UZDRAWIANIE

KONCERT
Siadając ściśnięci w ostatnim rzędzie, przyglądaliśmy się z zainteresowaniem nieznanym nam instrumentom,- przedziwne skrzynie z ponaciąganymi strunami, porozstawiane w rogu pokoju. Palące się świece i podświetlane żarówkami kryształy uzupełniały wielkie obrazy na ścianach. Tuz przy instrumentach wisiał obraz otyłej bogini, pląsającej nago na płatkach lotosu.
USIĄDŹ TAM
-zaszumiało mi znajomo w umyśle, -blisko muzykującej grupy. Będziesz wszystko mógł słyszeć.
Spojrzałem tam , wpadając w panikę.
Wystraszyła mnie poduszka do siedzenia, leżąca na podłodze. Stojąc 20 lat w pracy , w jednym wręcz miejscu, tak utwardziłem kolana, ze ledwo się mi zginały. Umożliwiło mi to bezbolesne stanie ,po kilkanaście godzin, przed malowanym obrazem, bez zbędnych jęków.
Gdy zdecydowałem się na przeprowadzkę, artyści śpiewali i grali uwalniające tantry. Przeskoczyłem szybko rzędy krzeseł, siadając na podłodze. Tak jak się spodziewałem, jedyna pozycja jaka moglem przyjąć to była postawa manekina, ustawionego sztywno pod ściana.W kolanach trzeszczało nieznośnie, utrudniając odbiór muzyki. Obiecując poprawę i ćwiczenia kolan co wieczór, zapomniałem o nich, wsłuchując się w wesołe śpiewy muzyków. Nie postrzegłem jak przyjąłem wyprostowana postawę, krzyżując z łatwością kolana. Przyjemne ciepło.
SPÓJRZ NA KOLANA……..
Zamyślenie. Z zamkniętymi oczami szukam śladu bólu w ciele, zwracając szczególna uwagę na kolana. Zniknął a na jego miejsce pojawiła się obecność. Jesteśmy w dwójkę.
ZOBACZ JAK GRA.
Skrzypaczka delikatnie cisnąc bokiem smyczka, wydobywała rzewne dźwięki, wprawiając nas w uroczysty nastrój. Zacząłem się jej przyglądać. O jest, postrzegam powoli jej biała aurę i artystyczna ekstazę. Stara się grac najpiękniej jak potrafi.Wnikam bezwiednie w jej osobowa strefę się odczuć jej ruchy rok. Doskonale wie co robię, moja obecność nie wprawia jej w zakłopotanie. Przysłuchuje się jej nadal. Utożsamiam się z jej ruchami, starając zapamiętać ulotne wrażenia. Wielka scena pojawia mi się przed przed oczami ,dążenie do perfekcji. Grac doskonale i tworzyć wspaniale utwory. Czuje, ze coś się staje, coś co mnie niepokoi. Znajomy wydaje mi się to dążenie do perfekcji, z ukryta pycha w głębi duszy- artystyczny snobizm.
Wykliknięcie.

Ocknąłem się w ciemności, nawiązując z nią dialog.Tez kiedyś tak chciałem. Zatapiałem się w pracy rozkoszując się wspaniała wizja sukcesu w przyszłości. Napędzało mnie to w nauce i uciążliwych cwiczeniach, stajać się niespożytym źródłem energii. Rosłem wtedy w powłoce astralnej , wyciągając się o pól metra w gore. Ułatwiało to koncentracje i gnało złowieszczo mnie w jednym kierunku. Coraz lepiej, coraz szybciej.
NIC CI TO NIE DA.
-wypowiedziałem gdzieś poza mną.
Rozmowa stalą się bardzo cicha .Tracąc odczucie mojego podmiotu, wymieniałem się z nią doświadczeniem.
W ułamku sekundy przelałem jej moje uwagi o zaślepiającym ja zlocie, proponując otwarcie się i zmianę celu pracy twórczej. Zgrzyt, br, br, br.
Zaczynam się bać. Coś się stało. Ogarnia mnie panika, , w umyśle pojawia się przeświadczenie zrobienie czegoś niewłaściwego. Szukając wyjaśnienia, zaczynam wyszukiwać w pamięci informacje.
Grałem na ich instrumentach, siadając okrakiem na skrzyni. To były przecież bębny a ja na nich siedziałem,- może coś zniszczyłem. Szybko napływające myśli przetaczają się mi przez umysł. Napływają wspomnienia wielu nieporozumień z mojego życia, które mam z nich wybrać jako odpowiedz, które zdarzenie jest kluczem do tego doznania. Wzrastające poczucie winy staje się nieznośne. Ogarnia mnie fala złości, rodząca protest.

NIE CHCEMY CIE- pojawia się głos mentalnego tłumacza w umyśle. Starając się rozpoznać barwę słyszanego głosu i znaczenie slow, dostrzegam mojego Niefizycznego Przyjaciela.
A TERAZ SIĘ ROZLUŹNIJ.
Wypuszczam z siebie nieznośne napięcie, uzyskując całkowity bezruch. Wybaczam sobie wszelkie niepowodzenie, zazdrość i pychę- uf co za wspaniała modlitwa! Odzyskuje wzrok, rozglądając się po sali.. Skrzypaczka ma odwrócona głowę astralnego ciała w stronę ściany. Nie towarzyszy uwaga publiczności.Obok niej śpiewała urocza pani, iskrząc oczami wewnętrznym światłem. Och!! Jaka różnica. Uspokajam się, nawiązując z nią kontakt wzrokowy. Uśmiecham się, wszyscy się uśmiechają. Gdy grający Afrykanin traci rytm, rozbawiona tym urocza artystka, pacnęła go astralna ręka po głowie.
Afrykanin nie przejmuje się tym, nabierając odwagi. Bębnił tracąc często poczucie rytmu.
A teraz zaśpiewam wam piosenkę, która dla mnie dużo znaczy. Mówiąc coś o ślubie – u nas w Afryce… i zaczyna nucić matowym głosem. Choć śpiewał nieudolnie, słuchamy go ze zdziwieniem.

To była z jego strony niezwykła próba odwagi, – powiedziała po koncercie Marzena. Skrzypaczka nie chciała w tym brać udziału i odłączyła się od muzykującej grupy. Tez to czułam. Miedzy nimi są jakieś zgrzyty, mój chłopak tez to odczul……..
W czasie koncertu wyparłem ciało astralne ,podglądając subtelna grę na skrzypcach. Nie odzyskałem w nim jednak wzroku. Udało mi się jeszcze w międzyczasie stworzyć astralna iluzje chłopca z odstającymi uszami, podglądającego z zaciekawieniem skrzypaczkę .Ożywiłem w ten sposób wspomnienie namalowanego obrazu.. W czasie koncertu, psocąc psikusa, ukształtowałem sylwetkę Kriszny na środku pokoju, starając się ja wprawić w taniec. Gdy moje próby zawiodły to chwyciłem pomarańczowa szarfę, leżąca na podłodze , wprawiając w wirowy ruch na środku sali. . Tym razem opuściłem ciało, przyglądając się pląsającym cieniom na środku pomieszczenia. Wprawione tanecznym ruchem, ożywione sylwetki zamieniły się w wielka trąbę powietrzna, otwierając w podłodze ogromny tunel. Wskakując w niego, zamarłem w bezruchu. Znalazłem się w pomieszczeniu z wieloma mglistymi postaciami.. Ledwo je postrzegając starałem się coś zrozumieć. Głośny śpiew muzyków, ściągnął mnie do ciała. Ocknąłem się w ciele.

.Cos się wydarzyło w czasie występów, czego nie postrzegłem w pełni świadomie. Gdy maż skrzypaczki zaczął grac na skrzyni………. na której nieopacznie usiadłem, usłyszałem krystaliczny głos niefizycznego przyjaciela.
TO JA WAM COŚ DAM..
……..w niewygodnej pozycji zaczął stukać dłońmi, wczuwając się w rozchodzące dźwięki. PUK, puk, wydobywało się leniwie ze skrzyni. Stopień trudności utworu wzrósł niespodziewanie,- jego ręce wybijały coraz szybciej i szybciej skomplikowane rytmy. Tym razem zostałem wpuszczony do jego gry. Moglem się z nim z łatwością utożsamić w odczuciach. Towarzyszyłem mu w wyobraźni bębniąc na nieistniejącej skrzyni. Jakaś cześć mnie brała udział w jego grze, wyczuwając doskonale jego szybkiego ruchu i naśladując a raczej wykonując jednocześnie je w przestrzeni przede mną. Gdy stopień trudności przekroczył moje możliwości, towarzyszyłem szalonym rytmom tylko uwaga.

Grałam mantrę, powtarzające się rytmy… czułeś coś? Spytała blondyna ze swoim afrykańskim chłopcem.
Ona umożliwia oczyszczenie…..patrzyła we mnie pytającym wzrokiem.
Raz chciało mi się płakać ale się powstrzymałem, gratuluje, -piękna artystyczna robota.
O reszcie nic nie powiedziałem. Nie powiedziałem jej ani słowa o rozgrywającym się miedzy nami, ustawieniu hellingerowskim-, wspólnie przeprowadzonych przez nas uzdrawiankach.

3 myśli nt. „UZDRAWIANIE

  1. Herbinka

    No tak, napisze cos, co sie dzialo w trakcie tego koncertu w mojej wyobrazni.
    Otoz Mantra tybetanska bardzo mnie wzruszyla a przy afrykanskich tanczylam sobie na srodku sali, wyglupiajac sie troche i poddajac afrykanskim rytmom.Pomyslalam o Zbyszku, myslac, ze ciekawe, czy to widzi, wyobrazilam sobie, ze z mojej glowy wystaje reka, ktora do niego macha, ale przyszlo mi do glowy, ze lepiej sie skupic na muzyce.Tanczylam dalej, wariowalam sobie cieszac sie, ze nikt nie widzi.
    Byla chwila kiedy pomyslalam sobie, ze zamienie sie Kriszne , zrobilam to ale jako mi to nie pasowalo, nie czulam sie w roli Kriszny za dobrze , wolalam byc soba , porzucilam to wyobrazenie.
    Wyobrazilam sobie, ze mam w reku te pomaranczowa szarfe, ktora lezala z przodu i krece nia jak lassem.
    Wyobrazilam sobie, ze z mojej glowy wyplywaja dwie wstegi energii, ktore jak DNA splataja sie wedrujac w gore, zrobil sie wir energetyczny w gore, chcialam tez zrobi wir w dol, ale pomyslalam, ze gora mi sie lepiej kojarzy bo cholera wie, co jest w dole. Potem tanczylam dalej wypuszczajac energie z dloni , robiac z niej wzory w powietrzu.Potem znow nade mna tworzyl sie wir energii znikajacy gdzies daleko w gorze. To wszystko dalo mi tak wielka radosc, ze pomyslalam, ze wstapie do grupy zajmujacej sie tancem intuicyjnym, bo to moze byc fajna zabawa z energia.
    Ja nie bardzo rozumiem kto co stworzyl a kto byl obserwatorem, bo czesc tego, co robilam , jak tu przeczytalam – robil Zbyszek, ale ja pamietam doskonale, ze to byly moje wyglupy,ktore mi daly tyle radosci; Nie mowilam o szczegolach Zbyszkowi, bo pomyslalam, ze to byly moje harce i nikogo nie musza obchodzic, nadmienilam tylko, ze sobie troche potanczylam. hm, hm,hm….

    Kiedy spiewal Murzyn widzialam murzynki tanczace przede mna , tanczylam z nimi.
    Murzyn przekazal to, co dla niego najwazniejsze, dzielenie sie radoscia z innymi, u niego,w Nigerze jak jest wesele to przychodza ludzie, jak nie ma ludzi to nie ma wesela, bo wazne jest aby bawic sie razem, byc razem- powtarzal wielokrotnie, czulam jego tesknote za jego krajem, ludzmi, z ktorymi sie razem bawil, polaczyl sie z ta radoscia z przeszlosci a mnie bylo dane to poczuc i bawic sie z nimi, czulam, ze tego mu tu, w kraju, w ktorym zyje brakuje.
    Wiedzial, ze nie spiewa perfekcyjnie ale wazne bylo dla niego aby nam przekazac to, co w jego kraju nawazniejsze, to mnie wzruszylo, bo jakze inne to jest od naszej lultury, u nas na weselu liczy sie wyglad, jedzenie, kobiety wstajac do tanca poprawiaja fryzury i obciagaja bluzeczki aby wszystko lezalo wlasciwie , tanczac staraja sie byc sexy, brakuje autentycznosci.

    Nastepnego dnia zadzwonilam do przyjaciolki (tej spewajacej blondyny), jechala wlasnie ze swoim przyjacielem , tym Murzynem samochodem, opowiedzialam , co czulam kiedy on spiewal te piosenke, sluchali najpierw zadziwieni a potem sie smiali mowiac, ze dokladnie to czul on, wyrazil swoja tesknote do tego, czego mu tu brakuje i co dla niego wazne, zgadzalo sie kazde moje wrazenie z tym, co dzialo sie w nim…

    Musze to wszystko przemyslec, a teraz skupic sie najpierw na pracy.
    Jak przemysle to sie do Ciebie, Zbychu odezwe . 🙂

  2. Herbinka

    Postanowilam zbadac wyobrazenie Kryszny, dochodze do wniosku, ze moglo mi byc narzucone, bo przyszlo nagle nie wiadomo skad choc myslalam, ze to moj pomysl, wydal mi sie fajny ale po chwili nie czulam sie w tej roli dobrze, bo mi sie pochrzanilo ile rak mial Kryszna, nie pamietalam czy to Kryszna mial wiele rak czy jakies inne bostwo, nie moglam sie zdecydowac ile mam rak a do tego nie chcialo mi koncentrowac na synchronizacji ich ruchow , nie mogac sobie skojarzyc ilosci rak nie mialam ochoty poswiecac temu uwagi wiec po prostu pomyslalam, ze lepiej byc soba i odrzucialm to wyobrazenie.
    Reszty i tak na razie nie rozumiem.

  3. Zbyszek Autor wpisu

    Hej , pamietam ta reke. Wyskoczyly mi jakies galezie z prawej strony. Ta graba musiala miec pare metrow:) Wypchnalem ja ,bo mi psula wiry..O, pomyslalem, -szubienica ciotki.
    Przy Krisznie, tez mi sie rece zaplataly.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *