Marian Wasilewski,- „Moja droga ku Jaźni”

„Moja droga ku Jaźni,- fragment

Psychiczne uwarunkowania sztuki,zaczerpnięte  z    http://marian-wasilewski.pl/

Zanim przejdziemy  do  uwag  o  psychice w  kontekście twór- czości artystycznej, chciałbym wskazać na pewne wzorce budowy materii, ongiś skompromitowane i wyparte z obszaru badań przy- rodniczych jako nienaukowe.  Chodzi mianowicie  o  koncepcje o- kultystyczne bądź teozoficzne,  zaliczane do ezoterycznych,  które powstały dzięki  wykorzystaniu  takiego  fenomenu  psychiki,  jak szczególnego rodzaju jasnowidzenie i wyobraźnia.

Zgodnie  z tymi koncepcjami nasz Układ Słoneczny jest zako- dowany liczbą siedem.  Istnieje siedem  stopni  zagęszczenia ma- terii z których znany nam stopień fizyczny jest „najgrubszy”, naj- mniej subtelny. Psychika jest tworem materialnym składającym  się z materii subtelniejszej niż fizyczna: astralnej (uczuciowej) i   mentalnej (myślowej). Psychikę tworzą liczne formy (powstające, być może, zgodnie z wcześniej opisaną regułą). Poszczególne for- my zachowują określony stopień autonomii, niemniej w obrębie jednostki ludzkiej łączą się w pewien agregat, który w  psycholo- gii głębi nazwano psyche.

Pośród wielu form  tworzących  psyche jedna jest wyróżniona, utworzona z najsubtelniejszej materii myślowej,  w  której  odbija się Kosmiczna Świadomość,  Jaźń. Odbicie to jest poczuciem „ja”, zawartym  w   samoświadomości  naszego  indywidualnego  bytu. Psycholodzy formę tę nazywają ego. Otóż  ego ma pozycję uprzy- wilejowaną  w  psyche,  gdyż  może władać  środkami  percepcji i ekspresji.

Uważność ego,  w zwyczajnych warunkach,  jest zwrócona na świat zewnętrzny.  Nie  zastanawiamy się  na  ogół  nad źródłem i naturą naszych myśli i pragnień,  lecz  identyfikujemy się z nimi, uważamy je za  swoje,  za  siebie  samych.  Człowiek  wszakże,  w pewnym okresie swego rozwoju,  ma  szansę  zwrócenia uwagi na własną  psyche,  na  swój  świat  wewnętrzny.  Zaczyna  wówczas stopniowo  dostrzegać i pojmować,  że jego uczucia,  pragnienia  i myśli są czymś innym niż on sam – zaczyna  je  traktować  trochę podobnie jak zewnętrzne przedmioty.  Dla  ego oznacza to począ- tek    indywiduacji,   intensywnego  rozwoju   samoświadomości.   Przeżywanie  tego  procesu należałoby uznać za niezbędny  waru- nek  wszelkiej  autentycznej twórczości artystycznej,  uprawiania sztuki.

Indywiduację  twórcy  można by więc rozumieć jako  zdolność do utraty identyfikacji ego z napływającymi doń formami  psychi- cznymi,  pochodzącymi  z głębi psyche.  Zachowane jest przy tym zespolenie z tymi formami [11].

Należy ponadto uznać, że ego dysponuje także pewną ilością energii psychicznej poddanej swej woli, która stanowi „moc” ego. Może ono tworzyć własne idee i przejawiać je, co zazwyczaj czyni poprzez formy mentalne, najmniej energochłonne.

Zwróćmy  teraz  uwagę  na dwie władze psychiczne człowieka: intelekt i rozum.  Nie określając dokładnie tych władz  zauważmy na razie,  że występują one razem,  jakby w różnych proporcjach, lecz istotnie różnią się od siebie.

Intelekt funkcjonuje w uświadomionym obszarze psychiki.   Zależnie od ilości dysponowanej przez ego energii psychicznej może ono przejawiać większą lub mniejszą sprawność i zasięg in- telektu. Zasięg ten odgranicza pewien obszar, stanowiący  racjo- nalną strefę psyche, zwaną wiedzą. Jest on również  obszarem form uświadamianych niejako społecznie,  gdzie funkcjonuje ję- zyk i inne środki komunikowania się ludzi. Do tego obszaru na- leżą także środki wyrazu, którymi  „zmuszona” jest posługiwać się sztuka. Czyni to przypisując owym środkom głębsze, symbo- liczne znaczenie, do którego jeszcze wrócimy.

Rozum jest wyrazem braku identyfikacji ego z uświadomiony- mi sobie formami  oraz  wrażliwości na przekazy  pochodzące  od form nieuświadomionych,  stanowiących irracjonalną strefę psy- che.

Dzięki indywiduacji przeto – człowiek przekracza obszar form uświadamianych społecznie,  przenika swą świadomością w irra- cjonalną  strefę  psyche  i  zdobywa wiedzę oraz doznaje przeżyć, które nie dają się wyrazić konwencjonalnymi  środkami  społecz- nej komunikacji.

Owa wiedza i przeżycia wytwarzają pewien potencjał, skłania- jący twórcę do ich wyrażenia.  Dostępne środki wyrazu  pozostają jednak w całości w racjonalnej  strefie psyche.  Dlatego twórca w- zbogaca je  nadając im sens symboliczny,  pozwalający przekazać także  te  spośród  doznań  zaczerpniętych  z  irracjonalnej  strefy   psyche,  które  mogą być przyjęte i uświadomione,  bądź doznane przez społecznego odbiorcę.

Rysunek,   jako  dziedzina  sztuki  będąca  przedmiotem  tego Triennale,  stanowi niewątpliwie środek wyrazu szczególnie poda- tny do nadania mu głębokich treści symbolicznych. Stanowi więc wdzięczny wyraz ekspresji twórczej w sztuce.

Kończąc  tę  dość  długą  wypowiedź  o  świadomości  i formie chciałbym zauważyć,  że  na pewno wiele  z  tego co tu powiedzia- łem można zakwestionować.  Nie są to bowiem sprawy,  które da- dzą  się  skutecznie  bronić  na racjonalnym  gruncie.  Łatwo  też  można  posłużyć się  etykietą,  np. nazwać przedstawione  tu  po-  glądy uproszczeniem hinduizmu, neoplatonizmu, bądź dopatrzeć się w nich innych źródeł.  Może żadna z takich etykiet nie byłaby całkiem pozbawiona słuszności.

W używaniu etykiet kryje się jednak  pewne  niebezpieczeńst- wo dla tego,  kto ich używa.  Działa bowiem wówczas pewien me- chanizm przejawiający się  zwykle  przy używaniu mowy.  Miano-  wicie  gdy  wypowiadamy jakieś słowo wydaje się nam,  że wiemy wszystko o przedmiocie, któremu to słowo przyporządkowano, co zwykle nie pokrywa się z prawdą. Skłania nas jednak do tego na- wyk psychiczny.  Grozi  to nieraz poważnymi błędami.  Nie łatwo jest wyzwolić się z tej grząskiej pułapki języka. Włączając jednak wyobraźnię i w miarę poprawne myślenie mamy szansę rozwinąć w sobie władze, które pozwolą pojąć wiele spraw ważnych,  a co najważniejsze – zrozumieć siebie.

Carl Gustav Jung,  po  długiej obłożnej chorobie,  napisał: Je- dyną mocą leczniczą,  która działa na nas,  jest poznanie siebie w świetle pełnej prawdy. A trochę później zaznaczył: Psychoneuroza jest ostatecznie chorobą,  jakiej ulega dusza,  która  nie  odnalazła sensu swego istnienia [12, s. 11].

http://www.wingmakers.fora.pl/moje-przemyslenia,18/moja-droga-ku-jazni-czesc-ii,170.html

3 myśli nt. „Marian Wasilewski,- „Moja droga ku Jaźni”

  1. kronopio

    Rozeznanie się w strukturach własnego umysłu wydaję się priorytetem dla każdego kto chce tworzyć. Można dzięki temu zyskać umiejętność rozróżniania miedzy tym co oryginalnie pragnie zamanifestować się przez twórcę a stosunkowo mniej wartościowym tworem powstałym w wyniku kulturowego recyklingu który to zachodzi w symbolicznej części umysłu.
    Dylemat znany zapewne każdemu twórcy:
    W jakim stopniu dzieło jest plagiatem.
    Miernikiem może być pytanie czy w czasie twórczego procesu towarzyszył nam oceniający umysł czy raczej zatraciliśmy go w toku pracy. Jeżeli odpowiedź była przecząca możemy się spodziewać że po latach dzieło przemówi do nas jako całkowicie świeże i jakby nie przez nas wykonane.
    Moim marzeniem jest umiejętność bezpośredniego przenoszenia idei dryfujących gdzieś w hiperprzestrzeni do świta trójwymiarowego. Niestety narzędzia wydają się być zbyt prymitywne, nadmiernie eksploatowane i znajdujące się pod władzą uwarunkowanego umysłu. Pokonywanie tych ograniczeń jest rzeczywistą pracą jaką wykonuje artysta.

  2. Lukasz

    Bardzo ciekawa książka pana Mariana Wasilewskiego. Pozwala rozwinąc odmienne spojrzenie na zagadnienia w niej poruszane. Oczywiście musimy pamiętać że jest to osobista ścieżka autora, naznaczona jego indywidualnym doświadczeniem życiowym, wiec jego analizy wywodzą sie z określonych koncepcji. Mozna odbierać ją oczywiscie nie tylko w kontekście rozwoju artysty i wyrazania poprzez sztukę ale i świadomości samej w sobie. Fajnie się to czyta muszę przyznać.
    Warto również zapoznać sie z „Kronikami Akaszy” Rudolfa Steinera, choc praca ta jest raczej swoistym „rozwijaniem ROTY „na temat ewolucji energii wielowymiarowej w naszym ukladzie. Ciekawa pozycja choć byc może trudna w odbiorze, ze względu na charakterystykę treści i jej formę. Hm do tej pory Steinera znalem raczej od strony pedagogicznej.
    Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *