KONCERT- relacja HERBINY

murzyn2.jpg
Koncert grupy Keruna.

Po tym co się nam przytrafiło, zadaje sobie kilka pytań dotyczących całego wydarzenia.(Podczas całego zajścia na środku sali, miałam fizyczne oczy zamknięte).
Przede wszystkim zastanawiam się , dlaczego udała mi się „mentalka”.
Otóż dochodzę do wniosku, ze wszystko poszło tak gładko, bo nie czułam żadnej presji, nie planowaliśmy żadnego eksperymentu, nie miałam wewnętrznej potrzeby osiągnięcia dobrych wyników, dzięki czemu nie było we mnie napiec. Jak na początku wyobraziłam sobie, ze macham do Zbyszka ręka, która wysunęłam z mojej głowy to nie było żadnej reakcji, żadnego odczucia. Pomyślałam wiec, ze on nic nie widzi, ze pewnie to tylko w mojej wyobraźni sie dzieje. Poczułam się wyluzowana i wolna od ocen z zewnatrz, dlatego mogłam działać impulsywnie i swobodnie, nie musieć zaspokajać ani czyichś, ani swoich oczekiwań.
Kiedy przyszła myśl – pomysł aby zamienić się w Krysznę to odrobinkę sama się zdziwiłam na to, ze taka myśl mi przyszła do głowy, ale wydala się fajna, nie myślałam wtedy, ze ta myśl przyszła do mnie od kogoś innego, bo założyłam, ze nikt nie wie, co robię.
Myślę, ze to była myśl Zbyszka, która ja odebrałam, ponieważ pochrzaniło mi się z tymi rekami Kryszny to porzuciłam to wyobrażenie, -jak czytam z tego, co robił Zbyszek, to wyobrażenie Kryszny tez mu nie bardzo wyszło. Myślę, ze nie wyszło bo ja nie chciałam tego wyobrażenia kontynuować.
A to z machaniem szarfa i robieniem wiru energetycznego to nie wiem, u kogo najpierw powstało, czy była to moja myśl, która on pochwycił czy jego, która ja pochwyciłam, trudno powiedzieć, bo to tak jakby nasze swiadomosci się na chwile połączyły i robiliśmy to samo nie widząc się, jakby to robił jeden twór energetyczny, powstały z naszych swiadomosci. Taka jest moja interpretacja – czy właściwa i czy takie coś jest możliwe – nie wiem. Może są inne tłumaczenia ale mnie nic innego nie przychodzi do głowy, trudno to wszystko przełożyć na logikę.
Byłam lekko zszokowana kiedy przeczytałam relacje Zbyszka i się okazało, ze robiliśmy to samo.
Zadając sobie pytanie, jak to się wszystko działo, mogę powiedzieć, ze cześć tego co się wydarzyło, było kierowane moja wola a po części poddawałam się temu, co się akurat działo, gdyż niektóre fragmenty działy się same a ja tylko w tym uczestniczyłam ; przede wszystkim byłam wyluzowana, w czym tez swój udział miała taka a nie inna muzyka i pozwoliłam muzyce aby na mnie działała. Tak wiec niektóre działania były spowodowane tym, co muzyka przekazywała. Zabawa ,kolorowa energia miała przebieg związany ścisłe z oddziaływaniem muzyki na mnie. Poruszałam się w jej rytm i kolory oraz ruchy były związane z odczuwaniem tejże muzyki. Pozwoliłam sobie aby muzyka przeze mnie przepływała, to była wspaniała zabawa.

Co jaki czas otwierałam oczy, klaskałam, po czym znów zamykałam oczy i znów klaskałam, albo sobie coś na początek wyobrażałam- jakiś mój ruch, albo już coś się działo samo.
Wszystko było niewymuszone i zupełnie naturalne .
Na pewno nie wyobraziłam sobie tańczących Murzynek, one po prostu już tam były. Murzyn śpiewał dość niepewnie i dość nieporadnie. W pewnym momencie, zaczął śpiewać lepiej, jakby naśladował śpiew , który słyszał na weselu w Nigerze , śpiew kogoś, kto robił to lepiej. Wtedy miałam wrażenie, ze połączył się wewnętrznie z tamtymi ludźmi ze swojego kraju. W jego glosie była prawdziwa radość. Ja wtedy zamknęłam oczy i zobaczyłam te Murzynki, były bardzo wyraźne,zupełnie realne. Na przeciwko mnie tańczyła trochę tłusta Murzynka w średnim wieku, ubrana w sukienkę w kwiaty i szmatka z tego samego materiału zawiązana na głowie. Wokół było kilka młodszych Murzynek. Ich twarzy nie pamiętam , bo moja uwaga była skupiona na tej przede mną, ona patrzyła na mnie roześmiana, ja tez zaczęłam tańczyć. Wygłupiałyśmy się patrząc z roześmianymi twarzami na siebie, pełny luz, autentyczne , trochę wariackie ruchy.
Kiedy piosenka się skończyła to poczułam , ze mam zamknięte ale mocno uśmiechnięte (fizyczne ) usta. Pewnie tak było cały czas ale wcześniej tego nie zauważyłam, bo skupiałam się na tym, co widziałam z zamkniętymi oczami.
Ponieważ Murzynki już były na środku sali ,kiedy zamknęłam oczy a ja tylko do nich dołączałam to sadze, ze one zostały nieświadomie „wytworzone” przez Murzyna w chwili kiedy pomyślał o swoich bliskich i połączył się z tym, jak oni się bawią na weselach.

Tak wiec ,cześć z tego, co ja widziałam i robiłam ,widział i robił Zbyszek, cześć z tego wytworzył Murzyn. Sadze, ze w chwilach gdy poddawałam się temu, co się działo, byłam włączona w działanie muzyki oraz w mentalne mniej lub bardziej świadome działania innych (Zbyszka i Murzyna , może jeszcze kogoś). Reagowałam na ich myśli i wyobrażenia nie wiedząc o tym, (przekonana, ze nikt mnie nie widzi,ze tylko ja tam dygam na środku sali a podczas jednej z piosenek wraz z Murzynkami), a kiedy ja sobie działałam moja wola to wpływałam na ich wyobrażenia , widzenie i myślenie.
Tego, co wyrabiałam z Murzynkami to Zbyszek chyba nie widział, był raczej zajęty wtedy jakaś inna swoja akcja.
Bardziej precyzyjnie nie potrafię tego wszystkiego opisać, choć było jeszcze wiele pomniejszych ale wg. mnie nieważnych detali.
Podczas tych wydarzeń nie starałam się tego dokładnie zapamiętać bo nie zamierzałam o tym nikomu mówić. Jeżeli byłby to planowany eksperyment to pewnie udałoby mi się to lepiej teraz spisać. Nie wiem tylko, czy jako eksperyment planowany, odniosłoby to jakiś wymierny sukces, bo niewykluczone, ze czułabym się wtedy spięta i oczekująca czegoś niezwykłego. Może wyszłaby tylko jedna wielka lipa bez potwierdzeń a tak nieoczekiwanie wyszło coś, co wiadomo (przynajmniej dla mnie), ze było, bo ktoś inny tez to widział i brał w tym udział.
Nie chce więcej analizować tego, co było aby nie popaść w nadinterpretacje umysłu. Jeżeli ktoś ma inne spojrzenie na to lub inne wytłumaczenie niż moje, które zawarłam w swoich wnioskach, to chętnie poczytam.

Ps.Cholera, skoro tak jest, ze tak naszym wyobrażeniem i wola wspólnie na siebie wpływamy to wydaje się wiarygodne, ze świat jest naszym wspólnym wyobrażeniem !!! /to takie jakby odkrycie dawno odkrytej Ameryki/.

3 myśli nt. „KONCERT- relacja HERBINY

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Ach szkoda by bylo , gdyby sie grupa rozpadla..
    Trochę miałem Afryki, ale ja odrzuciłem, zajęty ustawieniami duchowymi grupy. Chyba było za późno, gdyż decyzje o o dalszym losie zespołu już wcześniej zapadła. Domyślałem się tego, gdy nie odczułem stempla wyższej reki,- miłości współczującej. Tak się utożsamiłem z tym wewnętrznym konfliktem grupy, ze gdyby nie twoje zapewnienia, czułbym się sam źródłem tego niezdarnego konfliktu.
    To ” DAM WAM COŚ” – mnie teraz frapuje. Do kogo było skierowane?
    Ciekawe mi się wydaje , ze ty, wnikając w Krisznę, byłaś również grubasek, tak jakbyś zachowała ksztalt w astralu swojej murzynki, utożsamiając się z nią w czasie tańca.Moja Kriszna, stojąca na lewej nodze, z podniesionymi rękoma, rozwiała się jak dym od wiatru, gdy stanęłaś w jej miejscu. Starałem ci się narzucić jej ksztalt, pokazując rękoma ruch, raz , dwa trzy rzędy rok. Stałaś jednak niezdecydowanie, bez żadnej reakcji..
    Fajnie ze postrzegłaś swoja Krysznę, tez stojąca na lewej nodze. Heh-prawdziwa Kriszna nie miała wielu rok. Znaczyło niezbicie ,- NASZA KRISZNA BYŁA ZMYŚLONA , wieloreczna przez pomyłkę.:))) Postrzegłem parę razy gwałtowną zmianę dekoracji. Następowała ona bez mojego udziału i wtłaczała mnie nagle w inna rzeczywistość.
    W realu, spędzam polowe czasu tkwiąc oczami w ciele mentalnym. Przypomina to trochę stan jaki się przytrafia kierowcom na długiej trasie. Niby oczy maja otwarte i reagują na zmiany na drodze,ale są gdzieś zamknięci,gdzieś we własnym wnętrzu. Powoduje to w moich podróżach niefizycznych, częste utraty wzroku w astralu- projekcja w ciele astralnym z utkwionym zmysłem wzroku w ciele mentalnym.. Widze wszystko jak przez zamglona szybę. Nie wciągam sie w akcje, rozumiejąc za to doskonale co się wydarza, mogąc z łatwością na nią wpływać.
    Szczegóły napisze za tydzień,- muszę jechać do Bremen, do pracy. 600kilometrow i mam już pól dnia spóźnienia. CD śle za parę dni. I dziękuje za pożyczenie pieniędzy na wstęp. Eh zapomniałem zabrać kasy..

  2. Herbinka

    Zobaczymy, czy do konca sie rozpadna, laczylo ich jednak wiele mimo wszelakich roznic, moze okaze sie, ze to tylko przerwa jak emocje opadna, okaze sie kiedy juz zapowiedziane koncerty albo sie odbeda albo nie…
    Dla mnie wszystko co sie wydarzylo to ciekawe doswiadczenie nie tylko zewnetrzne ale przede wszystkim wewnetrzne.
    Ciesze sie, ze zapomniales kasy, w ten sposob zyskam cos lepszego , te CD ! No to milej pracy w Bremen, hej! 🙂

  3. Conchita

    Świetne doświadczenie! Po prostu synchronizacja i podróż mentalna z otwartymi oczami. Weryfikacja dla niedowiarków..:) Gratuluję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *