorem i wizualizować je w widocznej astralnej dla nas formie.
    Możemy je postrzegać również mentalnie i przemieniać nasze nawyki wedle woli. Sa wtedy dla nas postrzegane jako niewyraźne twory myślowe, pozbawione 3D przestrzeni.
    . Możemy się od nich całkowicie uwolnić w chwilach introspekcji, by ponownie w nich z jeszcze większą intensywnością ugrzęznąć.

    Sa jak niewidoczny nochal na codzień w polu naszego widzenia.
    Programy można sobie podrzucać jak kukułka, wpleść komuś niepostrzeżenie i splatać mu figla.

    W momencie nieprzyjemnych odczuć na budowie, wzniosłem się odrobinę uwagą w gore. Zawarte w tym było nieme pytanie,- co się teraz dzieje ze mną. Skąd ta nagła zmiana nastroju? Zaskoczyła mnie spontaniczność i intensywność odczucia, za którym skrywała się pewna propozycja niczym wewnętrzny rozkaz, co powinienem zrobić..
    Szukając wyjaśnienia znalazłem po chwili odpowiedz. Nie w emocji a w treści towarzyszącej jej myśli, ukryty był ślad do jej źródła.
    Było to dla mnie typowe wnikniecie ciałem astralno-mentalnym w moja powierzchnie .
    Zawarty w nich energia wprawiła mnie chwilowo w trans. Odczułem, jak moje ciało astralne biega chaotycznie po pokoju, demolując prawdopodobnie w nim przedmioty.
    Ile to trwało ? Zapewne chwilkę. Starczyło jednak bym wysłał do „nieba” prośbę o pomoc.
    Tracąc chwilowo dostrojenie do ciała fizycznego, odczułem czyjaś obecność w moim rozszerzonym, duchowym polu postrzegania. Wtedy się wlała we mnie energia, dzięki której poczułem się radośnie. Uspokojony tym pozdrowieniem, zapomniałem zdarzenie, ot nieważna przygoda.
    Myślę ze fizyczną miarką nie mogę tego przeżycia zmierzyć, gdyż odczucie czasu zagęściło się do niezwykle szybko następujących po sobie zdarzeń.
    Ech, trudno pisać dla odbiorców nie mających wglądu we własne niefizyczne części.
    Sowa astralne, mentalne wywołuje w nich natychmiast protest i posypia się paluchy w dól.
    Kiedyś psychologia klasyczna padnie tak czy inaczej. Ciekawe, jaka wtedy przyjmie formę☺

    *
    Jeśli, by podążyć za treścią tej myśli, mignie nam ich twórca przed oczyma. Pojawi się najczęściej na wprost nas rozmazany. Gdy się przypatrzymy tak wyłonionej z szarości postaci, to dostrzeżemy w nim jego charakter i jego skłonności. Będziemy zdolni odczuwać to co ona, rozumieć jego motywy postępowania. Pozbawieni intymności staniemy się biernym obserwatorem czyjegoś życia.
    Gdy to nam nie wystarczy, to za skierowana uwaga w nieokreśloną przestrzeń, pomkniemy coraz wyżej i wyżej. Utracimy odczucie ciała fizycznego i wszystkiego co dla nas normalne.
    Świadomość bez obarczeń treścią myśli stanie się dla nas najwspanialszym doznaniem.
    Gdy pomkniemy jeszcze wyżej, poza najdalsze, postrzeżemy jak nas jest wielu a jednak w jednym i będziemy wiedzieć co mieli inni na myśli☺

  14. 02 gru 2009 @ 22:59Anna

    chetnie sie przyłacze do eksperymentu 2012, ale juz dzis patrząc na ten temat widze kolejna wilka ekscytujacą ścieme…:( nieobrażając nikogo, widzę kosciół straszący od wieków sądem ostatecznym, kilkakrotny koniec świata, ten najwiekszy w milenium który przezyłam jako normalny sylwester i teraz czekamy na kolejny 2012…ciekawe ze przed milenium nikt o tym jakos nie mówił nawet o kalendarzu Majów było jakoś cicho…no cóż przecież w 2000miało TO nastapić, według prawa przyciagania to na czym skupiasz uwage zostaje przyciągnięte, może ktoś ma w tym interes, to mi przypomina epidemia najpier ptasiej teraz swinskiej grypy. Ale nie rozwodze sie już…
    Jednak zjawisko takie jak kosmiczna katastrofa drzemie gdzieś w naszej podświadomości, wielokrotnie przezywałam sny których była ona tematem, takie motywy jak ogromny księżyć, spadające gwiazdy czy meteoryty jak deszcz, albo bardzo dziwne wiry na niebie wzbudzające ogromny niepokój zjawiska, nie do opisania, oraz różne powodzie, czy wąskie i niesamowicie wysokie budynki zalewane przez fale… więc jestem ciekawa co przyniesie ta ekspedycja:)

