<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net &#187; WYŻSZA JAŹŃ</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/kategoria/wyzsza-jazn/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Feb 2012 00:50:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Rozmowy z Bogiem</title>
		<link>http://cialka.net/rozmowy-z-bogiem_6164.html</link>
		<comments>http://cialka.net/rozmowy-z-bogiem_6164.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Nov 2011 09:46:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=6164</guid>
		<description><![CDATA[Dolne czy górne JA, gdy kierunki zawodzą? Po raz pierwszy, gdy zacząłem rozmawiać wewnętrznie z kimś innym , niż JA sam, podskoczyłem wręcz pod sufit. Wsłuchując się w wewnętrzny głos, oceniałem intencje gadającej gdzieś, zza głowy istoty. Do rzeczy i &#8230; <a href="http://cialka.net/rozmowy-z-bogiem_6164.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><iframe width="640" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/tKAJJiGaUX8?fs=1&#038;feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p><strong>Dolne czy górne JA, gdy kierunki zawodzą?</strong><br />
Po raz pierwszy, gdy zacząłem rozmawiać wewnętrznie z kimś innym , niż JA sam, podskoczyłem wręcz pod sufit. Wsłuchując się w wewnętrzny głos, oceniałem intencje gadającej gdzieś, zza głowy istoty. Do rzeczy i konkretnie mówi, słyszy chyba co sobie pomyśle. Najmniejszy ruch w moim umyśle, jest odczytywany przez niego z łatwością. Najmniejsza wątpliwość widoczna, wręcz jakby była naszą wspólną. Zastanawiałem się wtedy, jak to jest możliwe technicznie, by takie delikatności, zakryte czupryna, były widoczne dla kogoś z zewnatrz mojej istoty, dla kogoś, którego nawet nie potrafię postrzec. Kto jest szalencem, ten co się skrada potajemnie za plecami, czy ten co go słyszy?<br />
Dziwny to rozmówca. Słysząc nie ocenia, neutralnie jakby współodpowiedzialny, wiedzący co potem, rzadko kiedy ostrzegający, dzielący mój umysł, to jednak niezależny. Kim jesteś wrzeszczałem wręcz, oczekując odpowiedzi. <strong>NIE MOGĘ, CZY NIE CHCE, -lepiej dla ciebie.</strong> <span id="more-6164"></span>Jak to lepiej, &#8211; kolejny skok z niecierpliwości, z podartym z irytacji pytaniem. Rok, dwa, cztery , piec dziesięć, ciągle stawiane tak samo. Akceptując obecność, stającą się moim drugim ja, oceniam z roku na rok precyzyjniej relacje miedzy nami. Ach to tak, masz wgląd w moja zawartość, moje myśli i pragnienia. Są one moje, twoje jest gdzieś indziej, w które nie mam wglądu. Moje jest twoje, ale twoje nie moje. Proste i choć wygląda jak grabiez, to nie boli a nawet raduje.<br />
Gdy On ingerował w moje życie, sprawki się miały niezwykle. Gdy dach walił się mi na głowę, wiedziałem , ze tylko tak na niby. Bez zbędnych jęków zrzucałem z czoła dachówki, podglądając okoliczności bezbolesnego nieszczęścia. To czemu nie cierpię jak powinienem, ach tak to twoja sprawka, za jednym dotknięciem i staje się lekkie. Uf to mi się podoba, co za moc sprawcza i jakie możliwości. Ale kim jesteś i jaka jest miedzy nami relacja:<br />
..<strong>LEPIEJ DLA CIEBIE</strong>.<br />
HA, znajdę Cie. Zakupiłem stertę mocarnych książek, w nadziej wyczytania o wewnętrznym sprawcy. Jak w roju w nich było o JA górnym i dolnym. Mocarnie wzniesione zamki, zabarykadowane mętlikiem pojęć. Pytając okładek kim jesteś, trafiałem na zawile konstrukcje, z martwym opisem. Gdy się natarłem kartkami i wydawało się już mi proste, to znowu coś puknęło, stuknęło nieznanym z za głowy. Czar wiedzy prysnął i kolejna faja wątpliwości wzburzały piany.<br />
Nie dojdę, nie znajdę, choć tyle szukam!!!<br />
Gdy siadałem okrakiem zgorzkniały, bo tyle roboty na marne, zza ucha ten sam“ ŹLE SZUKASZ“<br />
Jak to źle, przecież nie ma więcej. W takich chwilach coś rozgrzewało mnie, dodając ochoty, tuz, tuz, meta już blisko. Czy znalazłem, haha, tego co szukałem?<br />
Szamocząc się wewnętrznie i zadając sobie kolejne pytania o sens życia, wykryłem sem wreszcie, iż ono samo jest jego sensem i celem.To co właśnie sam robie w rozpędzie psim swędem.. Ha to już coś, nie domniemane cele, nieznane mi i tryby zakrytej powinności i konieczności a właśnie to co sam robię i zrobić ze sobą potrafię. A te atomy i mózgi i kosmiczne zasady, co z nim?<br />
Przecież to nie ja je sprawiam, choć patrze i obserwuje?<br />
A teraz do rzeczy!<br />
Zdałem sobie wreszcie sprawę, iż myszkując natarczywie w zniecierpliwieniu, pośród idei, analizowałem wyłącznie ich treść, nie bacząc na wewnętrzne ruchy w umyśle, jakie we mnie nieustannie zachodzą. To już było coś, takie kocie odkrycie,-, gdyż natrafiłem na szereg skrzętnie przede mną skrytych zjawisk. Właśnie one okazały się podstawą w zrozumieniu KIM i CZYM JESTEM.<br />
Co okazało się najzabawniejsze?.<br />
Im większa potrzeba szukania, tym większy wysiłek i zawierucha. Im więcej się w nas dzieje, tym łatwiej coś postrzec. Gdy w eterze trzeszczy od wieków, to niepostrzeżenie milknie,- jednym słowem postrzec wystający nos z twarzy, którego wcale nie widać.<br />
Można szukać bez szukania, obserwować bez patrzenia i słyszeć bez słuchania.<br />
<strong>Jednym słowem ukierunkować rozsądnie uwagę.</strong></p>
<p><strong>Notatka z innego forum: WEWNĘTRZNY DIALOG.</strong><br />
<em>W większości znanych mi przypadków ludzie się sami rozdwajają, komentując z innej perspektywy jakieś ważne zdarzenia z życia.<br />
W oobe wytwarzamy takie duplikaty siebie, poszerzając własną świadomość wieloma punktami postrzegania-uwagi, często nawet nadając im odmienny charakter. Wytworzone w ten sposób osoby, staja się aspektem naszego Ja. Jest nas wtedy więcej z jednego.<br />
Robić sobie świadomie można, co innego, gdy się samo robi i jeden w wielości się nosi po świecie jak kukułka.<br />
W ezoteryce mówimy wtedy o zagubionych aspektach, członach siebie samego, rozsianego po kontach wspomnień. Stanowią one ich wzmocnienie, rodzaj znajdującej się na zewnatrz nas, znaczy mózgu hehe,-kosmicznej pamięci. Ludzie wchłaniają je w siebie ponownie, eliminując w ten sposób psychiczne napięcia, otulając niechciane na słodko<br />
Czy są to astralne postacie, czy jedynie wytworzone w naszym umyśle twory, to wlasciwie rybka. Ważną wydaje mi się sama procedura ich unicestwiania i osiąganie wewnętrznej harmonii.<br />
Substancją, z jakiej się składa ciało nief. kolegi jest właśnie to samą, z której tworzymy my własne aspekty, znaczy astralne mazgaje.<br />
Ruch niefizycznego, zastępczego ciała daje się łatwo rozpoznać w naszym pobliżu: zwiewny cień, przeczucie ruchu, wiaterek, delikatne dotkniecie, czy nawet zwijka niekontrolowanych emocji, Problem , ze w ciele fizycznym ciężko postrzec światło jaźni, znaczy świadomego elementu tych cieni, stad problemy w określeniu źródła tych szeleszczących za głowy postaci.<br />
JEJE I POZDRO DZIALACZE<br />
</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/rozmowy-z-bogiem_6164.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmowy z wyższym JA</title>
		<link>http://cialka.net/rozmowy-z-wyzszym-ja_4854.html</link>
		<comments>http://cialka.net/rozmowy-z-wyzszym-ja_4854.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Mar 2011 07:07:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=4854</guid>
		<description><![CDATA[W czasie tego miesiąca przeprowadziłem mnóstwo wewnętrznych rozmów samemu z sobą. W czasie intensywnej pracy, w atelier, komentowałem powstające obrazy, obserwując pojawiające się we mnie skojarzenia. Malowałem raz złatwością, widząc wspaniale powstające pod szpachla kształty a innym razem nie mogłem &#8230; <a href="http://cialka.net/rozmowy-z-wyzszym-ja_4854.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><object width="640" height="385"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-tVNu_T172I?version=3"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/-tVNu_T172I?version=3" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>W czasie tego miesiąca przeprowadziłem mnóstwo wewnętrznych rozmów samemu z sobą. <span id="more-4854"></span><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/selbstgespräche.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4857" title="selbstgespräche" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/selbstgespräche-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a>W czasie intensywnej pracy, w atelier, komentowałem powstające obrazy, obserwując pojawiające się we mnie skojarzenia. Malowałem raz złatwością, widząc wspaniale powstające pod szpachla kształty a innym razem nie mogłem nadążyć za nimi uwaga. Tarłem wtedy niezadowolony narzędziem, bezmyślnie, tracąc wkrótce koncept obrazu. To pojawianie i zanikanie artystycznej formy było niezwykle irytujące, gdyż popełniając jakieś błędy pozbawiałem się zadowolenia z pracy, wykonując nieatrakcyjne obrazy. <a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/selbstgespräch.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-4859" title="selbstgespräch" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/selbstgespräch-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Co jest tego przyczyna, pytałem na głos. Hej tam w gorze w niebie, odpowiedz mi proszę, co się dzieje, gdyż się staram jak zwykle i pomimo tego jakoś ślepnę i staje się bezradny. <a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/die-Stadt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-4855" title="die-Stadt" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/die-Stadt-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>W czasie kolejnych dni, wewnętrzne monologi stały się dla mnie coraz wyraźniejsze. O jesteś, o znowu Cie słyszę, uciszyłem się po raz któryś. Wiec TY sprawiasz, ze lepiej widzę. Och jak ciężko jest coś postrzec, będąc zajętym codzienna praca.</p>
<p><span style="color: #888888;">Kolekcja nowych prac</span><a href="http://kunstarena.com/"> http://kunstarena.com/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/rozmowy-z-wyzszym-ja_4854.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WYŻSZA JAŹN</title>
		<link>http://cialka.net/czat-glosowy-06-03_4736.html</link>
		<comments>http://cialka.net/czat-glosowy-06-03_4736.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Mar 2011 08:49:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=4736</guid>
		<description><![CDATA[W ta sobotę 05.03,  o 20 godzinie, na czacie, opowiadamy o pomocy WYŻSZEJ JAŹNI- MTJ.- niezwykle historie z naszego życia, w których doświadczyliśmy nief. opieki. Jak odróżnić anioła od nicponia;) Któregoś wieczoru, pojawiłem się pośród pięknych kolorów. Żółte plamy przelewały &#8230; <a href="http://cialka.net/czat-glosowy-06-03_4736.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/Zeitmaschine.jpg"><img class="alignleft size-large wp-image-4780" title="Zeitmaschine" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/Zeitmaschine-1024x327.jpg" alt="" width="640" height="204" /></a></p>
<p>W ta sobotę  05.03,  o 20 godzinie, na czacie, opowiadamy o pomocy WYŻSZEJ JAŹNI- MTJ.- niezwykle historie z naszego życia, w których doświadczyliśmy nief. opieki.  Jak odróżnić anioła od nicponia;)<em> </em></p>
<p><em>Któregoś wieczoru, pojawiłem się pośród pięknych kolorów. </em><em><span id="more-4736"></span>Żółte plamy przelewały się w pląsających do okola mnie fioletach. <a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/abstrakte-Malerei.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4768" title="abstrakte Malerei" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/abstrakte-Malerei-300x281.jpg" alt="" width="300" height="281" /></a>Zdumiony obserwowałem jak świetliste smugi, </em><em>zamaszyście suną w dziwnym , niekończącym się wnętrzu. Wisiałem w jakieś przestrzeni, nie odczuwając ciała, jedynie lepkim  wzrokiem lustrując </em><em>zabarwione otoczenie. Kolejnym razem gdy do niej dotarłem, pomachałem ledwo wykształconymi nogami, przypominającymi zwiewna mgiełkę. Tym razem,  zobaczyłem barwne plamy, przypominające kosmiczna materie. </em><em>Ha, mogę nad nimi pomachać nogami, uśmiechnąłem się, rozbawiony.</em></p>
<p><em><span style="color: #888888;"><strong>TO są</strong></span>&#8230;.. usłyszałem komunikat. nie zrozumiałem dalszej jego części , tak jakbym się miał sam domyśleć gdzie się znalazłem.</em><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/Stier-2.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-4743" title="Stier-2" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/03/Stier-2-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/czat-glosowy-06-03_4736.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>BIOROBOTY CZY AWATARY?</title>
		<link>http://cialka.net/bioroboty-czy-awatary_4495.html</link>
		<comments>http://cialka.net/bioroboty-czy-awatary_4495.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2011 01:45:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=4495</guid>
		<description><![CDATA[SPOTKANIE NA CZACIE W SOBOTE 29.01, 20godz. &#8211; ROBOTY CZY AWATARY (dusza zbiorowa i indywidualna) http://spikeria.pl/room/oobe_i_sztuka Nadesłała nnka: Mnogość teorii opisujących tą samą manifestacje istoty wielowymiarowej-ducha jest ogromna Astralne szkoły magii wysypują nam &#8222;na głowy&#8221; cały swój dorobek &#8222;naukowy&#8221;.. Ogrom &#8230; <a href="http://cialka.net/bioroboty-czy-awatary_4495.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="color: #808080;">SPOTKANIE NA CZACIE W SOBOTE 29.01,  20godz. &#8211; ROBOTY CZY AWATARY   (dusza  zbiorowa i indywidualna)</span></strong></p>
<p><a href="http://spikeria.pl/room/oobe_i_sztuka">http://spikeria.pl/room/oobe_i_sztuka</a></p>
<p><span style="color: #666699;"><strong>Nadesłała nnka:</strong></span><br />
<em>Mnogość teorii opisujących tą samą manifestacje istoty wielowymiarowej-ducha  jest ogromna Astralne szkoły magii wysypują nam &#8222;na głowy&#8221; cały swój dorobek &#8222;naukowy&#8221;.. Ogrom chaosu, który się pojawia to domena TEJ EPOKI. Cytat, który tu przytaczam jest niczym innym jak opisaniem zbiorowej duszy, gdyż wg starożytnej wiedzy kahunów człowiek posiada dwie dusze. Sam przekaz jest interesujący i zachęca do dyskusji w gronie ludzi, dla których wyjścia poza ciało awatara są &#8222;codziennością&#8221; a nie tajemnicą.</em><span id="more-4495"></span></p>
<p>(&#8230;) istota przekazu Jeffreya: Każda forma życia na naszej planecie &#8211; a także cała nasza planeta, nasze Słońce i wszystkie gwiazdy i galaktyki dookoła &#8211; są manifestacją DUSZ.<br />
Różnych dusz, większych i mniejszych, starszych i młodszych. Dotyczy to także nas &#8211; ludzi, oraz zwierząt. Nasze ciała &#8211; podobnie jak i ciała zwierząt, &#8211; jak mówi Jeffrey &#8211; są AVATAREM swojej duszy, która się tak właśnie manifestuje w naszej trójwymiarowej materialnej rzeczywistości. Dusze są wielowymiarowe, więc to, co znamy jako ciało, jest tylko jedną z wielu ich manifestacji. I są dusze pojedyncze &#8211; &#8222;okupujące&#8221; jeden wehikuł (ciało), ale i są dusze zbiorowe &#8211; zajmujące więcej niż jedno fizyczne ciało. I tak ptaki, ryby, mrówki, insekty &#8211; są manifestacją duszy zbiorowej, czyli takiej, która się manifestuje pod postacią wielu ciał jednocześnie. Każde ciało żyje, o ile dusza jest do niego &#8222;podpięta&#8221;. Jeżeli dusz z jakichś powodów przestaje być &#8222;podpięta&#8221;, ciało umiera. Dotąd przekazuję wiedzę, która nie jest żadną sensacją, wielu z nas jest zaznajomionych z takim widzeniem rzeczy.<br />
Ale zaczyna być ciekawie, jeżeli się tę wiedzą połączy z masową śmiercią zwierząt. Albowiem, jeżeli dana dusza się &#8222;odpina&#8221; to giną jej AVATARY, czyli ciała, które są jej manifestacją w naszym świecie. To jest intrygujące spostrzeżenie, albowiem to jest pierwsza znana mi koncepcja, która tłumaczy dlaczego ginie tylko JEDEN gatunek ryb w danej rzece, tylko JEDEN gatunek ptaków, albo tylko CZĘŚĆ jakiejś większej grupy &#8211; a nie jej CAŁOŚĆ!. Wszelkie koncepcje typu zatrucie, HAARP, linie pola magnetycznego i tym podobne nie mają sensu w przypadku opisywanych przypadków, albowiem te zjawiska musiałyby dotyczyć WSZYSTKICH gatunków ryb, czy ptaków na danym terenie, a nie tylko wybranych. Więc to jest pierwsze &#8211; moim zdaniem interesujące &#8211; spojrzenie na kwestię masowej śmierci zwierząt. Ma też jedną ciekawą zaletę &#8211; zupełnie pomija technologię i szuka rozwiązania na poziomie duchowym. Teraz pytanie, które stawia Jeffrey brzmi: DLACZEGO niektóre dusze się &#8222;odpinają&#8221; od swoich AVATARÓW? I czy one się &#8222;odpinają&#8221;, czy coś/ktoś je &#8222;odpina&#8221;? Tak czy owak różne źródła zapowiadają falę nieznanej nam energii, która ma omyć naszą planetę gdzieś na przełomie 2011/2012 i… hm… zresetować nas, nazwijmy to w ten sposób. Jeffrey twierdzi, że dla wielu wysoko rozwiniętych dusz, które się manifestują właśnie w postaci zbiorowych AVATARÓW moment uderzenia tej fali w Ziemię będzie bardzo niebezpieczny. I że to jest powodem, dla którego owe dusze się &#8222;wypinają&#8221; ze swoich manifestacji… Jeffrey nawiązuje do zapowiedzi tego zdarzenia, które niektórzy umiejscawiają w maju 2011, inni w grudniu 2012, zresztą wiadomo, że takich dat jest wiele. Sam &#8222;reset&#8221; ma być momentem transformacji Ziemi w Nową Ziemię i warunkiem przejścia na drugą stronę jest osadzenie w duchowej świadomości swojego istnienia(&#8230;)<br />
ŹRÓDŁO <a href="http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=880:zupenie-jak-na-flash-forward&amp;catid=44:swoje&amp;Itemid=53">http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=880:zupenie-jak-na-flash-forward&amp;catid=44:swoje&amp;Itemid=53</a><br />
Dużo osób zainteresowanych ezoteryką zna pojęcie grupowej duszy zwierzęcej. Oprócz jednak zwierząt dusza grupowa (grupowe myślokształty, astrale grupowe) dotyczą także ludzinasze-czasy-2.jpg<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4498" title="nasze-czasy-2" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-2-300x115.jpg" alt="" width="300" height="115" /></a></p>
<p>Rys. 1 Subtelne ciało zbiorowe grupy osób gromadzących się dla zrobienia czegoś wspólnie.<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-3.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4499" title="nasze-czasy-3" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-3-300x192.jpg" alt="" width="300" height="192" /></a></p>
<p>Rys.2 Dusza zbiorowa grup ludzi wyznających jedne wartości<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-4.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-4500" title="nasze-czasy-4" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2011/01/nasze-czasy-4-300x206.jpg" alt="" width="300" height="206" /></a></p>
<p>Rys.3 Ciało zbiorowe grupy osób wyznających te same ideały.<br />
Ciało atmaniczne nie jest ostatnim ciałem w rozwoju duchowym. Są ciała wyższe, w których dojrzewaniu ważną sprawą jest uwolnienie się od ograniczeń karmicznych. Z tego powodu wiedza i działania związane z rozwojem osobistym mają tu dużą wartość.<br />
