OOBE

15, ROZPAD AP- WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL
oobe_www.gif

22.04.2009
To już ostatni tekst, jakiego się doszukałem jeszcze na oobe.pl. zamkniętym dziale Astralnych Podróżników – AP.
Tematem MTJ, zakończam kilkanaście artykułów, które wspólnie napisaliśmy. Poruszane przez nas tematy mogą posłużyć nam do przemyśleń. Kilkanaście opasłych tekstów będą nas inspirować do kolejnych indywidualnych badan stanów świadomości.
Musze przyznać, ze ze wzruszeniem czytałem je powtórnie. Sporo się zmieniło od tego czasu.
By uzyskać odpowiedz od W.J, należny spełnić pewne warunki..Wiele odpowiedzi na zadane przez nas pytania są niemożliwa dla nas do przyjęcia.
Co uniemożliwia nam zatrzymanie w pamięci niefizycznej nauki?
Ona nie mieści się w ramach naszego pojmowania.
.Do zadanych pytań należy być przygotowanym a wtedy pojawiająca się odpowiedz oprze się o znane nam pojęcia. W innym wypadku prześpimy tylko kolejne wyjaśnienia naszej W.J., odpowiedz przeleci nam przez palce i zrozumiemy ja jedynie w w planie przyczynowym i to przez krotka chwilkę, bez możliwości zapamiętania jej, i wykorzystania tej wiedzy w życiu

W czasie wspólnych ćwiczeń, szukaliśmy możliwości spotykania się w czasie snu. Testowane przez nas rożne techniki śnienia zaskakiwały nas swoja absurdalnością. Praca w grupie umożliwiła nam wyszukanie wspólnych elementów rożnym formom świadomego śnienia. Wielokrotnie krzyczeliśmy , tak się nie da, to jest nie możliwe, rozkapryszeni własnymi doświadczeniem. Każdy dokładał jakiś dobrze znajomy sobie element do całości, co zaowocowało dla wielu z nas wspaniała synteza.
JESTESMY DUCHEM i wszystko co się w nas wydarza jest jego manifestacja.
Pchani wewnętrzną pewnością natrafiliśmy na zjawiska wykraczające poza ramy zdrowego rozsadko.

Naszym sukcesem były potwierdzane niefizyczne spotkania i zrozumienie szalonych reguł wspólnego śnienia.
Odmienna postawę pośród nas prezentowali pobłażliwie nazwani przez nas sceptycy.
Byli to ci, co starali się zachować trzeźwe myślenie i wspierali swoje poszukiwania zdobyta już wcześniej wiedza. Ciężko im było brać udział w szaleństwach, gdyż tracił szybko grunt pod nogami. Wypracowane przez nich wnioski, stawały się grzęzawiskiem na którym nie dotrzymywali pozostałym kroku. Rozbieżność postaw, utrudniała współprace, hamując wielokrotnie grupowe poczynania.
Drogi czytelniku, czytając nasze teksty, zachowaj niezależność. Samodzielnie ocen nasze wysiłki. Zapewne spotkałeś się z pojęciami duszy i ducha. Te dwa bardzo ważne dla nas pojęcia oznaczają nasza psychikę i nasza Jaźń. Uogólniając to całokształt zjawisk umysłowych zachodzących w tobie, jakich jesteś świadkiem i jakie doświadczasz.
Kierowany ciekawością może pokusisz się na szperanie w zaledwie naszkicowanej płaszczyźnie, karykaturze naszych myśli o nas samych. Rozbijając te pojęcia na drobne elementy, zamienisz te gotowce w mnóstwo pytań, na które my w AP szukaliśmy odpowiedzi. Nie zasklepiaj się w tym co zastałeś i czego się już nauczyłeś. Nie zasypiaj i nie zadowalaj się już zdobytym.
Gdy uznałeś już, ze jesteś w pełni dojrzałym, czując się bezpiecznie w chaosie pojęć, to przegrałeś z kretesem i się w życiu niepotrzebnie narobisz.

1. TECHNIKA PRZESOWANIA FAZY DO SRODKA:
2. Zlot W Astralu
3.Wibracje – świadoma Próba Ich Wywoływania
4. Mtj I np.

1. TECHNIKA PRZESOWANIA FAZY DO SRODKA
Noizz:
Witajcie,
Bardzo jestem ciekawy, czy komuś z Was udało się w POZA przesunąć/skierować fazę do środka. Jeśli tak, to jakie były tego efekty? Miałem dzisiaj bardzo dobre wyjście i zastosowałem tą technikę. Chciałbym teraz skonfrontować swoje doświadczenia z Waszymi. Czy komuś się udało? Jak było? Co przeżył, gdzie trafił?

Napiszcie proszę coś na ten temat.

Paciorek:
O moim doświadczeniu pewnie czytałeś, ale wstawię je tutaj:
Próba Eksploracji Jaźni
Wczoraj zrobiliśmy sobie z kumplami małą imprezkę. Wszyscy wiedzą jak to na małych imprezkach z kumplami bywa więc nie będę się rozpisywał co robiliśmy bo wszyscy do wiedzą. Nie będę się też rozpisywał jak wracałem itd. Do rzeczy. Położyłem się na wyrko ze świadomością, że o 2 w nocy muszę głuchnąć do dziewczyny bo wraca z wycieczki i chce ze mną pogadać. Ustawiłem budzik na 2 i położyłem się. Urwała mi się świadomość jak to po imprezkach z kolegami bywa. Nagle patrze przed siebie i widzę pustkę, sama czerń. Pomyślałem „To jest sen! To jest sen!” i rzeczywiście to był sen. Przypomniało mi się, o skrócie do wolności, o tym aby spróbować przesunąć fazę do środka. Zamknąłem oczy. „Przesunąłem” fazę do swojego serca bo właśnie serce uznałem za swój środek. Po chwili wyrzuciło mnie z ciała, dosłownie wypchnęło delikatnie uniosłem się w górę i nagle coś wciągnęło mnie spowrotem jednak nie prosto do ciała tylko prosto do serca. Po prostu wlałem się w serce. Nagle zacząłem spadać biało-czarnym tunelem w dół. Był dość ciasny, jednak było wystarczająco tyle miejsca, że mogłem swobodnie spadać. Nagle coś mnie zachwyciło! Nigdy nie byłem tak zachwycony! Puff… urwała mi się świadomość – wszystko przez imprezę z kolegami.

noizz teraz ty opisz swoje doświadczenie.
Pozdro!

Seth:
Urywek z dziennika:
…..Dobra przesuwam fazę. Stoję i koncentruję się silnie na sercu. Czuję że unosi mnie w górę i staję się jakby piłką. Lecę coraz szybciej, uczucie jakieś dziwne jakbym się coraz bardziej rozrastał i nagle bum jestem w ciele. …..
…..Wyobraziłem sobie świecący punkt. Jest, wisi w powietrzu i przesuwam go w kierunku serca. Bam z klaty mi świeci jak jasny gwint i znowuż się unoszę coraz wyżej. No i łup do ciała……

Noble:
Bezpośrednie wejście w sen. (…) Zatrzymałem się i postanowiłem skierować fazę do środka siebie. Miałem na sobie jasnozieloną koszulkę którą nosze w RF. Poczułem w miejscu serca jakby przestrzeń gdy skupiałem tam swoją uwagę. Chciałem wejść w miejsce w którym znajduje się serce. Coraz bardziej koncentrując się na zadaniu zacząłem zauważać, że się pomniejszam. Stawałem się coraz mniejszy, zupełnie jakby skracały mi się nogi. W pewnym momencie jakaś siła pchała mnie do przodu. Nie było łatwo przeciwstawić się tej sile. Leciałem więc do przodu…a raczej przesuwałem się w tym kierunku. Czułem, że sceneria zaczyna się rozmywać, w oddali dostrzegam jakąś grupkę tubylców biegnących w moim kierunku. Obraz ściemnia się… słyszę budzik rodziców z RF. Wybudzony przez ten sygnał dałem spokój z kolejnym wyjściem. Cały czas odczuwałem specyficzne odczuci

Pieczywo:
Postanowiłem tego wieczoru wyjść z ciała. Zresztą już dzień wcześniej wysyłałem sygnały do jaźni i NP, w których prosiłem o świadomość. Zaczęło się od LD coś koło 4:30. Skąd to wiem? Hmmm… w pewnym momencie pojawił mi się zegarek przed oczami :) Polatałem sobie, popływałem w okolicznych jeziorkach. Próbowałem obudzić kolegę, lałem go po twarzy. Jednak ten powiedział, że jest bardzo śpiący i bym się odczepił. Później pojawił się drugi kumpel z mojej miejscowości. Zapytałem się go czy jest świadomy teraz… spojrzał się na mnie z lekką zazdrością i powiedział, że nie jest świadomy swojego snu. Prawdopodobnie to był i tak mój sen, ale nie zaszkodziło zapytać. Pamiętam, że w między czasie konsultowałem się z podświadomością, bać jakąś kobietą. Powiedziałem jej o tym, że chciałbym dziś wyjść z ciała. Zapytałem się jak mogę to zrobić przez LD (chociaż znam już taką jedna technikę).
- Przetnij powietrze i pomyśl, że po tamtej stronie jest świat przycielesny – odpowiedziała
- Tak jak rozpinam zamek?
- Może być i tak
Wyobraziłem sobie przed sobą pół metrowy zamek błyskawiczny, rozpiąłem go i postąpiłem zgodnie z instrukcją Tej dobrodusznej Pani. Po drugiej stronie czułem bardzo wyraźną zmianę. Tak jakbym normalnie wyszedł z ciała. Potrzebowałem jeszcze małego dostrojenia, wiec potarłem dłońmi o segmentowe półki. Wszystko już było OK. Przed wyjściem w realu zaplanowałem sobie przesunięcie fazy do środka. Poprzednio już próbowałem ale stchórzyłem. Tym razem było inaczej. Skupiam SIĘ w okolicach środka, upadam na kolana, mój ruch staje się powolny, czuj wir w sercu, jednocześnie otoczenie zmienia się jak w filmie o przyspieszonym tempie. Po jakichś 30sek. wracam do normy, wir ustaje. Wstaje, rozglądam się, jestem w obcym pokoju. Myślałem, że to mój – w przyszłości. Jak się okazało później tylko druga cześć się zgadza. Zobaczyłem siebie na komputerze, podszedłem przywitałem się. Miałem krótkie włosy. Ten Ja podał mi zdjęcie i kawałek przeźroczystego papieru. Miałem
odrysować, która na nim widniała. W trakcie rysowania przeprowadziliśmy rozmowę.
- Dlaczego mam to rysować?
- My tutaj straciliśmy już zdolność rysowania i pisania odręcznie, posługujemy się tylko komputerami.
- To który jest tutaj rok?
- (milczał)
- No który? 2050 czy wcześniej – rzuciłem datę bez zastanowienia
- Tak
Teraz jakimś cudem wbiłem się chyba w jego ciało, a na jego miejscu stała moja dziewczyna.
- Wiec młodo wyglądasz jak na ponad 40 lat więcej – zrozumiałem, że nie chce mi powiedzieć prawdziwej daty.
Skończyłem rysunek, przerysowałem nieznanego mi łysego człowieka… pamiętam, że skupiłem się na szczegółowym odwzorowaniu jego ucha. Dziewczyna czymś się zajęła, a ja usiadłem przy kompie, wizualnie na zewnątrz nie różnił się bardzo od komputerów w teraźniejszych latach. Jedyne co mnie zaskoczyło do dwie myszki. Jedna obok monitora, druga już normalnie przy klawiaturze. Sprawdziłem i obie prawidłowo prowadziły kursor. Na monitorze włączone były jakieś nieznane mi programy. W jednym wyświetlane były jakieś fotki chyba ziemi, lub innego gruntu… możliwe, że z Marsa. Chciałem włączyć Internet Explorer, by zobaczyć co dzieje się aktualnie na świecie. Była nawet jedna podobna ikonka ale jednak to nie był ten program. Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mieszkania. Było to parę znajomych mi osób, około 4ka. Przywitałem się serdecznie. Wyglądali zaledwie o kilka lat starzej. Zapytałem się, który mamy teraz rok. Moja dziewczyna próbowała wymówić datę 2050 ale szybko zasłoniłem jej buzię moją dłonią :) Wszyscy się uśmiechali i jedna koleżanka odpowiedziała, że jest teraz 2012. Byłem w szoku, puściłem już dziewczynę. Zapytałem się jaka dokładna data (wiem, że podobno 21.12.2012r. ma nastąpić ważne wydarzenie). Zanim zdążyli mi odpowiedzieć, wyjrzałem przez okno. Było zielono. Acha, więc musi być późna wiosna bądź lato. Usiadłem jeszcze z jednym z tych osób na przeciwko siebie… na fotelach. To był mój wuj od strony mamy ( w fizycznym świecie ze dwa razy wyszedł z ciała).
- Co się dzieje teraz na świecie? Dużo ludzi wie o tej dacie?
- Mało powiedziane, nie ma nikogo kto by jej nie znał
- Łał! Co w związku z tym?
- Napompowaliśmy sobie balon i teraz musimy go znaleźć
Wytłumaczyli mi później, że szukają Tego lub Czegoś co ma spowodować te zmiany. Pokazali mi fragment zamieszek w miastach. Bunty na ulicach, ludzie niszczą ulice i domy. Dokładnie nie pamiętam, chyba rząd miał więcej informacji ale nie chciał się podzielić tym ze społeczeństwem i stad te zamieszki.
Wróciło mnie do ciała.
Obudziłem się i przez dłuższą chwilę byłem mocno zszokowany podróżą, która właśnie miała miejsce. Nie tyle wizualnie była bardzo realistyczna… to same rozmowy z tamtymi ludźmi był bardzo prawdziwe i naturalne. Jedna z moich najlepszych podróży.

Kronopio:
szacunek pieczywo!
zrobiło to na mnie wrażenie Jestem tylko ciekaw czy to aby nie są twoje fantazje-wariacje nt 2012? Czy może odczuwasz jakieś szczególne obawy związane z tą datą? Próbowałeś to analizować obiektywnie? Co to może twoim zdaniem oznaczać? Mam nadzieję że będzie okazja porozmawiać o tym na zlocie.
Pozdrawiam

Pieczywo:
Ja nie interesuje się jakoś specjalnie rokiem 2012. Wiem pewnie tyle co Ty czy inna część ludzi zajmująca się ogolenie tematami „para…”. Nie myślę o tym temacie na co dzień. Wiedziałem, że moja dziewczyna nie chciała mi powiedzieć o tej dacie… sugerowała 2050. Nie wiem z jakich powodów chciała to przedemna ukryć. Może nie chciała bym za dużo wiedział. Mógłby to być zwykły (a raczej niezwykły) sen, dlatego na zlocie muszę pogadać z Darkiem (i innym podróżnikami) czego on doświadcza po przesunięciu fazy do środka. Kiedy podróż się skończyła, leżałem taki odrętwiały w łóżku… stać mnie było tylko na kilkukrotne powtórzenie słów „o k…”. Dodam, że sam komputer był realny, zwykle kiedy oglądam coś w ekranie podczas snu, to się rozmywa albo jest bardzo naciągane i nierealne. Tutaj było wszystko pięknie i z detalami… np. po naciśnięciu kursorem na ikonkę jakiegoś programu, ta zaczęła animować, niczym zwykły gif. Tak jak teraz jest tylko, że z samym kursorem (oczekiwanie na załadowanie).
Pożyjemy zobaczymy… na zlocie się pogada!

Conchita:
W OOBE zaczęłam „przesuwać fazę do środka” czyli koncentrować się na sercu i przesuwać tam swoją świadomość. Zauważyłam, że muszę przy tym zrobić jak w medytacji, rozluźnienie i puszczenie ciała astralnego. W pierwszej chwili pojawiło się uczucie błogości (pobudził się czakram serca i zaczęła energia płynąć). A potem kopnęło mnie w kosmos:). Serio, to zaczęła mną rzucać energia i następne wspomnienia mam wyrywkowe. Pamiętam, że znalazłam się nad moim śniącym mężem w jego śnie. Śnił mu się chyba jego dom z dzieciństwa. Nie widział mnie. Chodził po tym domu przytulając się do łóżek. Ktoś (Opiekun) szepnął mi do ucha, że jest tu jego (męża) mama, która zmarła kilka lat temu. I faktycznie w jednym miejscu widziałam jakieś zagęszczenie energii, ale nie byłam w stanie jej normalnie zobaczyć (widać daleko zaszła od śmierci i jej stan był dużo wyższy od mojego). Bardzo chciałam, aby mój mąż mnie wreszcie dostrzegł. Więc zrobiłam mu wir energii wywołujący wibracje (!!!) i on zatrzymał się oszołomiony i do jego świadomości dotarło, że mam OOBE i stoję obok. Aby mógł mnie zobaczyć wymyśliliśmy monitor komputerka i tam mnie świetnie widział i te głupoty, które wyprawiałam:):).

Następnie znów przerwa i jestem w jakimś pomieszczeniu, w pokoju. Jest przy mnie facet i żartobliwie (ale z troską) grozi mi ręką, żebym dobrze zajęła się jego bratem. Bo nagle przypominam sobie – kiedyś w przyszłości będę miała ucznia, któremu przekażę całą moją wiedzę i umiejętności. I stoi przede mną. Patrzę w jego ciepłe brązowe oczy, ma otwarte spojrzenie, otwarty umysł, lekkie wibracje znamionujące pewną duchowość i brak istotnych obciążeń – no po prostu jest gotowy. Facet jest w wieku pomiędzy 30 – 40 rokiem życia, ciemne włosy, nieco zmarszczone czoło, może nawykowo z zastanowienia… Ale to ciepłe otwarte spojrzenie i jakaś łączność duchowa – no po prostu uczenie go to będzie sama przyjemność:). Oczywiście nie teraz, ale gdy będę starsza i mądrzejsza, w przyszłości (chyba dalekiej biorąc pod uwagę mój obecny stan).

Noizz: czekamy na Twoją relację…!

Ketrab:
Stoję przed wyborem >zrobić coś dla uzyskania pewnego rodzaju spełnienia lub po poprstu ulec popędowi seksualnemu i dalej trwać we własnym wykreowanym więzieniu, wybrałem to pierwsze,wiedziałem że mam mało czasu ponieważ za bardzo rozbudziłem ciało fizyczne a oddzielanie trwało wieki. Dobra ,jak to było? O intuicio daj mi jakiś znak .Faza do środka, jest, folder pamięci wysyła migawki tego czego nauczyłem się w realu. łapię się za głowę zamykam oczy i kieruję energie coraz niżej, niżej dochodzę do serca,trafiłem na dziwny dołek, jak bym zachłysnął się wodą i nagle atomowe przyspieszenie,lecę w gore czuję moc której nigdy wcześniej nie doświadczyłem,bo jak ? (: zaczynam się obracać, ekstaza,jak można tak to nazwać ustaję …….widzę ciemność przed powiekami,wróciłem ale jestem szczęśliwy, że nie zmarnowałem kolejnego wyjścia
wiedziałem, że to nie może trwać wiecznie(:
edit
kłonczita dobre słowo>wyjebało nas w kosmos (: pozdro

Artur Flyer:
Część Wpisu z mojego notatnika 11.08.2007 – 16:13

Ale uczucia doznałem, o kurcze, niefizyczni działają jak cholera.
Poszedłem spać około 12:30 , pobudka miała być o 4 i dalej wiecie co.
Noc była gorąca i nie mogłem zasnąć, więc pomyślałem, że mogę popróbować. Prosiłem w myślach niefizycznych przyjaciół o miłość i o wyciągnięcie z ciała.

Lekko przysnąłem, taki półsen. Nagle stało się, trwało to ułamek sekundy, niesamowita energia, miłość, trudno opisać. Nigdy nie miałem tak mocnego odczucia miłości, tzn. staram się ”czuć” miłość na co dzień ale to co mi się przytrafiło tej nocy było przepiękne choć trwało tylko ułamek sekundy,

Boże gdyby to trwało dłużej to chyba bym się rozpuścił ze szczęścia, później zasnąłem, spałem twardo i budzik nie dał rady postawić mnie na nogi o 4
Po próbach łączenia się Z Conchi i Pomarańczką usnąłem.
Wstałem o 2:40. Oczywiście rozbudzanie i o 3:40 znów do łóżka.

Bardzo szybko pojawiły się wibracje. Lecz czułem, że nie są zbyt silne.
Wiedziałem, że nawet jak uda mi się wyrwać to za długo nie pobędę poza, świadomość szybko powróciła by do ciała.

Przypomniałem sobie co radził Twisto ostatnio (niby prosta sprawa, a trzeba sobie co jakiś czas przypominać).
Poprosiłem o światło, o miłość i hehe, zaczęło się dziać.
Wibracje tak jakby zmieniały natężenie hehe, zaczęło mną bujać
na różne strony, przyjemne uczucie. Starałem się skupić świadomość na sercu ale nie dałem rady hihi.

Ale fajnie było, muszę to powtórzyć.

Aaa i takie spostrzeżenie, bardzo szybko doszedłem do tego odrętwienia, paraliżu, wibracji, to chyba rekord hehe. Tylko się położyłem i po paru minutach od razu się zaczęło.

Conticha:

To całe przesunięcie fazy do środka to jeszcze coś innego – Darek poleca odwrócenie wibracji – z kierunku na zewnątrz – do środka. Opowiedział nam na zlocie – to wejście do siebie… Jeszcze czegoś takiego nie robiłam, ale pewnie przy okazji spróbuję.

2. ZLOT W ASTRALU

Zlot W Astralu

Draq :
28.11.2007

Witam, chciałbym opisać moje dzisiejsze doświadczenie. W paraliżu przysennym zanim wyszedłem, to podładowałem trochę czakry, gdy wyszedłem, to już bez emocji, zostały one w ciele. Stanąłem w pokoju i chciałem nabrać energii. Zacząłem dotykać moje ciało i badać jego strukturę, postanowiłem wydłużyć pewną cześć ciała, chciałem zobaczyć czy ciało ulegnie deformacji, jak się okazało uległa. Do rzeczy.. po tym doenergetyzowaniu, które trwało najdłużej w moim życiu poza ciałem, postanowiłem polecieć do was ( a raczej zwołać). Wysłałem każdemu niewerbalną wiadomość o zlocie i przyciągałem was do budynku w którym się znajdowałem. Siedziałem na kompie i patrzyłem jak Windows astralny się zachowuje hehe. Nagle zadzwonił dzwonek, tata otworzył drzwi. Wchodziliście po schodach ja stanąłem przy drzwiach by się z wszystkimi przywitać (zostawiłem mentalny duplikat, który dalej przeglądał komputer dla przekonania, ze zobaczą go osoby na niższym poziomie w poza). Zauważyłem kobietę o rudych włosach z którą się przywitałem, była bardzo znajoma. Potem nagle wyparła z siebie drugie ciało, ale te drugie posiadało blond spięte włosy. Tej osobie przyglądałem się uważnie. Potem nagłe olśnienie „Draq, draq…. przecież to pomarańcza we własnej osobie”. Podszedłem do niej (……….)… gdy już to zrobiłem to zbadałem jej czakry. Skupiłem się na sakralnej, była duża ale coś mi nie pasowało, odczuwałem małą blokadę, chłodzik (pewnie ten pomiar czakr sam sobie ubzdurałem w trakcie snu, ale może jakiś przekaz być w małym procencie). Przyglądałem się uważnie twarzom, ale tylko pomarańczy zapamiętałem, pewnej starszej kobiety o bord długich włosach spiętych i dwóch mężczyzn, jeden 25 lat, drugi ok 20 lat. Zbyszek się nie zjawił, albo był tylko zapomniałem o tym doświadczeniu. Robimy kolejne tego typu spotkanie? Teraz już wypocząłem po poprzednich wyjściach, wiec jestem w stanie prowadzić świadomie doświadczenia. Gdy każdy z nas świadomie będzie uczestniczyć to może będzie lepsza weryfikacja, pozdrawiam i ciepło tulę :) *.
BTW. teraz sobie przypomniałem, przed spotkaniem w budynku na jakimś dworcu widziałem się z conchitą :) .

Zbyszek:
28.11.2007
Dzisiejszej nocy MTJ zrobił mi figla i śniłem chyba bez przerwy od 24 do 3 w nocy,z morałem na końcu.-chodziło o funkcje fizyczniaka. Spotkałem masę znajomych .Nawet Nobla tłukłem po głowie by się obudził. Spisałem na kartce wszystko ale została na budowie.-o 3 w nocy odpoczywałem już w bez świadomości bo praca czekała.

Draq:
Aha jeszcze jedna wiadomość, zapomniałem dodać, ze gdy witałem się z pomarańczą, to ktoś przedstawił się jako Iwona.

e_pomarańcza:
Draq, mamy dobre dostrojenie… 28 – noc – wyświadomiałam kiedy siedziało sporo osób z forum w aksamitnym miejscu. Siedzieliśmy i pisaliśmy jakieś notatki. Pieczywo powiedział do mnie – „napisz koniecznie o tym śnie z Kronopiem”. Było bardzo ciepło i tak miękko…
„Zauważyłem kobietę o rudych włosach z którą się przywitałem, była bardzo znajoma. Potem nagle wyparła z siebie drugie ciało, ale te drugie posiadało blond spięte włosy”

- a teraz uwaga! – Draq – właśnie przefarbowałam włosy na rudo – naturalnie jestem blondyna, więc pewnie wrócę do blond niebawem…
Ciesze się na to, że może Cię poznam in real w sobotę.
Dziś sprawdzę ponownie czym jest energia zwana Jezusem…
Go to the top of the pageReport Post

Zbyszek
Namawiałem , pomarańczę na pomalowanie włosów ,- .. Oczywiście kryl się w tym psikus ,bo namawiałem na zielony ,choć rudy mi bardziej pasował.

Mishah:
Dziś śniło mi się, że jestem na imprezce z innymi obemaniakami. Było wesoło :)

Conchita:
30.11.2007
A mi się śniło, że wędruję z kimś przez astral i tworzyliśmy wspólnie elementy OSPUO. Ja tworzyłam bardziej na niebie, ale ktoś koło mnie zaszalał i zaczął słupy stawiać i wiadukty. A że pędziliśmy szybko, kilka razy mało nie wyrżnęłam w te słupy- było otarcie – jak zetknięcie dwóch balonów – energetyczne otarcia:). Bardzo to sympatyczne było. A był to jakiś osobnik płci męskiej – ja tym razem też zamaskowałam się i występowałam jako facet:)

Później zaczepiliśmy jakieś istoty astralne niehumanoidalne (jakieś duchy natury) i one potem pojawiały się na naszym poziomie i znikały co jakiś czas:).

W ogóle to miałam wcześniej bardzo fajny sen i zrobił na mnie takie miłe wrażenie, że nie zapomniałam go przez wszystkie następne sny (w każdym kolejnym śnie przypominałam go sobie, żeby nie zapomnieć). Śniło mi się, że jestem taką wielką jaźnią i wydzieliłam z siebie aspekt – Conchitkę – i wpuściłam w świat fizyczny. Dokładnie tak – aspekt:)

3.WIBRACJE
Wibracje – świadoma Próba Ich Wywoływania

set.h:
Wibracje są niejako bramą do osiągnięcia OBE. Oczywiście wiem że można wychodzić bez wibracji np. poprzez wybudzenie z LD czy nawet bezpośrednio lekko lub nieznacznie je jedynie odczuwając. W moim przypadku są niezbędne do wyjścia. Czasem są silne czasem lekkie odczuwalne jako jakby ścierpnięcie ciała. Z moich dotychczasowych doświadczeń wybija się kilka wniosków i pytań.
spostrzeżenia:
1. Wibracje pojawiają się znacznie częściej gdy pracuję z czakrami.
2. Zauważyłem ciekawy efekt wpływu jedzenia. Wibracje udaje mi się wytworzyć częściej gdy nic nie jem już od 17 lub 18. Czyli w nocy po wybudzeniu odczuwam lekki głód.
3. Energetyzowanie czakry serca już w czasie koncentracji powoduje wytworzenie lekkich wibracji ale są one troszkę inne i niestety nie nadają się do wyjścia.
4. Podnoszenie energii z czakry podstawy wydaje się pomagać ale wtedy gdy mam jakby zwyżkę formy i jestem na „fali” wyjść.

pytania:
1. Dlaczego niejednokrotnie pomimo energetyzowania czy popołudniowego postu nijak nie udaje mi się wytworzyć wibracji.
2. Zjawisko jest ulotne i nie potrafię złapać jego systematyki. Jeżeli jestem śpiący wibracje nieraz wybudzą czyli pojawiają się mimo wszystko czy przysypiam czy nie wiec nie mogę wytłumaczyć sobie że zasnąłem i dlatego ich nie czułem.
3. Sztuczne wybudzanie czasem nie jest konieczne dla osiągnięcia wibracji bo dawniej kiedy miałem więcej czasu zdarzało mi się zdrzemnąć po południu i pojawiały się spontanicznie (fakt że rzadko). To samo w nocy przez przypadkową pobudkę przy zasypianiu też się czasem pojawiały.

Może macie jakieś inne metody lub obserwacje jak wytworzyć wibracje.
Go to the top of the pageReport Post

set.h:
Dzisiaj w nocy przeprowadziłem doświadczenie. Po w miarę dobrym wybudzeniu położyłem się i stwierdziłem dzisiaj żadnych dźwięków Hemi Sync tylko czysta niczym nie zakłócona koncentracja na czakrach. Postanowiłem przetestować jedną metodę która polegała na tym że w czasie koncentracji zmieniałem położenie punktu świadomość lokując go na przemian w doładowywanych czakrach. Robiłem to pierwszy raz i punkt świadomości co chwila uciekał mi w okolice głowy i szyi. Efekty jednak miałem ciekawe. W przypadku doładowywania czakry serca zaczynałem odczuwać coraz wyraźniejsze wibracje a w przypadku czakry podstawy lekkie pieczenie w tym rejonie. Doładowywałem się włącznie z podnoszeniem energii z czakry podstawy do góry jakieś 25 min. Potem położyłem na bok i oczekiwałem na wyjście. Pierwsze wibracje pojawiły się już po kilku minutach ale miałem problemy z oderwaniem (prawdopodobnie przez przyczepione do mnie gadziaństwo… opis w blogu). Wyrwałem się z ciała w sposób który jak dotąd udał mi się pierwszy raz. Podczas trwających wibracji skupiłem się w pewnym momencie na czakrze 3 oka. Poczułem nagle płynące z stamtąd wibracje i ciąg jakby z komina. Wydarło mnie z ciała przez jakby tunel z niesamowitą siłą. Ciekawa sprawa może przesuwanie punktu świadomości jest tutaj pomocne.
Go to the top of the pageReport Post

r_m:

Też kiedyś ten temat drążyłem ale pozapominałem niektóre sposoby ;]

1. symulacja zapadania się w łóżku – kładłem się na plecach chwilę się uspokajałem, robiłem głęboki oddech i se mówiłem i wyobrażałem że coraz bardziej zapadam się w łóżku, każdy oddech powodował odczucie kinestetyczne, zapadałem się coraz bardziej i pojawiały się wibracje.

2. napełnianie ciała energią – ładowałem w siebie oddechami energię wyobrażając się że jestem zbiornikiem na wodę i po jakimś czasie jak byłem w znacznym procencie napełniony to pojawiały się wibracje.

3. przemieszczanie świadomości – leżąc z zamkniętymi oczami wyobrażałem se punkt nad moją głową na suficie i ten punkt przemieszczałem wokół mojego ciała po osi X – inną wariacją tej metody było wyobrażenie sobie że jestem jak kłoda na wodzie i się obracam całym ciałem wokół osi X obie wywoływały wibracje ale nie za każdym razem.

Z tych opisanych metod najlepsza wydawała mi się 1 tylko ważne jest aby dokładnie to robić i był całkowicie na tym skupionym. Wiadomo że są jeszcze dodatkowe czynniki niezależne od nas jak choćby stopień zmęczenia które też wpływają na wibracje.

e_pomarańcza:
Mam małą sugestię. Wibracji się nie wytwarza – na częstotliwość wibracji się wchodzi. Funkcjonując na niższych – dążysz do wejścia w wyższe. To funkcjonowanie na pewnych częstotliwościach wibracji powoduje że masz pewne zdolności. pisałam kiedyś o tym również, że zależy to od tym na jakich falach się funkcjonuje – Theta, Alfa… (Delta?)
Sposobem na podniesienie wibracji może być nawet modlitwa. ale z takich przyziemniejszych, mechanicznych to mam dwie które sprawdzają się w 99 %
1. skupiając się na czakrze 3 oka rozkręcasz małą spiralkę (wizualizacja oczywiście) przed tym okiem. spiralka jest koloru fioletowoniebieskiego. kreci się i wkręca między oczy. Wątpię czy ktoś nie poczuje w tym miejscu mrowienia w tym momencie. Kiedy mamy te spiralkę między oczami starajmy się to mrowienie rozciągnąć na skronie i ciągnąć wokół głowy jak czapkę , mi dalej nie trzeba wizualizacji bo już jestem na wyższych. (często wizualizuje wcześniej dolne czakry tak samo ale nie zawsze)
2. drugi sposób sam się ostatnio pokazał. leżę bez ruchu na plecach i wyobrażam sobie jak dookoła mnie po torze , zarysie jak mumii egipskiej, lata elektryczny mały punkt. Kulka taka. leci po torze aż trze o świetlisty tor. leci na 3 sekundy okrążając całą mnie. Co 3 sekundy. wczuwam się w te kulkę rytmicznie przebiegającą od stóp do głowy. Od razu wchodzę na wyższą częstotliwość…
jak coś mi się przypomni to dodam, hejka!

Zbyszek:
Sprawdzałem na sobie przesuwanie punktu uwagi w przerażony sposób. Nie było to dla moich celów zbyt przydatne. Przesuwanie punktu jest ruchem jakiejś części ciała mentalnego. Po wielokrotnym powtarzaniu punkt( lub uformowane wybrzuszenie) ten jest aktywny w 2 ciałach. Ast-mental. Może dojść do eterycznego -astr-mental-a nawet fizycznego i będą rany Chrystusa.
Zasypiając ogarnia mnie przyjemne ciepło. Taka drzemka 5 minutowa jest wspaniałym relaksem. Czuje się odświerzony i zdatny do roboty. Samo się to robi jak trochę przysnę lub odpocznę w bezruchu.
Jeśli koncentracje zwiększę( koniecznie bez bez wyobrażania sobie czegoś) to zaczynam pulsować..Omijam punktowa obserwacje po czakrach a tylko zwiększam odrobinę napięcie w mięśniach i przyglądam się biernie całemu ciału jako jedności. Wibracje pojawiają się niepostrzeżenie. Iskrzące ciepło zwiększa się w rożnych częściach ciała za każdym razem inaczej. Przyjemny stan wywołujący natychmiastowe wizje.
Do tej pory nie wiem co tak się chybocze. Przeczytane wyjaśnienia jakoś mnie nie zadawalają. A ziemia ,woda powietrze ,ogień usypiają mnie w sekundzie.
Jedyne co zrobiłem ostatnio to rozmawiałem z elektrykiem o energii. Co to jest i jak się posługiwać tym pojęciem. Gdy zacząłem się denerwować na jego wyjaśnienie to przywalił mi ręka w ramie mówiąc; TO JEST ENERGIA.!!!

Obiecywałem sobie przypatrzyć się z AP temu zjawisku ale ciągle nie mam na to czasu.
Gdy wyjaśni się te wibracje,oczekiwać można ze popchnie się teorie mocno do przodu.
To czakrowanie !!!

e_pomarancza:
Wiesz, Zbyszek, ty tak mówisz, bo masz to naturalnie. Ja tez mam naturalne wibracje i nie muszę stosować technik bo samo przychodzi. Tu pytają ludzie, którzy nie maja tego daru naturalnie tylko muszą go sprowokować. podajemy więc sposoby które sprawdzają się. I te mechaniczne i te uduchowione, żeby każdy miał wybór.
Ja stosuje te mechaniczne czasami jak chce wyjść na zawołanie. Mam plan naumieć się wychodzić zawsze, kiedy zechcę ;)

set.h

CYTAT(e_pomarancza @ 28.12.2007 – 23:27) *
drugi sposób sam się ostatnio pokazał. leżę bez ruchu na plecach i wyobrażam sobie jak dookoła mnie po torze , zarysie jak mumii egipskiej, lata elektryczny mały punkt. Kulka taka. leci po torze aż trze o świetlisty tor. leci na 3 sekundy okrążając całą mnie. Co 3 sekundy. wczuwam się w te kulkę rytmicznie przebiegającą od stóp do głowy. Od razu wchodzę na wyższą częstotliwość…
jak coś mi się przypomni to dodam, hejka!

Dzięki pomarańcza sposób u mnie zadziałał i wywołał pulsujące na przemian od nóg do głowy wibracje :D Ciekawe czy się uda powtórzyć.

Zbyszek:
29.12.2007 – 19:43

Pomarańczo, tez robiłem sobie kiedyś wirki i ciągnąłem głowa -stopy ,przeróżne obręcze. Ubierałem czasami nawet wielkie rozciągnięte portki co mi same samo spadały.
PO tych udziwnieniach ułatwiłem sobie.Dla mnie najlepsze jest teraz wywoływanie odczucie napięcia w całym ciele bez napinania mięśni. Konieczne jest przeprowadzenie paru wstępnych ćwiczeń. Zamrozić ruch zanim się go wykona . Ryc gotowym ,odczuwać gotowość do ruchu bez jego wykonania. Ogniwo poleceń zostanie przerwane a gromadząca się energia nie będzie pochłonięta przez ciało fizyczne.

e_pomarancza:
Tak to wyższa szkoła jazdy. dla początkujących to co mówisz to magia…;)* miałam przed chwilą fajne wyjście po medytacji krótkiej ;)

Amen:
wypróbuję ten sposób, Zbyszek, wydaje się sensowny…
Dzisiaj miałem dwa ldeki. Może to przypadek, ale nie rozbudzałem się 4+1 (czasem robię sobie przerwy jedno, kilkudniowe by zapobiec habituacji) tylko obudziłem się sam, bez budzika. Potem chwilę leżałem na plecach i następnie na boku, przypominając sobie słowa Draq tzn nie medytując ani nie mając żadnej intencji. Sny pojawiły się później najpierw jeden potem po krótkiej przerwie drugi. Latałem sobie nad drzewami, było super:)
Wracając do tematu… Przy moich kilku jak na razie wyjściach nie miałem żadnych wibracji, nie bardzo w mojej sytuacji widzę sens ich wywoływania.

Conchita:
30.12.2007 – 23:29
U mnie wibracje potrafiły się pojawiać nawet w ciągu dnia w pracy jedynie pod wpływem „zasłuchania się” w rzeczywistość energetyczną czy pod wpływem muzyki czy w ogóle czegokolwiek. Zawsze wtedy wewnętrznie jakby cofało mnie w odbiorze świata. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o związek wibracje-oobe – ma to związek ze zwiększeniem świadomości ciała niefizycznego, czego objawem są wibracje. Cały ten paraliż czy jak go zwą to tylko usztywnienie ciała, gdy świadomość przełącza się na drugie ciało i nie widzę sensu by go wywoływać czy koncentrować się na tym.

A pamiętacie, jak mnie zesłało w ciemności i oddzielenie od ducha niedawno? Pojawił się też jakiś wpływ/lokator na mojej głowie. Właśnie w czasie Świąt miałam kontakt z osobą w depresji, która to ma na codzień od kilku lat. Miałam zajawkę – może uda mi się jej pomóc. Inaczej nie wiedziałabym, o czym mówi, co czuje…
Go to the top of the pageReport Post

Draq:
31.12.2007 – 10:30
Conchita, jeżeli jesteśmy świadomi wyższych wibracji, to automatycznie przestajemy być świadomi niższych i na odwrót. Gdy nie jesteśmy świadomi niższych, to przechodzimy na wyższe, dlatego paraliż stanowi funkcje „zrzucenia” ciała fizycznego. Hmm ja zaczynam porostu odczuwać wibracje i ciężko jest powiedzieć w jaki sposób to robię. Są 2 czynniki, często, gdy wspominam sobie o jakieś sztuce, miejsca do którego chciałbym się udać, to wywołują się wibracje, tak jakby mentalnie mimo iż odczuwam je na ciele. Drugi sposób to napięcie tak jakby wszystkich mięśni niefizycznych, jakbym się skupiał sam w sobie, dziwne jest to do opisania, ale robie to tak jakby fizycznie (czyt. astralnie) nie ruszając się przy tym. Po pewnym czasie mam potrzebę ruszenia się, choćby wylądowania tej energii, jeżeli zdołam powstrzymać się i nie ruszyć do pewnego czasu, to popadam w paraliż i wypycha mnie poza ciało. Ten pierwszy to jest eteryczny, ten drugi astralny.

set.h:
31.12.2007 – 11:30
Widzę Draqu że zaczynasz powoli stosować retorykę jaką zainicjował Zbyszek. Jak czytam o wypadaniu z ciała itp w każdej niemalże chwili to widzę że już nie jest dobrze bo zaczynasz się miotać pomiędzy tym co sobie wyobrażasz a tym co faktycznie się dzieje. Już widzę jak protestujesz …:).

Co do wibracji to nie wiem czy próbowaliście wywoływać je w poza. To co się wtedy dzieje to trudno nawet opisać :d.

e_pomarancza:
Czym są wibracje… ? ja je odczuwam najczyściejsi jako ZACHWYT, jak wzruszenie i zachwyt, zachłyśniecie się dużą partią światła-energii i wessanie jej po każdy kwark i antykwark… Zauważyłam że te wibracje mechaniczne faktycznie mało mi są potrzebne, ale specjalnie ostatnio skupiłam się na nich i obserwowałam je…

Zbyszek:
Hej Set jeśli chcesz sobie trochę przyswoić to o czym mówimy to wskakuj do Bardona,Tam dosyć jasno jest przedstawiona struktura osob człowieka. Ale bądź ostrożny ,bo on również nie zajmuje się wyjaśnianiem podstawowych pojęć tylko leci na wysokosci. Zaklada ,ze to nasza broszka się trochę wysilić i zrozumieć podstawy. W tej sytuacji ,jedyne co zostaje leniuszkom to kpina. Nie zmieni ona jednak mojego postępowania i nie dam ci tego, czego byś oczekiwał.

Conchita:
31.12.2007
CYTAT
Co do wibracji to nie wiem czy próbowaliście wywoływać je w poza. To co się wtedy dzieje to trudno nawet opisać :d.

A dziś mi się właśnie zrobiły:):). Ciekawe, kto za tym stoi? Ale były jakieś powierzchniowe – na powierzchni ciała niefizycznego – wyładowania elektryczne, drapiące i szczypiące. Najlepiej i tak było, jak mi poszedł prąd środkiem głowy – gdyby to miało temperaturę, to pewnie zagotowałaby mi się górna część głowy jak w mikrofalówce… O drapiąco kłująco paląco wibrujących odczuciach nie wspomnę… Ale to było właśnie na powierzchni ciała niefizycznego, które było kształtem z energii z wyraźną powłoczką, która trzymała wszystko w kupie. Nie lubię wychodzić tym ciałem, bo zawsze mam jakieś niemiłe doznania elektryczne – dotyk czegokolwiek wtedy przypomina trzepanie prądem o niskiej częstotliwości, cholernie nieprzyjemne. Co to za ciało? Eteryczne?