  15. 06 gru 2009 @ 11:40Korna

    A mi się dzisiaj śnilo ,ze jestem na księżycu, potem siedziałam ze znajomymi i widzieliśmy spodki Ufo , które nad nami latały, potem byla jakas dziewczyna opętana przez ducha? Nastepnie nad ranem jakiś amerykanin opowiadał mi o swoim nieszczęściu a po chwili na ładnym niebieskim niebie pojawił się ogromny kuper indyka, kury?
    No i teraz mam pytanie: Ktos ciagnął te nifizyczne układaniki? Bo mi się to trochę podejrzane wydaje, szczególnie te Ufo. Zbyszku nie ogladaleś może jakiegoś filmu sensacyjnego wczoraj?
    Aha podchodzi mi to trochę też pod 2012 i wizje ludzi na ten temat . Hmm, dziwny jest ten świat.

  16. 08 gru 2009 @ 20:55Zbyszek

    Jestem teraz bardzo grzeczny, skoncentrowałem się wyłącznie na malowaniu, zero myśli o psikusach..
    Wyjeżdżam w delegacje a wiec jeśli są nadal chętni, to lecimy o 22 godz. 13-tego do centrum planowania. Pytamy czy będzie coś niezwykłego wkrótce na ziemi. Koniec naszego świata, to lepiej przemilczmy bo nas wyśmieją.
    Spotykamy się pod kryształem Brusa o 22, godz. Potem wspólnie lecimy do centrum, kto jak może i pyta co mu do głowy wpadnie.
    Nie trzeba chyba, aż tak super precyzować pytań. Wystarczy bełkot wątpliwości, -zrozumieją, nie raz mieli takich już u siebie.
    Gdy się raz spytałem, to jakiś goscio zaczął mi recytować wszystkie klątwy i klęski, które kiedykolwiek wyczytałem. Gdy go zmierzyłem podejrzliwie, to odburknął ze śmiechem, co! To nie czytałeś?
    Potem , mówiłem ci byś nie wierzył w takie ……..:)
    2012 będzie dla ciebie najlepszym rokiem w życiu, no prawie,- uzupełnił serdecznie.

  17. 09 gru 2009 @ 02:28Iohny

    Hejka!
    Tutaj GdaJan

    Zbyszek prosił to zostawiam swoją relację, gdy spotkaliśmy się w OBE ;) Po raz pierwszy, co świadomie pamiętam. Zbyszek się pytał, czemu go wezwałem, wiem na pewno, że z powodu szacunku którym go darzę, i dużej wiedzy, i tego, że po prostu go lubię ;) Dobrze, że poprosiłem o niego, a nie o jakiegoś diabła ;p

    Najpierw widziałem jak zmieniają sie kształty mojej dłoni jak rosną i puchną . Myślę, sobie o kurczę co się dzieje, zaraz się zorientowałem że to moje ciałka , wiec wiedziałem ze będzie ciekawie , pozwoliłem aby dłonie nałożyły się na siebie, od razu jak zasnąłem miałem świadomość we śnie. Znalazłem się w jakimś pustym przestronnym pomieszczeniu, pomyślałem o spotkaniu. Chciałem spotkać Zbyszka i tak sie stalo. Pojawił się pulchniutki 30-40 latek(z góry mówię że wszyscy wyglądali na młodych :) , bez brody(o dziwo)razem z nim przybyła jak sam mi później powiedział jego córka(myślałem że nie ma dzieci) I jeszcze jedna młoda dziewczyna. Obie w wieku około 20 lat. Na początku nie mogłem rozmawiać, próbowałem wycisnąć słowa, w końcu powiedziałem coś na głos/pomyślałem jakbym robił to po raz pierwszy w życiu. Byłem zszokowany i sfiksowany bo raz pierwszy spotkałem kogoś na OBE, i to kogoś kogo nigdy nie widziałem. Więc pitoliłem bez sensu. Pojawiły się 2 tablice, na których były różne zapiski. Chcialem zeby na tablicy mi cos napisał, i wytłumaczył jakieś tajniki OBE :) Ale Zbyszek nie mógł tego jakoś podołać. Po pewnym czasie, nie pamiętam jak. Pojawiliśmy sie w miejscu zwanym „biblioteka” ,gdzie wszyscy ludzie byli świadomi, że to sen lub że mają w tym momencie OBE. Byli zszokowani, że powiedziałem im że nie pamiętam tego miejsca i że jestem tu po raz pierwszy. Oprowadzili mnie może nas, kojarz tylko siebie po tym miejscu. Także w wieku około 30-40 lat, masa książek, masa pokoi do studiowania i nauki. Ciekawa sprawa, Ci ludzi poszli tam spac, powiedzieli że już czas i obudziłem się, rozmawiałem z wieloma z nich, ale uleciały mi zdarzenia.
    Po rozmowie ze Zbyszkiem, okazało się, że on także „coś” pamięta:) Cieszę się, że w końcu zrobiłem krok na przód :D

    Pozdro,
    GdaJan

    Zbyszek:
    Dzięki za wklejenie opisu. Tej samej nocy przejaśniła mi kilkakrotnie świadomość we śnie. Trzymałem w rekach małe tabliczki. Kolejne przejaśnienie i pojawiłem się naprzeciw wielkich ekranów, w których oglądałem z kimś moje obrazy z przyszłości. Były one wspaniale namalowane. Pozbawione w nich grawitacji przedmioty, szybowały w malarskiej przestrzeni, stwarzając niesamowita atmosferę. Pamiętam je doskonale, gdyż utkwiły mi wyraźnie w pamięci.
    Tamtego wieczoru zastanawiałem się, czy do ciebie nie zadzwonić tak jak wcześniej obiecałem. Był to widocznie już wtedy twój dzwonek. Jak przez mgle przedzierają mi się jakieś spotykane postacie. Treści rozmów z nimi nie pamiętam, jedynie jakiś cień nieskładnych myśli szybuje mi po głowie. Mógłbym powątpiewać w to spotkanie, ale zdarzyło się również coś niezwykłego tamtego wieczoru, coś co związało mnie jeszcze bardziej z córkami. Przed zaśnięciem, chwyciłem jedna za rękę i poszybowaliśmy przyjrzeć się naszemu życiu z góry. Znaleźliśmy się w dziwnej przestrzeni, bez miejsca, w której udzielana jest pomoc i wsparcie w rozwiązywaniu życiowych problemów :)

    Ups, w tym miesiącu schudłem!!!!!

  18. 09 gru 2009 @ 11:22Zbyszek

    W czasie warsztatów udało mi się polecieć z Brusem wspólnie pod jego kryształ. Stal obok mnie , niewyraźny w kształcie. Czułem, ze to on. Nagle ściągnęło mi wzrok w warstwę astralna i zobaczyłem podest z czarno białych kafelek. Zaskoczyło to mnie jak zawsze, gdy uwierają mi się oczy astralne w mentalnych eksploracjach i gdy Brus spytał , czy ktoś coś postrzegł, to milczałem, nie będąc pewny swojego.
    To był błąd. Niby majaki a okazało się prawdziwe.
    Kryształ Brusa skrywa się pod kopula na czarno białych kafelkach, w której umieścił mnóstwo drobiazgów, jakieś fragmenty desek, można tam znaleźć i ciągnącą się na półpiętrze balustradę. Podest Brus usunął, to pomimo tego cześć ćwiczących nadal go postrzegała. Pojawiał się on im jednak nadal i to w rożnych postaciach.
    Wielokrotnie tam zaglądałem, strojąc psikusy. Raz nawet zrobiłem wielka dziurę i ciągnąłem do kryształu działo, by trochę do niego postrzelać, ale się zakleszczyło w ścianie.
    Teraz myślę, ze nie jest tak ważne, czy ktoś doleci do tego miejsca, gdyż ono może istnieć na tysiące sposobów i to w rożnych planach. Możemy go sobie zbudować przed oczyma i tez to będzie kryształ Brusa. Gdy zapragniemy kogoś tam postrzec, to on się tam nam pojawi zainteresowany. Wlasciwie to coś, co się pojawi może być tylko jego wizualizowanym symbolem, ale nawet wtedy dotrze do niego, właściwego podmiotu, nasze wołanie z serdecznym pozdrowieniem.
    Może on w tym samym czasie we swojej przestrzeni wizualizować nasza prośbę kontaktu i odpowiedzieć. Każdy w swoim miejscu a jednak wspólnie połączony.
    ´Z centrum planowania jest podobnie. Gdzieś tam w kosmosie ono się znajduje. Nie martwmy sie jego lokalizacja, ono jest w każdym z nas.
    Raz doleciałem po wielu przygodach,ze znajomym, do szklanej kopuły.
    Miał to być szpital przyjęć zmarłych. Na korytarzu spytałem niepewnie, czy konieczne jest dalsze szukanie, bo chce wlasciwie do centrum a nie do szpitala. W odpowiedzi cale pomieszczenie przemieniało się na moich oczach, w wielkim wirowym ruchu i pojawiłem się naprzeciw monitorów z ramkami jak obrazki w Ikei.
    Deko ciągle ulegało przemianie i reagowało płynnie na moje pytania.
    Moglem być wlasciwie u siebie w domu i tez by chyba działało.
    A wiec nie martwmy się co i gdzie kto jest , liczy się intencja wspólnej przygody.
    O resztę świat sam zadba☺

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.