Pracownia artystyczna

Przydatność wizualizacji w pracy twórczej.
malarstwo olejneobrazy olejneobrazateliernauka malarstwaobrazy olejneportret olejnymuzyka w malarstwiepracownia artystycznataniecpracownia malarska
obrazy olejnenauka malarstwakurs-malarstwa
Pozostałe zdjęcia wkrótce:)

Atelier stało się dla mnie wkrótce dużym obciążeniem. Sto kilometrów jazdy, zajmowało zbyt dużo czasu i odbierało mi ochotę na na częste odwiedziny. Wielkie okna wynajmowane miejscowym artystom, odciążyły moje koszta utrzymania. Pomimo tego, nie cieszyłem się z wielkiej pracowni. Namalowane przez dwa dni, 30 obrazów abstrakcyjnych, nie cieszyło się zbytnim powodzeniem. Porozstawiałem je w rożnych miejscach, licząc na życzliwy uśmiech przechodniów. Zwracano uwagę bardziej na maski koleżanki, malowane na małych płótnach, niż na moje wielgaśne zalewianki. Powodzeniem cieszył sie również bardziej miejscowy malarz, realista, którego umieściłem na środkowej witrynie. Pytał się on mnie odrobinę przerażony moim malarstwem, czy potrafię malować realistycznie. Tak, tak, oczywiście, odpowiadałem bez zająknięcia, myśląc coś innego. Technikę olejna porzuciłem kilkadziesiąt lat temu i wszystkie doświadczenia zatarłem w pamięci, zastępując je wieloletnimi przygodami z malarstwem ściennym. Zmieniło ono moje przyzwyczajenia malarskie do tego stopnia, ze nie potrafiłem już więcej używać farb olejnych. Próbowałem kilkakrotnie brać się za ta porzucona technikę, ale zostawiałem ją po kilku dniach, pełen rozpaczy, widząc efekty mojej pracy.
Każda technika malarska wymaga opanowania niezbędnego warsztatu, Składa się na niego: znajomość narzędzi i używanej farby. Akryle schną wręcz pod pędzlem, co zmusza do szybkiego nakładania farby i umożliwia wkrótce kolejne poprawki na wyschniętym już podłożu. Można przemalowywać je do woli, wielokrotnie, nie troszcząc się zbytnio o końcowy efekt. Gdy nie zadowalał mnie kolor, przemalowywałem go bez obaw o przyszły efekt mojej pracy. Zmieniając go wielokrotnie, wiedziałem, ze w kaburze mam rewolwer- , którym natryskując farba i osiągnę delikatne niuanse kolorystyczne. Narzucane mi najczęściej tematy malarstwa ściennego, odciążały moja wyobraźnie, i przyzwyczaiły do bierności. Doradzałem oczywiście, co najbardziej pasuje do danego wnętrza, by najlepiej wypełniło swoje przeznaczenie. Nie były to tematy jednak zbytne ambitne a jedynie komercyjne umazanie słodkim miodem czyjegoś interesu. Cieszyłem się wielkim powodzeniem i zlecenia sypały się jedno po drogim. Znajomi rzemieślnicy w takiej sytuacji rozwijali swoje firmy, wspierając się tania siło roboczą. Umożliwiało im to coraz większe realizacje i szybkie napełnianie portfeli. Stawali się przy tym zimno bezwzględni, wykorzystując brutalnie czyjaś słabość. Pełen rozterek, po paru gorzkich uwagach znajomych, zrezygnowałem z takiego „postępu“, realizując samemu większość dużych zleceń. Przypatrywałem się za to dokładnie jak rozbudza się w człowieku straszne skąpstwo i łapczywość, jak kosztem czyjejś pracy, budowane są moce finansowe, Wpadając w tryby ich zależności obrywałem często po uszach. Zabiegający perfidnie o swoje interesy, dbali by współpracujący z nim ludzie, byli od nich całkowicie zależni. Oszukiwali, oczerniali, robiąc wszystko, by osiągnąć upragniony efekt..
Podrzucanym mi mirażem była wspaniała kariera, nieograniczone wręcz możliwości, gdy jedynie zrobię to czy tamto jako podwykonawca, ale tanio, bo wiesz my damy ci,,,,, sypała się sterta bzdur u czyichś ust, gdy tymczasem za plecami pleciono zmyślone kłamstwa, zniechęcająca do mnie inwestorów.
Siedział w wiezieniu, nie ma go , zniknął gdzieś, malarz jest łazęga, po co mu płacisz za prace, wywal go na zbity pysk, dowiadywałem się od kogoś w zaufaniu !!!!
W początkowym okresie nabierałem się na te gierki, co kosztowało mnie sporo nerwów i darmową prace.
Teraz po latach, rozumie jakim błędem było angażowanie się w tryby tych zależności. Rozbudzając w sobie mentalna wrażliwość, postrzegam szybciej gierki rynkowe, co znacznie zmniejsza moje straty finansowe.
Czyjeś potrzeby mogą nas bardzo ograniczyć. Wedrzeć się w nasz umysł, zacierając nam widoczność naszego celu.
Stając się podwykonawca dużych zleceń, traciłem wewnętrzną radość. Cos wdzierało się wieczorami w mój umysł, zabierając beztroskę i zastępując ją czyimiś pragnieniami zysku.
Nie jęczę teraz po tylu latach współuczestniczenia w wielkich realizacjach malarskich a jedynie pragnę coś zrozumieć,
Dlaczego zajęci karierą, wdzieramy się mentalnie w czyjeś umysły i zabieramy im ich energie, niszcząc prywatna sferę?
Dzieje się to w rożnych dziedzinach ludzkiego życia.
Czy uwolniłem się od tej żarłoczności, obserwując tyle rożnych jej form. Myślę, ze jeszcze nie.
Znalazłem jednak jakieś rozwiązanie.
Rozpocząłem samodzielna prace, koncentrując się na pracy twórczej.
W tym miesiącu otworzyłem kolejna pracownie, malując w niej obrazy olejne. Ograniczając wydatki do minimum, podjąłem się zadania o którym marzyłem cale życie.
Samodzielna praca artystyczna.
Prezentuje wam moje prace, ( wkrótce je wkleję w artykuł) które wykonałem przez dwa tygodnie. Fotografowane fazy powstawania obrazów, pomagają mi wyciągać wnioski i robić szybciej postępy.
Postrzeżecie zapewne jak z topornych form nabieram śmiałości i lekkości w nowej technice olejnej.

Przez te dwa tygodnie, malując od rana do wieczora, pełen zapału, osiągnąłem coś, czego nie potrafiłem zrobic przez kilkanaście lat.
Pozbyłem się akrylowych przyzwyczajeń, zastępując je nowym warsztatem. Uśmiechałem się, gdy docierał do mnie mentalnie zaniepokojony moim milczeniem jakiś klient.
Odrzucałem go, ciesząc się swoboda twórczą. Nie mam czasu teraz, jestem zajęty, odpowiadałem mu w umyśle, chwytając rozbawiony za pędzel.
Zamierzam wykonać tysiące prac olejnych. Zebrane doświadczenia w nowej dla mnie technice spisze i podzielę się z wami chętnie wnioskami.
Porównanie jej do technik akrylu, umożliwi mi dostrzec różnice i podobieństwa, najbardziej charakterystyczne cechy technik olejnej,
Rozpoczynam nowy okres w moim życiu, w którym umiejętności wizualizacji okazały się bardzo przydatne, wręcz niezbędne.
To one umożliwiły mi niefizyczne korektury prosto z nieba, niefizycznych światów.
Dzięki nim usłyszałem podszepty zaproszonych niefizycznie artystów, poproszonych o pomoc.
Nie skąpili oni w uwagach, przepychając mnie przez mielizny.
Szalony malarzu, pomyślicie zapewne, -jeszcze jeden szaleniec postradał zmysły.
Sprawdzając stany swiadomosci, rozćwiczyłem sztukę wizualizacji. Gdy zamknę oczy to pojawiają się mi malowane obrazy, zmienione jednak, zawierające w sobie korekty, które nie potrafiłem świadomie stworzyć.
Zapraszając do mojej pracowni, w czasie malowania obrazów, wielkich artystów historii, dawałem się unieść fantazji Wytwarzałem w umyśle ich postacie, doradzające mi kolejne posunięcia w malarstwie.
O wiele łatwiej przyswajałem w zakleszczonej pamięć rutyną nowe wnioski, wykorzystując je sprawniej w praktyce

Ten wpis został opublikowany w kategorii sztuka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pracownia artystyczna

  1. kronopio pisze:
  2. Aloha Surfer pisze:

    To sprawdz jeszcze to:
    http://video.google.com/videoplay?docid=8575648331106173390#docid=-2173642525917926602

    Film produkcji niemieckiej wiéc poszukaj orginalu;)

  3. Aloha Surfer pisze:

    „Unterwegs in die nächste Dimension”

  4. Anna pisze:

    już myslałam że zamiast skrzypiec będzie dziecko:)

  5. Zbyszek pisze:

    A pojawiło się jedno i drugie:)

  6. kronopio pisze:

    Cholerka, ja mam to samo -prawdopodobnie będę we Francji w niedzielę, ale do 2012 polecę- tylko nie wiem kiedy relację zdam.

    PS. Zbychu jak się patrzę na Twoją produkcję to mi wychodzi, że ty szczęśliwym człowiekiem jesteś! :)
    pozdro

Dodaj komentarz