<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net &#187; OOBE-relacje</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/kategoria/oobe-relacje/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 07:35:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Polski papież</title>
		<link>http://cialka.net/polski-papiez_6314.html</link>
		<comments>http://cialka.net/polski-papiez_6314.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Aug 2011 15:37:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowosci]]></category>
		<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=6314</guid>
		<description><![CDATA[&#160; Gdy spotkałem papieża na placu w Watykanie, dotknąłem go w rękę. Oślepiło mnie wręcz z wrażenia. Następnego dnia, udało mi się to również zrobić. Tym razem całowałem pierścień piotrowy, nie trafiając z wrażenia w reke. Uf. Az zamieszanie się &#8230; <a href="http://cialka.net/polski-papiez_6314.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;</p>
<p>Gdy spotkałem papieża na placu w Watykanie, dotknąłem go w rękę. Oślepiło mnie wręcz z wrażenia. Następnego dnia, udało mi się to również zrobić. Tym razem całowałem pierścień piotrowy, nie trafiając z wrażenia w reke. Uf. Az zamieszanie się zrobiło. Ludzie cisneli się przejeci bliskoscia papieza. Jakiś zrozpaczony człowiek na wózku  prosił, by go dopuścić do pierwszego rzedu, lecz mowy nie było, by  ustapiono mu miejsca.. W tych dwóch chwilach przefazopwało mnie.  Zmiana stanu swiadomosci nastąpiła spontanicznie, gubiąc się w natłoku zbieranych wrażeń. <span id="more-6314"></span>Gdy spojrzałem na Papierza poza ciałem, unosiłem się ponad metr ziemia. Niezwykle zamieszanie scisnietych cial i odchodzący papież. To robilo niezwykle wrazenie.<br />
To ty jesteś Papierzem, pomyslalem szybujac nieznacznie nad ziemia w jego strone? Sklejając się po chwili z cialem fizycznym, zastanawiałem zmieszany, co to było, to dziwne spojrzenie z innej perspektywy. Skąd ta zmiana miejsca i ten dziwny ruch. Obserwując odchodzącego Papierza, ocknąłem się, ciesząc dalej z euforii ludzi na sali. Śpiewali pięknie, Niech żyje i Boże coś Polskę. Ha, ha mówiłem do kolegów wieczorem, ale mnie trafiło, aż jakoś oślepiło z wrażenia. Znajomy, gdy Papierz się zbliżył, to zamiast odpowiedzieć mu na pytanie“ chłopcy skąd jesteście“  chwycił w przejciu aparat i strzelił błyskiem mu prosto w oczy. Teraz po latach, gdy nabrałem wprawy w zmianach stanów swiadomosci, to jak myśliwski pies reaguje na zmiany w otoczeniu, wyłapując świadomie w nim zmiany. Ale wtedy chętnie bym poszedł za kimś, ofiarującym mi alternatywne rzeczywistości fizycznej. Siedząc potem samemu wiele lat w transie, testowałem odmienne stany, zwłaszcza te euforie i wzniosłe chwile. Był to ciężki okres walki o niezależność duchowa. By się uwolnić od zasłyszanego, lata spędziłem na obserwacji wewnętrznych stanów .<br />
Najtrudniej było mi znieść świadomość istnienia niefizycznej rzeczywistości i moja nieudolność ich opisów. Siniałem wręcz, siląc się na kolejne opowieści i przykłady na ich istnienie. Bezowocne zabiegi. Ludzie się odwracali, zrażeni moim entuzjazmem, podirytowani moim zacięciem. Ha, właśnie wtedy postrzegłem coś istotnego, mianowicie, iz nie bez powodu ludzie zajęci są własnym życiem, nie mając wglądu w niefizyczne światy. Realizując cele, nabieramy dystansu do otaczających nas zdarzeń. Gdy się nasycimy, zaczynamy je analizować , rozmyślając nad ich sensem. Wtedy zaczyna się właściwa praca nad naszym wnętrzem. Kształtowanie własnych reakcji, odcinać od emocji.<br />
Myśl szura w umyśle, trafiając na rozsypane kapiszony. Bum . bum eksploduje rozczarowaniem zasłyszane o mózgu i wyczytane o protonach, zamrażając w nas ostateczna decyzje.<br />
To jak jest wreszcie, umrze człek na wieki, czy nieśmiertelny?</p>
<p><iframe width="640" height="480" src="http://www.youtube.com/embed/yLAkOHM-eCE?fs=1&#038;feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>CDN</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/polski-papiez_6314.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spontaniczne obe</title>
		<link>http://cialka.net/spontaniczne-obe_3676.html</link>
		<comments>http://cialka.net/spontaniczne-obe_3676.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Sep 2010 07:41:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=3676</guid>
		<description><![CDATA[Spontaniczne obe Wchodzimy do przedszkola. Stojąc na korytarz, wołam córkę. Wstaje jak strzała, przy swoim stoliku, zastawionym kolorowymi literkami. Hannelore nie wytrzymuje, wykrzykując wręcz rozsierdzona,- &#8222;córka ciebie słyszy a mnie nie&#8221;. Też ją przecież zawołałam w drzwiach, językiem cieni.. Dostrajam &#8230; <a href="http://cialka.net/spontaniczne-obe_3676.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spontaniczne obe<br />
Wchodzimy do przedszkola. Stojąc na korytarz, wołam córkę. Wstaje jak strzała, przy swoim stoliku, zastawionym kolorowymi literkami. Hannelore nie wytrzymuje, wykrzykując wręcz rozsierdzona,- &#8222;córka ciebie słyszy a mnie nie&#8221;. Też ją przecież zawołałam w drzwiach, językiem cieni.. Dostrajam się błyskawicznie do ciała fizycznego, uśmiechając z przekąsem. Hannelore jeszcze drga, starając się uspokoić Powiedziała to zdanie fizycznie, wzbudzając zdziwienie w mojej żonie i personelu. Wycisza się, zacierając zażenowanie. Oni nie słyszą przecież, spoglądają jedynie ironicznie, lustrując wzrokiem przybyszów. Ha, ha,  wpadłaś, pomyślałem uśmiechając się szczerze od ucha. Odwróciłem niewinnie głowę w stronę żony, pytając,-   co ta, twoja koleżanka  miała na myśli?<br />
Hannelore strzeliła płomieniem,- wieeeesz dobrze.<span id="more-3676"></span><br />
*<br />
Siedzimy przy stole. Znajoma prezentuje masaże energetyczne na mojej czuprynie. Łaskocze za bardzo i chwytam sobowtórem jej ręce fizyczne. Gulgocze coś we mnie i wybucham wewnętrznym śmiechem. Znajoma odskakuje przerażona i wtyka ręce  do wody w zlewaku. Słyszałam cię, słyszałam ciebie wyraźnie,- pierwszy raz potwierdziła.<br />
Przeżyłam śmierć kliniczny, później się zwierzyła, teraz ich słyszę. Mówią najczęściej głupoty, zaczepiają mnie z rożnych stron. Gdy ktoś siedzi czytając gazetę, w kawiarni, to może się też do mnie odezwać. Mówi  najczęściej bez znaczenia, bzdury. Oni ze sobą rozmawiają, robiąc w tym czasie coś innego. Każdy może być czymś zajęty a pomimo tego ze sobą rozmawiają, słyszę ich, zaczepiają mnie przecież czasami.<br />
*<br />
Znajomek na koncercie w Afryce, stal przy barku, dygocząc w rytm transowej muzyki. Przy drugim kieliszku wszyscy mu zniknęli. Rozejrzał się zatroskany i poszedł na pustynie ich szukać. Ocknął się, gdy sąsiad zaproponował trzecia kolejkę.<br />
*<br />
Kolejne spodnie nie pasują. Myśląc o żonie, przeszedłem przez zasłony do wielkiego sklepu. Sporo się w nim zmieniło, inne oświetlenie, stragany z innym ubraniem i pusto, nikogo nie ma. Halo jest tam ktoś?<br />
Krzyczę jak obdarty ze skóry. Przecież nie mogli tak wszyscy zniknąć?<br />
*<br />
W knajpie, Wolfgang zajada obiad, skosztuj mówi do mnie, zachęca mlaskając. Nie, przecież nie wypada. Przyglądam się mu znudzony. On się zmienia, jaśnieje jakoś, oczy nabierają mu blasku i te neonowe sztuczne zęby. Chwyciłem krążek przysmażanej cebuli z jego talerza i wpycham do buzi.<br />
Smaczny, mówię i trzymam w zębach już kalamary.<br />
Dziwnie się ciągną, jak guma, a przecież miała być cebula.<br />
*<br />
Gdy babcia zmarła, staliśmy przed trumną, ja pięciolatek, w nogach dorosłych, sięgając im do pasa. Postrzegłem siedząca babcie na łózko, przy oknie. Trumna zniknęła,  ona do mnie kiwa ręka, pozdrawia serdecznie. Obok niej stoją jacyś mężczyźni, nachylają się nad nią, mówiąc z uśmiechem. Cała sala była zapełniona dziwnymi, strzelistymi postaciami, przetkanymi dziwna strukturą, to oni, goście żałobni, ci co przyszli na pogrzeb, jak dziwnie wyglądają. Mój ulubiony wujek, jest również jednym z nich i mama również. Ze strachu zaczynam płakać.<br />
Nie płacz, rozlega się obok mnie łagodny głos, uspokaja mnie mlecznym oddechem, budzę się rozpogodzony.<br />
Na środku pokoju stalą nadal trumna.<br />
*<br />
Grubo po północy, pędzę szybko autostrada. Monotonia jazdy i znowu się mi to przytrafia. Postrzegam jak wysuwa się do przodu szarawe  auto, zostawiając mnie na asfalcie. Stoję bez ruchu, nie rozumiejąc co zaszło. Auto  samo mi odjechało, zostawiając mnie na drodze. Wpadając w panikę pędzę za nim, cucąc się wkrótce za kierownica. Nic się nie stało, minęła zaledwie chwilka i auto jechało nadal równiutko, trzymając się swojego toru. </p>
<p>Wynudzony szarością asfaltu, przesunąłem się obok kierownicy na boczne siedzenie. O, nie teraz, przecież prowadzę szybko auto na autostradzie. Nie słucha się mnie ciało, huśtając niesfornie rozkołysane. Szyby mnie powstrzymują, czuje ich ostrą powierzchnie, staram się trzymać kierownicę ze wszelkich sił, przecież z tyłu na siedzeniach śpi żona z dziećmi. Nieznośne huśtanie  po chwili ustaje.<br />
Jakie to jest niebezpieczne!!!<br />
*<br />
Maluje obraz, potykając się na nieudolnych decyzjach. Z oporem,&#8230; nie wyszedł mi kolejny obraz.<br />
Fala żalu mnie usypia.<br />
Jest, dostaje wsparcie, ktoś jest we mnie i mnie wspomaga. Śmieję się, potrafiąc o wiele lepiej postrzegać, i ten żar w sercu i ta łatwość przy podejmowaniu decyzji. Przemalowuje w pospiechu obraz, dobierając pięknie kolory, wiem, ze nie będzie trwać wiecznie , spieszę się.<br />
Po wielu latach poszukiwań, rozumiem coraz lepiej otaczające mnie duchowe zjawiska. Wyciszyła się we mnie chciwość ciekawości, umożliwiając większy oddech.<br />
 Poza pełniejszym wglądem w rzeczywistość, nie wyniosłem jakichś szczególnych korzyści, z przeżywanych, odmiennych stanów swiadomosci.<br />
 Wieloświaty przestały mnie już interesować, nie robią na mnie wrażenia. Również dzielenie siebie na wiele poziomów swiadomosci akceptuje bez sprzeciwu, potrafiac  harmonijnie zintegrować swoje dolne plany osobowe.<br />
 Zastanawiam się teraz, jak najpiękniej przeżyć kolejne chwile w życiu i na co zwracać większą uwagę.<br />
 Szczególnie interesujące stały się dla mnie spotkania ze światłem.<br />
 W górnych planach wieloświata robi się coraz jaśniej, cała przestrzeń się świeci, rozjaśniając zmysłowe mroki.<br />
 Właśnie tam ogarnia mnie wspaniała radość i wesołość. </p>
<p> Czym jest to miejsce i czym jest ten niezwykły stan?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/spontaniczne-obe_3676.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŚWIADOMOŚĆ</title>
		<link>http://cialka.net/swiadomosc_207.html</link>
		<comments>http://cialka.net/swiadomosc_207.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 10:10:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/swiadomosc-drzewa_207.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[Aktualizacja wątku Wczoraj znowu odwiedziłem obcięte drzewo. Sporo się zmieniło. Nie było już wszystkich drzew. W miejscu serca strumyka, piętrzyły się stratowane gałęzie. Ławka choć ta sama, to reszta uległa jednak drastycznym zmianom. Oto fotoreportaż . * ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA Komentarz &#8230; <a href="http://cialka.net/swiadomosc_207.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Aktualizacja wątku<br />
Wczoraj znowu odwiedziłem obcięte drzewo. Sporo się  zmieniło. Nie było już wszystkich drzew. W miejscu serca strumyka, piętrzyły się stratowane gałęzie. Ławka choć ta sama, to  reszta uległa jednak drastycznym zmianom.<br />
Oto fotoreportaż<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew-300x21.jpg" alt="Wycinanie drzew" title="Wycinanie drzew" width="300" height="21" class="alignleft size-medium wp-image-2266" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew1-300x18.jpg" alt="Wycinanie drzew" title="Wycinanie drzew" width="300" height="18" class="alignleft size-medium wp-image-2268" /></a></p>
<p>.<br />
*<br />
ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030261web-slonce.jpg" title="p4030261web-slonce.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030261web-slonce.miniatura.jpg" alt="p4030261web-slonce.jpg" /></a><br />
Komentarz z 03.04.2009<br />
Odwiedziłem ścięte drzewo. Nie było po nim już żadnego śladu . Na jego miejscu wyrosła wieża ze stali, dokładnie w tym miejscu, w którym się uniosłem duchem w górę, jak prześwitujące  teraz słońce.<br />
Czy przyczyna lotu był mysloksztalt pozostawiony przez drwali, czy ścięte drzewo? <span id="more-207"></span></p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030280-web.jpg" title="p4030280-web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030280-web.miniatura.jpg" alt="p4030280-web.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030304.jpg" title="p4030304.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030304.miniatura.jpg" alt="p4030304.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030309web.jpg" title="p4030309web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030309web.miniatura.jpg" alt="p4030309web.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030313-web-drzewo.jpg" title="p4030313-web-drzewo.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030313-web-drzewo.miniatura.jpg" alt="p4030313-web-drzewo.jpg" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-powiekszone-11.jpg" title="serce-powiekszone-11.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-powiekszone-11.miniatura.jpg" alt="serce-powiekszone-11.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-lasu1.jpg" title="serce-lasu1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-lasu1.miniatura.jpg" alt="serce-lasu1.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030293-bez-serca.jpg" title="p4030293-bez-serca.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030293-bez-serca.miniatura.jpg" alt="p4030293-bez-serca.jpg" /></a><br />
Przypadkowo wyszło mi zdjęcie z sercem lasu w strumyku, na tle drzewa z podniesiona ręka, tak jak ja,  wtedy, gdy fotografowałem pniaka. W czasie robienia zdjęcia, niczego kolorowego nie dostrzegłem w wodzie.  Udało się tylko raz , pomimo, ze fotografowałem ten sam motyw dwukrotnie, z odstępem kilkunastu sekund. Czym jest ta czerwona plama? Refleksem światła na obiektywie, starym ,czerwonym workiem z foli, porzuconym przez dziada, czy  mysloksztaltem, uchwyconym kamera? Fotografując za drugim razem, przekonany bylem, ze pierwsza fotka nie wyszła. Usłyszałem gdzieś w głębi umysłu, ze jest nieostre, JESZCE RAZ, powiedział bezszelestny glos. Trzęsąc się wewnętrznie, trochę zaniepokojony niepowodzeniem, ustrzeliłem sercowa fotkę. Zona doszukała się nawet kształtu krzyża z lewej strony zdjęcia a zamiast serca róży.. Czyżbym nieświadomie dostrzegł ten chrześcijański symbol i wytworzył obok niego serce, przypasowany mu element?   Hm.- a może drzewa się poskarżyły?<br />
Uuu zrobiłem cudowne zdjęcie.</p>
<p>*<br />
27.11.2008<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/cienpict0400.jpg" title="cienpict0400.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/cienpict0400.miniatura.jpg" alt="cienpict0400.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030303-web.jpg" title="p4030303-web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030303-web.miniatura.jpg" alt="p4030303-web.jpg" /></a><br />
&lt;<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/oddechpict0417.jpg" title="oddechpict0417.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/oddechpict0417.miniatura.jpg" alt="oddechpict0417.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/_lasekpict0448.jpg" title="_lasekpict0448.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/_lasekpict0448.miniatura.jpg" alt="_lasekpict0448.jpg" /></a></p>
<p>Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.<br />
Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .<br />
Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?<br />
Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie,  pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem  je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę.<!--more--> Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.</p>
<p>Oczywiście, przyglądałem się drzewom i  gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.<br />
<strong>ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA.</strong><br />
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.<br />
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.<br />
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.<br />
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.<br />
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.<br />
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.<br />
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.<br />
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg  a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale  w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.<br />
DLATEGO.<br />
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.<br />
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych  poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.<br />
TEZ DZIWNE.<br />
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.<br />
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo  zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem<br />
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ☺)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna  barwa wydaje mi się  anonimowa,- kim jesteś?<br />
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.<br />
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.<br />
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.<br />
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt  i człowieka.<br />
W odpowiedzi unoszę się na  parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.<br />
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?<br />
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.<br />
Gdzie jesteś?</p>
<p>Stojąc na pniu porządkuje  myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.<br />
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych  do mnie gałęzi:)))</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/swiadomosc_207.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OOBE</title>
		<link>http://cialka.net/oobe-2_286.html</link>
		<comments>http://cialka.net/oobe-2_286.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Mar 2009 22:46:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/intruz-dziwna-rzeczywistosc_286.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[INTRUZ, &#8211; SPOTKANIE POZA CIAŁEM FIZYCZNYM W WIELOWYMIAROWEJ PRZESTRZENI.- Z KOMENTARZEM DARKA, OBEMANIAKA NR. 1 22.01.2009 * Wolfgang wyjaśniał coś po angielsku Krzyśkowi, zafascynowany cyframi. Dowodów jest wiele, wszędzie można je znaleźć. Rozdzielamy sylaby, przydzielając im liczby. W ten sposób &#8230; <a href="http://cialka.net/oobe-2_286.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>INTRUZ, &#8211;  SPOTKANIE POZA CIAŁEM FIZYCZNYM W WIELOWYMIAROWEJ PRZESTRZENI.- Z KOMENTARZEM DARKA, OBEMANIAKA NR. 1</p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/01/intruz.jpg" title="intruz.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/01/intruz.miniatura.jpg" alt="intruz.jpg" /></a><br />
22.01.2009<br />
*<br />
Wolfgang wyjaśniał coś  po angielsku Krzyśkowi,  zafascynowany cyframi. Dowodów jest wiele, wszędzie można je znaleźć. Rozdzielamy sylaby, przydzielając im liczby.<br />
W ten sposób odnajdujemy pierwotną zawartość myśli, która utraciła swoja formę w czasie tłumaczenia. Kontem oka postrzegłem na stole konstrukcje całego świata, nakreśloną w pospiechu na kartce papieru.<br />
Dziwne gryzmoły pisakiem, przedstawiały skomplikowane formuły matematyczne przenikającego się wielodymensyjnego świata. Ach znowu to samo. Miesiącami wysłuchiwałem Wolfganga, opowiadającego jak to już zrozumiał i ze jest inaczej niż sobie to ludzie wyobrażają. Umęczony samym tym widokiem, poszedłem do Conchity.<span id="more-286"></span> Usiadłem obok niej na leżance i zacząłem swoje opowieści, słuchała cierpliwie, co rusz potwierdzając roztropnym spojrzeniem.  Rozciągnąłem się wygodnie na lewej części leżanki, rozkoszując chwila. Oh jak wspaniale sobie tak leżeć i rozprawiać o zmiennych stanach swiadomosci.<br />
Ogarnęła mnie wewnętrzna radość, uf po raz któryś doceniłem rozkoszna beztroskość. Pogrążony w tym stanie, przegapilem pojawienie się niefizycznego przyjaciela.<br />
DOBRZE , ZE KRZYSIEK ZAJĄŁ SIĘ WOLFGANGIEM, nic nie rozumie przecież po polsku&#8230;&#8230;. Koniec wypowiedzi zatraciło swoje dźwięczne brzmienie, wyciszając się w matowym echu.<br />
Siedziałem teraz na brzegu leżanki, nie zwracając uwagi na szybką zmiany mojej pozycji. Znalazłem się tam nagle. nie wykonując żadnego ruchu. Chwilowe rozjaśnienie pomieszczenia zadziwiło mnie na chwile, po czym wpadłem w bezruch. Nic się nie działo. Moja jaźń była jedyna postrzegalna płaszczyzną. Brak odczucia upływu czasu czy jakiegokolwiek ruchu, przerwała pojawiająca się nagle rozmyta astralna postać. Postrzegłem ją jak przybliżała się do nas. Mgliste ciało astralne, w szybkim ruchu wniknęło w pomieszczenie przez ściany, nie zwracając uwagi na drzwi. Nie zdziwiło mnie to za bardzo. Nie dysponowałem moja dzienna pamięcią, umożliwiająca mi ocenienie niezwykłości tej wizyty. Cóż w tym dziwnego, przeszedł wiec jest i teraz się przywitał uściskiem astralnej dłoni. Zdałem sobie wtedy sprawę, ze stoję przy drzwiach, z już wyciągnięta rękę i się z nim witam. Wprawiło mnie to trochę w zakłopotanie, gdyż stało się to bez jakiejkolwiek mojej świadomej decyzyj.<br />
Znalazłem się nagle w ciele astralnym, trzymającym rękę w serdecznym uścisku i słuchałem jego pytań.  Pytał co tu robię. Bez wypowiadanych slow, był doskonale dla mnie zrozumiały. Hm, co robię, pomyślałem,- przyglądając się  zakłopotany domownikom. Zastałem dziwny obraz. Chłopcy rozmawiali a Conchita dalej mi się przyglądała, leząc na leżance.. Rozmawiamy o zmiennych stanach swiadomosci, wyjąkałem  zmieszany. A co sobie myślisz?<br />
Wymiana myśli nabrała prędkości, nie nadarzam, coś mi umyka. Wiem ze jestem słuchany ale treść moich myśli przemyka mi przez uwagę zbyt szybko. Nie postrzegam jej. Ten ktoś odczytuje moja pamięć albo prowadzi ze mną dziwna rozmowę, w którą nie mam świadomego wglądu.<br />
Upiorne wrażenie, czuje się trochę bezradny. Wyciąga ze mnie spostrzeżenia, moje wnioski. Ma wgląd w moja pamięć.<br />
Postrzegam to, gdy przemykają mi się gdzieś w głębi, przelewając jak fala  przez mojego oceniającego obserwatora, mój podmiot, moja jaźń.<br />
Nie obawiam się tego, czuje, ze nie ma to żadnego znaczenia. Traktujemy jednomyślnie moja pamięć, jedynie jako ograniczniki mojego postępowania, zbiór informacji jakimi się kieruje przy podejmowaniu decyzji.<br />
Co za kontrola, pomyślałem, rozładowując wewnętrzne  napięcie. Ah,- nieważne, przecież tez tak robię ze Staszkiem gdy komuś pomagamy.<br />
Odczytujemy czyjeś motywy postępowania, wolni od oceny.<br />
Jedynym kryterium jest wspólne dobro, resztę to ograniczenia jakie sobie ktoś na siebie narzuca. Zalezą one od jego duchowego rozwoju i celu jaki sobie stawia.<br />
Czym była ta szybka rozmowa, kto rozmawiał z przybyszem?  Domyślam się w tym udziału mojej Wyższej Jaźni. To ona rozwinęła moje skrzydła. Znam jej galopująca prędkość. Odczułem ja już wielokrotnie, nie mogąc za nią nadążyć.</p>
<p>Widać obcy przybysz znalazł co szukał, bo się ze mną pożegnał bez słowa, znikając parę metrów przed ścianą.<br />
W tym momencie Conchita, zaśmiała się, wykrzykując. O MTJ-jociak przyleciał.<br />
Dostrzegłem rozdygotany jej ruch w innym miejscu w stojącym już ciele astralnym. Podskakiwała z radości , wykonując zabawne grymasy.<br />
Wtedy zdarzyło się coś dziwnego. Zdałem sobie sprawę, ze zapomniałem cale to zajście i te wypowiedziane przez nią  słowa, przywróciły mi i cala pamięć zdarzenia.<br />
Na końcu tego niefizycznego doświadczenia zasnąłem, tracąc wspomnienia. Odzyskałbym je pewnie za jakiś czas, doszukując się  chronologii wydarzeń. Pewne części takiego pobytu poza ciałem, zostają bardzo dobrze utrwalone w pamięci i dają się odtworzyć nawet po wielu latach i to z największymi szczegółami. Są one przyczyna niezgodności w relacjach osób biorących w nich udział, stajać się często przyczyną sprzeczek.<br />
Po roku starałem się ustalić chronologie tej przygody.<br />
Conchita powiedziała stanowczo,  cały czas staliśmy naprzeciw siebie. To jest niemożliwe, by ktoś z nas leżał. Tam siedziała tylko córka. Gdy odczulam obecność tej niefizycznej osoby, wołając  o MTJ-ciak przyszedł , staliśmy rozmawiając.  Jestem tego pewna!<br />
Ile mogło to trwać,- zastanawiałem się po roku. Kilkanaście sekund, może trochę dłużej. Czas wtedy się dla mnie zatrzymał, lub pędził za szybko.<br />
Przypominając sobie rożne perspektywy postrzegania, zwróciłem uwagę na szybkie zmiany pozycji obserwującego. Leżąc , znalazłem się natychmiast w innej pozycji. Podając przybyszowi rękę, siedziałem na rancie leżanki i nagle pojawiłem sie przy drzwiach. Zmiany te następowały szybko i niepostrzeżenie dla mnie, bez możliwości ich ocenienia. Domyślam się , ze przelewałem wtedy świadomość  w rożne ciałka niefizyczne, umożliwiające mi te gwałtowne skoki miedzy warstwami, miedzy rozświetlonym planem mentalnym a 3D -przestrzenią astralna. Zajęty zdarzeniem, rejestrowałem zaledwie zmieniające się stany swiadomosci. Chwile wykliknięcia, kończyły najczęściej jakaś sekwencje ruchu lub spostrzeżeń, tak jakby rozdzielona jaźń potrzebowała czasu, by powrócić do swojej pierwotnej i jednolitej formy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/oobe-2_286.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>FRUWAJĄCY PIES- spotkanie w parku.</title>
		<link>http://cialka.net/fruwajacy-pies-spotkanie-w-parku_179.html</link>
		<comments>http://cialka.net/fruwajacy-pies-spotkanie-w-parku_179.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Sep 2008 07:49:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oobe]]></category>
		<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/fruwajacy-pies-spotkanie-w-parku_179.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[. Siadając na sparciałej desce, oparłem się leniwie o iglaste drzewo i zatopiłem w rozmyślaniach. Wspaniale pachniało podstarzałym lasem, strumyk szeleścił i ptaszki śpiewały. W ciągu kilkunastu sekund, zaczęła mi się otwierać percepcja niefizyczna,- znajomy szum i poszerzające się odczucie &#8230; <a href="http://cialka.net/fruwajacy-pies-spotkanie-w-parku_179.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/pieniek.jpg" title="pieniek.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/pieniek.jpg" alt="pieniek.jpg" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/psy.jpg" title="psy.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/psy.miniatura.jpg" alt="psy.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/lawka.jpg" title="lawka.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/09/lawka.miniatura.jpg" alt="lawka.jpg" /></a><br />
.</p>
<p>Siadając na sparciałej desce, oparłem się leniwie o iglaste drzewo i zatopiłem w rozmyślaniach. Wspaniale pachniało podstarzałym lasem, strumyk szeleścił i ptaszki śpiewały.<br />
W ciągu kilkunastu sekund, zaczęła mi się otwierać percepcja niefizyczna,- znajomy szum i poszerzające się odczucie przestrzeni przed oczyma. Gdy ogarnął mnie spokój to coś niepostrzegalnego wytrąciło mnie z tego stanu. Usłyszałem przytłumiony szept niefizycznego przyjaciela.<br />
BĘDZIE TAK!!!<br />
Spoglądałem w stronę czterech, ciasno rosnących drzew, przy strumyku.<br />
Treść wypowiedziana była telepatycznie. Tłumacząc,  przekształciłem ją we własne słowa i powtarzałem wielokrotnie. Brzmiały one tak cichutko, ze zignorowałem je, nie widząc w nich żadnego  sensu.<br />
Po raz któryś nie doceniłem dowcipu mojego wewnętrznego towarzysza. Po chwili wybiegły 4 wielkie psy skacząc okrakiem w strumyk. Za nimi pędził, ledwo nadążając, malutki ,niezwykle ruchliwy psiak.<br />
Jeden z nich podszedł do mnie, przypatrując się co robię.. Zaciekawił mnie. Stojąc bokiem, wykrzywił zabawnie głowę, zaglądając mi prosto w oczy,- jakoś rozweselony, beztroski. Odwzajemniłem się mu tkliwym uśmiechem i zaczęliśmy się rozumieć w ciszy. Starając się rozpoznać jego usposobienie, wpadłem w niefizyczna  przestrzeń. Jego oczy uśmiechały się i bilo od nich przyjacielskim entuzjazmem. Nie postrzegłem, ze opuściłem ciało I przyglądam się  mu teraz naprzeciwko. Nie zwróciłem uwagi na zmianę kata postrzegania, będąc zajętym naszymi powitalnymi gestami. Siedziałem na ławce w odległości metra od ciała fizycznego i obserwowałem pozostałe psy, stojące bez ruchu w oddali. W momencie gdy kierowałem na nie uwagę, mój przyjacielski towarzysz, znikał mi z pola widzenia. Bylem ograniczony w postrzeganiu zawężonym polem widzenia. Spójrz (pomyślałem) do nieludzkiego przyjaciela, wysuwając jedno z niefizycznych ciał do najbliższego z jego towarzyszy.<span id="more-179"></span></p>
<p>Cale zajście przebiegało bardzo szybko. Przypominając je sobie  wielokrotnie, trafiałem na puste miejsca w pamięci. W momencie, gdy przyglądałem się przyjacielskiemu psu, zaszło coś miedzy nami . Postrzegałem jego wesoły grymas na pysku. Promieniował z niego podobny entuzjazm jaki postrzec można w dobrodusznym człowieku, szczerze roześmianym od ucha do ucha. W jego oczach dostrzegłem chęć kontaktu i nieme pozdrowienie. Znajdując się poza ciałem, zaskoczony bylem przejrzystością i klarownością tego doznania, nie rozumiejąc jak może taka istota promieniować taka dobrocią i serdecznością .Przecież to pies!!! A wiec ty jesteś świadoma istota jak ja- pomyślałem. W tym momencie rozbudziła się we mnie figlarna natura. Spójrz na swoich kolegów, wyszeptałem do niego mentalnie. Skierowałem uwagę na wielkiego i wyniosłego samca, stojącego do tej pory na uboczu. Zaprezentował mi się on nieufnie, spoglądający w pobliskie krzaki. Wyskoczyłem z siebie niefizyczna częścią i stanąłem naprzeciw niego. Będąc już poza ciałem  i chcąc go obserwować z bliska, wysłałem coś z siebie, coś co stanęło obok niego i zaczęło się z nim przekomarzać. Zaszła wtedy we mnie wyraźna zmiana stanu swiadomosci. Wyskakujący, mleczno szary myślokształt, wysunął się ze mnie, stajać przed wyniosłym psem. Gdy miejsce przy nim rozjaśniało  złotym światłem to zacząłem tracic zmysł wzroku. Zanim to jednak nastąpiło to widziany prze zemnie pies uległ wyraźnej przemianie. Utracił swa grozę, iskrząc się  w promieniach słońca. Pod Stopami zaczęła się mu wznosić strzelista górka.<br />
Ach wiec jestem teraz w astralu?</p>
<p>Chwilka na rozmyślanie,- wyobrażałem sobie jak czochram go  palcami po szyi. Płynące we mnie odczucia były bardzo zbliżone do tych z reala, z ta różnica , ze były wyraźniejsze z przetłaczająca  wręcz przejrzystościom.<br />
Wyobrażanie w tym stanie było rodzajem bardzo zmysłowego i przestrzennego rozmyślania a sekwencja tego wyobrażania byla natychmiast  odtwarzane   przez ta  osobowa cześć, która mnie opuściła.Tak jak by podmiot zdarzenia utknął gdzieś w mglistej przestrzeni i zmyślając coś, wprawiał w ruch zastępującą  go, śnieżnobiała kukłę, wykonywającą  za niego  zażyczone ruchy i dostarczająca mu zastępczych wrażeń.<br />
&#8230;..nie ruszając się z miejsca samemu, przezywać ruchy zastępczego ciała jako własnego z którym się teraz on utożsamia.<br />
Temu stanowi towarzyszyła gwałtowna utrata wzroku. Utracenie wgladu w astral oznaczało dla mnie brak kontroli zdarzenia, niski poziom energetyczny i powolne zapadniecie  w bezruch. W tym momencie pies przejął inicjatywe w swoje łapy i chlapnął  zębiskami moje ciało niefizyczne  drapiące go bez przyzwolenia  za uszami, .</p>
<p>Łącząc w całość moje  osobowe części, wyraźnie odczuwałem jeszcze ciepło pyska  na mojej astralnej ręce.Na krotka chwilkę bylem scalonym sobą. Gwałtowne ruchy szalejących zwierzaków  naprzeciw mnie, rozerwały mnie ponownie na fragmenty. Zamarły w stalowym uścisku stałem się niemym świadkiem szybko zmieniających się scenek. Pies  wściekł się i ujadając złowrogo, pędził  w moja stronę. Postrzegając go, gdy jak strzała wyskoczył w powietrze, usunąłem się samoczynnie nie kontrolując tego odruchu świadomie. Odpłynąłem w stronę ciała fizycznego, nie chcąc blokować drogi lecącemu w powietrzu zwierzęciu. Pies przeskoczył wielkim lukiem ławkę w miejscu w którym siedziałem cały czas i sterowałem wypartym ze mnie moim niefizycznym duplikatem. Bylem jednym słowem tu i tam.<br />
Jedno bycie było jednak pełniejsze. Miejsce w którym się znajdowałem, było dla mnie wyraźnie rozpoznawalne. Bylem tam świadomością a miejsce w którym się ruszałem było miejscem be zemnie i poza mną ,  dostarczające mi wrażenia ruchu. Trwanie w wielu miejscach jednocześnie jest wielokrotnie już opisywane przez  podróżników. Nie zwracana jest w tych opisach uwaga na różnice jakie wynikają z posiadania rożnych ciał niefizycznych, gdyż żonglowanie nimi zdarza się podróżnikom sporadycznie i jest ciężkie do potworzenia. Moze  moje opisy zmobilizuje  kogoś  do przeprowadzenia samemu prób i odczucia tych mieszanych doznań.<br />
Tego wieczoru, projekcja eteryczna zamieniła się u mnie na chwilkę  w astralna, by stać się bezcielesna wycieczka mentalna z zamarciem na krotko w stanie atmicznym. Zmiany w tym oobe następowały błyskawicznie i pomimo żmudnych przypominań nie moglem ustalić chronologii zdarzenia.Gdy pies znalazł się po drugiej stronie ławki, wytraciło mnie w całkowity bezruch. Nie rozpoznałem czy bylem wtedy w ciele fizycznym czy utknąłem  samym duchem gdzieś w jego pobliżu. Usłyszałem tylko wyraźnie glosy właścicieli psów. Rozmowy odbywały się z dala, na drodze, ale brzmiały jakby mi ktoś wymawiał je wprost do ucha przez cudownie krystalicznie brzmiące głośnik.<br />
Przecież to są psy!!<br />
Gdy dochodzili do mnie to bylem już połączony , dysponując w całości moim ego i należytym stanem swiadomosci z całym wachlarzem odczuć wypływających z posiadania ciała fizycznego.<br />
&#8230;..następuje połączenie z niefizycznym przyjacielem. BĘDZIE TAK: Co to miało oznaczać? Raz dwa trzy cztery wielkie drzewa. Dokładnie tam gdzie się zagapiłem, po wgramoleniu  na ławkę. Przecież przyszły 4 psy &#8230;&#8230;i ten malutki. A wiec razem 5 a sa tylko 4 drzewa. Co to znaczy ?  Co miał NP na myśli, mówiąc, ze BĘDZIE TAK i wytrzeszczył mi oczy na drzewa rosnące na przeciw mnie.<br />
&#8230;&#8230;&#8230;.nawet ilość drzew się nie zgadza.<br />
W tym momencie odczułem ponowne połączenie z NP i moje oczy utkwiły na 5 drzewach. Jedno mniejsze znajdowało się za strumykiem. Aha ,- wiec byleś cały czas przymnie i ja cie nie postrzegłem. Teraz wyraźnie rozpoznaje jak drapałeś zemną tego dumnego psiaka za szyje. Nawet rozpoznaje ta inicjatywa, wychodząca  od ciebie. Ach, jak trudne jest do rozpoznania 2 w jednym. Nie rozpoznajemy przestrzeni w jakiej się to połączenie  rozgrywa ani osoby która się z nami na chwilkę łączy.<br />
Gdy odwiedzający mnie goście opuścili strumyk, to postanowiłem wniknąć niefizycznie w najbliższe drzewo. Wsunąłem się w w znajdującego za plecami olbrzyma.Nie odzyskałem wzroku ale trwałem w nim chcąc rozpoznać napływające wrażenia. Po chwili odczułem silne objawy alergii. Skąd pojawiły sie we mnie objawy pieczenia oczu poza ciałem fizycznym&#8230;. Pieczenie w okolicy nie istniejących oczu, wyrwało mnie z drzewa i wstałem szybko z ławki.</p>
<p>Odwracając głowę utkwiłem wzrok w wyciekach żywicy. ONE MAJA TO, usłyszałem wyjaśnienia NP-ka,  jak zwykle w niewyczuwalnej przestrzeni. Aha,- odparłem i poszedłem do domu.<br />
Wielokrotnie zdarzały mi sie podobne przygody. Przez wiele lat nie rozpoznawałem tego stanu. Gwałtowne zmiany miejsca mojego podmiotu nie zwracały zbytnio mojej uwagi. Ważniejsza była dla mnie rozgrywająca się szybko akcja.Te przedziwne wyjścia cechowało zaburzenie postrzegającej uwagi i błyskawiczne zmiany perspektywy patrzenia, wynikające ze zmian dymensji. Uwalniane ciała niefizyczne szybowały w otaczającą mnie przestrzeń, stajać się nawet niezależnym partnerem prowadzonych dialogów.</p>
<p>Wielokrotnie nie bylem w stanie rozpoznać momentu wyjścia z ciała fizycznego jak miejsca rozgrywającej się akcji. W jakim planie się  znajduje? W eteryku, astralu, mentalu ciele buddycznym czy atmie?<br />
Zbyt szybko następowały zmiany i zbyt często brakowało mi czujnej swiadomosci, umożliwiającej z dystansem postrzegać  obiektywnie zjawisko.<br />
Setki razy dziennie zamyślamy się nie zwracając uwagi na utratę kontaktu wzrokowego z otoczeniem. Jest to dla nas najzwyklejszym doznaniem. Wyobrażając sobie coś lub przypominając, szybujemy myślami do zaszłych wydarzeń lub odwiedzamy znajome nam osoby. Wspominamy dialogi, szukając błędów w wypowiadanych przez nas zdaniach, często komentując ich następstwa.<br />
To i to można było zrobić lepiej.<br />
W takich momentach doszukać się możemy śladu w nas naszego wyższego elementu- źródła, lub naszego anioła stróża. Ten niefizyczny, osobowy opiekun, stara się zmienić nasze przyzwyczajenia, podsuwając nam  niepostrzeżone przez nas alternatywne rozwiązania.<br />
Czy można nasze wewnętrzne monologi  odróżnić od  rady naszych niefizycznych przyjaciół? Może to się okazać bardzo trudne, gdyż on lubi się z nami zespolić wola, zatajając w tym swój udział. Daje nam to poczucie niezawisłości i uciechy z samodzielnie  wypracowanego sukcesu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/fruwajacy-pies-spotkanie-w-parku_179.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DYWANIK MAMUNI- nocne przygody z NP</title>
		<link>http://cialka.net/swiadome-sny_176.html</link>
		<comments>http://cialka.net/swiadome-sny_176.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 09:12:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/swiadome-sny_176.html</guid>
		<description><![CDATA[             Pracując na solarium po kilkanaście godzin dziennie, odczuwałem coraz częściej zmęczenie. Odpoczywając po kilka minut, wprawiałem ciało w delikatne i odżywcze drgania. Po takiej przerwie, nabierałem ponownie ochoty i malowałem kolejne obrazy. Z konieczności musiałem pracować przez noce, co &#8230; <a href="http://cialka.net/swiadome-sny_176.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Pracując na solarium po kilkanaście godzin dziennie, odczuwałem coraz częściej zmęczenie. Odpoczywając po kilka minut, wprawiałem ciało w delikatne i odżywcze drgania. Po takiej przerwie, nabierałem ponownie ochoty i malowałem kolejne obrazy. Z konieczności musiałem pracować przez noce, co szczególnie mnie męczyło.<br />
Nadwyrężony monotonia, usiadłem wygodnie na krześle i wywołałem podroż mentalna. W ciągu kilkunastu sekund znalazłem się w niefizycznej przestrzeni szukając jakichś wyraźnych kształtów. Wszędzie była pustka. Poruszałem się bez konkretnego celu oczekując jakichś niezwykłości. Nic, absolutnie nic, żadnych napływających postaci i całkowita nuda. Brak wyczucia ciała i nierealność przygody, uśpiła moja czujność. Zamyśliłem się, &#8211; chwila ciszy.<br />
Nie ustaliłeś celu i niczego sobie nie wyobraziłeś, zaszeleściło znajomym szeptem w otaczającej mnie przestrzeni.<br />
W pomieszczeniu solarium były kabiny z leżakami do opalania, super power-Ergo Line, Sonnenengel S46. Przepyszne i najnowsze modele do kąpieli solarnej nadawały się wyśmienicie na drzemkę.<br />
W butach wskoczyłem na wyfroterowana powierzchnie zapadając w sen. Gderające radio terkotało jeszcze dłuższy czas mi w głowie, zanim straciłem poczucie swojej obecności. Jak przez mgłę usłyszałem głośne trzaski na przeciwległym końcu pomieszczenia. Hm, znowu sprzątaczka, mnie znajdzie na leżaku, &#8211; skomentowałem do siebie, &#8211; wykliknięcie.<br />
Nagle żółtofioletowe, pulsujące światło ocknęło mnie na chwilkę, ale je również zignorowałem. Co ono tu robi? Takie samo przecież spotykałem wybierając się mentalnie do dysku, &#8211; wykliknięcie.<br />
W radiu jakaś pani o kryształowym glosie rozprawiała coś z zacięciem o zmiennych stanach świadomości. Skąd ona to wie pomyślałem, nie zwracając uwagi na wspaniała polszczyznę na niemieckiej stacji, -wykliknięcie.<br />
Kolejny obraz rozbudził mnie natychmiast. Znalazłem się całkiem świadomy na dywaniku z dzieciństwa.<span id="more-176"></span>Przyglądałem się mu z zachwytem. Zielono żółte paski, pamiętam, miałem kilka lat, gdy rodzice sadzali mnie na nim bym się bawił. Po zabawkach nie było ani sladu, za to dywanik wydal mi się wspaniałym placem pod astralne eksperymenty. Chwyciłem go rękoma chcąc zrobić w nim dziury. Ledwo wgniotłem palca w twarda podłogę. A wiec nie chce się dąć przeniknąć ręka. A co ze szczegółami, warto się im przyjrzeć. Były wspaniale widoczne. Zmieniałem perspektywę patrzenia, obserwując jak wyciąga się przede mną przestrzeń astralna . Koncentrując się na szczegółach ugrzązłem w jego małym fragmencie, tracąc cały dywanik z przed oczu. Nie było go już, zniknął. Wnikając dalej, zawężałem postrzeganie jak przez teleobiektyw, wdzierając się coraz głębiej w strukturę włókna tkaniny.<br />
Pol metrowe włosy jak trawa wyrastały na moich oczach. Pasiasty dywanik stal się zagajnikiem z ciągnącymi się z niego nitkami donikąd.. Zabawa zakończyła się, gdy pomyślałem, ze to jest przecież niemożliwe, bo, bo bez okularów nawet czytać dobrze nie potrafię. To chwila zwątpienia wystarczyła by cały obraz rozmiękł i zaczął się rozmywać.<br />
Za plecami znajomy narrator snu wypowiedział wyraźnym glosę. Teraz wiesz, dlaczego tak się dzieje.<br />
Znowu pusto w polu widzenia, &#8211; zamyślenie i wykliknięcie<br />
Hm, nie mam żadnego celu a wiec muszę coś ustalić by to oobe nie zakończyło się na siedzeniu w pustce i rozmyślaniu jak to jest, gdy się jest poza ciąłem.<br />
Dziewczyny, &#8211; podpowiedział narrator, możesz podglądać, chłopcy przecież tak robią.<br />
Ledwo wyraziłem zgodę to wykształciły się na wprost mnie parawany z paskudna wisząca folia. Odżyło moje wspomnienie z dzieciństwa, gdy brałem lecznicze kąpiele borowe. Zaglądając zaciekawiony, co za nimi się kryje, postrzegłem otyłego mężczyznę. Zmieszany zajrzałem za kolejne. Przy każdej próbie trafiałem na coraz większego człowieka.Ostatni wylewał się jak budyń, wręcz pod sam sufit. Miedzy kolejnymi zmianami obrazów, nie dostrzegałem już jak się kształtowały. Pojawiały się one gwałtownie na wprost mnie&#8230;.. zaczęły się rozmywać.</p>
<p>Cos się stało! Moje zmieszanie wymazało całkowicie obraz i nastąpiła wyraźna zmiana mojej percepcji, -zamyślenie i kolejne wykliknięcie.<br />
Szedłem tym razem na rancie brodzika, chlapiąc stopami po wodzie. Zamaszyste kroki były pewne i dostarczały mi sporo uciechy. Byłem w przestrzeni bez obrazów z ledwo ukształtowaną forma brodzika tuz pod stopami a pomimo tego wiedziałem, ze jestem na basenie i brodzę w wodzie po kostki. Gdzieś w oddali rozległ się głos z głośników. Zamarłem w bezruchu ,wsłuchując się w treść komunikatu. Znana mi przestrzeń załamała się i przestała istnieć. Rozpoznałem głos znajomego Przyjaciela…… należy zdjąć buty przed wejściem i umyć nogi.<br />
Gdy chciałem ubawiony zignorować to ogłoszenie i pomaszerować dalej to z głośników rozległo się tym razem o wiele głośniej. Hej tyyyyy, do ciebie mówię!!!!<br />
Zamyślając się strąciłem świadomość.<br />
Odzyskałem ja ponownie maszerując z grupka ludzi w jakimś ośrodku wypoczynkowym. Wzrosła mi ona gwałtownie tak, ze z łatwościom postrzegłem jej zmieniająca się jakość. Kilkakrotnie się to jeszcze powtórzyło. Za każdym razem to samo doznanie. Śniłem i się budziłem w śnie. Zmieniała się tylko moja trzeźwość a dekoracja pozostawała ta sama. Tak jak by nie było żadnej różnicy dla śnionej przestrzeni, czy ja śniący jestem jej świadomy. Czasami postrzegałem obrazy bardzo wyraźne a czasami  ledwo widoczne w zarysach. Jakakolwiek by nie była moja percepcja  to  za każdym razem bylem z niej  zadowolony i wystarczała mi ona w zupełności by nie trącić  orientacji. Nawet, gdy całkiem zanikała rozpoznawalna mi przestrzeń to sama treść myśli stawała się dla mnie wystarczająca, by świadomie w niej uczestniczyć. Na końcu usłyszałem jeszcze parę uwag od NP., dotyczących jego udziału w tej serii snów.<br />
Przy rozbudzeniu zachowałem wszystko wspaniale w pamięci, zapamiętując z moich nocnych przygód parę dających się rozróżnić jakościowo staw świadomości, osiąganych tej nocy w rzeczywistości niefizycznej.<br />
Interesujące wydało mi się podobieństwo osiąganych stanów w podróżach mentalnych, rozpowszechnianych przez Bruce Moena a rodzajem stanów świadomości osiąganych w czasie oobe. Ta sama niewrażliwość na kształt i podobny stopień świadomości osiągałem przy zmyślanych eksploracjach niefizycznych światów, oobe jak i w normalnych snach. Gdy traciłem w snie precyzje pojawiających się obrazów, to błąkałem się w niewidocznych i szarych kształtach , doskonale dających się pomimo tego rozpoznać.<br />
W czasie spotkań niefizycznych z przyjaciółmi, często traciliśmy widoczność siebie.Przebiegały one w rożnych sekwencjach snów. Pomimo, ze jeden z nas nie mógł już drugiego postrzec to był dla niego doskonale widoczny. Dekoracja w tym czasie nie musiała ulec w ogóle jakiejkolwiek zmianie. Dochodziło nawet do tego , ze traciliśmy świadomość trwania spotkania i dowiadywaliśmy się od znajomych o ich dalszym przebiegu. Wyglądało to tak ,jak by ten wykluczony z akcji tracił kontakt ze śniącym ciałem astralnym, które samodzielnie kontynuowało dalej przygodę. Brało ono odział w bardzo skomplikowanej i rozbudowanej fabule snu, reagując dokładnie tak jak by jego świadomy właściciel w takie sytuacji postąpił. Było nawet w stanie udzielać bardzo szczegółowych wyjaśnień na temat swojego świadomego reprezentanta , opowiadając fragmenty z jego życia. Nasuwa się od razu pytanie czy może ciało astralne samodzielnie i to za naszymi plecami kontaktować się z innymi śniącymi osobami , czy robimy to nadal my, zapominając potem o tym z jakiegoś nieznanego nam powodu. Po wielu próbach postrzegłem, ze gdy tracę kontakt z kimś w przygodzie to zamyślam się i tracę świadomość snu. Znika mi z przed oczu akcja gdy zajmuje się kontemplacja. Rozmyślam o osobie z jaka się spotkałem przed chwila i wyobrażam sobie dalszy jego przebieg. Wygląda to jak dialog ze sobą samym. Partnerem tego dialogu jest pojawiająca się myślo-odpowiedz, powstająca w moim umyśle. Zastępowało to w zupełności brak widocznego partnera, gdyż jednocześnie zanikała we mnie potrzeba przedmiotowego postrzegania.<br />
Ten rodzaj wewnętrznego dialogu wystarczał by nasze śpiące ciało rozgrywało bardzo skomplikowane akcje w astralu. Brak odczuć w tym czasie ruchu astralnego ciała świadczy o tym, ze następuje wtedy jego zanik lub rozdzielenie ze świadomym duchem.Wielokrotnie dochodziło we mnie do kolejnego rozdzielenia, ciała mentalnego a nawet ciała przyczynowego. Zamierałem wtedy w bezruchu odczuwając bezczasowe trwanie.<br />
Kontemplując w ten sposób w ciele fizycznym, słyszałem wielokrotnie od znajomych, ze odbyło się właśnie w tym czasie niefizyczne spotkanie. Widziany byłem w astralnej warstwie przez fizyczne osoby lub brałem udział w czyimś śnie.</p>
<p>Kiedyś opisze nasze przygody.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/swiadome-sny_176.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>SNY</title>
		<link>http://cialka.net/sny_173.html</link>
		<comments>http://cialka.net/sny_173.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 31 Aug 2008 18:44:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/sny-z-udzialem-obecnosci_173.html</guid>
		<description><![CDATA[SNY z udziałem obecnosci STAWIANIE PYTAŃ. Od paru dni, stawiałem sobie pytania przed zaśnięciem, dotyczące frapujących mnie zagadnień. Były to najczęściej fragmenty myśli, zasiedziałe w mojej filozoficznej przeczekalni , wyczytane gdzieś i chaotycznie poupychane w pamięci. Po całej serii niezwykle &#8230; <a href="http://cialka.net/sny_173.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>SNY z udziałem obecnosci</strong><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/08/popraw-ten.jpg" title="popraw-ten.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/08/popraw-ten.miniatura.jpg" alt="popraw-ten.jpg" /></a></p>
<p>STAWIANIE PYTAŃ.</p>
<p>Od paru dni, stawiałem sobie pytania przed zaśnięciem, dotyczące frapujących mnie zagadnień. Były to najczęściej fragmenty myśli, zasiedziałe w mojej filozoficznej przeczekalni , wyczytane gdzieś i chaotycznie poupychane w pamięci. Po całej serii niezwykle dynamicznych snów, sformułowałem pytania dotyczące obciążeń z poprzednich reinkarnacji. Wielokrotnie słyszałem, ze przeszłe zdarzenia wpływają na nasze postępowanie w teraźniejszości a niechlubne czyny są nam jak drzazga w oku. Akademickie wyjaśnienia, dotyczące okoliczności kształtujących nasz charakter, wydawały mi się zbyt wielkim uproszczeniem. Moje zainteresowania struktura osobowa człowieka, eksplodujące przed kilkunastu laty, wydawały mi się nieprzypadkowe. Z furia maniaka sprawdzałem jego osobowe człony, krok po kroku analizując obolałe zdarzenia,<br />
Dlaczego zwracam taka uwagę na ciałka a nie na miejsca podroży niefizycznej, jak większość podróżników? Chciałem to doświadczyć w czasie snu. Nie wystarczało mi zrozumienie napływających swobodnie myśli, wypracowanych w żmudnych dociekaniach. Chciałem czynnie uczestniczyć w przygodach, w wyśnionej rzeczywistości i to stymulowanej przez wyższa Jaźń. Liczyłem przy tym na jej wsparcie, na jakieś spadające okruchy jej rozumu, zamarzniętych śnieżynek wiedzy, podrzuconych mi ojcowska troska.<span id="more-173"></span></p>
<p>Za trzy dni, -zaszeleściło mi dźwięcznie, pewnego razu w głowie. Siedziałem wtedy wynudzony w aucie na czerwonych światłach, licząc przejechane kilometry w drodze do domu.<br />
3,4,5, nie robiły na mnie te liczby wrażenia, choć czułem, ze maja coś wspólnego z moimi nocnymi eksperymentami.<br />
Po 2 burzliwych nocach, pełnych przygód w astralu, usłyszałem ponownie głos narratora wyśnionej rzeczywistości,- jutro o 5-30 porozmawiamy. Nie będę ukrywał, ze bardzo mnie ucieszyła ta wiadomość. Zdałem sobie sprawę, ze te wspaniale sny były kreowane z zewnatrz mnie i skrywają mnóstwo interesujących informacji.<br />
Budzac się dokładnie o 5-:30, rozkoszowałem się wspomnieniami nocnej przygody.<br />
Zmieniałem w niej stany swiadomosci, mogąc je doskonale obserwowac. Zapominając moje wcześniejsze doświadczenia, uwikłany bylem w akcje marzen sennych, nie mając na nią zbyt wielkiego wpływu. Odwiedzając z narratorem snu wiele osób, rozpoznawałem w nich wielu starych znajomych. Towarzysząca mi osoba informowała mnie z kim jestem związany. Rozpoznawałem ich natychmiast nie mogąc odtworzyć w pamięci zdarzeń jakie nas łączyły. Powstająca wież miedzy nami była dla mnie oczywista. Z ta osoba i ta i ta, wyjaśniał mój towarzysz a ja przysłuchiwałem się mu w skupieniu. Spotykane osoby opowiadały o nowinkach ze swojej przeszłości. Ktoś oczekiwał dziecka a a ktoś inny podejmował ważna życiowa decyzje.<br />
Uśmiechałem się cały czas życzliwie, przytakując ze zrozumieniem.<br />
Moje emocjonalne nastawienie zmieniło mi się gdy natrafiłem na kogoś, kto mi kiedyś solidnie dopiekł.<br />
Poczucie krzywdy eksplodowało wielkimi namiętnościami, zmieniając cały przebieg snu.Uświadomienie sobie tej krzywdy wywołało we mnie pragnienie pomsty. Przypominając sobie zdarzenie uwikłałem się w potyczki, stając się ofiarą szukająca upustu swojej frustracji.<br />
Oh, jest. To on! Znalazłem cie,-stwierdziłem z wściekłością.<br />
Gdy zamierzałem porządnie obtłuc winnego to odzyskałem świadomość we śnie, postrzegając w pełni bezsens mojego planu. Co wydaje mi się teraz szczególnie ważne,- unosiłem się nad kilkuletnim , milusińskim chłopcem. Wyglądające jak aniołek dziecko, przedstawiało mi się jako dorosła osoba.<br />
Zaskoczony absurdem, stracilem zainteresowanie wydarzeniem, odczuwając rozlewające się ciepło na sercu.<br />
Wyraźnie wyczuwałem zmiany jakie we mnie zachodziły. Uwalniając się od ciężkich emocji, wpuściłem w siebie obecność nieznanego mi osobowego elementu, wyostrzającego mój rozsadek. Autentyczność tego doznania wchłonęła cala moja uwagę. A wiec to prawda&#8230;..<br />
Skokowa wzrastająca świadomość uwolniła mnie od uporczywych myśli o pomście, zamieniając ja w konkretny cel, jaki mi teraz prześwitywał.<br />
Chciałem coś osiągnąć i wiedziałem jak to osiągnąć. Będę teraz wytrwały i się nie zniechęcę trudnościami. Zapomniana krzywda zaowocowała dalekosiężnym planem na przyszłość, stajać się nieuświadomiona motywacja.</p>
<p>Wy klikniecie……………<br />
Kolejny wzrost swiadomosci umożliwił mi swobodne poruszanie się w scenerii snu. Znajdowałem się z towarzyszem przygody nad skocznia narciarska, zamieniająca się w szarości, w urwisko z widokiem na miasto. W oddali wykształciły się altanki działkowe, zawalone nierozpoznawalnymi dla mnie wielkimi kształtami, przypominającymi futurystyczne wysypisko śmieci.<br />
Skaczemy,- spytałem.<br />
Widząc obawy na jego twarzy, skoczyłem śmiało do przodu. Brakowało mi jednak jakiegoś elementu swiadomosci, by w pełni rozkoszować się szybowaniem w przestrzeni.<br />
Przecież nie można latać,- pomyślałem szybując nad altankami. Hm,- to starczyło by ściągnąć mnie na ziemie.<br />
Odbiłem się stopami od dachów i poszybowałem ponownie w zawrotnej prędkości prosto przed siebie. Teraz już nie musisz spadać.- ten sam głos narratora bezszelestnie rozległ się za moich pleców.</p>
<p>Rozpoczęła się najprzyjemniejsza cześć snu. Szybowałem nad wspaniałymi pejzażami, tracąc co rusz dostrojenie.<br />
Kaniony, preria jak w bajce, pomyślałem. Zbliżające się stado dzikich koni, gnające na złamanie karku po sawannie, przyciągnęło moja uwagę. Chcąc wskoczyć na białego rumaka, postrzegłem, ze nie mam ciała i zawisłem nad nim uwaga. Jakaś cześć mnie wskoczyła na niego i pogalopowała w sina dal. Zamarłem na chwilkę, wyobrażając sobie mnie pędzącego na szalejącym rumaku.<br />
Odczułem w tym momencie kolejna zmianę swiadomosci. Nie polegała ona tym razem na jej wyostrzeniu co na utraceniu, jej kolejnych elementów,<br />
Utraciłem zainteresowanie przestrzenią zamierając w dziwnym bezruchu. Mknąłem nadal w przestrzeni, pragnąc wydostać się ze znanej mi rzeczywistości. Osłabienie trzeźwości swiadomosci odebrało mi zdolność przypatrywania się. Ślepnąc, moglem jednak nadal postrzegać zachodzące zmiany w otoczeniu. Rozlewające się gwałtownie światło, wydawało mi się mało znaczącym rozjaśnieniem otaczającego mnie wnętrza.<br />
Pomimo tego, ze nie posiadałem ciała z jakim mógłbym się utożsamić to nadal moglem określić siebie jako całość. Ruchowi mojej uwagi , towarzyszyły silne doznania, nie mniej ważne niż ruchy ciała fiz. Tracąc poczucie celu tej szalonej gonitwy, zaobserwowałem w oddali wibrująca plamę rozdygotanej energii. Wpadając w nią, przeżyłem kolejne zaskoczenie, kolejna zmianę swiadomosci. Starałem się ruszać w rożnych kierunkach. Przypominało to raczej szybkie kołysanie,- tak jak bym wygniatał wyostrzona wola ścianki siebie samego ale jakoś od środka swojego podmiotu.<br />
Pędzać nadal w jednym kierunku, wdarłem się w światło. Wrażliwość moja spadła do tego stopnia ,ze utraciłem wszelkie niefizyczne zmysły, nie rejestrując żadnych bodźców. Zapadłem powoli w sen. Zniknąłem nie rejestrując już czegokolwiek. Nie istniałem w jakiejkolwiek znanej mi formie.<br />
Ocknąłem się na łózko dokładnie o 5:30. Wielokrotnie rozpamiętywałem ten niezwykły sen, domyślając się, ze traciłem niefizyczne ciałka.<br />
Delikatne zmiany odczuć i zmiany odwiedzanych planów, skojarzyły mi się z doznaniami występującymi przy zanikaniu ciał niefizycznych. To odczucie towarzyszącego mi ruchu i wzmocniona wola przed zamarciem w ciszy, odczuwalna jest jak w górnym ciele mentalnym. Choć jest one odmiennej natury to utożsamiamy ja z ruchem ciała fizycznego.<br />
Moje beztroskie szybowanie, związane było z utrata pamięci, pomimo tego moglem wspaniale podejmować decyzje, będąc ciągle jednolitym sobą.<br />
W momencie przebudzenia, całkowicie utraciłem pamięć zdarzenia, oczekując jednak czegoś niezwykłego.<br />
Nagle wspomnienia zostały we mnie wręcz wpompowane a ich precyzyjne szczegóły dawały znać o ich zewnętrznym źródle pochodzenia. Tkwiły gdzieś poza moja pamięcią. Przypominając sobie fragmenty, bylem zaciągnięty czyjaś uwaga w miejsca zdarzenia, mogąc je ponownie przeżyć ale tym razem o wiele pełniej, świadomiej z najdrobniejszymi niuansami.</p>
<p>Przyglądając się wielu snom, starałem się zrozumieć różnice miedzy nimi a świadomym opuszczeniem ciała fizycznego- oobe.<br />
W snach brakowało mi trzeźwości myślenia i akcja toczyła się samoczynnie. Biorąc rzeczywistość śnioną za jedynie prawdziwa, nie postrzegałem przyczyny zmiany dekoracji. Zapamiętane i dziwaczne wspomnienia z życia, stawały się najczęściej fabula snu, pstrząc jej dekoracje szczątkami dziwacznych obrazów.<br />
Gdy mądrzałem w śnie, odzyskując częściowo świadomość, psułem bajeczna fabule zdziwieniem i odczuciem absurdu snu. Tak jakby uświadomienie sobie jego dziwaczności zamykało mi do niego drogę. Często wstając rano, nie miałem w pamięci jakiegokolwiek śladu po nocnej przygodzie. Wystarczyło wtedy wycisnąć z pamięci jakiś ważny szczegół snu by wkrótce cala jego burzliwa akcja, przetoczyła mi się przed oczyma.<br />
Odtwarzając je z pamięci, dostrzegałem masę szczegółów mających dla mnie całkiem odmienne znaczenie niż w czasie przezywania snów. Oczywiste stawało się dla mnie ze odbywają się one jak oobe w astralu. Niezrozumiale dla mnie są ciągle odmienne stany swiadomosci w nich osiągane . Czegoś nam w nich brakuje, czegoś co decyduje o ich odmienności, od świadomego bycia sobą.<br />
Hm,- mam juz kolejne pytanie…..</p>
<p>Gdy zapytałem już po wszystkim, ponownie o zależności reinkarnacyjne,- odpowiedział. Jak wierzysz w bajki&#8230;&#8230;.,</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/sny_173.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>OOBE</title>
		<link>http://cialka.net/stukanie-w-pokoju-i-lot-w-przestworza_150.html</link>
		<comments>http://cialka.net/stukanie-w-pokoju-i-lot-w-przestworza_150.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 11:05:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/stukanie-w-pokoju-i-lot-w-przestworza_150.html</guid>
		<description><![CDATA[ STUKANIE W POKOJU i LOT W PRZESTWORZACH Przygotowując się do medytacji nie liczyłem, ze dzisiaj coś ciekawego się zdarzy. Pełen byłem energii i zatapianie się w kontemplacji, wydawało mi się strata czasu. Oczekując niespodzianek w bezruchu, usłyszałem w 2 miejscach &#8230; <a href="http://cialka.net/stukanie-w-pokoju-i-lot-w-przestworza_150.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong> STUKANIE W POKOJU i LOT W PRZESTWORZACH</strong><br />
Przygotowując się do medytacji nie liczyłem, ze dzisiaj coś ciekawego się zdarzy. Pełen byłem energii i zatapianie się w kontemplacji, wydawało mi się strata czasu. Oczekując niespodzianek w bezruchu, usłyszałem w 2 miejscach głośne stukanie. Wielokrotnie obserwowałem to zjawisko, nie potrafiąc rozsądnie go wytłumaczyć. W dzieciństwie , przy pierwszym wyjściu z ciała, przeżyłem straszna huśtawkę astralna a gdy chciałem powtórzyć to po raz drugi świadomie, to usłyszałem głośne trzaski rozsiane w pokoju. Rozglądając się w około , szukałem sprawce tych łomotał. Cos trzaskało w rożnych miejscach, usadawiając się głownie przy wyłączniku światła.<br />
Tym razem było inaczej. Trzaskało przy fotelu, w dużym, ogrodowym oknie i w kuchni przy mikrofalówce.<br />
Gdy harmider stal się nieznośny to zwróciłem na niego szczególna uwagę. Trzaski pojawiały się gdy osiągałem wewnętrzny bezruch z typowym dla niego zanikiem wszelkich świadomych procesów. Oczekując ruchów energii w ciele, doznawałem w rożnych jego częściach silnych doznań ciepła i pulsowania wibrującego ruchu.<span id="more-150"></span><br />
Tym razem wysunąłem subtelne zmysły na zewnatrz ,przypatrując się szelestom. Puk , puk , rozległo się ponownie w oknie. Aha, jesteś znowu. W momencie gdy uświadamiałem sobie miejsce z którego dobiegały trzaski wszystko milkło, tak jak by w samym penetrowaniu wnętrza krył się wyciszacz hałasu. Dźwięki pojawiały się gdy trawlem w stanie Atmy , bez ruchu ,oczekując jedynie jakiejś niespodzianki. Gdy skierowałem uwagę w domniemane miejsce trzasku to natychmiast hałasujące punkty zalewała bezszelestna cisza.<br />
Zona przyznała mi się skrycie, ze będąc w ciąży obawiała się nagminnie włamywaczy. Zawieszony automat do papierosów na fasadzie naszego domu, był często używany przez nocnych spacerowiczów. Trzaski ocierających się metalowych części, były bardzo nieznośne.<br />
Pewnego razu, przysłuchując się hałasom ulicznym, była wręcz pewna zbliżających się kroków na cieeeeemnym korytarzu. Otwierając w panicznym strachu drzwi, stwierdziła ze zdumieniem, ze nie ma za nimi nikogo i ze prawdopodobnie zmyśliła sobie ta cała niezręczną sytuacje.<br />
Czym są te strzelające szyby i zbliżające się do nas kroki włamywaczy.<br />
Pamiętając, ze w dzieciństwie hałasy rozlegały się w kontakcie światła a teraz w oknie , na fotelu i przy mikroweli , dostrzegłem pewien ich związek.W dzieciństwie starałem się wywołać oobe w całkowitej ciemności. Trzaskało wtedy w miejscu włączania światła i czasami w szafie. Tak jak by ,ktoś chciał się ubrać i wstając z łózka i włączał światło.<br />
Tym razem, ten ktoś zmienił przyzwyczajenia. Siedział na krześle, podgrzewał sobie mleko do kawy w mikroweli a następnie przenikał przez szybę do ogrodu. Jakoś znajome wydało mi się to wszystko.<br />
Koncentrując się ponownie na trzaskach postrzegłem ,ze moje niefizyczne ciało oddziela się niepostrzeżenie i przygotowuje sobie kawkę z przerwa na papieroska w ogródko, na świeżym powietrzu . Włącza światło gdy jest ciemne i ubiera się gdy jestem w pidżamie..<br />
Mam znajomego, czującego niezwykle nieprzyjemny zapach, gdy dochodzi do dotyku ciał niefizycznych. Na codzien pozbawiony jest on prawie całkowicie zmysłu zapachu. Gdy aktywowało mu się to dziwo,mówiąc często,- hoho, zła energia jest uwalniana . Ktoś kogoś leczy. Nie słyszy trzasków a nieprzyjemny zapach, nie odczuwając go zupełnie w świecie fizycznym. Potwierdzaliśmy to wielokrotnie, symulując niefizyczne kontakty. Rodzaj doznania zależy prawdopodobnie od interpretacji niefizycznego zjawiska. Na ułamek sekundy, gdy tracimy kontakt z ciałem fiz., to rozpoznajemy nasza duchowa postać, przezywając niefizyczne wrażenia. Sam trzask jest rozpoznawalny prze zemnie jako dźwięk, choć zawiera w sobie glebie, nieosiągalna w zwykłych doznaniach. Ta glebie, mógł bym w rożny sposób starać się określić, zmuszając się zawsze do jej interpretacji. Te trzaski były czymś więcej. One były wrażeniem niefizycznym ,nie mającym fizycznego odpowiednika i wywołane uwolnionym astralnym ciałem, wykonywającym moje codzienne czynności w swojej wyśnionej rzeczywistości.</p>
<p>Leżąc w czasie kontemplacji, często zarzucałem sobie wygodę. Wpadając wystarczająco w trans, siadałem nie uświadamiając sobie tego ciałem subtelnym na krześle, przystępując w domniemanej dla mnie idealnej pozycji do medytacji.</p>
<p>Wczoraj w czasie malowania, przytrafiła mi się niezwykła sytuacja. Planując ten tekst i mając na uwadze przykład z krzesłem , przeniosłem się w wyobraźni do Wrocławia. Siedziałem na swoim bujanym fotelu, rozkoszując się huśtaniem. Hm ,- szkoda ze go teraz nie mam. Przydałby się wyśmienicie. Kierowany impulsem wszedłem do mieszkania i usiadłem wygodnie naprzeciw zony, rozmawiającej wesoło z sąsiadka. Zbyszku , zapytała sąsiadka. Siedzisz teraz wygodnie?<br />
Czy siedzi ci się teraz wygodnie,- powtórzyła pytanie. Bo, bo &#8230;. mój znajomy ma fotel bujany i chce się go pozbyć.</p>
<p>Wieczorem w czasie medytacji, zawitał do mnie niefizyczny przyjaciel. Elooo,- chciałbym poszybować w przestworzach i zobaczyć planety z całym ogromem wszechświata. Proszę pokarz mi toooooo.<br />
Niespodziewanie pojawiłem się w kosmicznej przestrzeni, naprzeciwko kręcącej się z zawrotną szybkościom ziemi. Ogromna iskrząca ręka, wprawiała je w przyspieszony ruch. Żonglujące nią palce, świeciły żółtym światłem przenikając ja iskrami błyskawic. Tak byś chciał,- zabrzmiało mi w uszach. Z osłupienia wyrwał mnie zbliżający się statek kosmiczny, otoczony niebieska łuna światła. Utracił on wkrótce rozpoznawalna dla mnie formę a ja otworzyłem oczy u siebie w pokoju.<br />
Rozmawiając przed chwilka z Conticha , usłyszałem ciekawa historyjkę . Ah wczoraj widziałam ziemie i jakiś statek kosmiczny. Całkiem wyraźnie , ale było fajnie. Wokół ziemi kręciła się jakaś szara substancja, &#8211; jeje.<br />
Drugi dzień maluje pejzaż morski. Czy jest ktoś, kto śnił dzisiaj o niezwykle błękitnym morzu? Jedna osoba już się zgłosiła.</p>
<p>By powiększyć zdjęcie, proszę kliknąć myszka na jego powierzchni .</p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/07/pict0300.jpg" title="pict0300.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/07/pict0300.miniatura.jpg" alt="pict0300.jpg" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/stukanie-w-pokoju-i-lot-w-przestworza_150.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bruce Moen</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen_140.html</link>
		<comments>http://cialka.net/bruce-moen_140.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 19:11:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/swiadome-snienie_140.html</guid>
		<description><![CDATA[EKSPLORACJE NIEFIZYCZNYCH ŚWIATÓW Poszukiwanie pojemnika w Berlinie. Gdzie jesteś,- spytałem. Starając sobie przypomnieć zdarzenia, kierowałem uwagę w rożna strony wnętrza lokalu, penetrując wzrokiem jego zakamarki. Wytwarzając w wyobraźni jego obraz , coraz szybciej szybowałem uwaga po rozrzucanych na budowie przedmiotach. &#8230; <a href="http://cialka.net/bruce-moen_140.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EKSPLORACJE NIEFIZYCZNYCH ŚWIATÓW</strong><br />
Poszukiwanie pojemnika w Berlinie.</p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/07/wiaderko.jpg" title="wiaderko.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/07/wiaderko.miniatura.jpg" alt="wiaderko.jpg" /></a></p>
<p>Gdzie jesteś,- spytałem. Starając sobie przypomnieć zdarzenia, kierowałem uwagę w rożna strony wnętrza lokalu, penetrując wzrokiem jego zakamarki. Wytwarzając w wyobraźni jego obraz , coraz szybciej szybowałem uwaga po rozrzucanych na budowie przedmiotach. Odczucia bezradności zastąpił powoli wewnętrzny spokój i cisza . Znowu jestem astralna świadomością. Szukając pojemnika, spytałem ponownie. Gdzie jesteś? Stoję bez ruchu, nieświadomy ciała fizycznego, oczekując jakiegoś wyraźnego znaku ze strony astralnego ciała. Impuls niczym echo przeszłych wydarzeń, kieruje mnie do klęczących rzemieślników. Klik,- pełna świadomość ,- szukałem przecież pojemnika a nie miłego towarzystwa. Gdzie jesteś ,- ponawiam pytanie. Kierowany kolejnym impulsem, przeszedłem przez cale pomieszczenie, zatrzymując się naprzeciwko całego urządzenia. Uf,- to naprawdę działa, tylko znalazłem nie to czego szukałem. Szukając pojemniczka na farbę trafiłem na całe urządzenie do natrysku. Je znalazł bym sam bez trudu, wychylając głowę za narożnik ściany.<br />
Przy kolejnej probie, wyobraziłem sobie jak odkręcam pojemnik od pistoletu. Będąc świadomym w ciele astralnym doskonale odczuwałem niefizyczne ruchy. Wizualizując pojemnik w ręce ,ponowiłem pytanie. Gdzie jest ten pojemnik trzymany teraz w ręce.? Zapadając w stan biernego oczekiwania, odczułem wyraźnie wskazany kierunek w którym miałem się udać, gdyż pojawił się we mnie charakterystyczny nacisk z nierozpoznawalnego na moja uśpiona wole , podlegającą tym razem bezpośrednio ciału astralnemu. Dochodząc do barku, stwierdziłem z rozczarowaniem ,ze pojemnika nigdzie nie ma. Nie działa, skwitowałem moje usilne próby.<br />
Halo tam w dyskuuuuuu. Moj astralniak zwariował !!!. Ciągnie mnie po budowie zamiast wskazać mi miejsce poszukiwanego pojemnika. Przy kolejnej probie wylądowałem z 2 strony barka, naprzeciw wiadra z woda.<br />
W tym momencie do akcji wkroczył mój niefizyczny przyjaciel. Włożyłem pewna rękę do wiaderka, wyciągając zapomniany pojemniczek. Gdzieś na peryferiach umysłu , rozległ się wesoły śmiech i życzliwe pozdrowienie. Pamiętasz jak 10 lat temu w Berlinie zabrałeś bez pytania wiaderko murarzom. Gdy się o nie upomnieli to się bardzo zawstydziłeś&#8230;&#8230;.</p>
<p>W czasie kursu u Brusa Moena ,jedynym z zadań było nawiązanie kontaktu ze zmarłym i określenie okoliczności jego śmierci. Zaklejone w kopercie zdjęcie zmarłego dotykaliśmy rękoma ,co miało nam ułatwić z nim niefizyczny kontakt. Przytrafiła mi się wtedy przygoda, w której ugrzązłem<span id="more-140"></span> w watkach ubocznych tak jak przy szukaniu pojemniczka.<br />
Obserwując dzień wcześniej, symulowany lot wirującej kuli na monitorze, nie przypuszczałem, ze jej obraz utkwi mi w pamięci i eksplodując w sprzyjających okolicznościach zmieni przebieg akcji w wizualizacjach na warsztatach. Osoba ze zdjęcia, raniona została eksplodująca kula w ramie w czasie zamieszek wojennych. Te zdarzenia zlewając się w jedno , zaowocowały nieczytelna dla mnie wizja. Pojawiło mi się przed oczami kręcące się drzewo z odpadającą korą, zmieniające się w cementowa, wirującą karuzele. Pytając o szczegóły zobaczyłem mechanika w warsztacie a potem wdzierające się wiertło w jego ciało . Zamieniło się ono na wysokości ramion w mieszadło do gipsu ,gdy nagle jedno ze smigiełek odprysło, raniąc dotkliwie ramie. Pracując często jako sztukator zapamiętałem ruch mieszadła umocowanego w wiertarce. Kolejnym fałszywym tropem okazało się odczytanie wizji właściciela zdjęcia, śniącego w tym samym czasie o mechaniku. Siedział on nieszczęśliwym trafem za moimi plecami, powodując swym śnieniem niewłaściwy odczyt u jeszcze jednej osoby z mojej grupy.</p>
<p>Interesujące niefizyczne przygody doświadczyłem we wspólnych eksploracjach na 3 stopniu kursu u Brusa. Udało mi się towarzyszyć 5 osobom w ich śnieniu. Przyglądałem się koleżance odzyskującej dziecko w królewskich ogrodach a innym razem trafiłem na 2 wielkie futurystyczne formy, szybujące w odległej przestrzeni . Zbliżająca się z zawrotna prędkością złota energia połączyła 2 elementy w jednolita całość, wprawiając nas w osłupienie.. Chodziłem po statku na którym rozegrała się arabska tragedia w śnie prowadzącej kurs Joasi jak i wylądowałem w srebrzystej lagunie obok sąsiada w poszukiwaniu centrów planowania. Udało mi się nawet dolecieć na jakaś kolorowa planetę, doświadczając niefizycznie przygodę Brusa o powstaniu swiadomosci. Stanąłem naprzeciw kilkudziesięciu metrowej postaci, grającej w golfa szybującymi w przestrzeni kulami swiadomosci. Przepiękne pulsujące kolory druzgotały moje poczucie harmonii a rozpościerająca się, ożywiona przestrzeń wywoływała we mnie nieznane odczucia.<br />
Udało mi się odzyskać dziecko z udziałem jej rodziców w bardzo skomplikowanej akcji pełnej wzruszeń jak i towarzyszyłem w lotniczej tragedii osobie odczytującej później zdjęcie mojego ojca, zaklejone w kopercie.</p>
<p>Ciekawe wydało mi się spotkanie z dziadkiem uroczej sąsiadki. Napisane jej ręka nazwisko dziadka miało wystarczyć w uzyskaniu z nim kontaktu. Wylądowałem na placu otoczonym domami z czerwonych cegieł. Pojawiające się dziecko pobiegło w kierunku wysokich zabudowań. Szybko zmieniająca się dekoracja snu utrudniała mi właściwe reakcje. Gubiąc umykającego chłopca w korytarzach, przypominających klasztorne zakamarki, zadałem mu pytanie, dotyczące okoliczności jego śmierci. Unosiłem się pod zaokrąglonym sklepieniem jakiejś komnaty , nie potrafiąc zbyt dobrze określić pozycji swojego ciała.<br />
W odpowiedzi rozpostarł się prze de mną szpitala z czerwonych cegieł i pojawił się tuz przy mnie starszy ,wesoły człowiek w kombinezonie robotniczym. Wypiął do przodu brzuch, strzelając przy tym bezgłośnie szelkami.<br />
Wzruszona wnuczka potwierdziła trafienie. Dziadek mieszkał na wsi w domu z czerwonych cegieł i zmarł w szpitalu zbudowanych również z czerwonych cegieł. Cegły te stały się ważnym elementem w tym niefizycznym spotkaniu, gdyż szpital był jedyna ceglana budowla w okolicy. Jako dziecko często spędzał czas w kościele a jako dziadek wypinał rubasznie brzuch, strzelając przy tym szelkami w swoim ulubionym kombinezonie.<br />
Mając natychmiastowa weryfikacje w relacjach partnerów, nabrałem pewności co do realności tych zdarzeń, tym bardziej ,ze miedzy ćwiczeniami wielokrotnie wychodziłem z cial. Przyglądając się kursantom, rozmawiałem z nimi w ich niefizycznych planach, poruszając interesujące ich zagadnienia.</p>
<p>W czasie warsztatów, leżąc w nocy na podłodze, prowadziłem wewnętrzny dialog z Brusem. Zadawałem mu pytania a napływające odpowiedzi w umyśle brałem za odpowiedzi. Miło zrobiło mi się na duszy i zapadłem się w rodzaj czujnego snu. Nagle pojawiająca się sylwetka ciała astralnego Brusa, tuz przed moja twarzą, wprawiła mnie w osłupienie. Wyraźnie było rozpoznawalne jego powolne zbliżanie się do mnie. Szybując bezszelestnie, spoglądał bez świadomego błysku w oczach w przestrzeń nad moja głowa. Precyzyjne szczegóły ciała astralnego dawały się wspaniale postrzegać, pomimo ze nie opuściłem ciała fizycznego. Miałem możliwość mu się na tyle dobrze przyjrzeć, by nabrać wystarczającej pewności, iż w monologach przywołujemy niefizyczne części partnerów rozmowy.</p>
<p>To przywoływanie i odwiedzanie nas przez osoby śpiącym ciałem, bez świadomego ich w tym udziału, stało się przedmiotem moich dalszych dociekań.<br />
Wielokrotnie postrzegałem już wcześniej w rzeczywistości fizycznej pojawiające się sylwetki ciał niefizycznych i to w momencie gdy była o kimś mowa. Brały one udział w rozmowie cieni, wpływając na jej przebieg, interesując się przy tym wszystkim co ich dotyczyło. Były źródłem pojawiających się w nas myśli o nich i odpowiedzi na zadawane im pytania. Gromadzone przez nie informacje były wykorzystywane przez ducha w ciągu dnia w stanie jego normalnej swiadomosci. Nie ignorujmy atrap znajomych w podróżach niefizycznych a dajmy im odczuć nasza miłość i przyjaźń gdyż mogą one być osobowymi a nieświadomymi czesciami naszych przyjaciół. Wspierajmy je wiedza i udzielajmy odpowiedzi gdy o coś zapytają. Szwendające się atrapy bliskich po naszym mieszkaniu są ich uwolnionymi ciałami astralnymi. Bez swiadomosci ducha, pozostającego w ciele fizycznym , wykonują one swoje codzienne czynności. Potrafią reagować na rozgrywająca się akcje w astralu i przyjmować rożne kształty.Śpiące ciała potrafią bić, gryźć , kopać i kochać.<br />
Skrzywdzone ciało astralne tego nie zapomina i gdy nadarzy się okazja to szuka natychmiast w świadomej warstwie rekompensaty. Gdy okażemy im zainteresowaniom lub stworzymy im wspaniałe warunki w astralu, to może się nam następnego dnia przytrafić coś miłego, gdyż piękne sny są często przypominana.<br />
Role mysloksztaltow wytworzonych na czyjeś podobieństwo, interesująco opisał Powell. Zmarłe osoby, otaczają się często podobiznami swoich bliskich. Tak wytworzone sobowtóry astralne pozostają w ścisłym związku z realnie istniejącymi osobami.</p>
<p>Ciekawa przygodę miała Conticha spotykając swoja mamę. Stala się ona częścią jej snu, wytwarzając holograficzne obrazy. Dostrzegła w oczach atrapy-mamy wzrastająca świadomość, tak jak by na chwilkę, w czasie snu , sam jej duch przybył do swojego podróżującego pojazdu astralnego, zainteresowany przygodami swojej córki.</p>
<p>http://nienazwane.pl/?p=82<!--more--></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/bruce-moen_140.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obe</title>
		<link>http://cialka.net/obe-w-obrazie_102.html</link>
		<comments>http://cialka.net/obe-w-obrazie_102.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 09:39:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/obe-w-obrazie_102.html</guid>
		<description><![CDATA[Obe w obrazie Wstając 4 godzinie nad ranem pomyślałem,- co będzie dzisiaj? Wczoraj ,późnym wieczorem , malowałem kwiatka na płótnie farbami olejnymi. Trochę mi się porozciągał ten kwiatki bo nie moglem zapamiętać formy liści i miałem kłopoty z doniesieniem obrazu &#8230; <a href="http://cialka.net/obe-w-obrazie_102.html">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obe w obrazie<br />
<a title="kwiatek-3.jpg" href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiatek-3.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiatek-3.jpg" alt="kwiatek-3.jpg" /></a><br />
Wstając  4 godzinie nad ranem pomyślałem,- co będzie dzisiaj? Wczoraj ,późnym wieczorem , malowałem kwiatka na płótnie farbami olejnymi. Trochę mi się porozciągał ten kwiatki bo nie moglem zapamiętać formy liści i miałem kłopoty z doniesieniem obrazu z pamięci na płótno. Od lat nie ćwiczone rysowanie spowodowało ,ze obserwowane kształty wydaja mi się bardzo skomplikowane. Straciłem zdolność utrzymywania obrazu w wyobraźni. Rysując dużo, tworzyłem  z łatwością syntezę  każdej widzianej formy w wyobraźni . Dawała się ona łatwo trzymać przed oczyma i posłuszna mi ręka odtwarzała to z łatwością na papierze.<span id="more-102"></span><br />
Malowanie obrazu  tym razem kosztowało mnie sporo wysiłku. Kilkanaście lat realizowałem wielki malarstwo ścienne. Obrazy przypominały swym ogromem realne przestrzenie w naturalnym otoczeniu. Tym razem pokusiłem się na namalowanie małego wycinka roślin.- słoneczników, ograniczonych  formą blejtramu. Przed skończeniem pociągnąłem szpachla kilka dużych form, określając ksztalt liści do okola kwiatka.<br />
Rozmyślając rano nad problemami jakie muszę po raz któryś rozwiązać, zapadłem w stan kontemplacji. Będąc świadomym analizowałem związek postrzegania ze zjawiskami psychicznymi. Myśli sunęły błyskawicznie dając się ciężko  zapamiętywać. Ocknąłem się z tego stanu, odzyskując w pełni świadomość. Co się wtedy stało? Zapomniałem o całej kontemplacji. Cala treść rozmyślań umknęła mi niepostrzeżenie. Jaka cześć wchłonąłem w swoje ciało fizyczne ,ze wszystko zniknęło.Ach tak ,-to śpiące ciało  powróciło na swoje miejsce. Zacząłem borować w pamięci , by przypomnieć sobie tak sprawnie przemyślane wnioski.Jak z w gumy dały się wyciągać, okrojone ze swej treści. Nie były już to te wspaniale wnioski, elegancko pląsające , czytelne w swej prostocie a niepasujące do siebie fragmenty . Ogrom treści nad jaka rozmyślałem przybrał wiele  wieloznacznych określeń, stajać się niemożliwy do ogarnięcia.<br />
Powoli zamierałem w bezruchu odczuwając  nadal ciągłość trwania.<br />
Nagle odzyskałem  świadomość na polance na przeciwko mojego namalowanego kwiatka. Oh pomyślałem, zaraz ci się  dokładnie przypatrzę. Zdumiało mnie .ze był trochę bezforemny, tak jak na moim obrazku. Nie posiadał formy typowej  naturze a były jak namalowane przez nieudacznika. Syntetyczne ich kształty  przypominały raczej rozgniecione lisice niż wspaniale słonecznik. Zmieniając punkt widzenia, starałem się rozpoznać zasady astralnej przestrzeni. A wiec się kręcą  gdy zmieniam położenie oczu. Ah a gdzie mam oczy, przecież nie odczuwam żadnego ciała. Wychylając rękę do przodu postrzegłem jej formę startująca trochę z opóźnieniem. He , to dopiero mam okazie przebadać anatomie  malowanych  kwiatków. Wsadziłem rękę w ziemie, by sprawdzić ich korzenie. Reka wsunęła sie do samego ramienia , napotykając mały opór w łokciu. Nie maja korzeni. Co ze mnie za ogrodnik!!!.</p>
<p>Umówiłem się z Noble dzisiaj na wspólna wyprawę i postanowiłem go  teraz poszukać. Halo Nooooble , gdzie jesteś?  Ach pewnie schował się pod ziemia, szukając swoich szamanów. Gdy chciałem już wskoczyć pod ziemie i wizualizowałem wzrastający  ciężar  mojego ciała to powierzchnia ziemi na wprost mnie zaczęła się  iskrzyć . Pojawiły się na niej strumyki lawy.  Po chwili wyskoczyła z niej neonowa postać pędzać na oślep przed siebie.<br />
Nie opisał bym tego wydarzenia ,gdy bym nie postrzegł  następnego dnia ,na obrazie ze słonecznikiem tors człowieka ze zgięta lewa ręka    ,skrytego za centralnym kwiatem. Co za dziwny obraz namalowałem.<br />
Zasypiając ponownie, przeżyłem w śnie wspaniale przygody na skalistych urwiskach.</p>
<p><a title="kwiat-z-postacia.jpg" href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiat-z-postacia.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiat-z-postacia.jpg" alt="kwiat-z-postacia.jpg" /></a><a title="kwiatki.jpg" href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiatki.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/06/kwiatki.miniatura.jpg" alt="kwiatki.jpg" /></a></p>
<p>P.s.<br />
Sporo kłopotów narobiło ludziom obe. Znam parę osób, którym robi się już samo, maja lekka rękę do tego.<br />
Czy to talent?, Czy obe jest takie ważne?<br />
Jedni maja zacięcie niszcząc co im w rękę popadnie, drudzy fajny charakter, motylka na sercu.<br />
Jedni toczą się jak walec, wyrządzając krzywdy śpiącym ciałem i niewyparzonym jęzorem , drudzy rozpogodzeni obserwują co im przyniesie rzeczywistość.<br />
Nie chciałbym być tym pierwszym , tym zaciekle walczącym o obe, nie zdającym sobie sprawy z podstawowych zjawisk niefizycznych, konsekwencji posiadania aktywnego śpiącego ciała.<br />
Starałbym się stać tym drugim, obe samo wtedy przyjdzie, bo jest następstwem zmian w naszej strukturze osobowej, poszerzona wyobraźnia, przestrzenią duchowa.<br />
Nie ma znaczenia kiedy się pojawi, może po śmierci, albo w następnym&#8230;&#8230; ale kiedyś przyjdzie.</p>
<p>2,- Od jakiegoś czasu pojawiają się mi obrazy, gdy się kładę. Zona ma je cale życie, dziwiłem się. Ale masz fajnie komentowałem.<br />
Nie wiedząc o nich, nie oczekiwałem ich wcale, chcąc zasnąć jak najszybciej. Smyk do wyrka i zasypiałem po minucie. Dumny bylem z siebie, bo snów nie miałem a gnany pasja w realu wstawałem i moglem zaraz z rana zabrać się za ulubione zajęcie.<br />
Chcąc to raz zmienić, położyłem się zanim pojawiało się we mnie silne zmęczenie. Myśli łomotały się w głowie, nabite komentarzami. Nie wyciszałem ich, gdyż ciekawiły mnie. Po jakimś czasie same się uspokoiły, gdy przemyślałem najważniejsze wydarzenia z dnia. Majac jeszcze siły wyciszałem się samoistnie. Wtedy wpadłem na pomysł by wywoływać obrazy.<br />
Co robiłem?<br />
Nie czekałem na żaden trans. Chciałem coś zobaczyć i stałem się aktywny mentalnie. Nie czekałem aż uzbiera się we mnie energia i mnie wychyli z ciała. Szkoda bylo mi na to czasu. Wymuszałem akcje pod powiekami. Ruszałem się w rożnych miejscach myślą. Początkowo było to tylko wyobrażaniem, nabierając tępa stawało się podrożą mentalna.<br />
Zdobywałem w nich stopniowo odczucie ruchu, często wnikając nawet w warstwę astralna z obrazami. Nie posiadając silnych odczuć poza ciałem , cieszyłem się jednak bardzo. Te wyobrażane spotkania dawały wspaniale weryfikacje. Jak to robić?<br />
Trzeba znaleźć partnera i starać się z nim spotkać. NIe czekać jak łom w ciężkim transie ale sobie pofolgować, trochę pofantazjować.<br />
Gdy się rozrusza wyobraźnia to zaczynamy oczekiwać obrazów. To oczekiwanie jest koniecznym przyzwoleniem by się one pojawiły. Stanie sie nawykiem. U mnie miała taka aktywnie mentalnie postawa duże następstwa. Zacząłem pamiętać sny i co rusz odzyskiwałem w nich króciutko świadomość. Wczoraj wyskoczyły mi w nocy dwa zęby w czasie snu z dziurami. Przyglądałem się zdumiony, oceniając wielkość zniszczeń.<br />
Następnego dnia córka powiedziała, ze właśnie wróciła od dentysty a on jej borował przednie zęby bo miała w nich straszne dziury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/obe-w-obrazie_102.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