Zródło<br />
<a href="http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1279">http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=1279</a></p>
<p><strong>TRANSFORMACJA ŚWIADOMOŚCI DUCHOWEJ</strong></p>
<p>W obecnych czasach obserwujemy pęd do świadomego rozwoju duchowego. Ale świadomy rozwój nie ma nic wspólnego z przyłączeniem się do nowej-innej  zbiorowości, nowego myślokształu lub tez egregora. Nie ma nic wspólnego z wydawaniem opinii &#8222;jestem za a nawet przeciw&#8221;. Świadomy rozwój jest podniesieniem ponad zbiorową duszę zaakceptowaniem siebie jako ISTOTY DUCHOWEJ . Wzniesieniem ponad umysł zbiorowości, który tworzy struktury świata materii w jakim aktualnie żyjemy a który  ulegnie transformacji   poprzez odejście &#8222;zbiorów&#8221; .</p>
<p><em>Jezus: &#8222;Nieszczęsne jest ciało, które zależy od (innego) ciała i nieszczęsna dusza, która zależy od tych dwu&#8221;.</em></p>
<p>Pozdrawiam nnka</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/bioroboty-czy-awatary_4495.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>46</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marian Wasilewski,- &#8222;Moja droga ku Jaźni&#8221;</title>
		<link>http://cialka.net/marian-wasilewski_4250.html</link>
		<comments>http://cialka.net/marian-wasilewski_4250.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Dec 2010 10:24:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=4250</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Moja droga ku Jaźni,- fragment Psychiczne uwarunkowania sztuki,zaczerpnięte  z    http://marian-wasilewski.pl/ Zanim przejdziemy  do  uwag  o  psychice w  kontekście twór- czości artystycznej, chciałbym wskazać na pewne wzorce budowy materii, ongiś skompromitowane i wyparte z obszaru badań przy- rodniczych jako nienaukowe.  Chodzi &#8230; <a href="http://cialka.net/marian-wasilewski_4250.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Moja droga ku Jaźni,- fragment</p>
<p>Psychiczne uwarunkowania sztuki,zaczerpnięte  z    <a href="http://marian-wasilewski.pl/">http://marian-wasilewski.pl/</a></p>
<p>Zanim przejdziemy  do  uwag  o  psychice w  kontekście twór- czości artystycznej, chciałbym wskazać na pewne wzorce budowy materii, ongiś skompromitowane i wyparte z obszaru badań przy- rodniczych jako nienaukowe.  Chodzi mianowicie  o  koncepcje o- kultystyczne bądź teozoficzne,  zaliczane do ezoterycznych,  które powstały dzięki  wykorzystaniu  takiego  fenomenu  psychiki,  jak szczególnego rodzaju jasnowidzenie i wyobraźnia.<span id="more-4250"></span></p>
<p>Zgodnie  z tymi koncepcjami nasz Układ Słoneczny jest zako- dowany liczbą siedem.  Istnieje siedem  stopni  zagęszczenia ma- terii z których znany nam stopień fizyczny jest „najgrubszy”, naj- mniej subtelny. Psychika jest tworem materialnym składającym  się z materii subtelniejszej niż fizyczna: astralnej (uczuciowej) i   mentalnej (myślowej). Psychikę tworzą liczne formy (powstające, być może, zgodnie z wcześniej opisaną regułą). Poszczególne for- my zachowują określony stopień autonomii, niemniej w obrębie jednostki ludzkiej łączą się w pewien agregat, który w  psycholo- gii głębi nazwano <em>psyche.</em></p>
<p>Pośród wielu form  tworzących  psyche jedna jest wyróżniona, utworzona z najsubtelniejszej materii myślowej,  w  której  odbija się Kosmiczna Świadomość,  Jaźń. Odbicie to jest poczuciem „ja”, zawartym  w   samoświadomości  naszego  indywidualnego  bytu. Psycholodzy formę tę nazywają <em>ego. </em>Otóż  <em>ego</em> ma pozycję uprzy- wilejowaną  w  psyche,  gdyż  może władać  środkami  percepcji i ekspresji.</p>
<p>Uważność<em> ego</em>,  w zwyczajnych warunkach,  jest zwrócona na świat zewnętrzny.  Nie  zastanawiamy się  na  ogół  nad źródłem i naturą naszych myśli i pragnień,  lecz  identyfikujemy się z nimi, uważamy je za  swoje,  za  siebie  samych.  Człowiek  wszakże,  w pewnym okresie swego rozwoju,  ma  szansę  zwrócenia uwagi na własną  <em>psyche</em>,  na  swój  świat  wewnętrzny.  Zaczyna  wówczas stopniowo  dostrzegać i pojmować,  że jego uczucia,  pragnienia  i myśli są czymś innym niż on sam &#8211; zaczyna  je  traktować  trochę podobnie jak zewnętrzne przedmioty.  Dla  <em>ego</em> oznacza to począ- tek    <strong>indywiduacji</strong>,   intensywnego  rozwoju   samoświadomości.   Przeżywanie  tego  procesu należałoby uznać za niezbędny  waru- nek  wszelkiej  autentycznej twórczości artystycznej,  uprawiania sztuki.</p>
<p>Indywiduację  twórcy  można by więc rozumieć jako  zdolność do utraty identyfikacji <em>ego </em>z napływającymi doń formami  psychi- cznymi,  pochodzącymi  z głębi <em>psyche</em>.  Zachowane jest przy tym zespolenie z tymi formami <strong>[11]</strong>.</p>
<p>Należy ponadto uznać, że <em>ego</em> dysponuje także pewną ilością energii psychicznej poddanej swej woli, która stanowi „moc” <em>ego</em>. Może ono tworzyć własne idee i przejawiać je, co zazwyczaj czyni poprzez formy mentalne, najmniej energochłonne.</p>
<p>Zwróćmy  teraz  uwagę  na dwie władze psychiczne człowieka: intelekt i rozum.  Nie określając dokładnie tych władz  zauważmy na razie,  że występują one razem,  jakby w różnych proporcjach, lecz istotnie różnią się od siebie.</p>
<p>Intelekt funkcjonuje w uświadomionym obszarze psychiki.   Zależnie od ilości dysponowanej przez <em>ego</em> energii psychicznej może ono przejawiać większą lub mniejszą sprawność i zasięg in- telektu. Zasięg ten odgranicza pewien obszar, stanowiący  <strong>racjo- nalną</strong> strefę psyche, zwaną wiedzą. Jest on również  obszarem form uświadamianych niejako społecznie,  gdzie funkcjonuje ję- zyk i inne środki komunikowania się ludzi. Do tego obszaru na- leżą także środki wyrazu, którymi  „zmuszona” jest posługiwać się sztuka. Czyni to przypisując owym środkom głębsze, symbo- liczne znaczenie, do którego jeszcze wrócimy.</p>
<p>Rozum jest wyrazem braku identyfikacji <em>ego </em>z uświadomiony- mi sobie formami  oraz  wrażliwości na przekazy  pochodzące  od form nieuświadomionych,  stanowiących <strong>irracjonalną</strong> strefę psy- che.</p>
<p>Dzięki indywiduacji przeto &#8211; człowiek przekracza obszar form uświadamianych społecznie,  przenika swą świadomością w irra- cjonalną  strefę  psyche  i  zdobywa wiedzę oraz doznaje przeżyć, które nie dają się wyrazić konwencjonalnymi  środkami  społecz- nej komunikacji.</p>
<p>Owa wiedza i przeżycia wytwarzają pewien potencjał, skłania- jący twórcę do ich wyrażenia.  Dostępne środki wyrazu  pozostają jednak w całości w racjonalnej  strefie psyche.  Dlatego twórca w- zbogaca je  nadając im sens symboliczny,  pozwalający przekazać także  te  spośród  doznań  zaczerpniętych  z  irracjonalnej  strefy   psyche,  które  mogą być przyjęte i uświadomione,  bądź doznane przez społecznego odbiorcę.</p>
<p>Rysunek,   jako  dziedzina  sztuki  będąca  przedmiotem  tego Triennale,  stanowi niewątpliwie środek wyrazu szczególnie poda- tny do nadania mu głębokich treści symbolicznych. Stanowi więc wdzięczny wyraz ekspresji twórczej w sztuce.</p>
<p>Kończąc  tę  dość  długą  wypowiedź  o  świadomości  i formie chciałbym zauważyć,  że  na pewno wiele  z  tego co tu powiedzia- łem można zakwestionować.  Nie są to bowiem sprawy,  które da- dzą  się  skutecznie  bronić  na racjonalnym  gruncie.  Łatwo  też  można  posłużyć się  etykietą,  np. nazwać przedstawione  tu  po-  glądy uproszczeniem hinduizmu, neoplatonizmu, bądź dopatrzeć się w nich innych źródeł.  Może żadna z takich etykiet nie byłaby całkiem pozbawiona słuszności.</p>
<p>W używaniu etykiet kryje się jednak  pewne  niebezpieczeńst- wo dla tego,  kto ich używa.  Działa bowiem wówczas pewien me- chanizm przejawiający się  zwykle  przy używaniu mowy.  Miano-  wicie  gdy  wypowiadamy jakieś słowo wydaje się nam,  że wiemy wszystko o przedmiocie, któremu to słowo przyporządkowano, co zwykle nie pokrywa się z prawdą. Skłania nas jednak do tego na- wyk psychiczny.  Grozi  to nieraz poważnymi błędami.  Nie łatwo jest wyzwolić się z tej grząskiej pułapki języka. Włączając jednak wyobraźnię i w miarę poprawne myślenie mamy szansę rozwinąć w sobie władze, które pozwolą pojąć wiele spraw ważnych,  a co najważniejsze &#8211; zrozumieć siebie.</p>
<p>Carl Gustav Jung,  po  długiej obłożnej chorobie,  napisał: <em>Je- dyną mocą leczniczą,  która działa na nas,  jest poznanie siebie w świetle pełnej prawdy. </em>A trochę później zaznaczył: <em>Psychoneuroza jest ostatecznie chorobą,  jakiej ulega dusza,  która  nie  odnalazła sensu swego istnienia </em><strong>[12</strong>, s. 11<strong>]</strong>.<em> </em></p>
<p><a href="http://www.wingmakers.fora.pl/moje-przemyslenia,18/moja-droga-ku-jazni-czesc-ii,170.html">http://www.wingmakers.fora.pl/moje-przemyslenia,18/moja-droga-ku-jazni-czesc-ii,170.html</a></p>
<p><!--more--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/marian-wasilewski_4250.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyższa Jaźń</title>
		<link>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html</link>
		<comments>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 09:47:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[EKSPERYMENTY]]></category>
		<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2580</guid>
		<description><![CDATA[1.-Wyższa Jazn, poszukiwania 2,- Relacje: Zbyszek, Rugwa, Plywak, Ajzis 26,Sorrow, Dzeyeson, Tom, Conchita, Roxane, Asha 1,- Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek &#8230; <a href="http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/kiler.jpg"><img class="size-medium wp-image-2602 aligncenter" title="kiler" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/kiler-300x240.jpg" alt="" width="274" height="218" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>1.-Wyższa Jazn, poszukiwania</strong></p>
<p><strong>2,- Relacje: </strong> <em>Zbyszek, Rugwa, Plywak, Ajzis 26,Sorrow,  Dzeyeson, Tom, Conchita, Roxane, Asha </em></p>
<p><strong>1,-</strong> Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek przeprowadzaliśmy. Wybierzmy się do Wyższej jaźni na przeszpiegi. Określmy kim ona jest i jaki związek nas z na łączy. Przejrzałem literaturę w temacie i nie znalazłem zadowalających mnie materiałów. Mowa w nich jest o istnieniu fizycznych światów równoległych, przesuniętych o parę minut i ze każdy z nas, może  reinkarnować, po śmierci, nawet do starożytnej Grecji, choć pochodnie w niej już dawno wygasły. Czas nie istnieje, -mówią ludzie.<span id="more-2580"></span> Wszystko jest iluzja, w której nam przewodzi  Wyższa Jazn, jak królowa, To ona rozsuwa swe macki w zależności od swoich potrzeb i kosmicznych powinności.<br />
Z własnych doświadczeń wiem, ze nie jest tak fantastycznie, i świat niefizyczny trzyma się reguł, pochodzących z planów powyżej Wyższej Jaźni.<br />
Przestrzeń, którą przypisujemy światu fizycznemu, jest miejscem, w którym jak w worku, znajdują się rożne niefizyczne plany; fiz, eteryczny, astralny, mentalny , przyczynowy i jaźń. Przenikają się nawzajem, znajdując pomimo tego, nadal w tym samym miejscu.<br />
Obserwując wychylające się z nas ciała niefizyczne  moglem zawsze określi ich pozycje.<br />
Nie miało to znaczenia, które z ciał niefizycznych. Towarzysz rozmowy posiadając je w sobie, mógł je wypierać do woli, w rożnych kierunkach, Zawsze odbywało się to jednak w jednym wnętrzu.<br />
Jazn tracąc dostrojenie do fizycznego świata, wnika swoja uwaga w jakiś wycinek wklejonych w niego dymensji. Zmienia wtedy swoje właściwości, odczuwając siebie inaczej.<br />
Nowa, postrzegana przez nią  rzeczywistość, staje się jej kolejnym światem. Odmienność ją oślepia i nie postrzega, ze skupiła się na innej gęstość substancji, znajdującej się ciągle w tej samej  przestrzeni.<br />
Im substancja jest rzadsza, tym Jazn nabiera większej swobody ruchów, tym więcej ich może wykonać. Zanim się ktoś podrapie po nosie, tkwiący w świecie fizycznym, to ktoś inny w planie eteryczny trzy razy go obiegnie a w astralnym może i pól ziemi.<br />
Dla mnie to znaczy, ze indywidualne odczuwanie upływu czasu każdego z nas, jest uzależnione od gęstości w której się jaźń znajduje. Zmieniają się jedynie plany o odmiennych właściwościach, do których się dostrajamy.</p>
<p>Wywołać to może obserwowane anomalie, których jesteśmy często świadkami w świecie fizycznym.<br />
Do czego zmierzam?<br />
Gdy lecę do góry, to w którymś momencie, leci tak szybko, ze już nie nadążam. To właśnie gdzieś tam, w jakimś miejscu, stykamy się z Wyższa Jaźnią.<br />
Nie postrzegam wąskiego wycinka otaczających mnie zjawisk, jedno po drugim a potrafię ich więcej utrzymać na uwadze, co wywołuje we mnie uczucie zaniku czasu. Zmieniam swoje postrzeganie. Nie musząc już wnioskować, ciągnąc myśl miedzy analizowanymi faktami.<br />
Mogę się zatrzymać, wiedząc i rozumiejąc  bez konieczności wykonywania myślowego ruchu.<br />
Pomimo tych zmian, jestem ciągle sobą. Zachowuje swoja niezależność i odczuwam siebie tym samym, tyle ze bogatszym.<br />
Kilka razy udało mi się, przekroczyć ten niezwykły stan. Zdobywałem wtedy na chwilkę możliwość  podejmowania decyzji. Bylem jednak niezwykle ostrożny, gdyż nieznana mi była gra w której uczestniczyłem. Gdzieś we mnie tkwił ktoś jeszcze, pilnując bym za wiele nie zbroił.<br />
Jak się odczuwa tego kogoś?<br />
Mieści się on w naszej uwadze.<br />
Wiemy wtedy, ze decydujemy wspólnie. Wiemy również, ze brak nam kompetencji i doświadczenia , by w tym planie cokolwiek samodzielnie wykonać.<br />
Przyglądamy się  wtedy jego myślom bez obaw, będąc pewni słuszności jego decyzji. Przypomina to odrobinę darzony do kogoś niezwykły szacunek.<br />
Jakieś wewnętrzne przekonanie, ze mamy do czynienia z absolutna sprawiedliwością i modrością.<br />
Pomimo tej niezwykłości, dawało mi się jednocześnie odczuć, ze nie był to ostateczny stan, jaki mogę osiągnąć. Było jeszcze jakieś miejsce o którym mogłem marzyc. Ostateczne poznanie.<br />
Nie wpuszczało ono mnie jednak a było zapewne znane tej wyższej części, mnie samego, mojej Wyższej Jaźni. Tak, jak bym mógł je osiągnąć, jedynie wspólnie z nią.<br />
Zastanawiałem się co powinienem zrobić.<br />
Czy szukać za wszelka cenę połączenia z Wyższą Jaźnią, czy współpracując z nią, kontynuować pełne dynamiki życie samodzielnie.<br />
Przy podejmowaniu tej decyzji, otrzymałem wskazówki..<br />
Tematem tego eksperymentu jest  zdobycie przez każdego z nas takich wskazówek, wyjaśnień, co mamy robić i po co to wszystko.<br />
Jaki sens ma nasze życie i jak powinien przebiegać  proces naszej integracji z Bogiem☺</p>
<p>Nie zapominajmy, ze  koncentracja w medytacji myślą na zagadnieniu, również nas zaprowadzi do upragnionego miejsca,-to droga na skróty.<br />
Nie jest konieczne przebywanie poza ciałem fizycznym, by dokonać najdalszej podroży.<br />
P udanym eksperymencie , podzielimy się wnioskami, spisując drogę jaka wybraliśmy, by dotrzeć w głąb siebie.<br />
*<br />
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=vGVpdN404pI&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=vGVpdN404pI&amp;feature=related</a></p>
<p><strong>Relacje:</strong></p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>Znajomek Wolfgang, zobaczył siebie z boku. Wyciągnęło go z ciała i  mógł zobaczyć swoje zachowanie z zewnatrz. Podglądał ciapowatego faceta,  rozpychającego się łokciami, mającego do każdego pretensje. Zrobiło to  na nim niezwykle wrażenie, gdyż po raz pierwszy, nabrał do siebie  takiego dystansu. Innym razem rozegrała się mu przed oczyma  skomplikowana wizja. I tym razem  rozdzielił się na części. Obrazy  układały się w niezrozumiały dla niego związek. Wysunęło go z jakiegoś  obrazu, wprost na paletę farb, przekręcając po chwili mu rożne plany, w  których się jednocześnie obserwował. W wizji, było tyle dynamiki, ze się  pogubił. Miała zapewne połączenie z drzewem kabały, którym się  interesuje.</p>
<p>*</p>
<p>Conchita wspominała mi raz, ze postrzegała siebie również z innej  perspektywy, jakoś z góry. Była trochę rozczarowana, gdyż w przygodzie,  poza akcja, nie towarzyszyły jej jakieś niezwykle zmiany stanów  świadomość. Innym razem, coś wspominała o wysokich lotach po niebie,  stosując zalecenia buddystów.</p>
<p>Obiecała opisać  swoje doświadczenia.</p>
<p>*</p>
<p>Herbina napomknęła, ze gdzieś w głębi niej samej, są jakieś elementy,  które czekają na jej myśli. Pytała wtedy o rady. Co robić w życiu?</p>
<p>.Wyszło jej , ze jest dynamicznym elementem w 3 D,którego posunięcia  obserwują jakiejś jej inne części.</p>
<p>Mnie  wetknęło do samochodu. Obserwowałem z góry jak jadę po śniegu,  gubiąc co rusz kontrole nad autem. Przykład był dosyć prosty i dotyczył  paru sytuacji z mojego życia. Właśnie wtedy ślizgałem się przez nieuwagę  na ulicach w aucie. Gdy spytałem, kiedy ONI ingerują we mnie i jak to  się czuje, to przypomniały mi się chwile, w których to się działo.</p>
<p>Rozróżniłem wtedy bezpieczna ingerencje z od wnikających we mnie  części rożnych napotkanych ludzi. Przy ingerencji z dysku zyskiwałem a  przy tej drugiej trafiały mi się zaburzenia woli i inicjatywy.</p>
<p>*</p>
<p>Innym razem obudziłem się w nocy na rurze, łączącej dwie wielkie  płaszczyzny, przytroczone na jej końcach. Jedna twarda, druga rozmazana.  Gdy się cieszyłem szaleństwem, to zepchnęło mnie na dol. Po krótkim  locie, zawiesiłem się w pomieszczeniu bez podłogi, na wprost białych  tablic, napiętych białym płótnem,- blejtramów. Ach, mam malować teraz?</p>
<p>Nie kojarzyłem wtedy żadnego związki z naszym eksperymentem. Budząc się zadałem kolejne pytania. Wtedy ponownie wylądowałem przed ta dziwna rura.  Przeistoczyła się w igle i wbiła w jedna z płaszczyzn. Wtedy wizja stalą się dla mnie zrozumiała.</p>
<p>Parę dni później, Wolfgang znalazł grafiki drzewa życia ( kabala) wspaniale ilustrujące tą moją  przygodę, z ta niezwykłą rura.<br />
<a href="http://www.mu6.com/kabbalah.html">http://www.mu6.com/kabbalah.html</a></p>
<p>*</p>
<p>Pojawiam się w pyle kosmicznym. Dobra widoczność. Pytam o dysk. Ktoś  korzysta z mojego ciała , przejmując nad nim kontrole. Jak siewca,  rozrzuca świecące ziarna w pyl gwiezdny. Obserwuje z boku jego ruchy, są  szybkie, koncentruje się na treści przekazu, tracąc dostrojenie do  widocznego.</p>
<p>JEST TAK.</p>
<p>Pośród pulsującej i falującej paroma kolorami energii, świeci silne  źródło światła.</p>
<p>A MY CHCEMY TAK.</p>
<p>Na peryferiach tej falującej substancji, zaczynają iskrzyć punkty.</p>
<p>Dlaczego nie reagują na przewodników zmarli?</p>
<p>Wyszło tak, jak by istoty z planu przyczynowego, nie dysponowali  ciałem mentalnym, nie mogąc tym samym wizualizować myśli w astralnym  planie. Doskonali, pozbawieni ego.</p>
<p>Ach ,wiec naszym prawdziwym ciałkiem jest ciało przyczynowe, a te  pozostałe dostajemy od rodziców?</p>
<p>Umieranie ciągnie się do mentalnego planu?</p>
<p>To by znaczyło, ze bez żywych nie da się wyciągać zatwardzialców, bo  nie ma jak się z nim porozumieć?</p>
<p>A co zrobić, by zoptymalizować skuteczność odzyska?.</p>
<p>Przypomniałem sobie uniezależniające się moje ciało astralne w czasie  odzyskań. Wykonywało ono niezależne ruchy,  jakby sterowany przez  kogo.Przy mojej malej swiadomosci w eksploracjach, dawało się to  doskonale zrobić. Nie protestowałem przecież wtedy, stajać się raczej  obserwatorem rozgrywającej się akcji.</p>
<p>A jak to robicie?<br />
<strong>*<br />
Rugwa </strong><br />
09.03.2010 &#8211; 23:13</p>
<p>Ciekawy temat Zbyszku, najbardziej interesujący ze wszystkich, w jakich miałam okazję brać udział. Często sama pytam swoją Wyższą Jaźń o różne sprawy &#8211; zawsze dostaję odpowiedzi, robię to najczęściej w stanie medytacyjnym &#8211; odpowiedzi pojawiają się same &#8211; coś na zasadzie wewnętrznego dialogu. Zadaje pytanie, a potem sama sobie na nie odpowiadam wewnętrznie, nie wymyślam odpowiedzi &#8211; samo zadanie pytania powoduje ogarniające mnie zrozumienie i świadomość postawionego przeze mnie zagadnienia.<br />
Bardzo interesuje mnie ten temat z perspektywy jednostki wypuszczonej przez WJ w celu badania &#8222;nieznanego&#8221;. Lubię takie eksperymenty, ale faktycznie nie kleją się coś one za bardzo. Możliwe, że powodem jest nieobecność fizyczna, bo choć to nie istotne w efekcie, to czasami bardzo motywuje. Raz na jakiś czas przeprowadzamy z Draqiem podobne eksperymenty, siedząc np. na sąsiadujących ze sobą fotelach i przyznaję, że bezpośredni fizyczny kontakt i późniejsza możliwość natychmiastowej wymiany doświadczeniami jest wygodniejsza niż pisanie postów <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
W każdym razie popieram temat i zachęcam każdego, bez wyjątku, żeby chociaż spróbował, bo naprawdę warto.</p>
<p>pozdro ziomy<br />
*<br />
<strong>pływak </strong><br />
10.03.2010 &#8211; 11:31<br />
I ja w temacie dodam, że to bardzo ambitny eksperyment. Próbowałem kilkakrotnie przebić się do swojej wyższej jaźni, chyba ma to coś wspólnego z Ja-Tam R. Monroe&#8217;a, którego akurat &#8222;wkuwam&#8221;. Zazdroszczę mu jak bardzo daleko się przedostał i cały czas pisze o pracy z lewą półkulą mózgową. A więc na niej powinniśmy się skupić. Proponuję zacząć od tego, że koncentrujemy się najpierw na sobie tzn. innych uczestnikach tego programu. Czas nie ma tu znaczenia, bo w WJ nie istnieje (przynajmniej w naszym pojęciu), a więc wystarczy, że każdy oderwie się od ciała fizycznego i kieruje na wyższe wymiary. Ci, którzy potrafią przebić się wyżej zabierają ze sobą tych &#8222;słabszych&#8221;, to może się udać, pod warunkiem, że wszyscy zmierzają w jednym kierunku. Pamiętajmy, że napotkane Istoty są częścią naszego JA a światy niefizyczne, w jakich się znajdziemy, istnieją poza naszą jaźnią, więc możemy tam się spotkać. Mnie udawało się czasami bywać w innym czasie, chociaż tylko na krótko i nie potrafiłem zweryfikować ani gdzie byłem ani w jakim czasie. Widziałem budowle, których nie znam, spotykałem ludzi. którzy są mi nieznani, coś z pogranicza deja vi!<br />
Tak, poszpiegujmy trochę, może nic nie zmienimy ale się dowiemy. Dla mnie to zawsze krok bliżej do prawdy.</p>
<p>*<br />
<strong>ajzis26</strong><br />
11.03.2010 &#8211; 21:45<br />
Świetny pomysł Zbyszku! Mnie również zainteresował ten temat, i oczywiście wezmę udział w tym eksperymencie. Ostatnio mam coraz lepszy kontakt z WJ więc mam nadzieję, że ten eksperyment będzie owocny, tylko przydałoby się więcej chętnych:) Pozdrawiam!<br />
*<br />
<strong>SORROW </strong><br />
14.03.2010 &#8211; 07:03<br />
Jakieś efekty ?<br />
Wydaje mi się,że poprzeczka poleciała zbyt wysoko .Wystarczy spojrzeć kilka postów wstecz &#8211; trudne tematy .Odzyskiwanie, szukanie aspektów&#8230;<br />
Ludziska wystraszyły się i pouciekały, a eksperymentuje raptem 3 userów .</p>
<p>Przypomina mi się,jak działaliśmy w grupie &#8222;&#8221;AP&#8221;" (hehehehe, kłótnie o członkostwo <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  też temat eksperymentów umarł w jakiś dziwny sposób .<br />
TEraz można też poczytać listy z grupy dyskusyjne ONEIRO &#8221; , fajna sprawa szczególnie archiwalne , bo aktualne wpisy są sporadyczne , częściej ludzie pytaja,niż radzą coś .Energia ucieka ? Przed 2012 potrzeba jej więcej -rozwijajmy się !<br />
*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
14.03.2010 &#8211; 19:29<br />
Myślę, ze inicjatywa wkrótce padnie.Sam ciągnę na ostatnim gwizdku.<br />
Nie martwię się jednak. Kilkadziesiąt osób się wyćwiczyło na naszych eksperymentach. Mamy dokumentacje z AP, można ściągnąć z mojego bloga..Czytało już je tysiące ludzi:)<br />
Nikt, starym weteranom, doświadczenia już nie odbierze. Przyjdzie czas , ze otworzą sami gęby, wtedy będzie znowu głośno.<br />
Mam już parę relacji od ludzi. Nie chce im się pisać i opowiedzieli swoje historyjki tel.<br />
Do tej wyższej jaźni nie trzeba oobe, tylko się wsłuchać, co nam gada w głowie. A wiec łatwe ćwiczenie. Co, znowu spisywać? Jak podsłuchiwać?<br />
Przecież każdy słucha, co mu w głowie buczy. Damy rade, zobaczysz.<br />
*<br />
<strong>Dzyeson </strong><br />
15.03.2010 &#8211; 12:51<br />
Dobra , to może ja. Opiszę kontakty z wyższą jaźnią podczas medytacji ,a nie jak do tej pory podczas LD/obe. Zaznaczam że fazy te miałem zanim rozpoczął się eksperyment. Pierwsza z nich: Leżę , medytuję , nie myślę o niczym . Po pewnym czasie pomyślałem ze zadam jakieś pytanie , mimo że przecież medytacja polega na całkowitym wyciszeniu. Pytam się w myślach co mam robić. Po chwili usłyszałem głos:Marcin , rób co chcesz , wyrażony jakby z lekką pretensją. Druga inna faza , sporo lepsza to: Medytuję nagle się wyłączam i czuję jakbym się podpiął pod jakąś kobietę. Ona mnie jakby napędza , jest moim źródłem , widzę w czerni jakąś niebieską plamę i wyczuwam że to ta kobieta. Dlaczego napisałem , że mnie napędza? bo uderzałem młotkiem , który mocno zniekształcony wyrastał jakby z tej plamy. Wygląda na to że jestem tylko jej narzędziem , ona ma nade mną władzę , robię to co ona chce. Ona mnie napędza , daje mi energię, potem dopiero ja uderzam. Po pewnym czasie zauważam , że to ja jestem tym młotkiem! Jestem narzędziem już właściwie dosłownie. No tak , przecież od początku ten młotek wyrastał z plamy a ja go nie trzymałem , plama ładowała młotek , który następnie wystając mocno z plamy uderzał. Podobnych faz miałem jeszcze kilka , nie wiem czy dalej pisać<br />
*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
16.03.2010 &#8211; 00:53</p>
<p>Po krótce opiszę, co zobaczyłam w swoich medytacjach, których na temat eksperymentu przeprowadziłam 2 sztuki.<br />
Za każdym razem na moje pytanie odnośnie mojej duchowej tożsamości dostawałam wizerunek lwiego samca, w każdej z możliwych postaci, i pluszowego, i groźnego, i nawet króla lwa <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Natomiast, kiedy spytałam się Wyższą Jaźń o jej tożsamość, zobaczyłam gigantyczną meduzę, zawieszoną w kosmicznej przestrzeni. Z meduzy tej wyłaniało się mnóstwo macek, a jedną z nich byłam ja &#8211; zrozumiałam, ze jest to moja projekcja Dysku/WJ. Nie podobała mi się za bardzo ta wizja, ale mimo tego ogarnęło mnie niesamowite uczucie tęsknoty i miłości, przez co zachciało mi się płakać. Zobaczyłam jak wszystkie macki meduzy wracają do jej środka, po czym nie zostaje ani jedna z nich. Moja macka schowała się jako jedna z pierwszych i zrozumiałam, że być może jest to moje ostatnie ziemskie życie. Gdy wszystkie macki schowały się meduza spłaszczyła się i przybierając kształt dysku wystrzeliła jak smuga światła w czarny kosmiczny bezkres. I tyle ją widziałam&#8230;<br />
Gdy pytałam się o moją &#8222;drogę życiową&#8221; widziałam kwiaty: ciemno-różowe tulipany i jasne róże, towarzyszyła mi jakaś kobieta chyba &#8211; nie była to wyraźna wizja. Zobaczyłam też Draqa, a potem Zbyszka, zapadającego się w czerni coraz niżej i niżej. Ja zapadałam się razem z nimi, to znaczy każde z nas zapadało się oddzielnie, ale każdy w tym samym kierunku. Zrozumiałam, że cele każdego z nas w tym życiu były/są podobne &#8211; każde z nas w pewien sposób miało sięgnąć dna, doświadczyć przykrych rzeczy. Temu obrazowi nie towarzyszyły żadne dźwięki tylko bardzo przykre uczucia, które przetłumaczyć na język ludzki mogę tylko tak: trzeba uświadomić sobie, że osiągnięcie dna nie jest możliwe, można się zapadać w nieskończoność cierpienia i nigdy nie osiągnąć kresu; jednak nieważne jak głęboko się zejdzie &#8211; w każdej chwili można natychmiast zmienić swoje położenie na pełne szczęścia i radości. To zapadanie się w czarną otchłań było jakby symbolem mojej drogi wyjściowej w tym życiu &#8211; przynajmniej tak to odebrałam. W każdym razie to uczucie złożyło się na moje późniejsze przybicie.</p>
<p>Słyszałam też głos, który nakazywał mi wypowiedzieć słowo: KIMERT. Wypowiedzenie tego okazało się niesamowicie trudne, tak jakbym blokowała się za każdym razem gdy chciałam to wypowiedzieć. Również moja energia za każdą próba wypowiedzenia KIMERT wznosiła się lekko w górę i tak jakby nie mogła przepchać się dalej. Znowu zaczęłam widzieć lwy i teraz to one wypowiadały to dziwaczne słowo &#8211; ale jazda:D WYPOWIEDZ TO, WYPOWIEDZ SWOJE PRAWDZIWE IMIĘ &#8211; mówił do mnie lew. I wypowiedziałam w końcu nieśmiało, licząc na jakiś cud, ale&#8230;kompletnie nic się nie stało&#8230; Tylko później po medytacji byłam jakaś smutna i przybita&#8230;<br />
Pojawiały się przed moimi oczami również obrazy z mojego dzieciństwa, ukazujące przede wszystkim moje zabawki, o których istnieniu zapomniałam całe wieki temu.<br />
I to na razie tyle od rugwy, yo<br />
*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
16.03.2010 &#8211; 22:04</p>
<p>Znalazłem bardzo udany grafik dymensji, niestety po angielsku. Najlepszy na jaki natrafiłem:)</p>
<p>The Absolute (Dynamic Membrane)</p>
<p>http://www.mu6.com/kabbalah.html</p>
<p>Miałem parę przygód, wizualizacje związku z W:J. Ale niczego konkretnego mi nie wniosły. U znajomych było podobnie. Postrzegali jedynie siebie z innej perspektywy:)<br />
Szukamy dalej<br />
*<br />
<strong>tom </strong><br />
16.03.2010 &#8211; 22:29</p>
<p>Wszędzie ten motyw macek jak od ośmiornicy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Kolorowe przeróżne, cieniutkie, począwszy od rozgraniczeń w atomach, w organach ciała, osobowej psychice, idąc w głąb, macki stają sie coraz grubsze, przechodzę przez świadomość grupy, coraz głębiej coraz grubsze, coraz mniejsze rozróżnienie macek, płynne przejścia z grup świadomości, królestwo roślin, zwierząt i głębiej i głębiej, cała materia ożywiona, macki coraz grubsze i jednolitsze, dalej płynne przejście w materie ogólno-pojętą, i wgłąb coraz grubsza materia, coraz szersza świadomość, ujednolicona, zdaje się końca nie mieć, dociera do dziwnej pustki oplatającej całość percepcji, odczuć.<br />
‚<br />
<strong>ajzis26 </strong><br />
17.03.2010 &#8211; 20:37<br />
Witam! W niedziele nie udało mi odpowiednio nastroić, ale następne dni eksperyment powtarzałam regularnie. Nie wiem czy cokolwiek z moich wizji można odczytać, trochę to głupie i długo zastanawiałam się czy warto w ogóle to opisywać. Pierwsze co mi przyszło na myśl to rok 2012 zapytałam się jaki będzie. Chyba intensywnie myślałam o tym roku, bo po czasie dostałam odpowiedz w postaci liczb. Jako pierwsza ukazała mi się liczba 2160, od razu ją zapisałam. Nie wiem co to oznacza, próbowałam odczytać znaczenie tej liczby, rozkładając ją na czynniki pierwsze ale nic mi konkretnego nie wychodzi. Tej samej nocy miałam sen, że uciekam przed wodą. Kolejnej nocy zapytałam się o nasz cel i znowu ukazała mi się liczba,ale tym razem 2592 i chyba na końcu było 0 ale nie jestem pewna, ta liczba wyłoniła się z ciemności tak jakbym oglądała film 3D mogłam ją oglądać z każdej strony, to było niesamowite. Żadnego skojarzenia nie mam z tą liczbą więc może to mój wymysł. Próbuję nadal. Pozdrawiam!</p>
<p>Ja nadal chcę uczestniczyć w eksperymentach, więc się nie poddawajcie!<br />
*<br />
<strong>Dzyeson</strong><br />
z tym drzewem miałem kiedyś niezłą fazę. LD i pytam się napotkanych ludzi o tym jak kiedyś Żydzi mieszkali w Polsce. kiedyś się tym interesowałem. Był ze mną NP , byliśmy na jakiejś wsi i pytaliśmy miejscowych o Żydów. Śmialiśmy się z ich sposobu gadania i wyrażanych przez nich pogłodów (delikatnie mówiąc niezbyt miło ich wspominali). Potem poprosiłem tego NP zęby mi dał jakiś dowód na to, ze pozyskuję prawdziwe informacje i ze naprawdę obcuję z nim. Za jakieś kilka sekund ujrzałem wielkie , grube drzewo wokół którego tańczył Żyd. Śmiesznie to nawet wyglądało. Nie śmiesznie było z rana , kiedy w google wpisałem hasło: Żydzi a drzewo , okazało się że Drzewo jest świętym symbolem Izraela. Wstrząsnęło mnie to mocno. Później dowiedziałem się o Kabale i jego związku z tym drzewem i o związku tego wszystkiego z ezoteryką. Może specjalnie ukazało mi się te drzewo , ze względu na moje ezoteryczne zainteresowania , a może chodziło o to że tak naprawdę my wszyscy mamy wiele wspólnego z tym drzewem , a może ja w poprzednim wcieleniu miałem jakiś związek z kultem Kabały czy po prostu z kultem religii żydowskiej. nie wiem sam tego wszystkiego , ale skądś zainteresowania Żydami się wzięły&#8230;&#8230;<br />
*<br />
<strong><br />
Zbyszek </strong><br />
Podobne grafiki robiliśmy z Wolfgangiem, przypominały one jednak bardziej amfiteatr i odnosiły się do strasznej choroby cialkofreni.Tradycyjne rysunki kabały męczyły mnie swoim geometrycznym układem. przerysowana idea w 3D na płaskim papierze.<br />
Patrze jednak na nią z wielkim szacunkiem, gdyż jest wspaniałą próbą usystematyzowania całości planów świata do kupy.<br />
Nie uwzględnia wypieranek ciałek, oraz masy wielu innych, peryferyjnych zjawisk, które my borujemy. Malujmy dalej to drzewo życia, doklejać kolejne gałęzie, lub wymieńmy roślinę na coś bardziej trafnego.<br />
Na tym rysunku, dobrze widać jak się warstwy kończą. Sunąc jaźnią do górnego jajka ( najdalsza z najdalszych podroży) tracimy warstwy świata. Wywołuje to zmianę stanów swiadomosci, gdyż w drodze do Boga, Emitera, tracimy substancje w której możliwe jest wytwarzanie danego cielska.<br />
Nie uwzględnia, dostrajania swiadomosci do rożnych planów jednocześnie, ale przecież to tylko rysunek, wizualizacja grubej idei na cienkim papierze:)<br />
Mnie zastanawia ciągle niechęć do badania stanów swiadomosci. Ludzie koncentrują się na górnych elementach rysunku, na Bogu, a olewają całkowicie dolne schodki. Ba, nawet drą psy na badaczach, bo to okultyści.<br />
Nie jest łatwo na tym świecie:)<br />
*<br />
<strong>Conchita</strong></p>
<p>Mnie buddyści rozwalili w temacie WJ <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wszystko iluzja, nasza dusza, WJ to iluzja (co znaczy czytająvc po ludzku, że istnieje w sensie dualnym, czyli naszym rozumieniu, nasz umysł to trzyma), ale wg. ostatecznoego zrozumienia nie istnieje to wszystko &#8211; jest Dharmakaja &#8211; Prawda, poziom pełni który sobie kreuje.<br />
Przez trzymanie się tej koncepcji duszy/ WJ chyba spieprzyłam kluczowe doświadczenie mojego życia&#8230; <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> :)*<br />
<strong>*<br />
Roxane</strong><br />
qcze Conhi, napisz w tej kwestii coś więcej/jaśniej please&#8230;</p>
<p>bo w tym się ostatnio gubię &#8211; mam dwie bliskie przyjaciółki, obie buddystki od lat i jedna non stop o WJ mówi, a druga protestuje na dźwięk słowa &#8222;Stwórca&#8221;&#8230;</p>
<p>Dlaczego piszesz, że &#8222;spieprzyłaś&#8221;?</p>
<p>Ostatnio dochodzę do wniosku, że wszystkie te nazwy, funkcje itp. to tylko faktycznie wytwory naszego umysłu &#8211; musimy ponazywać, zrozumieć, opisać i nadać definicje, żeby się &#8222;zbliżyć&#8221;, a rozum chyba jednak niewiele z tym ma wspólnego. Ale w buddyźmie jestem cieniutka, nie wiem jak to sie z nim je wszystko<br />
*<br />
<strong>Conchita</strong><br />
Iluzja w sensie buddyjskim jest bardzo specyficzna: wszyscy zgadzamy się, że coś jest np. ten świat, ale w punktu widzenia ostatecznego poznania to iluzja <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  hahahaha! I tak należy czytać, że WJ to iluzja &#8211; w zasadzie jest, jak cała sambogakaja, ale to iluzja. Mi to najłatwiej zrozumieć gdy myślę o systemach przekonań, całych światach niefizycznych: w zasadzie są, żyje tam mnóstwo istot, które je postrzega wspólnie, doświadcza w nich, są dla nich rzeczywistością. Ale wystarczy coś w umyśle zmienić, zrobić miejsce na nowe, by zmienić te obszary, albo w ogóle je opuścić:). Czyli są, ale to emanacje umysłu/ducha, który w ten sposób postrzega siebie i uporządkował sobie istnienie na niższych planach.<br />
Wybaczcie, jeśli mieszam, ale buddystką jestem dopiero od stycznia i jeszcze mało oczytaną i nienaumianą&#8230;. <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A zmarnowałam swoje doświadczenie, no dobra opiszę, miałam nie pisać, żeby sobie w ego nie ładować, bo tu nie ma żadnej mojej zasługi, raczej przeciwnie: przywiązanie do ego itp.</p>
<p>Spałam sobie w najlepsze śniąc intencję pomocy innym. Jakoś musiał to podłapać jakiś &#8222;bodhisattwa&#8221;, bo ktoś pomógł wstać mi z ciała. Wstałam z trudem i nic nie widzę, stoję w ciemności. Wtedy ktoś dotknął moich oczu i bez ich otwierania zaczęłam widzieć otoczenie. Wszystko było jakieś rozedrgane i gęste jak w wodzie, przy mnie ktoś stał, ale patrzyłam na tego z drugiej strony: dziwny facet o niebieskiej skórze, jakby jakiś pusty od środka, stał bez żadnych atrybutów (to dla tych, którym skojarzył się z Buddą Medycyny, na którego inicjację się specjalnie potem wybrałam). Szczerze mówiąc, nie miałam czasu się mu przyjrzeć, bo zaczął mówić, że nie istnieję jako oddzielne &#8222;ja&#8221;, oddzielna świadomość. Mówienie to nic, jego świadomość jakoś oddziaływała na moją, moja zaczęła się częściowo dostrajać. Po prostu nagle z całą oczywistością stwierdziłam, że jestem jak bańka powietrza w oceanie, który jest świadomością i wystarczy małe &#8222;pyk&#8221; żebym zlała się ze wszystkim w całość (co facet jeszcze głosem powtarzał, że nie istnieję). Poczułam, jak kruche jest to moje ja i poczucie oddzielenia. I być może zrobiła bym to &#8222;pyk&#8221; żeby poznać ten ocean, ale qrka musiało mi się przypomnieć. Nagle krzyknęłam: no, ale moment, a gdzie tu jest WJ? Dusza?????? (moje kochane WJ!!!) I wyprułam z miejsca (właściwie porwało mnie) w błyskawicznym pędzie. Znalazłam się na ziemi jako olbrzym wśród małych ludzi, który widzi daleko, ma bardzo szerokie horyzonty, wiedzę, ale&#8230;. oczy utkwione w ziemi i poczucie ograniczenia, wewnętrzną potrzebę wyzwolenia się z ograniczonego istnienia, które powoduje cierpienie. Ech&#8230;.</p>
<p>Zaraz potem byłam z powrotem w cielsku totalnie zszokowana z pełnym kryzysem, załamaniem się systemu przekonań (jak to: nie istnieję? nie ma mnie? jestem iluzją?????).</p>
<p>A teraz już nic nie wiem i nawet nie udaję, że jest inaczej <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
Borujemy z Wolfgangiem ten temat od paru lat. Ma on supr nauczyciela pana UP.<br />
<a href="http://www.holofeeling.com/">http://www.holofeeling.com/</a><br />
Najpierw opowiadał Woilfi, ze wszystko to iluzja, potem ze on jest mną, o teorii luster i ze mój NP-k to ja sam, wyższa jaźń tez ja, a t Bóg to ja. Na końcu nawet , ze Boga nie ma a ja jestem uwikłany w system przekonań i wszyscy znajdujemy się w jednym punkcie.<br />
Całkowicie uwolnił się od wyobrażeń, ze jest tylko to, co cale życie postrzegał, świat fizyczny Teraz wyćwiczył się w znaczeniach słowa i myśli za dziesięciu, rozbijając rdzeń wyrazów w strzępy. Coraz lepiej rozumie, co mówi i coraz sprawniej wnioskuje.<br />
Gdy tak mnie męczył tą iluzją, to spytałem się go przewrotnie. Czym się przejmujesz?<br />
Przecież mówiłeś mi o tym już rok temu. Czemu dalej przynudzasz ta iluzją. W twojej fascynacji skrywa się ciągle obawa. Nie wiesz jak do tego doszło i nie udało ci się świadome doznać stanu w którym to jest oczywiste.<br />
Ględzimy od lat, o rożnych stanach swiadomosci, dymensjach w których istniejemy. Szukamy drogi, by je wszystkie przeżyć i poznać. Nie zmienia to wlasciwie niczego, gdyż za każdym razem i tak lądujemy znowu w ciele fizycznym, wspominając jak było gdzie indziej.<br />
Gdy mowie mu, ze ciągle mi ktoś gdera w głowie i nie wiem za bardzo kto to jest, to on zniecierpliwiony odpowiada, ze to ja sam robię. Bo ON to ja.<br />
Znam już siebie na wiele sposobów, w których się zmieniam. Raz głupieję a raz pęcznieję w rozumie. Już mnie to jakoś nie dziwi. Zastanawia mnie za to, jak ja to robię i w czym to robię.<br />
Jest moment który daje w kość. Gdy przefazuje mnie w ciało przyczynowe. Tracę ego, tracąc pamięć o sobie. Ciągle jednak jestem sobą choć już trochę innymi. Ciało niefizyczne mnie przygłuszają. Rowniez mentalne to robi. To co ignoruje w świecie fizycznym staje się tam jedynym. Wola, ruch mojej uwagi, mało znaczące w fizyku, są jedynym co mi pozostaje. Czy się tym wtedy martwię?<br />
Nie skądże, ani trochę, gdyż duchowe mnie oszałamia, jest fajniejsze. Gdy darłem jeszcze wyżej to zamierałem w bezruchu. Cos się działo, traciłem ruch w sobie i stawałem się jedynie świadomą siebie jaźnią. Masakra, pomyślicie. Zbychu się zarżnął i go nie ma☺.<br />
Wtedy coś się mi przytrafia, co jest moja indywidualna śmiercią. Nie jestem już sam. Jesteśmy więcej. Podglądam jeszcze większą wole, mogąc jej współtowarzyszyć. Gdzie dotarłem, tego nie wiem za bardzo. Z tych podróży zabrałem ze sobą tego kogoś do fizyka. To jest ta właśnie osoba, która mi ciągle nadaje w głowie. Udostępniam tej cześć mnie, poprzez mnie przyzwalając na ingerencje w świcie fizycznym. Nie rozumie często co i dlaczego to robi. Czasami mi coś skapnie z okolicznosci, gdy za bardzo jęczę,<br />
Jeśli sytuacja jest ciężka, to udostępniam właśnie tej mojej gderającej części, moje ciała niefizyczne. Obserwuje wtedy, jak w teatrze, ich groteskowe ruchy, sterowane z zewnatrz mnie.<br />
Łatwiej mi się teraz żyje, gdyż moje interesy są wlasciwie nie takie już moje.. Z kostuchy się śmieję, iluzją się nie przejmuje, zastanawiając ciągle jak Ja , to znaczy On to wszystko robię.<br />
Pozostaje mi wlasciwie jedynie usprawnienie tego co jest, no tą, tą iluzja☺<br />
W czasie odzyskiwań , rozmawiamy z napotkanymi osobami właśnie o tej iluzji, o zmiennych stanach swiadomosci.<br />
Jeśli sytuacja jest ciężka i przekracza moje doświadczenie, to udostępniam moje ciała niefizyczne przewodnikowi, lub właśnie tej mojej gderającej części mnie samego. Obserwuje wtedy, jak w teatrze celowe ruchy moich ciał, uważając bym własną myślą nie zmienił za bardzo scenariusza.<br />
Podobnie mam w ustawieniach hellingerowskich. Tutaj akcja toczy się bardzo dynamicznie. Pojawiają się w moim pobliżu rożne osoby, przywołane próbą rozwiązania konfliktu. Tutaj muszę uważać. Gdy wpuszczę w siebie kogoś, udostępniając mu  ciała subtelne, to najczęściej  wykorzysta to do rozwiązania własnych problemów, zajmując sobą uwagę ustawiających. Jedynym rozsądnym wyjściem jet wtedy zamrożenie dla publiczności mojej woli i podporządkowanie się swojej wyższej części.</p>
<p>*<br />
<strong>Asha</strong></p>
<p>To niesamowite! coś bardzo podobnego widziałam w swojej wizji jakiś czas temu, w czasie słuchania któryś z hemi-syncow. Wizja ta pojawiła się bez żadnych uprzednich intencji.</p>
<p>Moim wyobrażeniem było morze nocą z wodospadem, zaraz dołączyła do tego wizja fioletowo-niebieskich wypustek (bardzo podobnych do tych na stronie o holonach mu6), zebranych w grupie i połączonych u dołu w jedno. Towarzyszyło temu nietypowe uczucie świadomości jednostek zawieszonych w przestrzeni, które stanowiły te wypustki i jednocześnie świadomości jedności, jaką tworzyły. Były sobą i jednocześnie całością, i to dokładnie opisuje definicja holonu (od &#8222;whole&#8221; &#8211; całość i jednostka/część zarazem). Odczucie w tej grupie było niesamowite!</p>
<p>Najważniejsze właśnie było to samo odczucie, do którego często wracam. Dalsze skupienie się na tej wizji prowadziło do wniosków, że obraz ten można przełożyć na ludzkość, a dalej, na każdy inny aspekt tego wszechświata. A więc idąc dalej tym tropem, my także stanowimy swego rodzaju wypustki, ale u podstawy jesteśmy wszyscy połączeni w jedność, stanowimy jedność. Owa &#8222;meduza&#8221; to nie jakiś osobny byt, każdy z nas jest nie tylko jej częścią, jesteśmy ową meduzą, jednocześnie zachowując swoją obecną tożsamość. Pasowałoby tu powiedzienie (chyba Monroea), że całość to znacznie więcej niż suma poszczególnych części. Tak to widzę pod kątem własnych doświadczeń.</p>
<p>Wizja sama w sobie jest przepiękna i niesie wspaniałe odczucia emocjonalne. Jakby powrót do Tego domu.</p>
<p>Znalazłam też rysunek, który zrobiłam jakiś czas przed wizją, który by też taką strukturę określał.<br />
Przedstawiał on grupę pojedynczych półkul, czyli osób/ jednostek, które umieszczone na powierzchni morza zdają się być osobnymi istnieniami, jednak pod powierzchnią wszystkie łączą się w jedno. Majańskie In Lakeh, jesteśmy wszyscy jednością i sobą wzajemnie.</p>
<p>Myślę, że ta wizja zawiera bardzo istotny przekaz i gdyby popracować nad tym, nad świadomością bycia jednością z wszystkim, to odczuwanie życia i siebie samego bardzo mocno by się zmieniło. Bo czym innym jest pojedyncze odczucie, do którego wczuwa się człowiek w wizji, a co innego zakorzenienie tej świadomości na dobre. To przerysowuje cały świat z nowej perspektywy i wtedy patrząc na innych widziałabym po prostu inne wypustki mnie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  (nie wiem czy da się zrozumieć coś z tego co piszę?).</p>
<p>Hmm to tyle z moich doświadczeń, które przypomniały mi się po przeczytaniu części tego wątku. Strona o holonach także bardzo mnie zaciekawiła, dzięki za linka <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Muszę o tym więcej poczytać.</p>
<p>Aha, nie wiem czy kojarzycie, ale w Muminkach były takie specyficzne stwory, które właśnie bardzo przypominają mi kształtem holony <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
*<br />
<strong>SORROW</strong></p>
<p>Też miałem dzisiaj niezwykle rozbudowane sny ,wizjonerstwo i wogóle szatan był w moim telewizorze <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jak zwykle podczas projekcji włóczyłem się po blokowiskach szukając jakichkolwiek aspektów . Kiedy znalazłem się w jakimś wieżowcu na parterze przy wejściu czekały na mnie dwa podejrzane typy . Osoba z którą tam byłem emanowała ogromną miłością, spokojem , a ja czułem z nią jakąś szczególną więź . Typy zrezygnowały z ataku , chociaż wyczułem ich zamiar .Odeszły złagodzone samą obecnością tej istoty ( chyba to była babka ,ale nie jestem pewien <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  .<br />
Dziwne te odczucia były &#8211; jak zwykle nieosiągalne w realnym życiu &#8222;&#8221;na codzień&#8221;&#8216; ,chyba ,że oddał bym się codziennej wielogodzinnej medytacji , albo uwierzył w istnienie jakiegoś indyjskiego bóstwa .<br />
(pomagają mi w medytacji,ale i tak w nie nie wierzę <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
*<br />
<strong> Asha</strong></p>
<p>Przypomniało mi się jeszcze coś innego o podobnych holono kształtach.<br />
Łącznikiem mogłoby być założenie, że wszystko odzwierciedla się we wszystkim. Tu parę ciekawych video jak np. pozornie niewinna skrobia kukurydziana reaguje na fale dźwiękowe. Wpływ fal na materię. Przełożenie teorii holonów na obraz w materii?<br />
<a href="http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4976&amp;pid=61683&amp;st=0&amp;#entry61683">http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4976&amp;pid=61683&amp;st=0&amp;#entry61683</a></p>
<p>Pierwszy link ze skrobią, drugi jeszcze fajniejszy z płynem magnetycznym, który został poddany falom dźwiękowym, określonej wibracji przestrzeni. Warto zobaczyć! <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>http://www.youtube.com/watch?v=F2i-IPiuCwk&#8230;feature=related</p>
<p><object width="640" height="505"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qX6clRC21vo?version=3"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/qX6clRC21vo?version=3" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="505" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ABSURD</title>
		<link>http://cialka.net/399_399.html</link>
		<comments>http://cialka.net/399_399.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 07:59:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/399_399.html</guid>
		<description><![CDATA[21.04.2009 Niezwykle gwałtowny powrót alergii, dal mi się nagle odczuć, co było powiązane z wzrastającym we mnie, nieuświadamianym niepokojem. Gdzieś na dnie umysłu dudniło mi okultysta. Jesteś okultysta, Bóg cie nie kocha., stałeś się łgarzem szatana. Przeglądając wypowiedzi księży, zaprogramowałem &#8230; <a href="http://cialka.net/399_399.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/05/ec7baa3703.jpg' title='ec7baa3703.jpg'><img src='http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/05/ec7baa3703.thumbnail.jpg' alt='ec7baa3703.jpg' /></a><br />
21.04.2009<br />
Niezwykle gwałtowny powrót alergii, dal mi się nagle odczuć, co było powiązane z wzrastającym we mnie, nieuświadamianym niepokojem. Gdzieś na dnie umysłu dudniło mi okultysta. Jesteś okultysta, Bóg cie nie kocha., stałeś się łgarzem szatana.<br />
Przeglądając wypowiedzi księży, zaprogramowałem się ponownie, jak w dzieciństwie.<br />
Szukając argumentów, rozpocząłem dyskusje z sumieniem. Nie chce być złym, tez chce być dobrym i ciebie Boże kochać.<span id="more-399"></span><br />
 Silna fala wzruszenia przygniotła mnie do fotelu.<br />
Mnóstwo radosnych myśli przetoczyło się prze zemnie.<br />
WYRZEKASZ SIĘ&#8230;. i tu padły przykłady księży. Tak , tak , zapewniałem żarliwie, nie zdając sobie sprawy, ze odwracam astralna głowę w  sprzeciwie . Gdzieś w głębi duszy kłamałem, nie uświadamiając sobie tego w pełni.<br />
Wyrzekając się  tego, z którym rozmawiałem przed wyrzeczeniem, proszę teraz skruszony  o  kontakt z Tobą.<br />
 Rozbudzona świadomość, od podmuchu z zewnatrz, wyostrzyła mi spojrzenie, rozładowując napięcia, umożliwiając wgląd w treść naszej rozmowy.<br />
Ale Ty jesteś przecież tym samym, w tym samym wnętrzu mnie samego, w którym Ciebie zawsze spotykałem i rozmawiałem z Tobą,- spostrzegam rozbawiony.! Czy coś się w międzyczasie zmieniło?<br />
TAK, &#8211; zaprzeczyłeś sobie!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/399_399.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Srebrny sznur</title>
		<link>http://cialka.net/srebrny-sznur_288.html</link>
		<comments>http://cialka.net/srebrny-sznur_288.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Feb 2009 09:15:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/srebrny-sznur-baldur_288.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[Srebrny sznur, Baldur. Fikcja literacka czy prawda. Bohater książki &#8222;Baldur&#8221;  przeżył trzęsienie ziemi. Budząc się z komy, zaczął widzieć srebrny sznur wychodzący z głowy ludzi. Jego spostrzeżenia: Zwierzęta nie maja żadnego sznura łączącego ich z Baldurem. Dwa sznurki w jednym &#8230; <a href="http://cialka.net/srebrny-sznur_288.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="color: #888888;">Srebrny sznur, Baldur. Fikcja literacka czy prawda.</span></strong><br />
Bohater książki &#8222;Baldur&#8221;  przeżył trzęsienie ziemi.<br />
Budząc się z komy, zaczął widzieć srebrny sznur wychodzący z głowy ludzi.</p>
<p><span style="color: #888888;"><strong>Jego spostrzeżenia:</strong></span></p>
<p>Zwierzęta nie maja żadnego sznura łączącego ich z Baldurem. Dwa sznurki w jednym człowieku znaczą dwie jaźnie w jednym ciele. Sznur  pojawia się u ludzi od godzin do paru dni po porodzie. Człowiek pozbawiony sznura i zachowuje się jak niemowlak. Niemowlaki dostają sznur od godziny do paru dni, po urodzeniu.<br />
Muszą najpierw wysłać silny sygnał o swoim istnieniu.<br />
Ludzie w komie, mogą być już go pozbawieni, gdy podtrzymywani są sztucznie przy życiu. Nie uszkodzenie mózgu wywołuje śmierć a decyzja Baldura o odciągnięcia sznura. Nic sznura nie przerwie, sznury mogą się z łatwością przenikać. <span id="more-288"></span> Ponowne podłączenie jest możliwe, tylko w niektórych przypadkach. Nie wszyscy Baldurzy powstawali ze swiadomosci kosmicznej równocześnie.<br />
Baldur, może zmieniać gatunki zasiedlanych istot i wielokrotnie się łączyć z nowo powstającymi w ewolucji innymi rodzajami czy gatunkami istot, na  ziemi lub innych planetach&#8230; Obecność sznura w jakimś gatunku, zmienia rozwój, doprowadzając wkrótce do jego rozkwitu. W okresie lodowcowym Sapiens miał konkurenta i dzielił sznurek na dwoje.<br />
Zadaniem Baldura, wyłonionego z <span style="color: #888888;"><strong>JAŹNI KOSMOSU </strong></span> jest zasiedlenie rozwiniętych gatunków istot  i  wchłoniecie usamodzielnionych  elementów po ich śmierci, ich przeżycia staja się jego doświadczeniem. Jest to celem istnienia Baldura.<br />
Autor opisuje nasz związek  z BALDUREM, bogiem słońca, nazwanym często przez innych Wyższa Jaźnią, &#8211; dostarcza mnóstwo szczegółów technicznych.<br />
Baldur gdy się &#8222;wnerwi&#8221;, to  może wymazać z listy historii zasiedlony przez siebie gatunek, odciągając mu nitki, samemu sobie bardzo szkodząc.<br />
Autor sam twierdzi, ze utracił sznur w czasie wypadku i stal się niezależna jaźnią, łącząc w sobie dusze bezpośrednio ze świadomością kosmiczną, stajać się nowym Mesjaszem:). Konkurując ze swoim Baldurem  staje się samemu równy Baldurowi..<br />
Jego doświadczenia pokrywają się tylko częściowo z opowieścią Roberta Monroe czy Brucea Moena.  Swojego Baldura przedstawił w dosyć opłakanym stanie, bezradnego, nie interesującego się zbytnio swoimi ludzikami, karmiącego się ich energia i wytwarzanymi myślami. W czasie swoich niefizycznych podroży nauczył się przyklejać ludziom  srebrne nici, co umożliwiło mu łączenie się z nimi myślą.<br />
Trochę te szamańskie praktyki, stać się maja podstawa jego późniejszego istnienia jako niezależnego bytu, ale już  jako nowy Baldur.  Jego stary Baldur, jest stwórca  ludzi, niepodzielnym i trochę zazdrosnym królem na ziemi. Bohater książki zamierza nauczyć ludzi odłączenia od Baldura, co ma wprawić w swiadomosci kosmicznej wielkie zmiany.</p>
<p>Co zmyślił w swojej historii a co sam odkrył,- zapytam gdy go spotkam.</p>
<p>Zastanawiam się tylko co on zrobi, gdy wytworzona przez niego jakaś jaźń w przyszłość,i zrobi to samo z nim, co on zrobił ze swoim Baldurem.. Pozbędzie się jego smyczy:)).*<br />
Ewolucje organizuje świadomość kosmiczna. Gdy stopień rozwoju istot staje się wystarczający, to ta kosmiczna świadomość wyszczególnia z siebie jednostkę , Wyższa Jaźń, zajmującą się rożnymi gatunkami zwierząt, zmieniając ich rozwój w świadome istoty.<br />
Człowiek powstał w momencie takiego duchowego rozdzielenia się ze źródłem i doczepienia do istot już żyjących, zwierząt. Został obdarzony jaźnią w ciele a raczej wyszczególniony z kondensującej się w przestrzeni JAŹNI Baldura.<br />
Rozwój przyroda kieruje świadomość kosmiczna. Wszelkie istoty bez sznura, bez wyszczególnionej i odseparowanej jaźni od źródła wchłaniane są po śmierci ze swoimi doświadczeniami przez Boga, zwana przez ezoteryków świadomością kosmiczna.<br />
Jaźnie Wyższe, powstały  niejednocześnie,  w momentach gdy zachodzi taka potrzeba.</p>
<p>Jego zdaniem wybitni metafizycy, mogą być pozbawieni sznura, będąc bezpośrednio manifestacja Boga, byli kondensująca się jaźnią jak kropelki deszczu w chmurach&#8230;<br />
Byli jakby samemu W.J . Omijając dysk z pamięcią indywidualnych części, podlegali bezpośrednio najwyższemu szczeblowi .<br />
<span style="color: #888888;"><strong>Zbyszek:</strong></span><br />
Sznur oznaczy zawsze , ze się jest wyszczególniona cząstka z większego źródła, powstałym z W:J Jak guma do żucia rozciągnięta na dwie części<br />
Zastanawiam się co się stanie gdy sznur zostanie odcięty. Koniec sznura wracając do W.J. zabiera prawdopodobnie  jaźni ze sobą.. Tracą się jedynie doświadczenia, zatracenie indywidualności na rzecz W:J Możliwe, ze odcięta od W.J  cząstka jaźni  ulega wchłonięciu przez  źródło. Obie opcje wydaja mi się prawdopodobne.<br />
Jaźń się łączy jak płomień świecy. Niby dwa płomienie a po złączeniu ich powstanie jeden.<br />
Co by nie było, to potępienie zawsze kończy się  szczęśliwie.<br />
.<br />
Spotykałem dziwne istoty w których jaźń zasypiała. Możliwe ze to te oderwane.<br />
Osobiście badałem kolejne rozbicie się naszej jaźni na mniejsze cząsteczki i ich wnikanie w ciałka niefizyczne. Ten sam sznur łączy je ze sobą.<br />
Ciągle była ta sama substancja duchowa rozdzielona na jeszcze mniejsze, czasami nawet usamodzielniające się cząsteczki, choć z jednego źródła..<br />
Takie dzielenie może przybrać niekorzystny obrót, i wywoływać w nas wrażenie utraty ciągłości jedności. trafia nas szajba, dostajemy bzika, bo jest nas więcej niż trzeba.<br />
Teozofia wspomina o Jaźni zwierząt, wyszczególnionej ze swiadomosci kosmicznej i pogrupowanej na gatunki zwierząt. Osobna Jaźń dla wszystkich lwów, hipopotamów, koni.<br />
Gdyby tak było to raczej powinny zwierzęta posiadać sznur, łączący je ze zbiorowa jaźnią  własnego gatunku. Mamy wiec rożne opisy i wiele technicznych rozwiązań. Które z nich są prawda?<br />
<span style="color: #888888;"><strong>Korna zadała mi trudne pytanie:</strong></span></p>
<p>Jeżeli ktoś rozdziela swoja jaźń poprzez np. medytację i rozdzieli się tak, ze nie da rady się posklejać w całości, a zgubi jeden mały fragmencik siebie, to czy pozostałe dwie jaźnie będą ciągnąc od tego kogoś energię?<br />
Wiem, ze zaplatane, ale nurtuje mnie, to od pewnego czasu. Mój kolega, tak ma właśnie,- poprzez rozbicie jaźni nie posklejał się całkowicie i teraz mu nad głową wiszą jego dwie części. Twierdzi, ze już się do tego przyzwyczaił. Jednak mnie nurtuje te pytanie dot.energii. Czy większa część siebie może po takim czymś oderwać się tak jak aspekt i żyć własnym życiem? A może na odwrót?</p>
<p>Opisuje tutaj sposób w jaki mój kolega rozbija sobie jaźń. Jest to w formie medytacji, ale Uwaga to jest Niebezpieczne! Stosować  bardzo ostrożnie albo Wcale. Jak ktoś nie jest pewny swoich Wszystkich części osobowości to niech nie rusza. Są inne sposoby na zmianę.<br />
A więc do rzeczy. Opowiedział mi ,że jest to w formie medytacji. Najpierw trzeba się dobrze zamknąć w sobie, zakotwiczyć we własnym wnętrzu. Potem rozluźnić i wizualizować sobie zapisaną kartkę papieru na, której zapisani jesteśmy MY. Gdy już sobie tą kartkę wyobrazimy i dokładnie obejrzymy, rwiemy ją na kawałeczki a następnie sklejamy w dowolną formę. Zaczynamy od fundamentów tak jak z budowaniem domów. Podstawowe pojęcia jak dobro czy zło,- rozróżnianie tego itd.<br />
Całość trwa ok. 1-2godzin, zależy d osoby. Taka osoba która dokonuje tej przemiany, przeważnie nie reaguje na bodźce zewnętrzne, opowiadał mi że jak jego kolega robił ta medytację przejechali mu zapalniczką po ręce- ten nawet nie zareagował. Dziwne podobno rzeczy  wszystkim wychodzą…<br />
Apeluje jeszcze raz aby nie brały się za to osoby mające nikle pojęcie o swoim Wnętrzu, można nawet przez to jak się rozdzielimy za dużo w psychiatryku wylądować tak jak napisał Zbyszek. Mam nadzieję, że Ci wyjaśniłam o co chodzi. Czekam na jakieś pierwsze wnioski.Pozdrawiam<br />
A jeszcze ważna rzecz, te cześć mojego kolegi, nie są odrębnymi bytami o innej osobowości. One są nim,  tylko są rozdzielone, na dodatek kłócą się między sobą i przeprowadzają dyskusje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/srebrny-sznur_288.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WYŻSZA JAŹŃ</title>
		<link>http://cialka.net/wyzsza-jazn-2_234.html</link>
		<comments>http://cialka.net/wyzsza-jazn-2_234.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 23:42:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/wspolna-jazn-podsumowanie-roku-2008-czy-prawda-jest-dlaczego-tak-a-nie-inaczej_234.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[WSPÓLNA JAŹŃ &#8211; PODSUMOWANIE ROKU 2008 czy prawdą jest, &#8211; dlaczego tak a nie inaczej? WSPÓLNA JAŹŃ. W czasie warsztatów u Brusa Moena, zdałem sobie w pełni sprawę z prowadzonych miedzy nami nieświadomie rozmów i po raz pierwszy nadałem moim &#8230; <a href="http://cialka.net/wyzsza-jazn-2_234.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><br />
WSPÓLNA JAŹŃ &#8211; PODSUMOWANIE ROKU 2008  <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  czy prawdą jest, &#8211; dlaczego tak a nie inaczej?</strong><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/12/aniol.jpg" title="aniol.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/12/aniol.jpg" alt="aniol.jpg" /></a><br />
WSPÓLNA JAŹŃ.<br />
W czasie warsztatów  u Brusa Moena,  zdałem sobie w pełni sprawę z prowadzonych miedzy nami nieświadomie rozmów i po raz pierwszy nadałem moim pobytom poza ciałem fizycznym jakiś cel. Wcześniej bylem  jedynie obserwatorem, niegroźnym  podglądaczem dziwnego zachowania się współtowarzyszy. Nie wiedziałem wtedy, ze to podglądanie możne być tak przydatne.<br />
Nie liczyłem się z możliwością leczenia chorób i nie interesowała mnie również praca z energia czy niefizyczna pomoc. Starając się zrozumieć czym jest duch, przedzierałem się przez  przemyślne ćwiczenia, dotyczące wyłącznie stanów swiadomosci mojego podmiotu, zależnego od  kondycji ciał niefizycznych.<br />
Mając u boku Staszka, niefizycznego przyjaciela, wychodziłem z ciała, wielokrotnie w ciągu dnia, dziwując się zobaczonym obrazom.<br />
Ich różnorodność wręcz mnie druzgotała. Nie miało to zbyt wiele wspólnego z przygodami , podróżników astralnych. Nie tkwiłem w wykreowanej rzeczywistości a znajdowałem się w rożnych planach, najczęściej w wielodymensyjnej przestrzeni, obok ciała fizycznego.<br />
W tych szalonych wyskokach, postrzegałem ludzi na przeróżne sposoby. Znikali mi z przed oczu lub  pojawiali się w odmiennych postaciach, potrafiąc zamierać w stalowym bezruchu lub stawać się świetlista rura.<br />
Patrzyli dziwnymi szklistymi oczami nie reagując na moje słowa czy jakiekolwiek gesty.<span id="more-234"></span><br />
Wiedziałem ze jestem poza ciałem i dotarłem do jakich ich innych planów. Bardzo dziwiło mnie ich znikanie i pojawianie się obok miejsca w którym stali fizycznie. Byli wtedy  mlecznobiali i odrobinę przezroczyści, jak świeca, trochę wibrujący, przybierający dziwne pozy.<br />
Na ich twarzy widoczne były grymasy,  które powstrzymywali w ciele fizycznym przezywając emocje. Szydercze  czy pełne ironii miny, robiły na mnie upiorne wrażenie.<br />
Przybierając rożne pozycje ciała astralnego, sygnalizowali swoje zamiary, które  po chwili wykonywali w ciele fizycznym. Często wychylali  głowę astralna w  miejsca koncentracji swojej uwagi. Wszystko wskazywało mi na to, ze ciało astralne zawsze przebywa w człowieku a tylko w momencie jakiejś silnej podniety, lub maskowania uczuć,  stawało się aktywne i wychylało się poza jego powierzchnie, robiąc grymasy. Postrzegając je dokładnie połączone i zsynchronizowane  z ciałem fizycznym, miałem na to wystarczające dowody.<br />
Przytrafiało się to ludziom szczerym lub nie potrafiącym utrzymać emocji na wodzy.<br />
Rozróżniałem w ludziach  ciało eteryczne od astralnego. Świetliste rury ciała przyczynowego czy rozmyte kształty nieostrego ciała mentalnego, chmurki były dla mnie wielka niewiadoma.<br />
Podglądając ciałko duchowe ryby, bylem wstrząśnięty jej złocistym plackiem, znajdującym się pośrodku jej ciała.<br />
Do tej pory nie potrafię z pewnością określić w której z warstw postrzegam kogoś, gdyż w każdej z warstw zdarzało mi się rożnie podglądać żywe istoty.  W każdej z warstw czekają pułapki, utrudniające klasyfikacje postrzeganego obrazu.<br />
Utrapieniem okazało się moje oczekiwania, gdyż wytwarzałem zbijające mnie z tropu obrazy astralne.<br />
W momencie, gdy obserwowani stawali się aktywni umysłowo , wysuwali z siebie swoje duplikaty stojące  obok  lub wysyłali je w sina dal, nadając im jakieś cele. Bylem cały czas przekonany, ze mamy po jednym ciele z każdego planu. Dziwiłem się wielokrotnie, ze nie widzę ich powracających do ciała fizycznego. Co się z nimi dzieje, pytałem zaskoczony, Wyskakują ale nie powracają.?<br />
Uchroniło mnie to od wizji przeludnionego astrala, zapełnionego po brzegi  natarczywymi tworami.<br />
Czyżby traciły energie, stajać się dla mnie niewidocznym i wracając puste, bez wypełnienia, staja się dla mnie przezroczyste?<br />
Za każdym razem gdy z człowieka wyskakiwał astralniak, fizyczne ciało zamierało w bezruchu. Wysuwając się powoli z ciała ficz. nabierał szybkości i znikał w odległej przestrzeni.<br />
Zapytany przez bankowca gdzie zbieram swoje pieniądze i dlaczego chce u niego kredyt, zauważyłem ze pognał przez ściany i to w momencie, gdy wyjaśniłem mu, ze zbieram u konkurenta na rogu ulicy, dokładnie w ta stronę gdzie za ścianami znajdował się konkurencyjny bank.<br />
Nie przejmował się grubością muru i pognał na skrót.:)))<br />
Było to dla mnie zagadka i ciekawiło mnie, czy jest możliwe zdobycie w ten sposób info o moim pustym koncie. Kredytu nie dal. Zapewne  wyczul moja niepewność i puste kieszenie.<br />
Pojawiające się w nas doznania ruchu, towarzyszące  takim  astralnym posłańcom, były dla mnie ciężkie do wyjaśnienia. Cos brały z nas ze sobą, coś co odczuwamy jak odrywająca się uwagę a nawet szybująca myślami obecność. Towarzyszymy im przytwierdzeni do nich celem<br />
W czasie rozmowy z e Staszkiem, dowiedziałem się, ze one nie muszą wracać. Mogą utracić  energie i  najzwyczajniej zniknąć lub zakotwiczyć w jakimś miejscu. Wtedy pomyślałem, ze my nie mamy tak naprawdę ciała astralnego tylko wytwarzamy je sobie, jedno dwa albo więcej. Sporo osób to potwierdzało.<br />
Znajdując się w ciele fizycznym duchem- jaźnią, wtłaczamy w nas wyobrażone sobie o nas twory z przenikającej świat modeliny astralnej. Czerpią one energie na rożne sposoby, dostarczając nam doznania.<br />
(Tak naprawdę jest tylko modelina, przedziwna substancja, przenikająca dolne warstwy  wielodymensyjnego świata. O możliwości pokrywania się obrazów astralnych, ze światem fizycznym w warstwie eterycznej, rozpisze się w następnych artykułach.)<br />
Gdy myślimy o sobie a nawet gdy zanika nam poczucie trwania, wtłaczamy samoczynnie w siebie wyobrażony duplikat naszego fizycznego ciała. Jest on pomostem miedzy tym co pomyśli nasz duch a tym co zdarza się w świecie fizycznym. Wspaniale pomyślane. Jedno z ciałek umożliwia nam myślenie w mentalu a inny to wykonuje w astralu. Gromadzona w ciele astr. energie, wpływa bezpośrednio na ciało eteryczne a to na fizyczne. I tak staje się możliwe wykonanie w świecie fizycznym tego co pomyślane w duchu. Jak wiatr porywający liść, ciągnie się polecenie wytworzone w najwyższej warstwie mentalnej, poprzez astral, eteryk do ciała fizycznego, stajać się głównym narzędziem w centrum planowania przyszłości.<br />
Gdy to zrozumiałem to nadal się głowiłem nad ta częścią duchowa( Jaźń) połączoną z wypartym ciałem astralnym. Jeśli zabierają ze sobą cześć ciałka duchowego, to możne on wytwarza sznur, przyjmując rożne kolory na zewnatrz( izolacja)  w zależności od gęstości ciałka w jakim się znajduje. Sznur byłby wtedy dowodem, ze ciałko duchowe nie chce się rozłączyć a jedynie rozciąga jak guma do żucia. Sznury ciągną się od podmiotu do każdego z ciałek a nie z ciała fiz. do pozostałych  jego części.<br />
Dopatrzyć się można głównego sznura, łączącego nas z dyskiem. Znaczy  to prawdopodobnie, ze sznur jest rozciągnięta atma  ze źródła, naszym  ciałkiem duchowym, jak przewód z porozrzucanymi skupiskami jaźni- supełkami.</p>
<p>Dzisiaj zadzwoniła do mnie córka, informując o wypadku samochodowym.<br />
Trzy dni temu, Staszek powiedział mi coś , zaciągając moja uwagę w dwa miejsc, pokazując przód  niskiego auta na ulicy  i wysoki budynek na rogu z charakterystycznymi napisami, przypominający moja ubezpieczalnie.<br />
Będzie tak a po krótkiej pauzie dodał. Rozumiesz coś z tego?  Nic a nic, odpowiedziałem, szukając rozbawiony wyjaśnienia jego slow.<br />
Córka wyjaśniała plącząc,- jechałam pierwszy raz ta droga, chciałam zakręcić i jakieś auto wyrosło mi wprost przed oczyma. Skąd Staszek mógł wiedzieć o przyszłym wydarzeniu? Cos co się jeszcze przecież nie zdarzyło! Co działo się za kulisami postrzeganej prze zemnie rzeczywistości?<br />
Ups, to nie żarty,pomyślałem z ta nasza nieświadoma ,niefizyczna aktywnością.<br />
Parę tygodni wcześniej ,wymyśliłem coś paskudnego, chcąc sprawdzić czy podziała. Stachu spytał mnie dwukrotnie ,-CZY TEGO CHCESZ. Tak Odpowiedziałem. Zbyt pochopnie coś postanowiłem, nie spodziewając się takich następstw. Stałem się teraz niezwykle ostrożny w życzeniach, nawet gdybym miał zdobyć przy tym wiedzę wszechświatów.</p>
<p>W momencie gdy nasze ciało astralne znajduje się poza nami, zerwany jest kontakt z ciałem fizycznym. Tkwimy w  zamyśleniu. Cucąc się w ciele fizycznym, cześć duchowa powraca z rozładowanym ciałkiem astralnym lub go  porzuca. W momencie otrzeźwienia, wytwarzamy sobie  kolejne ciałko astralne wtłaczając je w ciało fizyczne, doładowując je natychmiast brakująca energia. Powtarzanie wielokrotne tego twórczego aktu kosztuje nas sporo siły.<br />
Przy wielogodzinnym wyobrażaniu czujemy się śpiący i zmęczeni. Interesujące wydają się losy tak wytworzonych  przez nas ciał astralnych. Posiadają one nasza formę i przyjmują zadany im przez nas cel. Pracując w ciągu dnia w kombinezonie roboczym, postrzegany bylem wieczorem przez znajoma w takim samym kombinezonie , pomimo ze go już dawno zdjąłem. Pewna dziewczynka postrzegła mnie w słonecznych okularach, których już od wielu godzin nie miałem na nosie. Myśląc o kimś potrafimy zawędrować do niego niefizycznymi czesciami, zabierając w nich cześć naszej świadomej jaźni. Dostarcza ona nam doznań z tego wojażu, wielokrotnie pozostawiając wyraźne ślady w pamięci. Skryte rozmowy miedzy śpiącymi ciałkami, bez udziału naszej swiadomosci są nam niedostępna  częścią  naszej rzeczywistości, w której klątwy czy nasze pobożne życzenia  staja się możliwe.<br />
Pozbywanie się potrzeb jest najważniejszym elementem połączenie z Wyższa Jaźnią. Nie by nam zabrać co smakuje. Tylko w ten sposób pozbędziemy się nieświadomych i niewłaściwych posunięć w astralnym planie. Rozbudzone  potrzeby wabia wilka z lasu. który się drze i robi w naszym otoczeniu strasznego wrzasku. Wyższa Jaźń nie paraduje w swej chwale przed obliczem takiego łapczywego śmiałka.<br />
Ciarki mnie przechodzą, gdy czytam teksty o programowaniu umysłu i dążeniu przy pomocy intencji do korzyści materialnych. Chcesz zarobić pieniądze. Dużo,dużo ,jeszcze więcej to choć na kurs do nas. Nauczymy cie jak czynić sprawne intencje. To działa!! Zrobisz w konia kolegę i odda ci swoja żonę. Be,be staje się to krokiem do tylu w biegu do mety..<br />
W traumatycznych przeżyciach możemy zawędrować, w czasie ich wspominania w miejsce nieszczęścia i utknąć tam na dobre. Rozsypujemy wtedy zagubione aspekty, pochłaniając nasza życiowa energie.<br />
Nie potrafię  określić czy ich długotrwale istnienie i połączenie z przebywającym w ciele fizycznym duchu, wymaga zawsze oderwania odrobinki naszej świadomość( ciałko duchowego), czy w ich utrzymaniu wystarczy jedynie dopływ naszej energii.<br />
Przy odzyskiwaniu własnych aspektów, odczuwa się często radość a nawet euforie jak przy powitaniu z kimś bliskim . Tak jak by było to czymś więcej niż odświeżenie baterii.<br />
Możliwe, ze następuje rozdzielenie naszej substancji duchowej i uwiezienie jej w miejscu  nieszczęścia. W takim wypadku niezwykle ważne jest poklejenie  siebie w całość i doglądanie nieznośnych wspomnień. Słuzą do tego wystarczająco mentalne techniki podróżowania z ograniczona świadomością. W innym wypadku, zapomniane a dręczące wydarzenia rozłożą naszego ducha prawdopodobnie na części. Odczujemy osłabienie  naszej żywotności,<br />
Nieszczęsne aspekty zanikają, gdy uwolnimy się od nurtujących nas problemów. Jak się pozbędziemy nieszczęścia, zależeć będzie od naszej fantazji i inwencji twórczej.<br />
Ciekawostka jest zanikanie ciała astralnego lub pozostawiania go w astralu w czasie lotów w gore , tak jak by modelina astralna nie znajdowała się w całym wszechświecie a tylko w jego dolnych partiach.<br />
Podróżnicy automatycznie odczuwają się wtedy w ciele mentalnym, gdyż nie ma substancji astralnej w ich otoczeniu, z której byliby w stanie go wytworzyć. Podobnie jest z ciałem mentalnym. Wzbijając się jeszcze wyżej,  opuszczamy warstwę mentalna, odczuwając się w ciele przyczynowym.<br />
Najdalsze podrożę ukazują nam strukturę świata, przenikania się jego wymiarów i ich proporcjonalnego rozłożenia w jego wnętrzu.<br />
Spotkałem się z podziałem świata na dwie części, ten nasz fizyczny i złowrogi astral. Opowiedział mi to ktoś przepełniony strachem i oczekujący pochłonięcia duszy podróżujących  śmiałków przez szatana i jego zgraje demonów.<br />
Ten naiwny pogląd jest rozpowszechniany przez podróżników spędzających swój czas poza ciałem na przygodach w warstwie modeliny astralnej. Ilość napotkanych tam widocznych tworów umysłu i nierozgarniętych bytów, możne przyprawić o zawrót głowy niejednego.<br />
Pojecie fazowania, dobrego lub złego dostrojenia wprowadza dodatkowo chaos. Nie uwzględnia on współistniejących rożnych planów i nadaje im wyobrażenie jednolitej astralnej przestrzeni ciągnącej się w nieskończoność.</p>
<p>W ostatnich latach coraz częściej spotykam się ze Staszkiem, niefizycznym przyjacielem. Towarzyszy nam czyjaś obecność, ktoś kto mnie w niezrozumiały dla mnie sposób uzupełnia  i staje się częścią mnie samego<br />
W momencie, gdy stawiam sobie pytania, napływają do mnie od niego odpowiedzi. Jest jakimś elementem mnie samego, tak jak bym stawał się w czasie naszych rozmów jeszcze czymś czego nie potrafię  dokładnie rozpoznać, będącym gdzieś poza mną. Od niego zależny prawie wszystko, mój nastrój, samopoczucie a nawet moje cele życiowe.<br />
W momencie gdy rozmawiamy to zamieram w bezruchu , nie mając w sobie wystarczającej mocy, by zareagować świadomie. Nie chodzi mi o jakiś protest, czy chęć wyrwania się z jego więzi. Tkwię wtedy najczęściej oczarowany serdecznością i roztropnością jego wypowiedzi.<br />
Kim jesteś?  Pytałem wielokrotnie nie otrzymując jednak  wyraźnej odpowiedzi<br />
Staszka rozpoznaje, choć do końca nie wiem kim jest i jaki jest miedzy nami związek.</p>
<p>Powiedział mi kiedyś:<br />
&#8222;JESTEŚMY DWIEMA JAŹNIAMI Z JEDNYM CIAŁEM PRZYCZYNOWYM&#8221;<br />
Często żartuje, czy teraz tez?<br />
Potrafi się znaleźć w moim pobliżu niewidoczny i udzielić mi porady.<br />
Nie wiem skąd i jak rozpoznaje chwile gdy coś potrzebuje. Słyszy i zawsze reaguje, często się przy tym przekomarzając.<br />
Zadziwiające są te chwile.<br />
Postaram się opisać zachodzące we mnie zmiany, jakie nastąpiły od chwili ,gdy sobie uświadomiłem ich obecność w moim życiu. Te wszystkie nasze przygody, dzięki którym odważnie teraz pisze. ze nie jestem sam i składam się z części.<br />
Pomoże to dopatrzyć się wielu z was podobnych związków z kimś kogo nie podejrzewacie, ze istnieje.<br />
Wielokrotnie czując wpływ  tej osoby w sobie, potrafiłem z łatwością dokonywać zmian w strukturze moich ciałek niefizycznych. Towarzyszyła mi w ustawieniach rodzinnych, dając się odczuć jej przychylne wsparcie, kończące się potopem współczującej miłości.<br />
Pomimo tylu dociekań to nadal wydaje mi się niezrozumiały ten związek.<br />
Wielokrotnie odczuwałem siebie jako samojaźń- istotę duchowa pozbawiona ciała fizycznego  i potrafię ocenić kiedy jestem sam. Gdy znajduje się poza ciałem fizycznym, to odczucie mojej  jaźni jest niezwykłym doznaniem. Cos wiruje i się burzy samoświadomym doznaniem. niespotykanym w ciele fizycznym. Stan swiadomosci godny życzenia na stale w świecie fizycznym. Klarowność i łatwość z jaka posługuje się myślą , oceniając jej ciężar, treść, jest fascynująca. Wszelki jej ruch jak i przemieszczanie energii w nief. ciałkach jest dla mnie wtedy z łatwością rozpoznawalny. Staje się ona dla mnie dotykalnym  przedmiotem i moja realną rzeczywistością.<br />
Ta wyrazistość w postrzeganiu myśli jest nasza duchowa właściwością, nasza zdolnością towarzyszącą nam od zarania, przytępiona doznaniami płynącymi z twardej materii ciała fizycznego.<br />
Co zrobić by zaskarbić sobie upiekę stróża i jak reagować by wyższa cześć dala man znać o swoim istnieniu?<br />
Jak rozpoznać ja od nieprzychylnych  nam bytów zasłaniających się przyklejonymi skrzydłami anioła?<br />
Główną przyczyna jest nieznajomość symboli i języka jakim się ona posługuje.<br />
Ta nasza wyższa cześć towarzyszy nam w każdej chwili i jest  filarem wspierającym nasza świadomość. Zarówno w dobrych jak i paskudnych czynach, towarzyszy nam na horyzoncie naszego jestestwa. Jest ostrzeżeniem przy błędach, gdy je robimy jak i wiatrem orzeźwiającym gdy się poddajemy.<br />
Sporo już pisano o wewnętrznym glosie sumienia, wydobywającym się nie wiadomo skąd, gdzieś z otchłani naszego umysłu, stajać się pożywka dla przeróżnych domysłów.<br />
Dosyć jasne stało się to dla mnie gdy po  raz pierwszy, w czasie leżenia na podłodze, wyciągnęła ona do mnie rękę.<br />
JESTEM<br />
- zabrzmiało w moich uszach, wprawiając mnie w straszne osłupienie.<br />
Gdzie , skąd, jak wydobywa się ten głos znikąd. Brak wyraźnie rozpoznawalnej przestrzeni. w której mógłbym, określić  kierunek jej przybycia  wstrząsa mnie do tej pory .<br />
Po wielu latach wspólnych ćwiczeń ze Staszkiem, zrozumiałem, ze mamy standardowe połączenie z Wyższa Jaźnią, którego nie sposób się dopatrzeć. Jest one nam dane od początku naszego życia, odkąd sięgamy pamięcią. Dostrzega się je w zmianach naszego zachowania, nastroju, delikatnego ruchu w naszych niefizycznych ciałkach czy wzmożonej trzeźwości naszego umysłu.<br />
Jest ciągłą opieka nad nasza pamięcią i doglądaniem naszych postępów.<br />
Większość czyta to zapewne z nie dowierzaniem, i przytacza w myślach setki nieszczęśliwych przypadków, świadczących wręcz coś przeciwnego.<br />
Co zrobić i jak postępować w życiu, by ta cześć stała się dla nas dostrzegalna a nawet możliwa stalą się świadoma  wymiana z nią myśli?<br />
Dlaczego nie postrzegamy jej pomimo naszych usilnych prób i co stoi nam na przeszkodzie, ze umyka nam ta opieka uwadze?<br />
Po prostu nie wiemy jak ja zobaczyć, na co patrzeć i jak słuchać.<br />
Zagonieni treścią życia ,nie nauczyliśmy się rozpoznawać zmieniających się nieustawicznie stanów naszej swiadomosci. Nie wiemy kim ani czym jesteśmy. Malo czasu, bo trzeba pędzić do roboty, uzbierać na samochód, mieszkanie, telewizor i godziwy urlop w lecie.<br />
Nie chce tego oczywiście nikomu odebrać ale zachęcam do spędzania  krótkich chwil w ciszy własnego umysłu, by zdobyć odrobinkę swiadomosci własnych ciał niefizycznych . To w nich znajdziemy  zrozumienie czym jesteśmy i usłyszymy gdy nasza wyższa cześć , nasz anioł nas wzywa i budzi do wyższych celów.<br />
Przeglądając ćwiczenia rożnych medytacji, doszukałem się wspólnego im celi. Znalezienie środka ciszy i praca z energia. Eliminowanie w nas napięcia- ruchu poprzez godzinne ślęczenie na kucaka i dotarcia w chwale do źródła.<br />
Ten szczytny cel poprzedzane jest często wieloma upiornymi ćwiczeniami fizycznymi.<br />
Przyznam się wam , ze niczego takiego nie robiłem a moje życie toczy się bardzo dynamicznie i jest pełne przygód. Nie stronie od ciężkiej pracy fizycznej, często tłukąc zaciekle<br />
siekiera rzeźby z kamieni. Chętnie pomagam zatroskanym i nie mogę przejść obojętnienie gdy kogoś chwyta kurwica. Nie znoszę gdy ktoś płacze lub się nad innym pastwi. Nie cierpię wręcz pyszałkowatości i wykorzystywania naiwnych ludzi. To wszystko mi starczyło, by otworzyć niefizyczne oczy i zobaczyć dlaczego taka postawa jest tak ważna, ważna  by Go usłyszeć.<br />
Jako pierwsze pozbyłbym się poczucia krzywdy i  nie zwracał uwagi, ze muszę  zapieprzać w pracy a inni maja łatwiej i lepiej. Potem nauczyłbym się pracować bez wytchnienia  bez nadgorliwej troski o zapłatę. Pracowałbym dwukrotnie więcej niż inni, aż rozbolą mnie kości i przestane czuć ból mięśni.<br />
Oduczył się dumy  i pozbył niesprawiedliwych roszczeń.<br />
Nauczył rozmawiać serdecznie z obrzydliwym pijakiem jak i wspaniałomyślnym, rozdającym pieniądze  milionerem .<br />
To by starczyło na początek.<br />
Gdybym to osiągnął, wywołał wielkie zmiany w swoich wszystkich ciałkach. Oczyściłbym płaszczyk mentalny z narośli a ciało astralne doprowadził do bieli, ucząc się w międzyczasie wspaniale koncentrować na jednym celu  i zatrzymywać myśli w umyśle . Odcinał się  od ciałek osiągając szybko stan atmy.<br />
A wtedy usłyszał ;<br />
TY MASO, JA JUŻ Z TOBĄ WIĘCEJ NIE WYTRZYMAM.<br />
Właśnie coś takiego  mnie się przytrafiło.</p>
<p>&#8222;Nie dziwmy się  gdy z jakiegoś powodu, otrzymując pomoc od kogoś niefizycznego, możemy przeżyć wielkie uniesienia czy zmiany stanów swiadomosci. Jest to łatwe technicznie do wykonania i jest uwarunkowane jedynie czyjaś dobra wola.<br />
Gdy się to nam przytrafi, dobrze byłoby znać ich przyczynę, by zareagować wlasciwie. Gdy nam się to częściej przytrafia, przypisujemy to swoim zdolnościom, co możne być przyczyna powstrzymania pomagającej nam osoby, od dalszych działań.</p>
<p>Parę dni temu, przyśniła mi się niezwykła przygoda o skomplikowanej  akcji.<br />
Wielobarwne sceny, zakończyła pojawiająca się przed moja twarzą wyciągnięta ręka o ciemnej karnacji, z wysuniętym wskazującym palcem. Przypominała ona fragment obrazu  Michała Anioła.<br />
Usłyszałem wtedy ta sama i ciągle  tajemniczą dla mnie osobę.<br />
JA ROBIĘ TAK.<br />
Tego wieczoru dostałem maila od Herbiny ze w Norymberdze, wkrótce pojawi się Hinduska, która  uwalnia w ludziach energie samym dotknięciem reki.???????????????????????????????????????????????????????<br />
W ten sposób, już setki razy zwracano mi uwagę  na wydarzenia, mające miejsce w przyszłości. Zdarza się to często we śnie jak i na jawie. Rozumiałem je jako wskazówkę. Ha, na to warto zwrócić uwagę, to będzie dla mnie dobre.<br />
Stala za tym zawsze jakaś nierozpoznawalna osoba , posługująca się obrazem jak i słowem, zwracając mi uwagę na istotne dla mnie informacje.<br />
Sposób  komunikacji wydaje mi się teraz stosunkowo prosty. Jeśli mój rozmówca korzysta z obrazów, rozpoznaje ich odmienność od tych wytwarzanych samemu w czasie mojej codziennej aktywności. Zdolność ta wyćwiczyłem surfując mentalnie i kreując wspólne przygody z przyjaciółmi.<br />
Sprezentowane obrazy są bardzo wyraźne i  poprzedzone delikatnym ruchem w ciałkach niefizycznych. Cos wnika we mnie, wywołując szuranie i kołysanie uwagi. Delikatny ucisk krzepnącej na ten czas mojej woli umożliwia mi zrozumienie przelewanej we mnie myśli.<br />
Gdy się zagapię lub nie zwracam uwagi na napływające myśli, to wstrząsa coś moja jaźnią od środka, koncentrując mnie natychmiast na treści myśli. Czynie to natychmiast, wiedząc, ze coś się we mnie dzieje, coś za czym tkwi jakaś niefizyczna osoba, pragnąca mnie o czymś poinformować. Bardzo przydatna jest umiejętność całkowitego zamierania w bezruchu, wnikniecie w stan atmy, czyniąca słuchanie możliwym. Przyrównać to można do zapadnięcia się w pustkę, nasączona oczekująca czujnością. Stan atmiczny jest również możliwy do osiągnięcia w ciele fizycznym. Nie wyczuwa się co prawda stalowej mocy swojej jaźni, ale niezwykły spokój, umożliwiający postrzeżenie wnikającej w nas  obcej energii. Gdy niedosłyszymy czegoś  i staramy się zrozumieć co zostało powiedziane, lub gdy ledwo słyszymy jakaś wypowiedz, nie mogąc jej zrozumieć, byłoby dobrym porównaniem tego oczekującego stanu, w jaki się wprawiam, słuchając niefizyczne osoby.<br />
Po takim zaproszeniu, kolej na niefizycznego przyjaciela. Na ułamek sekundy wnika on we mnie i przelewa myśl, która staje się wtedy dla mnie bardzo czytelna. Nie zakłócam jej interpretacja, tylko ja rejestruje. Odczekuje  na zakończenie nie zakłócając monologu. Po czasie, doskonale mogę sobie wszystko przypomnieć, każde wypowiedziane słowo, czy idee. W przypadku obrazu mam później sporo czasu na jego interpretacje.<br />
Wszelka próba oceny treści czy powtarzanie jej w czasie kontaktu kończy się często  gwałtownie przerwaniem połączenia, To jest bardzo ważne, by komentarzami nie wytracić się ze stanu atmiczego. Bierne czekanie aż skończy się przemówienie  myślą, astralnym obrazem lub słowem.<br />
Nie potrafię opisać  technicznych sztuczek jakie musi dokonać mówiąca osoba i od czego zależny rodzaj komunikacji. Pracując pełnym tempem, mało kiedy zwracam uwagę na pojawiające się w ten sposób we mnie myśli a nawet obrazy. Często używane jest wtedy słowo, tak jakby energia mojego rozpędzonego ciała utrzymała we mnie obca jaźń, mogąca swobodnie we mnie myszkować i wytwarzać wrażenie mowy.<br />
Wielokrotnie sam przetwarzam pojawiające się we nie obce myśli na słowa, wytwarzając mentalnego tłumacza.Wypowiadam je wtedy bezgłośnym tonem, nie posiadającym rozpoznawalnej barwy. Głos ten jest przytłumiony i często słyszalny przez innych niefizycznymi zmysłami.</p>
<p>Wytwarzam go również,  myśląc często o czymś intensywnie lub czegoś się bojąc. Fobie przyjmują często taka werbalna formę w momencie drażniących mnie sytuacji , stajać się dla mnie znakiem, ze borykam się z jakimś zagubionym aspektem.  Przy czytaniu książek, wielokrotnie udało mi się to zdolność zaobserwować. Starając się czytać wyraźnie teksty, koncentruje się na udźwięcznieniu czytanych wyrazów.<br />
Trik ten jest wspaniałym wsparciem w sztuce hipnozy.<br />
Inaczej się ma sprawka gdy zawita u mnie W.J<br />
W tym wypadku, zostaje natychmiast wprawiony w stan atmiczny i staje się biernym obserwatorem. Mam wtedy ułatwione, gdyż umiejętności jej są zadziwiające. Dysponuje wszelkimi znanymi mi środkami technicznymi,  nadzmysłowej komunikacji. Nie pojawia się bez powodów. Podejmując się jakiś celów, niemo z nią współpracuje. Ona dogląda mojej postawy, często ingerując w nieporadnie wytworzone prze zemnie sytuacje. Dogląda jak gąsiora na pastwisku skubiącego wysuszona trawę, gdy parę metrów dalej  wspaniale się zieleni.<br />
Wspiera w nieuwadze, wzmagając nasilenie się odczucie jaźni, mojej koncentracji, ułatwiającej mi rozwiązanie samodzielnie moich problemów.<br />
Parokrotnie miałem przyjemnostka stać się jej aktywna umysłowo częścią.<br />
Pomimo, ze przyjmuje ona  męski głos w moim umyśle, określam ja żartobliwe ona, Wyższa Jaźń, -W.J<br />
Rożnica miedzy rozmowa ze Staszkiem a nią jest ogromna. Staszka traktuje jako starszego  roztropnego brata, mającego ciągły wgląd w niefizyczne warstwy. Potrafiącego doskonale ocenić wielodymensyjnie każdy problem,<br />
Zna przyczynę i rozwiązanie.<br />
W.J  manifestując swoja obecność,  wtrąca mnie w podglądacza.Przejmuje z łatwością wszelkie  moje środki umysłowe, uniemożliwiając mi jakikolwiek protest. Nie jest on nawet konieczny, gdyż stapiając się z nią przyjmuje jej cele jako własne. To jest najpiękniejsze w tym połączeniu. Tracąc samodzielną wole, staje się cząstka większej części, doskonale rozumiejąc co należny wykonać i co mamy wspólnego w planie. Liznę często przy tym niezwykle rozjaśnienie umysłu, mając chwilowo wgląd w solidny intelekt. Kwiczę wręcz ze szczęścia, gdy nabieram prędkości myślenia i słowa wypowiadam  z zawrotna szybkością.<br />
Pojawiająca się fala zrozumienia i bezpieczeństwa w czasie takiego zespolenia, rozładowuje we mnie największy nawet stres, spowodowany niepewnością i troskami codziennego życia. Gdy zapomnę o czymś, co nadal mnie nieświadomie trapi, to jednym kiwnięciem jej woli zostaje usuniecie napięcia. Przypomina to usuwanie czernidła przez Brusa tyle, ze jest o wiele intensywniejsze i możne towarzyszyć temu przewartościowanie negatywnych wspomnień a nawet ich wymazanie.<br />
To tyle o luksusach duchowego skarbca.<br />
Co należny zrobić, by usłyszeć niefizycznych przyjaciół i nawiązać świadomy kontakt ze swoja W.J.  Należy się rozeznać we własnym grajdołku. Przejrzeć dokładnie swoja postawę i rozpoznać własne umiejętności. Czym jestem wyposażony w tym życiu. Dysponuje doskonalą pamięcią i wspaniałym intelektem, czy lepiej mi idzie bezmyślne zamiatanie miotła poszczerbionej podłogi .Kimkolwiek bym nie był i czym dysponował, to jestem taką sama jaźnią jak każdy, miej lub bardziej obrośnięty wadami czy obsypany zaletami. Porównując się do innych, powinniśmy określić nasza aktualna pozycje. Bez szczególnej dumy czy samoubolewającego upokorzenia, szczerze rozpoznać własną kondycje. W naszym wyposażeniu rozpoznamy ograniczenia jakie przejęliśmy na siebie i doszukamy się celu naszego życia.</p>
<p>Prezydentów jest stosunkowo mało, nie liczmy ze staniemy się jednym z nich. Przepięknym królewiczem, -chyba już nieaktualne.<br />
Trafiło się nam zapewne jakieś nieznaczące miejsce z odstającymi uszami czy nieznośnym zgiełkiem huczącego tramwaju  za nieszczelnym oknem. Standard o który najłatwiej przy tylu milionach ludzi.<br />
Jak dobrze czy źle by nie było, to powinniśmy znaleźć nasz główny cel pobytu na ziemi. Chce być księdzem, ślusarzem  czy artysta.<br />
Na określenie celu maja wpływ zgromadzone przez nas wspomnienia. Zobaczony film, lub przygoda z kimś stającym się naszym autorytetem, określa nasze plany. Pamiętajmy, ze cokolwiek by się nie działo to najważniejszy jest głos naszej W.J, koordynując nasza rzeczywistość. Wiem z pewnością, ze ona nie chce, by wypadały nam zęby z próchnicy czy paliły nas wrzody na dwunastnicy.<br />
Wiem również, ze możemy się zacietrzewić i mieć po dziurki w nosie jej wspomaganie. Kręcimy wtedy kierownica na zgrzytających kołkach, ledwo ja mogąc utrzymać z wysiłku w rekach.<br />
Bądźmy wtedy pewni, ze naszym celem jest znalezienie naszego związku ze źródłem. Gdy je znajdziemy i nauczymy się z nim zlewać wola to podejmiemy się większych celów, stajać malutkim, wykonawczym trybikiem ogromnej struktury świadomego ducha, złączeni jedna wola, z prześwitującym nadrzędnym celem w życiu,  -współdziałania i kreacji.<br />
Wybierając się na poszukiwanie celu, nie potrzebujemy rozwieszania plakatów na ścianie z hałaśliwymi obietnicami- obudź się.<br />
Nie potrzebujemy wychodzić z ciała, okupionego nocnymi męczarniami.<br />
Nic z tych rzeczy!<br />
Robotę rozpoczynamy od rozbudzenia ciekawości.Che się dowiedzieć i zrozumieć co się dzieje. Nie pora mówić o wierze, gdy możliwe jest uchwycenie tajemnicy istnienia rozumem. Odczucie jej na własnej skórze, ja przeżyć i osobiście doznać. Odrzucenie wszystkiego co wiem i co zgromadziłem do tej pory jest odrobinkę wskazane. Uwolni to nas od natłoku sprzecznych informacji, od wszelkich wyjaśniających świat systemów.<br />
Chce się dowiedzieć , niech zadźwięczy w eterze!<br />
Nie lękam się własnego strachu, bo wiem ze nic mi nie grozi i ze nie czyhają na mnie żadne niebezpieczeństwa wtłaczające złowrogo w otchłań piekielna.<br />
Śmiało wrzeszczę myślami w otaczająca przestrzeń.<br />
Gdzie jesteś, jak cie znaleźć!!!<br />
Prawdopodobnie nic szczególnego się nie wydarzy. Nawrzeszczymy się jedynie i tyle.<br />
I tu się mylicie. Nasza niebiańska nauka się już rozpoczęła. Krzyczeliśmy w myślach i jeśli był to rzeczywiście wrzask, to nauczyliśmy się niefizycznie wrzeszczeć  <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Zamykając oczy trafiamy na ciemnice. Widzę, widzę ciemność jak Stuhr po hibernacji w windzie. W tej ciemnicy, powinniśmy się dopatrzyć wszelkich, tajemnic wszechświata, Ba, dobrze by było, gdyby tak się stało.<br />
Wielka lipa i strata czasu, gdyż można tak siedzieć miesiącami  i nic szczególnego nie musi się nam przytrafić. Możemy utracić entuzjazm do życia i rozmażemy się na całego, stajać niezdolnym w działaniu.<br />
Pierwszym moim wspólnym wypadem ze Staszkiem, było przejrzenie filozofii Tatarkiewicza. Zaglądając do środka jakiegoś tomu, nie zrozumiałem zbyt wiele.</p>
<p>Same zagadnienia były mi znajome, choć nie przywiązywałem wielkiej wagi w szkole ,by je zapamiętać. Natrafiłem na setki pojęć, których nie znalem. Ślęcząc nad słownikiem, wyszukiwałem ich definicje. Szykując się na wiele lat nauki ze zdziwieniem stwierdziłem, ze Staszek odradził mi to, zniechęcając ilością skomplikowanych pojęć, nie mających w swej złożoności końca.<br />
Zaczęliśmy wyszukiwać słowa potocznie używane a których znaczenie przemykało mi przez palce. Uczyłem się ich na pamięć. W każdej definicji znajdowałem kolejne, których również nie znalem zbyt dobrze.<br />
Tak zgromadziłem słowa, którymi się codziennie posługiwałem. Co mi to dało?<br />
Zrozumiałem, ze używając słów,  nadaje im odmienne niż powszechnie przyjęte znaczenie.<br />
Przenicowanie znaczenia wyrażanych slow, już jako dorosły, uporządkowało mi mętlik pojęć  i dodało pewności siebie. Dociekając definicji definicji trafiłem  na niewyrażalne idee słowem. W tych ćwiczeniach, po raz pierwszy, zrozumiałem, ze nie da się łatwo wyrazić  złożoności myśli i powinienem maksymalnie znormalizować znaczenie używanych slow. Inna osoba boryka się pewnie tak samo ze swoimi wyobrażeniami, nie uświadamiając sobie w pełni z różnicy miedzy tym co mówi a chciała by wyrazić.<br />
Nabrałem szacunku do owoców pracy innych ludzi, nie potrafiąc sobie przyswoić nawet znikomej cześć ich umiejętności. Pozbawiło mnie to reszty pychy i nieuświadomionej dumy z siebie, która z łatwością wytworzyłem  mając sporawe sukcesy jako malarz.<br />
Zacząłem się odkleszczać z mniemań i przyzwyczajeń myślowych. Boleśnie trzeszczało mi na duszy, gdy przemieszczałem zrogowaciałe myslokształty gotowych wyobrażeń po płaszczu mentalnym. Po odgraceniu zaśniedziałej pamięci, odzyskałem  szczera postawę pokornego słuchacza. Nie była ona wymuszona wysiłkiem woli a trzeźwym ocenieniem owoców naszej wspólnej pracy.<br />
Pozbyłem się muchomora, którym zasłaniałem sie przed deszczem niezrozumienia. Zamiast stanąć odważnie naprzeciw mętlikowi pojęć to zasłaniałem  się nakrapianym parasolem. Wielokrotnie  młodzi ludzie pytają, czy pokora jest konieczna w medytacji i jakie ma znaczenie. Starana pokora jest moim zdaniem bez wielkiego znaczenia, choć warto o nią zabiegać. Chęć zmiany jakiejś przywary, czyni nas na nią czujnym i gdy ja ponownie odczujemy, to możemy ja obserwować i znaleźć jej przyczynę. Pracując wytrwale, możemy skorygować jakieś urojone mniemanie, i wymienić je na leprze, zmieniając tym samym nasze nieświadome reagowanie niefizycznych ciałek.<br />
Nie da się samemu siebie przymusić, powtarzając na okrągło: jestem pokorny, jestem pokorny, siląc się na wymuszona uprzejmość. Jest to lipna pokora, nie zmieniająca zbyt wiele w naszej postawie i nie mająca związku z zachowaniem się  naszych ciał niefizycznych. Chodzi przecież o pohamowanie nieświadomie zachowujących się naszych niefiz. ciałek.<br />
Łagodząc przywary charakteru wysiłkiem woli, wywołujemy powolne zmiany. Wymuszona usłużność jak manifestowana pokora nie zapewni nam jeszcze połączenia z W.J<br />
Nie chodzi o to, ze pyszałkowatość jest be, be, i wstyd w kosmosie.<br />
W momencie, gdy je odczuwamy, stajem się uciążliwi i nieosiągalni dla innych. Stajemy się obrzydliwi w bezpośrednim kontakcie duchowym.<br />
Przeceniania swoich możliwości, uniemożliwia  ingerencje z zewnatrz. Nie znaczy to, ze W.J nie potrafi się dobrać do skory takiemu typkowi, znaczy to tylko, ze ona tego nie robi. Pozostawia mu standardowe połączenie, z którego on może korzystać wedle widzimisię.<br />
W najzwyklejszych kontaktach mentalnych, osoby cierpiące na te wady, pozostawiają bolesny ślad na odwiedzających ich śmiałkach. Powstające w kontakcie takim doznania,  można przyrównać duchowym poparzeniom.<br />
Gdy ktoś w niego wnika, niosąc pomoc, druzgocze mu wzniosłe mury na której wybudował on swoja wspaniałość i pewność. Broni on wtedy jej swym śpiącym ciałem , nie stroniąc od przemocy, częstując odwiedzających  nawet uderzeniami pieści.<br />
W momencie gdy W.J podsuwa nam rozwiązania, często zresztą bardzo bolesne, to w umyśle takiego chuligana pojawia się nieuświadomiony protest i zostaje natychmiast zerwane delikatne połączenie. Nie utrzymuje on koniecznej koncentracji &#8211; bezruchu, by wysłuchać do końca, cierpkich uwag.<br />
Popędzany kieratem przekonań, czyni kontakt niemożliwym.<br />
Nie rozpoznaje nieborak, ze za tymi serdecznymi uwagami, kryje się ktoś z zewnatrz niego, biorąc jego doradztwo za tyranie, jako coś zmyślone przez siebie, alternatywne rozwiązanie, będące jedynie przejawem chwilowej słabości mięczaka.</p>
<p>Wszystkim poszukiwaczom duchowym, zalecam aktywna formę medytacji. W ciągu naszej codziennej działalności, zwróćmy szczególna uwagę na wszystko co się dzieje dookoła. Zamiast siedzenie w lotosie, w zagraconym pomieszczeniu, wyruszmy na podglądanie świata i czynnego udziału w jego kształtowaniu. Przedzierajmy się przez największe burze dziejowe i obserwujmy co się z nami dzieje. Czy jestem smutna(y) czy nadyma mnie energia do działania. Nie obawiałbym się śmierci za tydzień, tylko rozłożyłbym swoje siły i cele na wiele lat do przodu. Będąc dyrektorem , postrzegał, ze brakuje mi wieczorami siły a gdy bym samemu wykonywał żmudne czynności, bez obwieszania obowiązkami innych, tryskał żywotna energiom. Wspólnie realizował przeróżne cele, ucząc się pracy w grupach, szukając korzystnych dla wszystkich rozwiązań. Założył w odpowiednim czasie rodzinę i przekomarzał się z teściowa, nie zapominając oczywiście kwiatka dla zony na urodziny. W żadnym wypadku szukałbym tajemniczej niezwykłości i niezdrowej podniety w grupach nawiedzonych szaleńców. Jednym słowem przyjmował cały czas to, co niesie mi codzienne życie. Stałoby się wtedy coś niezwykłego, coś co nie jest możliwe do przeżycia w tradycyjnej medytacji. Zebrałbym masę doświadczeń i przeżył wszystko co jesz możliwe. Ciągle obserwując pojawiające się niespodziewanie doznania, zauważyłbym, ze rożnie się ze mną dzieje.<br />
Jest mi raz źle a czasami dobrze.<br />
Bez intelektualnych spekulacji rozpoznałbym, ze ból jest zły a miłość dobra. To jest wielkie odkrycie, bo to odkrywając, rozpoznajemy najważniejsze. Starając się zrozumieć istotę nagrody, rozpoznajemy radosna energie przenikająca nas na wskroś, gdy współpracujemy w harmonii z innymi ludźmi. Odkrywamy jeden z rozstawionych  drogowskazów.</p>
<p>By  śmierć nie zaskoczyła nas w starczym wieku, przerywając to życiowe zbieractwo, rozpocznijmy analizę doznań i ich segregacje jeszcze za życia.:))<br />
Nie zapominajmy, ze przezywając cokolwiek, bierzemy udział w zdarzeniach rozgrywających się w wielodymensyjnym świecie i to co postrzegamy jest  stopione dla nas w jeden  widocznym dla nas fizyczny poziom.<br />
Oczywiste jet wiec, ze za zebranymi doświadczeniami skrywają się nieznane nam jeszcze inne przygody, do których nie mieliśmy wglądu. Aktywnie przezywając wspomnienia. odnajdziemy ta cześć zakryta naszej przeszłości, która przeoczyliśmy.<br />
Istnieje możliwość rozbudzenia postrzegania nadzmysłowego i  rozbicie tego pozornie jednolitego monolitu na wiele współdziałających ze sobą  planów. W każdym z nich dzieje się coś wedle panujących tam reguł, które są podporządkowane naszemu duchowi. Znajomość ich umożliwi nam zrozumienie czym jesteśmy i w czym trwamy. Zaoszczędzi nam to szukanie po omacku i trwonienie czasu na rzeczy nam zbędne i nietrwale.<br />
Oczywiste się staje dla nas po śmierci, co ma dla nas znaczenie . Rzeczy pyszne, tracą swój blask, gdyż można je wytworzyć wysiłkiem woli. Sztaby złota czy wory diamentów, nadają się jedynie na śmietnisko i nie daj Boże, by wspomnienia z nimi związane,  wisiały nam wtedy jak nóż na gardle.<br />
Mając ciągły wgląd w to co już przeżyłem, stwarzałbym sytuacje na które się jeszcze nie natknąłem. Dałbym się napędzać ciekawości, szukając co rusz nowych doświadczeń.<br />
Symulując  sztuczne sytuacje,  postrzegać towarzyszące mi emocje i wewnętrzny ruch we mnie, który  byłyby kluczem w zrozumieniu mojej struktury niefizycznej. Dostrzec w sobie ruch ciał niefizycznych jest wspaniałym celem a ich pielęgnowanie i rozwijanie, gwarantem dotarcia do mety. Meta to zjednoczenie ze źródłem wola  i wspólne działanie.Przez kilkadziesiąt lat życia, często wnikamy w siebie niefizycznie, ćwicząc przyszłe zjednoczenie. Cześć z nas się przed tym broni, widząc w tym ingerencje w prywatna sferę a cześć odpowiada uśmiechem, zapraszając serdecznie gości. Ci drudzy znaleźli kolejny drogowskaz.<br />
By nawiązać świadomy kontakt z W.J, powinniśmy uporządkować nasze przywary, eliminując  wewnętrzne zgrzyty. To co się wydaje na zdrowy rozsadek bez znaczenia, może odgrywać wielka role. Male  kaprysy mogą okazać się porażającym piorunem a na pozór bez znaczenia uśmiech, międzygalaktycznym pomostem.<br />
Brak znajomości ciałek niefizycznych, zaowocowało zbudowaniem przemyślnych systemów wierzeń. Postrzegane są podstawowe zjawiska  oddziaływanie miedzy ludźmi, którym  przypisywane są wyjaśnienia, wspierane słoneczna twórczością. Telepatia, uzdrawianie czy niewyjaśnione co nieco, dostarczało od wieków pożywki ludzkiej ciekawości. By się rozeznać w tych dziwach a nawet stać się narzędziem opatrzności nie wystarczy czynić bliźniemu co nam mile, ale jeszcze dopatrzeć się wielości tam gdzie niczego nie widać..<br />
Pragnę w ten sposób podkreślić, ze o porozumieniu z W:J decyduje stan wiedzy i serdeczność a nie tajemniczej i psim swędem zebranej zdolności. Doszukiwanie się  magicznych a nawet demonicznych mocy, w podstawowych niefizycznych zjawiskach, jest potężnym czynnikiem hamującym nasz rozwój. Przystępując do samopoznania, powinniśmy się uwolnić od strachu, zachowując jednocześnie czujność, by nie zrobić jakiegoś miażdżącego błędu. Przelewanie swiadomosci poza ciałem jest  ekstremalnym sportem i możne być bolesnym przeżyciem,</p>
<p>&#8222;Prościej jest się zająć obserwowaniem zmian naszej jaźni i dopatrzenie się w umysłowych procesach jej przemian. Zanim znajdziemy niepodważalny  dowód naszego duchowego bycia, nasza jaźń i dalsze jej elementy, musimy się sporo natrudzić, obserwując rzeczy proste&#8221;</p>
<p>Podsumowując, by usłyszeć W.J należy :<br />
-narobić się aż przestanie bolec<br />
-pozbyć się naprawdę przywar charakteru<br />
-mało co chcieć i cieszyć tym co wspólne<br />
-nauczyć się znaczenia używanych slow<br />
-rozpoznać się w myśleniu<br />
-podjąć sensowne cele<br />
-rozpocząć nadsłuchiwanie</p>
<p>&#8222;Gdy  ktoś zdecyduje się na ten heroiczny gest, to zostanie mu wszczepiana dodatkowa jaźń, przejmująca kontrole nad nieuświadomionymi  procesami. Jest ona  ukrytym partnerem, niwelującym przerażenie, wywołane wzmocnionym połączeniem z wyższa jaźnią. Obecność na stale kogoś, kto kieruje się odmiennymi wartościami, możne dostarczyć sporo kłopotów. Nie rozumiejąc motywów postępowania decyzji doklejonej jaźni, można  się strasznie wystraszyć. Wątpliwości wyjaśniane są  z biegiem lat, gdy jaźń nabierze wprawy i zrozumie cel takiego połączenia&#8221;</p>
<p>Stajać się zbzikowanym szaleńcem, borykać się trzeba z wieloma niespodziankami, zajmującymi nasza cala uwagę. Nie znajdziemy  kompromisu i  prawdopodobnie  będziemy chcieli  całkowicie podporządkować się W.J, robiąc innym z życia piekło.<br />
W.J zadba jednak o nasz równomierny rozwój, dając nam również czas na spełnienie  naszych życiowych obowiązków. Gdy trafimy na niepożądane byty, podające się za przyjaciół , pamiętajmy, ze na horyzoncie tkwi gdzieś ich właściciel , ich W;J, doglądająca postępy swoich podopiecznych. Delikatne ich wyobrażenie uwolni z nas mysloksztalt meldujący skargę, stająca się prośba o pomoc.<br />
Przychodzi ona w nieoczekiwanym dla nas momencie, poprzedzona wieloma uciążliwymi przeżyciami. Jakiekolwiek by one nie były, pamiętajmy, ze są często konieczne, byśmy zrozumieli zjawiska niepostrzegalne dla nas.<br />
Zapoznawanie się z nimi trwać możne wiele lat i zapomnimy wielokrotnie  o naszym celu takiej nauki. W.J zadba  o spontaniczność, autentyczność i rzetelność takiej nauki. dostarczając nam wystarczających podniet w życiu. Jest to w jej interesie, byśmy jak najszybciej nauczyli się zasad, niezbędnych do przyjęcia jakichkolwiek duchowych funkcji.<br />
Zdając sobie sprawę, ze otaczający nas świat jest naszym wspólnym tworem, przypominający hologram, zalecam ostrożność w braniu czegokolwiek za poważnie. Nic nie możne nas zniszczyć. Nasza Jaźń jest wieczna, nie potrafiąca się nieodwracalnie rozpuścić a jedynie połączyć w większa jednostkę. Wszelkie maso-biadolenie i rozpacz jest cennym doświadczeniem i nie trwa w nieskończoność.<br />
Biorąc udział w życiowym  spektaklu z pozycji atmy, mamy wrażenie uczestniczenia w nim realnie. Zacierając granice miedzy podglądającym widzem a rozgrywająca się iluzoryczna akcja,  nie powinniśmy utracić rzeczywistego celu tych działań, jakim jest nasz wzrost.<br />
Powinniśmy odnaleźć nasza jaźń. Jest to trudne i zajmujące sporo czasu, wyjaśni nam to wiele i umożliwia zrozumienie podstaw wielodymensyjnie zaplanowanego świata.<br />
Z pośród wielu ćwiczeń na rynku, rozbudzających nasza wrażliwość, parę wydaje mi się szczególnie interesujących. Są łatwe do wykonania i prowadza do celu. Przyglądanie się ze wzmocnioną czujnością zachodzących zmianom w realu i wyprawy mentalne z przewodnikiem.<br />
Eksploracje niefizycznych światów z ograniczoną świadomością są chyba najlepsze i  proste do wykonania. Z ukrytym i życzliwym towarzyszem, przedzieramy się przez zasieki nieznanego, zdobywając rozeznanie w wieldymensyjnm świecie. Tu jednak czyha na nas pułapka.<br />
Początkującym takie myszkowanie w wyobraźni wydać się może czymś nierealnym. Mogą nie postrzec co istotne i stwierdzić jak większość, to tylko zmyślane haluny.<br />
Ludzie wchodzą w eksploracje jak w przysłowiowe masło. Umiejętnie prowadzone warsztaty, muszą ukończyć się sukcesem.<br />
Osoby niesłyszące wewnętrznego głosu, nakłaniającego ich do poszukiwań zajmują się swoim indywidualnym życiem. W odpowiednim czasie, pojawiają się deja vu dając znać o możliwości wyjścia z Matrixa.<br />
Moje niefizyczne eksploracje trochę sobie udziwniłem i nie trzymałem się zbytnio zaleceń Bruca Moena. Przechodząc jego trzy kursy, poznałem tego wspaniałego człowieka.  Spędzone wspólnie  chwile dostarczyły mi brakującej wiedzy i stałem się poniekąd jednym z milionów spadkobierców Roberta Monroe. Wynik badan niefizycznych światów,  kontynuowanych przez Bruca wręcz mnie  poraził. Znał moje wypieranki ciałek i potrafił je do czegoś zastosować. Nie wpadłem samemu na pomysł, by wykorzystać te częściowo świadome wojaże do jakich celów.<br />
Wuw, to było dla mnie odkryciem. Od tego momentu potoczyło się u mnie jak z górki. Zdobyłem szybko doświadczenie w tych podróżach, rozwiązując   podstawowe trudności. Znikające obrazy i doznania rozpoznawałem z łatwością, dzięki wcześniejszym, wieloletnim obserwacjom.<br />
Przy pierwszym podejściu, poszybowałem do zmarłej tragicznie osoby. Staszek udzielił mi wyjaśnień słowem, bym nie miał wątpliwości. Sprawdziłem informacje, zdobyte w czasie eksploracji niefiz,<br />
Zgadzały się, trafienie. Kolejny wyprawy w czasie warsztatów, trochę się komplikowały, zwiększając   stopnień trudności.<br />
Coraz ciężej było mi uzyskać nachalna weryfikacje. Utrudniała to bogata  symbolika  i zmieniające się szybko obrazy astralne. Włączałem interpretatora, doszukując się wyjaśnienia symboliki. Szukając ich, szperałem w pamięci. Co rusz wyskakiwały mi jakieś wnioski, nie mające zbytnio wspólnego z wydarzeniem.,<br />
Aha , teraz rozumie. Zanim dojdę do celu, kołuje w pobliżu właściwego wyobrażenia. Cos jest trafione, idea ogólna, za sprawka ciała przyczynowego  ale źle dopasowane  przykłady z ciała mentalnego.<br />
Ciało mentalne go tworzy.Interpretator tam się ukrywa.<br />
To nie uporządkowane myśli i chaos pojęć w głowie. Napływające chaotycznie myśli, to rozpaczliwy skowyt naszego ducha, nie mogącego się przedrzeć przez wyobrażenia zebrane w ciągu dnia.<br />
To, to co tak ćwiczyłem zacięcie z Tatarkiewiczem,- porządkowanie  wyobrażeń i wzmacniane rozumienie prostych slow z mojego słownika.<br />
Za tym kryło się trzepanie płaszczyka mentalnego i latanie dziur w jego podszewce.</p>
<p>Czy ktoś słyszy głos w głowie w czasie eksploracji?<br />
Pustka na sali i dziwne spojrzenia. Ah a wiec cicho sza, będę milczał, bo jeszcze co pomyślą, a Staszek , gdzie się podział, Wywiało go jak jest potrzebny! Przecież może nagadać ludziom by mieli dowody!!<br />
Wyszedłem z ciała i usiadłem naprzeciw znajomej. Kopiąc ja w nogę, spytałem czy wierzy w duch. Noga jej podskoczyła, rozejrzała się na strony.<br />
Za drugim razem gdy z nią rozmawiałem spytałem czy mnie słyszy.<br />
Kiwnęła zmieszana niby tak przypadkowo, bo jeśli ktoś patrzy to sobie dopiero pomyśli, ze ma takie kiwanie zawsze. Staszek wyskoczył ze mnie, wymachując moimi astralnym łapami jak opętany. Wuw, wuw, kręcąc młyńca  nad moja głowa. Tego było już za wiele mojej słuchaczce.<br />
Wyskoczyła w powietrze, zatrzymując się z przerażeniem parę kroków od krzesła. Ah, a wiec słyszysz tylko nie chcesz się przyznać bo zwariowałaś.<br />
A wiec to jest powodem  naszego milczenia gdy się W.J do nas dobija!<br />
Obawa przed zwariowaniem, bo mama i tata i pani w szkole a potem koledzy w pracy.<br />
Nie wstydzę się przyznać, ze mam niefizycznego przyjaciela i jeszcze kogoś o kim zbyt wiele  nie mogę powiedzieć. Nie straszne mi posadzenie o wariactwo, którego się wielu z nas obawia.<br />
Również utrata zmysłów wydaje mi się teraz zabawnym określenie i nie zbyt adekwatna do tego co czuje i jak postrzegam swoje ciało i otaczający mnie świąt. Pisze o tym otwarcie, gdyż Staszek wielokrotnie dala mi dowody swojego realnego istnienia.<br />
I jeszcze raz i jeszcze raz, kolejna wspólna wyprawa. Każdy eksperyment trafiony. Nie widzę tego od razu bo coraz trudniejsze są ćwiczenia<br />
Przy jednym z ćwiczeń postrzegłem  nonsensy, pojawiające się astralne obrazy bez sensu. Co za bzdurna i pokręcona logika, istne wariactwo.<br />
Rozczarowanie&#8230;.. Dopiero parę tygodni później dostrzegłem ukryte znaczenie. Odczytałem pamięć kogoś siedzącego za moimi plecami. Nie postrzegłem tego, nie wiedziałem, ze to jest możliwe. Staszek potwierdził.<br />
Rozpoczęły się wspólne wyprawy, grupowe odzyski i podglądanie co kto robi. Staszek ciągnął mnie za ludźmi bym podglądał. To tak się da, można polecieć za kimś mentalnie tylko o nim myśląc? Wyobrazić sobie, ze bierze się go za rękę i porwać do jakiegoś miejsca w astralu?<br />
To wystarcza?<br />
Tylko kto leci wtedy z nami?<br />
Podmiot niekoniecznie jest tego świadomy. Przecież siedzimy na krzesłach, i wiemy o tym ze tam siedzimy. Krzesła są niewygodne i pupa boli. A jednak mamy odczucie, ze się spotykamy i rozmawiamy na pól ślepo ze zmarłymi, znajdując potem potwierdzenie.<br />
Istne szaleństwo. To co my robimy to&#8230;, za to nas pozamykają, każdy z osobna w białym kitlu .Ha ha ha&#8230;.śmieje się na głos, sam  do siebie. Ktoś się również śmieje. Cały czas się podśmiechuje, na głos, od samego rana. Heh, mówimy tak otwarcie o duchach i co, i nic! Ha ha , powtarza ze śmiechem<br />
.<br />
Parę razy wyszedłem w eterycznym ciele i rozmawiałem z kursantami.<br />
Nie zawsze to postrzegłem. Nic się przecież szczególnego nie zmieniło, wypchnęło mnie trochę w bok ale niepostarzenie. Nie zwróciłem uwagi, ze znikają obrazy, rozmawiałem przecież jak zawsze. Bez ciała fizycznego, znika rozsadek. Mam pełna świadomość ale prowadzę dalej rozmowę jak bym był nadal w ciele. Dotykam parę osób, chcąc by zwróciły na mnie uwagę. Parę osób mnie widzi, dostrzegam to w ich zdziwionych oczach.<br />
A możne to atrapy, wstyd pytać, bo jeśli nie to będzie obciach. Hej ty, ja rozmawiałem z tobą, pamiętasz co mówiłem, bo mi się wydaje, ze bylem poza ciałem. Gdy pytam zmieszany, znowu wychodzę z ciała, kończąc pytanie niefizycznie. Oh, co za cholera nawet spytać nie idzie. Zniechęcony rezygnuje z weryfikacji.<br />
Mowie zachrypłym i strasznym głosem, to Staszkowi ktoś podpadł. Chce go postraszyć.No dobra myślę sobie, idę na to. Akcja się potoczyła w szalonym tempie. To samo na zlocie. Stachu miał w planie pisanie artykułów ale ja się opierałem. Zrobił mi psikusa i od razu chwyciłem za pisaka. Och mądry jest ten mój przewodnik , wie jak człowieka podebrać.<br />
Ludzie pytają czy oobe jest niebezpieczne.Czy eksploracje niefizycznych światów są niebezpieczne. Myślę, ze w pewnym stopniu tak. Można nabawić się czasami biedy, ale może tez być bardzo pomocne gdy bieda u nas zawita bez uprawiania oobe.<br />
Stajać w pracy przy zaryglowanych drzwiach, zatrzymałem się bezwiednie. Przyczepiony do testowania magnes magnes na plecach, zajarzył się światełkiem. Wypadłem z ciała fizycznego nie wykonując żadnego ruchu.. Moje ciało  astralne odwróciło się do drzwi a ja świadomością w ciele mentalnym, rozszerzyłem swoja percepcje w kręgu, do paru metrów. Czując przestrzeń dokoła siebie, reagowałem na zachodzące w niej zmiany.</p>
<p>UWAŻAJ KTOŚ PRZYSZEDŁ</p>
<p>-powiedział Staszek.<br />
Dostrzegłem teraz, ze mój wyskok z fizycznego ciała spowodował intruz, astralne ciało przechodzące przez zamknięte drzwi i stojące przy mnie<br />
Na plecach świecący magnesik przybrał silna żółta barwę, świecąc jak szalona latarka i pulsując chroniącym mnie polem. Zafascynowało mnie to i zająłem się przyglądaniem temu dziwu. Skąd w magnesiku taka moc. Zrobiłem talizman?<br />
Nie bylem przygotowany na akcje, wiec nie zdarzyłbym tego wytworzyć umysłem, tym bardziej ze za drzwiami czekał zniecierpliwiony kolega, rozmyślający czy zastukać, o czym  przecież nic nie wiedziałem.<br />
Przeniknął  ciałem astralnym przez zamknięte drzwi choć o oobe nic nie wie. Wywalił mnie z ciała swoja energia niepewności a dopiero wtedy załomotał w drzwi.<br />
W czasie rozmowy z nim, dostałem nieprzyjemnych drgań, spowodowanych wyjściem z ciała. Jeśli by to się zdarzyło na autostradzie byłoby już po mnie. Nie jestem pewien czy zdążyłbym na czas się ponownie pokleić, kierowany obawa o życie. Parę sekund nieuwagi i można wylądować w rowie.<br />
Ne wiem również czy moja histeryczna rekcja była następstwem rozbudzanej percepcji niefizycznej, i czy by się to mogło przytrafić osobie bez takich doświadczeń. Myślę, ze tak. W końcu jednym ze sposobów wychodzenia z ciała dla początkujących jest  energetyzowanie  ich przez innych ludzi. Wnikają w nich swoja energią, wywołując wytrącenie swiadomosci z ciała fizycznego.<br />
Ten trik wykorzystywany jest w grupowych ćwiczeniach i znajduje powszechne  zastosowanie w hipnozie.<br />
W tym wypadku możliwe, ze znajomość takich doznań, ułatwia szybko poklejenie się z ciałem niefizycznym.<br />
Możliwe jest również, ze nie dałbym się zahipnotyzować z taką łatwością w czasie rozmowy koledze w pracy, gdybym nie wyćwiczył samemu szybkiego wchodzenia w trans.<br />
W takim wypadku, ćwiczenie eksploracji niosłyby w sobie sporo niebezpieczeństw, szczególnie w komunikacji miejskiej.<br />
W innym wypadku nie powstają raczej szkody, no może to paskudne trzęsienie się i możliwość podczepienia  czyjejś intencji do naszego ciałka mentalnego. W przyszłości opisze, wzmacnianie pola ochronnego i jak wychodzić z astralnych opresji.<br />
Są miedzy nami ludzie, na których wnikania ciałek i ich radiacja nie robi żadnego wrażenia.<br />
Swojego czasu potrafiłem twardnieć i byłem mi na takie ingerencje obojętny. Nie dawałem sobie wytracić uwagi i miałem szampański humor. Nie jestem tylko pewien czy innym było wtedy ze mną dobrze.</p>
<p>Omawiając się ze znajomymi na określona godzinę, szarpaliśmy się za części ciała. Wpadające w nas mało świadome ciałka, odczuwaliśmy jak czyjaś obecność w naszym pobliżu. Ten ktoś był u nas. Dawało się go zobaczyć a nawet wspólnie spędzić króciutka  przygodę.<br />
Jego energia z łatwością budziła nas ze snu, otrzeźwiając w ułamku sekundy. Byliśmy doładowani przez odwiedzające nas osoby. Jest to już wielokrotnie sprawdzonym przez podróżników faktem.<br />
Pamiętajmy, ze możemy wesprzeć w ten sposób chore i zmęczone osoby, doładowując ich energia serdeczności. Zatroskane i strasznie wystraszone czyimś losem osoby, powinni się wystrzegać takich dobroczynnych gestów, ponieważ doniosą im coś przeciwnego niż zamierzają. Nie potrzebne jest  nawet jakieś konkretne wyobrażanie sobie sposobu przelewania energii, ona się sama przeniesie z pełnego w puste. Obecność w nas czyjejś jaźni  jest częstym źródłem orzeźwienia. Mamy wtedy w nas przylepę, podglądacza, czyjaś  świadoma substancją doładowująca nas energie .<br />
W takich sytuacjach wspaniale sprawdzają się nasze wyćwiczone umiejętności obserwowania myśli. Możliwe staje się rozpoznanie identa gościa. Gdy rozmyślamy w grupach o tym samym czasie, to wspomagamy się energia naszego wspólnego celu. Dotaszczymy do siebie nawet rożne idee, inspirując znajomych naszymi pomysłami. Wspomagamy się myślami, stanowiąc siec współpracujących ze sobą przyjaciół.<br />
Rozpoznawanie obcych elementów w naszej myśli dobrze jest wyćwiczyć, poprzez wspólne spotkania mentalnej Łącząc się z innym jaźniami, wyostrzamy nasza świadomość <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> ) mogąc postrzec czym dysponuje nasz partner. Jak cenne są takie wewnętrzne wglądy, przekonujemy się przy pierwszej sposobności. Skostniałe przyzwyczajenia dają się porównać i staja rozpoznawalne.<br />
Praca z wyobraźnią a zwłaszcza wyobrażanie siebie w ruchu,- gimnastyka niefiz, poprawia nasza kondycje. Wprawiając się  w ruch wirowy, chronimy przed niepożądaną wymianą energii. Takie ćwiczenie chroni wspaniale przed wnikaniem w nas astralnych turystów.</p>
<p>Jednoosobowe ustawienia rodzinne staną się pomocne, gdy nie możemy znaleźć okularów, bo zapodzialiśmy je gdzieś, nie wiedząc gdzie.<br />
I tutaj znajomość odczuć płynących z ruchu ciała astralnego nadadzą nam się wspaniale. Zdobywamy w ten sposób kompas w życiowej dżungli.<br />
Ukryje się za nim chętnie  W.J, niefizyczny przyjaciel, czy chwilo wytworzony przez nas aspekt. W czasie ustawień Hellingerowskich, zdałem sobie w pełni  sprawę z istnienia W.J i jej znaczenia w naszym życiu na codzien. Kierując moim ciałem astralnym nawiązał z mną zabawę- porozumienie, odczuwane jak przewodnictwo bez slow. Ten wiaterek za plecami  w astralu, o którym Darek się tak chętnie rozpisywał, również w świecie fizycznym potrafi przestawiać nam ciałka niefizyczne, określając jego pozycje względem innych uczestników ustawienia. Wprawiając je nam w ruch potrafi nam podsunąć rozwiązania, zmuszając do spontanicznego wykonanych fizycznych ruchów. ratując przed spadającą cegła z dachu.<br />
Gdy myślimy o ruchu czy o jakiejś idei, to koncentrujemy się na ciele astralnym lub mentalnym.  Pomyśleć by pomyśleć lub zmyślać by ruszyć ruszenie. (Draq). W ten sposób gromadzimy energie myśli w ciele mentalnym lub ruchu w ciele astralnym. Co z tym zrobimy i czemu przeznaczymy, zależny od naszej fantazji.<br />
Jeśli nawiążemy z kimś udane połączenie, dobrze jest natychmiast to potwierdzić telefoniczna. Weryfikując unikamy fałszywych podejrzę, zastępując ja pewnością. Nie zawsze taki kontakt jest dla wszystkich eksperymentujących postrzegany. Pytanie w odpowiednim momencie, daje nam możliwość szybkiego wglądu w pamięć zanim się nam ona zatrze, kolejnymi doznaniami.<br />
Wspaniała zabawa jest zapraszanie gości do naszego umysłu i tutaj mamy możliwość dotaszczenia ich dobrowolnie lub zaciągnięcia na sile. Prowadzać wewnętrzne z nimi dialogi zapraszamy na mentalny spacer a łapiąc za rękę zaciągamy gdzieś na sile w astral. Zanim się postrzega to już z nami wyląduje w pięknym pejzażu lub na odludnej wyspie.<br />
W grupach jest to zaciąganie utrudnione, gdyz uwagą nie nadążymy za większa ilością osób. Wtedy by nam się spotkanie udało, powinniśmy ich serdecznie zaprosić. Zaciekawieni sami przylecą.<br />
Pamiętajmy, ze za każdym podróżnikiem stoi jego W.J, doglądająca swojego ślimaka. Ma ich co prawda dużo ale jak będziemy robić  komuś niesmaczne psikusy, to może nas dyskretnie od tego zniechęcić. Wspólne podróże uczą doskonalić percepcje niefizyczna. Współpraca z przewodnikiem, znacznie nam ten proces nauk przyspieszy.<br />
Prósząc opiekunów o pomoc, możemy dostać wiedzę od środka, przekraczająca  wszystko co wyczytane czy usłyszane.<br />
Metoda taka nadaje się super, by poznać ciałka niefizyczne. Przewodnik potrafi nas przefazować od dołu do samiuśkiej góry, udzielając przy tym wyjaśnień. Należy uważać z prośbami i nie pchać się z byle czym, bo często traci cierpliwość i daje nam coś przeciwnego, choć na to początkowo nie wygląda.:))&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
<p>By zrozumieć czym jest WJ  posłużę się  przykładem, przybliżającym nam jej związek z nami. Naszej podświadomości, szemranemu pojęciu, możemy przypisać  masę czynności, Będzie koordynować spawki, na które nie zwracamy uwagi, lub nie mamy świadomie wglądu. Personifikując ja, doszukamy się niesfornego i niezbyt rozgarniętego dzieciaka, odruchowo postępującego i nie potrafiącego samodzielnie się przebić przez zakazy. Pamiętamy, ze przelewając świadomość, rozdzielamy ja na niezależne od nas ciałka- części, współdziałające ze sobą. Można przecież być w dwóch miejscach naraz, w kilku ciałkach świadomym, gdy się porozrywają i od nas uzależnią, zabierając cześć naszej jaźni. Każde z nich może być nosicielem swiadomosci.</p>
<p>Miejsce przebywania większej cześć ciała duchowego, umożliwia nam rozpoznanie naszego miejsca pobytu podmiotu,- te skupiska naszej jaźni pogubione w aspektach są dla nas przecież  niewidoczne.  Również nasza podświadomość ,odrobinka naszej jaźni przywiązana i odpowiedzialna  za ciałka:  fiz. eter. astr.  gubi nam się z przed oczu, stajać wspomagającymi  nas czesciami, odpowiadająca za mnóstwo doznań,  elementarnych zjawisk psychicznych. Jako podmiot mamy wglad w to co się dzieje a dzieje się przecież równocześnie w każdej z dymensji, z przytroczona cząstka naszej jaźni do każdego naszego przedstawiciela dymensji,<br />
Mówimy, myślimy , czujemy i trwamy.</p>
<p>Wedle zamiarów korzystamy z tych dobrodziejstw wybiórczo.</p>
<p>Poprzez  koncentracja aktem woli , zwiększamy udział każdego z tych rodzajów bycia. Lądując w nim uwaga możemy dokonywać w nich zmian i trwać w nich do woli.  Jest nas więcej a pomimo tego czujemy jednolitość w sobie. Nie postrzegamy naszych członów. Gdy nam brakuje sporo Jaźni to czujemy się nie zbyt dobrze. Nasza świadomość kruszeje, stajać się niespójna. Nie jesteśmy w stanie często określić źródła  tego osłabnięcia, dostrzegając jego przyczynę w zdarzeniach. Choć cala mechanika jest przed nami zakryta, to wiemy , ze coś paskudnego  nam się w życiu przytrafiło, coś co nas zdruzgotało, wprawiając w zły nastrój przygnębienia. Porzucone nasze zagubione aspekty, muszą być w dosyć w opłakanym stanie. Z relacji podróżników wynika, ze potrafią sobie one uświadomić swoje indywidualne trwanie.</p>
<p>Prawem dzielenia się substancji duchowej na części i wytwarzaniem z większej samodzielnych jaźni, ożywają one, poza naszymi plecami,  stajać się niezależnymi bytami.  Choć są naszymi węzełkami zawiązanym przypadkowo na promieniu swiadomosci, to trwają indywidualnie. Nie powinniśmy odmówić im realności istnienia, samemu je tworząc.</p>
<p>Te osierocone szkraby pożerają nasza energie w walce o poprawę swojej egzystencji. Nie wiedza ze tata pijany,  zagapił się  i jest  nieświadomy zguby, Choć ja odczuwa szybującymi  myślami,  wspominając nieszczęsne miejsca.<br />
Będąc  samo rozpoznająca się  jaźnią, jesteśmy samemu częścią jeszcze większego węzełka na wiązce światła ze źródła, skierowanego w ciężka  materie,<br />
Możemy się jedynie domyślać czym dysponuje nasza WJ, mając samemu swoje części do dyspozycji. Zapewne ma ona nas wielu, na których może się koncentrować. Kto zwróci jej szczególna uwagę na siebie, ten zasłużył na kieliszek szamana i zamroczenie radością.<br />
Może zostać przez nią uprowadzony i z nią się zjednoczyć. Odkryje ona nas jak swój zagubiony aspekt i się ucieszy z naszego powrotu tak jak my z naszych, odzyskanych aspektów.<br />
Jeżeli my wytwarzamy te nieszczęsne aspekty, druzgoczące nasze szczęście i poczucie pełni, to pewnie niepoprawni rozbójnicy, klasyfikują się  do zagubionych  aspektów W.J.<br />
Możliwe ze W.J nie ma takiej mocy sprawczej o jaka ja posądzam i czeka  cierpliwie, aż my ja znajdziemy. Każdy odnajdujący ja byłby zawracającą się inwestycją.<br />
Słyszałem już o tysiącach jaźni znajdujących się w dysku. O tym ze wszystko to hologram a my nie opuściliśmy źródła. Zebrałem sprzeczne informacje i nie udaje mi się ich zweryfikować. Niezrozumiała wydaje mi się konieczność utrzymywania takiej liczby odseparowanych jaźni, gdy one potrafią się z łatwością łączyć w większe skupisko, tworząc zwiększoną jednostkę, potężniejsza i wspanialsza.</p>
<p>ROZBICI MOŻEMY WIĘCEJ DOŚWIADCZEŃ ZEBRAĆ ALE JESTEŚMY ROZSYPANYM PIASKIEM NA KTÓREGO POWIERZCHNI NIE UTRZYMA SIĘ NASZ  WSPÓLNY ŚWIADEK</p>
<p>Również konstrukcja WJ  jest mi nieznana, Jak zgromadzona jest w dysku szczegółowa pamięć cykli reinkarnacyjnych, każdego z jego elementów?</p>
<p>Czy MTJ- INSPEKTOR ,istota scalona ze swoich  elementów, które ukończyły cykle, stanowi formę tego nadzoru, będąc samemu malutka cząstka jeszcze wyższej części?<br />
A może MTJ  Darka Sugiera był  scalona już inna W.J doglądająca  kolegi, w czasie jego rozbicia na fragmenty?</p>
<p>Uf, brbrbr,  głowa pęka od pytań.</p>
<p>Atma bez ruchu, jak się połączy z innymi, to stanowi wykonawcza cześć W.J,j nie biorącą udziału w cyklach, tej rozbitej ,indywidualnie przezywającej świat,</p>
<p>Rozbite części określić by można poszukującymi aspektami W.J.:))</p>
<p>O talencie rozbitych elementów świadczyć dorobek całej grupy, co udało mi się wielokrotnie doświadczyć na własnej skórze, wykorzystując te umiejętności w rożnych momentach mojego życia.</p>
<p>MOCARNY INSPEK  TO GRUBY INSPEKTOR,  mający sporo wchłoniętych drobin z zakończonym cyklem.<br />
Stajać się oddzielona cząsteczką od W.J, tracimy jej władzę umysłowe. odzyskując zastępcze i aktywujące się wniknięciem w wielowymiarowy świat.<br />
Energia poziomów dostarcza nam coś w zamian, co tracimy, odcinając się od źródła. Stajemy się kropelka kondensacji swiadomosci wyszczególnionej z wszech -przenikającego zbiornika substancji duchowej. Będąc maciupka cząstka duchowego środowiska ,mamy zawsze możliwość się z nim połączyć w jedno i to szczególnie w niezwykłych chwilach naszego życia.<br />
Mały otworek sznura, przytwierdzony na czubka głowy lub ramionach, otwiera wrota, sugeruje nam kierunek podroży w głąb siebie.</p>
<p>Stan atmicznego bezruchu, nie powinniśmy brać jako ostatni z dostępnych nam stanów naszego bytu. Jest on jedynie ostatnim stanem z możliwych do wyszczególnienia w naszym jednostkowym trwaniu,  przed wywróceniem podszewki jestestwa na odwrotna stronę. Cześć znajdująca się poza stanem atmicznym jest rdzeniem naszej JAŹNI, filarem jego drzemiącej istoty.</p>
<p>W jego byciu bez treści trwania , zatracone zostaje wyobrażenie naszej indywidualnej  przestrzeni, która staje się na tym poziomie ledwo postrzegalnym punktem, ostatnim tchnieniem przed zlaniem się w jedno. Nie kłopoczmy się wiec, że jest bez czegokolwiek, gdyż nawet ona jest złudzeniem, reprezentantem czegoś, co się skrywa gdzies indziej i wygląda jeszcze inaczej, niż nam się daje rozpoznać przed złączeniem ze źródłem.<br />
Pełniejsze opisy atmy,-<br />
JAKO KOLEJNĄ ILUZJE,-PUNKT ZWROTNY Z NIEWYRAŻALNA ZAWARTOŚCIĄ ,  staną się treścią następnych  moich artykułów.</p>
<p>Można przypuszczać że za słowami&#8221; MÓJ SYNU&#8221; kryje się źródło, zwracające na nas swoja uwagę , Poprzez nasza W.J.  Bóg będący matka i ojcem rozsypanych swoich części, dogląda nas a my o tym nie wiedząc, zaliczamy w drodze do NIEGO coraz większe supełki, na wypuszczonym ze źródła strumieniu naszej jaźni.<br />
p.s<br />
O reagowaniu naszych ciel niefizycznych pisałem wielokrotnie na blogu. Wklejając wkrótce eksperymenty przeprowadzone z przyjaciółmi dostarczę wam ciekawych opisów zachowań naszych niefizycznych części, spisane przez różnych autorów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/wyzsza-jazn-2_234.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>WYŻSZA JAŹŃ</title>
		<link>http://cialka.net/odpowiedz-na-pytanie_163.html</link>
		<comments>http://cialka.net/odpowiedz-na-pytanie_163.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jul 2008 23:01:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/odpowiedz-na-pytanie_163.html</guid>
		<description><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ. Odpowiedzi na nasze pytanie.              Co rusz papierówki wielkości pieści spadały z drzewa , druzgocząc kwiaty. Tego wieczoru, po deszczyku było istne bombardowanie. Cześć z nich spadając na werandę całkowicie się rozgniatała, robiąc raban na cala okolice. Z &#8230; <a href="http://cialka.net/odpowiedz-na-pytanie_163.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> <strong>WYŻSZA JAŹŃ. Odpowiedzi na nasze pytanie. </strong><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/08/jablka.jpg" title="jablka.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/08/jablka.miniatura.jpg" alt="jablka.jpg" /></a></p>
<p>             Co rusz papierówki wielkości pieści spadały z drzewa , druzgocząc kwiaty. Tego wieczoru, po deszczyku było istne bombardowanie. Cześć z nich spadając na werandę całkowicie się rozgniatała, robiąc raban na cala okolice. Z pośród wielu napływających mi myśli, pojawiła się jedna wyraźna. Powinienem je porozdawać,- znajomi mieliby pewnie uciechę&#8230;&#8230; Było jednak już zbyt późno, by dzwonić do kogokolwiek.<br />
Następnego dnia Conticha opisała mi swój sen. Ktoś przywiózł je cala ciężarówkę jabłek do domu.<br />
Rozbawiło mnie to szczególnie ,gdyż dzień wcześniej ,znajomy szukał kontaktu z firmami transportowymi. Potrzebował ciężarówek ,by przewieźć towar do Hiszpanii&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..Czy był to przypadek?</p>
<p>W czasie mojego powrotu z pracy kropił deszczyk . Kilka dni wcześniej ,wmontowałem do skody niepasujące wycieraczki, które przy malej ilości wody przekręcały się drapiąc szybę.. Zastanawiając się nad tym i oceniając ilość kropel na szybie, kącikiem oka postrzegłem telefon na poboczu autostrady. Stala przy nim jakaś przezroczysta, astralna postać. Br, br, zadzwoniło mi w głowie. Klik,- spójrz tam jeszcze raz , powiedział jakiś bezszelestny głos mi prosto do ucha. Wyostrzając uwagę, spojrzałem ponownie w to miejsce. Niczego tym razem nie postrzegłem. Po raz któryś, zdałem sobie sprawę z ciągłego połączenia z moja wyższa częścią. Siedząc wygodnie na fotel , przypominałem sobie cala ta historyjkę , wyciągając fragmenty wspomnień. A wiec gdy starałem się obliczyć prawdopodobieństwo szkody na szybie, wysłałem do niej ostrzegawcze sygnały ,informując ją o niebezpieczeństwie. Wyraźnie rozpoznałem towarzyszący mi stan Atmy. Właśnie w tym momencie postrzegłem cień postaci, dzwoniącej o pomoc ADAC na poboczu autostrady. Nie zapamiętałbym tego, gdyby moja wyższa cześć nie zaingerowała, udzielając mi wsparcia. Wyostrzyła mi moja świadomość z typowym dla tego stanu zamarciem w bezruchu, zmieniając przy tym naszego standardowe połączenia. Jej skoncentrowanie swojej uwagi na moim duchu wycofało mnie wkrótce ze stanu Atmy, co spowodowało zatrzymanie zdarzenia w pamięci. Ach,- wiec dlatego nie postrzegamy twojego udziału w naszym życiu. Jest to uwarunkowane nasza wieloczłonowa konstrukcja a nie złośliwością czy chęcią ukrycia się naszych super części przed nami. Ty jesteś również bezradna!!<span id="more-163"></span><br />
Starając się dotrzeć do nas i dając nam instrukcje liczysz na nasze zrozumienie. A my nie zawsze słyszymy. Och, jak ciężko jest przesłać sobie samemu odrobinkę wiedzy ze swojej wyższej części do siebie na szczeblu świadomego ego&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..</p>
<p>Zasypiając o 23 godzinie, przemyślałem parę rodzinnych zagadnień. Godzinę potem rozbudziłem się i odczułem wzrost klarowności mojej swiadomosci. Wzrost rozjaśniającej mnie energii napływał we mnie gwałtownie , wprawiając mnie odrobinkę w zdumienie.Nie rozpoznawałem miejsca w którym się znajdowałem ani jakiejkolwiek znanej mi przestrzeni z podroż po astralu. Z bezkształtnej szarości wykształciły się się przede mną 2 postacie, robiąc znaczące grymasy. W tym momencie , wystraszona i przebudzona , zona zawołała,- gdzie jesteś,- dlaczego wyszedłeś pod okno. Gdy natrafia na mnie ręka na łózko, uspokojona już powiedziała. Ach ,wydawało mi się ze ciebie tutaj nie ma i stoisz pod oknem,- przecież tak gorąco. Zanim się ocknąłem pacnięty jej ręka, to tkwiłem gdzieś w nieokreślonej przestrzeni. Przypominając sobie chwilkę potem zajście, usłyszałem samochód córki, wracającej po północy do domu. Ah tak , rozumie teraz. Dwie postacie były odpowiedzią na zadane pytanie dotyczące jutrzejszego dnia szukającej sezonowo pracy mojej córki.A wiec dlatego chwilkę wcześniej zawisłem niefizycznie przy oknie, oczekując jej przyjazdu .Eh,- dzięki . Dziwne gesty wyśnionych postaci stały się dla mnie teraz czytelne.</p>
<p>Pierwsza postać wykonywała chaotyczne ruchy jak mała rozkapryszona dziewczynka a druga o slepo-żółtych oczach, przyglądała mi się, starając się oczarować otoczenie swoja secesyjna forma twarzy. Układ oczu i ich forma były mocno przerysowana , tracąc naturalny człowiekowi układ lini. Kilkadziesiąt lat temu,taka sama upiększoną- manieryczna formę twarzy , stworzyłem rysując portret.<br />
Praca córki miała polegać na prezentacji kosmetyków. Zastanawialiśmy się dzień wcześniej czy jest to rozsądna oferta dla niej i jakie kryją się w niej niebezpieczeństwa.<br />
Coraz częściej udaje mi się rozpoznać znaki- odpowiedzi mojej wyższej części na zawierające prośbę pytania. Zatroskany wątpliwościami dostaje bezpośrednio rady. Dostajemy je wszyscy nie dostrzegając ich, umęczeni mnóstwem symbolów, przenikających nasz umysł&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..</p>
<p>trochę info o stanie ATMICZNYM http://cialka.net/zmienne-stany-swiadomosci_96.html/pl/</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/odpowiedz-na-pytanie_163.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