4. Mtj I Np

set.h:
Z definicji MTJ to Moja Totalna Jaźń. Termin stworzony przez Darka Sugiera. Uważam że jest w sumie nieprecyzyjny ale praktycznie się go używa jako fajny skrót. (Jeżeli jaźń jest totalna czyli zawierająca jakby z definicji wszystkie aspekty. Wtedy nie mogłoby być nas jako aspektu oddzielonego. Niestety tak jest i stąd jest sprzeczność. Bardziej odpowiedni termin to może WJ czyli Wyższa Jaźń)
Monroe używa terminu Inspek jako określenia istoty pomocnej wyżej rozwiniętej i jak się potem okazało był to on sam jakby z przyszłości. W przypadku terminu MTJ czy WJ jest pewien problem. Monroe np z WJ i MTJ nigdy się nie spotkał. Nawet okazało się że przygoda z Inspekiem musiała się zakończyć ponieważ nie był w stanie dalej go prowadzić z powodu coraz mniejszej dzielącej ich różnicy. To samo tyczy się NP. Monroe miał w sumie tylko AA który był jego przyjacielem jeszcze z KT95 i kilku przyjaciół z Ziemi których spotkał po ich fizycznej śmierci. Dopiero Moen wprowadził mnogość NP i prośbę ich o pomoc. Nie wiem co o tym sądzić dodatkowo NP moim zdaniem wybitnie pieprzą farmazony. Ich wypowiedzi bazują jedynie na naszej wiedzy i jestem przekonany że są to wytworzone przez nas pseudo świadomości. W OBE wygląda to jeszcze w miarę wiarygodnie ale zupełnie nie rozumiem wiary w czasie podróży mentalnej w to co się pojawi jako słowa od NP. Wracając do Monroe fakt że od wołania o pomoc rozpoczęła się jego nowa jakość w podróżach i kontakt z Inspekiem. Ale można zauważyć że ten kontakt i spotkania są zupełnie inne i różne od tych które opisujemy.
W sumie przyczepiłem się ostatnio do silverki o te słowa od NP odnośnie położenia ich planety. Było to tak nieprecyzyjne i naiwne że na pewno nie było słowami od jakiegoś innego bytu tylko wytworzoną iluzją jej pseudoswiadomości która bazowała na jej wiedzy astronomicznej która nie musi być przecież prawdziwa bo akurat się tym nie interesuje.
W przypadku MTJ który tak niby wspaniale nas nosi w przestrzeni okazało się że równie dobrze podróże wychodzą mi bez jego pomocy. Wystarczy silne wewnętrzne przekonanie i lot jest równie łatwy. Dlatego wnioskuję że MTJ i NP to tylko złudzenie i iluzja naszej świadomości (tak jak np boty) które tylko oddala nas od poznania prawdy i dotarcia dalej.
Pytanie jak oddzielić ziarno od plew i czy jest sens wierzyć w słowa spotykanych w OBE istot a już zupełnie bez sensu wierzyć w nie w podróży mentalnej.

Conchita:
Są ziarna i są plewy – trzeba zachować zdrowy rozsądek i po prostu dobrze obserwować nie dając się ponieść emocjom i pragnieniom.

Nic mnie to nie obchodzi, że Monroe nie spotkał się z WJ, tak jak ja niezupełnie spotkałam się z MTJ. U mnie na hasło MTJ albo pojawiła się inna osobowość/istota/NP z Dysku albo mój wzorzec energetyczny na to wcielenie, albo ja z rozszerzoną świadomością (coś jak inspek – i w sumie to rozumiem obecnie jako MTJ – wyższa świadoma ja).
Odmiennym „hasłem” jest dla mnie WJ, Wyższa Jaźń – jest to wspólnota świadomości z mojego najbliższego Dysku, w jej skład wchodzą różne istoty, NP, ale jest to poziom wspólnoty wiedzy i świadomości. Podłączając się do WJ dostaję informację, których nie znałam wcześniej, rzeczy są wyjaśniane, rozumienie korygowane. Był taki czas, że sobie gadałam z WJ słowami w RF. I zadawałam pytania – weryfikacje były w odpowiedziach. Raz po napisaniu „duchowego” maila zapytałam WJ, czy dobrze to ujęłam, czy nie pokręciłam. I odpowiedź przyszłą, że nie zrozumiałam adresata listu, chodziło mu o coś innego. Zajrzałam do maili, porównałam – i qrka, mieli rację…. Raz się podłączyłam i akurat na gg ktoś mnie zapytał co sądzę o Merkabie. Nie miałam o tym pojęcia, wyobraziłam sobie mętnie jakieś trójkąty – i ten obraz został zmazany a na jego miejsce ustawiony inny, który okazał się prawdziwy! Wiedza też, co lepsze moje WJ miało zupełnie konkretne zdanie na temat Merkaby…:). W ogóle jest to kierunek poszukiwań inny niż OOBE, być może dlatego Monroe się nie interesował tym. To jest jakby kontakt z tym Ja-Tam, bo okazuje się, że ta wspólna świadomość i wiedza może się kontaktować z nami. I tyle.

A plew jest do cholery i trzeba zachować rozsądek i porzucić myślenie życzeniowe.

Nie mieszaj do tego Przewodników Moena. Są na różnym stopniu świadomości. To są istotki zainteresowane przeprowadzeniem umarlaków do właściwych dla nich obszarów. To poważne zadanie, bo wielu ludzi po śmierci zostaje w mętnych stanach świadomości na poziomie pragnień i ich realizacji w niefizyce, nie odnajdując w sobie wyższej świadomości i drogi do Domu. Bez obrazy, ale to jakbyś Ty umarł jeszcze niedawno temu i siedział w OSPUO nie wierząc w nic innego.

EDIT. Właśnie zadałam niejako w ślepo pytanie do WJ – i co dalej, były te oobe, były różne rzeczy, ale stoję w miejscu i nie widzę następnego kroku…
I pół godziny nie minęło – jest. Ło matko. Dzizas i paczka:). Ale teraz zaczną się jazdy, ale muszę twardo wziąć się do kupy. Nie chcę pisać szczegółów, żeby nie zapeszyć. Ale jeśli się zacznie to będziecie wiedzieć… Na razie to tylko koncept:)

set.h:
Mam pewną teorię na temat NP. Wydaje mi się że NP nie mogą nas uczyć jakby bezpośrednio i tym samym prowadzić za rączkę. Wpływ NP jest subtelny nieraz nieodczuwalny ale daje się niekiedy odczuć pod wpływem głosu czy siły naprowadzającej. Nigdy nie ingerują bezpośrednio chyba że sytuacja jest naprawdę „krytyczna” z ich punktu widzenia. Ich nauka nie polega na wytłumaczeniu i opowiedzeniu ale na własnym doświadczeniu i własnym zrozumieniu. W przypadku błądzenia lekcja się powtarza dopóki nie odnajdzie się samemu właściwej drogi. Dlatego do wszystkich przekazów i bezpośrednich spotkań z NP podchodzę bardzo sceptycznie bo są to z w przeważającej większości twory umysłu.

Zbyszek.
01.04. 2009
Ciężko jest przebrnąć przez stertę odmiennych relacji!
Majac kochanego brata nad głowa, doszukaliśmy się: Boga, MTJ. Wyższej Jaźni, czy dysku. Te wszystkie formy są tym samym , przyoblekając naszym chceniem różne postacie, czymś dzielącym nas ciągle na grupy.
Skąd bierze się takie bogactwo ludzkiej myśli, tak wiele nieudanych prób rozmienia ludzkiej Jaźni, tak prostej w swej istocie?
To nasze pragnienia umożliwiają wizualizacje przeróżnych form naszej WSPÓLNEJ JAŹNI. To one, wytwarzają postać brodatego MTJ, lub czułego przyjaciela, wyodrębniając ich jako jednostkę ze wspólnego kosza, określając ich ksztalt i formę i przyznając im zadania, stajać się tym samym spełnionym życzeniem, spełnioną modlitwa.
Sarkazm setha jest w pełni uzasadniony.
Należy jedynie dodać , ze za tworami umysłu skrywa się coś o wiele więcej, niż postrzegł to nasz dociekliwy kolega.
Za nimi skrywa się nasza Jaźń, przyzwyczajona do kształtu i formy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii EKSPERYMENTY, Oobe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „OOBE

  1. Anna pisze:

    pisze o moim ostatnim śnie,w skrócie…prawdopodobnie odwiedziłam Zbyszka, weszłam do jego domu bo kolezanka powiedziała ze tu leca fajne polskie filmy…potem zainteresowały mnie płyty muzyka i rózne okazy ksiązki itp, wieczorem przyszło dużo ludzi i zbyszek mi zaoferował unikatowa miksture po której moge inaczej doswiadczyć …nie byłam przekonana ale upiłam troche zaczełam widziec jak przez noktowizor na zielono, korytarz i jakcys ludzie w nim, głośno kometntowałam to co widze śmiałam sie, ale nie chciałam z obawy przed utrata kontroli głebiej w to wchodzić, przysiadłam sie do miłej dziewczyny o pociągłej twarzy i ładnym długim prostym nosie chyba dłuższe włosy i wyższa odemnie (ja ok 163) powiedziałam ze zażyłam miksturę a ona ze szkoda ze nikt mi nie powiedział, ze jak juz raz to sie zażyje to nie ma odwrotu. Albo -czy Zbyszek mi powiedził ze kto raz to zażyje to już nie ma odwrotu?…cos w tym stylu…pisze o tym bo wysłałam juz ten sen w meilu do zbyszka, a on na to ze sie zgadza, bo Herbina ostatnio twierdziła ze jak ktoś raz zadał sie z duchami to juz nie ma odwrotu…

  2. maolo pisze:

    Witam
    Próbowałem przesunąć świadomość na serce będąc w po za… Pierwsza próba skończyła się cofnięciem do ciała fiz. ale po chwili znów je opuściłem i po raz kolejny ponowiłem próbę – I nic, zupełnie nic. Dlatego postanowiłem skopić uwagę na głowie i nagle ogarnęły mnie potężne fale energii dochodzące do, lub wychodzące z czoła. Były na tyle silne, że czułem jak moja fizyczna głowa niemal odbija się od poduszki. Częstotliwość fal była naprawdę wysoka. Charakter płynącej energii był, nazwę go czysty tzn. nie miał nic wspólnego z mrowieniem lub uczuciem porażenia prądem, jaki czasami mają drgania ciała towarzyszące podczas jego opuszczania… Wracając do tematu, fale skupiały się tylko i wyłącznie na czole. Jeszcze, co do ich charakteru, był to pulsacyjny jednostajny strumień jakiejś energii. Wchodzący lub wychodzący (trudno stwierdzić) z czoła Powiem szczerze, że się przestraszyłem i po krótkim czasie postanowiłem wrócić do ciała. Jeśli chodzi o próby przeniesienia świadomości w okolice serca, będę je próbował ponowić.
    Nie wiem czy to miejsce na osobiste dygresje, ale mam pytanie, czy ktoś z Was wie jak dostosować zmysł wzroku w poza, tzn spostrzeganie? Chodzi o to, że gdy kontaktuję się ze zmarłymi, tylko ich słyszę, a nie potrafię spostrzec. Wraz z początkiem rozmowy kilkakrotnie słyszałem delikatny dźwięk dzwoneczka, ale to tylko wtedy gdy byłem przez nich niefizycznie budzony. Tylko raz udało mi się widzieć ich postaci jako szare, przeźroczyste sylwetki przez, które przechodziły nieregularne smugi białego światła. Znacznie częściej wyłącznie słyszę, raz lepiej raz gorzej ale słyszę. Czy jest jakiś sposób aby pokonać tę barierę czerni? Zdaje sobie sprawę, że może za bardzo ufam swym fizycznym oczom i stąd te kłopoty w niefizycznym postrzeganiu, ale niczego pewien nie jestem. :) Pozdrawiam

  3. Zbyszek pisze:

    Ello Anna.
    Chyba tej samej nocy przejaśniła mi się świadomość w czasie snu. Szybowałem przy suficie wielkiego pomieszczenia. Spotkanie obelotów, wyszeptał jak zwykle gdzieś za plecami Staszek. Mnóstwo ludzi na środku sali bawiło się, trzymając za ramiona, szorując stopami w szeregu gęsiego .jak dzieciaki we wspólnej zabawie. Poszybowałem na środek sali i zbliżyłem się do grupy. Tracąc na chwilkę dostrojenie do astrala, prowadziłem z nimi rozmowy o świadomym śnieniu, utykając przy tym świadomością w ciele mentalnym. Odzyskałem ja ponownie w astralu, demonstrując fikołki w powietrzu. Wychodziły mi nieporadnie, blokowane fizycznymi przyzwyczajeniami.
    Podlatując ponownie na środek sali przyglądałem się maszerującej osobie. Odwracająca się dziewczyna spojrzała mi prosto w oczy. Pamiętam jej zdziwienie. Spotkanie to pochłonęło cala moja energie, Tracąc świadomość usłyszałem komentarz Staszka dotyczący stroju obserwowanej dziewczyny,- ARTYSTKA.
    Obserwowana postać zaczęła przybierać rozciągnięte, luźno zwisająca artystyczna suknie z przedziwna kamizelka.
    Następnego dnia. list Anny odświeżył mi pamięć..
    Opis jej snu, przypomina w dużym stopniu moje nocne przygody. Nie było w nich twojego drapieżnego robaka w akwarium ani żadnych wypowiedzi z Matrixa ,”teraz nie ma już z tego wyjścia”.
    Przypomniały mi się za to istotne szczegóły, jakie się wydarzyły u mnie dzień wcześniej, te właśnie wyśnione przez Anne elementy fabuły jej snu, odgrywały dużą role w mojej rzeczywistości fizycznej. One wydarzyły się rzeczywiście ale odrobinkę inaczej.
    Szwagier sfotografował dziwnego robaka, chwaląc się udanym zdjęciem przy obiedzie. Córka przygotowała się do fotografowania chlapiącej wody, w której miały pływać rożne symboliczne elementy.
    Na domiar tego, przez ostatnich parę dni, sprzeczałem się z Herbina. Sprzeczkę wywołało jakoś tak tak sformułowane zdanie.
    „Gdy raz się to rozpocznie to nie ma z tego już wyjścia.”
    Uwaga ta dotyczyła współpracy z opiekunami.
    Co się stało gdy utraciłem dostrojenie w astralu?
    Dla mnie czas się zatrzymał i jedyne co mogę sobie przypomnieć to było wytracanie prędkości myśli i zamieranie w bezruchu. Z relacji Anny wynika, ze wyśniła cala przygodę , w której brałem udział.
    Wielokrotnie zdarzały się nam takie przygody w AP. Ktoś z nas tracił dostrojenie i wypadał ze snu a pomimo tego był nadal widziany przez innych uczestników przygody. Prowadzili oni z nim nawet rozmowy.

    Zastępujące nas astralne sobowtóry informowały postronne osoby o istotnych zdarzeniach z naszego życia. Te informacje które zapisały się świeżo w szczególnie żywy sposób w pamięci stawały się nawet fabula wspólnego snu. W śnie, gdy mamy ograniczona świadomość nie postrzegamy różnicy czy osoba z która rozmawiamy jest jaźnią w ciele astralnym czy tylko uformowanym przez niego jego mysloksztaltem , samoświadomym ciałem astralnym, pląsającym w jej zastępstwie po astralu..
    W czasie mentalek cześć z nas postrzega przez krotka chwilkę astralna rzeczywistość, większa cześć przygody znajdując się w planie mentalnym. W momentach klarowności obrazu, tkwią swoja jaźnią w ciele astralnym. Tracąc obraz szybują ponownie w plan mentalny. Wielokrotnie dochodzi do rozdzielenia tych dwoch ciałek. Śniąca jaźń znajdująca się w ciele mentalnym, uczestniczy tylko częściowo we własnym śnie astralnym, – sen rozgrywa się w dwóch dymensjach jednocześnie. Sen jest kreowany w mentalu a jednocześnie rozgrywa się w astralu, z udziałem rozdzielonego ciała astralnego. Śnimy wtedy w dwóch miejscodymensjach jednocześnie niczego nawet nie postrzegając i nie zachowując przygody w pamięci.

    Często śnimy w ciele mentalnym, wykształcając w sporadycznych przypadkach ciałko astralne w miejscu w którym się znajdujemy, umożliwiające nam krótkotrwały wgląd w świat form astralnych. W czasie nocnych wojaży przytrafiają się nam wszystkie rodzaje snów.

  4. Herbina pisze:

    Cala moja wypowiedz bedzie mala dygresja – sprostowaniem .
    Oj, Zbyszku, jak tak czytam co piszesz co ktos powiedzial to nie moge nie prostowac. To zdanie, ktore powiedzialam dotyczylo jednej jedynej konkretnej metody a nie wspolpracy z pomocnikami w ogole. Do tego i ja i Ty na temat tej konkretnej metody za malo wiemy zeby to w ogole oceniac , najpierw trzeba byloby wiedziec dlaczego tak ta metoda przebiega a tego jeszcze nie wiemy a Ty piszesz o tym, jakby dotyczylo to wspolpracy z przewodnikami w ogole. Tak szybko wysuwasz wnioski , tak szybko oceniasz i przyrownujesz, ze sens wypowiedzi zostaje rozmyty lub zmieniony.
    Mysle, ze wazne jest aby jezeli ktos cos mowi traktowac to bez wlasnej perspektywy, mozna ja na chwile odlozyc, posluchac, a dopiero potem zobaczyc jak sie to ma do informacji wlasnych i z doswiadczen innych na ten temat zamiast od razu miec juz wnioski zanim ktos skonczyl mowic, w ten sposob uniknie sie nieporozumien i pozniejszych sprostowan a do tego ma sie wieksza szanse na poznanie czegos nowego nawet jesli potem mialoby sie z tym nie zgodzic. Inaczej slyszy sie to, co sie slyszec chce lub co sie komus wydaje, ze slyszy bo wlasnie ta wlasna perspektywa przeszkadza slyszec to co ktos inny mowi.
    Kiwam teraz glowa i serdecznie Cie pozdrawiam, hej! :)

  5. Zbyszek pisze:

    Dzieki za sprostowanie, bez którego wdarło by się tyle błędów i tyle mistrzów by ucierpiało:) Ciekawi mnie bardzo kim była ta osóbka spotkana przez Anne.
    Oczywiście , ze pokręciłem twoja wypowiedz, zapominając szczegóły. A może celowo?
    Interesująca jest dla mnie szczególnie fabula snu Anny. Jak doszło do jej spotkani z ta urocza osóbka u mnie w domu i jak zostały przez nią zwizualizowane nasze wcześniejsze rozmowy. Nie bierz tak do serca.
    W tym poplątaniu kryje się coś tak bardzo ważnego, coś co zanotowała Anna w swoim śnie. Chyba wyszło nam to przypadkowo:)))
    Jej sen zawierał o wiele więcej interesujących szczegółów, które w swym opisie pominęła a ktore by sporo wyjasnily / pomijamy celowo.

    Hej Maolo, jesteś jedna z nielicznych osoba, z pytaniami, na tym blogu.
    Większość ludzi tez tylko słyszy, wynika to chyba z formy komunikacji. Łatwiej jest niefizycznym osobom w nas wniknąć i przy pomocy naszych ciałek nawiązać dialog niż dać się komuś zobaczyć, w jego niefizycznej postaci. Wymaga to pełnego transu i dostrojenie do astrala. Mnie udało się tylko parę razy zobaczyć dokładnie zmarła osobę, będąc w ciele fizycznym.
    Duza poprawę odczujesz, gdy zaczniesz zwracać uwagę na postrzegane obrazy w fizyku. Gdy się przyzwyczaisz do aktywnego patrzenia, ządania obrazu przy wykonywaniu codziennych czynnościach, to twoje zwykle sny staną się klarowniejsze i łatwiejsze do postrzeżenia, bardziej patrzące niż myślące. W tym wypadku twoja wola, zmieni niepostrzeżenie twój pryzmat energetyczny i odczujesz poprawę.
    By postrzegać niefizyczne osoby , nie tracąc wzroku fizycznego , tz. nakładać dwa plany na jednym postrzeganym monitorze, to nie wiem za bardzo, co należy zrobić. Sporo pisalem o percepcji niefizycznej na blogu, jest porozyucane w roznych tematach.
    Mnie się to często udaje ale nie potrafię tego wyjaśnić.
    To jest jakiś przekręt ze świadomością / DAREK/,chcącą być ślepą dla zaoszczędzenia czasu na ciekawsze i wazniejsze dla niej sprawki.:)
    Kiedyś zajmę się teoria poszerzaniem percepcji na niefizyczne plany, spisze wnioski, trochę potrwa bo to temat ciężki i wymaga sporo przemyśleń.

  6. Anna pisze:

    Hej Zbyszek,tak to by wyjasniałao dlaczego np nie mogłam zobaczy Twojej twarzy tylko ,mogłam spytac kim jestes , na co usłyszałam jakby zniecierpliwione, -jak to jestem Zbyszek… wtedy dotarło do mnie ze może ten Zbyszek z ciałek, bo chwilowo nie znam innego…
    Tej dziewczyny nie widziałam dokładnie bo siedziała sobie bokiem ja przysiadłam sie tylko do niej więc widziałam jej twarz z profilu, no i pamietam ładny długi prosty nos:) i cała atmosferę jaka wytwarzała, bardzo przyjemną i specyficzną jednyna w swoim rodzaju to odczułam, a na czym by to miało polegac trudno opisac, po takim jednorazowym odczuciu. Zbyszek był jakby gospodarzem tej imprezy która odbyła sie jakby u niego, wieczorem przyszło dużo duzo gości, było fajnie! tylko zastanawiałam sie jak on robiąc czesto takie imprezy utrzymuje dom w czystości (to jasne wszyscy spotykają sie w oob):)
    Myślałam o tym co mówiłes o ciałkach bo trafiłam na taka wypowiedź na strnie obemaniaka :) ciakawy masz tembr głosu i sposób mówienia ! Tam chyba wypowiadały sie trzy osoby w trzech odcinkach audycji.
    Tak w zastawianu ciałek ,w róznych miejscach, odkryłam pewien potwierdzający styczny punkt. Wielu jasnowidzów widzi w miejscach gdzie cos istotnego sie wydarzyło jakby dawne obrazy, rycerzy przy starych zamkach, zakochanych przy drzewie w lesie, zabójstwo i inne intensywne wydarzenia zapisują sie w przestrzenii, może to znaczyć ,że tam gdzie cos przeżylismy zostawiamy swoje energetyczne ślady a czesto i całe ciałka, jak przezycie było istotne, potem możemy we wspomnieniach czesto tam wracac i przezywać od nowa te chwile. A poeta dostaje natchnienia czy inspiracji własnie przebywając tam gdzie sie kiedyś cos działo.
    Pozdrawiam serdecznie!
    PS dokonałam pierwszego kroku w celu zaożenia bloga, ale nie wiem dalej czy cos z tego bedzie:)

  7. maolo pisze:

    Zbyszku, dziękuję za odpowiedź i sugestie :) Pozdrawiam

  8. Zbyszek pisze:

    Zajrzałem do notatnika Herbiny, natrafiajac na jej probe przypomnienia sobie poprzednich reinkarnacji: tekst z 28 marca.
    http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/
    Dramatyczny opis wewnętrznych napiec. Tak się składa , ze w podobnym czasie jechałem samochodem, gdy nagle wyskoczyła z nicości mi przed szyba Herbina, wymachująca rękoma. Gestykulowała w śpiącym ciele ostrzegając, ze tak się nie robi, mnóstwo ostrzeżeń , sympatycznych znaków rękoma. Nie bylem zbyt zachwycony jej obecnością w czasie jazdy samochodem, tuz przed skrzyżowaniem.
    Bylo to tylko śpiące ciało, pochłonięte wyjaśnieniami, ale mogło stać się przyczyna utraty mojej koncentracji w czasie jazdy.
    Stop,- powiedziałem gwałtownie w umyśle. Nie chce z tobą rozmawiać, nie teraz, odcinając się polem energii. Moja ingerencja okazała się głębsza niz myślałem, gdyż wypełniło mnie zimno, dziwne doznanie, przypominające chłód na całym ciele i niezwykły spokój. Zamykam serce, pomyślałem, odczuwając niemal natychmiast stalowy chłód na całym ciele i niezwykły bezruch.
    Udało się pomyślałem, jadać dalej.
    Po chwili zacząłem odczuwać klucie w okolicy serca. Ból towarzyszył mi następny dzień, wywołując niepokój. Takie samo uczucie mi towarzyszyło gdy Draqu wkręcił mi rurkę w serce, w czasie ćwiczeń na zlocie. Parę dni mnie kluło. Gdy Draqu wizualizował coś w półśnie, z mojego ciała wyszła Japonka, stajać naprzeciwko niego. W tym czasie starałem się połączyć mentalnie z Brucem Moenen, nie wiedząc, ze on jest w tym czasie w Japonii……
    Gdy odczułem tym razem to samo klucie, w okolicy serca, takie jak wtedy, w czasie tych ćwiczeń z Draqiem, domyśliłem się, iz stworzony został jakiś mysloksztalt, odpowiedzialny za te klujące bole.
    Szukając późnym wieczorem wyjaśnienia, otworzyłem się w transie na pojawiające obrazy. Chce wiedzieć co się stało, sformułowałem pytanie.
    Dosłownie natychmiast pojawił mi się obraz wielkiego loda w waflu z dwiema japońskimi pałeczkami.
    Wyciągając lód z niego, nie wierzyłem bym mógł takim łatwym sposobem pozbyć się klucia serca.
    Kilkakrotnie starałem się odtworzyć obraz lodu w waflu, wygrzebując z niego kryształki lodu. To moje serce topnieje, sugerowałem sobie skojarzenia.
    Odczuwając ciepło w klatce piersiowej, stwierdziłem , ze klucie przeszło. Kręciłem się na wszystkie strony, wymachując rozbawiony rękoma. Mam histerie, stary histeryk ze mnie, ha ha.
    Sprawka wyjaśniła sie nieco po przeczytaniu artykułu z blogu Herbiny (28 marca), dotyczącego jej odczytu pamięci ze śpiącego ciała, będącego w jakimś stopniu nieświadomą kontynuacją komentarza pełnego rozterki, jaki wpisała na moim blogu 27 marca, .
    Jak przedziwne formy w śnie przybierają nasze obawy, posłużyć może zabawna przygoda z Conchita.
    Zbierając wieczorem papierówki w ogródko, wyraziłem jedynie ciche życzenie, by komuś rozdać te jabłka, gdyż będę musiał obierać je pewnie cala noc.
    Nie ma ich kto odebrać? Bum stało się ale w krainie snów. Tej samej nocy, jakaś nieznana osoba, przywiozła Conchi cala ciężarówkę jabłek, zawalając nimi drzwi domu.
    Co ja z nimi zrobię, martwiła się tym razem już Conti w czasie swoich nocnych snów.
    Ciekawa była również przygoda z Pieczywem. Oglądając film pełen dynamicznych ujęć, zwróciłem szczególna uwagę na przewracającego się motocyklistę. Impetem szurał pod ciężarówką, wisząc na ślizgającym się motocyklu. Och , zaparło mi dech jak dziecku. W nocy wylądowałem na motocyklu, u śniącego smacznie Pieczywa w taki sam sposób , ślizgając się bokiem, na lezącym motocyklu. Z nocnych snów, pamiętałem chyba jedynie mgliście nasze spotkanie. Z jego relacji poskładaliśmy całość. Oczywiście motocykl odgrywał największa role.
    Umawiając się raz na wspólne śnienie z Noble, usłyszałem później od niego relacje z oobe. Pędziła po ulicy jakaś wielka, bardzo wielka, ruda świnka morska, miała czerwone oczy, wielkie jak opony. Ha , ha uśmiałem się wtedy, ja miałem przepyszna ryżawą świnkę z czerwonymi oczyma, zdechła dawno temu , ona tez tak biegała pod ścianą, jak szalona, świecąc czerwonymi ślepiami. Biegała nawet astralnym ciałem, gdy się rozmarzyła w klatce. Często ja widziałem jak sunęła szybko swoja utarta ścieżka, zawsze ta sama droga, jak w realu.
    Ileż prawdy musi się kryć w przysłowiu, by chcąc zmienić życie, należy zacząć od sprzątania piwnicy.

  9. Herbina pisze:

    Wiesz, jak przeczytalam u Ciebie na blogu , ze powiedzialam to czy tamto i bylo to pomieszane ( a ja nie lubie takich rzeczy, bo to troche jak zabwa w gluchy telefon) to stojac w kuchni i smarujac chleb zauwazylam, ze rozmawiam z Toba ( w myslach, jakby w drugiej uwadze), pomyslalam wtedy, ze lepiej napisze zamiast tak gadac w myslach, potem stojac przed lustrem w lazience znow stwierdzilam, ze z Toba gadam. Pomyslalam wtedy, nie! Nie bede z nim gadac, bo cholera wie, co wlasnie robi, moze jedzie samochodem albo co , przypomnialo mi sie, ze kiedys cos takiego mowiles, ze zdaje sie, ze Conchita ( o ile sie nie myle to ona ) odebrala kiedys info od Ciebie jadac samochodem . To nie sa najlepsze sytuacje do kontaktow , wiec stwierdzilam, ze napisze lepiej co mysle. Oj, przykro mi, ze miales potem bole serca, ja bylam przez chwilke na Ciebie zla, ale wiesz, ze nie potrafie sie dlugo zloscic i jak napisalam , ze kiwam glowa i Ciebie pozdrawiam to faktycznie Cie pozdrawialam , sama mam wiele wad i „wadow ” wiec szybko mi zlosci na innych ludzi przechodza. Nie zrobilam nic, co mogloby Ci sprawic bol , mysle, ze to wrazliwosc na to, ze nie lubisz jak ktos ma Ci cos za zle to spowodowala.
    Trzymaj sie cieplo , pozdrawiam, hej!

  10. Zbyszek pisze:

    Hej Herbina, oczywiście, ze się nie boczę. Nasza przygoda wydaje mi się bardzo interesująca. Dziękuje Tobie bardzo za rozbrajającą szczerość, bez której nie dałoby się czegokolwiek wyjaśnić, popchnąć eksploracji do przodu. Twój głos się dla mnie bardzo liczy.
    Celem tego bloga jest przecież wyjaśnianie nieświadomych kontaktów, jakie zachodzą miedzy nami, zarówno w dzień jak i w nocnych snach, gdy się cieszymy jak i złościmy. Zdjęcia obrazów w ART, umieściłem jedynie by nadać moim zainteresowaniem trochę błysku, przyciągają ludzi wzrok, -budzą przecież zainteresowanie, nadają moim spostrzeżeniom wiarygodności. Prace twórcza zepchnąłem na margines, precz w kat, liczy się dla mnie jedynie JAŹŃ.
    Czym lub kim ona jest?
    Bez udziału naszej Jaźni- swiadomosci, wymieniamy się informacjami, przesyłając sobie nawet emocjami i to bez względu na dzieląca nas odległość.
    Zjawisko to jest wręcz nieosiągalne w laboratoryjnych warunkach.
    Co jest tego przyczyna ?
    Przyznam się , ze muszę trochę prowokować ta niewidoczna komunikacja, by dała się podejrzeć, trochę uszczypnąć, trochę pogłaskać.
    Nie bez powodu, po tylu tysiącach lat, ciągle się roztrząsa istnienie ludzkiego ducha, podśmiewając z siebie samego. Ten stan rzeczy, choć ulega powoli poprawie, rodząc alternatywne zbzikowane ruchy, to ciągle jeszcze jako całość, jesteśmy zamrożeni, oślepieni i przestraszeni niemożliwością określenia warunków badan naszych umysłowych procesów.
    Komunikacja nadzmysłowa zachodzi spontanicznie, w sprzyjających jej naturalnych okolicznościach. Nie daje się łatwo sprowokować, nie wystarczy w nas chęć jej postrzegania, tak jak nie da się kogoś w jednej chwili pokochać czy znienawidzić.
    Obserwując siebie, jesteśmy w stanie postrzec to co jest niewidoczne w laboratoryjnych warunkach. Cala rzeczywistość staje się planem w którym jest jedynie możliwe badanie.
    Zachęcam po raz któryś, wszystkich chętnych od samoobserwacji, byśmy wspólnie popchnęli do przodu samopoznanie. Rozwiązanie tajemnicy istnienia jest jedynie dzięki takim jak my możliwe, dzięki zbzikowanym maniakom stanów swiadomosci.
    Analityczność i chłodny racjonalizm na nic się nam zda, gdy potrzeba do tego czegoś o wiele więcej.

    Jest ciężko jest przebrnąć przez stertę odmiennych relacji!
    Majac kochanego brata nad głowa, doszukaliśmy się: Boga, MTJ. Wyższej Jaźni, czy dysku. Te wszystkie formy są tym samym , przyoblekając naszym chceniem różne postacie, czymś dzielącym nas ciągle na grupy.
    Skąd bierze się takie bogactwo ludzkiej myśli, tak wiele nieudanych prób rozmienia ludzkiej Jaźni, tak prostej w swej istocie?
    To nasze pragnienia umożliwiają wizualizacje przeróżnych form naszej WSPÓLNEJ JAŹNI. To one, wytwarzają postać brodatego MTJ, lub czułego przyjaciela, wyodrębniając ich jako jednostkę ze wspólnego kosza, określając ich ksztalt i formę i przyznając im zadania, stajać się tym samym spełnionym życzeniem, spełnioną modlitwa.
    *
    Sarkazm set.ha w 15 -ostatnim tekście AP jest w pełni uzasadniony.
    Cytuje;
    „Dlatego do wszystkich przekazów i bezpośrednich spotkań z NP podchodzę bardzo sceptycznie bo są to w przeważającej większości twory umysłu”
    *
    Należy jedynie dodać , ze za tworami umysłu skrywa się coś o wiele więcej, niż postrzegł to nasz dociekliwy kolega.
    Za nimi skrywa się nasza Jaźń, przyzwyczajona do kształtu i treści.

