<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net &#187; Nauka malowania</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/kategoria/nauka-malowania/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 13:12:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Obrazy olejne</title>
		<link>http://cialka.net/obrazy-olejne_3398.html</link>
		<comments>http://cialka.net/obrazy-olejne_3398.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 10:16:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka malowania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=3398</guid>
		<description><![CDATA[Obrazy olejne. Malując przez pól roku obrazy olejne, zamalowałem 80 płócien. Z jaka radością, obserwowałem moje postępy. Z miesiąca na miesiąc, rozumiałem farby olejne coraz bardziej. Przyzwyczajony do wielkich powierzchni ścian, nie radziłem sobie z małymi formatami. Motywy były ściśnięte, krnąbrnie wychylające się fragmenty kompozycji na peryferyjne części obrazu a nawet poza ramy blejtramu. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obrazy olejne.<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/07/obrazy-olejne.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-3405" title="obrazy olejne" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/07/obrazy-olejne-300x224.jpg" alt="" width="280" height="208" /></a></p>
<p>Malując przez pól roku obrazy olejne, zamalowałem 80 płócien. Z jaka radością, obserwowałem moje postępy. Z miesiąca na miesiąc, rozumiałem farby olejne coraz bardziej. Przyzwyczajony do wielkich powierzchni ścian, nie radziłem sobie z małymi formatami. Motywy były ściśnięte, krnąbrnie wychylające się fragmenty kompozycji na peryferyjne części obrazu a nawet poza ramy blejtramu.<br />
W malarstwie ściennym, bezkarnie rozciągałem malowane elementy do rogów ścian, dopasowując ich formę do wnętrza. Zaokrąglając  linie, czy określając barwne plamy, płynnie wtapiałem je w krawędzie przedmiotów, by tworzyły  one z  nimi nowa jednolita formę.<span id="more-3398"></span><br />
Naciągnięte na ramę płótno, nie dawało się tak rozciągać w nieskończoność. Nie zwracając uwagi na to ograniczenie, malowałem wielokrotnie zamaszyście, ubolewając, ze mi płótna znowu zabrakło. Oglądając potem krytycznie tak wykonane prace, łamałem w sobie rozrzutność, akceptując z czasem ograniczenia. Wyćwiczyłem w sobie zdolność fokusowania obrazu. Oddalałem się w wyobraźni od malowanej powierzchni, oglądając ją jakby z daleka, widząc jedynie najważniejsze formy. Zdolność ta jest bardzo pomocna w syntezowaniu kształtów w obrazie.<br />
Określałem, dzięki temu odchylaniu się, najważniejsze podziały na obrazie. Syntezowałem najważniejsze jego fragmenty w najprostsze kształty. Przesuwałem je wtedy z łatwością po powierzchni obrazu, wyobrażając sobie końcowy efekt mojej pracy.<br />
Czym jest to uproszenie widzianego kształtu i jak wspaniale efekty daje ta umiejętność w pracy, zrozumiałem już dużo wcześniej. Na wielkich budowach, gdy obrazy ciągnęły się wręcz w nieskończoność, musiałem potrafić spojrzeć na nie wielokrotnie z zewnatrz budynku.<br />
Ściany mi to uniemożliwiały. Wtedy nauczyłem się wizualizować barwne plamy w wyobraźni i widzieć je z odległych miejsc, Kształty nabierały prostszej formy i widziałem ich zależności, proporcje. Potrafiłem dzięki temu budować pełne dynamizmu obrazy, pamiętając doskonale ich układ. Z daleka, gdy obraz jest pomniejszony, dostrzec można o wiele łatwiej monotonie obrazu, jego układ linii i kolorów<br />
W tym stanie oble i wymęczone, równolegle układy form, pragnę wtedy przesunąć, rozprężyć, nadając im tętniącego życia.<br />
By nie przegapić krytycznego momentu, w którym możliwa jest jeszcze korektora, spójrzmy odwróconą lornetka na obraz, by oddalić go od nas, by stal się zawężonym znakiem w prostszej formie.<br />
Spójrzmy w czasie malowania na inne nasze prace, porównajmy je..<br />
Obiecując sobie nauczenie się malarstwa olejnego w ciągu roku, wiedziałem, ze muszę zastąpić pojawiające się we mnie spontaniczne myśli, obserwacja natury. Chaos codziennych wniosków wyprzeć z umysłu i rozbudzić zamiłowanie  do malarstwa.<br />
W wolnych chwilach, gdy siadam na krześle, filtruje pałętające się swobodnie myśli. Dotyczą one ciągle tych samych tematów. Od kilkudziesięciu lat interesując się zmiennymi stanami swiadomosci, nie potrafię ich łatwo wyprzeć z umysłu, buszują one jak natrętne muchy, dając co rusz o sobie znać. To wieloletnie zajęcie jest dla mnie teraz wielka przeszkoda i wymaga szczególnych zabiegów, by zastąpić je rozmyślaniem o malarstwie.<br />
Oglądany wieczorami telewizor , przyzwyczaił mnie do biernego uczestniczenia w toczącej się akcji na zewnatrz mnie. To uczestniczenie w wirtualnej rzeczywistości, pozbawiła mnie częściowo czynnego życia, wtłaczając w postrzegającą bierność. Wystarczy przecież obserwować czujnie film, by nauczyć się robić je samemu. Obserwować zmieniające się sekwencje filmu, czas trwania dialogów i skoki kamerą po rożnych planach, by po krótkim czasie samemu stać się reżyserem.<br />
Ile czasu tracę na biernej postawie, korzystając z podstawionych mi gotowych zajęć.Ile razy wciągałem się w czyjeś problemy, tracąc mój cel, który pragnąłem sam osiągnąć.<br />
Ćwiczenia mentalne w grupach, dostarczając weryfikacji, cieszyły mnie bardzo, ale miały jednocześnie jedna słabość. Uczestnicząc w czyich marzeniach, traciłem jednocześnie własne zainteresowania. Stajać się cząstką wielkiego zbiorowego umysłu, traciłem indywidualne pragnienia.<br />
By rozwinąć bardziej własną sztukę, postanowiłem odciąć się od wspólnego umysłu, programując mój własny ważnymi dla mnie zagadnieniami.<br />
Dotyczą one formy i barwy w obrazie. Świadome kształtowanie własnych zainteresowań artystycznych, wydaje mi się niezwykle ważne i od umiejętności radzenia sobie w tym obszarze, będzie zależał dalszy mój rozwój artystyczny.</p>
<p>Co zamierzam zrobić?<br />
Wyprzeć wszystkie peryferyjne myśli nie związane z moim celem. Gdy usiądę ponownie na krześle, to nie dopuszczę, by pojawiły się wspomnienia nie mające z praca artystyczna nic wspólnego. Nie dopuszczę bym zasnął.<br />
Zaplanuje  zagadnienia, które będę drążył w wolnej chwil. Wtedy, również w śnie pojawia się nowe idee i koncepcje, przydatne mi w malarstwie.<br />
Przyspieszę wielokrotnie własny rozwój, gdyż będę pracował nad malarskimi zagadnieniami w każdej wolnej chwili.</p>
<p>Badanie stanów swiadomosci zepchnę na buczyny plan mojej działalności.</p>
<p>Mogę sobie już na to pozwolić, gdyż sporo nowego udało mi się wskórać. Skrzętnie, skryje w zaciszu, najnowsze wnioski. Przez następnych parę lat, opracuje nowa koncepcje ciał człowieka. Co za ulga, dotrzeć do końca wieloletnich poszukiwań.:)</p>
<p><object width="500" height="306"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/e4CuDivqnE8&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/e4CuDivqnE8&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="306" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>http://www.metacafe.com/watch/1440329/the_wonder_of_oil_painting/</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/obrazy-olejne_3398.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nauka malowania</title>
		<link>http://cialka.net/nauka-malowania_1899.html</link>
		<comments>http://cialka.net/nauka-malowania_1899.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 12:50:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka malowania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1899</guid>
		<description><![CDATA[Rozdzielczość 700&#215;3700 Malując 20 lat akrylami, przyzwyczaiłem się do wodnych farb. W wielkim wiadrze z woda, płukałem zamaszyście pędzle, nie przejmując się zbytnio ich pielęgnacja. Wystarczyło postukać nimi o ścianki wiadra z wodą, by pozbyć się starego koloru. Bardzo wygodne w użyciu, umożliwiały mi malowanie wielkich obrazów w krótkim czasie. Farby wysychały w ciągu paru [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/12/nauka-malowania1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/12/nauka-malowania1-300x206.jpg" alt="nauka malowania" title="nauka malowania" width="300" height="206" class="alignleft size-medium wp-image-1968" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/12/nauka-malowania.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/12/nauka-malowania-300x56.jpg" alt="nauka malowania" title="nauka malowania" width="300" height="56" class="alignleft size-medium wp-image-1949" /></a><br />
Rozdzielczość 700&#215;3700<br />
Malując 20 lat akrylami, przyzwyczaiłem się do wodnych farb. W wielkim wiadrze z woda, płukałem zamaszyście pędzle, nie przejmując się zbytnio ich pielęgnacja. Wystarczyło postukać nimi o ścianki wiadra z wodą, by pozbyć się starego koloru. Bardzo wygodne w użyciu, umożliwiały mi malowanie wielkich obrazów w krótkim czasie. Farby wysychały w ciągu paru minut i mogłem je ponownie przemalować. Nauczyłem się malować wielkimi pędzlami, zamaczając je bezpośrednio w wiaderku z farba. Z palet malarskich zrezygnowałem po paru latach, wykorzystując rozłożoną folie na stole, lub przykrywki od wiaderek.<span id="more-1899"></span> Od paru lat, zrezygnowałem nawet z tego, mieszając farbę bezpośrednio na ścianie. Zamaczając pędzel z jednej strony niebieska, z drugiej strony żółta, nacierałem je szybkimi ruchami na obrazie, osiągając upragnioną zieleń. Spisywało się to doskonale, gdy nie wymagano ode mnie delikatnych półtonów, ciesząc się drapieżnymi kolorami. Szczególną uciechę sprawiało mi malowanie motywów roślinnych i pejzaży. Bijąc pędzlem po ścianie, tworzyłem błyskawicznie skomplikowane drzewa, z rozdygotanymi konarami. Powstałe  drobinki z nakłuć pędzelkiem pokrytym paroma kolorami, wyglądały trochę monotonnie, robiąc z iglaka liściaste drzewo. Duże obrazy maluje na stojąco. Było to meczące pierwsze dziesięć lat. Gdy zesztywniały mi  kolana a kości pokryły się rzemieniami, mogłem kilkanaście godzin dziennie stać przy obrazie, nie odczuwając już zmęczenia.<br />
Te wszystkie dobrodziejstwa, zebrane w czasie malowania akrylami zawiodły, gdy zabrałem się za farby olejne.<br />
Przygotowując miksturę do mieszania farb olejnych z dodatkiem damary, rozpuszczonej w terpentynie, cieszyłem się, gdy farba po paru godzinach była już wyschnięta.<br />
 Początkowo liczyłem, ze rutyna przepchnie mnie bez szczególnych trudności przez nową technikę. Po wielokrotnych próbach stwierdziłem, ze to przyspieszanie schnięcia stało się moim wielkim utrapieniem a przyzwyczajenia akrylowe są mało przydatne i sprawiają mi sporo kłopotów.<br />
Używając jedynie oleju jako rozpuszczalnika, odetchnąłem z wieka ulga, robiąc kolejny krok do przodu. Farba dawała się dłuższy czas swobodnie rozcierać, nie przyklejaj  pędzla do podłoża z podsychająca już farba olejna. Wtapiała się miękko, nie pozostawiając śladu, jak przy zderzeniu dwóch substancji o rożnej lepkości.</p>
<p>Zaleta farby olejnej jest jej szlachetność koloru. Pomalowane plamy, lśnią iskrząc olejnym połyskiem, nadając barwom szczególnej głębi.<br />
Matowe akryle, nie dotrzymują im kroku w odcieniach, tracąc intensywność po wymieszaniu z bielą. W malarstwie olejnym, można nanieść intensywne barwne plamy, by po chwili wetrzeć w nie jaśniejsze, osiągając intensywne odcienie. Gdy podkład naniesiony jest laserunkiem, gęstą farba, z mała ilością oleju, to daje się wspaniale dalej obrabiać, bez zadymiania nasycenia koloru. Do momentu aż kolor się zapcha, tz.  ilość farby wzrośnie do tego stopnia pod pędzlem, ze kolejne poprawki nie przynoszą już żadnego efektu. Maże się wtedy jedynie pod pędzlem, tracąc współbrzmienie z innymi barwami, nabierając nieprzyjemnego szarego odcienia.<br />
Jedynym wyjściem jest starcie jej ścierą i namalowanie od początku nieudanego fragmentu. Tutaj czekało mnie kolejne rozczarowanie. Nie wszystkie kolory dawały się dobrze wytrzeć, by odzyskać biały podkład, tak przydatny przy pracy z laserunkiem. W akrylach wystarczyło zaczekać chwilkę i przemalować nieudany fragment bielą. W ojeju, nie do koca wytarta, świeża farba, mieszała się ciągle z ta nową, zmieniając jej odcień.<br />
Malując kilkanaście obrazów przez dwa tygodnie, udało mi się zrozumieć trochę ta niezwykłą technikę. Poczałkowo malując małymi pędzlami, nie potrafiłem wypełnić płaszczyzn odważnymi pociągnięciami. Traciłem duże formy, rozbijając je na pozginane drobinki. Wielkie płaty liści, nieporadnie wypełniane, drgały na obrazie, gubiąc swoja formę. Kolor często mi się zapychał, nie dając więcej przemalowywać.<br />
W malarstwie akrylami, już od wielu lat, potrafiłem budować do woli przestrzeń w obrazie, bez zbędnych przemyśleń, realizując najtrudniejsze motywy. Nie zastanawiając się nawet, jak je maluje, wykonywałem z łatwością czego zapragnąłem.<br />
W malarstwie olejnym, na  płótnie, trafiłem na problemy z którymi się od dawna nie konfrontowałem. Ograniczenie przestrzeni rama obrazu, stawało się nie do zniesienia. Pragnąłem wedrzeć się poza blejtram, rozciągając kompozycje do granic przyzwoitości. Głowy malowanych postaci zahaczały wręcz o krawędzie. Wszystkie blejtramy ciągle były mi za małe. Tydzień pochłonęło mi wciągniecie się w technikę olejna. Z dnia na dzień robiłem coraz większe postępy.<br />
Duża zmianę odczułem , sprawiając sobie niezwykle twarde, szerokie pędzle ze sztucznego włosia. Wtedy odkryłem ich niezwykłą zaletę, Kupując parę rodzajów pędzli o przeróżnej formie, zastanawiałem się, które z nich będą mi najbardziej przydatne.<br />
I tutaj na nic zdało się moje doświadczenie z farbami akrylowymi. Stałem przed regalami zapchanymi pędzlami, przerażony ich cenami. Od 10 do 20 euro od sztuki. Jakie wybrać?<br />
Wybór padł na te drogie, ściągające od lat mój wzrok w czasie zakupów.<br />
Później większość okazała się nieprzydatna,<br />
Były za grube i nieporęczne w użytku.Pamiętam doskonale jak wychodząc ze sklepu, przeciągnęło mi samoczynnie oczy, jakoś znajomo, jak w czasie ostawień hellingerowskich, na niepozorny stojak z drogimi i dziwnymi pędzlami. Absolutne szaleństwo.<br />
 Do czego może się przydać taka pokraka?<br />
Wezmę jednego na probe, -pomysłem, nie postrzegając towarzyszącego mi z boku szepczącego kusiciela, Nie doceniłem wtedy tej chwili, decydując się na ten udziwniony pędzelek.<br />
Nie dowierzając zbytnio intuicji, wewnętrznemu podszeptowi, kupiłem go rozbawiony.<br />
Twardy, niezwykle sprężysty, umożliwił mi nanoszenie poprawek  na malowanej powierzchni bez zapychania koloru.<br />
Gdy olej w farbie na obrazie tężał, to już po paru godzinach, moglem tym pędzlem zdecydowanymi uderzeniami wbijać w tło ponownie wielkie plamy. Mogłem wcierać szlachetnie biel  i nanosić ciemny błękit. Z odrobiną terpentyny, farba rozgaszczała się na starym malunku, nie mieszając z nim, a wiec również nie zapychając się.<br />
Z tym pędzlem stały się dla mnie również możliwe poprawki na obrazie, gdy farba olejna była jeszcze lepka. Zdecydowanymi uderzeniami, silnie dociskając pędzel, moglem bez trudności wetrzeć farbę w nieudane partie obrazu. Sprężystość pędzla umożliwiała mi delikatne zetkniecie się nowej farby z podłożem, zacierając zgrzytliwą krawędź, osiąganą innymi narzędziami.<br />
Gdy nabrałem odrobinę swobody w technice olejnej, zrezygnowałem z motywów roślinnych, Postacie ludzkie okazały się o wiele łatwiejsze do malowania, niż wieloplanowe liście przeróżnych kwiatów. Trudna do utrzymania w pamięci ich forma, miękła mi pod pędzlem rozciągając się jak guma, tracąc swój piękny ksztalt i finezje linii<br />
Muzycy i tańczące osoby, zaroiły się wkrótce na blejtramach pracowni. Brak znajomości anatomii stał się widoczny szczególnie przy malowanych dłoniach.<br />
Nie martwiłem się tym jednak wiedząc, ze za parę dni nabiorą proporcji i staną się bardziej ludzkie. Zawsze mogę przecież poprawić. To kwestia ćwiczeń, powtarzałem na głos, by usprawiedliwić niedomogi warsztatu.<br />
Kończąc kolejne budowy z malarstwem ściennym, przygotowuje się się znowu do pracy w atelier.<br />
 Przemyślałem już motywy pod następne obrazy. Dwa tygodnie starczyło bym zrobił duże postępy.<br />
Co teraz osiągnę i jak będą wyglądały moje obrazy?<br />
Te stare obrazki, wydaja mi się teraz straszne. Oglądając je, odwracam zmieszany głowę . Wiem już, gdzie zrobiłem błąd i jak zrobię następnym razem. Znaczy to, ze przerobiłem  dogłębnie opracowywane wcześniej zagadnienia malarskie i czas na kolejna przygodę.<br />
Mam już za sobą trochę osiągnięć, nie zniechęcę się nieudanym obrazem. Chcąc uzyskać jakiś efekt, wyciągnę z pamięci na czas zebrane wnioski, nie trwoniąc uwagi na techniczne problemy. Mogę stopniowo zwiększać stopień trudności, ufając sobie, ze przypomnę sobie bez zbytniego trudu jak osiągnąć zamierzony efekt i sprostam wymaganiom technicznym motywu.<br />
Bez tego luzu, praca twórcza jest męczarnią i przypomina pełną napięcia  naukę jazdy samochodem. Zamiast przyglądać się ulicom i znakom drogowym, skoncentrowani jesteśmy na zmianie biegów i przyciskaniu pedałów.<br />
Na budowie, zaskoczyło mnie platanie się nowych wniosków z tymi rutynowymi. Zmieniałem wtedy nastawienie do obraz, stajać się niezwykle czujnym, tak jak w pracowni, gdy stałem naprzeciwko blejtramu i wcierałem farbę ruchami typowymi dla  malarstwa olejnego. Dziwiąc się, ze nie wychodzi jak powinno, uświadamiałem sobie, ze to nie ta technika malarska i to miejsce.<br />
W myślach, lądowałem w pracowni, przenosząc ze sobą obraz w inne wetrze. Otwierając szeroko oczy , powracałem uwaga na budowę, kierując się po staremu rutyna, już bez żadnych zakłóceń, tak jakby wyobrażenie pracowni wyciągało na wierzch umysłu nowe wnioski, zacierając dwudziestoletnią rutynę.<br />
Stało się również coś dla mnie niekorzystnego. Po dwóch tygodniach budowy, nie odczuwałem już tak silnej potrzeby malowania w pracowni. Cos pękło we mnie, zmieniając spojrzenie na moja przyszłość. Chciałem przecież tak bardzo zostać malarzem sztalugowym a teraz planuje kolejne zlecenia.<br />
Uf, jak dobrze, ze znam tajemnice eksploracje niefizyczne. Wystarczy, ze zawędruje myślami do pracowni, odświeżając marzenia a uwolnię się od starych i sprawdzonych nawyków, czyniących życie sytym i bezpiecznym, ale jak bardzo. nudnym.<br />
Co zrobić, by przyspieszyć rozwój artystyczny, pytają znajomi, poczytujący malarze:)<br />
Wesołych świat.</p>
<p><a href="http://cialka.net/jak-obserwowac-przedmioty-by-lepiej-rysowac-i-malowac_189.html">http://cialka.net/jak-obserwowac-przedmioty-by-lepiej-rysowac-i-malowac_189.html</a></p>
<p><a href="http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html"></p>
<p>http://cialka.net/poradnik-malarski_226.html</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/nauka-malowania_1899.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
