NIE-NAD :-S WIADOMOSC

1 ,- Definicja tych pojęć fascynowała mnie juz odkąd sięgam pamięcią.Nie rozumiejąc zbytnio tych slow, zastanawiałem się często nad ich sensem. Nieświadomość miała być furtka dla ukrytych procesów za moimi plecami. Mialem rozstrzygać o wielu tyczących się mnie sprawach i przetwarzać miliardy bitów informacji. Postrzegać coś bez wiedzenia o tym i kierować się tajemna intuicja , podświadomością będąca moim ukrytym ja. Nie mogąc się nijak ustosunkować do tego dobrego Mikołaja ,wiernego sługi,szukałem na własna rękę wyjaśnień niewidocznych dla mnie procesów. Ze świadomością radziłem sobie o wiele lepiej. Określiłem siebie jako ja istniejący , pragnący, samooceniajacy i doświadczający podmiot nadrzędny, ustosunkowujący się do życzeń i roszczeń świata, Ja sprawujący kontrole nad funkcjami poznawczymi i intelektualnymi. Szukając boskiej nadświadomości wpadałem w panikę, nie mogąc znaleźć w sobie jej śladu. Bylem tylko Ja i ten szemrany nieświadomy.Mówiłem szemrany, gdyż nie bylem do końca przekonany do tego podziało.
Ja wiedzący i niby ten ja kilkuletni chłoptaś nieposłuszny i krnąbrny, kierujący się swoimi przekonaniami i protestujący i karzący mnie , gdy Ja świadomy nie spełniałem postawionych sobie oczekiwań..Mial on powstawać w ciemności mojego umysłu i być wielopoziomowym, chroniącym mnie budynkiem przed uciążliwym zgiełkiem szczegółów.
Brus wspominał na kursie o konieczności pertraktacji i wewnętrznym dialogu z tym ja ,znającym wszelkie aspekty mojego ukrytego działania z którego nie w pełni zdawałem sobie sprawy. W Hunie proponowano mi z kolei połączenie się z boskim Wyższym Ja ,wprzęgając w te pertraktacje swojego niższego.
To kto jest kto i kto komu w czym pomaga, zadawałem sobie pytania.
Pomocne w moich dociekaniach stały się oobe, przytrafiające mi się coraz częściej. Słyszałem o podróżnikach spędzających urlop w astralu wypiekających się w promieniach CBM-u. W moim przypadku niczego takiego to nie przypominało. Często zamierałem w w bezruchu obserwując tocząca się akcje jak na scenie, nie mogąc czegokolwiek zrobić. Jakas nieubłagana mi siła ,przepychała mnie wtedy w przestrzeni pomieszczenia w którym się znajdowałem ,zmieniając moje postrzeganie.Towarzysze rozmowy wyglądali raz całkiem do rzeczy a innym razem jak świetliste rury emanujące zamarłe w bezruchu światło. Wpadłem wtedy na trop ciałek subtelnych ,stanowiących rodzaj filtru w przepatrywanej się prze ze mnie rzeczywistości. Postrzegłem siebie jako istotę duchowa, przypatrująca się światu poprzez okulary z wymiennymi soczewkami.
Temu rożnemu, filtrowanemu przyglądaniu się rzeczywistości, towarzyszyły zmiany jakości postrzegającego. Zamierając często w bezruchu, nabrałem dystansu do tego co moglem zrobić w innych okolicznościach ,określając to wtedy jako zamarzniętą potencja. Ten stan bezradności i zanik zdolności do protestu stal się obiektem moich wieloletnich dociekań. Z biegiem czasu moje oobe stały się dla mnie super aktywne. Lądowałem w świecie fizycznym ,pozostawiając beztrosko powłokę fizyczna. Potrafiła ona o siebie samo zadbać ,czekając cierpliwie na mój powrót. Zdarzały mi się fascynujące rozmowy z głuchymi towarzyszami , patrzącymi gdzieś w bok w czasie rozmowy, w szczególnie burzliwy sposób .
Arcyciekawe okazało się przypatrywanie ich ciałkom subtelnym. Często wracając do ciała , postrzegałem nadal rzeczywistość jak by będąc jeszcze poza ciałem. Rozróżniając już ciałka wedle rodzaju rozpoznawałem po ich zachowaniu intencje towarzyszy rozmowy i ich zmiany emocjonalne. Ciałka tkwiły w człowieku jak balony przybierając rożne kształty. Gdy wyobrażano sobie coś lub obserwowano bez możliwości ruszenia ciałem fizycznym , symulowano natychmiast ten niewykonany ruch fizyczny, ciałem astralnym. Ten akt ruchu astralnego , stawał się niepostrzegalnym elementem złożonego procesu myślenia.
W czasie rozmowy ciałko astralne wysuwało się powoli z CF na pól metra, by następnie nabierając zawrotnej szybkości zniknąć w odległej przestrzeni. Tak jak by zaangażowane emocjonalnie lub myślenie o czymś, było przyczyna emigracji ciałka subtelnego z CF.
Osoba która je wyparła z siebie ,utraciła jednocześnie klarowność spojrzenia, wpadając w zamyśleni. W tym momencie uznałem ze ciałko astr. nie jest jedynie energia umożliwiająca nam emocje ale również stanowi rodzaj energii utrzymującej nas we wzmocnionym stanie świadomości i uczestnicząca swoja forma w kształtowaniu naszych wyobrażeń. Siedząc na krześle , po warsztatach z Brusem w restauracji , stworzyłem nad stołem w odpowiedzi na pytanie o energii , mysloksztalt. Szukając przykładów w pamięci, wyobraziłem sobie postać łucznika nad stołem, napinającego cięciwo. Rozmyślając o nim stworzył mi się on z udziałem mojego ciałka astr. Czułem jak stoję nad stołem i klęcząc napinam cięciwo szykując się do strzału. Nie postrzegł bym tego zajścia ,gdy by Maciek nie zareagował w tym momencie na migocząca energie nad stołem,- duch , duch zawołał podniecony. Ach to znowu ja, pomyślałem. Znowu straszę astralnym. Wielokrotnie bylem świadkiem takich manifestacji ludzkiej wyobraźni. W szczególnych sytuacjach, ludzka fantazja potrafiła się zamanifestować pociesznymi scenkami, odegranymi przez astralnych aktorów w otaczającej fizyczne ciało przestrzeni .Najczęściej wyrażali oni marzenia lub oczekiwania swojego właściciela ,nawiązując niemy dialog z osobami dla których odgrywali swoje role.

Wchodząc pewnego razu do przedszkola zawołałem siedząca na końcu sali córkę. Wstała pospiesznie zdziwiona ,zamierając w oczekiwaniu. Sara, Sara – wypowiedziałem wewnętrznym głosem. Doniosłe i kryształowe brzmienie o jakim mógł bym marzyc w realu, rozniosło się po sali. Usłyszała mnie również Hannelore. Kipiała zirytowana. Ja tez ja wolałam a ona nie zareagowała, ona mnie nie słyszy. Inna częstotliwość odburknąłem ,uśmiechając się z przekąsem. Hannelore przeżyła śmierć kliniczny przy porodzie dziecka i od tego momentu rozmawia z ludźmi wewnętrznym głosem. Spotykani przechodnie rozmawiają z nią, nie zdając sobie tego świadomie sprawy. Ha ha ,mówiła Hannelore. Oni paplają same głupoty i uśmiechała się wesoło. Parę razy robiliśmy sobie figle. Wykorzystując nasza nieuwagę, wydawaliśmy sobie polecenia – spij lub krzyczeliśmy prosto sobie do ucha uuuuuuuuu-(rozmowa cieni)
Jedno zasypiało z nas natychmiast na chwilkę lub podskakiwało przerażone.

CDN za jakiś czas. Tekst jest już napisany w brudnopisie . Musze go tylko spisać na klawiaturze i dokleić kolejne fragmenty, Bedzie o rozmowie śpiących ciał- rozmowie cieni i sporo ciekawostek o ciałkach plus komentarz do nowej ksiazki Brusa. Pokusze się na wyjaśnienie czym jest świadomość i podswiadomos i czym sa uwarunkowane różnice w postrzeganiu poza SF , Skąd taka różnorodność zjawisk .oobe, LD, śnienie, metalki czy podrożę mentalne. Jednym słowem kilkanaście sposobów opuszczenia ciała duchem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ciałka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>