Nadeslane:
Jestem maolo i jestem nałogowym Obeholikiem ![]()
Tak naprawdę, to zostałem nim zupełnie przypadkowo…Jako jakaś anomalia energetyczna, tak mi się wtedy przynajmniej wydawało. Prawie 3 lata temu, pewnej nocy a właściwie nad ranem, około godziny 4, obudziły mnie budzące się ptaki. Na moje nieszczęście, od zawsze mam lekki sen, co powoduje moje obudzenie a potem mi już trudno usnąć. Nie, żebym miał problem z zasypianiem, ale jak już się budzę, to potem jedynie przysypiam – czuwam. W każdym razie i wtedy było tak samo.
Nagle w jednej sekundzie poczułem, że moje nogi robią się lekkie i wędrują pod sufit a mój tułów i głowa pozostają na łóżku. Wpadłem w panikę, bo nie mogłem się poruszyć po chwili, cały opuściłem fizyczne ciało i wylądowałem pod sufitem. Byłem całkowicie świadomy i byłem pewien że umarłem. Na sekundę zebrałem myśli, żeby pojąć dlaczego umarłem. Oczywiście bałem się, ale bardziej interesowało mnie jak to jest możliwe, że młody dwudziestosześcioletni czlowiek jak ja, nagle umiera podczas snu?!! Takie rzeczy przecież zdarzają się tylko starcom i chorym… Na szybko przyjąłem, że to musiał być jakiś nagły wylew. Pękło jakieś naczynko w głowie i tyle na ten temat…
Jeśli mnie nie cofnie z powrotem do ciała….. -aż mną nagle zatrzęsło. Myślę sobie, ale jaja, co to takiego było?
Znów na logikę przyjąłem, że to był jakiś cholerny koszmar. Upewniłem się że wszystko ze mną porządku. Na ciele miałem gęsią skórkę, ale było mi gorąco. Zacząłem dochodzić do siebie i po raz kolejny – tym razem błyskawicznie znalazłem się pod sufitem. Nawet nie miałem czasu się zastanowić, bo zaraz mnie cofnęło do ciała. Wtedy byłem już pewien że jest coś ze mną nie halo…
Rano, pierwsze co zrobiłem, to zacząłem szperać po necie, żeby się dowiedzieć o co idzie i czy może ktoś coś podobnego opisuje. Dowiedziałem się w tedy o OOBE. Byłem ciekaw z czym to się je, ale bardziej interesowało mnie co zrobić, jeżeli znów mnie samoistnie wyrzuci z ciała.
Dowiedziałem się o różnych metodach osiągania Obe i nawet niektórych próbowałem z różnym skutkiem. Pewnego razu nad ranem, znów poczułem, że zaraz opuszczę ciało, ale coś było nie tak, wtedy naprawdę mocno się przeraziłem. Chodzi o to że byłem pół na pół trochę w fizycznym a trochę w niefizycznym świecie i nie mogłem ani wrócić do ciała, ani się z niego wydostać. Normalnie jakiś blok, bardzo się przestraszyłem i zacząłem nieświadomie wołać pomocy, wtedy przy mnie pojawiły się jasne, przeźroczyste dłonie i dosłownie wytoczyły mnie z niefizcyznego ciała, upadłem na podłogę i ta postać, która mi pomogła dotknęła mojego ramienia a ja poczułem się jak małe bezbronne dziecko, na które spływa miłość wszystkich rodziców świata. To było coś czego w fizycznym świecie zapewne nie sposób doświadczyć. Ta czysta energia, która została mi przekazana, była tak silna, że aż przytłaczająca,- iż wydalało mi się że się w niej uduszę. To było coś, co mnie całkiem rozbiło na atomy. Gdy wróciłem do ciała byłem pewien że to musiał być anioł, albo podobny jegomość, bo to co ze mną zrobił było absolutnie niemożliwe.
Później czytając różne książki dowiedziałem się, że to mógł być opiekun, albo jakaś istota wyższego rzędu. Nawet teraz, po trzech latach doświadczeń, tego nie ogarniam.
W każdym razie, spotkań z tymi postaciami miałem kilka, zawsze przy spotkaniu mogłem doświadczać tej czystej i wspaniałej energii. (ostatnio jakieś 2 miesiące temu).
Co do samych eksploracji, nigdy niefizycznie nie zapuszczałem się dalej niż za budynek w którym mieszkam… Jakoś zawsze się bałem, tym bardziej że przychodzą do mnie zmarli. Pewno część z tych co przychodzą to zmarli i nie zawsze są to miłe wizyty.
Istotnym elementem moich doświadczeń, była pewna noc, w której w okolicy krzyża poczułem pieczenie, potem z tego miejsca aż po czubek głowy poczułem silny, naprawdę silny prąd elektryczny, którego energia wylatywała przez czubek mojej głowy, a słyszałem przy tym jakby syczenie, widziałem białe światło jakby ktoś mi na głowie iskry krzesał
nie wiedziałem o co chodzi, dopiero po wymianie maili ze Zbyszkiem,- zwrócił mi uwagę, że to mogło być kundalini. Jak czytałem relacje innych osób, opisujących ból i cierpienie z tym związane, to nie jestem do końca pewien czy tego chcę. Podobno ryzyko jest duże, że ta energia zostanie źle skierowana i mogą być z tego niezłe problemy :/
Tak czy owak, teraz czasem słyszę w uszach lekkie bzyczenie i jak się rozluźniam, to czuję jak wewnątrz faluję, jakbym się unosił na wodzie..
Na chwilę obecną, mam inny problem nieciekawej natury. Chodzi o to, że bardzo często (średnio co drugą, trzecią noc) podczas mojego nocno-rannego letargu, gdy albo mnie wyrzuca samoczynnie z ciała, albo gdy jestem pół na pół świadomy, przychodzą do mnie zmarli, żeby podebrać mi moja energie. To zabrzmi nieprawdopodobnie i śmiesznie, ale tak w istocie jest. Jeśli mam 100% swiadomosci, co mi się często zdarza, to jestem się z nimi w stanie porozumiewać. Są to kobiety, mężczyźni młodzi… Starzy jakoś mniej. Do tej pory łatwo porozumiewało mi się z kobietami. Niektóre nawet pytają, czy się mogą do mnie przytulić, inne po prostu to robią a gdy próbuje je dosłownie odkleić, to wpadają w lament. Ci płci męskiej są na ogół bardziej brutalni. Zwyczajnie ciągną mnie za niefizyczne nogi i ręce, żeby mnie całkiem wyciągnąć z fizycznego ciała a potem się do mnie przyczepić mocno ściskając. Są i bardzo agresywni, dwa razy byłem duszony a raz ocknąłem się w poza i ktoś/coś przyciskało mi ręce do ust jakby mnie chciało udusić. Wiem jak to brzmi, ale tak to wygląda. Schemat jest zawsze niemal identyczny. Rano około dodz. 3 lub 4 jak tylko zaczynam samoistnie opuszczać ciało, zaraz zjawia/zjawiają się jacyś niefizyczni żeby mi w tym „pomóc”. Od jednej zmarłej dowiedziałem się, że oni spostrzegają mię jako białe światło – energia która ich przyciąga. A jak już się przyczepią – na ogół do pleców albo do klatki piersiowej to naprawdę trudno ich odczepić. A bywają bezczelni, gdy mówię wynocha, to mówią że nie! Czyli są w pełni świadomi tego co robią. Zastanawiam się co im to daje????? Czy to im pozwala potem na jakiś czas egzystować na granicy życia i śmierci, czyli być blisko żywych? Część z nich na pewno nie jest świadoma, że nie żyje. Rozmawiałem z kobietą, której się wydawało, że jest w szpitalu. Cholera, nie wiem jak, ale na pewno im wszystkim potrzebna byłaby jakaś pomoc. Ponadto skoro karmią się moją energią, to zabierają sobie szansę udania się wyżej… Tak przynajmniej sądzę. Jedno jest pewne teraz, jeśli ktoś mnie próbuje szarpać za nogi, czy ręce i nie odzywa się do mnie, jak próbuję z nim rozmawiać, to od razu wracam do ciała i tyle mnie widzieli.
Nie mówię, że to na chwilę obecną jakiś wielki dramat, ale tak to wygląda, że czasem nie mogę się zwyczajnie wyspać
.
Muszę powiedzieć ,że z tym też wiążą się ciekawe zdarzenia, gdy w chwili letargu dosłownie wtłaczane mi są w głowę różnego rodzaju melodie i są one na tyle niezwykłe, że są po prostu fascynujące, odczuwanie poszczególnych dźwięków jest niemal fizyczne. Jakby na chwilę stać się dźwiękiem, – kurcze jakby go zrozumieć, jakby dźwięk miał swoją inteligencję z którą się można komunikować. Trudno to opisać, ale to tak jakby samemu stać się tą melodią, a repertuar jest przeróżny. Różne instrumenty a nawet tak niezwykłe dźwięki że niemożna ich do czegokolwiek przyrównać.
Są jeszcze słowa, które nie do końca rozumiem. Jakby były wypowiadane po naszemu
ale czasem, gdy próbuję zrozumieć ich kontekst, to nic nie łapę… Nie ogarniam. A raz, czy dwa, jak rozmawiałem z niefizycznymi, to zanim coś wypowiedziałem, to już mi ktoś na to odpowiadał. Coś takiego, że ten ktoś znał jeszcze wcześniej moje myśli niż ja sam… Serio nie mogłem się wtedy porozumieć, bo ten ktoś był o wiele do przodu przede mną w rozmowie.
No cóż tak to wszystko ogólnie wygląda. Powiem szczerze, że ci co mnie nękają, próbując brać energię, to w zasadzie mi ich szkoda. Gdyby móc się z nimi porozumieć w 100% jak z niektórymi (inni bredzą coś od rzeczy) może można byłoby coś wskórać, ale mam wrażenie że część z nich, to jakby na wpół świadome zombi, co tylko chce się napełnić energią.
Przytaczam dwa fragmenty z anonimowego bloga, zapraszając do dyskusji o nieprzychylnych nam astralnych bytach.
Ile jest w tych tekstach prawdy?
http://www.vampiry.wwt.pl/glowna/astralny/smierc.html
Wampiry Astralne i Druga Śmierć
Michelle Belanger
W książce „Wampiry:Okultystyczna Prawda” piszący ja Konstantinos mówi o dwóch stanach śmierci i ich związku z wampiryzmem. Podając za Konstantinosem: istnieje pierwsza śmierć, która jest śmiercią ciała fizycznego. Jakiś czas po tym jak umrze ciało fizyczne, wystarczająca ilość energii duchowej ulatnia się z ciała tak, że ciało subtelne, które autor nazywa powłoką astralną, także umiera. Kiedy astralne powłoka ‘umiera’, dusza może wkroczyć na następny stopień inkarnacji.
Dalej, podając za Konstantinosem, wampir astralny pojawia się wtedy, kiedy osoba jest zdolna uniknąć tej drugiej śmierci, śmierci ciała subtelnego.Wymaga to fenomenalnego wysiłku woli, i oczywiście świadomości o tym co się dzieje i jak przebiega proces umierania oraz natychmiastowej reakcji. Ta interpretacja wyjaśnia potrzebę pobierania energii u wampira astralnego: ponieważ fizyczne ciało zmarło, nie może więcej generować energii w powłoce astralnej. Tak więc, jako że nic innego nie pozostaje, powłoka astralna musi kraść energię od innych.
Konstantinos czerpie swą koncepcję ‘drugiej śmierci’ z pism wcześniejszej okultystki Diona Fortune: Fortune wychowanka Golden Dawn i odnosząca sukcesy w swoich czasach psychoanalityczka, napisała książkę „Psychiczna samoobrona”. Jest ona do dziś drukowana i dostępna na amazon.com, jeśli kogoś zainteresuje.
Fortuna mały ustęp swej książki poświęca wampiryzmowi astralnemu. Podając za nią, wampiry astralne są duchowymi pozostałościami po magach, którzy poczuli zagrażającą im śmierć. Kiedy mag czuł śmierć, walczył by pokonać ‘drugą śmierć’, śmierć ciała astralnego i wygrywał. Przyczyną starań o uniknięcie śmierci było przywiązanie do życia, które toczył mag i odmowa poprzez wysiłek woli, by postąpić naprzód.
Nie żywy, ale też nie martwy i zdolny do poruszania się jedynie w subtelnej rzeczywistości, mag musiał żywić się energią duchową innych, by przedłużyć swoją egzystencję. Jeśli się nie pożywiał jego ciało astralne kontynuowało proces śmierci i wdrożenia ducha w następną inkarnację, która, jak to jest dawane do zrozumienia, prawdopodobnie nie będzie przyjemna jako, że mag na pierwszym miejscu postawił życie w astralu sprzeciwiając się naturalnemu tokowi spraw.Dodając za Fortuną, tylko naprawdę złe indywidua próbują takich działań. Ona dalej sugeruje, że proces stawania się wampirem astralnym jest tak bardzo traumatyczny, że nikt kto to przeżył proces, nie pozostaje taki, jak dotychczas. Szuka wciąż łupu, stając się astralnym monstrum.
tłum. Topola Fleur du Sang
*
Kolejny fragment z tego bloga, tym razem bardzo brzydki w swej wymowie:(
*
Jeśli jesteś już nieco doświadczony w Oobe, możesz spróbować pobierać energię od ludzi, będąc na planie astralnym. Właściwie tego typu drenowanie nie różni się niczym od pobierania energii tu, w świecie rzeczywistym przez wampiry energetyczne.
Szukasz sobie osoby z której będziesz ciągnął energię. Najlepiej by osoba ta spała. Ciężko jest ‘biegać’ za kimś i ciągnąć od niego jednocześnie energię
szczególnie jeśli jesteś w tej materii początkujący.
Podejdź do osoby, którą wybrałeś. Wyciągnij link. Właściwie możesz wyciągnąć cokolwiek: nogę, rękę czy też inne ciekawsze wystające części ciała
Możesz także stworzyć coś samemu – uformuj swą energię w co chcesz: lejek, rurę, igłę itd..itd…
Teraz tym, co stworzyłeś dotknij dawcę. Ludzie w astralu dla większości ludzi w oobe wyglądają identycznie jak na planie rzeczywistym, więc nie będziesz dotykał swym widocznym astralnym linkiem jego widocznego ciała astralnego lecz ciało fizyczne. (jak ktoś ma inne doświadczenia niech da znać). Także, jeśli dotykasz dawcę większą ilością ciała astralnego, wtedy energia płynęła będzie szybciej. Energię ciągniesz siłą woli. Możesz poczuć coś w rodzaju mrowienia/wibracji. Uczucie jest niemożliwe do opisania słowami. Niektórzy czują ciepło jakby wlewającego się płynu. To też nie do końca jest ciepło. I nie do końca to się czuje
W ciele astralnym nie mamy czucia jako takiego.
Pamiętaj, drenuj tyle ile potrzebujesz, a najlepiej rozłóż pobieranie energii na kilka osób jeśli nie chcesz zrobić im krzywdy a szczególnie jeśli jesteś początkujący. Także drenowanie w nadmiarze nie jest dobre dla samego siebie.
Kiedy już poczujesz się usatysfakcjonowany pamiętaj o tym aby zerwać link. Jeśli go pozostawisz, siła życiowa którą właśnie pobrałeś może zacząć płynąć z powrotem do tego, kogo drenowałeś. Lub, jeśli pozostawisz link możesz nadal drenować osobę, doprowadzając go do całkowitego wyczerpania.
Maolo,
Na własnym przykładzie wiem że to czerpanie energii to fakt. Na 100% są byty które robią to nieświadomie niczym w letargu – jakby na narkotycznym głodzie próbują za wszelką cenę zdobyć trochę energii która pozwala im na jakąś egzystencję. Ale są i takie bydlaki co robią to z premedytacją a nas żywych traktują tylko jako pewien rodzaj żywicieli… Niczym energodajnej farmy!
kilka lat wstecz rożne dziwne stwory się krécily kolo mnie, kiedyś jeden wpadł podczas medytacji i zaczál wkrécac lékowe stany i wypuszczać coś, ale taki lejek do mojego splotu słonecznego. Nie widziałem dziada, ale czułem jak zawisł prze demna – w pokoju zrobiło sié w momencie zimno. I wtedy stało sié coś dziwnego- poczułem snop światła, jak wodospad spadajácy z nadglowy, wzdluz krégoslupa i do serca. Instynktownie otwarłem réce mówiác: bierz ile chcesz!
Po tym uslyszalem tylko nieludzki pisk i tajemniczy gość został odrzucony jak rażony prádem…Na razie sié nie pokazywał.
Hm. podobnie zareagowałeś jak ja. Wychylam cale astralne ramiona do przodu, mówiąc bierz. Zastanawiam się od lat, co w tym geście się skrywa i kto nam wtedy towarzyszy Niektórzy podbieracze przepraszają , dziwiąc się ze coś postrzegłem. Czasami nawet oddają, to co podebrali.
Obserwując przepływ energii miedzy ludźmi, w codziennym życiu, zdałem sobie sprawę, ze jej wymiana towarzyszy wszelkim doznaniom i jest emocjonalnym dopełnieniem psychicznych zjawisk.
Na ogol ludzie nie postrzegają, tego delikatnego ruchu, odczuwając po prostu jakieś doznania. Oni czegoś pragną, na czymś się koncentrują i to wystarcza, by lało się jak z cebra.
Dlatego myślę, ze pojawiające się przy nas osoby, czegoś od nas oczekują i nie są najczęściej świadome konsekwencji własnych pragnień.
Podbieranie jej świadczy o mizernej kondycji duchowej, mnóstwem wątpliwości i rozterek. Nie ma znaczenia, czy pojawia się przy nas żywy swoja częścią , czy zawita przy nas jakiś zmarły. Przebieg spotkania jest taki sam i świadczy o zlej integracji. odwiedzających nas osób. z własnym cieniem.( Jung)
Cieniem jest to wszystko, czym nie chcielibyśmy być a jesteśmy.
A ja nie daje cwaniakom energii. Jak ktos jest naprawde potrzebujacy to sie nim zajmuja opiekunowie i zglaszaja ich do ludzi, z ktorymi swiadomie wspolpracuja, a ci co sie pojawiaja sami z siebie to zwykle cwaniaki i dawanie takim energii to przyzwalanie na taki preceder.
Byty bezcielesne , ktore tak sobie od innych cwaniacko czerpia nie szukaja innych spososbow zebrania energii, ale ludzie, ktorzy sobie po prostu podlatuja i chca brac bo im trzeba to dla mnie zwykli zlodzieje, bo czlowiek ma wiele mozliwosci zbierania energii, sa rytualy tybetanskie, sposoby oddychania czy dzialania mentalne, wystarczy tylko troche wysilic mozgownice i znalezc sposob wlasciwy dla siebie, tylko takim po prostu latwiej podleciec i wziac ( pare razy mi sie takie cwaniaki przyplataly). Dawanie cwaniakom to jak wspieranie zebractwa- bedziesz dawal kase zebrakom , ktorzy sami siebie i swoje dzieci okaleczaja to beda dalej tak robic, nie maja potrzeby zmiany, to nie pomoc tylko uczenie ludzi dalej cwaniactwa.Dlatego tak trudno takie procedery wytepic. Jestem za dawaniem wedki a nie rybki, rybka tylko wtedy gdy trzeba zareagowac szybko, kiedy ktos swiadomie w realu prosi o energie to zawsze chetnie to robie, ale podlatywaczy nie znosze.
Niestety smutne jest , ze czasem osoby, ktore o sobie mowia, ze sie duchowo rozwijaja lub nawet zawodowo z energia pracuja sobie czerpia od innych. Cwaniactwo to cwaniactwo i nie ma co tlumaczyc, ze to normalne, bo normalne jest zdobywanie samemu i dawanie temu, kto o to prosi a nie manipuluje , ot co!
Kurczę mam chyba podobne nastawienie co Herbina, tzn opędzam się od tego łobuzerstwa jak mogę
Przez kilka ostatnich dni miałem spokój ze strony tego astralnego „półświatka”
Natomiast jeśli zajdzie potrzeba zdecydowanie wypróbuję gest „bierz ile chcesz…” może to też u mnie zadziała. Co do pisku o którym wspomina Aloha w momencie gdy na chama parę razy odrywałem od siebie tego bydlaka co się do mnie przyczepił za każdym razem też wydawał/wydawała z siebie jakiś przeraźliwy jęk – zgrzytliwy pisk.
Przy okazji chciałbym polecić absolutnie wstrząsający film który wczoraj oglądałem: „The Fourth Kind” polski tytuł (moim skromnym zdaniem niefortunny): „Czwarty stopień” Film powstał na podstawie autentycznych wydarzeń. Film nie pozostawia nam żadnych złudzeń. Po jego obejrzeniu jest się nad czym długo zastanawiać, bo być może nie jest dokładnie tak jak się bohaterce wydaje. Szczerze zachęcam do obejrzenia. Można go obejrzeć,- http://www.torrenty.org/
Nie zawsze można rozpoznać identa osób pragnących od nas energetycznego wsparcia. Zależy to od sytuacji i sposobu przebiegu tego zjawiska.
Razu pewnego broniłem się przed utrata samopoczucia, wysiorpało ze mnie energie w niezwykle gwałtowny sposób. Osłabłem i zacząłem się nieprzyjemnie trząść. Znam rade na coś takiego, tym razem zastosowalnym podwójne zasieki.
Żałowałem potem, gdyż w tym samym czasie, moja zona, miała poważny problemy i doleciała do mnie niefizyczna częścią, oczekując wsparcia. W skrajnych przypadkach, wymiana życiodajnej energii, może nastąpić błyskawicznie i niepostrzeżenie, bez rozpoznania przez nas identa odwiedzającej osoby.
Jeżeli, to się komuś z was zdarzy , ze was wybrał, rozsądnie jest znaleźć powód dlaczego właśnie was a dopiero potem się odgradzać.
W bardzo skrajnych przypadkach utraty energii, wychylam się wręcz cały z ciała fizycznego, co umożliwia mi błyskawiczną regeneracje. Mam wtedy również poszerzony wgląd w sytuacje.
Gdy mam do czynienia z kimś z drugiej strony parawanu życia, przebywając samemu w ciele fizycznym, to nie podejmuje samodzielnie żadnych decyzji, prosząc przewodnika o pomoc. Nie jestem w stanie należycie ocenić sytuacji, ograniczony percepcja fizyczna:)
Częsta utrata energii, umożliwia nam szlifowanie sposobów jej regeneracji. Im więcej piecze tym szybciej nauczymy się temu zapobiegać. Nie żałujmy wiec rozdawania czegoś, co jest wszędzie i to pod dostatkiem.
Pamiętajmy również, ze ci co nam zabierają energie, potrafią nam je również dawać. W chwilach ich euforii, gdy ociekają z jej nadmiaru, to na sama myśl o nas rozlewa się w nas przyjazna , pełna radości fala na sercu. Wtedy dostajemy orzeźwiający nas podmuch, przypisując jedynie sobie, to radosna zmianę nastroju.
Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co należy uwzględnić przy szacowaniu własnych zasobów energetycznych, nasza ciemna strona, nasz nieodłączny cień, za którym skrywają się nasze wyparte pragnienia i roszczenia. Różne figle pląta nam ten nasz towarzysz i nie musimy rozpoznać kiedy on nasz karze za zaniedbanie naszych urojonych obowiązków. Jedna z form jego zabiegów jest właśnie utrata skrzętnie chronionej energii, poprzez nieprzyjazne projekcje naszych obaw.
Mysle, ze obawy i strachy maja zawsze duze znaczenie, juz samo ogladanie filmow, ktore powoduja strach sprawia, ze w takie czy inne frekwencje wchodzimy, wtedy nie ma sie co dziwic, ze cos sie przykleja, co w danych frekwencjach dziala.
Mam znajomych, ktorzy swiadomie, regularnie dziela sie energia, ktora w tym celu otrzymuja. Ludzie , ktorzy jednak na codzien nie zajmuja sie zbieraniem i zawiadowaniem wlasna energia nie powinny dawac sie z niej okradac, kazdy ma swoja energie prenatalna i energie, ktora moze zebrac, w chwili kiedy ta, ktora mozna odnowic ulega wyczerpaniu zostaja pozytkowana energia prenatalna, tej odnowic sie nie da, w takich przypadkach mozna sobie narobic szkody nieodwracalnej. Mialam czas kiedy naiwnie pozwalam na pobieranie nie majac czasu na odnawianie az doszlo do tego, ze zostala nadszarpnieta energia prenatalna, to nie sa juz zarty, wtedy zaczyna byc powaznie. Energie kazdy moze nauczyc sie zbierac i nia zawiadowac, jednak cwaniacy wybieraja najlatwiejszy sposob.
Niektorzy uciekaja kiedy zostaja rozpoznani, jezeli dawca rozpozna, co sie dzieje, a czasem nawet zobaczy kto zacz, biorca ucieka w panice. Moze byc, ze biorca zobaczy, ze moze byc inny sposob postepowania jak branie (podczas gdy ktos chetnie daje )i to go jakos poruszy i spowoduje jakas w nim zmiane.
Znajomi, ktorzy codziennie przekazuja energie potrzebujacym i w tym celu ja otrzymuja twierdza, ze zmiany w bioracach pod wplywem milosci i ich checi dawania moga nastapic, ale maja na mysli tych, ktorzy sa przysylani przez przewodnikow aby od nich dostac, ci sa na zmiany gotowi.
Trzeba pamietac o tym, ze aby dawac trzeba miec i to nie w ten sposob, ze sobie wziac od kogos ale samemu to wypracowac, wtedy mozna dac tez komus , kto spontanicznie sie pojawil, np. znajomy jest w dolku i wlasnie pomyslal o tobie, jego podlecenie wtedy nie wynika z powodu checi wziecia energii, ale jest to swego rodzaju sygnal, ze sam potrzebuje i nie jest teraz w stanie nic zrobic, taki rodzaj nieswiadomej prosby, w takich przypadkach szybko sie daje i chetnie, ale jezeli wlasnie czlowiek sam sie nie czuje na silach to powinien to zrobic potem, kiedy juz sil nabierze. Oddawanie na prawo i lewo bo wszedzie jest nie jest dobre dla dawcy, najpierw trzeba samemu byc w dobrej formie , zadbac o nia itd. inaczej szybko mozna sie znalezc po drugiej stronie i byc bardzo potrzebowskim.
Wielu swietnych bioterapeutow zmarlo wlasnie dlatego, ze sie szybko wyczerpali, dzialali nawet gdy sami zle sie czuli, to powazny blad, dzialania dawania bez zwracania uwagi na swoja forme energetyczna do pewnego czasu nie szkodza, ale potem zaczyna byc ostro, a czasem nie da sie juz tego odwrocic.
Dla zywych, ktorzy energii potrzebuja sa uczciwe formy otrzymywania od innych, jezeli sami nie bardzo wiedza czy potrafia sie energia zajac,to sa przeciez bioterapeuci, gdzie trzeba sie po prostu zglosic, zaplacic i sie otrzymuje, nie ma koniecznosci cwaniakowania.
Na ostatniej budowie miałem ciekawe przygody. Na korytarzu przy schodach, w starym domu, zagnieździł się straszny grzyb. Gdy go zobaczyłem, to coś podskoczyło we mnie, pełne obaw i zaszurało nogami, skore do ucieczki. Umęczony w nocy, wyśniłem sobie właśnie te schody. Schodząc po nich, spotkałem siebie, stojącego w tym właśnie miejscu.
Oo, pomyślałem, witam. Co tu robisz?
Przy dobrym dostrojeniu, przyglądałem się sobie, zastanawiając w którym momencie wytworzyłem ten zagubiony aspekt. W astralnej postaci, stałem z zamglonymi oczyma, nie reagując na moje uwagi. Hej co tu robisz?
Szarpnąłem swój duplikat za ramiona. On, czyli ja, stal jak niezguła w jednym miejscu i przewracał niezgrabnie oczyma. Jak cie wchłonąć, byś zniknął?
Gdy nie reagował na moje zabiegi, to pocałowałem go jak narcyz, po ojcowsku, w czoło.
Nie zrobiło to jednak na nim żadnego wrażeni. Ej, choć stary polatamy, wziąłem go za rękę i polecieliśmy w gore. Fajne jest to oobe, powiedział i rozpuścił się.
*
Pracując na budowie, odczułem silny ucisk, natychmiast przy tym słabnąc Cos jak utrata chęci do pracy z pragnieniem natychmiastowego odpoczynku.
O, siedzi mi ktoś na głowie, pewnie Pan XXX, jak zawsze w pracy.
Odwracając się gwałtownie postrzegłem, ze się mi przygląda , obok niego stoi ktoś krzaczasty i zadaje mu pytania. Ach! Krzyczy Pan-XXX z daleka.
Sprowadziłem pomoc. Będziesz miał pomocnika, uśmiechnięty od ucha do ucha.
Chcąc zaoszczędzić i sprowadził kogoś z ulicy, niepotrzebnego mi pomocnika, bym się nie przeciążył. Będąc podwykonawca zaakceptowałem jego probe, zaniżenia ustalonej wcześniej ceny za usługę.
Często tak robił, Przed rozpoczęciem zasladzał, by następnie nie dotrzymać umowy.
Tylko dlaczego w takich momentach robi mi się słabo, odczuwam to delikatne dygotanie, charakterystyczne przy utracie energii.?
Bo on jest niezwykle pazerny i pożera jak smok. Gdy liczy swoje zyski, jego współpracownicy tracą entuzjazm do pracy i jakoś ich mdli.
By się ratować z tarapatów, skręciłem się podwójnie w „astralnym” i oddałem to co od niego dostałem.
Pan-XXX opuścił budowę, odchodząc umęczony na kawę.
Pomimo tego, ze zachęcam do dawania, to skrzętnie chronię własnego interesu
*
Innym razem, odczuwałem rozleniwiające zmęczenie. Pomimo wylegiwania się wcale nie ustępowało. Co się dzieje, skąd to zaburzenie. Położyłem się, by odetchnąć. Po godzinie, odczułem ożywczy napływ energii, niosącej ze sobą echo jakiś rozmów. Właśnie w tym momencie palono zmarłego wuja, przygotowując urnę na pogrzeb.
W nocy, odśniłem w mieszkaniu wujka jego przyszły pogrzeb, Na balkonie zapalił się sam piecyk, wypalając drewniane części jego konstrukcji.
Eeee, nic nie bolało, powiedzieliśmy do siebie:)
*
Opisana w naszych artykułach utrata dobrego samopoczucia, jest wspaniałym przykładem wymiany energii miedzy ludźmi .
Moje wyobrażenia o tym zjawisku spisze w kolejnych artykułach.
Nie będzie jednak w nich krwawych opisów i przerażających, mrożących krew w żyłach przygód. Opisze jedynie to, co wszyscy dobrze znamy i nie zwracamy na to już żadnej uwagi.
Dziś w nocy wyciągnęły mnie z ciała za nogi dwie kobiety. Nie były zbyt natarczywe, ale obie próbowały się do mnie przytulić… (słowo harcerza to nie był sen erotyczny
100% świadomości. Próbowałem się z nimi porozumieć i udało mi si, ale to były tylko półsłówka, bo słabe było połączenie. Słabo też widziałem, ale jak skupiłem się na tej, która akurat do mnie coś mówiła, to pojawiła mi się przed oczami twarz kobiety – brunetki około 30-go roku życia. Nie wiem, czy mój umysł dopasował tę nakładkę do głosu tej kobiety, czy to może ona wysłała taki obraz jakoś mentalnie, gdy jej mówiłem że mętnie widzę… W każdym razie domyślam się że zaabsorbowały mi sporo energii, bo czuję się jak dętka a na plecach, pomiędzy łopatkami na wylot, do klatki piersiowej, do tej pory czuję jeszcze gorąco i lekkie pieczenie (to pewnie za przyczyną nadaktywności czakry… tak przynajmniej mniemam)
Mam istotne pytanie i w miarę możliwości proszę o odpowiedź. Chodzi mi o to, czy gdy już jesteśmy w fizycznym ciele, to czy już jesteśmy bezpieczni? Czyli czy złodzieje energii nam już nie zagrażają, a może są wstanie przyczepić się do nas i wysysać energię będąc w rastralu gdy my egzystujemy w fizyku?
I oczywiście nasuwa się naturalne pytanie o najlepszy efektywny, samodzielny sposób regeneracji energii?
Pozdrawiam
Niestety to prawda… Sam stalem sie obiektem drenazu energetycznego i psychicznej manipulacji… Doswiadczenie to zepsulo mi zycie na jakis czas, ale z najwiekszego dolka juz sie podnioslem.
Mialem dac sobie spokoj z obe wojazami, i jakis czas zylem spokojnie bez pozacielesnych rewelacji. Pozniej jednak czulem jak sily zyciowe mnie opuszczaja zaczely sie zawroty glowy, swiadomosc odplywala…
Badania wykazaly silna niedoczynnosc tarczycy wraz ze stanem zapalnym. (gruczol ktory odpowiada za gospodarke energetyczna w organizmie). Dzisiaj czuje sie juz lepiej, jestem bardziej odporny na ataki, ale chcialbym sie tez umiec przed nimi bronic. A najchetniej uciac lby tym …….
Oczywiscie, ze w realu rozne pijawki tez sie przyczepiaja, ale czy to oznacza , ze nie jestesmy bezpieczni? Nie interpretowalabym tego jako niebezpieczenstwo , bo brak poczucia bezpieczenstwa budzi strach a ten wlasnie rozne roznosci o niskich wibracjach przyciaga.
Wazne, zeby wiedziec, ze mozemy swiadomie kierowac energia, to daje poczucie bezpieczenstwa , a to, ze sa istnienia o roznych wibracjach i intencjach jest zupelnie normalne i jest wyrazem roznorodnosci , co jest przeciez piekna sprawa (mimo wszystko).
Aby zawiadowac swoja energia warto sie nauczyc obserwowac siebie samego ; w jakich sytuacjach zle sie czuje, w jakich miejscach przy jakich ludziach, w jakich okolicznosciach.
Wiedzac to mozna wielu niepotrzebnych sytuacji uniknac ( miejsc czy ludzi). Sytuacje takie jak ; gleboki smutek, zlosc, zazdrosc , strach sa sytuacjami, ktora zabieraja energie, kazda z tych sytuacji na swoj wlasny sposob energie zabiera , interesujace jest poznawanie tych roznic.Warto zadbac o to, aby takich sytuacji unikac , nie zawsze mozna uniknac ale mozna zaraz po stracie energii spowodowac jej przyplyw., np. zmieniajac perspektywe ( patrzac na dana sytuacje rzeczowo i zbierajac na jej temat informacje powoduje sie, ze strach znika itd. )
Swietnym sposobem na zbieranie energii sa rytualy tybetanskie ( znalazlam przed chwila dobrego linka http://www.krainazdrowia.ovh.org/rytualy.htm )
Rytualy nie tylko powoduja zbieranie energii ale tez wyrownywanie energii w czakramach co jest bardzo wazne, bo np. majac sprawnie dzialajacy czakram splotu slonecznego jest sie odpornym na dzialania z zewnatrz, a poza tym najlepiej jezeli wszystkie czakramy dzialaja sprawnie.
Do dzialan energetycznych sluzy tez Chi Kung, ale do rytualow nie potrzeba kursow, bo rytualy sa proste a wykonujac je codziennie , co nie trwa dlugo powoduje sie ciagla dbalosc o energie.
Bedac w fajnym miejscu , np. w lesie czy w otwartym polu ( tam jest bardzo duzo energii) wytarczy gleboko oddychac , mozna sobie wyobrazac , ze aura ciala staje sie wielka i swietlista , takie dzialania mozna wykorzystywac potem w innych sytuacjach, np. jestes w domu czy gdzies gdzie nie masz mozliwosci szybko znalezc sie w takim miesjcu wsrod natury wiec mozesz sobie wyobrazic,. ze tam jestes,polaczyc sie z tym, co czules gdy tam byles, przyplyw energii pojawia sie samoistnie.
Majac dobry kontakt z Wyzsza Jaznia mozna ja poprosic o energie, zamykasz oczy a obraz powstaje sam; czasem jest to spacer po lace czasem nad morzem – W. J. wie juz co podsunac , przyplyw nastepuje samoistnie.To tylko niektore z wielu mozliwosci zbierania energii.
Znakiem, ze cos sie przyplatalo w realu jest dziwny rodzaj zmeczenia, braku woli jakby, chaos w glowie – dialogi, sposob myslenia , ktory przypomina cd z rysa- tj. myslisz o czmys, co powoduje np. przygnebienie czy zlosc czy strach , czy smutek , myslisz o tym i docierasz do pewnego punktu po czym znow zaczynasz od nowa: Twoj umysl wtedy nie szuka rozwiazania problemu tylko w kolko walkuje to samo , co zabiera energie.
Aby sie z takiego zakletego kola wyplatac dobrze jest powiedziec sobie: daje na to myslenie 2 minuty. patrzysz na zegarek i dokladnie po 2 minutach zajmujesz sie czyms , co cie wciaga, co lubisz, im czesciej tak sie trenuje tym efekt lepszy a potem juz taki sposob myslenie nie moze cie wciagnac.
Jezeli czuje sie, ze cos sie przyczlapalo to mozna zrobic cwiczenie :
wyobrazasz sobie, ze nad twoja glowa jest wielka kula Twojej ,zloscistej energii, przypuszczasz ja do dolu, przesuwa sie przez ciale cialo , po czym przesuwa sie do gory, tak wiele razy i coraz szybciej, w koncu bardzo szybko jak tlok strzykawki przemieszcza sie przez cale cialo. Na poczatku moga byc trudnosci, przez niektore fragmenty ciala nie chce sie przesuwac itd. ale trzeba pamietac, ze energia poruszana jest wola, wiec trzeba sie nauczyc tak mocno na nia wola dzialac aby sie przesuwala jak trzeba, dobrze jest jezeli kula jest wystarczajaco duza, ze moze sie przesuwac przez cale cialo, obejmujac oba ramiona na raz.
Energie zyskuje sie tez poprzez ruch- bieganie z odpowiednim oddychaniem , spacer itd.
Odzywanie tez ma swoje znaczenie, najwiecej energii zyciowej znajduje sie w roslinach – zbozach kaszach, owocach i warzywach , ktore nie sa chodowane pod szklem , ale maja do nich dostep promienie sloneczne.
To, co ogladasz w tv. ma tez duze znaczenie, bo wrazenia z zewnatrz tez na energie dzialaja, to, co powoduje strach powoduje potem , ze przyciaga sie niskie wibracje.
To tyle z mojej strony, Zbyszek pewnie przygotuje swoja odpowiedz. Pozdrawiam.
Night, może opiszesz jak to było z tobą, jakie masz doświadczenia w tym temacie. Tzn w jakich okolicznościach, jak i co/kto cię dręczył? Może znajdziemy jakąś istotną styczną w naszych doświadczeniach??
Herbina dzięki za wskazówki
W ciągu paru dni wkleję opisy podobnych przygód.
Obiecano mi bardzo interesujące teksty.
Może uda nam się wspólnie wyjaśnić te niezwykle zjawiska.
Na zlocie coś niezwykłego postrzegły 3 osoby i niezwykła historia Warminki.
Czekamy wiec na ich opisy.
Jeżeli ktoś ma siły, by spisać nasze eksperymenty ze zlotu, to zapraszamy do wspólnej akcji. Malo tego było, bo piwsko prażyło, ale staczy na artykuł. Opiszcie co robiliśmy. Cenne są wasze odczucia przy prażeniu energia i ciągnięciu za rękę.
Wszelkie przygody z duchami są mile widziane, kto i jak w kogo wlazł i co mu się robiło.
Teksty wyślijcie mi na pr. albo mailem.
cialka@gmx.de
Wnioski wkleimy na rożne fora:)
Zaczynam się domyślać dlaczego przychodzą do nas duchy i czego oni od nas oczekują. Większość się z nich meczy i pragnie coś odsupłać.
Będzie znowu co czytać:)
A ja uważnie słucham, spisuję i piję herbatę.
Jak coś ważnego będę miała na uwadze to się odezwę: aha jedno o czym się mówi przepracowywanie wzorców i wybaczanie sobie i innnym to jest też ważne. Książka C.Tippinga radykalne Wybaczanie.
Hmm to tyle na razie. Dzięki Herbino za treściwy wpis
Jest za co straszyć
*
http://www.vimeo.com/10152570#signin
*
i trochę o dzieciakach i zemście, na końcu artykułu
*
http://www.google.de/imgres?imgurl=http://discoveryourself.files.wordpress.com/2008/01/text1.jpg&imgrefurl=http://discoveryourself.wordpress.com/human/&usg=__ywt26uxL7m1RCvAtVZa7nssXSrE=&h=237&w=350&sz=14&hl=de&start=178&um=1&itbs=1&tbnid=z3GYSbECY0uEcM:&tbnh=81&tbnw=120&prev=/images%3Fq%3D%2522zjawiska%2Bparanormalne%2522%26start%3D168%26um%3D1%26hl%3Dde%26client%3Dfirefox-a%26sa%3DN%26rls%3Dorg.mozilla:de:official%26ndsp%3D21%26tbs%3Disch:1
Przez miniony tydzień jakoś nikt się mnie nie czepiał. O dziwo opuszczałem ciało i nikogo przy mnie nie było – przynajmniej tych którzy zazwyczaj czepiają się mnie. We wtorek albo we środę ktoś mnie próbował szarpać za niefizyczną nogę ale stała się dość dziwna rzecz. Mianowicie w chwili gdy ten astralniak próbował mnie szarpać skądś z za mnie ktoś wysłał prze zemnie albo obok mnie jakby falę energii która zmiotła tego co mnie szarpał. Fala była dość silna sam ją odczułem. Pierwszy raz coś takiego mi się przytrafiło, dotąd sam musiałem się od tego opędzać
W minionym tygodniu to za każdym razem jak odzyskiwałem świadomość we śnie albo jak mnie wyrzucało z ciała to odczuwałem dziwne wrażenie wokół głowy tzn czułem ciepło i tak jakby była otworzona i przelatywał przez nią strumień energii, odczuwałem to jako wrażenie wysysania. Przez wtorek, środę i czwartek odczuwałem to uczucie nawet w dzień. Jakby z czubka głowy wylatywała jakaś energia – znowu uczucie wysysania. Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie ale tak było.
Ponadto dziś około godz 13 postanowiłem się położyć. Lekko przysnąłem i po jakiś 5 minutach wybudziło mnie w rastralu czyjeś ciągnięcie za rękę. To nie było szarpanie tylko jednostajne ciągnięcie. Postać która to robiła była kobietą, znała moje imię bo ciągnąc je za rękę je wypowiadała. Po chwili gdy chciałem się z nią porozumieć zacząłem tracić dostrojenie i słyszałem tylko echo swoich myśli, będąc jeszcze w poza pokazałem tej kobiecie podniesionym kciukiem znak OK. – na znak że jestem świadomy i że będę pamiętał… Nic innego mi akurat do głowy w tym momencie nie przyszło. Cofnęło mnie do ciała a potem jeszcze w fizyku przez ładnych parę chwil czułem jeszcze ciągnięcie tej mojej ręki, jakby nadal ktoś ją wciąż trzymał.
Zbyszek:
Znajoma, doświadczona podróżniczka w świadomym śnieniu, postanowiła pomoc koledze Maolo. Zapewne się bardzo ucieszy, czytając ten tekst.