Konserwacja obrazu

konserwacja-obrazu.jpg

550px x 3243px 283,79 KB
http://kunstarena.com/
Opis powstawania i konserwacji obrazu.
Malując 9 lat temu obraz, przez trzy tygodnie, nie przypuszczałem, ze wyląduje przez nieostrożność teścia w misce z olejem samochodowym . Zwinięty w rolkę, stoczył się w garażu do starej miski. Gdy go wyciągnąłem, olej przesiąkł już tylna stronę płótna na kilkadziesiąt centymetrów. Wciągnął się sam po osnowie tkaniny w gore, zaczerniając szare płótno lniane.
Ranty obrazu było lekko uszkodzona, na jego powierzchni jednak nie wystąpiła żadna zmiana. Wielokrotnie wykorzystywałem go jako wzorzec moich umiejętności malarskich. Precyzja obrazu wzbudzała zainteresowanie klientów, co otwierało mi ich serca.
Przed paru dniami, postanowiłem obraz dokończyć. Cały był pokryty rysami i zadrapaniami. Przed laty, nie pokryłem go werniksem, co spowodowało po wielokrotnym rozwijaniu go na budowach przetarcia farby i zmatowienia, wyraźnie dostrzegalne szczególnie na jego ciemnych partiach.
Większość pracy wykonałem aerografem, umożliwiającym natryskiwanie na malej powierzchni precyzyjnej struktury. Technika airbrus, pędzel powietrzny, wykorzystywana jest do graficznych projektów, nadając się również wspaniale do poprawek obrazów namalowanych pędzlem.
Gdy malowane pędzlem fragmenty obrazu, wymagają poprawy odcienia, aerograf umożliwi nam to bez zbytniej koncentracji czy szczególnego wysiłku. Przy nadawaniu przedmiotom cienia, z łatwością je zaokrąglimy, natryskując farbę na krawędziach malowanych przedmiotów.
Obraz rozpocząłem namalowaniem nieba i balustrady rolka malarska, przygotowując podkład pod aerograf. Przytwierdzone spinaczem płótno do ściany, powstrzymało je od deformacji przy kontakcie z woda. Naprężone i rozpięte na ścianie, dawało się swobodnie naciskać, nie powodując wybrzuszeń, jakie występuje gdy malujemy na płótnie naciągniętym na ramie.
Najważniejszą częścią mojej pracy jest ustalenie planu obrazu i zagruntowania malowanych przedmiotów kolorowym podkładem. Gdy to mam za sobą, to najczęściej maluje aerografem niebo podróżowioną białą farbą. To efektowne posunięcia, rozjaśnia najczęściej twarz moim klientom, szczodrze wynagradzającym mnie słodkim uśmiechem.
Niebieska plama nabiera przestrzeni, dając się później wypełnić przedmiotami. Ten prosty efekt, staje się niekorzystny, gdy ilość natryśniętej farby zagłusza odcień błękitu. Nienaturalne obłoki wydaja się wtedy zbyt rozmyte, nadając niebu niepotrzebnego sztucznego napięcia. Odrealniają one błękitne niebo napięciem rozdygotanych form i trudno jest później znaleźć równowagę miedzy planami obrazu.
Zasłaniając balustradę  wyciętymi kształtkami z foli przylepnej, malowałem wodę szybkim pociągnięciami małego pędzelka po ciemnym błękicie.
Najprzyjemniejsza częścią pracy było naniesienie struktury na balustradę i natryśnięcie dużych kształtów liści. Zasłaniając folią i plastrami przylepnymi gotowe już tło, swobodnie i bez obaw przed zniszczeniem gotowych części obrazu, natryskiwałem kolorami znaczące jego części.
Tekstura malowanego przedmiotu, dawała się łatwo nanieść  aerografem. W zależności od jej złożoności wzoru, wykonywałem rożne ruchy ręką, podłużne lub w okręgu, uważając, by nie przebarwić lub zbytnio nie przyciemnić jasnych fragmentów obrazu.
Gdy nieostrożnie to zrobiłem, to ratowałem się ponownym natryskiem białej farby, zabarwiając ją odpowiednim odcieniem.
Najważniejsze przy airbrush jest dla mnie przygotowanie odcieni farby. Podstawowe czyste kolory rozbielam bielą, przez co stają się one bardziej kryjące. Jest to bardzo ważne, gdyż unikam dzięki temu skupianie się laserunkowego pigmentu na strukturze płótna, ktore daje się wyraźnie odczuć rozdygotaniem i przefarbieniem.
Jedynie gładka powierzchnia papieru umożliwiała wykorzystanie koloru podkładu do rozjaśniania farby, jak w przypadku akwareli, gdzie rozpuszczona farba mieszając się z tłem daje delikatne, kolorystyczne wrażenie jednolitej przestrzeni.
W przypadku chropowatej ściany czy struktury płótna, zagłębienia na jej strukturze wywołują plastykowy efekt, co jest często widoczne w obrazach wykonanych aerografem i jest przyczyna niezadowolenia ich twórców.
Wykorzystywanie szablonów staje się kłopotliwe, gdy zmuszeni jesteśmy je często przeklejać, gdyż wymaga tego kolejność natrysku. W miejscach zetknięcia się przedmiotów powstają często  niepożądany kontur z pogrubionej farby.
Pracując kryjąca farbą, jest to ciężkie do uniknięcia, gdyż jej nadmiar gromadzi się przy randzie foli, pozostawiając wyraźny ślad wybrzuszenia.
Jeżeli zmuszony jestem poprawiać pędzlem natryskiwane części obrazu aerografem, to lakieruje cala powierzchnie obrazu a następnie dokonuje ręcznych poprawek.
Lakierowana powierzchnia daje się trudniej zakryć kolorem, ale jednocześnie ułatwia mi prace laserunkową nad szczegółami. W przypadku muszli, która została pomalowana na kremowo, polegała ona na wypełnieniu szczegółowych narośli i plamek jak akwarelą. Farba naniesiona w ten sposób daje się z łatwością malować i nie wymaga szczególnej koncentracji. Gdy malowany obraz ma kilkadziesiąt metrów i powinien być szybko wykonany, jest to bardzo pomocna metoda  pracy.
Na balustradzie widać wyraźnie białe obrysy ich form od zakrywania folia. Retuszowanie gotowych części obrazu, wykonanych aerografem jest trudne i zajmuje sporo czasu.
Dobranie delikatnych odcieni staje się wtedy szczególną sztuka, gdyż natryśnięta powierzchnia pozostawia widoczne ślady każdego ingerującego w nią narzędzia.
Dotkniecie jej pędzlem z farbą daje się rozetrzeć palcem, co uśmierza naprężenia wywołane odmiennością struktury pozostawionej przez narzędzie.
Przez wiele lat obraz zmatowiał, tracąc  nasycenie koloru. Powierzchnia obrazu, błyszcząc się w rożnych miejscach ( rodzaje użytej farby)  wywołuje nieprzyjemne doznanie estetyczne, odbierając obrazowi wartości.
Lakierując go naniosłem na niego warstwę werniksu, co spowodowało wyrównanie rozdygotanej połyskiem powierzchni i uszlachetniło odcień koloru. Obraz nabrał głębi. Półtony stały się głębsze a miejscowe zmatowienia zniknęły z obrazu.
Gdy obraz będzie gotowy to skorzystam z werniksu, z filtrem UV, chroniącym powierzchnie płótno od  promieni słonecznych.
Wykańczając ten obraz, nie miałem zbytnio ochoty na precyzyjną prace z foliami i zerwałem z przydrożnego bluszczu parę liści na szablony. Brakujące części roślin w górnym, prawym rogu, namalowałem po macoszemu, tracąc rozdygotaną i delikatna formę roślin.
Mały kompromis miedzy uzyskanym efektem a przepracowanym czasem.
Można wyraźnie dostrzec różnice miedzy dwiema stronami bluszczu. Po lewej jest on bogaty w formę, rozdygotany z napięciem formy a po  prawej staje się mechaniczny, odrobinę syntetyczny  w swym kształcie. Również poprawki naniesione pędzlem są dostrzegalne. Światła na liściach są płaskie i rozbijają ich formę na dwa plany. Wymagają jeszcze malej poprawki aerografem, co je trochę ujednolici, redukując zbyt mocny kontrast,  połączy rożne metody pracy na jednym obrazie.
Niezwykle wrażenie przestrzeni osiągnąłem na kolumnach balustrady. Airbrish nadaje się do takich efektów wyśmienicie. Bardzo czasochłonna technika, ale daje wspaniale efekty. Dzięki niej możliwe są wielkie realizacje malarskie bez ugrzęźnięcia przy nich na lata.
Obraz został zmniejszony, stad te obcięte kolumny na rogach obrazu i niepasujące w proporcach rośliny. Przez następnych parę godzin postaram się załagodzić syntetyczne bluszcze rozbijając ich formę na delikatniejsze grupy liści.
Dopasuje ogólną ich formę w kręgu do wielkości obrazu, nadając mi większej lekkości. Gdy zabraknie mi ochoty zmiany to nie będą zbyt widoczne, ocenicie to sami.
Kolejny obraz czekający od 2 lat na wykończenie. Schodząc po schodach, przyzwyczaiłem się do niego i pewnie już taki zostanie na zawsze.
schody.jpg
Galeria moich prac znajduje się w zakładce ART
http://cialka.net/art-3

Ten wpis został opublikowany w kategorii sztuka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Konserwacja obrazu

  1. kronopio pisze:

    Czegoś mi Zbychu brakuje na twoich obrazach…
    Jakoś tematu w nich brak. Są dla mnie nieme. Nawet lekki sztafaż dałby pozytywne efekty. Gdybym był klientem to znudził by mi się ten obraz po krótkim czasie. Kunszt malarski nabiera znaczenia kiedy ma się do przekazania ciekawą historię. Co do wspomnianej przez ciebie techniki airbrush to daje trochę Disney’owski landrynkowy efekt. Zdaję sobie sprawę, że są klienci którym podoba się wymuskany obraz bez oznak zmagania się z materią ale ja osobiście od mgiełki wolę zachowaną fakturę płótna i ślady pociągnięć pędzla.

    Ale to tylko moje gadanie. Z radością przeczytam następnego posta z lekcją malarstwa.
    :) pozdro :)
    jeje

  2. Zbyszek pisze:

    Wyobraź sobie ten obrazek jako malutki fragmencik kilkudziesięciometrowej ściany , na której dzieją się setki rzeczy, latają robaki i nakrapiane żaby z wytrzeszczem siedzą pod krzakiem. W czasie malowania obserwuje przerażony życzenia właściciela obrazka, gdyz on zawsze coś znajdzie, a to jeszcze jedna kolumienka, gdy obraz gotowy, a tam w rogu jakiś dyrdymał jest jeszcze konieczny, choc mam już farby w torbie.
    Uf, a godziny lecą i chce się do domu. A jeśli powie na końcu, ze zapomniał pieniędzy, albo bank w nocy jest zamknięty, gdy ja czekam niecierpliwie na zapłatę?
    Ciężkie jest życie malarza, który malując tysiące razy te same przedmioty całkowicie je znienawidził i nawet już śni bez obrazów.
    Ach brakuje mi ostatnio czegoś, masz racje- brakuje mi jakiegoś milionera do tych skąpych w treści obrazów, dających się szybko namalować.
    Moje prace są odbiciem mojego rynku pracy.
    Za strukturę wylatuje się u nas z pracy, architekci jak i właściciele obiektów sinieją wtedy, nabierając strasznej barwy. Wydaje się ze zaraz pękną, lub ktoś im głowę obrywa., Dla nich malarstwo ścienne, uzupełnia jedynie wnętrze, stając się często fragmentem żywej architektury z drogimi meblami, nieznaczącym wzorkiem z jakimś kolorkiem. Ty maluj a my pomyślimy co masz malować , słyszałem już wielokrotnie przy realizacji zleceń.
    Ta balustradka była przykładem moich technicznych umiejętności dla ludzi z wypchanymi kieszeniami, i wspaniale spełniała swoje zadanie.
    Pierwsze lata trochę się męczyłem tymi nieludzkimi wymaganiami, a potem jakoś samo przeszło.
    Następny art. będzie dotyczył malarstwa fluorescencyjnego w wielkich wnętrzach dyskotek. Później przyjdzie kolej na rzeźbę w pustakach i sztukatorstwo po grecku z kwaskiem cytrynowym w gipsie. Dopiero wtedy gdzieś tam na końcu, pojawią się artykuły dotyczące moich upodobań i to co sam lubię :) .
    Do artykułu dokleiłem nieskończony obrazek .
    http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/05/schody.jpg

  3. kronopio pisze:

    No to czekam z niecierpliwością na to co lubisz.
    pozdro Zbyszku :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>