Niezależność


Pojawiłem się nagle za kierownica 4 metrowego, wysokiego autobus. Wielki, ruszył bezwładnie do przodu, wąska droga. Ignorując kierownice, prowadziłem go spojrzeniem po wybojach. Obserwując zmiana krajobrazu, pędziłem z coraz większą szybkością. Zapominając wkrótce o pojeździe, szybowałem nadal na wysokość paru metrów, wzdłuż leśnej, niezwykle pokręconej drogi. I coraz szybciej, i szybciej mknąłem, nie wnikając za bardzo skąd tak dobra mam orientacje przestrzenna. Droga zamieniła się w niezwykle stroma i kreta drużkę, pomiędzy bujnej roślinności. Zachwycony bylem szybkością zmiany kierunku i możliwością wyboru lotu. Rozkoszując się pędem pośród dziewiczego lasu, nieopatrznie przypomniałem sobie o wielkim autobusie. Uf, nie zmieszczę się, Zatrzymało mnie to natychmiast na wyrastających błyskawicznie z góry wielkich gałęziach. Wykliknięcie,- gwałtowna zmiana dekoracji kosztowała mnie osłabieniem swiadomosci.
Pojawiłem się ponownie w lesie, tym razem przypominający olbrzymie krzaki nad stawem, w którym spędziłem dzieciństwo. Rozpoznając miejsce, zacząłem przekształcać krajobraz, Otrząsnąłem się z resztek snu, gdy z lewej strony ukształtowała się stromizna, zagracona wielkimi głazami.
Och jak uwielbiam taka dzicz. Przejść przez nią się nie da na nogach, jedynie śmigać miedzy głazami jak ptak, -to sam rozkosz. Tracąc dostrojenie, odczułem obecność w moim pobliżu przedzierającego się przez gąszcze wielkiego czworonoga. Zataczał się bezradnie jak pijany, wydajać przy tym bardzo znajomym. Wpadając w sen, przywitałem się z nim, nawiązując rozmowę. Ach to ty, odpowiedział, przyjmując człekokształtną postać. Skierował się w stronę dużej stromizny a ja za nim. Chwila przebłysku, wnętrze lasu rozjaśnia się ponownie, znowu jestem świadomy. Skakaliśmy miedzy głazami, dotykając koniuszkami palców największe głazy. On trochę niżej, tuz przy ziemi,.
A teraz do wody. Wskoczyłem za nim w pogoni do zielonkawej, pełnej wodorostów wody.
Uf,- taka zapamiętałem z dzieciństwa
Dziwiąc się jej przejrzystości, obserwowałem zaburzenia perspektywy, nurkując pod jej powierzchnia , Postrzeganie miałem prawie jak w rzeczywistości, wypełnione chwilami zaduma w bezruchu. Kłopotliwe były dla mnie momenty, gdy traciłem energie i cały obraz zaczynał szarzeć, stajać się rozmazany, by po chwili całkowicie zaniknąć.
Sunąłem wtedy jeszcze chwilkę, odnosząc wrażenie, ze się rozpuszczam, tracąc jednocześnie ciągłość swiadomosci.
*
Wynurzam się z wody, na wprost polanki, szczelnie otoczonej gęstwiną. Na przeciw mnie idzie dziewczyna, w pełni kolorów, rozświetlona wewnętrznym światłem. Zaczynam tracić świadomość. odczuwając obecność Np- ka w pobliżu. Po lewej stronie dziewczyny pojawia się jej chłopak, ledwie już dla mnie postrzegalny, bez formy, jedynie jako ciemna sylwetka, obserwuje nas.
To jest nasza prywatna sfera, w którą proszę ,,,,,, tracę rozumienie tekstu.
W tym momencie, przejmuje kontrole przewodnik. Dźwięcznym głosem wyjaśnia,- jesteśmy zamknięta społecznością, ograniczeni w w przestrzeni. Padają kolejne zdania, wyjaśniające taki stan rzeczy. Tracę uspokojony stopniowo świadomość, wiedząc, ze niezwykły towarzysz jest dokładnie słuchany przez młodą parę.
Rano, rozpamiętując nocne przygody, przypomniałem sobie, gdy bylem w ciągu dnia świadkiem niezręcznej sytuacji. Mój lubiany a mocno podpity znajomy, marudził strasznie swoim pracownikom.
Młoda para, (dziewczyna w ciąży), obruszyła się bardzo, gdy wyjaśniał im oczywistości natarczywym tonem.
Następnego dnia spytałem chłopaka. Czy on pije? On bardzo dużo pije, odpowiedział odwracając zakłopotany głowę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Świadome śnienie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz