<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net &#187; Telepatia</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/kategoria/telepatia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 07:35:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Telepatia</title>
		<link>http://cialka.net/telepatia-4_2108.html</link>
		<comments>http://cialka.net/telepatia-4_2108.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 21:59:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Telepatia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2108</guid>
		<description><![CDATA[Ha, ha, Mówił Darek Sugier, gdybym ja był we wszystkich tych miejscach, o których piszą ludzie, to musiałbym być nie wiadomo kim. Co rusz mnie ktoś spotyka a ja nic o tym nie wiem. Gdy napisałem mu, ze brał z &#8230; <a href="http://cialka.net/telepatia-4_2108.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Ha, ha, Mówił <strong>Darek Sugier,</strong> gdybym ja był we wszystkich tych miejscach, o których piszą ludzie, to musiałbym być nie wiadomo kim. Co rusz mnie ktoś spotyka a ja nic o tym nie wiem. Gdy napisałem mu, ze brał  z nami udział w wyprawie do Tybetu, jako konduktor w pociągu, to tak mi odpisał.<br />
Nic o tym nie wiem, ale gdy ludzie o mnie śnią, to często pojawiam się w ich snach jako konduktor.<br />
To rzeczywiście dziwne, pośmialiśmy się trochę.</em></p>
<p><strong><br />
Haiti 3, &#8211; relacje uczestników wyprawy</strong><br />
Kiedyś umówiłem się na wyprawę do chorego na raka Józefa. Udało  mi się postrzec pojawiające się przy mnie czyjeś ciała astralne.<br />
Innym razem, w czasie zaplanowanej wyprawy, <span id="more-2108"></span>oglądałem film. Wciągając się w akcje filmu przegapiłem eksperyment. Tym razem również pojawili się ludzie, na wprost mnie. Przegnałem ich zniecierpliwiony  kiwnięciem reki, gdyż film był bardzo zajmujący.<br />
Wczoraj zrobiłem podobnie.<br />
Jeżeli ludzie dolatują do mnie niefizycznie, zapraszając na eksploracje. znaczy, ze znajdują mnie bez problemu, pomimo dzielącej nas odległości. To, ze się nie znamy, nie stanowi również żadnej przeszkody.<br />
Jak to się wiec dzieje, rozmyślałem. Jeżeli odmowie wzięcia udziału i będę dzisiaj oglądał film, to czy odczuje jakieś wpływy uczestników na moje myśli i czy pojawia się we mnie jakieś wyraźne doznania?  A może treść oglądanego filmu będzie miała wpływ na śnienie znajomych?<br />
A wiec, siadłem przed komputerem o 21, szukając  w necie czegoś zajmującego. Po chwili odżyło wspomnienie wyprawy.. Czas na wyprawę. Patrze na zegarek, jest dokładnie 22. ha ha ale mnie złapali. Czekam dalej.<br />
Włączając telewizor, trafiłem na Harry Pottera. Uf, będzie dobry, pasuje wspaniale do mojego eksperymentu- odcinek z wielkim pomieszczeniem ministerium, zapełnionym szklanymi kulami, przepowiedniami,  fruwające cienie  ( motyw wielkiego mostu, łączącego fragmenty rozbudowanego niezwykle zamku ,-dobrze zapamiętałem. Harry przyjmuje pomoc przyjaciół, wspólnie szukają rozwiązania,  pomimo wzrastającego zagrożenia. )<br />
Cos się pojawia we mnie, jakiś ruch, szur, szelest, kieruje uwagę na wyprawę. Patrze na zegarek 21:55. Ups, jak to?  Była już 22, przed pól godzina!!!<br />
Wciągnąłem się w film, nie kontrolując już więcej zegarka. Przecież muszą dolecieć, domagać się kontaktu!i.<br />
O 22 godzinie, polecam mojemu śpiącemu ciału wziąć samodzielnie udział w wyprawie. To wiesz, -mowie niby do niego. Lec tam sam, ja sobie popatrzę.<br />
O 22:05 godz.  jakiś głos informuje mnie,- są pod kryształem. W czasie oglądania kilkakrotnie wpadłem w malutki transik, prowadzać z kimś dialog. Trwało to zaledwie sekundy. Rozmowy były prowadzone z taka prędkością, ze nie postrzegłem  jej treści. Myśli sunęły mi w umyśle, nie zostawiając żadnego wyraźnego śladu. A wiec mam, wyłapałem te momenty w których dostrojony jestem do prędkości fizycznej i nie rejestruje o czym mowie w innej gęstości. Czasami, gdy się dostrajałem do śpiącego ciała. gdy ktoś do mnie zawitał, to  moglem długo rozmawiać poza ciałem. W  warstwie fizycznej minęło wtedy zaledwie parę sekund. Ultra szybkie rozmowy, które musiały, by zając o wiele więcej czasu w świecie fizycznym.<br />
To będą zapewne te chwile, w których łączymy się z innymi, nie wiedząc o tym. Szybujący myślokształt, nasz przedstawiciel, w naszym imieniu szaleje a my dostajemy zaledwie szczepy informacji, zajęci życiem fizycznym.<br />
W swojej relacji Rugwa napisała wyraźnie,- Zbyszek stal jakoś taki nieobecny, nie zwracał na nas za bardzo uwagi, był czymś zajęty.<br />
To jest to!!!<br />
 Gdy ją kiedyś zobaczyłem, to również tak stała, Ne reagując, jakoś nieobecna. Użyłem dokładnie tego samego wyrażenia. Wtedy, czekając na jej relacje przeczytałem.-  nie brałam udziału w eksperymencie. Zastanawiające jest w takim razie pojawienie się naszych myślokształtów, astralnych czy mentalnych sobowtórów stojących  w zastygłych pozach.<br />
Skąd się one biorą i dlaczego pojawiają się bez naszego świadomego udziału. Kto je tworzy. Podróżnik w astralu, czy nie wiedząca o niczym osoba. Artur E. Powell  twierdzi, ze podróżnik otacza sie osobami, które zapragnie zobaczyć i sam je wytwarza. Tak robią jego zdaniem zmarli. Żyją we własnym świecie, otoczeni znajomymi, śnią z nimi w astralu przygody. Może być ich wielu i dla każdego starczy po duplikacie z tego żyjącego. Nie pozostaje, to jednak bez wpływu na żyjąca  Jazn,  właściciela wypożyczanej przez kogoś formy, będącej zawsze jakimś pokrzywionym wyobrażeniem  nie trzymającym się na ogol pierwowzoru.<br />
Im bliższe prawdy jest wyobrażenie zmarłego, tym sprawniejszy jest kontakt z żyjąca jaźnią. Poprzez wyidealizowane wyobrażenia, odbiegające zbytnio od pierwowzoru, nieżyjący maja utrudniony kontakt z żyjąca na ziemi jaźnią. Tak jakby, przebarwione wspomnieniami nie nadawało się do przyswojenia przez żyjącego. To nie ja , odpowiada on wtedy, nie o mnie mowa i nie mnie ktoś szuka.<br />
Otaczamy się w śnie atrapami, śniąc przeróżne przygody o których nikt niczego nie wie i nie może potwierdzić. Sa jednak takie chwile  w których spotykane osoby reagują świadomie. Wielokrotnie to przeżyłem, mając potem potwierdzenie ze spotkanymi osobami.<br />
Jak to wiec przebiega?. Spotykamy we śnie trapa, czy czyjeś ciało astralne?<br />
 Odnoszę wrażenie, ze tworzymy na prawie każde zawołanie swojego wyobrażeniu-przedstwiciela, biorącego udział w śnionym spotkaniu.- mentalne lub astralne twory.<br />
Gdy ktoś nas sam wytworzy, możemy się z tym tworem również z łatwością  utożsamić i połączyć, gdyż wytwarzająca nasze wyobrażenie osoba oczekuje od nas kontaktu.<br />
To w zupełności wystarczy!<br />
Uzupełniamy wiec tak powstały myślokształt, nasza energia, przywłaszczając go sobie, dostarczając mu świeżych informacji, uaktualniając go naszymi wspomnieniami. Tak zagospodarowany przez nas czyiś myślokształt, może być również naszym nośnikiem swiadomosci. Są nam przecież znane opisy wnikania czyjeś jaźni w obce ciała astralne i współistnienie wielu jaźni w jednym pojeździe.<br />
Ożywiając go nasza energia,  bierzemy udział w czyimś śnie. Połączeni śnimy wspólnie ten sam watek, w tym samym ciele. Nie istnieje wtedy dla nas nie nasze. Wszystko jest wspólne, nasze marzenia jak i ukrywane ze wstydem wspomnienia.<br />
Nie ma wtedy intymności  ani podziałów. Śnione spotkania z ograniczona świadomością są bardzo skomplikowanym zjawiskiem, w którym zachodzi połączenie wszystkich ze wszystkimi, z udziałem wszystkich ciał subtelnych na wszystkich poziomach, trudnym do obserwacji,<br />
Zważywszy, ze dochodzi często do połączenia z naszymi wyższymi elementami, aranżującymi dla nas wspólny watek snu, cieszmy się, ze bierzemy udział w grupowym filmie, zawierającym w sobie frapujące dla każdego z nas zagadnienia, jednocześnie uogólnione w jeden wspólny motyw.<br />
Zastanawiam się teraz jak usprawnić komunikacje niefizyczna. Jakie są jej ograniczenia?  Dlaczego jedni z taka łatwością docierają do kogoś a inni ćwicząc wiele lat, nie maja żadnego potwierdzenia.</p>
<p>Osoby zaabsorbowane własnym rozwojem, maja utrudnione wspólne śnienie. Tak jakby nie byli zainteresowani uogólnianymi rozwiązaniami, pragnąc indywidualnych doświadczeń.<br />
Osoby otwarte na doświadczenia innych, z łatwością wchłaniają grupowe lekcje, traktując na luzie przerabiany materiał i nie biorąc sobie wszystkiego za bardzo do serca.</p>
<p>Ćwiczymy dalej!!!<br />
*<br />
<strong>HAITI &#8211; 3<br />
RELACJE UCZESTNIKOW.<br />
Wyprawa do krysztalu Brusa Moena i na Haiti-3<br />
</strong></p>
<p><strong>*<br />
morios</strong></p>
<p>czesc wszystkim <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  jestem nowy jesli chodzi o obei pewnie takich nie lubicie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  no ale coz zaryzykuje <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  tak czytam wasze wypowiedzi i niewiem co o tym myslec <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  o co chodzi z tymi spotkaniami itd ? naprawde sie tak spotykacie w astralu ? naprawde zgłupialem i prosze nie zartujcie sobie jeszcze dodatkowo ze mnie bo juz wystarczajaco mi sie w bani poprzewracalo <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>*<br />
Zbyszek </strong><br />
30.01.2010 &#8211; 23:56<br />
Nie, wlasciwie to się nie spotykamy , a szukamy śladów po sobie. Człowiek ma wiele, ze tak powiem części a my się staramy je spotkać lubi odnaleźć.. Jedne zawierają w sobie nasz ksztalt, taki sam jak ciało fizyczne a inne fragmenty z pamięcią.<br />
Gdy coś zobaczymy to się pytamy.<br />
-Hej stary a nie zgubiłeś przypadkiem jakiegoś kawałka?<br />
-A tak, zapodziałem gdzieś dzieciństwo i 3 kompleksy.<br />
-A wiesz właśnie mam jeden z twoich na garbie, bo mi sie przykleił i za diabla nie chce puścić.<br />
-A dzięki, ten był najgorszy, sam się go teraz pozbądź, ja już go nie chce.<br />
I takie to są nasze spotkania.<br />
A wiec lecimy w niedziele. Haiti jako cel ma dla duże znaczenie, . jest tam sporo ruchu, mnóstwo zasłużonych, będzie łatwiej o potwierdzenia. Ostatnia wyprawa to mega giga jazda z cyframi i filmem:)<br />
Mnie się cały tydzień tak ciągnęło:)<br />
*<br />
Wklejam historyjkę z notatnika o krysztale Brusa. Powtórka, ale coś dla początkujących parę info o krysztale Brusa.</p>
<p>Siedzimy sobie na krzesłach a Brus opowiada o nim. Mowi oszczędnie, wiadomo sami mamy go zobaczyć a potem podzielić się opisami.<br />
Zaczynamy powiedział.<br />
Siedzę na krześle a tu nic. Nagle pojawiam się przy podeście z kafelkami o szachownicy czarno- białej. Podest na 15 cm, szeroki na parę metrów w kręgu . Widać go dobrze, jak żywy. Odwracam głowę, wszystko się rozciera we mgle. Brus na 2 metry stoi obok mnie, ciągnie się jak mgła . E to niemożliwe, pomyślałem.<br />
Ale majaki.<br />
Otwieram oczy , spoglądam na sale. Ludzie siedzą na krzesłach , śpią chyba, nic się nie zmieniło. Wpadam znowu w siebie i szukam kryształu. Mam coś białego w szarości. Nie da się sprecyzować, okrągłe albo jajowate, mgli się odcinając od szarego tła. To przecież żaden kryształ, tylko bania neonowa!!<br />
Gdy Brus się pytał, to nie powiedziałem o kafelkach, myśląc ze to jakieś majaki.<br />
To był błąd. Trzeba się było odważyć. Gdy Brus wspomniał o podeście i kafelkach czarnobiałych, ludziom otwarły się gęby. Ja takie widziałam, i ja widziałam podest, wrzeszczeli wręcz podnieceni ludzie, w rożnych częściach pomieszczenia.<br />
Tez powiedziałem o kafelkach trochę się jeszcze wstydząc, przecież to majaki a on mówi ze są tam kafelki.<br />
Brus opowiadał dalej. Kryształ przykryty jest wielka kopula. Na ścianach bogata intarsja z drewnianych szpargałów, poprzetykana jest z rożnymi przedmiotami.<br />
Przy ścianie ciągnie się wysoka balustrada na pól pietra. Stoją tam ludziska i się czemuś przyglądają.<br />
W kopule znajdują sie boczne wyjścia, szerokie drzwi, do rożnych ogrodów( chyba 4). Jeden japoński.<br />
Dziewczyny opisywały fragmenty pięknej roślinności, bo ktoś gdzieś tam kogoś widział jak jechał na wielbłądzie.<br />
Na koniec Brus opowiedział ciekawostkę. Ten podest już dawno usunąłem ale on ciągle się pojawia kursantom, taki jest niesforny.</p>
<p>*<br />
W podróżach Moenowskich wystarcza koncentrować się na znajomych, by dolecieć do nich mentalnie. Wyobrażać sobie , lub wspominać z nimi rozmowę, no i trochę malusieńskiego transu do tego, przygapić się na chwilkę:)<br />
*<br />
Po odwiedzinach Sosny w jej śnie, mojej, nieistniejącej pracowni, na 2 pietrze , zona odśniła sobie natychmiast , ze spadam z bardzooooo wysokich schodów <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Ale nic ci się kochanie nie stało. wstałeś obtrzepałeś się i poszliśmy dalej.<br />
Mam schody w wynajmowanym domu, dwupiętrowe, z zaczętym od lat wielkim obrazkiem, ciągnącym się przez wszystkie kondygnacje. Zastanawiałem się kiedyś, czy na samej gorze, w obok pokoju córki, nie zorganizować zastępczej pracowni.</p>
<p>Hej Ajzis<br />
( niedziela rano)<br />
Mnie za to się śniło ze opuściłem obczyznę i powróciłem do Polski na stale. Gdy tak jęczałem, pojawił się głos. Co się martwisz, to ona to zrobiła. Pstryknęło coś we mnie i w głowie mi przejaśniało. Uśmiechnąłem się i coś puściło. Spotkałem wielu znajomych, objadałem się papierówkami, ktoś podrzucił truskawki w koszu.:)<br />
Parę dni temu, wysłałem myślowe pozdrowienie do Sylverki- Śniła w nocy horrory o obozie koncentracyjnym. Watek podobny do obejrzanego prze ze mnie w tygodniu filmu, tyle , ze bez gwałtów. Zareagowała blyskawicznie na zaproszenie z Norymbergi. wybierając się osobiście do Niemiec, ale w paskudnej juz dekoracji.</p>
<p>http://www.oobe.pl/park/index.php?automodu&#8230;;showentry=7551</p>
<p>pozdro i do jutra<br />
jeje</p>
<p>*<br />
<strong>ajzis</strong><br />
26 31.01.2010 &#8211; 10:41<br />
Moja relacja:<br />
Udało mi się wyjść:) W ogóle to zauważyłam, że w niedziele o wiele łatwiej przychodzi mi oobe, ta świadomość o tym eksperymencie wiele mi daje. Stoję na środku mojego pokoju i czuję,że coś mi ciąży na plecach i ciśnie mi na głowę, to było straszne, szarpałam się z tym jakiś moment, patrzę a to krzesło, myślę sobie co za astralne krzesło przyczepiło mi się do mojego astralnego ciała, trudno polecę może ktoś mi pomoże odkleić to ode mnie, niestety ciężar był tak dużo,że nie mogłam się wzbić. Nie wiem dlaczego, ale Zbyszku pomyślałam o Tobie, żebyś mi pomógł. I faktycznie od razu po tej myśli krzesło puściło, a ja czułam jak spływa tak pomału ten ciężar, wspaniałe uczucie, Dzięki Zbyszek! Od razu wystrzeliłam przez okno, latałam sobie podziwiając okolicę, było jak zawsze, niby nic się nie zmieniło, ale zaraz zorientowałam się, że nie ma śniegu,a przecież u nas wszystko zasypane. Pomyślałam o krysztale, zaczęło mnie gdzieś ściągać i traciłam widoczność, nic nie widziałam, po chwili zatrzymałam się i czułam ,że zawisłam a dookoła mnie ciemność, czułam ciemność i tą przestrzeń, czułam też ,że jest ktoś obok mnie. Jednak świadomość,że nic nie widzę, sprawił,że miałam już dość i zapragnęłam wrócić do ciała. Wróciłam bez problemu. To tyle na Haiti nie udało mi się dotrzeć, za dużo czasu straciłam szarpiąc się z tym krzesłem;)<br />
Go to the top of the pageReport Post</p>
<p>*<br />
<strong> rugwa</strong><br />
01.02.2010 &#8211; 15:15</p>
<p>Tym razem na Haiti wybraliśmy się wspólnie z Draqiem.<br />
Najpierw przy krysztale zobaczyłam Zbyszka i Draqa, widziałam też wiele innych osób, których nie mogłam rozpoznać – jawiły mi się jako snujące się szare cienie. Draq odstawiał jakieś śmieszne tańce, a Zbyszek po prostu stał i jakby czekał częściowo nieobecny. Wlazłam do kryształu, naładowałam się jego energią, a potem jakoś dostaliśmy się na Haiti – nawet nie pamiętam jakim sposobem.<br />
Znalazłam się w zdewastowanym miejscu, znanym mi z mojego ostatniego haitańskiego oobe. Zbyszek poleciał w górę – miał na plecach coś w rodzaju czerwonego plecaka z czerwonym krzyżem na białym kwadracie. Lecąc w sobie tylko znane miejsca krzyknął do mnie: Rugwa, ty zajmij się sektorem południowym! Draqa gdzieś straciłam z pola widzenia i jak się później okazało zawrócił, by ładować się i oczyszczać energetycznie.<br />
Chodząc po ruinach spotkałam Shanti – mojego dobrego duszka :* Shanti to przyjaciółka moja i Draqa, około 3 letnia dziewczynka o ciemnej skórze – nieokreślonej narodowości – coś w stylu Hinduski. Miała dziś na sobie różową sukienkę, włosy splecione w dwa warkoczyki, a w dłoni trzymała szmacianą lalkę. Shanti pomagała mi w odnajdywaniu ludzi.<br />
Zobaczyłyśmy budynek, w którym znajdowało się na moje oko około 30 osób. Ale co zrobić z taką dużą grupą? Nagle zobaczyłam jak niczym spod ziemi wyrósł biały kwadratowy budynek z czerwonym krzyżem – to szpital, w którym pracowali Pomocnicy, wszyscy bardzo szczerzę uśmiechnięci zresztą. Potrafiłam telepatycznie kontaktować się ze szpitalem; wysyłałam stamtąd karetki i nosze, zwoływałam pielęgniarzy i lekarzy. Niektórych ludzi odprowadzałam do szpitala osobiście, niektórzy szli do szpitala samodzielnie. Jednak nie każdy był taki chętny, część osób zachowywała się nieufnie, po prostu się bali, nic w tym dziwnego.<br />
Shanti pokazała mi jak za pomocą prostego gestu rąk uaktywnić czakram serca i wysłać z niego bladoróżową energię miłości. Ta budyniowa energia miała konsystencję dymu, w jakiś sposób „oszałamiała” ludzi – była jak mgła, wprawiająca w błogość i ekstazę każdego, kto się z nią zetknie. Dzięki temu błogostanowi ludzie przestali się bać i sami kierowali się do szpitala, wiedząc, a raczej czując, ze tam właśnie otrzymają upragniona pomoc.<br />
Shanti jeszcze coś tam pogrzebała mi sercu swoimi małymi paluszkami, usprawniając działanie mojego cza kramu. Dzięki temu moja różowa energia zyskała nową właściwość – oprócz nawoływania/zwabiania ludzi potrafiłyśmy za pomocą sercowej energii lokalizować osoby, ukrywające się jeszcze w ruinach. To było coś jak sonar <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  zlokalizowałyśmy kolejną grupę w tunelu zniszczonego budynku nieopodal. Gdzieś w przestworzach latał Zbyszek, wypatrując „zdobyczy” i sprawdzając jak sobie radzimy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Moja świadomość powoli słabła i razem z Shanti zdecydowałyśmy, że wystarczy już na tę chwilę. Wróciłam do kryształu, zrobiłam wewnątrz niego gigantycznego pirueta i cofnęłam swoją świadomość całkowicie do fizycznego ciała.<br />
Tyle ode mnie, pozdro <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*<br />
<strong>Pływak</strong><br />
po 22giej położyłem się i zacząłem medytacjami, koncentrując się na krysztale.Wywołałem swojego opiekuna z prośbą o poprowadzenie mnie na Haiti. W pewnej chwili znalazłem się w kręgu walk. To było zniszczone miasto, w którym panował totalny chaos. Ludzie uciekali przed sobą, kryli się po stojących jeszcze budynkach i ruinach. Jakiś chłopiec złapał mnie za rękę i powiedział: musimy przedostać się na druga stronę rzeki, bo oni zaraz nas zaatakują. Widziałem co jest po drugiej stronie (zburzone fabryki, zakłady, hale itp.) ale nie wiedziałem jak tam się przedostać.<br />
-Możemy tam przelecieć &#8211; mówię do małego<br />
-Ale ja nie potrafię. Idziemy do mostu.<br />
Niestety, most był zburzony. Wtedy zaczęli atakować. Przyłączyła się do nas grupka przerażonych cywili, dorośli, dzieci, wszyscy chcieli się ukryć. Otoczyłem ich opieką a chłopak, który mi towarzyszył od początku, zaprowadził nas do schronu. Był to zburzony budynek.<br />
-Znam tu pewne przejście na drugą stronę! &#8211; zawołał do nas.<br />
-No to jazda, szybko &#8211; pogoniłem go.<br />
Posuwaliśmy się przez jakieś ciemne pomieszczenia, potem zaczęło się robić coraz jaśniej, komnaty były już normalnie urządzone, widać było bogactwo i, co zwróciło moją szczególną uwagę, tapety, kolorowe tapety na ścianach. Potem była już tylko jasność i&#8230; zapadłem w sen.<br />
Całość mojego LD nie trwała długo w realu, chociaż tam wydawało się, że był to ciężki dzień i noc.</p>
<p>*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
Mój opis eksperymentu jest dosyć długawy, wiec wklejam jedynie linka.<br />
Zrobiłem na eksperymencie niecny podstęp:) Brawo dla Rugwy, nie dala się podejść,</p>
<p>*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
02.02.2010 &#8211; 23:54</p>
<p>No właśnie podejrzany mi byłeś przy tym krysztale &#8211; jak taka kukła stojąca i wpatrująca się w nicość <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jesteś gdzieś indziej i od razu skojarzył mi się eksperyment, w którym to ja byłam nieobecna, a ty wychwyciłeś mnie też jako taką kukłę. Może to jakaś kukłowata reguła <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
Fajnie Rugwa , ze dołączyłaś z takim zacięciem. Jeśli możesz, to opisz proszę dokładniej wrażenie jakie zrobiłem na tobie:) Z twojego opisu może jeszcze się da coś wygrzebać.. W w tym jak wyglądamy i jak się zachowujemy znaleźć powinniśmy wszelkie tajemnice świata.<br />
Iza nadesłała mi opisy przygód ze swoim psem. Nieprawdopodobne jak potrafiła się wspaniale z nim zestroić.<br />
Sam pamiętam jak mój psiak reagował na tatę, wracającego o rożnej porze do domu z pracy. Stal parę minut pod drzwiami i skakał jak opętany. Po chwil wchodzi tata do mieszkania i witał się z nim wesoło.<br />
Takie przykłady mnie bardzo cieszą. Nie dadzą się wyłgać nauką.<br />
Mam pomysł na kolejny eksperyment. Będziemy potrzebować jakieś zwierzaki lub wspomnienia o nich.<br />
Ćwiczenie będzie trochę trudniejsze, ale co tam. Damy przecież rade!!!<br />
Kiedy s w zoo przyglądałem się wielkiemu akwarium. Nagle wyskoczyło mi z niego wielkie monstrum, przez szybę, zbliżając się do mnie jak wielka ryba. Wstrząsnęło mną solidnie i zatrzepało z wrażenia, gdyż widziana forma była nieostra i wyskoczyła na wprost mnie z duża prędkością, z zamulonej, zielonkawej wody.<br />
Odsunąłem się ździebko przerażony. Po chwil, podpłynął w fizyku wielki zwierzak pod sama szybę. Nie widziałem go dokładnie, gdyż wkrótce znudzony sobie dalej popłynął. Była to jakaś wielka foka, czy najeżony jeleń morski z lornetką?<br />
Osoby nie postrzegające ciałek- myślokształtów, reagują na takie niefizyczne spotkania strachem i nieuzasadniona dla nich obawa, trudnym do określenia niepokojem</p>
<p>*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
Ok <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Stałeś przy krysztale niczym posąg &#8211; zupełnie nieruchomo ale mimo tego widziałam, że to ty. Wydało mi się dziwne, że się nie ruszasz i jak bardziej się przyjrzałam, to okazało się, że jesteś przeźroczysty &#8211; jakby to był tylko twój hologram. Mimo tego wiedziałam/czułam, że łapiesz kontakt ze mną i z Draqiem, którego zresztą widziałam bardzo wyraźnie pod kryształem. Inne osoby też widziałam, ale były poruszającymi się cieniami, z którymi nie mogłam załapać kontaktu, nie potrafiłam też rozpoznać ich tożsamości.<br />
Ta twoja kukła pod kryształem spełniała rolę jakby strażnika/pomocnika, który sprawdza czy eksperyment przebiega prawidłowo, czy wszyscy dotarli na miejsce, a jeśli nie to im w tym pomoże. Czułam na 100%, że nie jesteś tu obecny całkowicie, ale myślałam, że po prostu penetrujesz już Haiti, a swój hologram zostawiłeś dla spóźnialskich. Potem, po moim powrocie przyszło mi na myśl, że mogłeś być zupełnie nieobecny, ale szybko to odrzuciłam, bo wydało mi się mało prawdopodobne.<br />
Twój posąg, a raczej odczucie od niego pokazało jak z kryształu przedostać się na Haiti &#8211; niestety całej procedury nie pamiętam &#8211; wiem tylko, że polecieliśmy w górę. Twoja postać na Haiti była już inna od spod kryształu, bardziej wyraźna i zaangażowana &#8211; latała gdzieś, pomagając ludziom, i sprawdzając jak radzą sobie niedzielni eksperymentatorzy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Pomimo, że widziałam cię, a nawet rozmawiałam z tobą na Haiti to czułam, że twój hologram pod kryształem wcale nie zmienił swojego położenia &#8211; po prostu byłeś w kilku miejscach jednocześnie.<br />
To już chyba wszystko <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pomysł doświadczenia ze zwierzętami podoba mi się. W moim miejscu w Focusie 27 obcuję z lampartem i dwoma krokodylami, więc jakiś podkład pod zwierzęce energie posiadam <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/telepatia-4_2108.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telepatia</title>
		<link>http://cialka.net/telepatia-3_2061.html</link>
		<comments>http://cialka.net/telepatia-3_2061.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 12:18:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Telepatia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2061</guid>
		<description><![CDATA[Telepatia 1.-Kontynuacja wątku Haiti 2.-Telepatyczne połączenie- Sosna 3,- Jasnowidzenie * 1,- Powoli budzi się we mnie świadomość, mogę siebie postrzegać. Bez określonego miejsca, wyraźnie rozpoznawalnej przestrzeni, trwam świadomy. Ogarnia mnie wesołości, śmieje się. Wzrasta we mnie odczucia ruchu, coś się &#8230; <a href="http://cialka.net/telepatia-3_2061.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Telepatia</strong><br />
1.-Kontynuacja wątku Haiti<br />
2.-Telepatyczne połączenie- Sosna<br />
3,- <strong>Jasnowidzenie</strong><br />
*<br />
1,- Powoli budzi się we mnie świadomość, mogę siebie postrzegać. Bez określonego miejsca, wyraźnie rozpoznawalnej przestrzeni, trwam świadomy. Ogarnia mnie wesołości, śmieje się.  Wzrasta we mnie odczucia ruchu, coś się kreci i wiruje przy mnie.<br />
W oddali, z szarości wylania się postać. Zbliżając się do mnie, nabiera człekokształtnej formy. To dziewczyna,<br />
Impulsywnie zrywam się z łózka, stajać jej naprzeciwko. Nie mogę dostrzec je twarzy. Wydaje mi się znajomy. Gdy ja obserwuje, to zmienia swoje kształty, przyjmując rożne charaktery twarzy, dostrajając się do moich oczekiwań. Zmienia nawet swoje ciało, stajać się nagle wyższa osoba w kubraczku.<br />
Nie przejmuje się to anomalia, gdyż znam ja przecież dobrze.  Nie dbam zbytnio o jej imię, witamy się, wesołe śmiechy.<span id="more-2061"></span><br />
Szybkimi ruchami wyciągam jej z ciała 3 punkty, widząc wyraźnie niezwykle szybkie ruchy moich rak astralnych. Cos zmusza mnie do tego ruchu?  Staje się obserwatorem, tego zdarzenia, oglądając go z zewnatrz, z odległości paru metrów. Po chwili staje się sam tym wyciąganiem, odczuwając niezwykle intensywnie idee samego  ruchu.<br />
Domyślam się, ze uniezależnione ciało astralne, wykonało jakaś intencje, czyjaś myśl. Starając się zrozumieć jego zachowanie, tracę dostrojenie do astralnego ciała, odzyskując myśloczucie mentalne. Nie postrzegam już miłego gościa, jego kształtu, ale za to mogę śledzić i zrozumieć przebieg i cel spotkania. Reka astralnego ciała grzecznie mi w ciele dziewczyny, w okolicy jej lewej nerki, w tym właśnie miejscu mi jej brakuje. Puste miejsce w moim ciele po operacji.<br />
 Czego tam u niej szukam i czy na pewno u niej, pomyślałem zdziwiony. Pragnąc  wyjaśnić sens tej przygody, utraciłem warstwę mentalna, tracąc doznania astralne i mentalne. Utraciłem kontakt ze wszystkim znanymi mi wrażeniami. Jakieś wewnętrzne wsparcie, dało się mi jedynie odczuć i wzrastającą we mnie wesołość. Wniknął we mnie silny strumień przeszywającej mnie  energii.<br />
Strumień wesołości mnie wchłonął, drgam i pulsuje w jego rytm. Śmiejemy się wszyscy, gdyż nagle staliśmy się jakoś wieloma. Jeden, dwa, trzy, a może ich nieskończona ilość.<br />
Wspaniała zabawa się kończy, -odłączenie.<br />
Po chwilo ciszy, odczuwam siebie w pełni, rośnie mi koncentracja i pojawia się we mnie odczucie przestrzeni z możliwością samodzielnego wyboru. Pod powiekami, dostrzegam światło za oknami. Jest już jasno. Mamy wiec dzień, co za niezwykle spotkanie śniłem. O tej godzinie?</p>
<p>Kim była ta dziewczyna i jakie znaczenie miały te 3 punkty, zastanawiałem się przy porannej kawie. Zmieniała swoja formę , stajać się na chwilkę nawet Sosna. A wiec, reagowała na moje pytania, dostrajając się kształtem. Tak, nie będę nigdy wiedział, czy te zmiany samemu wywołałem. Postrzegany obraz mógł być widoczny tylko dla mnie, w umyśle mentalnym.<br />
Zmiany przebiegały przecież bardzo szybko.<br />
Mógł być jedynie moja wewnętrzną projekcja, jak narzucony na obraz filtr, deformacja na stabilnej, konkretnej i niezmieniającej się formie dziewczyny.</p>
<p>Zaglądając z ciekawości na bloga Rugwy, trafiłem na jej wpis.<br />
Spytałem ja wkrótce,-<em> a nie rozgrywała się twoja śniona przygoda miedzy 8 a 9 godzina, rano?<br />
Tak odparła , właśnie wtedy.<br />
Odzyskiwałam czwórkę dzieci na Haiti. Jedna dziewczynka nazywała sie Kari.</em><br />
Hm, Kari jak Karitas, w którym pracuje moja zona☺<br />
Czytając opis przygody Rugwy, doszukałem się wielu zbieżności. Na początku tygodnia, wybrałem się przecież mentalnej na Haiti, spotykając trojkę dzieci, Opis świetlnej winda Rugwy przypominał mi mój slup światła ,zrobiony z mojego ciała astralnego, za który chwyciły rękoma. dzieciaki<br />
Trzy punkty odrywałem potem od moich pleców, doszukując się śladów myślokształtów po dzieciakach.<br />
Jedno jest pewne, o tej samej godzinie, śniliśmy podobne watki.</p>
<p>Oddaje głos Sośnie, która zanotowała  również niezwykły przypadek.<br />
 Śniła o tej samej godzinie, treść wysłanej do niej, przez ze mnie, netem wiadomości.</p>
<p><strong>*<br />
sosna<br />
</strong><br />
Sen …..<br />
<em>2,- Obudziłam się przed ósma rano…myślę”cóż za uboga noc,nic się dziś nie śniło…”…ach położę się jeszcze na godzinkę, pomyślałam…usnęłam ponownie…nachodziły mnie jakieś ciągle glosy …ze gdzieś się z kimś umówiłam ,a śpię…ze gdzieś miałam iść, coś obiecałam zobaczyć..a śpię….itp…myślę sobie, to wezmę kota mego, na spacer (choć nikt przecież tego nie robi…)..spacer po starym mieście, pochwale się znajomemu przy okazji tym moim zwierzakiem….poszłam….i trafiłam dość szybko na starówkę…pięknie, tak jak lobię…wąskie uliczki, stare kamienice, słonko przeciskało się pomiędzy nimi….stoliki z białymi obrusami porozstawiane…kelnerzy uśmiechnięci w białych koszulach i krawatach biegają, zapraszają…nagle słyszę głos…ktoś mnie wola…to jeszcze nie czas na spotkanie ze znajomym Malarzem….patrze koleżanka z dziecięcych lat…z jakaś inna panią (nieznajoma)…kope lat..chodź na kawę.. zapraszają…usiadam w słońcu z mym panem-kotem..i ona opowiada coś ,szczebioce ,śmieje się ..ja tylko słucham i czasem niecierpliwie spoglądam na zegarek (czas ucieka)…druga osoba ,to starsza pani ,siedzi z nami przy stoliku i jest strasznie przygnębiona, smutna, milcząca, ma spuszczona głowę, nie widzę dobrze jej twarzy…nie znam jej, wiec nie mam odwagi by cokolwiek pytać…..nagle w oddali pojawia się postać owego znajomego artysty…idzie w moja stronę z uśmiechem na twarzy…myślę “wszyscy tacy radośni …tylko ta starsza pani nie…”…odchodzę od stolika i podążam w milczeniu za znajomym..gdzie mnie prowadzisz pytam…on na to …”chodź, pokaże ci gdzie moje miejsce…”…wchodzimy w stare uliczki, wyłożone “kocimi łbami”…tam,do jednej ze starych kamienic …starymi schodami ..jakby na poddasze..strych …stare drewniane schody skrzypią tajemniczo pod nogami…i nagle Malarz otwiera pięknie oświetlone słońcem pomieszczenie…pracownie…pełne sztalug.. obrazów i jeszcze niedokończonych płócien…ooooo boooze jak tu pięknie mowie…on..nie zwracając na mnie uwagi, zakłada swa stara koszule flanelowa, w kratę, upackana farbami i zaczyna malować…ja nagle przypominam sobie ,ze kota nie ma…wpadam w panikę i czuje ogromny strach ….ojj będę miała za swoje jak wrócę do domu….nagle patrze…aaaa kocur wyłazi spoza sztalug…z ulga oddycham i budzę się ..nagle..można by rzec zrywam się ..siadam na łózko …iii…widzę postać stojąca w drzwiach….i nie wiem czy to dalej sen czy już nie…..postać mężczyzny…ale nie rozpoznaje twarzy….ubrany w ciemne spodnie i pulower…stoi i patrzy na mnie…jestem pewna ze go znam…ale za chwile znów nie…po co przyszedł..czego chce nie wiem…nie mówi…zakłada ręce niedbale jedna o druga, zmienia nogę …opiera się o futrynę drzwi i …nieeee znikaaaaa….reeeety myślę sobie …gdzie ja jestem…kładę się szybko znowu…wciskam głowę pod kołdrę..i próbuje na sile zasnąć..bo uświadamiam sobie ze to nie sen…i kim jest w ogóle facet w moim pokoju…..(?)…nie zasypiam…wyłażę z pieleszy…ale gościa już nie ma…jestem tylko ja i kot….<br />
Taki to był dziwny sen ,po ponownym porannym zaśnięciu miedzy 8-9 ta rano…..</em></p>
<p>*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
3,. Jasnowidzenie</em><br />
Ha, ha, napisała mi potem Sosna. Porównałam godzinę wysłania twojego maila, to się zdarzyło w czasie mojego snu. Wtedy go wysłałeś, gdy ja śniłam malarza.<br />
Dokładnie nie pamiętam treści mojego  listu. Był bardzo zdawkowy. Od dłuższego czasu, oczekiwałem od Sosny relacji z odzyskań na Haiti. Zwlekała z napisaniem swojej relacji już od paru dni.<br />
Jedno jest pewne to, ze szykowałem się do pracowni, pisząc o tym w liście.<br />
 Ubierając się, wybrałem pomarańczową, flanelową koszule, bardzo wygodną w pracy. Długo ją szukałem, gdyż gdzieś się zawieruszyła.<br />
Przed wielu laty, miałem flanelowa koszule w kratki, mieniąca się od khaki poprzez błękity do fioletów.  Czyżby, to ta właśnie koszula pojawiła się w śnie znajomej. Powiedziała, ze była w khaki i błękity i  ta smutna kobieta. Zmarła przecież przed paru dniami właścicielka mojego mieszkania.<br />
Dosyć dobrze przypominam sobie momenty, gdy milkłem w bezruchu, przypominając sobie przebieg naszych wspólnych eksperymentów. To właśnie w takich momentach. bylem już wielokrotnie postrzegany przez znajomych w astralnej postaci. Mój myślkształt,- ciało astralne, zmieniało często ubranie, zapisując w sobie moje zainteresowania, lub znaczące zdarzenia z ostatnich dni. Mogę wiec przypuszczać, ze chcąc ponaglić znajoma, zajrzałem swoja nieświadoma częścią do niej, stajać przy jej drzwiach. Miałem sen parę dni temu, stałem przy drzwiach, ale we własnym mieszkaniu. Pamiętam doskonale ten moment, gdyż odzyskałem na chwilkę świadomość.</p>
<p>Przed 2 dniami, wkleiłem Sośnie pochwale za zdjęcie kota na naszej klasie. Czyżby te wszystkie elementy zdarzeń w świecie fizycznym, zaowocowały śniona wizja u koleżanki i to dokładnie w momencie, gdy spisywałem list. Prawdopodobnie tak.<br />
Sosna wielokrotnie wspominała mi, ze nie może się opędzić od ludzików, cieni towarzyszących jej cale życie. Obserwują ja, stojąc milcząco w pobliżu. Przypatrują się, oczekując jakby czegoś. Co za straszne zaburzenia, śmiejemy się. To są symptomy schizofrenii. Ha, ha , rozładowujemy śmiechem atmosferę.<br />
Ach znam doskonale juz to zjawisko, Sam je postrzegam a nawet wiem, ze jestem przyczyna powstawania takich ludzikocieni. Wyraźnie rozpoznaje ten stan, gdy wpadam zamyślony w rodzaj letargu, trwającego często zaledwie sekundy. Wyobrażam sobie wtedy jakieś zdarzenia, odtwarzając znane mi rozmowy lub przygody. To jest właśnie ten moment, w którym wysyłam moje niefizyczne macki w przestrzeń niefizyczna, szukając myślowego kontaktu z rożnymi osobami.<br />
Czy jest to dla nich niebezpieczne?<br />
Bardzo często tak. Zwłaszcza dla tych bardzo wrażliwych na czyjeś myślokształty. Potrafią one na nich bezpośrednio wpłynąć, narzucając im obce cele. zmusić do nieprzewidywalnych dla nich ruchów i skojarzeń, nie mających żadnego dla nich uzasadnienia.<br />
Mamy rożne ciała subtelne, którymi posługujemy się w takich chwilach. Od  rodzaju ciał subtelnych, bioracych udział w niefizycznej rozmowie, zależeć będzie efekt i sposób w jaki one na nas wpłyną.<br />
Niektóre z odwiedzających nas myślokształtow są skore do rozmowy a niektóre jak anonimowy rzezimieszek, wytracają nas z koncentracji. Tracimy wtedy szklanki z reki, potykamy się na gładkiej powierzchni, tracimy watek w rozmowie, czy pokrywamy się ze wstydu czerwienia. Dostajemy dziwnych drgań i ciążenia na całej powierzchni ciała. Reagujemy na wiele sposobów, w zależności od naszej  kondycji  psychicznej i nastroju chwili.</p>
<p>Jadać do pracowni dopadła mnie natrętna myśl o Wolfgangu, któremu pewnie brakuje papierosów, Uuu,  winien jestem mu paczkę, chwila wstydu, jeszcze jej nie oddałem. Rozważałem przez chwilkę jaka mu powinienem kopic, taką samą jakie mi podarował z Aldika czy te ze stacji paliw, trochę droższe ale markowe papierosy. Rozmyślania te zajęły mi cala drogę do pracowni. Wchodząc do jego biura, rzuciłem mu marlboro na stół, mówiąc a ty robisz kawę.<br />
Wolfgang przyszedł do mnie po minucie, cały roześmiany. Ha telepatia!<br />
Wiesz, to było pierwszy raz jak ciebie poprosiłem byś mi kupił fajki, skoro i tak  jedziesz autem. Dzwoniłem, ale nie podniosłeś telefonu a wiedziałem, ze jesteś  w drodze. Dzięki,- szeroki uśmiech na twarzy.<br />
Przed chwilka bylem w sklepie i kupiłem sobie te tanie.<br />
Gdy poszedł zastanawiałem się, co wlasciwie zaszło. Wolfgang poszedł do sklepu, właśnie do tego, którego sam brałem pod uwagę. Przypominając sobie treść wewnętrznego dialogu,  rozdzieliłem z trudem własne myśli od jego. Rzecz wręcz niemożliwa do postrzeżenia, gdy nie mamy żadnego potwierdzenia</p>
<p>Dzisiaj przytrafiła mi się jeszcze jedna przygoda, która mnie już przerosła.<br />
W południe zadzwoniła znajoma pytając, czy mam brązową farbę. Musze pomalować figurki do toalety. Panią i pana na drzwiach w  nowo otwartym lokalu.<br />
( Brała nieświadomie udział w przygodzie z Sosna, właścicielka białego psa i stołów z metalowymi nogami, w nowym wydzierżawionym lokalu.)<br />
Przykro mi,  nie mam teraz pod ręką, musisz chyba kupić,<br />
Wychodząc o 14 godzinie z domu, zabrałem słoik niedopałków papierosów z ogródka, dający się ledwo już zakręcić od przepełnienia. Zbierałem je cały miesiąc. Dzisiaj tknięty niepokojem, postanowiłem je wyrzucić z całym słoikiem do śmieci na dworze. Zapakowałem w malutka, plastykową torebkę i zaniosłem niegrzecznie do śmietnika.<br />
U , taka mała torebka, rozległ się tajemniczy głoś w mojej głowie. Wyrzuciłem do kontenera.<br />
Bum, trzasnęło szkło o ściankę plastykowego pojemnika, nie roztrzaskując się na szczęście.<br />
Dwie godziny później, zadzwoniła znajoma ponownie. Wisz co mi się stało?<br />
Nie uwierzysz!!!<br />
To mów, uśmiechnąłem się, licząc na jakaś sensacje.<br />
Dostałam farbę od znajomych, w słoiku szklanym. Zapakowałam w papierowa torebkę i chodziłam z nią tak długo po mieście. Na dworcu, weszłam do sklepu i przy drzwiach rozerwała się torba. Słoik pełen farby roztrzaskał się o podłogę, rozpryskując na wszystkie strony. Co za wstyd, a ile było czyszczenia , to prawie 3 litry łososiowej farby. Trochę regały oberwały<<<<<<<br />
Ha,  lubię łososie -odparłem, miałem dzisiaj na obiad.<br />
Chyba torebka  zamokła jak tak biegałam po mieście. Szklanki się na polkach ubrudziły, w 5 osób je czyściliśmy. Uf, a ja właśnie czyściłem pierwszy raz od tygodnia szklanki do kawy i to przed minuta.<br />
Gdy usiadłem po tej rozmowie,  poszedłem po rozum do głowy. Ne jestem przecież przesadny, ale co się dzisiaj do diabla ze mną dzieje. Chciała pomalować pana i panią na drzwiach toalety. Ja znaczy pan, taszczę słoik i pani- ona godzinę później również go dźwiga. Razem  nam spada z łomotem. Mój do kontenera celowo a jej w sklepie przypadkowo.<br />
Pod drzwiami się roztrzaskał. Znowu drzwi?<br />
 Najpierw goscio stoi przy nich u Sosny a teraz farba się leje jak krew przy nich. A miało być przecież tak pięknie!!!</p>
<p>Zdarzyło mi się również dzisiaj coś wspaniałego. Wczoraj wieczorem powiedziałem zonie zacietrzewiony, ze zarobie jej dwukrotna pensje.<br />
Dlaczego?<br />
Gdyż naśmiewała się z mojej mizernej kondycji finansowej. Parę godzin później zadzwonił znajomy. Przyjedz, mam coś dla ciebie.<br />
Dzisiaj rano, rozmawiając z niezwykle zacnym klientem, podwyższyłem wielokrotnie cenę moich obrazów by się  choć raz nie zgadzało moje jasnowidzenie.<br />
Przecież starczy tego na jeden dzień!!!</p>
<p>&#8230;&#8230;&#8230;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/telepatia-3_2061.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telepatia</title>
		<link>http://cialka.net/telepatia-2_1157.html</link>
		<comments>http://cialka.net/telepatia-2_1157.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 13:26:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[EKSPERYMENTY]]></category>
		<category><![CDATA[Telepatia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1157</guid>
		<description><![CDATA[Herbina Jak już nadmieniłam, wcześniej myślałam o przesłaniu myśli- obrazu figury geometrycznej. Sadze jednak, ze to dla Was zbyt łatwe i niewiele wnoszące by było. Lepiej by było przesłać obraz. Tak wiec będę patrzyła na pewien obraz, jest na nim &#8230; <a href="http://cialka.net/telepatia-2_1157.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/09/Telepatia.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1164" title="Telepatia" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/09/Telepatia-300x231.jpg" alt="Telepatia" width="300" height="231" /></a></p>
<p><strong>Herbina</strong><br />
Jak już nadmieniłam, wcześniej myślałam o przesłaniu myśli- obrazu figury geometrycznej. Sadze jednak, ze to dla Was zbyt łatwe i niewiele wnoszące by było. Lepiej by było przesłać obraz.<br />
Tak wiec będę patrzyła na pewien obraz, jest na nim wiele elementów, zapomnijcie o figurach geometrycznych, po prostu skupcie się i zapiszcie to, co widzicie, czujecie czy słyszycie .<span id="more-1157"></span><br />
Chodzi o to, żeby nie kombinować, nie brać tego na logikę tylko wyczyścić umysł jeżeli ktoś potrafi, a jeżeli ktoś nie potrafi po prostu przyjąć, ze poczuje to, co jest wysyłane. Zapisywać trzeba wszystko, co do głowy przychodzi, bo to jest wtedy bardzo podobne do mentalki- kiedy się myśli, ze coś jest nielogiczne i wtedy wewnętrzny interpretator natychmiast wprowadza ograniczenia a potem się okazuje, ze przecież sie te myśl, ten obraz otrzymało, tylko się nie zaufało intuicji i pozwoliło się wkręcić interpretatorowi z jego logika.<br />
Ponieważ będzie to obraz , na którym wiele się dzieje, to na pewno okaże się, ze tak jak podczas mentalki jedna osoba odebrała ten element, inna inny, pozwala to bardziej zrozumieć własny odbiór, to jest ważniejsze niż to, czy sie wszystko zgadza, właśnie te niuanse, takie jak; dlaczego odbieram to a tamto jest dla mnie zakryte, jak traktuje własny odbiór, czemu nie ufam temu, co czuje, jakiemu sposobowi myślenia ufam , jaki sposób interpretacji ma mój wewnętrzny interpretator- jakie filtry włącza, czy lepiej odczuwam gdy się mocno koncentruje czy lepiej jak traktuje to zupełnie na luzie, tak po prostu jak zabawę.<br />
To wszystko jest dużo ważniejsze od tego ile elementów się zgadza.<br />
Po zakończonym eksperymencie zrobię zdjęcie temu obrazowi i postaram się umieścić go na forum, aby każdy mógł zobaczyć co próbował widzieć czy nawet zupełnie widział.<br />
To, co kto widział , czul lub słyszał dobrze byłoby przesłać jednej osobie na pryw.<br />
Od poniedziałku do środy będę miała utrudniony dostęp do kompa wiec musi te wiadomości odebrać ktoś inny. Kto sie pisze na zbieranie info?<br />
Dopiero jak informacje zostaną zebrane możemy umieścić je na forum.<br />
Bardzo proszę osobę chętna do zbierania info na pryw. o zgłoszenie się do tej roli.</p>
<p>W następnym tygodniu następna chętna osoba może przesłać obraz tego, na co patrzy.<br />
Pozdrawiam i ciesze się, ze się możemy pobawić i przy okazji uczyć.<br />
*<br />
<strong>Starr:</strong><br />
Widziałem ulicę z dawnych lat, samochody z rocznika 30&#8242; &#8211; 40&#8242;. Spacerujących ludzi, na pierwszym planie zakochana para. Kobieta w białej sukni z parasolką w ręce. Jasny dzień w odcieniach szarości. Oprócz tego widziałem ptaki lecące po niebie. Przemknęło mi coś w ogóle z innej bajki: lew za klatką o płomiennej sierści. Pod koniec odczuwałem odczucie gorąca i napięcia.<br />
Byłoby lepiej gdyby wcześniej nic nie sugerować co do obrazu. Na samym początku mimo woli przypomniałem sobie, że to ma być obraz z wieloma elementami i jakoś od razu mój umysł skojarzył to z tłokiem a następnie z bitwą. Nieważne, odsunąłem to od siebie ale mogło to mieć potem wpływ na resztę. Przy takich próbach lepiej jest nie wyjawiać szczegółów by nikt niczego nie oczekiwał.<br />
<strong><br />
Doloreska:<br />
</strong><br />
Więc&#8230;co do obrazu.Trudno mi jakoś było więc piszę to, co wpychało się na chama <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Po pierwsze konie. Nie widziałam ale &#8222;czułam&#8221;, że konie i już:) nie potrafię tego czucia wytłumaczyć<br />
Po drugie, znalazłam się gdzieś? Nie wiem gdzie, Jakieś wzgórza, w dole z zatoki wypływa k statek i &#8222;trąbi&#8221;- wiecie o co chodzi. Nie wiem skąd mi się to wzięło:) Może faktycznie cosik takiego na obrazie było?<br />
I obraz, jakby ktoś kogoś malował <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
*<br />
<strong>Korna</strong><br />
Wymieniam po kolei co widziałam:<br />
las, myśliwi, dziewczynka, strumień lub górski potok, chmury, wozy, polowanie(?), wokół w oddali zboże, wiejskie chałupy, kamień, stół, mebel, wrażenia: hałas, huk, wołanie, śpiew (?), serce, anioł, wiatr, góry, konie, jakiś młody chłopak ubrany tak jak myśliwy, wojskowy?<br />
I to wszystko. nie wiem czy poprawnie zinterpretowałam, ale wydaje mi się że ten pejzaż przedstawia polowanie w lesie i wokoło panuje niezly chaos.<br />
*<br />
<strong>Herbina</strong><br />
Na obrazie jest bardzo wiele elementów, dlatego miałam nadzieje, ze sprawa nie będzie trudna, bo każdy może odebrać inny element.<br />
W niedziele kolo południa oglądałam przypadkiem w necie zdjęcia koni, pomyślałam sobie wtedy, ze nie powinnam się na tym koncentrować, bo potem jak będzie czas eksperymentu to ktoś może przypadkiem odebrać konie, pomyślałam wiec: nie ma koni, nie było żadnych koni!<br />
Wieczorem jak rozpoczął się eksperyment, to po chwili pomyślałam sobie: &#8211; o cholera, teraz będą mi ludzie po mieszkaniu latać ! Nie spodobało mi się to, ale pomyślałam, ze skoro już tak wyszło, ze się na tym obrazie miałam skupiać ( planowałam to od kilku dni) to doszłam do wniosku, ze niech będzie.</p>
<p>Zbyszek najpierw pomylił dni i skupiał się dzień wcześniej , z tego, co mi przesłał sms-em zgadzały się pewne elementy- kobieta naga ( na obrazie półnaga) , coś na ksztalt zakrętki z dziurka w środku ( elipsy będące jakby opisem na ciele mężczyzny), pisał tez coś o trójkącie ( na obrazie mężczyzna rysuje na piasku wzory- są wśród nich trójkąty).<br />
W niedziele Zbyszek napisał, ze nie mógł się skupić, miał skojarzenia z panorama racławicka i babka , która kręciła parasolem. Więcej szczegółów z jego relacji nie pamiętam ( musiałam wykasować sms-a, Zbyszek pewnie sam napisze na swoim blogu więcej).</p>
<p>Z relacji ludzi można wywnioskować, ze zamiast odbioru obrazu,na którym się skupiałam powstała jakaś wspólna wizja, pewne elementy są wspólne, choć z obrazem, który wysyłałam niewiele maja wspólnego to uważam wynik eksperymentu za interesujący, Zbyszek pokusi się o szersze spojrzenie i może analizę sprawy.<br />
Pozdrawiam . Możemy eksperymentować dalej jeżeli ktoś ma ochotę, to fajna zabawa .Nie ma sensu się zniechęcać, po prostu poznajemy swój odbiór.<br />
Zdjęcia obrazu ukażą się jak uda się kontakt e-mailowy z Twistoidem, już prawie udało mi się wysłać zdjęcia, ale okazało się, ze za duży plik, a ja nie mogę go zmniejszyć, tak wiec zdjęcia za jakiś czas&#8230;<br />
*<br />
<strong>Star</strong><br />
Ciekawa sprawa: motyw wojny, kobiety z parasolką oraz koni się potwierdziły. Opis Korny też można w pewnym sensie podpiąć pod panoramę racławicką: wojskowy, duży zamęt, wiejskie chałupy (w bitwie wzięli udział chłopi).</p>
<p>Jeżeli są chętni to możemy powtórzyć doświadczenie w tą niedzielę. Mogę przesyłać obraz. </p>
<p><strong>*<br />
Zbyszek</strong><br />
Zadaniem Herbiny było wysłanie o 22 godzinie telepatycznie obrazu, do meldujących się osób z forum. Osobiście nie były jej znane zgłaszające się anonimowo osoby a osobom tym obraz który wyobrażała sobie Herbina. Nad wyraz paskudny eksperyment, pomyślałem.<br />
Spodziewając się figur geometrycznych, postanowiłem wpłynąć na Herbine, by przyjęła moja figurę za własną.<br />
Parę godzin przed oficjalnym rozpoczęciem wyobraziłem sobie trójkąt, wizualizując wkrótce rożne warianty tej formy. Kręcąc je w wyobraźni, postrzegłem naprzeciwko mnie szybko wirującą piramidę, zamieniającą się w stożek. Teraz pędem do Herbiny, zanim nie zniknie. Naprzeciwko mnie pojawiła się stojąca dziewczyna w sukience. Obraz jej był niewyraźny. Zmuszając by przybrała postać Herbina, wręczyłem jej kręcącą się jeszcze piramidkę. Figura dziewczyny ożyła i pełna temperamentu wbiła mi go w ciało, dając mi w zamian kwadrat. Plaska figura  przekształciła się w kręcącą się w środku kostkę Rubika. Za plecami słyszę BĘDZIE KOSTKA RUBIKA, ZOBACZYSZ- natychmiast zapominam treść tych slow.<br />
Ten sprytny wybieg tak mnie pochłonął, ze zapomniałem o moim podstępie. Kostka wkrótce stwardniała i utraciłem ochotę na zabawę. Uf , jestem znowu na krześle. Twarda sztuka z tej Herbiny, nie będzie łatwo. Odczekuje chwile i znowu znajduje się naprzeciwko niej. Siedzi na kanapie jak na  zdjęciu w naszej klasie.<br />
Obraz trwa chwilkę, dziwnie tętniący życiem. Nagle pojawia się naprzeciwko mnie sylwetka  dziewczyny w jasnej sukience z niebieskimi plamami, trzymająca  w ręce parasol, który zaczyna kręcić. Parasolka nabiera rozpędu i wiruje coraz szybciej. Sylwetka traci swoja formę a ruch parasole staje się zamazany, wywołując w otoczeniu  kręgi.<br />
Otrząsam się z niezwykłego wrażenia i postrzegam znowu niewyraźną postać z wirującym parasolem. Tym razem przemienia się on w metrowego  grzyba, wytracający powoli wirujący ruch. Gdzieś z oddali dobiegają do mnie wyraźne słowa,- A JA CHCE TAK.<br />
Nie poradzę sobie z nią, uparciuch z tym kręceniem,- pomyślałem.<br />
O 22 godzinie przystąpiłem do eksperymentu. Zaskoczyła mnie reakcja Herbiny.<br />
Była nadąsana i wyraźnie rozdrażniona. JUŻ TO ROBIŁAM,- wrzasnęła. Zniechęcając się po takim przyjęciu, zaprzestałem dalszych prób.<br />
W nocy świadomie śniłem. Pojawiłem się w mojej sypialni naprzeciwko komody z bielizna. Otwierając szufladę zaciekawiony jej zawartością znalazłem  szkatułkę z wyciętym kręgiem w denku.  Szkatułka sczerniała, rozpuszczając  się w przestrzeni.<br />
Krąg w denku stal się jedynie dla mnie widoczna forma. Wiec kolo, pomyślałem jest ta figura.<br />
Następnego dnia, wychylając się przez okno, wysunęło mi spontanicznie wzrok na stojący na dachu posag nagiej greckiej dziewczyny. BĘDZIE TAK- słyszę Kolejne słowa NP- ka gdzieś z za pleców.<br />
Tak ja w ustawieniach, cala moja uwaga została przeniesiona w jej miejsce.<br />
Ocho, mam cie,- ciągnie mnie samemu, bez mojej woli-nawet Stachu mówi, ze tak będzie. Spoglądając na jej nagie ciało, dopatrzyłem się znowu kola. Uf nie uwolnię się od tych kolek. A może kolo z cięciwą, haha zaśmiałem się trochę szubrawczo.<br />
Wieczorem dowiedziałem się od Od Herbiny, ze pomyliłem dzień eksperymentu i nie forma geometryczna jest tematem ćwiczenia a wiszący w jej mieszkaniu obraz na ścianie.<br />
Wyobrażając sobie jej obraz, znalazłem się na kręconych schodach, prowadzących do Panoramy Racławickiej. Ich potężna konstrukcja, gładka, bez stopni, ciągnęła się spiralnie w gore nie mając końca. Czyżby to Panorama Racławicka? Jest zbyt wielka, by ktoś sobie ja powiesił. Może konie Kosaka? Skrywają  się w tym jakieś podteksty?<br />
Wskoczyłem na chwilkę do obrazu, przypominając sobie jego najciekawsze fragmenty. Szczególnie chałupa dobrze utkwiła mi w pamięci. Udało mi się nawet wykształcić jej obraz z walającymi się po ziemi mlecznoneonowymi badylami.<br />
Hm chwila zadumy. Jakiś obraz Renoir , z dziewczynami? Ta była przecież tak natrętna, z tym kręceniem parasolki, ze wywirowałaby nim pól astrala.<br />
Pojawiam się w jakimś pokoju, wspinając po wielkiej drabinie, jak na budowie. Odwracając się dostrzegam przed sobą obraz. Jedynie w lewym górnym rogu,  widać było bardzo wyraźnie  fioletowe plamy, jakiś zarys czyjegoś ubrania.<br />
Przypomniałem sobie chwile, gdy zaniechałem podstępnej sugestia trójkąta, przygotowanej dla Herbiny. Wtedy na znak pojednania wysunęła się z prawej strony łapiąca moja dłoń ręka, zapraszając do tańca.<br />
Gdy Herbina opisała mi swój obraz, zastanawialiśmy się wspólnie nad znaczeniem wirujących kręgów. Dziewczyna kręcąca  natrętnie, parasol, kolo w szkatułce, i kręcone schody racławickie, nie wspominając już figurki greckiej. Przypomniałem sobie jeszcze,- gdy ściągnęło mi  w czasie pracy na dachu wzrok na pędzące samoloty. Całkiem normalne postrzeganie poboczne ruchu, od tego sa pręciki w oku,- sam już o tym pisałem, tyle ze było w moim spojrzeniu coś więcej, coś z przymusu ruchu jaki ma miejsce w ustawieniach hellingerowskich.<br />
Obrazu Herbiny jeszcze nie widziałem, opisała mi go jedynie w paru słowach. Wystarczyło to jednak by posklejać w całość wspomnienia i skorygować ich tres.<br />
Gdy go zobaczę, zrozumie zapewne więcej z towarzyszących mi odczuć.<br />
Gdy podły słowa, na obrazie jest Etiopka, lecą ptaki, są również elipsy, to przypomniałem sobie jeszcze istotny szczegół.. Idąc przez miasto postrzegłem wiszący na przestanku autobusowym plakat  ze zdjęciem górnej górna części ciała dziewczyna, w szaro fioletowym ubraniu, przeciętej wielkimi półkręgami, cieniutkim liniami, przebiegającymi regularnie po całym zdjęciu. Idąc ulicami niczego na ogol nie dostrzegam. Tym razem utkwiłem wzrok na plakacie aż mnie trochę przefazowalo. Cala postać zmieniła formę, stajać się ciemniejącą plama. Zobaczyć go wklejonego w w budkę autobusowa nie było łatwo.  Wybiorę się jeszcze raz na spacer ta sama droga i sprawdzę, gdyż nie wiem czy rzeczywiście ja widziałem i naciągam  teraz fakty, czy może od tych ćwiczeń astral plącze się mi już w żywe oczy.<br />
Jedna niezwykła rzecz przytrafiła mi się w czasie tego ćwiczenia.  Zobaczyłem  profil kuzyna, ( rodzaj wycinanki z czarnego papieru). Dzień potem, dowiedziałem się od zony, ze kuzyn zawitał z dziewczyna w Norymberdze.<br />
Na dniach zobaczyłem idącego Noble, jak żywy, w pomarańczowej bluzie i w żołnierskich portkach w plamy. Miał równo przylegające ręce do ciała, zgięte w łokciach. Tym razem wiem o co chodzi,- Noble potrzebuje obrazek do swojego tekstu. Jego ciemno pomarańczowa bluza, była zapewne wizualizacja wrażenia jakie odnoszę oglądając jego zdjęcie na naszej klasie. Wydrukowane jest na niej wielkie czerwone serce.<br />
Teraz jest już środa. Szukanie obrazu pochłonęło mi 4 dni. Uświadamiam sobie co rusz delikatnie przemykające prze zemnie doznania, ciężkie do określenia wspomnienia.<br />
Gdy malowałem w poniedziałek geometryczne formy, by zaoszczędzić czasu, wewnętrzne odczucie sugerowało mi linie po okręgu.  Malując zadowolony geometryczne bloki od lat, zdziwiłem się pojawiającej się we mnie nowej idei, zajmującej przecież tak dużo czasu w realizacji.<br />
Delikatnie i bardzo sugestywnie przewijające się w nas idee, są często następstwem nieświadomych eksploracji niefizycznych.<br />
Po obejrzeniu zdjęcia Herbiny wybrałem się na przestanek autobusowy. Ups, byl powieszony w aluminiowej ramie, ale w innym miejscu. Była to również całkiem inna dziewczyna.<br />
Po pijaku , upierałbym się, ze ta moja wyglądała jak ta Herbiny, tyle ze się ubrała.</p>
<p>Czytając relacje Stara, Korny i moja dostrzec można sporo podobieństw.<br />
Udało się nam stworzyć wspólny śniony plan, który rozwijaliśmy indywidualnie. Moje zainteresowanie malarskie i ciągota do wielkich obrazów, skierowała eksperymentujących na pola racławickie, po których spacerowała Korna<br />
Półnaga kobieta z kręgami ze zdjęcia Herbiny, przyjęły  formę stojącej pani  z wirującym parasolem. Unikając skrepowania zakryliśmy ja ze Starem sukienka. Myślę ze to Herbina przyjęła nieświadomie jej postać, kręcąc w rekach parasol, będący  uogólnionym kształtem wszystkich elips, zawartych w półnagiej kobiecie ze zdjęcia. Gdy odwrócimy zdjęcie o 180 stopni to z łatwością dostrzeżemy wpisana tam formę parasola i grzyba.<br />
Kręgi są powtarzającym się elementem moich wizji. Przypuszczam, ze  postrzegłem twarz kuzyna, jedynie dlatego, ze przyjechał  ze swoja przyjaciółka, której jeszcze nie znam. On i ona są przecież  tematem obrazu.<br />
Znając mechanizm misternie przeplatających się skojarzeń zagraconej pamięci, o wiele łatwiej jest nam  uzyskać upragniony efekt i trafną weryfikacje, gdyż wizje zataczają szerokie kręgi a skojarzenia dryfują bezwładnie bokami. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/telepatia-2_1157.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Telepatia</title>
		<link>http://cialka.net/telepatia_686.html</link>
		<comments>http://cialka.net/telepatia_686.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 10:25:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Telepatia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=686</guid>
		<description><![CDATA[1,. Stojąc w pokoju, otworzyłem się na przyjaciela. Zamarłem jak zwykle w bezruchu, odczuwając jego obecność gdzieś w moim pobliżu, gdzieś w nieokreślonym planie swojego jestestwa. Bezkształtne pozdrowienie przemknęło mi się przez umysł. Dało się to odczuć jak niespodziewane zwrócenie &#8230; <a href="http://cialka.net/telepatia_686.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>1,. Stojąc w pokoju, otworzyłem się na przyjaciela. Zamarłem jak zwykle w bezruchu, odczuwając jego obecność gdzieś w moim pobliżu, gdzieś w nieokreślonym planie swojego jestestwa. Bezkształtne pozdrowienie przemknęło mi się przez umysł. Dało się to odczuć jak niespodziewane zwrócenie mojej uwagi na jego obecność, rozpoznawalnej dla mnie jako ruch przyjaznej swiadomosci wewnątrz mojej jaźni.<br />
Zadałem sobie wcześniej parę pytań, dotyczących mojej pracy. Nie rozumiałem następstw paru błędów. Po miesiącu rozmyślań, otrzymałem niespodziewanie odpowiedz z nierozpoznawalnej dla mnie przestrzeni, gdzieś poza mną, w planie w który mam jedynie wgląd, podczas świadomego śnienia. Przyjaciel, przypomniał mi moje pytanie, rozciągając je, aż wypełniło ono moją całą uwagę. Pytanie zamarło w bezruchu, stając się doskonale widoczne. Rozciągnęło się, umożliwiając wgląd w powstające we mnie napięcia.</p>
<p>Złożone odpowiedzi, niosące zrozumienie problemu, pojawiały się nagle w przejaśniającej swą klarowność swiadomosci. Dałem się prowadzić bez sprzeciwu. Wyjaśnienia problemu napływały w ustalonej przez niego kolejności. Ich jasność i niezwykła przejrzystość wprawiła mnie w zachwyt.<span id="more-686"></span> Taka swoboda jest osiągalna dla mnie jedynie poza ciałem fizycznym, w wyższych planach duchowych. Ucieszyłem się bardzo na wyciągniecie czyjejś przyjacielskiej reki, kogoś z poza fizycznego planu. Dostrajając się do przybysza, odczułem wspaniała lekkość myśli. Kojarzenie stało się dla mnie prostym zajęciem a wyciąganie wniosków prosta czynnością.<br />
Przecież nie mam zahamowań!! Wyraziłem się trochę niepewnie.<br />
W odpowiedzi, postrzegłem we mnie parę przejaskrawionych przekonań, uzbieranych przez kilkanaście lat pracy na budowie. Były one cierpkim wspomnieniem nieudanych prób, zaszytych w pamięci, stanowiąc dla mojej jaźni materiał wyjściowy przy podejmowaniu decyzji. Parę bolesnych przeżyć misternie skrywanych przed świadomym wglądem. Stały się one balastem, z niewidoczna zawartością, zachowując przejaskrawione nieprzyjemne dla mnie emocje. To nimi kierowałem się przy podejmowaniu decyzji. Ich bolesne wspomnienie, aktywujące się w decydujących momentach, zniechęcało mnie do konstruktywnego myślenia. Szukając nowych rozwiązań, zamykałem się na nowe skojarzenia. Założyłem na siebie ograniczenia.<br />
A wiec je znalazłem, nie bylem wobec siebie szczery. Nie wybaczyłem paru osobom mojej krzywdy i sam sobie szkodziłem ich podprogowym rozpamiętywaniem .<br />
A wiec to mają ludzie na myśli mówiąc o radykalnym wybaczaniu.!!!<br />
Konsekwencją tych blokad był wewnętrzny bałagan jakiego doświadczałem i niemożność beztroskiego tworzenia.<br />
Oczywiście,-teraz staje się dla mnie proste. Przy postrzeganiu problemu, gnałem nieświadomie myślą do sprawcy krzywdy, żądając sprawiedliwości. Ile to razy narzekałem, ze przez niego, ach ten łobuz, gdyby nie on to ,- i tu stwarzałem wizje swojej uzasadnionej klęski.<br />
Kierując ja do niego, nie spodziewałem się jego reakcji. On nie będzie przecież bezczynnie czekał, gdy go bombarduje zarzutami. Chroniąc swojego komfortu, reaguje nieświadomie, zarzucając mnie swoimi argumentami. Tak jak wtedy, bez skrepowania walczy o swoje, tak teraz, przyjmując ta sama postawę, pragnie osiągnąć ten sam efekt. A wiec mam wewnętrzne konflikty, za którymi skrywa się rywalizacja.</p>
<p>Oh.- jak bardzo ciężko jest uwierzyć, ze za naszymi czmychającymi myślami skrywa się niefizyczna konfrontacja. O telepatii pisze się jak o przypuszczalnej i podprogowej percepcji, nie potwierdzonej testami naukowymi. Określana jest często nieświadomym postrzeżeniem, bez możliwości świadomego wglądu w treści przekazu.<br />
Czy telepatia jest możliwa? Oczywiście, ze tak. Doświadczamy jej ciągle, co rusz mając potwierdzenia. Wiemy, gdy ktoś chce do nas zadzwonić, gdy się za plecami na nas gapi, czy o nas coś myśli, oddzielony od nas nawet setką kilometrów. Tysiące chaotycznych przykładów możemy przytoczyć na to niezwykle zjawisko, jakiego byliśmy kiedyś świadkami.<br />
Dlaczego wiec ciągle tak trudno jest potwierdzić jej istnienie.<br />
Niedostrzegalność tego zjawiska związane jest z ignorowaniem własnej percepcji, brakiem niezbędnej do tego umiejętności autorefleksji a przede wszystkim brakiem zaufania do siebie.<br />
W Wikipedii pod hasłem telepatia znajdziemy:<br />
„Zjawisko telepatii jest na ogół przypisywane zdolności umysłu ludzkiego do wysyłania oraz wybiórczego przechwytywania swoistych fal mózgowych nawet na duże odległości“<br />
W tej uproszczonej definicji natrafiamy już na ograniczenia, jakie nałożono sobie przy badaniu tego duchowego zjawiska..<br />
Wynik nie może być pozytywny.</p>
<p>Brak znajomości praw rządzących zjawiskiem i nieudolne analizy w laboratoryjnych warunkach, zasłoniły nam prawdę o naszej JAŹNI.</p>
<p><a href="http://nienazwane.pl/medytacja-na-radosc-istnienia-tybetanski-mnich.html">http://nienazwane.pl/medytacja-na-radosc-istnienia-tybetanski-mnich.html</a></p>
<p><a href="http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/06/placze-moje-ego.html">http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2009/06/placze-moje-ego.html</a></p>
<p><a href="http://www.newsweek.com/id/91688">http://www.newsweek.com/id/91688</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/telepatia_686.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

