RSS
Wpisy
Komentarze

Obe

Obe w obrazie
kwiatek-3.jpg
Wstając 4 godzinie nad ranem pomyślałem,- co będzie dzisiaj? Wczoraj ,późnym wieczorem , malowałem kwiatka na płótnie farbami olejnymi. Trochę mi się porozciągał ten kwiatki bo nie moglem zapamiętać formy liści i miałem kłopoty z doniesieniem obrazu z pamięci na płótno. Od lat nie ćwiczone rysowanie spowodowało ,ze obserwowane kształty wydaja mi się bardzo skomplikowane. Straciłem zdolność utrzymywania obrazu w wyobraźni. Rysując dużo, tworzyłem z łatwością syntezę każdej widzianej formy w wyobraźni . Dawała się ona łatwo trzymać przed oczyma i posłuszna mi ręka odtwarzała to z łatwością na papierze.
Malowanie obrazu tym razem kosztowało mnie sporo wysiłku. Kilkanaście lat realizowałem wielki malarstwo ścienne. Obrazy przypominały swym ogromem realne przestrzenie w naturalnym otoczeniu. Tym razem pokusiłem się na namalowanie małego wycinka roślin.- słoneczników, ograniczonych formą blejtramu. Przed skończeniem pociągnąłem szpachla kilka dużych form, określając ksztalt liści do okola kwiatka.
Rozmyślając rano nad problemami jakie muszę po raz któryś rozwiązać, zapadłem w stan kontemplacji. Będąc świadomym analizowałem związek postrzegania ze zjawiskami psychicznymi. Myśli sunęły błyskawicznie dając się ciężko zapamiętywać. Ocknąłem się z tego stanu, odzyskując w pełni świadomość. Co się wtedy stało? Zapomniałem o całej kontemplacji. Cala treść rozmyślań umknęła mi niepostrzeżenie. Jaka cześć wchłonąłem w swoje ciało fizyczne ,ze wszystko zniknęło.Ach tak ,-to śpiące ciało powróciło na swoje miejsce. Zacząłem borować w pamięci , by przypomnieć sobie tak sprawnie przemyślane wnioski.Jak z w gumy dały się wyciągać, okrojone ze swej treści. Nie były już to te wspaniale wnioski, elegancko pląsające , czytelne w swej prostocie a niepasujące do siebie fragmenty . Ogrom treści nad jaka rozmyślałem przybrał wiele wieloznacznych określeń, stajać się niemożliwy do ogarnięcia.
Powoli zamierałem w bezruchu odczuwając nadal ciągłość trwania.
Nagle odzyskałem świadomość na polance na przeciwko mojego namalowanego kwiatka. Oh pomyślałem, zaraz ci się dokładnie przypatrzę. Zdumiało mnie .ze był trochę bezforemny, tak jak na moim obrazku. Nie posiadał formy typowej naturze a były jak namalowane przez nieudacznika. Syntetyczne ich kształty przypominały raczej rozgniecione lisice niż wspaniale słonecznik. Zmieniając punkt widzenia, starałem się rozpoznać zasady astralnej przestrzeni. A wiec się kręcą gdy zmieniam położenie oczu. Ah a gdzie mam oczy, przecież nie odczuwam żadnego ciała. Wychylając rękę do przodu postrzegłem jej formę startująca trochę z opóźnieniem. He , to dopiero mam okazie przebadać anatomie malowanych kwiatków. Wsadziłem rękę w ziemie, by sprawdzić ich korzenie. Reka wsunęła sie do samego ramienia , napotykając mały opór w łokciu. Nie maja korzeni. Co ze mnie za ogrodnik!!!.

Umówiłem się z Noble dzisiaj na wspólna wyprawę i postanowiłem go teraz poszukać. Halo Nooooble , gdzie jesteś? Ach pewnie schował się pod ziemia, szukając swoich szamanów. Gdy chciałem już wskoczyć pod ziemie i wizualizowałem wzrastający ciężar mojego ciała to powierzchnia ziemi na wprost mnie zaczęła się iskrzyć . Pojawiły się na niej strumyki lawy. Po chwili wyskoczyła z niej neonowa postać pędzać na oślep przed siebie.
Nie opisał bym tego wydarzenia ,gdy bym nie postrzegł następnego dnia ,na obrazie ze słonecznikiem tors człowieka ze zgięta lewa ręka ,skrytego za centralnym kwiatem. Co za dziwny obraz namalowałem.
Zasypiając ponownie, przeżyłem w śnie wspaniale przygody na skalistych urwiskach.

kwiat-z-postacia.jpgkwiatki.jpg

P.s.
Sporo kłopotów narobiło ludziom obe. Znam parę osób, którym robi się już samo, maja lekka rękę do tego.
Czy to talent?, Czy obe jest takie ważne?
Jedni maja zacięcie niszcząc co im w rękę popadnie, drudzy fajny charakter, motylka na sercu.
Jedni toczą się jak walec, wyrządzając krzywdy śpiącym ciałem i niewyparzonym jęzorem , drudzy rozpogodzeni obserwują co im przyniesie rzeczywistość.
Nie chciałbym być tym pierwszym , tym zaciekle walczącym o obe, nie zdającym sobie sprawy z podstawowych zjawisk niefizycznych, konsekwencji posiadania aktywnego śpiącego ciała.
Starałbym się stać tym drugim, obe samo wtedy przyjdzie, bo jest następstwem zmian w naszej strukturze osobowej, poszerzona wyobraźnia, przestrzenią duchowa.
Nie ma znaczenia kiedy się pojawi, może po śmierci, albo w następnym…… ale kiedyś przyjdzie.

2,- Od jakiegoś czasu pojawiają się mi obrazy, gdy się kładę. Zona ma je cale życie, dziwiłem się. Ale masz fajnie komentowałem.
Nie wiedząc o nich, nie oczekiwałem ich wcale, chcąc zasnąć jak najszybciej. Smyk do wyrka i zasypiałem po minucie. Dumny bylem z siebie, bo snów nie miałem a gnany pasja w realu wstawałem i moglem zaraz z rana zabrać się za ulubione zajęcie.
Chcąc to raz zmienić, położyłem się zanim pojawiało się we mnie silne zmęczenie. Myśli łomotały się w głowie, nabite komentarzami. Nie wyciszałem ich, gdyż ciekawiły mnie. Po jakimś czasie same się uspokoiły, gdy przemyślałem najważniejsze wydarzenia z dnia. Majac jeszcze siły wyciszałem się samoistnie. Wtedy wpadłem na pomysł by wywoływać obrazy.
Co robiłem?
Nie czekałem na żaden trans. Chciałem coś zobaczyć i stałem się aktywny mentalnie. Nie czekałem aż uzbiera się we mnie energia i mnie wychyli z ciała. Szkoda bylo mi na to czasu. Wymuszałem akcje pod powiekami. Ruszałem się w rożnych miejscach myślą. Początkowo było to tylko wyobrażaniem, nabierając tępa stawało się podrożą mentalna.
Zdobywałem w nich stopniowo odczucie ruchu, często wnikając nawet w warstwę astralna z obrazami. Nie posiadając silnych odczuć poza ciałem , cieszyłem się jednak bardzo. Te wyobrażane spotkania dawały wspaniale weryfikacje. Jak to robić?
Trzeba znaleźć partnera i starać się z nim spotkać. NIe czekać jak łom w ciężkim transie ale sobie pofolgować, trochę pofantazjować.
Gdy się rozrusza wyobraźnia to zaczynamy oczekiwać obrazów. To oczekiwanie jest koniecznym przyzwoleniem by się one pojawiły. Stanie sie nawykiem. U mnie miała taka aktywnie mentalnie postawa duże następstwa. Zacząłem pamiętać sny i co rusz odzyskiwałem w nich króciutko świadomość. Wczoraj wyskoczyły mi w nocy dwa zęby w czasie snu z dziurami. Przyglądałem się zdumiony, oceniając wielkość zniszczeń.
Następnego dnia córka powiedziała, ze właśnie wróciła od dentysty a on jej borował przednie zęby bo miała w nich straszne dziury.

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.