OOBE

INTRUZ, – SPOTKANIE POZA CIAŁEM FIZYCZNYM W WIELOWYMIAROWEJ PRZESTRZENI.- Z KOMENTARZEM DARKA, OBEMANIAKA NR. 1

intruz.jpg
22.01.2009
*
Wolfgang wyjaśniał coś po angielsku Krzyśkowi, zafascynowany cyframi. Dowodów jest wiele, wszędzie można je znaleźć. Rozdzielamy sylaby, przydzielając im liczby.
W ten sposób odnajdujemy pierwotną zawartość myśli, która utraciła swoja formę w czasie tłumaczenia. Kontem oka postrzegłem na stole konstrukcje całego świata, nakreśloną w pospiechu na kartce papieru.
Dziwne gryzmoły pisakiem, przedstawiały skomplikowane formuły matematyczne przenikającego się wielodymensyjnego świata. Ach znowu to samo. Miesiącami wysłuchiwałem Wolfganga, opowiadającego jak to już zrozumiał i ze jest inaczej niż sobie to ludzie wyobrażają. Umęczony samym tym widokiem, poszedłem do Conchity. Usiadłem obok niej na leżance i zacząłem swoje opowieści, słuchała cierpliwie, co rusz potwierdzając roztropnym spojrzeniem. Rozciągnąłem się wygodnie na lewej części leżanki, rozkoszując chwila. Oh jak wspaniale sobie tak leżeć i rozprawiać o zmiennych stanach swiadomosci.
Ogarnęła mnie wewnętrzna radość, uf po raz któryś doceniłem rozkoszna beztroskość. Pogrążony w tym stanie, przegapilem pojawienie się niefizycznego przyjaciela.
DOBRZE , ZE KRZYSIEK ZAJĄŁ SIĘ WOLFGANGIEM, nic nie rozumie przecież po polsku……. Koniec wypowiedzi zatraciło swoje dźwięczne brzmienie, wyciszając się w matowym echu.
Siedziałem teraz na brzegu leżanki, nie zwracając uwagi na szybką zmiany mojej pozycji. Znalazłem się tam nagle. nie wykonując żadnego ruchu. Chwilowe rozjaśnienie pomieszczenia zadziwiło mnie na chwile, po czym wpadłem w bezruch. Nic się nie działo. Moja jaźń była jedyna postrzegalna płaszczyzną. Brak odczucia upływu czasu czy jakiegokolwiek ruchu, przerwała pojawiająca się nagle rozmyta astralna postać. Postrzegłem ją jak przybliżała się do nas. Mgliste ciało astralne, w szybkim ruchu wniknęło w pomieszczenie przez ściany, nie zwracając uwagi na drzwi. Nie zdziwiło mnie to za bardzo. Nie dysponowałem moja dzienna pamięcią, umożliwiająca mi ocenienie niezwykłości tej wizyty. Cóż w tym dziwnego, przeszedł wiec jest i teraz się przywitał uściskiem astralnej dłoni. Zdałem sobie wtedy sprawę, ze stoję przy drzwiach, z już wyciągnięta rękę i się z nim witam. Wprawiło mnie to trochę w zakłopotanie, gdyż stało się to bez jakiejkolwiek mojej świadomej decyzyj.
Znalazłem się nagle w ciele astralnym, trzymającym rękę w serdecznym uścisku i słuchałem jego pytań. Pytał co tu robię. Bez wypowiadanych slow, był doskonale dla mnie zrozumiały. Hm, co robię, pomyślałem,- przyglądając się zakłopotany domownikom. Zastałem dziwny obraz. Chłopcy rozmawiali a Conchita dalej mi się przyglądała, leząc na leżance.. Rozmawiamy o zmiennych stanach swiadomosci, wyjąkałem zmieszany. A co sobie myślisz?
Wymiana myśli nabrała prędkości, nie nadarzam, coś mi umyka. Wiem ze jestem słuchany ale treść moich myśli przemyka mi przez uwagę zbyt szybko. Nie postrzegam jej. Ten ktoś odczytuje moja pamięć albo prowadzi ze mną dziwna rozmowę, w którą nie mam świadomego wglądu.
Upiorne wrażenie, czuje się trochę bezradny. Wyciąga ze mnie spostrzeżenia, moje wnioski. Ma wgląd w moja pamięć.
Postrzegam to, gdy przemykają mi się gdzieś w głębi, przelewając jak fala przez mojego oceniającego obserwatora, mój podmiot, moja jaźń.
Nie obawiam się tego, czuje, ze nie ma to żadnego znaczenia. Traktujemy jednomyślnie moja pamięć, jedynie jako ograniczniki mojego postępowania, zbiór informacji jakimi się kieruje przy podejmowaniu decyzji.
Co za kontrola, pomyślałem, rozładowując wewnętrzne napięcie. Ah,- nieważne, przecież tez tak robię ze Staszkiem gdy komuś pomagamy.
Odczytujemy czyjeś motywy postępowania, wolni od oceny.
Jedynym kryterium jest wspólne dobro, resztę to ograniczenia jakie sobie ktoś na siebie narzuca. Zalezą one od jego duchowego rozwoju i celu jaki sobie stawia.
Czym była ta szybka rozmowa, kto rozmawiał z przybyszem? Domyślam się w tym udziału mojej Wyższej Jaźni. To ona rozwinęła moje skrzydła. Znam jej galopująca prędkość. Odczułem ja już wielokrotnie, nie mogąc za nią nadążyć.

Widać obcy przybysz znalazł co szukał, bo się ze mną pożegnał bez słowa, znikając parę metrów przed ścianą.
W tym momencie Conchita, zaśmiała się, wykrzykując. O MTJ-jociak przyleciał.
Dostrzegłem rozdygotany jej ruch w innym miejscu w stojącym już ciele astralnym. Podskakiwała z radości , wykonując zabawne grymasy.
Wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Zdałem sobie sprawę, ze zapomniałem cale to zajście i te wypowiedziane przez nią słowa, przywróciły mi i cala pamięć zdarzenia.
Na końcu tego niefizycznego doświadczenia zasnąłem, tracąc wspomnienia. Odzyskałbym je pewnie za jakiś czas, doszukując się chronologii wydarzeń. Pewne części takiego pobytu poza ciałem, zostają bardzo dobrze utrwalone w pamięci i dają się odtworzyć nawet po wielu latach i to z największymi szczegółami. Są one przyczyna niezgodności w relacjach osób biorących w nich udział, stajać się często przyczyną sprzeczek.
Po roku starałem się ustalić chronologie tej przygody.
Conchita powiedziała stanowczo, cały czas staliśmy naprzeciw siebie. To jest niemożliwe, by ktoś z nas leżał. Tam siedziała tylko córka. Gdy odczulam obecność tej niefizycznej osoby, wołając o MTJ-ciak przyszedł , staliśmy rozmawiając. Jestem tego pewna!
Ile mogło to trwać,- zastanawiałem się po roku. Kilkanaście sekund, może trochę dłużej. Czas wtedy się dla mnie zatrzymał, lub pędził za szybko.
Przypominając sobie rożne perspektywy postrzegania, zwróciłem uwagę na szybkie zmiany pozycji obserwującego. Leżąc , znalazłem się natychmiast w innej pozycji. Podając przybyszowi rękę, siedziałem na rancie leżanki i nagle pojawiłem sie przy drzwiach. Zmiany te następowały szybko i niepostrzeżenie dla mnie, bez możliwości ich ocenienia. Domyślam się , ze przelewałem wtedy świadomość w rożne ciałka niefizyczne, umożliwiające mi te gwałtowne skoki miedzy warstwami, miedzy rozświetlonym planem mentalnym a 3D -przestrzenią astralna. Zajęty zdarzeniem, rejestrowałem zaledwie zmieniające się stany swiadomosci. Chwile wykliknięcia, kończyły najczęściej jakaś sekwencje ruchu lub spostrzeżeń, tak jakby rozdzielona jaźń potrzebowała czasu, by powrócić do swojej pierwotnej i jednolitej formy.

9 myśli nt. „OOBE

  1. mrkriss

    no ładnie, a ja w tym czasie w najlepsze rozprawiałem moją archaiczną angielszczyzną na temat szczegółów idei matematycznego obrazu wszechświata 😀
    Czy wiadomo chociaż czyj to był MTJ? A może do każdego z Was przyszedł Wasz osobisty?
    Z tym uświadamianiem sobie toczącej się niefizycznej rozmowy też tak miałem kilka razy… rzadko przypominam sobie jakąkolwiek treść, czasami mam wrażenie, że odbywa się jakiś dialog, gdzieś na obrzeżach mojej świadomości…
    Zastanowiło mnie Twoje stwierdzenie, że nasza pamięć, wspomnienia to tylko ograniczniki naszego postępowania… ciężko objąć umysłem ile w tym jest prawdy. Praktycznie wszystko, co robimy, robimy pod wpływem naszych przeszłych doświadczeń. Mało tego, jesteśmy z nich zbudowani. Co się stanie, gdy je odrzucimy? Czy w ogóle możemy coś takiego zrobić? Czy można w ogóle coś z tym zrobić?
    Chyba nie. Tak mówią moje domysły i doświadczenia 😀
    Pozdrówki!

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Wielokrotnie zdarzyło mi się wychylić odrobinkę z ciała fiz. gdy pojawił się przymnie ktoś niefizyczny . Dostrajam się uwaga natychmiast do tej warstwy, w której on się znajduje. Podrażnia to jakoś moje zmysły duchowe. Nawet gdy jestem czymś zajęty, to reaguje natychmiast na te zmiany. Jeśli mamy do czynienia z kimś żywym to automatycznie nasze oczy lądują na najcięższej dymensji, w świecie fizycznym, w której możemy tego kogoś dokładnie obejrzeć. To nasze automatyczne wyczekiwanie, ta nasza gotowość na wszelkie zmiany jest właściwością naszej jaźni obdarzonej wola przez ciało przyczynowe. W nim pojawia się wybór i decyzja. Nie kierujemy się w nim, przy podejmowaniu decyzji zawartością pamięci ( ciałko mentalne) a pomimo tego doskonale rozpoznajemy charakter napotkanego zjawiska. Potrafimy nawet się poruszać pośród niebezpieczeństw i omijać stojące nam na drodze przeszkody. Bez rozpoznania przedmiotu uświadamiania sobie jego funkcji, wywoływania z pamięci jego znaczenia jest to możliwe. Inaczej postrzeżony staje się elementem naszej rzeczywistości. ślepy przedmiot z wypartej pamięci, niczego nam nie mówiący a jednak informujący nas o swojej istocie.

    Jego wibracja informuje nas o jego wartości i charakterze, dlatego bez pamięci mentalnej możemy również wspaniale rozpoznawać i określać czyjeś intencje czy nadawać postrzeganym zjawiskom wartość, szacować je, określać ich przydatność… Przyczynowe stany swiadomosci są już przestrzenią bez fizycznych ograniczeń, już o krok od absolutu. Stanem w którym czas się zaciera a nasza boska cześć nas samych, nasza Jaźń staje się wartością nadrzędna.
    Czy to był MTJ?
    Raczej jakiś opiekun, podglądacz zaburzeń prawidłowości kosmicznych, przyjaciel waszej rodziny☺. Średniego wzrostu, w ciele astralnym, bez zbytniego gadulstwa, wyciągnął nowości ze mnie, jak ślimaka z muszelki.
    Kilkanaście lat temu, gdy przytrafiały mi się takie spotkania to wpadałem w panikę. Odczuwałem to jako brutalna ingerencje, wnikanie we mnie kogoś, dysponującego niedostępnymi mi środkami. Trochę to trwało zanim poznałem w tym zjawisku moja własna, pomocna rękę. Teraz pośród wszelkich form ingerencji z zewnatrz we mnie, rozpoznaje odczytywanie moich wniosków przez opiekuna( nazwałem go Staszkiem) czy bezpośrednie połączenie z wyższą jaźnią.
    Takie odgórne przeglądy techniczne, kończą się gotowymi wnioskami, jakie otrzymujemy po jakimś czasie na zdawane sobie pytania czy nawet transplantatami nowych celów, zmieniających nasz dotychczasowy plan działania.
    Niby proste jest to w teorii a jak trudne jest do postrzeżenia w naszym życiu, czy nawet tylko do uwierzenia.
    *
    W tym roku zadarłem z antycznymi duchami, z kimś wierzącym w pokraki starożytnego świata.
    Wpakowałem się po uszy w niefizyczny konflikt, wywołujący mnóstwo strat materialnych.
    Wydarzenia ocierały się o mnie bokiem, trafiając moich bliskich znajomych. Bylem informowany wcześniej o mających się wydarzyć zajściach, nie mogąc uwierzyć w sposoby jak były one realizowane.
    Mechanizm okazał się prosty, uderzeniem energii czy niefizycznym wniknięciem, osoby były wprawione w malutki transik, co odwracało ich uwagę od nadchodzących wydarzeń.
    Gdy na mnie przyszła kolej, to udało mi się wyrwać z niego kilkakrotnie.
    Za którymś razem coś z poza mnie, wcisnęło na czas pedał hamulca, ratując od stłuczki.
    Setki razy wspominałem ten konflikt, analizując najmniejsze wrażenia.
    Jaki był w tym mój udział i co moglem sam wywołać nieuświadomionymi lekami czy zwykłą ciekawością ?
    Jedyna rada okazało się przeproszenie z niewidocznymi agresorami, choć i to było nie takie proste.
    Opisze to za parę lat , gdy wspomnienia przytrze czas, gdyż oberwie solidnie po uszach od poszkodowanych znajomych.
    Mogę dodać jedynie , ze w ślepych dialogach jakie prowadziłem w przypadku niefizycznych opiekunów czy złośliwych wrogów, to dawało się rozpoznać ich intencje. Nie potrzebne były słowa, nadające treść myśli a radiacja, o której wspominał Robert Monroe.

  3. mrkriss

    Dzięki za odpowiedź. Co do tych energetycznych ataków – chyba każdy człowiek przez to przechodzi. Znalazłem właśnie ciekawy channeling na ten temat. Może okaże się on Tobie pomocny – oto link.

    Jeszcze jest kwestia pamięci: zgadzam się, że jest ona przeszkodą w rozwoju osobistym, wyrzucenie jej poprzez wyciszenie pozwala skoncentrować energię. Stan ten mozna utrzymywać, po pewnej praktyce, 24h na dobę. Kłopot się zaczyna, gdy trzeba chodzić na studia i się uczyć albo pracować umysłowo i zarabiać kasę.
    Może zmienić pracę? 😀

  4. Zbyszek Autor wpisu

    Powinienem dodać, ze te kłopoty z antycznymi zmorami sam wywołałem. Poleciałem do wróżki i wsunąłem się w kule. Stroiłem śmieszne figle, robiąc demoniczne miny. Aresztowałem jej pomocników ciągnąc za głowy. Uf wtedy wydawało mi się to zabawna igraszka. Nie brałem pod uwagę , ze w astralu takie dowcipy mogą dla nich wyglądać tak bardzo poważnie,- drętwusy. Wracając w świat fizyczny schowałem się w ciężka materie, biorąc astral jak świat wyobraźni, igraszek myślowych. Nie podobało się widać, no i poleźli za mną, podrażnieni moimi pląsami.

    *
    W ciele przyczynowym brak pamięci indywidualnej zastępujemy „pamięcią ukryta w otaczających nas zdarzeniach”.
    Informacje na zewnatrz nas ja stanowią. metr, kilometr postrzeganego przez nas pola pamięci dostarcza nam informacji, której jesteśmy myśląc-o świadomi. Zapominając z konieczności o sobie, zajmujemy się zdarzeniami dostarczającymi nam treści myśli. Stajemy się świadomością zbiorowa, ziarnista jeszcze jaźnią o malutkiej, kosmicznej, ale już wspólnej pamięci,- do czasu aż się nam jaźń całkowicie odkleszczy. Nie ma wiec co ubolewać nad ” ze nie nasze myśli a niby nasze” a zając się lepiej poszerzaniem powierzchni pola wspólnej pamięci .-)
    W ciele fiz, świadomość przyczynowa tez nam się zdarza ale kto tam by na to patrzył.

  5. Conchita

    Zgodnie z moją pamięcią staliśmy cały czas w pobliżu okna gadając sobie:):). Nie zauważyłam kiedy Cię wyrwało:). Potem pojawił się NPek (to NPek zawołałam, nie MTJ-ciak, bo nie mam przekonania do tego określenia). Pamiętam, że byłam wtedy bardzo zmęczona, noc zarwaliśmy na rozmowach w czasie spotkania z Darkiem Sugierem i innymi obemaniakami, więc wieczorem następnego dnia po prostu byłam wykończona. I nagle przyleciał NPek i dostałam takiego kopa energii, jakbym nagle kawę wypiła, oczęta otworzyły mi się szeroko, napłynęła jasna świadomość, ciało mi się rozwibrowało i czułam kogoś od strony drzwi. Powiedziałam Ci o tym, a Ty powiedziałeś, że właśnie odbyłeś z nim błyskawiczną niewerbalną wymianę myśli… :).

    Tak mi się to zapamiętało:)

  6. Zbyszek Autor wpisu

    WKLEJAM TEKST DARKA, Jest trochę oderwany od kontekstu- tutaj znajdzie cały watek:)
    http://www.obeforum.pl/cialkofrenia-t116-45.html

    Oddaje glos Darkowi:

    Ciałokofrenia,

    To co Zbyszek doświadcza i niekiedy jest trudne do zrozumienia, jest niczym innym jak wylatywaniem aspektów.
    Już tłumaczę:
    Wszyscy składamy się z części, gromad JA. Wyglądają jak długie kolejki ludzi. Zupełnie jak kiedyś za komuny, gdy się godzinami stało za srajtaśmą.
    W wyniku silnego wzburzenia emocjonalnego, przemęczenia, niewyspania, silnego stresu, mocnego rozkojarzenia, narkotyków lub jak to ma Zbyszek, a i ja niekiedy w ospuo, dochodzi do chwilowego ulotnienia którejś z części zbiorowego JA. Ktoś po prostu z kolejki ludzi, jaką każdy z nas ma za sobą, wymyka się na zewnątrz. Nazwijmy go umownie „aspektem”.

    Niekiedy wylatuje ich kilku. W małych podzbiorowościach, grupkach.
    Dlaczego to robią? Dlaczego opuszczają Bazę, czyli tego kto to przeżywa, czyli ciebie, mnie? Bo każdy tego doświadcza, tylko nie zdaje sobie sprawy, bo nie widzi. W realu tego się nie dostrzega. Otóż, by zaspokoić nagłą, przemożną potrzebę.

    W momencie kiedy wylatują aspekty, człowiek jakby się zawiesza, zamiera i jest zdolny tylko do trwania i obserwacji. Niekiedy nawet pamięć zaczyna szwankować i po takim zdarzeniu nic się nie pamięta. Odzyskuję się ją, gdy aspekty powrócą na swoje miejsce.

    Ile razy gapiłeś się w okno bezmyślnym wzrokiem i dopiero po chwili wróciłeś do siebie? No właśnie < >.

    Myślę, że każdy z nas doświadczył „zawiechy” i wie ja kto jest. Ale mało kto widział, co się w tym czasie dzieje w astralu.
    Zbycho to widzi. Taka jest jego natura.
    Czy to dar, czy brzemię?
    Myślę, że dar.
    Myślę Zbychu, że kiedyś napiszesz fajną książkę o tym. Tylko na litość boską odetnij się od zewnętrznych wpływów! Nie czytaj już. Nie szukaj na zewnątrz, w innych książkach, w necie, tego o czym już wiesz!

    Potrzebujesz usilnie potwierdzenia swoich przeżyć? Powiem Ci coś:
    Znakomita większość książek ezoterycznych została napisana przez teoretyków i to powtarzaczy, a niekiedy bajkopisarzy. Nie mającymi nic wspólnego z praktyką i własnym doświadczeniem.

    Ty Zbychu jesteś praktykiem, a więc cokolwiek byś nie napisał będzie prawdziwe, bo płynące z przeżyć z serca!

    Powodzenia Zbyszku! Odwagi!
    2 tekst Darka podebrany z forum oobe.pl
    Czy istota przychodząca w OBE/LD i oznajmiająca logicznie brzmiący komunikat musi być koniecznie MTJ?

    NIE. W twoim wypadku był to najprawdopodobniej jakiś utracony aspekt ciebie, który notorycznie uprasza się o odzyskanie. Jakaś wyraźna cecha twojej osobowości dająca znak: oto jestem. Ona nie ma pełnej świadomości i nie powie ci dragon przytul mnie, lecz w inny dostępny mu sposób będzie wołać ciebie byś się z nią zjednoczył i pojednał. Jeżeli dojdzie do fuzji, czyli połączenia ciebie z nią, zobaczysz jak się zmieni twój stan świadomości i postrzegania otoczenia w którym akurat zawitasz. Czy będzie to astral, czy też real, czuć się będziesz jak nowonarodzony. Odzyskiwanie samego siebie w poza, to jeden z podstawowych celów do zdobywania, by stać się wolnym. Widzisz, to co niekiedy doświadcza Zbyszek i naprawdę jest rodzynkiem wśród nas, bo on to widzi będąc w ciele, ja np. tylko w poza, to nic innego jak rozlatywanie się i ponowne łączenie się jaźni obserwatora zdarzeń. Każdy z nas składa się z kawałków, aspektów osobowości, które wskutek różnych zewnętrznych i wewnętrznych czynników, bliżej nam jeszcze nie poznanych, wylatują z nas i zakotwiczają się w swoich astralnych światach-ospuo’ch i wołają na różne sposoby: oto JESTEM. Następnym razem spróbuj go mocno przytulić i wchłonąć w siebie. Ja np. wczoraj za sprawą tematu „honor” znów się rozsypałem. Normalna sprawa jeżeli aktywnie zbierasz doświadczenia i reprodukujesz siebie i niekiedy emocje wezmą górą. Czyli? Mamy odpowiedź: silne wzburzone emocje, powodują rozlatywanie się na kawałki. Wiedz również, że my ludziska, jesteśmy maszynami do reprodukcji kopii siebie, ale to już oddzielny temat.

    OOOOOOO

    PS: a tak na marginesie, myślę, że kurcze wszyscy powinniśmy być bardziej wyrozumiali dla siebie i wspierać się, wszak na jednym wózku jedziemy. Ale czyż świat bez emocji nie byłby nudny? nie przyczyniałby się do zbiorowej stagnacji? Emocje-tak, ale pełna nad nimi kontrola. Tak sądzę. To ideał, który jak byśmy wszyscy osiągnęli i to nie tylko my z forum, na świcie byłby wieczny pokój WOLNOŚĆ i MIŁOŚĆ. Tak sobie myślę. A może nauczyć się totalnie kontrolować emocje? Jeśli emocje, to i nierozerwalnie związane z nimi myśli? Ciężka sprawa. Trudny orzech do zgryzienia. Nie chodzi o powściągliwość i maskę na gębie, lecz świadomą samokontrolę myśli i emocji. Pauza bo mi się w głowie zaraz zagotuje…

    OK. Darku będę odważny!!
    Hej Darek, czytałem twój wpis o nowościach. Miłe z twojej strony takie samoupokorzenie, ale mnie jakoś nie przekonałeś tym egoista Czekam cierpliwie aż coś napiszesz nowego, bo widzisz w kolo sami powieściopisarze. Chętniej się ludziska zajmują końcem świata niż tym czym są i co już się stało. Twój Mtjociak się jakoś przetrzymał przez czas twojej nieobecności a i ciałka zadomowiły na rożnych forach. Psy szczekają ciągle tak samo, choć jakoś coraz ciszej, jak by im szczerb przybyło czy jęzor usechł.
    Nie daj się prosić wiec jak baba i pisz śmiało co nowego wykryłeś, bo mało pośród nas duchowych kronikarzy. Przecież nie zataszczysz doświadczeń do nieba. Tam każdy sam z siebie będzie mądry. Komu się pochwalisz sukcesami, gdy tam wszyscy latają.

    Nie szkodzi, ze inni tez milczą, bo swoje i tak myślą. Najciekawsze eksperymenty z oobe.pl spisałem i udostępniłem na blogu. Na wnioski jeszcze przyjdzie czas.
    Tysiące ludzi to czyta i przesyła sobie w plikach dalej.
    Obserwując rożne formy snów, trafiliśmy na nieprawdopodobne prawidłowościci, dziwny świat, przekręt świadomości – twoje słowa” w które nam cieżko uwierzyc, nawet nam obelotom.
    Trzymaj się bracie i ratuj jak najszybciej, bo twoje uwagi bardzo się liczą..

    *
    Leząc wygodnie, przypominałem sobie ostatniego klienta , dla którego malowałem auta wyścigowe w garażu przepięknego domu. Posadzka z marmuru, pozostawiała ślady od ubłoconych buciorów. Zbierając folie z podłogi szukałem śladów farby, czyściutka, na szczęście nie uświniłem włoskich marmurów. Właściciel przetarł marmury bielutkie szmata do połysku, delektując się sylwetkami namalowanych prze zemnie modeli wyścigowych. Rajd Monte Carlo.
    W czasie kolacji doszło do sprzeczki miedzy nim a jego córka. Córka kupiła sobie zbyt droga kuchnie, (roczna pensja mojej zony) roboty idą zbyt powolnie. Nagle bum, strzał niefizycznym ciałkiem, strzela tata,, precyzyjne ciecie jak ostrzem skalpela, z jednej z osób wystrzela ciałko w stronę drugiego, paraliżując, pozostawiając bolesne ślady. Towarzyszące zjawisku silne emocje są jednak nie dostrzegalne dla pozostałych członków rodziny. Pytają się zmieszani , dlaczego córunia reaguje tak spontanicznie, przecież tato tylko jej coś powiedział. Dlaczego stoi taka nadąsana pod ściana. Cos powiedziała brzydkiego do taty, ty gruba…. poza planem fizycznym.
    Nikt tego nie słyszy. Trzymam stronę taty, bo jak się wścieknie to może nie zapłaci za robotę. Fałszywym uśmiechem potwierdzam go w słuszności. Córka wychodząc z domu wymiata mnie ślepym spojrzeniem, choć zawsze serdecznie pozdrawiała.
    Wspominając ta scenkę sam znajduje się nagle w garażu, czyszcząc podłogę ścierka. Wycieram ja starannie jak on, rozglądając się za śladami błota. Czuje w sobie przesadne staranie, co ja tu robię, zdziwienie.
    Pojawia się przy mnie dziewczyna, plując mi w twarz. Uśmiecham się wesoło, gdyż mnie to nie boli, nawet rozśmiesza. Dlaczego to zrobiłaś, pytam do znikającej astralnej sylwetki. Siedziałem już na krześle, tak jak wtedy przy kolacji z nimi, w kuchni.
    Garaż mi zniknął z przed oczu, utraciłem poczucie ruchu, posuwiste ruchy szczotki po podłodze.
    Odzyskuje pełna świadomość w ciele, uśmiechając się do siebie. W szarości słyszę Stacha,- to było oobe.

  7. Anna

    tak tym można wytłumaczyć wiele zdarzeń życiowych, dlaczego np ktos nam sie po prostu niepodoba, choc niby nic niezwykłego nam nie zrobił… Czasem to dosłownie aż odrzuca od pewnych ludzi… a do innych ciągnie. Sa też wyrafinowane przypadki kiedy ktos swiadomie kieruje swoja energią manipulując ludzi tj ,obiecuje im cos zupełnie poza werbalną stroną, wiekszośc chwyta sie na to a potem, oczywiscie zostaje z pustmi rekami i głupia miną…
    Nie jest to tu czesty temat, ale najczęsciej spotykam sie z manipulacją energia seksualną, niektóre kobiety obiecuja siebie (niewerbalnie), każdemu z kogo chcą mieć kozyść ,trzymaja kilku mężczyzn w pewnego rodzaju niewoli, albo szachu, ciagnąc z tego kozyśc a czasem i satysfakcję. Mezczyźni niektórzy tez tak robią ;(, ale częsciej widzę to u kobiet. Wyjatkowo jest to smutne kiedy przy takim zmanipulowanym mężczyźnie czy kobiecie jest ktos kto tego kogoś kocha i widzac tą sytuacje cierpi, to jest wyjatkowo nieprzyjemne. Zastanawiam się dlaczego te pewne osoby tak postepują , może ma to coś wspólnego z szukaniem ciągłego potwierdzenia na zewnątrz, żeby stale sie potwierdzać swoja wartośc…
    wyglada to tak ze na niewidzialnych smyczach trzyma taka osoba te inne ciałka innych, nigdy tez naprawde nie pozwoli sobie na otwartośc miłośc czy szczerośc…przy tym. Myślę ze jest to wyjątkowo wredne,nalezy chyba po prostu w pore rozpoznac taką grę. Chyba że ktos lubi…
    Ciekawie też mozna sobie poobserwowac w pociągu…gdzie czesto wszyscy siedza cicho obok siebie i niby nic sie tam nie dzieje , a tymczasem odchodzą niezłe sceny 😉
    A taki temat własnie wpadł mi do głowy, ciekawe.

  8. Zbyszek Autor wpisu

    Za manipulacja psychiczna kryją się energetyczne korzyści. Podziw jak i upadlanie innego człowieka, może być źródłem wielkiej satysfakcji, dawka energii za frajer. Schylona głowa ze wstydu czy wytrzeszcz z podziwu otwiera niewidoczna furtkę z życiowym paliwem. Wczoraj zastanawiałem się nad tym zjawiskiem. Nie pisze w temacie, gdyż nie znam sposobu na zatamowanie tego procesu. O wiele łatwiej jest kogoś doić niż pomóc.

  9. Anna

    powstaje więc pytanie jak pozytywnie ładowac to paliwo?
    Nad tym zaczynam się własnie zastanawiac, jak cos wartego uwagiprzyjdzie mi do głowy napisze!
    pierwsza odpowiedz to, – przez sztuke! spontanicznie mi tak wpadło, choc trzeba przyznac ze obecnie sztuka nie zawsze niesie wyjątkowo pozytywne treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *