Nauka malowania

Moj kanal youtube z 28 filmami o malowaniu i rysowaniu :))
http://www.youtube.com/user/kunstarena/featured

nauka malowania
nauka malowania

NAUKA MALARSTWA.
900 zdjęć o rozdzielczości,  1920×1080 znajdziecie Państwo na
http://kunstarena.com/.
-dokumentacje fotograficzna i filmy poświęcone sztuce malowania. W artykule „”Abstrakte Bilder” znajduje się kilkanaście zdjęć obrazujących powstawanie obrazów abstrakcyjnych. Sa to zdjęcia 800×5000 pikseli i stanowią swoista kronikę pracy nad obrazem abstrakcyjnym. Zapraszam    http://kunstarena.com/abstrakte-bilder-1780
Malując 20 lat akrylami, przyzwyczaiłem się do wodnych farb. W wielkim wiadrze z woda, płukałem zamaszyście pędzle, nie przejmując się zbytnio ich pielęgnacja. Wystarczyło postukać nimi o ścianki wiadra z wodą, by pozbyć się starego koloru. Szerokie wygodne w użyciu, umożliwiały mi malowanie wielkich obrazów w krótkim czasie. Farby akrylowe wysychały w ciągu paru minut i mogłem je ponownie przemalować.

nauka malowania portretowNauczyłem się malować wielkimi pędzlami, zamaczając je bezpośrednio w wiaderku z farba. Z palet malarskich zrezygnowałem po paru latach, wykorzystując rozłożoną folie na stole, lub przykrywki od wiaderek. Od paru lat, zrezygnowałem nawet z tego, mieszając farbę bezpośrednio na ścianie. Zamaczając pędzel z jednej strony niebieska, z drugiej strony żółta farbą, nacierałem je szybkimi ruchami na obrazie, osiągając upragnioną zieleń. Spisywało się to doskonale, gdy nie wymagano ode mnie delikatnych półtonów, ciesząc się drapieżnymi kolorami. Szczególną uciechę sprawiało mi malowanie motywów roślinnych i pejzaży. Bijąc pędzlem po ścianie, tworzyłem błyskawicznie skomplikowane drzewa, z rozdygotanymi konarami. Powstałe drobinki z nakłuć pędzelkiem, pokrytym paroma kolorami, wyglądały trochę monotonnie, robiąc z iglaka liściaste drzewo. Duże obrazy maluje na stojąco. Było to meczące pierwsze dziesięć lat. Gdy zesztywniały mi kolana a kości pokryły się rzemieniami, mogłem kilkanaście godzin dziennie stać przy obrazie, nie odczuwając już zmęczenia.
nauka malowaniaTe wszystkie dobrodziejstwa, zebrane w czasie malowania akrylami zawiodły, gdy zabrałem się za farby olejne.
Przygotowując miksturę do mieszania farb olejnych z dodatkiem damary, rozpuszczonej w terpentynie, cieszyłem się, gdy farba szybko twardniała.
Początkowo liczyłem, ze rutyna przepchnie mnie bez szczególnych trudności przez nową technikę. Po wielokrotnych próbach stwierdziłem, ze to przyspieszanie schnięcia stało się moim wielkim utrapieniem a przyzwyczajenia akrylowe są mało przydatne i sprawiają mi sporo kłopotów.
Używając jedynie oleju jako rozpuszczalnika, odetchnąłem z wieka ulga, robiąc kolejny krok do przodu. Farba dawała się dłuższy czas swobodnie rozcierać, nie przyklejaj kolorowego pędzla do podłoża z podsychająca już farba olejna. Wtapiała się miękko, nie pozostawiając śladu, jak przy zderzeniu dwóch substancji o rożnej lepkości.

nauka malowania krajobrazu Zaleta farby olejnej jest jej szlachetność koloru. Pomalowane plamy, lśnią iskrząc olejnym połyskiem, nadając barwom szczególnej głębi.
Matowe akryle, nie dotrzymują im kroku w odcieniach, tracąc intensywność po wymieszaniu z bielą. W malarstwie olejnym, można nanieść intensywne barwne plamy, by po chwili wetrzeć w nie jaśniejsze, osiągając intensywne odcienie. Gdy podkład naniesiony jest laserunkiem, gęstą farba, z mała ilością oleju, to daje się wspaniale dalej obrabiać, bez zadymiania nasycenia koloru. Do momentu aż kolor się zapcha, tz. ilość farby wzrośnie do tego stopnia pod pędzlem, ze kolejne poprawki nie przynoszą już żadnego efektu. Maże się wtedy jedynie pod pędzlem, tracąc współbrzmienie z innymi barwami, nabierając nieprzyjemnego szarego odcienia.
Jedynym wyjściem jest starcie jej ścierą i namalowanie od początku nieudanego fragmentu. Tutaj czekało mnie kolejne rozczarowanie. Nie wszystkie kolory dawały się dobrze wytrzeć, by odzyskać biały podkład, tak przydatny przy pracy z laserunkiem. W akrylach wystarczyło zaczekać chwilkę i przemalować nieudany fragment bielą. W ojeju, nie do koca wytarta, świeża farba, mieszała się ciągle z ta nową, zmieniając jej odcień.
Malując kilkanaście obrazów przez dwa tygodnie, udało mi się zrozumieć trochę ta niezwykłą technikę. Poczałkowo malując małymi pędzlami, nie potrafiłem wypełnić płaszczyzn odważnymi pociągnięciami. Traciłem duże formy, rozbijając je na pozginane drobinki. Wielkie płaty liści, nieporadnie wypełniane, drgały na obrazie, gubiąc swoja formę. Kolor często mi się zapychał, nie dając więcej przemalowywać.
W malarstwie akrylami, już od wielu lat, potrafiłem budować do woli przestrzeń w obrazie, bez zbędnych przemyśleń, realizując najtrudniejsze motywy. Nie zastanawiając się nawet, jak je maluje, wykonywałem z łatwością czego zapragnąłem.
W malarstwie olejnym, na płótnie, trafiłem na problemy z którymi się od dawna nie konfrontowałem. Ograniczenie przestrzeni rama obrazu, stawało się nie do zniesienia. Pragnąłem wedrzeć się poza blejtram, rozciągając kompozycje do granic przyzwoitości. Głowy malowanych postaci zahaczały wręcz o krawędzie. Wszystkie blejtramy ciągle były mi za małe. Tydzień pochłonęło mi wciągniecie się w technikę olejna. Z dnia na dzień robiłem coraz większe postępy.
Duża zmianę odczułem , sprawiając sobie niezwykle twarde, szerokie pędzle ze sztucznego włosia. Wtedy odkryłem ich niezwykłą zaletę, Kupując parę rodzajów pędzli o przeróżnej formie, zastanawiałem się, które z nich będą mi najbardziej przydatne.
I tutaj na nic zdało się moje doświadczenie z farbami akrylowymi. Stałem przed regalami zapchanymi pędzlami, przerażony ich cenami. Od 10 do 20 euro od sztuki. Jakie wybrać?
Wybór padł na te drogie, ściągające od lat mój wzrok w czasie zakupów.
Później większość okazała się nieprzydatna,
Były za grube i nieporęczne w użytku.Pamiętam doskonale jak wychodząc ze sklepu, przeciągnęło mi samoczynnie oczy, jakoś znajomo, jak w czasie ostawień hellingerowskich, na niepozorny stojak z drogimi i dziwnymi pędzlami. Absolutne szaleństwo.
Do czego może się przydać taka pokraka?
Wezmę jednego na probe, -pomysłem, nie postrzegając towarzyszącego mi z boku szepczącego kusiciela, Nie doceniłem wtedy tej chwili, decydując się na ten udziwniony pędzelek.
Nie dowierzając zbytnio intuicji, wewnętrznemu podszeptowi, kupiłem go rozbawiony.
Twardy, niezwykle sprężysty, umożliwił mi nanoszenie poprawek na malowanej powierzchni bez zapychania koloru.
Gdy olej w farbie na obrazie tężał, to już po paru godzinach, moglem tym pędzlem zdecydowanymi uderzeniami wbijać w tło ponownie wielkie plamy. Mogłem wcierać szlachetnie biel i nanosić ciemny błękit. Z odrobiną terpentyny, farba rozgaszczała się na starym malunku, nie mieszając z nim, a wiec również nie zapychając się.
Z tym pędzlem stały się dla mnie również możliwe poprawki na obrazie, gdy farba olejna była jeszcze lepka. Zdecydowanymi uderzeniami, silnie dociskając pędzel, moglem bez trudności wetrzeć farbę w nieudane partie obrazu. Sprężystość pędzla umożliwiała mi delikatne zetkniecie się nowej farby z podłożem, zacierając zgrzytliwą krawędź, osiąganą innymi narzędziami.
Gdy nabrałem odrobinę swobody w technice olejnej, zrezygnowałem z motywów roślinnych, Postacie ludzkie okazały się o wiele łatwiejsze do malowania, niż wieloplanowe liście przeróżnych kwiatów. Trudna do utrzymania w pamięci ich forma, miękła mi pod pędzlem rozciągając się jak guma, tracąc swój piękny ksztalt i finezje linii
Muzycy i tańczące osoby, zaroiły się wkrótce na blejtramach pracowni. Brak znajomości anatomii stał się widoczny szczególnie przy malowanych dłoniach.
Nie martwiłem się tym jednak wiedząc, ze za parę dni nabiorą proporcji i staną się bardziej ludzkie. Zawsze mogę przecież poprawić. To kwestia ćwiczeń, powtarzałem na głos, by usprawiedliwić niedomogi warsztatu.
Kończąc kolejne budowy z malarstwem ściennym, przygotowuje się się znowu do pracy w atelier.
Przemyślałem już motywy pod następne obrazy. Dwa tygodnie starczyło bym zrobił duże postępy.
Co teraz osiągnę i jak będą wyglądały moje obrazy?
Te stare obrazki, wydaja mi się teraz straszne. Oglądając je, odwracam zmieszany głowę . Wiem już, gdzie zrobiłem błąd i jak zrobię następnym razem. Znaczy to, ze przerobiłem dogłębnie opracowywane wcześniej zagadnienia malarskie i czas na kolejna przygodę.
Mam już za sobą trochę osiągnięć, nie zniechęcę się nieudanym obrazem. Chcąc uzyskać jakiś efekt, wyciągnę z pamięci na czas zebrane wnioski, nie trwoniąc uwagi na techniczne problemy. Mogę stopniowo zwiększać stopień trudności, ufając sobie, ze przypomnę sobie bez zbytniego trudu jak osiągnąć zamierzony efekt i sprostam wymaganiom technicznym motywu.
Bez tego luzu, praca twórcza jest męczarnią i przypomina pełną napięcia naukę jazdy samochodem. Zamiast przyglądać się ulicom i znakom drogowym, skoncentrowani jesteśmy na zmianie biegów i przyciskaniu pedałów.
Na budowie, zaskoczyło mnie plątanie się nowych wniosków z tymi rutynowymi. Zmieniałem wtedy nastawienie do obraz, stajać się niezwykle czujnym, tak jak w pracowni, gdy stałem naprzeciwko blejtramu i wcierałem farbę ruchami typowymi dla malarstwa olejnego. Dziwiąc się, ze nie wychodzi jak powinno, uświadamiałem sobie, ze to nie ta technika malarska i to miejsce.
W myślach, lądowałem w pracowni, przenosząc ze sobą obraz w inne wetrze. Otwierając szeroko oczy , powracałem uwaga na budowę, kierując się po staremu rutyna, już bez żadnych zakłóceń, tak jakby wyobrażenie pracowni wyciągało na wierzch umysłu nowe wnioski, zacierając dwudziestoletnią rutynę.
Stało się również coś dla mnie niekorzystnego. Po dwóch tygodniach budowy, nie odczuwałem już tak silnej potrzeby malowania w pracowni. Cos pękło we mnie, zmieniając spojrzenie na moja przyszłość. Chciałem przecież tak bardzo zostać malarzem sztalugowym a teraz planuje kolejne zlecenia.
Uf, jak dobrze, ze znam tajemnice eksploracje niefizyczne. Wystarczy, ze zawędruje myślami do pracowni, odświeżając marzenia a uwolnię się od starych i sprawdzonych nawyków, czyniących życie sytym i bezpiecznym, ale jak bardzo. nudnym.
Co zrobić, by przyspieszyć rozwój artystyczny, pytają znajomi, poczytujący malarze:)
Wesołych świat.

15.02.2011.

Poświęcając się coraz więcej pracy, malując całymi dniami, postrzegam duże zmiany w sobie. Gdy przymknę oczy , przed zaśnięciem, to pojawiają mi się barwne plamy przed oczyma. Przypominają mi się moje obrazy, przesuwając jak na filmie. Jedna idea utrzymana w umyśle , zaowocowała sukcesem. Dwutygodniowy, intensywny wysiłek, otworzył mi, zamknięte przede mną plany. Tak jakby, codzienne, bez znaczenia zajęcia, tłamsiły wewnętrzny wzrok, torując w strumieniu skojarzeń wyobraźnie jak kłoda.

http://cialka.net/jak-obserwowac-przedmioty-by-lepiej-rysowac-i-malowac_189.html

 

http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html

4 myśli nt. „Nauka malowania

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Wchłaniając techniczne umiejętności nakładania farby szpachla, skupiłem się na kolorze. Teraz zaczynam przyglądać się formie barwnych plam i płaszczyzn.Mam coraz więcej wolnego w sobie, mogąc połączyć technikę , kolor, formę i treść obrazu. Szkoda tylko, ze umiejętność ta nie trwa wiecznie, zanika gdy zostaje odłożoną w nieważne. Wystarczy miesiąc przerwy i zniknie mi ta łatwość syntezy, zatrze słodka poducha wnioski i znowu będę ten co zawsze.
    By odnieść sukces w malarstwie, należy wesprzeć w sobie zamiłowania do barwy i formy, by śniło się nam barwnie i pojawiały siew nas w wolnej chwili, by każda wolna od codzienności sekunda, zamieniła się w barwne filmy. To jest tajemnica sukcesu artysty, to przyznaje mu talent.

  2. www

    Dopiero od niedawna poczułem w sobie coś co mogę przelać na płótno. Do tego by się otworzyć przed światem, a właściwie samym sobą aby wylać swoją ekspresję trzeba przede wszystkim dorosnąć… mi zajęło to 40 lat;-) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>