  11. Herbina pisze:

    No wlasnie, obserwujac siebie , swoje mysli mozna wiele wnioskow wyciagnac.
    Czysty umysl pozwala na skontaktowanie sie z wlasnym wnetrzem, na poczucie odpowiedzi. Odpowiedzi wtedy daja odczucie w komorkach , najczesniej skupiajace sie w splocie slonecznym, albo czuje sie tam przestrzen i cialo oddycha gleboko i swobodnie albo cos sie tam zaciska i brakuje pelnego oddechu, powolne, rozwleke mysli sa dla mnie znakiem , ze umysl chce koniecznie cos mielic i nie chce dopuscic do stanu bez mysli, wtedy musze przestac sluchac tych rozwlekych mysli , uwazam je za zagrywke umyslu dla zatrzymania uwagi.

    Mysli sie, ze mysli sa wlasne i nikomu nic do tego a tak naprawde sa one „dobrem ” ogolnym, pisze „dobrem” bo nie zawsze sa one dobre.
    Sa dialogi z samym soba i sa dialogi z innymi ludzmi.Opisze swoje doznania i wnioski, moze u innych ludzi przebiega to inaczej .
    Dialogi roznia sie stanem umyslu; te , w ktorych rozmawia sie ze soba sa bardziej chaotyczne i malo klarowne, te, w ktorych rozmawia sie z innymi sa jak normalne rozmowy z ta tylko roznica, ze rozmowca nie znajduje sie przede mna w ciele fizycznym.
    Kiedys wnerwila mnie znajoma i w myslach toczylam z nia rozmowe, to byl czas kiedy mialysmy sie spotkac, ona miala zadzwonic, nie zadzwonila i ja do niej tez nie, bo musialabym jej powiedziec w realu co mysle o jej postepowaniu a nie bylam na to gotowa, ona nie zadzwonila bo nie byla tez gotowa na uslyszenie tego, co bym jej powiedziala, czula tylko , ze cos nie gra, domyslala sie co. Wszystko , cale rozmowy stoczyly sie poza cialem a wplyw na real byl taki, ze nie mialysmy ochoty sie spotkac , powstala miedzy nami dziwna energia.

    Wiele razy bylo tak, ze kiedy mialam czysty umysl przez chwile to slyszalam w umysle jak ktos mi cos opowiada, np. stary znajomy oznajmia, ze jego zona urodzila dziewczynke, kupili miezkanie itd. , takie rozmowy pojawiaja sie samoistnie w czystym umysle, dla mnie to znak, ze cos takiego naprawde ma miejsce. Po tej konkretnej wiadomosci dwa dni pozniej dostalam e-miala , w ktorym byly dokladnie te wiadomosci, ktore uslyszalam wczesniej.
    Mysle, ze takie rzeczy dzieja sie u kazdego tylko nie bierze sie ich na serio, w codziennym zaganianiu nie sprawdza sie czy to, co sie wczesniej slyszalo jest rzeczywistoscia, bierze sie to za jakies majaki umyslowe. Majaki umyslowe to dla mnie mysli chaotyczne powstajace z mieszanek mysli i wplywow, zazwyczaj niewiele z nich wynika poza emocjonalna , nieupozadkowana warstwa, ktora je tworzy.
    Natomiast to, co samo przychodzi kiedy ma sie umysl czysty ma najwieksza wartosc, wtedy zwracam na to uwage, mozna wtedy zobaczyc wiecej niz by sie chcialo.
    Ciekawe sa dla mnie odczucia w ciele , ktore sie czasem pojawiaja, kiedy Zbyszek o mnie mysli , lub ze mna poza cialkiem rozmawia to czuje ruch na glowie, jakby mi ktos przebieral palcami po czuprynie z prawej lub lewej strony, czasem pytam sie wtedy – kto to? Czasem nie ma obrazu ( wtedy to ktos nieznajomy moze byc) a czasem przychodzi mi na mysl Zbyszek. Ostatnio kiedy tak sie stalo zapisalam sobie czas, w ktorym mialo to miejsce i okazalo sie, ze w tym czasie Zbyszek napisal poprzedniego posta, takie drapanko na glowie mialam 1 kwietnia od 9 rano do 9.30 , Zbyszek na skypie powiedzialm, ze wtedy pisal tego posta.
    Fascynujace mi sie wydaje ile dzieje w pozacialkowych rozmowach, ostatnio dochodze nawet do wniosku, ze to TAM dzieje sie to, co decyduje o tym co dzieje sie TU. Musze to przemyslec…

    2. Jeszcze do tego wszystkiego dochodzi prawdziwa rozmowa z wnetrzem . Te rozmowy dzieja sie same, powstaja wtedy gdy jest jakies bardzo, bardzo wazne pytanie, ono sobie jest i jest tak wazne, ze przycmiewa wszystko inne. Potem albo przy pierwszej ciszy w umysle przychodzi odpowiedz w formie obrazka najczesciej wraz z info – rote, odpowiedz jest najczesciej prosta i logiczna, choc czesto droga logiki na taka odpowiedz by sie nie wpadlo, odczucia w ciele wtedy to uniesienie ( nazwalabym to specyficznym rodzajem milosci) i poczucie bezpieczenstwa. Odpowiedzi same padaja kiedy pytanie jest zwiazane w jakis sposob z duchowoscia.
    Czasem odpowiedz pojawia sie w najblizszym snie i towarzysza temu podobne odczucia ” w ciele” jak podczas odpowiedzi w realu.

    To tyle na temat pozacialkowych rozmow , ciekawa jestem jak przebiega to u innych.

  12. Zbyszek pisze:

    Nadeslane,
    Zbyszku, z tymi moim zaszlyszanymi glosami to jest tak, ze jest ich ciágle sporo w powietrzu i wiekszosc ignorujé :) kiedy slysze a raczej czujé glos „pomocnika” to dobiega jakby z podstawy-z samego srodka mnie dlatego nie odczuwam go jako czegos oddzielnego odemnie. Czasami przychodza pewne mysli o ludziach z pl a pozniej niektóre rzeczy sie potwierdzajá…Na tych dniach generalnie bardziej skupiam sié na ciszy i niz sledzeniu mentalnych dialogów(chyba, ze sa to rozmowy jakichs moich aspektów, którym sie przygladam).

  13. Anna pisze:

    Własnie są takie gorące pytania, które wysuwaja sie na pierwszy plan nie dając spokoju, tak długo meczą az pojawi sie, znajdzie odpowiedz która może byc naprawde rózna i nie zawsze logiczna, z dziwnych tez zródeł , ale uspakaja i rozładowywuje sytuację. Czasem nie tylko pytania, bo tez dotyczny przykrych stanów w jakie sie wpada, dołów czy jak kto woli niepokojów, które gnębia człowieka az do czasu tego wytesknionego juz przebłysku, czasem trzeba sie naprawde modlic lub postarac zeby on sie pojawił, przejsc przez ciemny tunel trudna droge… czasem przypomina to chorobę i jej przesilenie.
    2.
    Jesli chodzi o telepatie poczucie ze ktos o nas mysli, kiedys jak moj znajomy szedł do sklepu zapomniałam mu powiedziec zeby kupił cytryny, ale w myslach powtarzałam kup cytryny i kupił powiedział potem ze sobie nagle o nich pomyslał, niestety nie ze wszystkimi to skutkuje…;( zreszta w sprawie jajek tez mogłam na nim polegać ,ogólnie w tym przypadku funkcjonowało to dobrze.
    Ostatnio tez myslałam o pewnej osobie bardzo intensywnie poniewaz niewidziałam jej dawno i spotkałam na wystawie , myslałam potem o tem i zastanawiałam sie tez czy jest to jednokierunkowe…a wtedy dokładnie usłyszałam piosenke w radiu ,a raczej refren denke an dich…co znaczy -mysle o tobie:)
    gólnie taki stan osłabia energetycznie zwłaszcza rodzinne niepokoje, podłaczaja sie do mnie, mamy chorą żone brata w rodzinie…co objawie się u mnie zduszonym i bolącym żoładkiem. Człowiek czesto nawet nie zdaje sobie sprawy jak tez rzeczy go ograniczaja i tłamsza, dopiero jak nastapi rozluzowanie, to to widac……
    3.
    Kiedyś no naprawde dawno wpadłam w stan strasznego cierpnienia psychicznego, co dało sie odczuc jako ogomny niepokuj wszystko wydawało sie nie do przyjecia i dotkliwie okropne, włacznie z własna osobą, pomyslałam ze jak to natręctwo nie minie, to chyba wyladuje w wariatkowie, z każdego kata czuc było jakąs niemożliwa do wytrzymania atmosfere, która sprawiała olbrzymie katusze, intuicyjnie wiedziałam ze jest jakis na to sposób, przynajmniej modliłam sie w nagłej potrzebie o jego odkrycie, wiedziałam ze nie zasne jak go nie odkryję trwało to pół nocy, aż pojawił sie ten przebłysk taka kotwica, ale to była tylko droga wyjscia ,drogowskaz,a reszte musiałam dokonac sama… Więc usłyszałam jedno słowo które przyniosło mi pokój…AKCEPTUJĘ -tak po prostu, wiedziałam ze teraz musze przerwac ten stan poprzez mówienie wszystkiemu akceptuje, drugie pół nocy minęło mi na tym, ale po prostu tez nie miałam innego wyjścia, to była tzw sytuacja wóz albo przewóz…nad ranem atmosfera oczysciła sie całkowićie i zasnęłam jak mops:)

  14. Aloha Surfer pisze:

    Malo myslác wymyslilem, ze nie warto tyle myslec…jak mawia mój tato: nie mysl tyle bo cié zjedza motyle! – swiéte slowa:)
    Kiedys jak sie z kims mocno posprzeczalem to jak wielu prowadzilem wewnetrzny dialog z tá osóbká-rozgrzewké przed kolejnym starciem argumentów. Co ciekawe kilka razy okazalo sie, ze kiedy jak zaciekle chcialem bronic wlasnego punktu widzenia w nowej bitwie ta druga osoba wogóle niewiedziala o co mi chodzi bo juz dawno zapomniala o sprawie. Z kim wiec rozmawialem w mojej glowie? Czyzbym wytworzyl sobie atrape, ktora potrzebowalem do niefizycznej dyskusji?

    Dystansujác sié do umyslu zaczyna sie z nim niezla zabawa! Uwielbiam bawic sie umyslem w nowe szalone idee…kiedys Opiekun mówi: to juz bylo !! …i tak piszác nowy wierszyk czy przyobserwujác cos dla mnie nowego, niezwyklego okazuje sie, ze „starozytni” juz dawno na to wpadali :( ( Quo Vadis, Domine?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>