Obserwator


OBSERWATOR, spostrzeżenia Herbiny i Zbyszka. 
1. Hebina.

Byłam niedawno na następnym spotkaniu z Braco, tym razem było nieco inaczej.
Wchodziło na sale, na każda sesje 150 osób( tak sadze, bo były przed każda sesja napisy z numerami biletów, które były tym razem numerowane i tak np. na sesje wchodziły osoby z numerem 600- 750 itd.)
Sala były szeroka, wiec wszyscy znaleźliśmy się niedaleko sceny, na której, na podwyższeniu, po jakimś czasie stal Braco. Na początku mówił facet, który jest jednym z organizatorów , potem wszedł Braco. Tym razem jego postać nie pojawiała się na ekranie dla tych, którzy stali dalej od sceny, tylko dzięki bliskości od sceny mogliśmy patrzeć bezpośrednio w jego oczy.
Działanie było dla mnie dużo mocniejsze niż za pierwszym razem. Choć Braco nie patrzył przecież bezpośrednio konkretnie moje oczy, to kiedy patrzył w tym kierunku, miałam wrażenie jakby patrzył dokładnie w moje oczy (takie wrażenie miał tez mój chłopak, który stal dalej z boku, odebrał wzrok Braco jakby ten patrzył dokładnie w jego oczy ).
Braco robi tak głębokie wrażenie, ze były momenty, ze cofałam wzrok, jakby coś we mnie wstydziło się pod tym bezpośrednim, głębokim spojrzeniem. Zabawne było zauważenie tego; to było jakby spojrzenie głęboko w lustro, gdzie widać wszystko.
Zaraz nasunęła mi się myśl, ze nie ma nic, co byłoby nie o.k. , to wszystko, czego człowiek mógłby się wstydzić, żałować, ubolewać, chcieć, uważać za dobre, czy złe itd.- należy tylko do koncepcji.
Kiedy to sobie uświadomiłam, patrzyłam dalej w jego oczy i poczułam jakby zaczęło się to dziać w innym wymiarze, poza czasem i przestrzenią, nie czułam już wtedy spojrzenia człowieka w oczy drugiego człowieka, była tylko jedna piękna przestrzeń, która trwała …

Z tego stanu wyciągnęła mnie myśl na temat tego ile Braco zarabia na sesji, czy to się może opłacać za tak niska cenę , choć tak dużo osób itd. czyli myśl na temat kasy, uświadomiłam sobie absurd myślenia o tym, zrobiło mi się zal tego czasu, który te myśli mi zabrały.
Jak się potem okazało, mój chłopak doświadczył duklanie tego samego- stal dalej ode mnie a tez pod koniec ze stanu wyciszenia wyrwały go te myśli, dokładnie te same, sadze, ze była to myśl, która sobie wędrowała i do nas tez dotarła, czułam wyraźnie moment, kiedy przyszła z zewnatrz.
Ciesze się, ze byłam na tym spotkaniu, bo spotkania na tak głębokim poziomie są niezwykłą rzadkością i nie pozostają bez śladu.

Dodam jeszcze , ze po kilku sekundach od chwili, gdy Braco stanął na podwyższeniu miałam wrażenie, ze za nim stoi większa nieco od niego świetlista postać, której niby nie widziałam ale wiedziałam , ze tam jest i jednak jakoś w ułamkach sekundy dostrzegałam. Mój chłopak odebrał tez i w tym przypadku dokładnie to samo. Jako pierwszy powiedział mi o tej postaci, ja powiedziałam wtedy, ze tez te postać „dostrzegłam”.

Nie wiem, kim była ta postać, może to nieżyjący już jego nauczyciel Ivica, który był jasnowidzem i uzdrowicielem ( podczas sesji dla ludzi wychodził z ciała i patrzył na ich przyszłość , która okazywała mu się w astralu często w sposób symboliczny, pojawiał się tez będąc poza ciałem czasem w kilku miejscach jednocześnie, był wtedy przez ludzi widziany jakby był fizyczny) a może to ktoś inny, w każdym razie coś świetlistego i dobrego – takie moje odczucia.

2. Zbyszek:

Również zaskoczyło mnie jego spojrzenie. W momencie, gdy ślizgał się wzrokiem po zgromadzonych gapiach, odniosłem również wrażenie, ze patrzył specjalnie na mnie. Po chwili zmieszania, wciągnąłem się w to odczucie i poszybowałem uwaga na środek sali. Zajęty podglądaniem Draco, nie zwróciłem uwagi na zmianę miejsca. Obserwując Draco, komentowałem wewnętrznym dialogiem cale zdarzenie, rozmyślając o celu takie spotkania, również o cenie biletów. Gdzieś we mnie kipiały wątpliwości i i zagnieździł się cień Ironie. Przyglądając się jego twarzy z bliska, postrzegłem jak ulega ona przemianie, Przemalowane błąd włosy stężały w grube i jasne włókna a nad ramionami i głowa, pojawiły się mu czerwone punkty. A generała z niego zrobili.
Przywołałem kogoś niefizycznie z sali, rozmawiając z nim o całym tym przedsięwzięciu. Tak, tak, oczywiście, -odparłem przejęty zaangażowaniem osób na sali. Tez tak bym robił, -wsparłem myślą, pytającego mnie o zdanie, niefizycznego gościa. Następnego dnia prasa dosyć sceptycznie odniosła się do Draco. Rozczarowanie i niespełnione oczekiwania“, takie były przytaczane argumenty w gazecie. Niezwykle zatroskana prasa, zamartwiała się przybyłymi na wózkach inwalidzkich, oczekujących w pierwszych rzędach ciepła życzliwości i niezwykłego cudu, świadectwa boskiej energii i jego opieki.

Wzruszające działo się na sali, pośród setki osób przybyłych z całych Niemiec.

Kilkanaście lat temu, spotkałem znajoma wróżkę, która wprawiała mnie w podobne osłupienie. Kilkadziesiąt metrów dzielącej nas odległości, skróciło się do paru metrów i postrzegałem ją całkiem z bliska, mieszając się dziwnymi odczuciami. Nie postrzegłem wtedy jednak zmiany przestrzeni wokół mnie. Wytrzeszczyłem jedynie oczy ze zdziwienia. Po wielu takich przygodach, uwrażliwiłem się na takie spotkania, rozpoznając nawet rodzaje ludzkiego wzroku, wprawiającego mnie w zadumę i lekki trans. Jest Schwerkraft i Leichtkraft, podszepnął mi raz niefizyczny gość po niemiecku, gdzieś za plecami, gdy świdrowałem przerażonym wzrokiem przechodniów na ulicy. Uf, ale to brzmi fachowo,- pomyślałem pełen podziwu i satysfakcji!

Żarzące się fiołkowym blaskiem oczy, emanujące złotawe ciepło u milusińskich, wywoływały we mnie radość i wesołość, Pytały niepewnie, prosząc o spojrzenie. Dodawały poczucia pewności, napawając zaufaniem. U wielu przechodni, postrzec moglem, iz śpią w duchowej postaci, lub odpoczywają, bezczynnie w umyśle. Zmęczeni, lub rozluźnieni, zamykali wtedy niefizyczne oczy, w swych fizycznych twarzach, powstrzymując wyciek przytroczonej do wzroku energii, mknącej za punktem ich uwagi. Pośród przechodniów spotykałem również osoby o podwyższonej aktywności, Zajęte jakimś znanym jedynie sobie celem, prażyły otoczenie dziwnym ciężarem, wywołując we mnie, w fizycznym planie, ledwo uświadamianą niechęć. Gdy obserwowałem poza ciałem fizycznym, żyjące osoby w ich niefizycznym planie, to dostrzegałem o wiele więcej, rodzaj przepełniającej ich emocji i ich jakość a raczej rodzaj poziomu rozwoju duchowej swiadomosci.

Innym razem, dostrajając się do fizycznego świata, postrzegłem parę osób promieniujących z oczu, wręcz laserowe światło. Jak żarzące kryształy, świeciły ich oczy, emanując na odległość oślepiające mnie białe światło. Poza ciałem fizycznym, wprawiły mnie w zamyślenie i podziw. W ciele fizycznym wprawialo mnie w krótki transu, w którym traciłem ramy fizycznej rzeczywistości. Pytania same się mi nasuwały.

Zafascynowany paranormalnym wytwarzam te złudzenia sami, czy coś w nich się więcej skrywa, coś czego nie rozumie i nie mogę pojąc. Przeprowadzając ze znajomymi wiele prób koncentracja uwagi na wybranej osobie“ wyróżniłem wiele form „niefizycznego”oddziaływania miedzy nami.
Zastanawiając się latami nad duchowymi zjawiskami, znalazłem wreszcie zadowalające mnie wyjaśnienie. Żyjemy w złożonej rzeczywistości, składającej się z wielu warstw- światów, do których jaźń może się selektywnie dostrajać, wyłapując z niej interesujące ją fragmenty. Stad ta różnorodność stanów swiadomosci i przedziwne doznania.
Rzeczywistości te cechują całkiem odmienne właściwości a postrzegane przez nas zdarzenia i zjawiska, rozgrywające się w świecie fizycznym są suma wszystkich zadrżeń, rozgrywających się w każdym z tych warstw-światów jednocześnie.
Pomimo wielopoziomowości zdarzeń, sumujemy je, jakby na jednym obserwowanym przez nas monitorze zdarzeń, w jeden pochłaniający nasza uwagę życiowy film. To uproszczenie daje wspaniale rezultaty, umożliwiając nam podejmowanie szybko decyzje, bez konieczności postrzegania jego złożoności.
Jeśli nasza postrzegana rzeczywistość fizyczna jest ich suma, znaczyłoby, ze wszystko czego w niej doświadczamy, możemy rozdrobnić na współdziałające ze sobą części.
Jak to zrobić, by przeprowadzona analiza, utraciła subiektywny charakter, zawierała wewnętrzną spójność i zgodność widoczna dla każdego, bez posadzenia o ugryzienie kleszcza?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *