<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net &#187; Bruce Moen</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/kategoria/bruce-moen/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 13:12:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Życie po życiu</title>
		<link>http://cialka.net/zycie-po-zyciu_2796.html</link>
		<comments>http://cialka.net/zycie-po-zyciu_2796.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Apr 2010 07:10:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2796</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszej nocy wylądowałem na dziedzińcu, przepełnionym czekającymi na coś studentami. Stali w napięciu, w kolejce, oczekując czyjejś decyzji. TO LEC POMAGAĆ,- powiedział opiekun. Stanąłem przed młodymi ludźmi, zastanawiając się, czy aby na pewno, potrafię komuś pomoc,. A jak zepsuje, tak jak wtedy, gdy jako dzieciak, uratowałem wróbla, wyciągając go z gniazda, w śmietniku. Wypuściłem go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/04/Bruce-Moen1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/04/Bruce-Moen1-150x150.jpg" alt="" title="Bruce Moen" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-2813" /></a></p>
<p>Dzisiejszej  nocy wylądowałem na dziedzińcu, przepełnionym czekającymi na coś studentami. Stali w napięciu, w kolejce, oczekując czyjejś decyzji.</p>
<p>TO LEC POMAGAĆ,- powiedział opiekun. Stanąłem przed młodymi ludźmi, zastanawiając się, czy aby na pewno, potrafię komuś pomoc,. A jak zepsuje, tak jak wtedy, gdy jako dzieciak, uratowałem wróbla, wyciągając go z gniazda, w śmietniku. Wypuściłem go w ogródko, gdy on nie potrafił jeszcze fruwać.</p>
<p>Tym razem się powstrzymałem, obserwując jedynie rozterki przyszłych &#8230;&#8230;.</p>
<p>Nie potrafiłem ocenić należycie problemu, nie dysponując wystarczająco wiedza, by zachować się roztropnie. Moje doświadczenia miały zbyt mało odniesienia, gdyż nie znana mi była natura tych studenckich rozterek. W stojących postaciach, dopatrzyłem się wielu obaw, zbliżające się egzaminy&#8230;.,<span id="more-2796"></span><br />
Nie nadążając zrozumieniem za treścią ich myśli, przyglądałem się jedynie im z zewnatrz, oceniając sytuacje po ich zachowaniu i ogarniających ich emocjach.</p>
<p>Gdybym mógł wniknąć w nich, tracąc moja indywidualna pamięć siebie, to mógłbym zapewne wzmóc ich świadomość, dodać ochoty i entuzjazmu. Tak robią przecież przewodnicy, gdy pojawiają się  w moim pobliżu. Starcza to, bym mógł ze zdwojoną silą zmierzyć się z problemem.</p>
<p>Świetliste osoby , pozbawione ego, wnikają w nas i dostarczają energii nam niezbędnej do wzrostu naszej swiadomosci. Gdy ona pęcznieje i tętni życiem, to z łatwością  podejmujemy samodzielnie roztropne decyzje. Wzrasta nam świadomość i z łatwością rozwiązujemy nasze problemy podejmując nowatorskie rozwiązania. Łączymy przyczyny, których nie potrafimy samemu objąć  wyobraźnią. Cos jak wartki nurt wewnętrznej energii, przepływa nam wtedy przez umysł, przesuwając często myśli  w nieznanej nam kolejności. Towarzysząca nam obecność, dodaje otuchy w ciężkich chwilach, w konfrontacji z rzeczywistością fizyczna.</p>
<p>Czym rożni się taka świetlista istota od nas żywych? Kto z nas ma czegoś więcej?<br />
A może któremuś z nas czegoś brakuje?</p>
<p>Odzyskujących jest dużo , ale kto chce z nami rozmawiać, powiedziała przelotnie obecność. Nadstawiłem wtedy uszy. Jak to nie chcą rozmawiać. Przecież ludzie się modlą i proszą o kontakt z wami. Każdy tego chce, by zdobyć potwierdzenie, by upewnić się, ze życie ma sens..</p>
<p>Właśnie dlatego!</p>
<p>Im więcej jest w nas napięcia tym trudniejsza jest miedzy nami rozmowa.</p>
<p>W odzyskaniach mówi się o przewodnikach, świetlistych istotach. Mówi się również, ze oni nas  potrzebują , nas żywych, byśmy zwrócili uwagę zmarłemu na ich obecność. Resztę już oni robią.</p>
<p>Cos się dzieje w pobliżu zmarłego, gdy zaczynamy wyobrażać sobie z nim rozmowę. Na co czekają świetliste istoty i dlaczego zmarli ich nie widzą?</p>
<p>W czasie ćwiczeń proszę o przewodnictwo. Halo jest tam ktoś?  Wychylam wtedy astralna głowę, by wyostrzyć koncentracje. Towarzysze jej uwagą, odczuwając wzrastający nacisk w głowie. Wewnętrzne oczy otwierają mi się na wrażenia. Wyobraźnia staje się niezwykle plastyczna. Mogę wodzić myślą, rozszerzające się okręgi  wokół siebie, wychylając punkt uwagi w myślową przestrzeń.</p>
<p>To prowadź, tam gdzie jest potrzeba.<br />
Pojawiam się natychmiast w jakimś miejscu. Nie jest to w pełni świadomy lot. Jedynie znikoma cześć mnie szybuje w to miejsca. W każdej chwili mogę bez trudu otworzyć fizyczne oczy.<br />
Akcja zaczyna się często toczyć samodzielnie, czyniąc ze mnie  jedynie obserwatora. Choć moja jest inicjatywa, to podróżująca cześć mnie, usamodzielnia się, prowadzać dalsze rozmowy już bez mojego udziału.</p>
<p>W takich chwilach, dostrzegam jak ciała niefizyczne, wsparte z zewnatrz przez świetlistą istotę, z wielka znajomością rzeczy przeprowadzają odzyskiwanie .Pojawiają się w moim pobliżu rożne astralne postacie, wykreowane prze ze mnie na potrzebę chwili.</p>
<p>Wyraźnie odczuwam wtedy różnice miedzy mną a świetlistymi bytami.</p>
<p> Życie po życiu</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/zycie-po-zyciu_2796.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Egzorcyzmy</title>
		<link>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html</link>
		<comments>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:24:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>
		<category><![CDATA[EKSPERYMENTY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2400</guid>
		<description><![CDATA[1.- Egzorcyzmy Eugene Maurey. 2,-Relacje:Zbyszek, Ajzis26, Sosna, Sorrow, Leon, Rugwa. * 1,- Autor spisał w tej niepozornej książeczce swoje trzydziestoletnie doświadczenia z odzyskiwań zmarłych. Z jego badan wynika , ze co 6 ezoteryk jest opętany. Nie myślcie o diabłach ziejących siarka, nasrożonych demonach, czy jakichś innych strasznych bytach. Przez nas przeprowadzane odzyskiwanie zagubionych aspektów zahaczają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><em><strong>1.- Egzorcyzmy Eugene Maurey.</strong><br />
<strong>2,-Relacje:</strong></em>Zbyszek, Ajzis26, Sosna, Sorrow, Leon, Rugwa.<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli1.jpg"><img class="size-medium wp-image-2427 aligncenter" title="zmarli" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli1-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" /></a><br />
*<br />
<strong>1,- </strong>Autor spisał w tej niepozornej książeczce swoje trzydziestoletnie doświadczenia z odzyskiwań zmarłych. Z jego badan wynika , ze co 6 ezoteryk jest opętany. Nie myślcie o diabłach ziejących siarka, nasrożonych demonach, czy jakichś innych strasznych bytach. Przez nas przeprowadzane odzyskiwanie zagubionych aspektów zahaczają również o jego definicji opętania. Ten niezwykły egzorcysta, skoncentrował się na osobach ze zwielokrotniona osobowością. W czasie hipnozy możliwe jest wyszczególnienie wielu osobom, nawet kilkadziesiąt rożnych ja, z odmiennym charakterem.<span id="more-2400"></span><br />
Gdy manifestowały one swoja obecność, to następowały wielgaśne zmiany w ciele gospodarza.<br />
Nagle pojawiała się w kimś cukrzyca lub alergia. Potrafił się nawet zmieniać wzrok człowieka. A wiec nie żarty z tymi zwielokrotnionymi ludźmi.<br />
Do czego zmierzam.?<br />
Sam często wchłaniałem już w siebie rożne osoby. Niektóre z nich, pozostawały we mnie trochę dłużej. Nie zawsze, od razu spostrzegałem ich obecność. Obserwowałem swoje zachowanie i zachodzące we mnie zmiany.<br />
Nie było mowy o jakichś częściach, miałem w swoim planie gości. Ba, co rusz mi się to zdarza☺</p>
<p>Myślę , ze wielu z nas ma podobne doświadczenia, nie zwracając za bardzo uwagi na swoje zmiany nastroju, czy postępowania.</p>
<p>Rozpocznijmy ćwiczenia z oczyszczeniem nas samych. Doszukajmy się w nas dołączonych rożnych czyichś elementów( programy czy energie) jak i świadomych jaźni, które zadokowały w naszym umyśle.<br />
Wspaniale ćwiczenia na samoobronne astralna☺<br />
Wróciłem właśnie z urlopu z nart. Gdy bylem zmęczony to złączyłem się z kimś w Alpach i pomknęliśmy pełni energii, beztrosko wspólnie na nartach.<br />
Po ostatnich śnieniach , Sosna wspominała o mówiących do niej glosach w realu.<br />
Czym one są i czy są dla nas niebezpieczne?</p>
<p>W tym ćwiczeniu szukamy naszych zagubionych aspektów, naszych słabości, przypominając sobie miażdżące nas chwile, w których się nieporadnie kompromitowaliśmy. Szukamy przyczyny tego zachowania i starajmy się doszukać źródła tego niemądrego postępowania. Może znajdziemy w cieniu naszego umysłu, jakieś obce Ja,- sprawce, lub czyjeś aktywującej się sugestie.</p>
<p>Wielokrotnie za naszym niezrozumiałym postępowaniem, skrywają się inni, często wolne od ciała niefizyczne jaźnie, krnąbrne , bez obaw o konsekwencji własnych czynów.<br />
Wyśledźmy ich obecność w naszym umyśle. Chwile w których robimy coś bez troski o konsekwencje, są często tym momentem, w którym musimy być szczególnie ostrożni.<br />
W tym ćwiczeniu uzdrawiamy własny umysł jak i naszych znajomych. Staramy się dociec do źródła agresji, jak i wszelkich przejawów nieporozumień.<br />
Gdy uda się nam je zwizualizować, to prosimy o opuszczenie ich naszego umysłu, czy umysłu znajomych. Przywołujemy przewodnika i prosimy go o pomoc, wyobrażając go sobie w białym świetle.<br />
Może trafimy jedynie na nasze przyzwyczajenia, z którymi się wreszcie rozprawimy.<br />
Gdy dotarłem wczoraj w zapchane we mnie miejsce, to zrobił mi się niezwykle luźno i przeżyłem najdłuższy świadomy sen jaki kiedykolwiek mi się przytrafił.<br />
Chciałbym sprawdzić naturę wchłanianych prze ze mnie jaźni. Miejsce w którym się doczepiają, jednym słowem jak to one robią i po co to robią.<br />
Pisze w pospiechu i mam nadzieje, ze czytelnie sformułowałem cel naszej wyprawy, skierowanej do wnętrza samego siebie. Na dniach spisze relacje, z moich spotkań, z zaprzyjaźnionymi jaźniami, które się o mnie otarły, proponując parę interesujących tematów pod nasze przyszłe wypady mentalne.<br />
Co jest Ważne!!<br />
Jeżeli znajdziemy coś, co nas zaniepokoi , konieczne jest poproszenie przewodnika o pomoc. Przy malej swiadomosci w eksploracjach, nie mamy wglądu w zakulisowe zjawiska. Konieczne jest odprowadzanie problemu do światła, tz, zakończenie uzdrawiania:) Wyobrażamy sobie pomocnika, stojącego obok nas, albo obok wizualizowanego aspektu, który pragniemy uleczyć<br />
Gdy to robimy, to tworzymy naładowany energia myśloksztalt, którym mogą się posłużyć wyższe byty.</p>
<p><em>Lot do własnego wnętrza w poszukiwaniu obcych bytów i zapodzianych w nas czyichś sugestii.<br />
Niedziela 22 godz, Eksperyment prowadzimy cały tydzień.<br />
Zapraszam chętnych.</em></p>
<p><em><strong>Relacje:</strong><br />
Zbyszek:</em></p>
<p><em>Szukanie znaczących dla mnie wspomnieni zajmuje mi już tydzień. Doszukałem się wiele przygód, które juz dawno zapomniałem i nie doceniałem ich znaczenia w moim życiu.<br />
Utknęły w moja pamięć, kształtując moja osobowość.<br />
*<br />
Obudziłem się w starym mieszkaniu z dzieciństwa.<br />
Ha, teraz posprawdzam co się kiedyś działo. Podchodzę do drzwi, pragnąc przez nie przeniknąć. Twarde, nie puszczają. Dotknąłem zamek, by go otworzyć, wszystko znika.<br />
Na ulicy rosną te same, jak kiedyś, przepyszne akacje. Odstraja mnie od astrala, Krotka przerwa.<br />
Czuje jak idę, w mentalnym ciele, w stronę okna zobaczyć jak się sprawki maja na podwórko.<br />
Przy samym oknie, dostrajam się ponownie do widzianego. Słyszę opiekuna. Wyciągam oczy na sznurku i przyglądam się 3 drzewom. Rozrosły się jak na filmie Awatar. Grube i przerysowane liście sięgają prawie ziemi, świecąc fluorescencyjne jak na moich obrazach.<br />
Ooo, ale drzewiska, jeszcze takich nie widziałem,- ściąga mi wzrok w stronę 3 reflektorów, zakopanych w ziemie, oświetlających konary drzew na zielono.<br />
Ktoś za plecami, zwraca mi  uwagę na te lampy.<br />
TAK.<br />
Idziemy ulica, pojawia się znajomy, stoi spoglądając w przestrzeń.<br />
Lustruje parę ulic po starym osiedlu. Dwóch chłopaków się tłucze naprzeciw posterunku milicji, jaki kiedyś prze Pilczanką.<br />
Kucając, obserwuje rozstępujący się asfalt. Wypływa z niego strumyk. Ulica pulsuje życiem, pokrywając się zielenią.<br />
Deko ciemnieje i znajduje się w jaskini platońskiej.</em></p>
<p><em>Cienie pląsają po ścianach, rejestrując rozgrywające się gdzieś zdarzenia.<br />
Dołączają do nich żmije. Te same, których się balem w dzieciństwie. Wtedy się chowały miedzy łóżkiem a ścianą. Tato mi o tym powiedział. Żartując, chciał mnie odstraszyć od wpychania tam reki.<br />
TAM NIE WCHODŹ:<br />
Ale przecież chciałem do piekła, by zobaczyć……<br />
STARCZY CI, TO CO JUŻ WIESZ.</em></p>
<p><em>Gdy się obudziłem, przypomniałem sobie, ze te 3 drzewa usiekałem za zgoda sąsiadów, bo liście okna zasłaniały. Wzdłuż całego osiedla ludzie obdzierali drzewa z kory, bo nikt ich nie chciał.<br />
Te 3 reflektory w ziemi to moje oczy, pamiętające jak je obdzierałem, pojawia się myśl w moim umyśle.<br />
*<br />
Wybrałem się do Sosny. Jej dobra znajoma spadła z balkonu. W mieszkaniu, w czasie budowy, nie zabezpieczono krawędzi.<br />
Dobrze pamięta to zdarzenie, obciążając się śmiercią przyjaciółki.<br />
Siedzimy na balkonie. No chodź, nie bój się, mowie do pojawiającego się cienia.<br />
Spadniemy razem. Unoszę się przy balkonie, zachęcając słodko do lotu z balkonu. Opiera się, nie chce, pełna obaw.</em></p>
<p><em>Spadamy, bum… rozkraczając się na chodniku.<br />
No przecież nie było tak strasznie.<br />
Cień wpada w panikę i błyskawicznie wraca do mieszkania.<br />
*</em></p>
<p><em>U znajomej tarocistki, wpadają z łomotem we mnie 3 jaźnie. Jeden się wydziera, jak  wariat. Udziela porady, bo coś tam źle robi.<br />
Gdy wykrzykiwał, milkłem, wczuwając się w jego zacietrzewienie.<br />
No dobrze , mowie do niego. Zostań sobie, ale siedź cicho, bo obciachu mi narobisz.<br />
Później wyprosiłem go, gdyż nie robił zbytnio postępów i co rusz wyskakiwał ze swoim,- jak niewyparzony..<br />
*<br />
Leże na podłodze i proszę o uwolnienie ze wszystkich bytów jakie mogą we mnie siedzieć.<br />
MÓWIŁEM BYŚ ZACZEKAŁ.<br />
Ale to konieczne, wyczytałem w książce, bo prana się mi wykończy, zabiorą mi !!<br />
NO DOBRZE.<br />
Czuje delikatne oderwanie się czegoś z pleców.<br />
Ha .myślę sobie , będę sam, teraz pożyje.<br />
Leząc, stwierdziłem , ze nie chce mi się malować, czy robić czegokolwiek.<br />
Gdzieś w umyśle drze się coś,<br />
TO JA MAM TERAZ MALOWAĆ?<br />
Ilu was tu jest?<br />
Widzę rozlazłe palety, zapchane cieknącą farba i grzęznę w niechęci do kolorów.<br />
Co ja narobiłem!!<br />
Ogarnia mnie brak zainteresowania czymkolwiek i dziwny bolesny ucisk, wiążący mnie w bezruchu.<br />
Mogę jedynie leżeć, bo nic się nie chce, brak mi energii,<br />
Eeeej, ty tam wracaj, już nie chce być sam.<br />
Ja tylko tak!!!<br />
A który objadał się wczoraj lodem przed zaśnięciem?<br />
Nie to nie ja, to on!!!<br />
A ja, którym z was jestem, pytam już trochę niepewnie. A wlasciwie, to kiedy ja jestem, poprawiam pytanie, skłonny do ugody:)<br />
Po chwili, gdy wstałem z podłogi, pulsowałem przyjemnym gorącem na całym ciele, pełen ochoty do dalszych przygód.</em></p>
<p><em>Herbina:</em></p>
<p><em>Nie wiedząc o jej sugestii, następnego dnia, stwierdziłem, ze tracę czas na malarstwie sztalugowym. Powinienem zrobić coś porządnego. Zacząć znowu porzucone malarstwo ścienne,- rozpierający mnie entuzjazm do wielkich powierzchni i zniechęcenie od przygotowanego wczoraj płótna.<br />
Ale co mam malować? Nie mam przecież teraz żadnego zlecenia, pomyślałem, odrobinę zaskoczony. Odparłem, to spontaniczne pragnienie, ożywiając ponownie zainteresowanie do tego co wcześniej zaplanowałem.<br />
W momencie , gdy Herbina płatała mi figla, to doskonale ja odczulam, wpadając w trans. Wysłałem jej potwierdzającego połączenie maila. Nie słysząc jej intencji, wyczułem jej obecność w moim pobliżu.<br />
Możliwe, ze bylem zbyt zajęty by zrozumieć wsysana przez nia treść. Uaktywniła się ona pomimo tego dzień później.<br />
Gdy dostałem od niej wyjaśnienie, roześmialiśmy się serdecznie, ze się tak nabrałem.<br />
Herbina wysłała w eter intencje, bym namawiała jej wspaniałomyślnie obraz na ścianie:)</em></p>
<p><em>ajzis26<br />
01.03.2010 &#8211; 11:18<br />
Zafascynowana podróżą do własnego wnętrza, położyłam się już po 21 i nic <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  Zasnęłam bardzo szybko może dlatego że ten weekend miałam ciężki. jednak miałam niesamowity sen, który udało mi się zapamiętać. Śniły mi się kręte schody, po których zbiegałam w dół, na dole było pełno różnych korytarzy, a ściany były w rzeźbach, piękne wyrzeźbione różne postacie ale niestety nie pamiętam jakie. Nie mogłam z tego labiryntu wyjść zaczęłam błądzić. Nie wiedziałam gdzie jestem i jak mam się wydostać na zewnątrz, zaczęłam wołać o pomoc i po chwili usłyszałam głosy. Podążałam kierunku tych głosów, ktoś mnie wołał, coś mówił był to głos bardzo łagodny i spokojny. Szkoda, że nie pamiętam treści tych słów. Udało mi się wydostać na zewnątrz, znalazłam się w bardzo pięknym miejscu, dziwne uczucie mnie ogarnęło, miałam wrażenie że to miejsce znam, i że już tam kiedyś byłam. Niestety nie pamiętam co było dalej. Dziś spróbuje jeszcze raz:)</em></p>
<p><em><strong>Sosna</strong><br />
01.03.2010 &#8211; 20:57<br />
Zasnelam dosc pozno przejeta ta podroza <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  &#8230;..<br />
Snilam piekny sen&#8230;.juz od bardzo dawna nie widzialam tak sielskiego krajobrazu&#8230;piekne laki&#8230;w porze letniego kwitnienia ,gdzie wzrokiem siegnac kolorowe trawy,kwiaty polne&#8230;wysokie po kolana&#8230;szlam,a wlasciwie brnelam w ich gestwinie&#8230;..zmierzalam gdzies(?) &#8230;nie wiem gdzie &#8230;.tylko wokol nie bylo nic innego widac jak zielen kolyszacych sie traw&#8230;.az po horyzontu kres&#8230;i szlam raz w jedna &#8230;to znow w druga strone&#8230;zawracalam &#8230;rozgladalam sie &#8230;i choc bylam usmiechnieta i wlasciwie radosna&#8230;to jednak bardzo niespokojna&#8230;..niepokoj ten przerodzil sie pozniej w lek&#8230;.a nastepnie w paniczny strach&#8230;.nie wiedzialam dokad pojsc&#8230;w ktora strone(???)&#8230;.wszedzie trawa&#8230;trawa &#8230;trawa&#8230;..zaczelam biegac &#8230;.a krajobraz zaczal sie przyciemniac&#8230;.czy nadchodzila burza tego nie wiem,nie pamietam&#8230;ale robilo sie coraz ciemniej&#8230;zaczelam biec&#8230;.poczulam wiatr &#8230;byl coraz silniejszy i wtedy pomyslalam &#8230;.&#8221; ooo Boooze zgine tu wsrod traw &#8230;i nikt mnie nie znajdzie&#8230;&#8221; &#8230;&#8230;balam sie panicznie&#8230;.<br />
&#8230;..i z takim wlasnie lekiem obudzilam sie rano&#8230;.i choc sen byl piekny w krajobrazie,to jednak pozostal niepokoj&#8230;&#8230;</em></p>
<p><em>Zobacze co bedzie dalej&#8230;&#8230;<br />
<strong><br />
SORROW</strong><br />
02.03.2010 &#8211; 07:52<br />
Hehehe, wczoraj krótkie sugestie przed zaśnięciem i w nocy masa, masa chodzenia i szukania po różnych dziwnych miejscach &#8230; Przyznać się , kto mi towarzyszył i oprowadzał <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></p>
<p><em><strong>Sosna</strong><br />
02.03.2010 &#8211; 23:46<br />
Wczoraj wieczorem sielska zielen lak zmienila sie w jakies pomieszczenie&#8230;moze mieszkanie kamienicy&#8230;nie pamietam dokladnie&#8230;.pojawily sie dwie postacie z mojej przeszlosci&#8230;.bylam swiadkiem ich dosc zazylej rozmowy&#8230;.choc tak naprawde wiedzialam ,ze jest to raczej maloprawdopodobne ze wzgledu na rywalizacje owych person&#8230;.przypatrywalam sie im z pewnej odleglosci pelna podziwu&#8230;.ale tak jak poprzedniej nocy&#8230;tak i tym razem pojawila sie jakas wewnetrzna obawa,lek przed tym ,co moze wyniknac z dialogu znajomych&#8230;.bojac sie coraz bardziej ,zatapialam sie w rosnacy na moim ciele pulower&#8230;byl coraz szerszy i dluzszy&#8230;jakby ktos na mnie konczyl robotke reczna ,dorabiajac coraz to wiecej &#8230;.olbrzymi golf przyslonil mi twarz pod same oczy ,tak ze moglam jedynie zerkac znad jego fald co sie bedzie dalej dzialo&#8230;..<br />
&#8230;.obudzilam sie &#8230;.nic wiecej nie pamietam ,a jak sama &#8222;klasyka gatunku &#8221; podpowiada,jestem babsko -ciekawa:) &#8230;.wiec &#8230;.nie pozostaje mi nic innego ,jak poplynac w glab siebie ponownie..:)</em></p>
<p><em><strong><br />
Zbyszek</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 08:25<br />
E, znowu się podpięłaś do moich symboli. Przecież wczoraj rozmawialiśmy długo o wypadku z balkonu. Dlatego pewnie ten sweter.<br />
Dostałem niedawno wielgaśny sweter, ręcznie robiony, od teściowej, biały z grubej wełny. Gdzieś w środku siebie wierze, ze on mnie osłania, bo strasznie ciepły. Właśnie przedwczoraj zona go wyprała i powiesiła w ogrodzie na noc.<br />
Gdy zobaczyłem go rano zamarzniętego, ze stwardniałymi rękawami , to aż coś we mnie zakipiało z rozpaczy.<br />
Tak spontaniczne reakcje unaoczniają mi, pielęgnowane prze ze mnie symbole. Na imprezkach ze znajomymi częstujemy się nimi, jak kieliszkiem szampana:)<br />
Gdy rozmawialiśmy o mojej córce, to ona w tym czasie , jak gapa, jakoś zapodziała kartę kredytowa przy kasie.<br />
Myślę sobie, ze ta telepatia jest do bani. Pewnie jest lepiej, gdy cala populacja jest w niej wprawiona, wtedy są przygotowani i bardziej ostrożni.</em></p>
<p><em>Ha ,ha , dzisiaj jechałem samochodem na odczyt Darka do Dolnego Brzegu . Kronopio mnie zrobił na szaro i pokręcił adres. Gdy dzwoniłem do niego, to komórka wariowała. Raz zaplatałem się samochodem w jakieś ogródki. Chwyciłem auto i poniosłem trochę na plecach. Na odczyt nie dojechałem, gubiąc się po drodze, w ciemnych miastach bez nawigacji.:(<br />
Samochodziarze maja dobrze. Maja osłonkę, w której mogą siedzieć i się chronić przed ciemnością. Spotkałem jakieś staruszki w ciemnicy, proszące o pomoc.<br />
A ja wykrętnie jak nawiedzony, nie mogeeeeeę muszę na zlot!!!<br />
&#8230;&#8230;.<br />
*<br />
<strong>leon</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 12:41<br />
Jeżeli idzie o jazdę samochodem ,to ja dzisiaj też jechałem/ale nie bardzo wiem dokąd/,w pewnym momencie zorientowałem się że nie zapaliłem świateł i nic nie widzę,więc je zapaliłem ,ale okazało się że i tak nic nie widzę-dopiero jak wystawiłem głowę na zewnątrz nad przednią szybę/musiał to być samochód bez dachu,a może miał szyberdach/to zaczałem dobrze widzieć i jakoś udało mi się jechać do celu,kiedy nagle ktoś w tak niebezpiecznych warunkach mnie wyprzedził,wtedy próbowałem zachamować ,ale hamulce jakoś nie łapały,więc postanowiłem hamować silnikiem i już miałem redukować bieg,ale się obudziłem.</em></p>
<p><em>*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 14:56<br />
Od soboty prześladują mnie sny z domem dziecka i uwięzionymi zwierzętami. Czuję, ze mają one związek z naszym eksperymentem, ale jeszcze dokładnie nie przeanalizowałam ich znaczenia.<br />
MOTYW Z DOMEM DZIECKA<br />
Jestem uwięziona w domu dziecka. Znalazłam się tam przez przypadek, a już wszyscy uznali, że tam przynależę. Nie mogę uciec, bo wokół tego miejsca są siatki, które wyglądają jak klatki, a tych siatek pilnują psy. Jestem w desperacji, bo koniecznie chce się stamtąd wydostać. Stwierdzam, że walę psy i próbuję ucieczki.. Okazało się, że jeden z „groźnych” psów zamiast mnie gryźć, uniemożliwiając ucieczkę, liże mnie po łydce <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
W dzisiejszym śnie byłam pracownicą domu dziecka. Późno w nocy przyszły do nas 3 dziewczynki w wieku od 20 lat do 5. Dziewczynki te uciekły z domu, mówiły, że rodzice je maltretowali na różne sposoby i nie mogą tam wrócić. Od razu rzuciłam wszystko czym byłam zajęta i zaczęłam je przytula i pocieszać. Kierowniczka domu dziecka stwierdziła, że nie możemy ich zatrzymać w naszej placówce, bo potrzebne są odpowiednie papiery i na razie zwrócimy dziewczynki rodzicom, a potem zobaczymy, co da się zrobić, żeby u nas zostały. Nie mogłam wręcz uwierzyć w postawę kierowniczki – przecież to dzieci, ludzie, żywe czujące istot, które jeśli wrócą do domu, mogą już nie doczekać prawnego dochodzenia kierowniczki. Na szczęście pod moją namową kierowniczka uległa i dzieci zostały u nas.<br />
Co prawda później okazało się, że są terrorystkami czy kimś w tym rodzaju, ale to już bardziej bym podciągnęła pod wpływ gier na moja podświadomość niż związek z eksperymentem. I tak dla ścisłości: nie wychowałam się w domu dziecka i nie jestem adoptowana, pochodzę z normalnie patologicznej emocjonalnie rodziny.</em></p>
<p><em>MOTYW ZWIERZĄT ZA KRATKAMI<br />
Pierwsza scena to ta z domu dziecka, która wcześniej opisałam, gdzie dwa psy pilnowały klatek z dziećmi. Na drugi dzień, a raczej noc śniło mi się, że chodzę po przewoźnym małym zoo. Białe małe baraki ze zwierzętami, a w środku: konie, psy, zwierzęta dla polskiego klimatu egzotyczne, świnki morskie w klatkach, w których nie mogły się praktycznie ruszyć. Były tam tez gigantyczne świnki morskie – jedna z nich podeszła do mnie i polizała mnie po łydce(znów ten sam motyw co wcześniej z psem), a nawet trochę chwyciła mnie swoimi wielkimi zębami, ale żadna krzywda mi się nie stała.<br />
Zwierzęta w tym dziwnym zoo były bardzo smutne i osowiałe. Pytałam się kobiety, która prowadziła zoo wraz z mężem, czy nie może uwolnić tych wszystkich zwierząt. Odpowiedziała mi, ze nie, bo musi interes podtrzymywać. Ważniejsze są dla niej pieniądze niż życie i szczęście tych wspaniałych istot.</em></p>
<p><em>W dzisiejszym śnie zabrałam malutkiego kotka mojej znajomej ze szkoły średniej i jej koleżankom, które tego koteczka maltretowały. Koteczek był naprawdę malutki – wielkości palca u dłoni, większy już nie urośnie. Koteczek bez problemu akceptował mnie i Draqa (który zresztą towarzyszy mi w każdej z opisywanych przeze mnie przygód). Gdy koteczek przytulał się mocniej do mnie, to sprawiał mi ból, ponieważ wbijał mi metalowe pręty w ciało, np. w palca u dłoni. Koteczek miał jakby „wbudowaną” w swoje małe ciałko metalowe pręty, które po odpowiednim ułożeniu tworzyły wokół niego okrągłą prętową klatkę. Koteczek, widząc koleżankę, od której wcześniej go zabrałam wpadał w panikę i wariował – do tego stopnia zmieniał się jego stan emocjonalny, że nawet wyrastały mu maleńkie różki na głowie.</em></p>
<p><em>Te wszystkie klatki to właśnie wpływy zewnętrzne na moją rugwianą istotkę, to ograniczenia wolności w pewnym sensie. Myślę, że sny mówią o emocjonalnym spustoszeniu, które wywołały we mnie normy i zasady społeczne oraz przekonania „mądrych dorosłych” na temat dzieci i zwierząt. Niestety dzieci i zwierzęta pomimo swojej wrażliwości są traktowane jak towar drugiej kategorii, bezwartościowe przedmioty, z których można zrobić swoje zabaweczki albo wykreować na swoje własne podobieństwo. Ciągłe ograniczenia wolności w środowisku, w którym nie ma miejsca na proste niewinne uczucia (właśnie takie jakie prezentują dla mnie dzieci i zwierzęta) powodują, że żeby dopasować się do reszty sama stałam się po części zombiakiem, kierującym się tylko tym, co jest na zewnątrz, a nie tym, co wypływa z wnętrza. Proces odzombiania rozpoczęłam już jakiś czas temu, sny pokazały mi, że oprócz oczyszczania swojego serca potrzebna jest mi także odporność na zewnętrzne wpływy, bym już nie czuła nacisku, żeby wrócić do krainy wiecznego nieszczęścia i depresji pogoni za nietrwałą materią.</em></p>
<p><em><a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-4404415361043892859#"></p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-4404415361043892859&amp;hl=en&amp;fs=true" style="width:500px;height:404px" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always"></embed></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmarli</title>
		<link>http://cialka.net/zmarli_2362.html</link>
		<comments>http://cialka.net/zmarli_2362.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 19:30:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[Odzyskiwanie zmarłych. Pojawiłem się przy stromym urwisku. Spoglądając w dól, podszedłem zbyt blisko stromizny. Spoglądając w przepaść przed sobą, odczułem jak krawędź się osypuje, piętrząc w kłębiące się na dole bałwany pyłu.. Chwytając przerażony rękoma za krawędź, zamarłem w bezruchu. Nie moglem się ruszyć, pełen obaw, ze coś się strasznego stanie. Dygocząca, wilgotna ziemia, trzyma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli-235x300.jpg" alt="" title="zmarli" width="235" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-2363" /></a><br />
<strong>Odzyskiwanie zmarłych.</strong><br />
Pojawiłem się  przy stromym urwisku. Spoglądając w dól, podszedłem zbyt blisko stromizny. Spoglądając w przepaść przed sobą, odczułem jak krawędź się osypuje, piętrząc w  kłębiące  się na dole bałwany pyłu.. Chwytając przerażony rękoma za krawędź, zamarłem w bezruchu. Nie moglem się ruszyć, pełen obaw, ze coś się strasznego stanie. Dygocząca, wilgotna ziemia, trzyma się ledwo urwiska, grążąc w każdej chwili zawaleniem. Nie rozumiejąc niezwykłości sytuacji, skąd się tutaj znalazłem, postanowiłem czekać. Nie oddychając wręcz, pewien byłem, ze wkrótce przyjdzie pomoc.<br />
Przecież tak mnie tutaj nie zostawią!  <span id="more-2362"></span><br />
Nie odczuwałem, przejęty zdarzeniem, ciała fizycznego, , tkwiąc świadomością w ciele mentalnym.<br />
 Doznanie było tak prawdzie, ze nie dostrzegłem, ze śnie. Dosyć dobrze szło mi to czekanie i się nawet rozluźniłem, utrzymując jednak ciągle w przekonaniu, ze najmniejszy mój ruch wywoła lawinę. Trwałem i trwałem tak w bezruchu, pełen obaw, nie mogąc się uwolnić od przeświadczenia, ze zaraz się wszystko zawali. Zamroziłem wszelkie doznania, wszelki ruch myśli w sobie, by  uniknąć nieszczęścia, spowodowanego nieopatrznym posunięciem..<br />
Z tego stanu, rozbudziły mnie, pojawiające się przy mnie osoby. Pomóż mi, wyszeptałem do kogoś prosząco. Skrepowany prośbą, odczułem silny uchwyt za rękę.<br />
Wstałem, zdając sobie nagle sprawę, ze urwisko zniknęło a ja, pełen wdzięczności, dziękuje mglistej sylwetce za ratunek. Zdałem sobie również sprawę, ze nie było żadnego urwiska a ja go sobie jedynie wyobrażałem, obawiając się strasznej katastrofy. Gdyby nie ta wyciągająca mnie, zamglona ręka, mógłbym tak tkwić w tym przekonaniu wiele lat, nie mogąc sobie pozwolić na rzetelną ocenę sytuacji. <em>A co się dzieje, gdy ktoś umiera z wyrzutami sumie, tkwiąc w zwierciadle własnych obaw i nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy?</em><br />
Chwila milczenia, brak odpowiedzi, &#8211; wiec śniłem dalej, snując  przemyślenia.<br />
Ach wiec tak wygląda odzyskanie. Wystraszone osoby lezą gdzieś przywalone i zamierają w nich wszystkie procesy umysłowe, z obawie, by Jeszce bardziej nie pogorszyć swojej sytuacji.<br />
Tam można zejść z urwiska, jest dróżka, doradza jakaś półprzezroczysta postać. Spojrzałem wtedy za siebie, uwalniając się  z zamyślenia.<br />
Naprzeciwko mnie pojawił się ładny krajobraz. Nie było już strasznej skarpy, a jedynie mały pagórek, pokryty zielenią. Podążając za niezwykłym przewodnikiem, wszedłem do wykapanego w ziemi pokoju. Jak w muzeum, oglądałem od środka, wspaniale wykształtowaną chatkę wiejska.<br />
Wszystkie szczegóły były niezwykle pieczołowicie uformowane. Trzy kominki w małym pomieszczeniu!  Kto tyle potrzebuję, to jest bez sensu? Odzyskując świadomość we śnie usłyszałem, wesoły śmiech.<br />
<strong> Tak właśnie ich budzimy!!!</strong><br />
Wielokrotnie  zastanawiałem się, jak jest możliwe, by partnerskie eksploracje przynosiły taki sukces w sztuce odzyskiwania zmarłych. Wyobrażanie sobie miejsca zmarłych, nie powinno przecież mieć tak wielkiego znaczenia.<br />
Jaka wiec role, może odgrywać wyobraźnia w eksploracjach stanów swiadomosci?<br />
Wiele lat potrzebowałem, by stwierdzić, ze za takimi śnionymi przygodami, skrywają się prawdziwe podróże. Składamy się przecież z części!<br />
Jesteśmy jaźnią otaczającą się powłokami niefizycznymi!<br />
 Ich natura, umożliwia nam w czasie wyobrażania, penetrowanie rożnych niefizycznych miejsca  wszechświata.<br />
To nic, ze wiemy, iż znajdujemy się w w ciele fizyczny na krześle. Są części nas, które pomimo tego potrafią podróżować, brać udział w sytuacjach o których nie mamy nawet pojęcia. Ich tor lotów, jest właśnie nasza wyobraźnią. To one ustalają granice naszego wyobrażania, ciągnąc nas za sobą w skamieniałych skorupach  po szerokim. wszechświecie.<br />
Wyszarpniecie mnie mglistą ręką, prawdopodobnie jedynie wyobrażanej sobie przez kogoś, wystarczyło, bym się uwolnił w śnie ze stromego urwiska.<br />
Dla mnie, były to tylko senne majaki, mało znaczące ćwiczenia z przewodnikiem, ale dla kogoś kto umarł i utknął, byłoby to prawdziwym ratunkiem.<br />
Większość osób z którymi się zetknąłem, nie ma żadnego wyobrażenia o życiu po śmierci: Przypominają sobie wyczytane historie, przedziwne relacje i pełni obaw schylają głowy, gdy ich pytam, co sadzisz o śmierci. Nie podejrzewają nawet , ze wiele się im potem nie zmieni i to czym dysponują za życia, zabiorą ze sobą w dalsza podroż w niefizyczne światy. Właśnie tak zamrożona  obawą i niepewnością wyobraźnia, może stać się dla wielu poważną przeszkoda w dalszym trwaniu.<br />
Dlaczego jest to takie niebezpieczne?<br />
 Dlatego, ze można się nie postrzec, iż się już nie żyje. Można utknąć we własnej wyobraźni, nie reagując na wszelkie znaki z zewnatrz.<br />
To co teraz jest dla nas naszym psychicznym wnętrzem i duchowym życiem, coś co przyzwyczailiśmy się często ignorować  w obliczu  trosk jakie dostarcza nam życie, może nas w pełni wchłonąć.<br />
 Stare przeświadczenie o wartościach fizycznych, zdeterminować nasze działanie po śmierci tak, ze utkniemy w wytworzonych przez siebie myślowych tworach, stajać się ich niewolnikami.<br />
Umysł, wypełniony po brzegi psychicznymi zjawiskami, nie jest przypadkowym tworem ewolucji a świadomym kreatorem  wielowarstwowego wszechświata.<br />
Żyjąc, obserwujemy nasza rzeczywistość i wtłaczamy nasze wyobrażenia  w jej strukturę.<br />
Ulega on w ten sposób niewidzialnym dla nas zmianom, dostarczając pozostałym&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/zmarli_2362.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bruce Moen, Wingmakers,</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html</link>
		<comments>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 23:48:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=1970</guid>
		<description><![CDATA[1,- Bruce Moen 2,- Wingmakers 3,- Karnawał 4,- Haiti &#8211; bieżący, uzupełniany watek 5,- Przygoda z SOSNA Przedstawiam państwu przebieg pięciu powiązanych ze sobą eksperymentów, przeprowadzonych na rożnych forach przez podróżników . Oryginalne teksty znajdują się na forum oobe.pl w wątku http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4460&#38;pid=60300&#38;st=42&#38;#entry60300 Manna z nieba. Rozdzielczość 450 x 10000, bardzo wielkie zdjęcie, z dużo ilością [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>1,- <strong>Bruce Moen</strong></p>
<p>2,- <strong>Wingmakers</strong></p>
<p>3,- <strong>Karnawał</strong></p>
<p>4,- <strong>Haiti &#8211; bieżący, uzupełniany  watek</strong></p>
<p>5,- <strong>Przygoda z SOSNA</strong><br />
Przedstawiam państwu przebieg pięciu powiązanych ze sobą eksperymentów, przeprowadzonych na rożnych forach przez podróżników . Oryginalne teksty znajdują się na forum oobe.pl w wątku <a href="http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4460&amp;pid=60300&amp;st=42&amp;#entry60300">http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4460&amp;pid=60300&amp;st=42&amp;#entry60300</a></p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/01/manna-z-nieba.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-2027" title="manna z nieba" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/01/manna-z-nieba-300x13.jpg" alt="manna z nieba" width="461" height="19" /></a></p>
<p><strong>Manna z nieba. Rozdzielczość 450 x 10000, </strong><em>bardzo wielkie zdjęcie, z dużo ilością szczegółów, wykonała Sosna w czasie trwania naszego eksperymentu.</em></p>
<p>2.01.2010 &#8211; 20:01</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p><strong>1,- Bruce Moen, ćwiczenia</strong></p>
<p>To może jutro lecimy znowu. Warto wypytać co z ta energia o której tyle się mówi. Brus opowiadał, ze leci . Gdy zawita na ziemie będzie się coś działo, pozmienia ludziom świadomość.</p>
<p>Doładuje i przefazuje żyjące pokolenie. Gdzieś w fokusie 27 już ufole czekają na nasze przejaśnienie.<span id="more-1970"></span></p>
<p>A wiec jutro o 22 godzinie pytamy o ta pędzącą ze źródła energie, mającą nas zmienić.</p>
<p>Kiedy doleci i jak będziemy wtedy wyglądać?</p>
<p>Jednym słowem pytamy o przyszłe losy naszej cywilizacji.</p>
<p>Czasu mało do jutra, a wiec kto wyczyta na czas i ma ochotę to pędzi z nami.</p>
<p>Wpiszcie kto chętny , będzie wiadomo kogo oczekiwać. Zbiórka w Muchowie a kto doleci to pod kryształem Brusa:)</p>
<p>Za tydzień mam fajny pomysł tylko muszę zebrać info. Polecimy do komnat Wingmakers popytać czy to bujda, czy prawda, to co o niej piszą. Moze dostane rozsądne materiały z fotkami od admina forum, to wkleję. Poprosiłem go już wcześniej o sformułowanie dla nas paru pytań:)</p>
<p>Forum Wingmakers znajdziecie na</p>
<p><a href="http://www.wingmakers.fora.pl/">http://www.wingmakers.fora.pl/</a></p>
<p>A wiec jutro o 22, tz w niedziele lecimy.</p>
<p>*</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>GdaJan</strong></p>
<p>05.01.2010 &#8211; 00:35</p>
<p>Powiem szczerze, dawno tego nie miałem, o ile w ogóle, majaczyłem przez sen, rzeczywistości mi się zlewały, odczuwałem męki schizofrenika <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Symbole, symbole, symbole, ludzie&#8230;tak jak widziałem w czasie mentalki(kompletne spalenie&#8230;doszczętne ale umysłu, zalanie) , nie dziwię się że są przesłanie, że nie każdy zrozumie i da radę, jeżeli taki skok świadomości ma nas przeskoczyć w przeciągu doby..to będzie jak bomba atomowa dla niego(w domyśle świadomości) .. Miałem już dosyć prosiłem oto aby się skończyło.. A rano byłem orzeźwiony i całe wspomnienie było niezwykle przyjemne, pomimo pamięci nocnych katuszy. Nie będę się rozpisywał&#8230;ale to było z pewnością &#8222;coś&#8221;. Aha i wiem, że to nie było nawet 5% , to jak oglądanie Słońca z okularami do oglądania zaćmienia, przez ścianę <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>05.01.2010 &#8211; 08:38</p>
<p>Szkoda, ze nie chcesz spisać tych majaków.Ajzis, GdaJan,- szczegółowe opisy wyśnionych przez was symboli, ba nawet ich kolejność daje nam wgląd w to co wspólnie przeżyliśmy. Robiliśmy wspólną wyprawę, wiec możemy liczyć , ze wymienialiśmy doświadczenia i spostrzeżenia.Bez szczegółowych opisów nie posuniemy się do przodu i nie znajdziemy żadnego potwierdzenia.</p>
<p>Dzisiaj nad ranem, obudził mnie goscio i przytoczył słonko jako przykład. W innym kontekście, ale posłużył się nim, podsuwając ciekawe spostrzeżenia, krytykę interpretacji symboli jungowskich. Albo to ty Janie jesteś po drugiej stronie taki mądry, albo podlatują jacyś filozofowie i pompują nas podobnymi przykładami.</p>
<p>Wpis zrobiłem 8 godzin i 3 minuty po tobie. Koles Wolfgang szukał wczoraj  w swoim zmyślonym systemie trygonometrycznym cyfry 83, bo mu się kostka magiczna nie zgadzała.</p>
<p>Niby nic, ale jakoś pasi śmiesznie. Paliłem wcześniej papierocha, zrobiłem kawę i dolazłem do kompa w sam raz.</p>
<p>Potrzebne są wasze opisy. Porównując je nabieramy wprawy w mentalkach i zasuwamy szybko do przodu.</p>
<p>W wiec chłopaki,i bierzcie za pisaka i spiszcie jeszcze raz te majaki, bo nie obalimy zastoju,- prosze:)</p>
<p><strong>Korna:</strong></p>
<p>Fragment z pr. bloga Korny   <a href="http://www.krainasnow.com/?cat=3">http://www.krainasnow.com/?cat=3</a></p>
<p>Wyruszyłam równo o 22.00. Najpierw relaks, potem wyrwało mnie mentalnie. Po chwili byłam na miejscu. Czarno-biała posadzka i duży, żółty kryształ. Przeszłam przez niego w celu ewentualnego oczyszczenia. W realu poczułam skumulowaną energię w okolicy krzyża. Po chwili wyczułam kogoś, chyba Zbyszka. Stał zamyślony jakby na kogoś czekał więc go nie ruszałam.</p>
<p>Zapytałam o to jaki los czeka ludzkość w 2012 roku? Jakaś postać kazała mi podejść do pierwszej bramy z której biło lekko różowe światło. Odebrałam przekaz niewerbalny, ze tam ludzie żyją spokojnie i w harmonii zgodnie z prawami natury. Druga zielona brama przedstawiała nasze codzienne, chaotyczne życie na tej planecie. Granatowa natomiast nskrajne nieszczęścia i choroby. Nie ma określonego planu-usłyszałam.</p>
<p>To od nas ludzi zależy jak  wykorzystamy daną nam szansę, a ponieważ każdy z nas jest częścią Jedności, więc każdy będzie czuł w swoim sercu chęć przemiany wedlug własnego sumienia i na swój własny, indywidualny sposób.</p>
<p><em>Reszte tekstu znajdziecie  na prywatnym blogu Korny. </em> <a href="http://www.krainasnow.com/?cat=3">http://www.krainasnow.com/?cat=3</a></p>
<p>*</p>
<p><strong>Gray</strong></p>
<p>post 05.01.2010 &#8211; 11:33</p>
<p>Ja nie uczestniczyłem, ale tej samej nocy fazowałem się okropnie. Do godziny 3:30 gdy obudziłem się byłem lekko zlany potem aż. W momencie fazowania byłem tam ( we śnie??), przeżywałem to i czułem w trakcie trwania nie miałem świadomości, ale byłem świadomy otoczenia, szczegółów. Pamiętam, że pojawił się motyw przywołania mnie do siebie przez Wyższą Jaźń, rozmawiałem z tym czymś, widziałem świetlistą kulę. Brzmi to dziwnie, ale wszystko owiane było słowem impreza. Przebudziłem się mało co pamiętałem, miałem robić 4+1, ale zbyt długo się rozbudzałem, więc poszedłem spać. Miałem sen, że odwiedziłem inną planetę z cywilizacją również ludzi(?). Krajobraz był inny, ich przyzwyczajenia, zwyczaje, przedmioty.</p>
<p>Piszę o tym, bo dawno nie fazowałem się tak w nocy ( tzn. ostatnie parę dni też, ale nie w takim stopniu), a i termin się zgadza <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Crow&#8217;u</strong></p>
<p>post 05.01.2010 &#8211; 12:43</p>
<p>A ja z chęcią bym z wami na takie wypady wyruszył, ale niestety jeszcze nie jest mi dane oobe&#8217;owanie na życznie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Właśnie jak wy to robicie, że chcecie wyjść i już jesteście tam razem w &#8222;grupie&#8221;. Czy rzeczywiście podchodzicie do tego jak do oobe czy może jak do mentalki, która was wciąga w &#8222;wspólne wydarzenia&#8221;?</p>
<p>Bo jak mentalka czy coś to może po prostu spróbuję z wami. Usiądę sobie następnym razem wygodnie i zacznę wizualizować, tworzyć w umyśle obraz, scenę która mnie wciągnie. Przy dużym szczęściu może będę śnił o wspólnej wyprawie lub może nawet doznam LD lub OBE?</p>
<p>*</p>
<p><strong>GdaJan </strong></p>
<p>post 05.01.2010 &#8211; 12:57</p>
<p>Dobra, dobra, to co widziałem po mentalce i pamiętałem spisałem od razu i mam to:) Aczkolwiek jest tam trochę osobistych przemyśleń, ponadto ostatnio dochodzę do wniosku iż trzymanie pewnych rzeczy w tajemnicy dodaje im &#8222;mocy&#8221; (wiem dziwnie to brzmi), ale jeżeli nie spisuje pewnych rzeczy i nie mówię o nich innych dojrzewają one inaczej, z pewnością dlatego że nie mają wpływu z zewnątrz(w każdym razie tak mi się wydaje). Co do moich majaków, wyparłem większość z nich bo były za trudne, analogia człowieka zamieniającego się w krzyż energii jest prosta, ale nasuwało się na to inne symbole nie pamiętam już ich, ale było to coś w rodzaju ciągu liczb gdzie dodajesz co chwile nowe wartości . Typu Ludzie+krzyż. Powtórka Ludzie+krzyż+energia. Powtórka Ludzie Krzyż+energia+przyjaciele. Powtórka i tępe dochodziło do tego ze wszystko przyspieszało z każdym ciągiem (mam na myśli te obrazy i uczucia i dźwięki i coś jeszcze jakbym miał więcej zmysłów), i symboli było już ponad 20 przyspieszające..(&#8222;pokazywały mi pewne zależności wśród niektórych ludzi, takie kasty i odpowiednie do nich symbole, te postacie sa w moim życiu, a moglem na nie spojrzeć z zupełnie innej strony&#8221;) trudno mi to wszystko spamiętać, trudno w ogóle opisać mi to w słowach, bo nie mam na to jeszcze słów, szczególnie jak nie starałem się pamiętać, wolę aby ta wiedza wykiełkowało we mnie w czasie, póki go jeszcze mam.</p>
<p>Rozumiem, że to trochę samolubne bo to nasze wspólne doświadczenie, ale pewne rzeczy chciałem na spokojnie przemyśleć. Oto część zapisu z mentalki:</p>
<p>Medytacja na krześle o 22, trwająca około pól godziny. Wprowadzam się w stan kompletnego spokoju, przepływu energii, braku wizualizacji, staram się myśleć o odczuciach, od samego początku, nawiązuje do zeszłej nocy, gdzie kontemplowałem delikatnie bujany przez przyjaciela/przyjaciółkę, nad sensem ciągłych podroży i latania z obrazami. Nie lepiej dopracować wewnętrzny spokój i zacząć ćwiczyć tummo? Na początku czarno-biało szachownica, coś w rodzaju podłogi. Kolorowe obrazy przychodziły same, widziałem sferyczne kule pełne plazmatycznej energii wokół nich, myślałem, ze to kryształ Brucea, co jakiś czas miałem wizje przeszłości[...], migotały mi powieki, miałem jeden wstrząs przed pobudkowy, temperatura w normie, ciepło od kaloryfera, wygoda na bardzo wysokim poziomie. W pewnym momencie, zobaczyłem chyba wszechświat i jego ogrom i ze jestem taki malutki i ze nasze wielkie budowle chcą pokazać ten ogrom i przepych a potem zdałem sobie sprawę, ze każdy ma ten ogrom wszechświata w sobie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Wspaniale uczucie, czuje jak mi serce kołacze w tym momencie. Myślałem o 2012 pamiętam to zdanie&#8221; I gdy wszyscy zobaczą ogrom gwiazd..to zrozumią&#8221; Kocham gwiazdy i ich wielość oraz żywotność <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Energia nas przeszyje i dokumentnie zniszczy spali, nie kazdy jest na to gotów, ale czuje ze ja będę.</p>
<p>Później przypomniało mi się zagadkowe drzewo pod którym stałem , a które wyrastało ponad atmosferę, ukazała mi się planeta a z niej wyrastające ów dziwne drzewo. Przed samą mentalką wyobrażałem siebie oblewanego energią ze złotego kielicha, możliwe iż stąd pochodzi owe &#8222;spalenie&#8221;. Od samego początku w trakcie tej mentalki, skupiałem się na odczuwaniu emocji i odczuć, a także kompletnej ciszy i braku obrazu. Jako iz symbole sa zbyt iluzoryczne i zwodnicze.</p>
<p>*</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>07.01.2010 &#8211; 23:35</p>
<p>21:30 wskoczyłem do łózka. Często, gdy się kładę, mam problemy z wizualizacja. Całkowite rozluźnienie , petę moją uwagę, zmuszając do bierności. Musze odczekać kilkanaście minut, aż rozkręci się we mnie wyobraźnia i uwolnię się od odczuć lezącego ciała.Gdy zachowuje siedząca pozycje, to wręcz natychmiast udaje mi się szybować w wyobraźni. Gotowość do ruchu fizycznego, stan czuwania przed wybiegiem, utrzymuje w ciałach niefizycznych wystarczająco energie, by były one zdatne do wyskoków w wyobraźnie</p>
<p>Leząc odczułem po chwili, ciepełko na sercu. Wreszcie puściło ciało fizyczne, Nie odczuwając więcej jego sprzeciwu, przyjąłem pionowa pozycje, siedząc gdzieś pośrodku ciała fizycznego. Nie obchodziło mnie, czy to oobe, ani nie zwracałem uwagi na brak odczucia jakiegokolwiek ciała.</p>
<p>Siedząc sobie w tym błogim bezruchu czekałem jak wędkarz na branie. Jest,- wyskakuje mi przed nochalem żywy obraz. Jestem na wieży , w oknie kobieta jak jak na obrazach Salwadora .</p>
<p>Ha,ha, jestem w wysokiej wieży, obserwuje energie na niebie.</p>
<p>Czekam dalej.</p>
<p>Pojawia się po chwili kobieta z nożem. Błysk siepaczów laserowych w jej oczach, jak u terminatora,-uff blondyna z wczorajszego filmu o wampirach.</p>
<p>Po chwili pojawiam się w wagonie, chyba jakiś pociąg. Stoję przy oknie i spoglądam na na siedzącego gościa.</p>
<p>Gdzieś za plecami słyszę,-</p>
<p>-O, TEN PEWNIE ZNA ODPOWIEDZ NA TWOJE PYTANIE.</p>
<p>Dobrze myślę, przyszedł mój znajomek,stary druh narrator w planie bez slow, gdy spętany jestem brakiem woli, mogąc jedynie obserwować,</p>
<p>Ale kim ty jesteś, spytałem w myślach pasażera siedzącego w wagonie, Spoglądając mu w twarz, dostrzegłem w nim powolne zmiany. Schylił głowę i zaczął przekształcać własną twarz. Nabierając śniadej cery, przyjął buzie kolegi ze szkoły. Ach wiem, kim jesteś, uśmiechnąłem sie serdecznie. Zmarłym, dalekim kuzynem, wiem , rozumie analogie.</p>
<p>Schylił chłopina głowę i mnie wcięło.</p>
<p>Czekajac na kolejne majaki, przysnąłem. Kilkakrotnie wnikała we mnie energia, ożywiając moja świadomość. Powstawałem wtedy jak z martwych, czując czyjaś obecność przy sobie, jego skoncentrowana na mnie uwagę, -podporządkowując się bezwolnie jego woli. Czy miałem wybór, raczej nie. Na wnikającą we mnie energie reagowałem wzrostem swiadomosci. Pulsując we mnie pojawiała się i zanikała. W momentach maksymalnej jasności słyszałem komentarze, uwagi dotyczące naszego eksperymentu.Gdy spojrzałem w przestrzeń , ciągnąc wzrokiem po niewykształconych gwiazdach , usłyszałem&#8230;</p>
<p>- NIE TAM.</p>
<p>Przecież miała lecieć, spytałem zdziwiony.</p>
<p>-OD ŚRODKA.</p>
<p>OD środka? Ach rozumie, z najdalszej fazy a nie przez przestrzeń kosmiczna z lewej na prawo.</p>
<p>-ONA JUŻ JEST, ALE JEJ NIE WIDZICIE!!!</p>
<p>To co lipa z tymi przemianami, brak odpowiedzi.</p>
<p>-Proszę wyjaśnij, gdyż niczego nie rozumie.</p>
<p>Domyślam się już wcześniej, ze jest jakies powiązanie miedzy opowiadaniami Brusa o pędzącej energii a moimi przodami przed kilkunastu laty.</p>
<p>Wtedy grzała mnie niemiłosiernie nieznana mi energia, dostrajając przy byle okazji do niefizycznych planów. Przypomniała mi się również historyjka o nierównym rozmieszczeniu energii we wszechświecie.</p>
<p>Wtedy usłyszałem.</p>
<p>- ŚWIAT NIE JEST WSZĘDZIE TAKI SAM.</p>
<p>.Zobaczyłem wtedy ruchy wielkich galaktyk wnikających w zadeszczone mgły, obdarzone swoista energia, na która świadomość człowieka reaguje wzmożona trzeźwością, umożliwiająca z łatwością fazowanie. A wiec jest energia psychiczna za friko?</p>
<p>Brak odpowiedzi:)</p>
<p>*</p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p><strong>2,-Wingmakers</strong></p>
<p>Odswierzam nowy eksperyment w ta niedziele:</p>
<p>Wklejam filmik Wingmakersow pod następną podroż, w przyszła niedziele.</p>
<p>Obrazki są fajowe, może być sporo zabawy.</p>
<p><object width="500" height="400"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_cy6u_rpQhw&#038;fs=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/_cy6u_rpQhw&#038;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="400" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p>Orginalna stronka z filmami,fotkami i historia zmowy galaktycznej</p>
<p>http://www.wingmakers.com/forum.html</p>
<p>Dajcie znać kto jest chętny:)</p>
<p>*</p>
<p><strong>Gray:</strong></p>
<p>post 08.01.2010 &#8211; 00:00</p>
<p>Ja to bym sobie normalnie tak polatał w tamtym czymś <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Możesz mnie śmiało dopisać, do niedzieli jednak parę dni więc jak coś na miliard % to nie gwarantuje, żeby nie było ;P</p>
<p>*</p>
<p><strong>SORROW</strong></p>
<p>08.01.2010 &#8211; 07:11</p>
<p>Ja już Ci Zbychu pm- ke puściłem , ze będę. Zaproś może osoby z forum centrum odzyskań ( wiem , ze tak zrobisz <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p>*</p>
<p><strong> pływak</strong></p>
<p>post 10.01.2010 &#8211; 17:04</p>
<p>jak mi się uda to podłączę się dziś w nocy; koncentruję się na Zbychu, bo wiem, że on nas zaprowadzi tam gdzie trzeba (ostatnio to się sprawdziło).</p>
<p>*</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>11.01.2010 &#8211; 09:38</p>
<p>Powtarzamy to ćwiczenie za tydzień. Wczoraj zasnąłem na eksperymencie i śniły mi się dziwne rzeczy. Miałem telewizory, cieszącego się gościa, bo coś znalazł, babkę w czapeczce , groty i łaziłem po Wrocławiu z telefonem, gadając z ludźmi.</p>
<p>Gdy spytałem NP-ka o groty, ten odparł z fasonem.</p>
<p>A KTÓRE? ICH JEST DUŻO.</p>
<p>Za dwa dni wpisze swoja relacje. Jeśli ktoś coś napisze, to proszę tutaj wklejać, w tym wątku.</p>
<p>pozdro i jeje</p>
<p>*</p>
<p><strong>Gray</strong></p>
<p>post 11.01.2010 &#8211; 13:47</p>
<p>Ja mogę zrelacjonować coś <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Koło 21 30 zacząłem medytację, do 22.</p>
<p>10 po siadłem wygodnie tzn. w pozycji pół leżącej, wyraziłem intencję i czekałem.</p>
<p>Na dobry wieczór pojawił się ktoś na dywanie, czy czymś latającym, później wrzuciło mnie w obraz jakiejś podłużnej energii, która stanowiła centrum czegoś, może ten cały kryształ?</p>
<p>Później zaczęła się cała seria abstrakcyjnych obrazów, i ciągły klimat przebywania w kosmosie.</p>
<p>Ktoś podjechał wehikułem, do którego wsiadłem. Później znowu seria abstrakcji. Mignął mi czarny naszyjnik zawieszony na szyi, ktoś w białych butach, czarnych spodniach.</p>
<p>Widziałem jakby konwersację 2 istot, jednej o wiele wiele większej od drugiej. Osoby były ubrane w stylu z bardzo dawna i innej kultury w ogóle, może coś w stylu azteckim, indiańskim, nie wiem polegałem też na odczuciach i wrażeniach.</p>
<p>Wyraziłem też intencję dostrojenia się do obrazu ludzi. Po chwili zaczęły pojawiać mi się nie do końca widoczne twarze (w mentalkach jeszcze słabo postrzegam).</p>
<p>Siadłem przez chwilę z myślą medytacji, ale przefazowywało mnie w jeszcze większe abstrakcje. Wpadło mi do głowy czy ktoś też medytuje, po chwili zobaczyłem klęczącą osobę, która zakreśliła mi przed oczami koło, na koniec wymierzając we mnie palcem, który zamienił się w tunel.</p>
<p>Tak jak pisałem sporo abstrakcji, tutaj i tak opisałem w miarę normalne sytuacje jak wpadnie mi coś do głowy to dopiszę.</p>
<p>Zapomniałem dodać, że oglądałem przez chwilkę dokument, i miałem dokończyć po medytacji i mentalce. Podczas trwania mentalki pojawiły się 2 elementy, które później wystąpiły w dokumencie, ale może zbieg okoliczności ;] To wszystko zaś skończyło się, tak jak ten dokument. U mnie setkami/tysiącami kropek przed oczami, a w dokumencie setkami/tysiącami gwiazd na tle kosmosu <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ps. Często istoty postrzegam w podobny sposób.</p>
<p>http://images42.fotosik.pl/53/ac64567715933091.jpg</p>
<p>tak jak tą, która klęczała i zakreśliła mi koło przed twarzą <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*</p>
<p><strong>SORROW</strong></p>
<p>Zobacz profil</p>
<p>Po uspokojeniu myśli i względnym uwolnieniu od odczuwania CF wybiłem się w górę i śmignąłem do mojego przyjaciela Borysa .On jest artystą malarzem , hm &#8230; kto będzie wiedział coś więcej na temat grot ,niż artystyczna -wrażliwa dusza .</p>
<p>Kiedy pojawiłem się w jego pokoju znajdował się w pozycji półleżącej i grał na playstation 3 .</p>
<p>- Hej brachu ,jesteś świadomy mojej obecności ?</p>
<p>- nie ,nie jestem .</p>
<p>- posłuchaj , może orientujesz się jak to jest z tymi grotami wingmakersów ? Odwiedzałeś te rejony .</p>
<p>-Nieee ,nic mi nie wiadomo na ten temat .</p>
<p>-Ok, więc uciekam -odparłem- jak już pójdziesz spać , to przyśni ci się coś znaczącego , przypomnisz sobie moją wizytę .</p>
<p>-Dobra, ok -odparł.</p>
<p>Wbiłem się jeszcze do innego kumpla, ale znajdował się w niedwuznacznej sytuacji ze swoją kobitą, więc nie pasowało konwersować .</p>
<p>Poszwędałem się jeszcze przez chwilę po jakimś osiedlu . Namierzyłem podejrzanego typa, który pośpiesznie oddalał się z jakiegoś bloku , ale podkładam to pod bad-tripa ,ponieważ zacząłem właśnie przysypiać , a pierwsza faza po całym dniu jest z reguły ciężka do &#8230; przełknięcia (dlatego przy normalnym zasypianiu jej nie pamiętamy ) .</p>
<p>*</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>Zadalem  pytanie administratorowi na na stronce Wingmakers:</p>
<p>Zbyszek</p>
<p>Ok, lecimy do komnat przyjrzeć się ich twórcom.</p>
<p>Mam taki mętlik w głowie, ze już nie kojarzę gdzie one są, w jakim kraju i po co je zrobiono.</p>
<p>Gdybyś odpowiedział na te pytania,prosto jak małym dzieciakom, to by starczyło. Potrzebne są namiary i podstawowe info. Gdy podróżnicy śpią, to nie zastanawiają się co robić, pędza do obranego wcześniej celu.</p>
<p>Śpiąca świadomość w innym wypadku się rozbiegnie i nikt nie doleci do miejsca które wspólnie obraliśmy.</p>
<p>W ta niedziele startujemy o 22 godz, masz mało czasu. Im więcej podamy info tym bardziej sie ludzie zainteresują wspólna eskapada.</p>
<p>Napisz proszę śmiało parę zdań, podając jakaś karta na mapie świata:)</p>
<p>Do niedzieli mało czasu. Ludzi po sylwestrze ciężko namówić , warto się wiec przyłożyć, bo może drugi raz na mój apel nikt już nie zareaguje)</p>
<p>Gdy poprosiłem administratora stronki Wingmakers o parę wskazówek odpisał mi żartobliwie tak,</p>
<p>Tekst ( dokument) ten chciałem wkleić wcześniej, ale jeszcze do tej pory o zgodę autora.</p>
<p><strong>Watek WYWIAD Z NERUDA.</strong></p>
<p>http://rytualytybetanskie.prv.pl/</p>
<p><strong>Sun&#8217;s Son</strong></p>
<p>Pozycja rozpoznawcza- prawa dłoń,pomiędzy palcem wskazującym a serdecznym umieszczona zmięta kulka papieru. Musi uwierać delikatnie.</p>
<p>Kiedy z mgły wyłoni się zarys łańcucha górskiego ośnieżonego i nie mającego drzewostanu, przywołaj oczy i spójrz w &#8222;prawo pod siebie&#8221;. Zobaczysz krater nie większy niż kilometrowej średnicy. Będzie dymił. Zbliż się i pociągnij krótki skok w opary biało niebieskawego dymu.</p>
<p>To przesiadka na Twój &#8222;F27&#8243;. Ogarnij odczuwaniem otoczenie w bezpośredniej bliskości.Na wyciągnięcie ramienia ,też po prawej, powinieneś dostrzec obracający się &#8222;mechanizm&#8221; koloru czerwonego piasku , o kształcie skrzydeł motyla osadzonych na osi metalicznego wyglądu, zainstalowany na wysokości twoich bioder.Może przypominać &#8222;kluczyk nakręcający&#8221; dziecięcej zabawki Obserwuj jak znika z pola widzenia a Ty się przemieściłeś. Miniesz kilka warstw skompresowanych i nieruchomo osadzonych. Uczucie ciasnosci pojawi sie na chwile i przeminie. Zostaw to i patrz pod nogi. Powinieneś już je widzieć wyraźnie.</p>
<p>Przyjrzyj się podłodze. Mogą być na niej rozdeptane pszczoły wyglądające na martwe.</p>
<p>To złudzenie, są całkiem ruchliwe jeśli się skoncentrować na ich skrzydełkach.</p>
<p>Stopy będziesz mieć bose, więc uwaga.</p>
<p>Teraz się rozglądnij, &#8222;zapal&#8221; żółtawy blok grawitujący przed Tobą ok. 15 m etrów ponad posadzką&#8230; co widzisz? &#8211; opowiedz potem tu.</p>
<p>&#8222;GDZIE&#8221; &#8211; na to jeszcze za wcześnie.</p>
<p>&#8222;JAK&#8221; -to już Twoja sprawa.</p>
<p>&#8222;Kiedy&#8221; &#8211; dobre pytanie warte zbadania</p>
<p>&#8222;Co to&#8221; &#8211; właśnie….co?</p>
<p>pozdrowienia i do zobaczenia.</p>
<p><strong>Zbyszek:</strong></p>
<p>Ciekawe jaki dokument pojawił się ci Gray. Niby nieważne ale jakieś pszczółki ci latały przed oczami, haha</p>
<p>Zobaczcie jakie ja miałem dziwne zbiegi okoliczności. Pojawiam się w grocie, idzie jakaś dziewczyna elegancka po schodach w niebieskoseledynowej czapeczce.</p>
<p>Nie zdarzyłem się jej przypatrzyć, bo mi zniknęła. Chyba w nocy zadzwoniła jakaś dziewczyna do mnie w astralu. Odzyskałem świadomość i sobie z nią rozmawiałem. Słucham ja trochę zdziwiony , gdyż telefon mi wyparował z reki a ona dalej do mnie mówi. Dobrze pamiętam treść rozmowy i jej barwę glosy. Brakowało mi jedynie jakoś pamięci, bym mógł określić identa tej osoby. Nie odczuwałem braku tego znikającego mi z reki telefonu ani jakiejkolwiek potrzeby wizualizowania i postrzegania przestrzennego. Widzialne dla mnie nie istniało. Pogadaliśmy sobie o prywatnych sprawkach i niby tyle. W ciągu dnia dzwoni do mnie potem zapomniana znajoma i powtarza to samo co tamta dziewczyna w nocy. Ach to ty!!!</p>
<p>Mowie do niej ,- widziałem cie w niedziele na schodach w komnatach, a ona zdziwiona i oczy w slup.</p>
<p>A tak ,mowie dalej, w seledynowej czapeczce.</p>
<p>A mam taka , ona odpowiada i byłam wtedy na zamku , zwiedzałam komnaty i schodziłam po schodach, z w zamku w Norymberdze.</p>
<p>I zaczęło się wyjaśnianie dziwnych zbiegów okoliczności. Sporo tego i niezwykle szalone.</p>
<p>Na dniach jej maż zgubił do mnie telefon a potrzebował wystrój zmienić w pewnym lokalu.</p>
<p>Parę dni temu wywoziłem obrazki z pracowni. Zatrzymałem się przy szklanych metrowych ramkach do zdjęć, bojąc ze się zbija. Ach innym razem, bo się zbija,</p>
<p>Jakos w tym czasie, ta dziewczyna postanowiła wyprostować taka sama ramkę ze zdjęciem,wisząca na ścianie, który otrzymała ode mnie parę lat temu. Pech zbiła wtedy szybkę w ramce, jakoś pod pałacami szkło jej pękło.. A potem po paru dniach w godzinie naszego eksperymentu poszła spontanicznie na zamek się szwendać po komnatach by zrobić zdjęcia.</p>
<p>Oobe robiła sobie już w szkole. słuchając transowej muzyki. Wisiała pod sufitem i się bujała w rytm słyszanych jakoś rytmów.</p>
<p>Zastanawialiśmy się jak to działa, sprawdzając następny dzień połączenia mentalne. Okazało się, ze wchłania czyjeś myśli jak gąbka, nie wiedząc o tym.</p>
<p>Dokładnie spisze to dziwo na prywatnym, ( cialka. net ) gdyż wybiega poza ramy eksperymentu.</p>
<p>Eh, dziwne nam rzeczy wychodziły przez następny dzień, <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>3 KARNAWAŁ.</strong></p>
<p>14.01.2010 &#8211; 01:21</p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>Fakt, coś nie gra z tymi grotami, takie one chyba prawdziwe. Masz racje Sorrow. Może lepiej się spotkajmy bez powodu w 23. Wołamy się w szarości i namierzamy identa, opowiadając dowcipy. Zalejemy astral świeżym żartem, niech się nami nie martwią, tym całym ludzkim rozwojem. Lecimy do biura nowych dowcipów. Brus wspominał , ze jest takie i wszyscy chętnie tam zaglądają w śnie, gdy się nacierpią pod dostatkiem w życiu.</p>
<p>Jeśli ktoś coś usłyszy to wkleja potem na forum</p>
<p>Gdy chciałem odzyskać jedna panienkę, mówiąc jej zniecierpliwiony ze jest głupia, to Npk-przygadał mi, ze to ja jestem wariatem, opowiadając historyjkę:</p>
<p>Powiesił się facet i wisi ze 100 lat. Cale te lata cierpiał i żałował za swój czyn. Na końcu zerwał sznurek i powiedział :</p>
<p>Eeee, dobrze ze się powiesiłem, ale dlaczego dopiero teraz go zerwałem.</p>
<p><strong>NOWY EKSPERYMENT: UWAGA UWAGA</strong></p>
<p><strong>Kto chętny to się wpisuje.</strong></p>
<p>Ta niedziela 22 godzina rozpoczynamy kabaret. Przeprowadzamy eksperyment przez cala noc. Robimy sobie wesołe dowcipy z astralna dekoracja i podsłuchujemy wesołych niefizycznych:)</p>
<p>Cel; spotkanie w grupie i pośmianie się.</p>
<p>Chętni na pogaduchy.</p>
<p>Sorrow</p>
<p>Gray</p>
<p>Chyba Conchita</p>
<p>Ajzis26</p>
<p>Crow&#8217;u</p>
<p>Korna</p>
<p>Paul 023-</p>
<p>Roxane,</p>
<p>Zbyszek</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>14.01.2010 &#8211; 09:50</p>
<p>Wczoraj przed zaśnięciem postanowiłem odwiedzić komnaty śmiechu , gdzieś tam przy centrum planowania.</p>
<p>Cos się rozgościło we mnie i czuje jak zaczyna mi ciągnąc myśli. Początkowo było wymuszane, tak jak bym sprawiał wewnętrzny opór i chciał zbyt gorliwie przyglądać się swawoli myśli w mojej głowie.</p>
<p>Dopiero gdy im zaufałem, tz.dałem myślom swobodę , bez chęci ingerowania w treść wypowiadanych w umyśle zdań, zaczęły się opowieści.</p>
<p>Pierwszy , drugi dowcip, przy trzecim o czarownicy na dyszlu ciągnącej mocą wóz, podskoczyłem do góry. A niech cie, pomyślałem. BŁĄD, trace narratora.</p>
<p>NIE TO NARZĘDZIE, mówi podlatująca czarownica na miotle.</p>
<p>A TERAZ UWAŻAJ.</p>
<p>JEDZIE FACET W WOZIE I PĘKŁA MU KICHA. PODLATUJE ANIOŁ I MÓWI. CHOĆ Z NAMI NIE MA CO ZBIERAĆ.</p>
<p>Wtedy zdałem sobie sprawę, ze po każdym nowym dowcipie zapominam stare. Nie mogę sobie przypomnieć ich treści i wpadam w lekka panike.</p>
<p>Gdy wpuszczałem narratora, coś klikało we mnie i się nie zapisywało. Dopiero, gdy dawałem sobie trochę czasu, więcej odstępów miedzy historyjkami, powtarzając je wielokrotnie moimi słowami, dawały się zatrzymać w pamięci.</p>
<p>TRZEBA ZAPISYWAĆ, skomentował gość w moim umyśle. Przydałaby sie mała karteczka i pisak, by zapisać szkic.</p>
<p>No dobra myślę sobie, a ty wrócisz, dasz rade dalej mówić , gdy ja na chwilkę odzyskam dzienna świadomość?</p>
<p>Zrobiliśmy probe. Narrator, potem ja,- chwilka przerwy na parokrotna powtórkę, i znowu narrator z dowcipem.</p>
<p>Jest , mam pamiętam, mogę je odtworzyć. To chyba te znane pisanie automatyczne , co?</p>
<p>Cisza , goscio uszedł sobie.</p>
<p>Pol nocy spać mi się potem nie chciało.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>ajzis26</strong></p>
<p>post 14.01.2010 &#8211; 10:40</p>
<p>a jestem chętna na niedziele, oczywiście jeśli mi się uda położyć wcześniej <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pozdrawiam i Owocnych lotów:)</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Crow&#8217;u</strong></p>
<p>post 14.01.2010 &#8211; 12:47</p>
<p>Tak tu was czytam i czytam i dochodzę do wniosku że też spróbuję <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Znając życzę położę się później bo coś około 24 ale spróbuję się z afirmować, że chcę do was trafić. Postaram się z obe&#8217;ować ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Myślę, że skoncentruję się na Zbyszku, gdyż widziałem jego prace w necie i myślę że to też wspomoże mi odnaleźć jego ident.</p>
<p>BTW poradźcie czy mam się raczej skupiać na obe czy na podróży mentalnej?</p>
<p>Będę wdzięczny za każde wskazówki <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Regadrs</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Gray</strong></p>
<p>post 15.01.2010 &#8211; 10:07</p>
<p>|Wczoraj coś mnie gnało, żeby przetestować to miejsce, ale nic specjalnego nie robiłem w tym celu. Poszedłem spać, ale wiem że wygnało mnie tam <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Pamiętam, że ciągle komuś dogadywałem żartami, inni podobnie się zachowywali, ogólnie śmiech i żarty.</p>
<p>Ledwo pamiętam w ogóle co się działo, a to też świadczy, że to nie był zwykły sen <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>17.01.2010 &#8211; 02:16</p>
<p>Odnawiam, kto jeszcze szykuje się z nami na kabaret?</p>
<p>W TA NIEDZIELE O 22 GODZ.</p>
<p>lista uczestników. Dołączyła Sosna, babka w zielonej czapeczce, straszna zdolniacha.</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>SORROW</strong></p>
<p>post 18.01.2010 &#8211; 13:19</p>
<p>22 godzina ,to dla mnie trochę za wczesna pora ,dom jeszcze tętni życiem , jego ściany dopiero pomału wchodzą w nocne wibracje &#8230;</p>
<p>Zacząłem więc po północy ,jak zawsze .Trochę muzyki relaksacyjnej,lekkie przyśnięcie , przebudzenie ,intencja i jazda .Hipnagogie &#8230;</p>
<p>Siedzę w pozycji medytacyjnej .Mrok rozjaśnia niezidentyfikowana chmura , robi się jaśniej . Siedzę w jasnym okręgu na ziemi , dookoła obrębu panuje straszny mrok .Gdzie jestem ? Źle trafiłem,bo miało być wesoło , a tu jakiś smutek panuje . [Piekło] ,to tu trafiłem ,tu mnie przekierowało &#8230;</p>
<p>Tłoczą się negatywne emocje ,więc luzuję na chwilę. Czuję przez chwilę CF i znowu jestem w okręgu .</p>
<p>Po lewej wyłania się jakiś gość .Mamrocze coś o wózku, albo taczce .Nie słyszę dokładnie , słowa przynosi do mnie jakiś powiew ,dlatego są niekompletne .Smutas myślę .No zrób coś &#8230; Gość nagle nieprzerywając marszu otrzymuje skądś jakąś orbitę .Oto wokół jego ciała krąży mini-obiekt ,niczym Księżyc , albo inny satelita . Robi się wesoło ,gość ma zdolności &#8230;</p>
<p>Budzę się rano i odtwarzam ostatnie wieczorne doznania przemieszane z masą kolorowych snów .Jestem zły,że nie spisałem na bieżąco, bo sporo mi9 umknęło .</p>
<p>*</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Sosna</strong></p>
<p>post 18.01.2010 &#8211; 18:38</p>
<p>Wiec tak&#8230;około północy związana z Morfeuszem wielkim uczuciem odleciałam do jego krainy&#8230;.</p>
<p>Ale muszę powiedzieć ,ze nie jestem zachwycona tym co tam zobaczyłam&#8230;.jeden wielki harmagedon&#8230;</p>
<p>Ludzie ..dawno nie widziałam takiego przybicia mentalnego&#8230;reeety co za psychoza &#8230;a miało być śmiesznie&#8230;..</p>
<p>Po pierwsze ludziska łaziły i nie wiedziały gdzie i dlaczego&#8230;jakiś ogromny rynek czy plac to był..i znów te &#8222;kocie łby&#8221; tym razem mokre(jakby po deszczu)&#8230;ludzie (mężczyźni i kobiety) ubrani wszyscy w piżamy .jeden w błękitną koszulkę i boxerki w paski&#8230;drugi w koszulce &#8222;spranej zieleni&#8221;..inny w różowej krótkiej przed kolano koszulce nocnej&#8230;nie pokazywali swych twarzy, głowy były spłaszczone w dol&#8230;jakby liczyli kamienie pod nogami&#8230;.łazili jedno za drugim, bądź wkoło tego ryneczku&#8230;.przypominało mi to spacer więźniów albo coś takiego&#8230;a ja jakby zawieszona nad nimi&#8230;w przestrzeni&#8230;.krzyczałam,ale oni mnie nie słyszeli&#8230;krzyczałam by się zatrzymali ,bo w taki sposób jak chodzą to nigdy nie znajda miejsca, w którym powinni teraz być&#8230;machałam do nich z góry &#8230;ale nic&#8230;nagle jeden z nich spojrzał na mnie &#8230;ubrany w szatę biała..jakby prześcieradłem owinięty i zaczął tak strasznie się śmiać&#8230;ale to tak histerycznie ,ze aż się dławił&#8230;idiota pomyślałam&#8230;to miało być śmieszne..(?)&#8230;a on na to : i tak sie nie dowiesz gdzie się spotykamy&#8230;nie powie ci nikt ..hahahah i śmieje się jak durny&#8230;wściekła jak osa pomyślałam&#8230;poczekam, nakryje was,  znajdę&#8230;a on jeszcze raz odwrócił twarz, była zdeformowana..jak z plasteliny ugnieciona i mówi &#8230;&#8221;dałaś się nabrać&#8230;.dałaś się nabrać&#8221;&#8230;</p>
<p>,&#8230;..obudził mnie dzwonek zegarka&#8230;.</p>
<p>podle to..pomyślałam,miało być kabaretowo&#8230; <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> </p>
<p>&#8230;ale odetchnęłam z ulga ,ze to był tylko sen.</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 10:43</p>
<p>Wasze relacjodeprechy aż mnie rozbawiły:)</p>
<p>Do 23 spisywałem następstwa ostatniego eksperymentu Wingmakers.</p>
<p>Zajęty bylem bardzo i nie łączyłem się z kimkolwiek, zestresowany polskimi Trzcionkami. Przetaczałem w pamięci mnóstwo wspomnień ze spotkań, z osobami biorącymi udział w eksperymencie, gdyż rozciągnął się on na kilkanaście osób i ciągnął prawie przez cały tydzień.</p>
<p>O 23 godzinie wskoczyłem do wyrka trochę umęczony pisaniem. Pogrzałem cielsko do błogości nie chcąc nawet o was myśleć.</p>
<p>Zakręciło mnie jakoś jak przed wyjściem z ciała. Pojawiły się mi rożne obrazy. Cześć z nich była odczuwaniem- odczytywaniem własnych myśli z pamięci a niektóre wytworzonymi w astralu sceneriami.</p>
<p>Pojawia się babka w czerwonym ubranku, z grubawa buzia. Sosna się poprawiła?.</p>
<p>Schyla się nad jakimś facetem, pstryk, znikają.</p>
<p>Korytarz jasnego pomieszczenia , długi rozświetlony z otwartym oknem na wprost.</p>
<p>Ooo dobre. Jaka sielanka. Piękne barwy słoneczne, chce widzieć więcej, Obrazy astralne są leprze niż to mdłe widzenioczucie mentalne. Wyklikniecie.</p>
<p>Pojawia się przy mnie wirująca z czerwonymi paskami abstrakcyjna forma, podobna do tej z ostatniego eksperymentu przy Sośnie i kręcącego bąbla z papieru na mojej jabłoni w ogródko. Tym razem brak w nim chaosu, pięknie ułożone w finezyjne linie.</p>
<p>Super, chce więcej wrzeszczę w ciemnicy.</p>
<p>Pojawiam się w pracowni. Odczuwam delikatne przemieszczenie. Ho. Ho . jestem poza ciałem.</p>
<p>Otwierają się drzwi i wchodzi zmarły przed laty znajomy. Śmiejemy się, on świeci. Tracę dostrojenie ale dalej gadamy. Jak tam , co zona na twoja zmianę dymensji?</p>
<p>Trochę późno się robi, godzinę prawie się już wyleguje. Czas wstać , pomyślałem. Pojawia się goscio.</p>
<p>Zaczekaj jeszcze godzinę to zobaczysz coś się będzie działo. Co godzinę, wyjęknąłem przerażony. Tyle mam siedzieć. A gdzie te dowcipy, zapomniałem. Powiedz coś !!</p>
<p>OK, mówi goscio.</p>
<p>Idzie sobie facet i wpada do studni. Przerwa.</p>
<p>To ma być dowcip, wrzasnąłem zjeżony!!</p>
<p>Zaczekaj, i mówi dalej po chwili.</p>
<p>Wychodzi z niej, zahacza o krawężnik i zostaje na stałe.</p>
<p>Sekundy lecą a ja dalej nie wiem czy się śmiać czy rozpaczać.</p>
<p>Domyślam się , ze wali głowa o chodnik, no tak to, tak się bawicie, tam na gorze.</p>
<p>Cisza.</p>
<p>Zdałem sobie nagle sprawę, ze słyszałem dokładnie słowa opowiadającego a następnie wyobrażałem sobie treść dowcipu poza ciałem w tym, no , umyśle. W sumie była mała różnica miedzy jednym a drugim.</p>
<p>Tak jak bym śnił ekstra w śnie, zwieszając się w mentalu:)</p>
<p>Ach, dzięki to jest odpowiedz na moje prowokujące pytanie, postawione wczoraj na forum, te hipnagogi powstające w umyśle:)</p>
<p>Dzisiaj za to wciągnąłem Sosnę na dyskotekę. Sporo było ludzi. Zaciągnęliśmy ja na sile do miejsca, bo stała jak Sosna pod ścianą i ani me ani be. Świeciła trochę w odróżnieniu od ciemnawych i mglistych atrap snu:)</p>
<p>*</p>
<p>Konsekwencje ostatniego eksperymentu. Strasznie się potem narobiło, nosiło informacje z jednego do drugiego. Wyszedł wspólny mega sen. Wpis trochę długawy, pod tekstem Osho,:)</p>
<p>http://cialka.net/ciala-subtelne</p>
<p>pozdro i jeje</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Sosna</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 13:38</p>
<p>Pol nocy &#8222;przesiedziałam&#8221; na portalu NK ..jeeeny ile tam było ludzisków &#8230;ojjj cały tłum&#8230;ale tylko Zbyszek napisał na moim profilu&#8230;tylko od niego dostałam komentarz&#8230;.i to strasznie długaśny&#8230;jakby z jakimiś żalami o cos&#8230;hhmmm. Myślę sobie &#8222;nic ci chłopie nie zrobiłam &#8230;coo chcesz&#8230;&#8221; &#8230;a on mi tam dalej i pisze i pisze i nagaduje &#8230;tak mnie tym umęczył, ze wstałam i poszłam sobie&#8230;co za sen znowu &#8230;w takim tłumie &#8230;&#8230;</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 15:53</p>
<p>O matko a ja niczego nie pisałem, przecież była dysko:)</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Gray</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 18:43</p>
<p>U mnie nic specjalnego, odpływałem i przysypiałem. W nocy zaś ciągłe fazy, raczej psychiczne, połączenie mnie ze wzorem matematycznym blabla więcej nie pamiętam, wiem, że była ze mną jakaś dziewczyna. Sny to raczej nie były, a coś w stylu nocnego fazowania, niespokojny sen, lekko spociłem się. To samo miałem, w dzień eksperymentu 2 tyg. temu. Mimo, że nie uczestniczyłem osobiście, to w nocy miałem też psychiczne fazy, niespokojny sen i pot, czyli powtórzyło się, nie wiem gdzie mnie wygnało, ale na pewno gdzieś w miejsce dla mnie ciężko zrozumiałe + moje niewyćwiczone postrzeganie mogło zniekształcić.</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>ajzis26</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 19:07</p>
<p>U mnie nic specjalnego, dziwne obrazy się pojawiały ciężkie do zidentyfikowania,ale za to sny miałam niezłe. śniło mi się, że prowadziłam szkolenia dotyczące OOBE, uczyłam innych jak wyjść z ciała fizycznego, miałam OOBE ale w śnie do końca nie byłam tego świadoma, wszystko szło ok do póki jakiś chłopak, który pojawił się z nie wiadomo skąd, ubrany był tylko w bokserkach i strasznie na mnie krzyczał, że źle to robię, że to nie tak itd Strasznie się zdenerwowałam i go pogoniłam, więcej nie pamiętam. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Pozdrawiam:)</p>
<p>*</p>
<p><strong>Sosna</strong></p>
<p>Znajdź tematy użytkownika</p>
<p>Znajdź posty użytkownika</p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 19:58</p>
<p>Witaj ajzis <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Widziałaś również faceta w boxerkach , niewyrazistość i dziwność miejsca..hhmmm</p>
<p>Czy istnieje prawdopodobieństwo ,ze pognało nas w ta sama stronę tego wieczora (?)</p>
<p>Pozdro !!</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 20:51</p>
<p>Chyba dobrze wyszło dziewczyny. Czerwone ubranie i trochę napuchnięta buzie, po wizycie u dentysty Sosna potwierdziła. Tylko co za koleś ten z bokserkami:)</p>
<p>Co rusz się ktoś nawiedzony zgłasza do mnie na pryv. z jakimiś roszczeniami, a to tak, albo siak, ciągle czegoś nie wolno, albo zabronione. Szwendają się potem ich rozsierdzone mysloksztalty za nami i tyle.</p>
<p>Torebkami takim po głowie i im się odechce:)</p>
<p>Ciągniemy dalej. eksperyment do końca tygodnia. Tym razem bez stresu, noce są przecież długie, może się komos jeszcze coś potwierdzi.</p>
<p>Jesli będę przynudzał na naszej klasie,to wiecie jak zrobić, torebka po głowie aż się obudzę:)</p>
<p>Możliwe, ze z forum Brusa ktoś się nachmurzył naszym kabaretem, gdy na Haiti takie nieszczęście i was pociągnął za sobą.</p>
<p>W przyszłą niedziele startujemy na odzyskania na wyspę? Co o tym sadzicie?</p>
<p>Musi być tam sporo niepokoju. Niejeden człowiek siedzi jeszcze pod gruzami i nie wie , ze się przefazował na stałe.</p>
<p>Jakieś propozycje w przyszłą niedziel, czy startujemy na Haiti?</p>
<p>Czas ponagla do działania.</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Sosna</strong></p>
<p>Zobacz profil</p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 21:36</p>
<p>Słuchaj&#8230;może Ty masz rzeczywiście racje&#8230;..bo ja jeszcze miałam tego faceta ze zdeformowana twarzą&#8230;w tym jakby prześcieradle&#8230;cholera &#8230;mówiłam ostatnio &#8230;.ubolewając nad ofiarami tego trzęsienia&#8230;:(</p>
<p>Czyżby jakieś ciałka aż tu do nas trafiły&#8230;jeeeny &#8230;zaczynam na dobre wszystko rozumieć&#8230;.o wielu rzeczach się nie pisze, bo i człowiekowi wszystkie szczegóły zapamiętać trudno.Trzeba by spisywać od reki&#8230;..ale nareszcie rozjaśnia mi się wszystko&#8230;</p>
<p>Jesli chodzi o ciągłość tego eksperymentu &#8230;.to myślę Zbychu ,ze warto&#8230;.co myślą inni&#8230;poczekajmy na komentarze&#8230;</p>
<p> <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>O trzęsieniu dowiedziałem się dopiero dzisiaj, z wiadomości wieczornych.</p>
<p>Cos na forum Brusa pisali ludzie jakieś uszczypliwe uwagi. Teraz wiem o co chodzi. Wlasciwie to nie ma co czekać do niedzieli</p>
<p>Ogłaszam ostre pogotowie. Lecimy na Haiti od dzisiaj , każdego wieczoru. Miedzy 22 a 24 godzina. Spotkanie przy krysztale Brusa.</p>
<p>Jutro napisze trochę porad dla początkowych. Nie jestem znawca tematu odzyskiwan, ale powinno starczy , reszta to szczere chęci .</p>
<p>Start za 2 minuty.</p>
<p>*</p>
<p><strong>Ajzis26</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 22:05</p>
<p>Witaj Sosna:)</p>
<p>dopiero jak mi napisałaś to skojarzyłam o tych bokserkach. Ale My się nie damy jak to Zbyszek napisał Torebkami takim po głowie.</p>
<p>Zbyszek ja też lecę , przynajmniej mam szczere chęci zobaczymy co z tego wyjdzie.</p>
<p>Ruszajmy!</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Sosna</strong></p>
<p>Zobacz profil</p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 22:11</p>
<p>ajzis już wiemy co mamy robic &#8230;.:) torbami po głowie..hahahha niech się tylko pojawi&#8230;drań jeden czy drugi,mazepa jedna !!!!</p>
<p>Ruszajmy ludziska !!! &#8230;.</p>
<p>&#8230;.tylko strasznie tam gorąco&#8230;.nie mogę wejść&#8230; <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Zbyszek</strong></p>
<p>post 19.01.2010 &#8211; 22:27</p>
<p>ech coś mnie resetuje na łózko, może z 10 minut spróbuje jeszcze raz. Uuuuu, ten znajomek , zmarły, wchodzący do mojej pracowni, tez na głowie miał żółta szmatę na 20 cm. Wyśmiałem go, ze sobie żarty robi. Powiedział,- tkwię w systemie przekonań, musisz mi pomoc. Wteeeedy, to parsknąłem śmiechem, gdyż Wiesiek był bardzo rozsądnym facetem. Zginał chyba w wypadku samochodowym, Był dosyć swarliwym dryblasem:( Ostatnim razem spotkaliśmy się na sylwestrze. Stad pewnie, pojawił się u mnie watek dyskoteki i potańcówek.</p>
<p>Mówiliśmy na niego Kangur, w nocy przypomniałem sobie to podwórkowe określenie.</p>
<p>DZIEWCZYNY!! Od boksującego kangura do bokserek już blisko.</p>
<p>Dobrze, ze Sosna potwierdziła ta czerwona koszule i napuchnięta buzie i ten bokser&#8230;..</p>
<p>Pewnie byśmy znowu zignorował te cale widzenia a tak, mamy teraz chociaż jakieś potwierdzenie wspólnej wyprawy:)</p>
<p>Taką samą żółta szmatkę, ściągnąłem kiedyś noworodkowi, dopatrując się w niej nadgorliwej opieki w rodzinie.</p>
<p>Uf, ale te sny są pokręcone, zawiewa symbolami, krążąc wielkimi kolami . Odrobinę nieostrożności i się wszystko plącze, zlewając w jedno, wielkie nieporozumienie..</p>
<p><strong>*</strong></p>
<p><strong>Plywak</strong></p>
<p>post Wczoraj, 11:15</p>
<p>oto moja relacja z niedzieli 17-go:</p>
<p>kładę się do łóżka ok. 23-ciej i próbuję wejść w trans, trwa to długo, przesuwam energię, otwieram czakry, co jakiś czas otwieram oczy, żeby nie zapaść w sen, bo wtedy wszystko byłoby stracone. Przesuwam energię w górę, myśli ze świata realnego obciążają mój umysł.Medytuję, wyciszam swój umysł, wreszcie udaje mi się osiągnąć stan transu na odpowiednim poziomie. Znajduję się w jakimś domu z kilkoma osobami (Obowicze może), dostajemy zadanie obrony twierdzy przed zalewem obcych. Udaję się wraz z innymi do twierdzy, lecimy przemierzając setki kilometrów. Na ten cel otrzymuję szczególną moc, staję się &#8222;wojownikiem światła&#8221;. Ta moc niesie mnie aż do celu. To miejsce święte, świątynia (ale nie kościół, raczej mauzoleum) w której ma się rozegrać bitwa między siłami światła i ciemności. Spotykam się z grupą obrońców, jestem jednym z wielu, lecz nie wiem kto ile otrzymał mocy. Ale to moi sprzymierzeńcy, ustalamy plan działania.</p>
<p>masz za zadanie bronić odcinka na wieży, tam będzie zmasowany atak wroga</p>
<p>Kim ja u diabła jestem, wybudzam się, rozglądam, jestem bezpieczny, znów zamykam oczy.</p>
<p>to nasz wielki plan, musimy obronić twierdzę, bo ona jest najważniejsza</p>
<p>Dlaczego, nie, nie pytam, skoro lepsi ode mnie tak mówią więc tak musi być, postaram się tylko wykonać zadanie.</p>
<p>To twoja drużyna, nie strać ich, jeżeli przegrasz to już się nie obudzisz</p>
<p>Nie, nie przegram, jestem dobry, a oni mi pomogą. Byłem pewien zwycięstwa. Ale wciąż nie rozumiałem o co walczymy i dlaczego oni chcą tej twierdzy.</p>
<p>Tutaj podejmujemy decyzje ważne dla całej ludzkości, nie możesz zawieść</p>
<p>Pojawia się ON, jest energią, światłością, nadzieją. Nie mówi nic, ale daje nam odczuć swoją wielkość, napełnia nas swoją mocą. Teraz jesteśmy jeszcze silniejsi i pewniejsi.</p>
<p>Udajemy się na swoje stanowiska. Następuje atak wroga. To tylko czarne postacie, jak w grze, trzeba je niszczyć. Są szybkie i przebiegłe, trudno je trafić, atakują setkami, potrafią wspinać się po murach i pionowych ścianach, potrafią skakać. Zalewają cały zamek, chcą dostać się do środka. Niszczymy ich setki, ja sam walczę zaciekle, nie widzę końca, trwa to długo. Przerwa, otwarcie oczu, jestem spocony. I znów wracam do obrony twierdzy, znów walczę. Mijają godziny, a może dni. Spotykamy się w sali obrad, to ogromna komnata, gdzie jest stłoczony lud. A my, wojownicy mamy go bronić. Istoty się kotłują, boją się czegoś. Dostajemy dawkę nowej energii, ale wroga już nie ma. Zrezygnował?</p>
<p>Oddajemy ci cześć najwyższa istoto, która gromadzisz nas tutaj dla swoich celów. Jesteśmy ci wierni i oddani, zawsze stawiamy się na twe wezwanie.</p>
<p>Możecie już odejść, misja spełniona</p>
<p>Wśród śpiewów i hołdów opuszczam to miejsce, pojawiam się w naszym pierwotnym schronieniu. Omawiamy znów cele naszej misji, śmiejemy się i cieszymy. Czy wróg został pokonany? To nie był wróg, to tylko próba naszej wytrzymałości i poświęcenia. A więc jednak. Moc zostaje mi odebrana, czuję się nagi, tylko zwykłym śmiertelnikiem.</p>
<p>Musisz się poddać leczeniu. Nie wybudzisz się już, pozostaniesz tutaj</p>
<p>Ale gdzie to jest tutaj?</p>
<p>W swoim materialnym ciele. Widziałeś rzeczy, których nie można oglądać, zostałeś wtajemniczony, nie możesz odejść</p>
<p>To dobrze, myślę i otwieram oczy. W którą stronę mam się udać, do światła czy w drugą? Nie rozpoznaję kierunków. Właściwie dobrze się tu czuję, po co odchodzić.<br />
*<br />
<strong>KOLEJNY EKSPERYMENT<br />
4,- HAITI<br />
</strong></p>
<p><strong>Rugwa  </strong><br />
<a href="http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540 ">http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7540 </a></p>
<p><strong>Haiti</strong><br />
24.01.2010 &#8211; 21:20</p>
<p>Chwilę po wystartowaniu na Haiti z mojego miejsca w Focusie 27 znalazłam się w budynku, z wieloma pomieszczeniami, pooddzielanymi szybami. Było tam wielu ludzi/istot, a każde z nich niezmiernie zajęte swoją pracą. Wyglądało mi to na jakiś instytut, czy raczej sztab/centrum zarządzania/laboratorium. W każdym razie w pomieszczeniu, w którym się znalazłam były przytwierdzone do białych ścian przedmioty, które mogę nazwać telefonami. Każdy z telefonów posiadał z lewej strony przytwierdzona ludzką głowę, a z prawej słuchawkę i korbkę. Każda głowa przy telefonie miała inny kolor skóry, nie wszystkie tez przedstawiały tę samą płeć. Te dziwaczne telefony zamiast dzwonić krzyczały, a raczej głowa krzyczała, gdy jakaś rasa ludzka potrzebowała pomocy.<br />
Podeszłam do telefonu, który posiadał głowę murzyna z brodą, podniosłam słuchawkę, przyłożyłam ją do ucha i zakręciłam korbką. W słuchawce niemal natychmiast odezwał się męski głos, mówiąc do mnie mniej-więcej coś takiego: BARDZO DOBRZE, RAZEM JEST NAS 32.<br />
I w tej właśnie chwili zobaczyłam różnokolorowy wykres kołowy. Każdy kolor zajmował inny kawałek „tortu” wykresowego. Liczba 32 była przy kolorze zielonym, udało mi się jeszcze dostrzec trochę mniejszy obszar koloru czerwonego, przy którym widniał liczba sporo mniejsza od 32, bodajże 12.<br />
Każdy z kolorów „tortu” reprezentował inne grupy osób/istot, biorących udział w niefizycznej pomocy dla Haiti. Ja byłam w grupie zielonej, która według mnie reprezentowała ludzi jeszcze „zielonych” w temacie, którzy są tu po raz pierwszy lub dopiero się zaznajamiają z całą sytuacją. Czerwoni oznaczali osoby bardziej w temacie zorientowane, niestety moje przekonania nie pozwoliły mi zobaczyć, jak wyglądały inne grupy wsparcia.<br />
Każda osoba z zielonej grupy dostała cos w rodzaju lnianej kamizelki, z wielkim, soczyście zielonym kołem, przyklejonym na wysokości klatki piersiowej z przodu i z tyłu. Na czele naszej grupy stała osoba z czerwonej drużyny – jej koło na kamizelce było koloru czerwonego. Czerwony prowadził całą grupę po różnych miejscach, w celu odnalezienia ludzi. Znajomość terenu przydawała się szczególnie przy penetracji terenów lesistych lub tych porośniętych gęstszą roślinnością i dlatego bardziej doświadczony – czerwony – był niezbędny.<br />
Pełniliśmy funkcję kogoś w rodzaju „naganiaczy” – jako większa grupa mieliśmy być widoczni dla zagubionych ludzi, którzy, biorąc nas za innych zaginionych z chęcią się do nas dołączą. Oprócz tej roli, spełnialiśmy jeszcze funkcję „strażaków”, czy też „służb porządkowych”, które np. wyciągały ludzi, przygniecionych dachami własnych domów. Udawaliśmy, że ratujemy tych ludzi spod gruzów, zdając sobie w pełnie sprawę z tego, że ratowani dawno już nie żyją, tylko o ty nie wiedzą i czekają na pomoc.<br />
Niestety ciężko mi było dostrzec dokładną scenerię – widywałam lasy, dżunglę, domy przywalone piachem i błotem – trochę mi to nie pasowało, ale nie chcę tego oceniać, bo nawet dokładnie nie wiem, co się na Haiti stało. Nie oglądam TV i nie czytam wiadomości, wiem tylko, że tysiące dusz może czekać jeszcze na „odzyskanie”. Pewnie gdy zaczerpnę więcej informacji, łatwiej mi będzie kontynuować pracę.<br />
Przyprowadzałam znalezionych ludzi do jasnego namiotu, znajdującego się na pustyni. W środku było sporo ciemnoskórych osób o trochę zdezorientowanym wyrazie twarzy i znakiem zapytania w oczach. Zdziwiło mnie, że namiot jest tylko jeden na całej pustyni, ale po chwili, gdy wytężyłam wzrok zauważyłam całą chmarę namiotów na tej olbrzymiej przestrzeni. Dlatego nie zauważyłam początkowo innych namiotów, żeby trafić bez problemu do „swojego”, ponieważ każdy pomocnik miał jakby przydzielony oddzielny namiot, do którego sprowadzał odnalezionych przez siebie ludzi.<br />
Za każdym razem, gdy odprowadziłam kolejnego człowieka do namiotu, wracałam do grupy. Okoliczności zewnętrzne sprawiły, ze dłużej nie mogłam świadomie uczestniczyć w odzyskiwaniach na Haiti, ale postanowiłam zostawić tam swoje niefizyczne ciało. Mój duplikat miał za zadanie kontynuować, rozpoczętą przeze mnie pracę. Zobaczyłam jak z grupą chodzi już nie rugwa, tylko jej przeźroczysty świetlisty hologram, połączony z moim fizycznym ciałem smugą światła. Moje 3 oko było projektorem, który projektował holograficzną rugwę (o tej samej jakości co przedtem) na Haiti.<br />
Zostawiłam więc ją na miejscu, wracając do fizycznej czasoprzestrzeni.</p>
<p>*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 09:15</p>
<p>Na Haiti doliczono sie juz 150000 tysiecy ofiar. Ni pisałem niczego w tygodniu, widząc jak zamiera inicjatywa na forach.<br />
Wczoraj lub przedwczoraj ( już mi się plącze) w nocy spotkałem Draqa, przed malowana karta, jakaś mapa, obraz na ścianie, spoglądam w bok leci Ruqwa jak cień .<br />
Następnego dnia dostałem od Draqa maila, , pisał, ze coś tam, po wielomiesięcznym milczeniu.<br />
A wiec sie budzi chłopina:)<br />
Przy odzyskiwaniach należy zachować ostrożność i pozbyć się wnikających w nas form astralnych, czy nawet świadomych jaźni. Mogą zadowkowac w nas i siedzieć sobie, nie rozumiejąc za bardzo co się dzieje.<br />
3 sztuki chwyciłem w poniedziałek na Haiti i dopiero przedwczoraj się ich dopatrzyłem.<br />
Trochę w plecach łupało:)<br />
Założyłem wielkie radio na ramiona i szwendałem się po gruzach, ściągając na siebie uwagę mieszkańców.<br />
W ciągu 2 dni dostałem zaziębienia. Z nochala cieklo jak z kranu i zaczęła się jazda.<br />
Budzę się w nocy, ciemno , idę po papier do nochala, zatykam go i zasypiam. Budzę się znowu.<br />
Patrze,- papieru nigdzie nie ma. Idę jeszcze raz, kładę go na stole. E trzeba spać, może szybciej się wyleczę. Trzymam świadomość z rozgrzewaniem ciała. Ech wyciągam papier z nochala a on się ciągnie na metr. O do diaska a czemu on taki długi, była przecież tyko zatyczka. Spoglądam na stolik , papieru znowu nie ma.<br />
Jakaś babka za to siedzi przy mnie. Chwytam ja czy żywa, Jest szara i ma swoja twardość. Co ona tutaj robi?<br />
A niech sobie siedzi, pewnie to jakiś aspekt opiekuńczy.<br />
Kreci mnie i wpadam gdzieś jeszcze dalej. Dziwne łaskotanie w głowie.<br />
Słysze dzieciaki, mówią po polsku. Będziemy ci pomagać na Haiti. 3 dziecięce glosy.<br />
Przecież odkleiłyście się przedwczoraj od pleców, pytam trochę podłamany.<br />
Możliwe ze sam wytworzyłem 3 aspekty siebie, 3 myślokształty pomocnicze, których utrzymanie przyprawiło mi zaziębienie.</p>
<p>Przy małoświadomych podróżach należy pamiętać by spotkane istoty, te niby cienie, pozostawić w jakimś szczególnym miejscu. Rozładować w nich napięcie lub przywołać jakaś świadomą istotę, by połatała w nas dziury.. Gdy chwycą nas ledwo widoczne cienie rękoma, nie znikać a dokończyć odzyskiwania.<br />
Kiedyś mi się to już przytrafiło. Na warsztatach . Babka wkleiła się mi na plecy i ja zapomniałem. Siedziała sobie u mnie parę dni, aż się jej dopatrzyliśmy ze znajomymi, przy stole, w czasie wesołych rozmów. Niby nic się nie stało. ale po co nosić w sobie obce świadome elementy czy narobione przez nas aspekty współczucia.<br />
Znajomi na zakończenie czyszczą się. Dlatego jest kryształ Brusa. On doładowuje i oczyszcza nas .<br />
Są tacy co puszczają przez siebie kule pięknego, napełnionego miłością światła,-głowa -stopy , wielokrotnie aż się rozluźni cale ciało.<br />
Dostrajają się do czystej bezwarunkowej miłości i tak naładowani po uszy energia, ruszają dopiero na odzyski lub je zakańczają. Na zakończenie również robią sobie prysznic CBM-u plus intencje miłości.<br />
Brus proponował przypomnieć sobie piękne chwile, by pojawiło się w nas silne, szlachetne uczucie, Gdy zagulgota w nas z radości, znaczy jesteśmy gotowi do eksploracji stanów swiadomosci:)<br />
A wiec odzyskiwacze, trzeba się przygotować, by sobie nie narobić biedy, i wylądować na mieliźnie:)<br />
*<br />
<strong>ajzis26</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 10:57<br />
Położyłam się dość wcześnie skupiając się na Haiti, wyciszyłam umysł ale hasło Haiti dudniło mi ciągle w głowie tak na wypadek gdybym zapomniała,gdzie mam lecieć. Co jakiś czas traciłam świadomość, aż w końcu się poddałam i zasnęłam. Znalazłam się na lotnisku czekając na samolot nie wiem gdzie miałam lecieć, było bardzo dużo ludzi, nagle widzę jak ten samolot startuje, a ja nie wsiadłam, nie wiem dlaczego, może dlatego, że w realu za nic nie wsiądę do samolotu, mam lęk wysokości. Stoję i patrzę jak leci i nagle samolot spada do wody, a ja już nie jestem na lotnisku tylko na jakiejś plaży, jest pięknie, bajkowo, woda błękitna, jest dużo ludzi i wszyscy obserwujemy ten samolot, który rozbija się o wodę, padam na piasek i zaczynam krzyczeć, podchodzi do mnie mężczyzna w średnim wieku z plecakiem na plecach i mówi &#8222;Obudź się jesteś nam potrzebna&#8221;Dopiero do mnie dociera, że to sen przypomniałam sobie jaki jest cel mojej wyprawy, wszystko zaczyna znikać, zostaje tylko piasek, wszędzie piasek jakaś pustynia. Nikogo już nie było, chciałam zawołać tego mężczyznę ale mój głos był dziwny jakby puszczony z taśmy w bardzo zwolnionym tempie, nie mogłam mówić to było straszne. Próbowałam się ruszyć ale piasek zrobił się lepki i nie mogłam się z niego wydostać. Nie wiem ile to trwało, ale jak się obudziłam to, chyba przez dwie godziny nie mogłam zasnąć. Cóż próbowałam, mam nadzieję, że następnym razem pójdzie lepiej. Pozdrawiam</p>
<p>*<br />
<strong>ajzis26</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 14:18<br />
<a href=" http://wiadomosci.onet.pl/2117362,441,kata...kowej,item.html"></p>
<p>http://wiadomosci.onet.pl/2117362,441,kata&#8230;kowej,item.html</a></p>
<p>Czy możliwe, że to mi się śniło? Dopiero to przeczytałam i ciarki przeszły mi po plecach. I ta zbieżność liczb, wydobyte dopiero 23 ofiary( ur. 23 dnia ) na pokładzie znajdowało się 83 pasażerów ( to mój rocznik) Zbieg okoliczności? Sama nie wiem, ale dziwne uczucie mnie ogarnęło jak to czytałam.</p>
<p><strong>*<br />
Zbyszek</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 18:48<br />
Same straszydła nam wychodzą., Dzisiaj dowiedziałem się , ze moja właścicielka mieszkania zmarła w czwartek , a babka przy moim łózko siedziała w nocy przy mnie chyba w sobotę. Co mnie się trochę wydaje jeszcze dziwne to sen Rugwy. Jej opis namiotów z czerwonymi opaskami wypisz wymaluj z filmu jaki oglądam przez dwa dni, -nowym Terminatorem. Sztab, te czerwone opaski były tez dla zasłużonych bojowników, pomieszczenie z głowami tez było tylko , ze z czarnymi, metalowymi czaszkami pod złe robotoludzie.<br />
Jak pomyśle, ze ostatnio, znowu namierzyłem Rugwe z Draqiem, to się tak jakoś dziwie. Tym bardziej , ze staliśmy z Draqiem przed mapa , karta czy jakimś obrazem. Pognaliśmy wzrokiem w stronę zatoki gdańskiej, wielkiej rozleglej płaszczyzny wodnej, coś jak odciętego zbiornika wodnego. Tyle , ze nie wiadomo dlaczego. Jakas kreska pociągnęła wzdłuż wybrzeża na zachód, jakieś sto kilometrów<br />
Cały dzień szykowałem się do opisania przygody Brusa w samolocie, odzyskanie żołnierza gdzieś spod Iraku.<br />
Ach moglem ja spisać , dobry przykład na interpretatora( Star Trek) i pole morfogenetyczne czy wspólna nieświadomość.</p>
<p><strong>*<br />
GdaJan</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 21:01</p>
<p>Ajzis, nie czytuj onetu bez sprawdzenia innych źródeł, bo Ci nos urośnie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href=" http://news.yahoo.com/s/afp/20100125/wl_mi...banonplanecrash"></p>
<p>http://news.yahoo.com/s/afp/20100125/wl_mi&#8230;banonplanecrash</a></p>
<p>Liczby dopasować, można do teorii jak się chce <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  to tylko liczby.</p>
<p><strong>*<br />
Zbyszek </strong><br />
25.01.2010 &#8211; 21:14</p>
<p>To przez ta czarna gębę, nie wie dokładnie a gada!!<br />
Na terminatorze było tak samo. Mowie wam!!!<br />
Mysle ,ze dobrze nam idzie:)</p>
<p><strong>*<br />
ajzis26</strong><br />
 25.01.2010 &#8211; 21:16<br />
GdaJan!!!dla ciebie to tylko liczby, ale nie dla mnie, interesuję się numerologią i tak się składa, że jak zwracam uwagę na liczby to, to dla mnie zawsze coś znaczy;) Inni doszukują się prawdy w fusach po kawie,a do mnie przemawiają liczby;) Nieważne jakie źródło, akurat myślałam o moim śnie, chciałam odpowiedzi i być może to była właśnie ta odpowiedz, właśnie z tego źródła. Może i wyolbrzymiam, ale jeszcze nigdy się na liczbach nie zawiodłam to taka moja rozmowa z podświadomością. Pozdrawiam!</p>
<p>*<br />
<strong>dreamer_the_one</strong><br />
12:06<br />
ja wessałem do swojej wizji nobla i nieq, przy czym obydwoje byli po 30stce. przewijał się motyw serfującego po jeziorze karola ceplina, wódy i śmiechu. nobel niestety ze szczylami sie nie zadaje&#8230;<br />
może do tragedii na haiti niewiele ma, a jednak skrobnąłem : )</p>
<p><strong>*<br />
Zbyszek</strong><br />
N forum pojawił się watek zagłady ziemi założony przez Rozenkrojca</p>
<p>http://www.oobe.pl/park/index.php?showtopic=4598</p>
<p>Wybuch słońca spowoduje przepalenie atmosfery. O podobnej treści oglądałem w tygodniu film i wciągnąłem w szalone sny znajoma Sosne. Na filmie, przed sama zagląda ziemi, parę dobrych ufoli, aniołów przeniosło małolatów na inna planetę.<br />
Zaczął się cykl od nowa, ludzkość rozpoczęła nowa kartę w historii jak Adam i Ewa. Film był fajowy, tyle ze się mi przeniósł w astral.<br />
Wielu moich znajomych, śniło potem fragmenty z tego filmu. Wciągali się psim swędem, nie oglądając go, ileś tekstów wcześniej napisałem mała wzmiankę o naszym wspólnym mega- śnieniu, ba, Herbina nawet puszczała mannę z nieba:) ( inspirujące zdjęci Sosny zrobione w czasie eksp. Wingmakers</p>
<p>http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/&#8230;nna-z-nieba.jpg</p>
<p>Nie brali oczywiście tego poważnie.<br />
Bardzo możliwe , ze podatne osoby wchłaniają aktualne sny astralne, po kolejnych filmach i się utożsamiają z ich treścią.<br />
Wtedy to masakra!!!!<br />
Szkoda , ze autor nie napisał skąd wytrzasnął ta wizje i jak ja nagrał:)<br />
W filmie Rosenkrojca( oryginale), główny bohater, po wielu rozterkach, zamiast się schować przed słonkiem, postanawia zostać na powierzchni ziemi. To nie koniec, mówi jego tato i płoną w objęciach.<br />
Większość ezoteryków robi teatrzyk ze swoimi wizjami. Mam nadzieje , ze nasze ćwiczenia trochę załagodzą napięcia i wygładzą roztrzepane czupryny Wernyhorom<br />
Hej Ajzis:<br />
******<br />
A tutaj wklejam tekst <strong>Rosenkreutz:</strong><br />
<strong>Rosenkreutz</strong><br />
25.01.2010 &#8211; 17:36</p>
<p>25.01.2010</p>
<p><em>Informacja ta ma na celu ostrzeżenie przed działaniami propagandy rządowej w masowych mediach na przełomie roku 2011 i rozpowszechniana jest od początku 2010 roku przed jakimikolwiek publicznymi informacjami dotyczącego tego tematu. Proszę o rozpowszechnianie tych informacji dla jak najszerszego grona osób.</p>
<p>Wszechświat działa matematycznie. Każda planeta jak i jednostka na niej, każde działanie jest matematyczne. Dzięki znanym prawą wszechświata człowiek może obliczyć z dokładnością do sekundy jego działanie, dzięki temu miedzy innymi wiedza ta pozwala nam lądować na innych planetach czy księżycach.<br />
Na przełomie kilku tysięcy lat, pewne istoty kontrolowały naszą planetę poprzez utrzymanie nieświadomości wśród ludzi i uwięzienie ich w nieświadomej iluzji nazywanej fałszywie &#8222;życiem&#8221;. Przeciętny człowiek jest nieświadomy swoich uczuć ani myśli które tworzą jego rzeczywistość fizyczną. Nie jest przyczyną swojego działania, nie rezonuje świadomością w wymiarze przyczynowym lecz działa zaprogramowany przez wymyślny system antychrystów w rządach ( UK, USA, Watykan, Izrael ).<br />
Na przełomie 2011 roku, masowe media prawdopodobnie będą starać się namówić ludzi do zejścia pod ziemię ( do wybudowanych tam miast lub bunkrów ) w celu uniknięcia śmierci w czasie pewnej specyficznej aktywności słońca.<br />
Jest to naturalne, matematyczne działanie które powtarza się co określony czas i dotyczy wszystkich planet i układów słonecznych. Nasza planeta przed końcem 2011 na 3 dni straci atmosferę. Jednostki na niej które nie będą potrafiły samodzielnie stworzyć grawitacji przestaną istnieć. Grawitację można stworzyć poprzez miłość, jest to matematyczne działanie i opiera się na podstawowych prawach wszechświata które nie są znane przeciętnemu człowiekowi poprzez blokowanie tych informacji w masowych mediach.<br />
Rok 2012 nie jest rokiem końca świata lecz zakończeniem cyklu jego matematycznego działania mającym na celu zwiększenie wibracji energii i zmianę gęstości fizycznej.<br />
Apeluje do wszystkich ludzi, nie schodźcie pod ziemię. Nie czujcie strachu lecz kochając w pełni siebie i innych ludzi wyjdźcie przywitać nową erę odzyskując świadomość własnej istoty i uwalniając się od fałszywej iluzji którą starano się wpoić ludziom i która kontrolowała nieświadome pokolenia przez tysiące lat. Ziemia nie uchroni nikogo, zejście do rządowych placówek skończy się o wiele bardziej brutalniejszą śmiercią dla przeciętnego człowieka który ma możliwość oczyszczenia się i przeżycia na powierzchni ziemi.<br />
Apeluje także o kontrole własnych emocji i myśli, nie pozwólcie żeby masowe media, osoby manipulujące wami pozwoliły abyście mordowali się wzajemnie o fałszywe prawdy i cele. Rządy i osoby je kontrolujące od kilkunastu lat starają się stworzyć konflikt światowy przeciwko Rosji, Iranowi i Chinom umożliwiający stworzenie jednego światowego rządu.<br />
Apeluje także o nie szczepienie się przed wirusami grypy pochodzenia zwierzęcego. Wirusy te są pochodzenia laboratoryjnego a szczepionki wywołują mutację wirusa grypy co prowadzi do śmierci osoby zaszczepionej.<br />
Apeluje o otwarcie oczu, o otwarcie serca i umysłu w imię światła, w imię miłości, w imię życia !</p>
<p>Po szczegóły aby w pełni zrozumieć umieszczone tutaj informacje i posiąść odpowiednią wiedzę niezbędną do normalnego funkcjonowania człowieka we wszechświecie odsyłam ku wykładom i naukom poszczególnych osób:</p>
<p>David Icke, Dan Winter , Gregg Braden, David Wilcock, Nassim Haramein i wiele innych.<br />
Na tym filmie ufolo-aniołowie, podali telepatycznie rożnym ludziom, na kilkadziesiąt lat do przodu, informacje dotyczące nadchodzących katastrof, ilość ofiar i dokładne miejsce katastrofy.<br />
Ostatnim wypadkiem przed samym końcem świata, zanotowanym na liście zdarzeń był wypadek samolotu, chyba po jakimś trzęsieniu czy powodzi&#8230;..</p>
<p><strong>*</em><br />
rugwa</strong><br />
Zobacz profil20:59</p>
<p>Masz rację, to faktycznie bardzo dziwne&#8230; Tym bardziej, że tego filmu nie oglądałam.<br />
Dziś nad ranem miałam dziwaczne oobe, które może mieć związek z odzyskiwaniami na Haiti. Jak zdążę, to jeszcze dziś opiszę. Mam nadzieję, że to nie kolejny scenariusz jakiegoś filmu <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
<strong><br />
*Zbyszek</strong></p>
<p>Brus opowiadał swoja przygodę z odzyskania pilota . Wylądował na statku kosmicznym . Za sterami siedział kosmita i coś mu opowiadał. Odrzucił taka interpretacje, domagając się dokładniejszego odczytu. Dekoracja się mu zmieniała 3 razy. Czując w tym swojego interpretatora, walczył dalej o rzetelność wizji.<br />
Chyba za 3 razem pojawił się dopiero w samolocie z amerykańskim zmarłym pilotem.<br />
Na końcu powiedział, ze prawdopodobnie nie miało wielkiego znaczenia, czy był to kosmita czy amerykański żołnierz. On był ciągle w tym samym miejscu i pomimo zmieniającej się dekoracji, był nadal przy tej samej osobie. Zarówno kosmita jak i żołnierz został przez niego obudzony, i zainteresowany odmiennością percepcji po śmierć. To by wystarczyło. Odzyskiwanie by się i tak odbyło, w obu przypadkach.<br />
Wielokrotnie natrafiałem w czasie spotkań ze znajomymi na śnienie w śnie. Po krótkim spotkaniu w astralu jedna z osób wpadała w sen mentalny, tracąc z druga osoba natychmiast kontakt. Cos jak sen w śnie tyle ze już poza ciałem. Wtedy skojarzenia wodziły nas za nos, uniemożliwiając wręcz dalsza rozmowę.<br />
Watki snu się rozdwajały, niby rozmówcy dalej ze sobą rozmawiali, ale każdy myślał o czymś innym.<br />
Przebiega to tak szybko i niepostrzeżenie , ze nie daje się wręcz wyłapać, zwłaszcza gdy komuś świadomość zaczynała słabnąc.<br />
Bardzo często zdarzyły mi się spotkania w których przypominałem sobie jakieś historyjki a znajomi je śnili w astralu. Mogli to robić nawet parę dni później, jakby się zastanawiając jak zareagować i czy w ogóle wziąć udział w zaproszeniu.<br />
W najbliższym czasie dam sobie spokój z pisaniem na forach, chwytam za pędzel wybierając karierę artystyczna.<br />
A wiec czas na małe podsumowanie naszej współpracy.<br />
<strong><br />
Uwaga</strong><br />
<em>Zebraliśmy przez ostatnie lata sporo materiałów, relacji z naszych eksperymentów. Mamy udokumentowane kilkadziesiąt udanych eksploracji, setki stron opisów. Szykujemy się powoli do przejrzenia tego materiału i wybrania najciekawszych przygód. Zrobimy jeden wielgaśny artykuł w pdf. do ściągania. Przydałoby się parę waszych wypowiedzi i pomoc przy opracowywaniu jednolitego tekstu. Jest ktoś chętny?<br />
Anula już je trochę poprawiła, ortografie i interpunkcje.<br />
</em></p>
<p>*<br />
<strong>Rugwa</strong></p>
<p>HAITI PART 2<br />
Znajduję się w dość zapuszczonej szkole. Wychodzę wraz z uczniami ze stołówki – wszyscy razem, owczym pędem chcemy się koniecznie wydostać ze szkoły, nawet czekamy w dość długiej kolejce, żeby tego dokonać. Z jakiegoś powodu czuję, że nie mogę zawrócić, bo byłoby to niewłaściwe, a nawet niebezpieczne w tej sytuacji. Zresztą nikt nie zawraca, wszyscy chcą się stąd wydostać. Bardzo źle się czuję ściśnięta w tłumie, nie chcę poruszać się wraz z nim i w ogóle nic mi nie pasuje…<br />
UFF, NO TAK. PRZECIEŻ TO SEN – uświadamiam sobie z ulgą i już bez żadnych oporów zawracam, wydostając się tym samym z kolejki. Nie widzę jednak innego wyjścia z budynku, ale SKORO TO SEN, TO PRZEJDĘ SOBIE PRZEZ ŚCIANĘ <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  ludzie patrzą się na mnie jak na kretynkę, ale nie zamierzam zwracać na nich uwagi.<br />
Wsuwam prawą dłoń w ścianę i myślę: PRZECIEŻ MOGĘ SOBIE W TEJ ŚCIANIE ZROBIĆ SOBIE OTWÓR, NIE MUSZE PRZEZ NIĄ PRZECHODZIĆ/PRZENIKAĆ <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Wsuwam druga dłoń w ścianę i rozpościeram ręce na boki, tworząc tym samym otwór w ścianie o szerokości i wysokości wysokich drzwi. Zauważam, że ściana jest bardzo gruba – jakieś 20 cm, bardziej pasuje mi to na drzwi do sejfu w baku, a nie szkolną ściankę <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  przechodzę przez stworzony przeze mnie otwór i momentalnie znajduję się na dachu budynku szkoły. Przed sobą w oddali dostrzegam coś na rodzaj zdewastowanego zamku z szarej płyty – O, TO PRAWIE JAK W MOIM WCZORAJSZYM OOBE – myślę i w tej chwili właśnie uświadamiam sobie, ze jestem poza fizycznym ciałem. Czuję falę wibracji, przechodzących przez moje ciała.<br />
Przypominając sobie moje wczorajsze oobe zadania postanawiam kontynuować pozbywanie się lęków przed spadnięciem z wysokości. Decyduję się na skok z budynku, będąc przekonana, że wzbiję się w powietrze. Ku mojemu zdziwieniu po prostu spadłam w dół „na klatę” i delikatnie położyłam się na podłożu – NO TAK, NAWET JEŚLI SPADNĘ W OOBE Z WYSOKOŚCI, TO NIC MI SIĘ NIE STANIE – KOLEJNA LEKCJA ZALICZONA. 8 PIĘTER, JESTEM ZAJEBISTA – pomyślałam, spoglądając na wysokość szkolnego budynku i poszłam badać teren.<br />
Krajobraz nie wyglądał zbyt przyjemnie – zawalone budynki, zgliszcza; ziemia była ciemna, jakby popalona, totalna dewastacja. Wokół pełno, chaotycznie biegających ludzi. Jedni padali ofiarami drugich – domyśliłam się, że ci „źli” wykorzystują sytuację popłochu dla swoich własnych korzyści.<br />
Poczułam, że ludzie potrzebują pomocy, nawet rozmawiałam z kilkoma z nich – próbowali sobie wzajemnie pomagać i bronić się przed tymi „złymi”. Postanowiłam zrobić coś hardkorowego, żeby nie czuli się osamotnieni. Cały czas przemieszczałam się za pomocą latania, a teraz zmieniłam wygląd swojego lotu na typowy dla Supermana, z rękoma zwiniętymi w pięści i wyciągniętymi przed siebie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Krzyknęłam do ludzi: WIEM, ZE POTRZEBUJECIE TERAZ SUPERBOHATERA, JA JESTEM SUPERBOHATEREM!! Miałam też bardzo wyraźne uczucie, że takich „superbohaterów” jak ja jest tu więcej tylko nie zdają sobie z tego sprawy. Chciałam, żeby wzięli ze mnie przykład i napełnili się odwagą. Część ludzi patrzyła na mnie z niedowierzaniem, że latam i w ogóle… część cieszyła się na mój widok, a ci, którzy „broili” dość niechętnie przyjęli mój superlot.<br />
Najbardziej otwarte były na mnie dzieci, więc nie zastanawiając się długo wzięłam czwórkę dzieci pod lewą pachę i gdzieś z nimi poleciałam.<br />
Atmosfera chaosu chyba trochę mi się udzieliła, bo stopniowo zaczęłam tracić świadomość. Potem pamiętam tylko, że spotkałam moją kuzynkę ze znajomą i dałam im się „wciągnąć w sen”.<br />
Podczas tego doświadczenia nawet nie przyszło mi do głowy, że byłam na Haiti. Dopiero podczas analizy wydarzeń myśl o katastrofie haitańskiej zapaliła lampkę mojej świadomości.</p>
<p>Później, tego samego dnia, wybrałam się raz jeszcze do miejsca z mojego oobe, żeby zobaczyć, co się stało z dziećmi, które wzięłam „za pazuchę”. Oto, co zobaczyłam:<br />
Leciałam z dziećmi jeszcze krótką chwilę, po czym postawiłam je z powrotem na ziemi i zaczęłam emanować ze swojego serca w ich kierunku białą energię Czystej Bezwarunkowej Miłości. Otoczyłam tą energią dzieci i znalazły się w środku czegoś co przypominało nie tyle kokon, co owoc miechunki rozdętej, skierowany czubkiem do góry, zbudowany w całości z CBM. Dzieci uradowane poddawały się temu procesowi bez sprzeciwu. Od powierzchni ziemi aż do nieba i jeszcze dalej – zapewne do Focusa 27, jak mniemam – utworzyłam białą linę z CBM, a miechunko waty kokon z dziećmi umieściłam na linie w ten sposób, że przypominało to wszystko windę.<br />
Roześmiane dzieci jechały „windą do nieba”, gdzie już czekało na nie pełno znajomych zmarłych ludzi. Niektóre dzieci witali rodzice – bardzo wyraźnie pamiętam matkę pewnej dziewczynki, witającą ja serdecznie, była dość dobrze zbudowaną murzynką około 35 lat, ubrana w ładne jasnoniebieskie wdzianko. Samą dziewczynkę tez pamiętam dość wyraźnie. Było jaj na imię Kari, czy coś w tym stylu, miała około 5 – 7 lat, ubrana była w brudnobiałą sukienkę bez rękawów, a na swoich afro włosach miała opaskę.<br />
Pamiętam jeszcze słabo chłopca, którego rodziców nie było w „niebie” i z początku czuł się trochę osamotniony, spoglądając na spotkania swoich przyjaciół z rodzicami. Wyglądu reszty dzieci nie potrafię odtworzyć w pamięci.<br />
Zastanawiało mnie, czemu nie prowadzę dzieci do pustynnego namiotu, ale za chwilę uświadomiłam sobie, że te dzieci nie musiały przechodzić kwarantanny, mającej na celu oswojenie ich z własną śmiercią.</p>
<p>*****<br />
<strong>5,- PRZYGODA Z SOSNA</p>
<p>sosna<br />
</strong><br />
Postanowilam opisac pare przykladow ze swojego zycia…szalone to i nieprawdopodobne wydawac by sie moglo ..kiedys…teraz jest bardziej wytlumaczalne…<br />
Jestem w fazie katastrofy emocjonalnej…tak nazywam te stany ,w ktorych czuje sie okropnie…chce mi sie wyc,plakac i rozbijac wszystko co mnie otacza…najlepszym rozwiazaniem w takiej sytuacji jest sen…tylko ,ze to cos,nie pozwala spac…siedzi we mnie i rzadzi ,caly czas tylko rozkazuje ,karci i wciaz opieprza za wszystko co zrobilam …i za kazda nowa mysl ,ktora wlasnie rodzi sie we mnie pod wplywem wielkiej checi ucieczki z tego stanu….<br />
Od paru lat cierpie na migrene….proste,wez tabletke i z glowy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  mowi ktos…nie ,to nie takie proste jakby sie wydawac moglo… bo co sie dzieje ,jesli tej tabletki nie ma….(?)<br />
No wlasnie ,tak niedawno poraz kolejny bylo tak…….bedac daleko od domu uswiadomilam sobie ,lazac gdzies ,ogladajac bezmyslnie wystawy,ze zapomnialam moich medykamentow….ooo boooze krzyknelam na glos ,az sie baba na mnie popatrzyla i krecac glowa poszla dalej….nie mam tabletek!!!! reeeety co teraz bedzie…i zaczelo sie …zanim dojechalam do miejsca spoczynku juz bylam tak nakrecona ,jak w transie…czulam sie jak mnie wciaga tunel bolu ….a ja nie moglam nic z tym zrobic…:( a wrecz przeciwnie rozkladalo mnie jeszcze bardziej…wzielam jakas zastepcza pigule ,ale strach przed tym bolem wzrastal wraz ze swiadomoscia nie posiadania odpowiedniego leku…jakas paranoja pomyslalam….dostarczylam sobie (poprzez strach,obawe) takiego bolu ,ze skonczylo sie calkowita eksploatacja organizmu…padlam polprzytomna na lozko,nakladajac sobie jakis zimny kompres na glowe…po uprzednim wyczyszczeniu zoladka…koszmar ile razy mozna odlatywac i powracac do zywych(bo takie to uczucie )…<br />
czy mozna prowokowac bol…..czy mozna samemu z tego wyjsc….co sie dzieje z organizmem w takim transie bolu….dlaczego ja sie tego ( i wielu innych rzeczy )tak boje ….dlaczego to “cos” jest na mnie takie zle …dlaczego nie potrafie sie wyciszyc..czy wtedy istnieje w dwoch roznych swiatach i dlatego odczuwam tak wyraznie to rozdarcie…czy ten podswiadomy lek …pragnienie czegos, bardzo silne pragnienie,rodzi bol(?)…co sie ze mna dzieje …zadaje sobie to pytanie od paru lat i jeszcze nie znalazlam na nie odpowiedzi……..<br />
od migreny…po zebow problemy….hahah smieje sie sama do siebie…przetestuja na mnie wszystko,od tryptanow po “rusztowanie” szczek…<br />
Tak..tak…maja mnie za krolika doswiadczalnego a i tak gowno znalezli…i nikt nie wie do tej pory tak naprawde dlaczego np.: mam tak silne i dlugotrwale bole glowy…dlaczego mam wade zgryzu i problem z kregoslupem…mowie o tych trzech rzeczach poniewaz “oni” …ci “madrzy” lacza te trzy rzeczy razem…problemy z migrena(mowia oni) w kregach szyjnych tkwia..a tam dopatrzyli sie jakiegos “ucisku” ktory spowodowal zdeformowanie szczeki dolnej… i kolko im sie zamknelo….a ja cierpie dalej…tryptany pomagaja doraznie ( po wzieciu mam odlot jak po …)…zalozenie rusztowania spowodolwalo tylko bol ciagly…ktory mnie katuje juz od roku….a do tego wszystkiego jakies “odwiedziny” ktore mnie karca za wszystko i tylko pouczaja ….maja wieczne pretensje….boooze,dzis byla ich cala grupa…jeden mowi to…drugi tamto..trzeci chce pokazac jaki madry na wszystko…uspokuj sie mowie ! chce zmrozyc oczy i choc na chwile odplynac z Morfeuszem…….<br />
…. to nie medyczny blog,wiem….ale,pisze tu do Was …moze znajdzie sie jakies wyjasnienie….:)<br />
#<br />
13 sty 2010 @ 22:003  <strong>sosna</strong></p>
<p>Utknelam….zawiesilam sie …chcialam napisac o czyms bardzo waznym dla mnie …i wywalilo mnie z netu…czy to znak,zebym o tym nie mowila…hhmmm ..zastanawia mnie wiele rzeczy …ale najbardziej jedna…GDZIE PODZIALA SIE MILOSC…(?)<br />
Milosc kolorowa,milosc normalna,milosc wirtualna…milosc astralna..milosc fizyczna i ta duchowa ….jestem wsciekla…bbrrrrr…pragne jej …szukam w kazdym zakamarku …desperacko szukam… pamietam jej smak …sprzed kilku lat…samo spojrzenie…dotyk…wprawialo mnie w lot…unosilam sie i z kazdym razem chcialam jeszcze wyzej…i wyzej…i dalej…<br />
aaaaaa teraz jej nie mam..nie czuje bliskosci….odeszla….<br />
sni mi sie tylko z ta sama czestotliwoscia…ta sama osoba…nie widze twarzy ,ale wiem kto to jest…i zawsze w takim snie czuje wlasnie “tamto “spojrzenie” ..”tamten” dotyk….czuje jej namietnosc…slysze jej szept…usmiecham sie …i snie…na jawie…bo wyrwana z tego transu milosci …wstaje i czuje to cieplo …rozchodzi sie w calej mnie i konczy dreszczem pod stopami <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  …..slysze jej kroki…jak odchodzi…<br />
…kiedy pytam o cos ..nie odpowiada mi…tylko patrzy zalotnie jakby chcial powiedziec ze “kocha…kocha calym sercem..calym soba…”ale nie mowi…a ja tak bardzo chcialabym to uslyszec….<br />
stoje na zielonej lace …pelnej roznorodnych traw..kwiatow..i rozgladam sie ….i czekam…</p>
<p>*<br />
14 sty 2010 @ 15:134 edytuj   <strong>Conchita</strong><br />
<a href="http://nienazwane.pl/">http://nienazwane.pl/</a><br />
Droga Sosno,</p>
<p>czytając Twój post odnoszę wrażenie, że żyjesz w jakimś niewiarygodnym napięciu emocjonalnym i pobudzeniu energetycznym, które “przefazowało Cię”, otworzyło na świat astralny, świata istot zamieszkujących te obszary. Nie ma co ich słuchać, nie powiedzą Ci nic, co by Ci realnie mogło pomóc, sami nie wiedzą, nie znaleźli, bo nie ma tego w astralu. Przeciwnie, pewnie sami potrzebują pomocy i przytulenia.</p>
<p>Pytasz: gdzie jest miłość – ależ ona jest wszędzie, jest w Tobie, w nas, tylko obecnie nie jesteś dostrojona do niej, więc jej nie zauważasz, schowała się pod tym całym chaosem. Miłość niejedno ma imię, może kryć się w prostych rzeczach, w uśmiechu, staraniu o innych, cierpliwości, czułości… Miłość po prosstu jest i chce być wyrażana <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  .</p>
<p>Myśląc o Tobie pojawiła mi się przez chwilę wizja osoby związanej, rozciągniętej w kajdanach i schowanej w grubym kubraku.</p>
<p>Gdzieś pod tym wszystkim, co przeżywasz, muszą kryć się przyczyny Twojego obecnego stanu (mam wrażenie, że zdajesz sobie sprawę, jak dusza, psychika wpływa na Twoje ciało, u Ciebie efekty widać natychmiast, u innych rozkładają się na lata) – jakieś urazy psychiczne, traumy, które spowodowały to rozerwanie psychiczne, niedobory miłości, przez które nie posklejałaś się na powrót. Trzeba by zacząć od podstaw budować siebie, poznawać i przytulać te części siebie, które wyparłaś w chwilach nieszczęść – w sobie, w wypartej części odnajdziesz swoją miłość, która może rozlać się z Ciebie tak po prostu oświetlić świat dookoła, spotkanych ludzi, chwile… W głębi siebie, pod tym chaosem energii odnajdziesz zdrową bazę siebie samej, spokój wewnętrzny – warto usiąść i zajrzeć w siebie, zaakceptować siebie i to, co Cię spotkało, podziękować ludziom, którzy towarzyszyli Ci w życiu dając Ci możliwość doznania pięknych i trudnych chwil – to uwalnia od bagażu emocjonalnego przeszłości – akceptacja i przytulenie siebie, pokochanie siebie (z czasem miłość tą można dawać innym, ale najpierw samemu trzeba odnaleźć ją w sobie)…</p>
<p>Tam w środku, pod tym kubrakiem masz piękne skrzydła motyla. Jak będziesz gotowa, to rozetniesz go i wyjdziesz na światło w pełni swych barw…</p>
<p>*<br />
14 sty 2010 @ 19:515    <strong>sosna</strong></p>
<p>….dzis mialam towarzystwo trzech kobiet…<br />
..znalazlam sie w jakims dziwnym miejscu,bo niby to bylo pomieszczenie…jakis olbrzymi pokoj /korytarz moze…na jego srodku byl przystanek autobusowy,ludzie jacys tloczyli sie w oczekiwaniu na kolejny samochod…kilka wejsc/drzwi,ktore otwierajac ukazywaly kazdy inna scenerie…..mnie zaprosila jedna z tych kobiet,do pokoju ktory przypominal hhmm…jakies biuro…byly duze jasne okna…a wokol pod scianami same stoly na metalowych nogach,biale blaty…kobieta o krotkich wlosach,ubrana w kraciasta spodnice,trzymala pedzel w dloni…na dlugim patyku,waski…wymachilwala nim i mowila “nie boj sie ,chodz pogadamy,dobrze bedzie” i dalej nim wymachiwala kreslac cos w powietrzu ,przed sciana …jakby chciala szkicowac….rozmawiala z dwiema innymi kobietami ktore siedzialay przy jednym ze stolow i rozmawialy miedzy soba…ja na srodku tego pomieszczenia,nie wiedzac co ze soba poczac,mowie do niej “powiedz co mam zrobic..gdzie pojsc…”..ona na to…musisz do Amsterdamu…tam odnajdziej swoj spokoj…ale zeby tam sie dostac musisz pokonac schody w lesie…olbrzymie strome schody…niebezpieczna podroz ,pieszo…ale jak dojdziesz zdobedziesz czego chcesz..”….wyszlam z owego pomieszczenia na ow korytarz,gwarno bylo…duzy tlum…zatkalamuszy rekoma i rozejrzalam sie wkolo…acha mysle nastepne drzwi…otwieram je…oooo!!! reeeety!!! sa !!!! schody!!!….ale jak ja je przejde..oblodzone prowadzily przez las…tylko biel sniegu nadawala jasnosci..weszlam…a niech sie dzieje wola boza…..rozejrzalam sie,pamietam jak dziewczyna z pedzlem mowila bym uwazala na psa…..<br />
ubrana jak cebula podazylam w strone schodow…nagle po prawej stronie ukazal mi sie dom…z ogrodkiem ,ale bardzo zaniedbany…mysle sobie nikt tu nie mieszka…i wtedy zobaczylam go…pies…czarny,sredniej wielkosci,lekko karbowana siersc…ale oczy jego byly okropnie pomaranczowe,wstretne jak u bazyliszka…patrzyl chwile na mnie …ja na niego…poczulam ogromny strach…mowie odejdz brzydalu ..odejdz!!! krzycze a on mnie caaaap za noge i w tyl zwrot….boooze i wtedy zaczelam wyc jak male dziecko…ugryzl mie ..ten gargamel wstretny…ugryzl..i jak teraz dojde do celu ,jak pokonam schody by dostac to czego tak chce….jego wlascicielka ,kobieta starsza ,wyszla z opatrunkeim ,jakby wiedziala z gory co sie stalo…znam ja ze starego sasiedztwa…ale nie odezwala sie ani slowem,zrobila co swoje i odeszla w milczeniu…ja stalam pod schodami i plakalam…wtedy podeszla do mnie dziewczyna z pedzlemi z tymi dwoma z pokoju…i mowia..”choc z nami,zaraz autobus odjedzie i czym wrocimy …” …obudzil mnie sms od zapomnianego znajomego…….<br />
poczulam ulge,bo nie znam identu kobiety w spodnicy w krate z pedzlem….ale byla u mnie w ciagu dnia jeszcze dwa razy…usmiechala sie i zniknela okolo godz 17.50……..<br />
*<br />
14 sty 2010 @ 20:006  <strong>sosna</strong></p>
<p>Conchito….dziekuje za komentarz ! <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Nie potrafie opisac wszystkiego,uzyc odpowiednich slow co sie ze mna “wyprawia”….jeszcze nie potrafie…<br />
ale z pewnoscia masz wiele racji w tym co piszesz ,chaos emocjonalny,rozdarcie,niedosyt, od paru lat…nie pozwalaja na “normalne” funkcjonowanie…nie radze sobie z tym napieciem,przyznaje sie bez bicia…sa dni ze nie potrafie opanowac tego calego tlumu ,ktory mnie przytlacza,setki glosow ktore slysze ,zaczepiaja mnie ,mecza i uciekaja….okropni sa ….<br />
Rady Twoje sa bardzo cenne i napewno jeszcze kilka razy przeczytam Twoj post…z nadzieja ,ze kiedys wkoncu odnajde siebie….<br />
Dziekuje z calego serca…</p>
<p>*<br />
15 sty 2010 @ 19:497  <strong>Herbina</strong><br />
<a href="http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/search?q="></p>
<p>http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/search?q=</a></p>
<p>Sosno, jestes bardzo wrazliwa osoba, wrazliwosc czesto powoduje, ze czlowiek jest otwarty na wiele zjawisk, ktorych ludzie gruboskorni nie widza, nie czuja, nie podejrzewaja ich istnienia.<br />
Wszyscy jednoczesnie istniejemy na wielu planach i czasem w innym niz tym materialnym jestesmy bardziej aktywni, wedlug mnie to jest tak, ze swiadomosc sie jakby przelewa z planu do planu.<br />
Czasem jak czlowiek sobie nie radzi w swoim planie fizycznym, to ma ochote z niego uciec, kieruje wtedy swoja uwage do innych planow , co bywa bardzo dobre.<br />
Bywa dobre jedak wtedy gdy sie szuka rozwiazania swoich problemow , ktore sa w realu, ale do tego potrzeba najpierw zwyklego wyciszenia, checi nawiazania kontaktu z wlasnym wnetrzem i wyciszenia. Wychodzac z chaosu bezposrednio do innych planow mozna nawiazac kontakt jedynie z planem, ktorego wibracje rezonuja z posiadanym chaosem.<br />
Po nawiazaniu takiego kontaktu z planem, gdzie jest chaos, chaos czlowieka jeszcze bardziej sie powieksza, to jest jak samonakrecajaca sie spirala.<br />
Kazdy z nas w kazdej sekundzie laczy sie w myslach z innymi ludzmi, rozmawiamy innych, ogladamy i czesto mozna znalezc stuprocentowe potwierdzenie ( jezeli obie osoby mialy wtedy w miare wolna glowe , nie byly np. zajete czyms materialnym bardzo), niewiele osob potwierdzenie znajduje, bo malo kto notuje swoje rozmowy pozacialkowe z innymi i malo kto rozmowcow potem pyta czy taka rozmowa miala miejsce.<br />
Masz wielka latwosc wchodzenia w relacje pozacialkowe z innymi ludzmi , pytanie tylko czy naprawde teraz tego Ci trzeba, bo bedac w realnym zyciu w chaosie bedziesz kontaktowac sie z chaosem z innych planow, tam nie znajdziesz rozwiazan Twoich problemow, bo tam sa te same wibracje, jakie maja Twoje problemy.<br />
Na Twoim miejscu po prostu na jakis czas dalabym sobie spokoj z kontaktem z innymi planami,a zajela sie swoimi sprawami z reala, najpierw takimi , ktore wymagaja niewiele wysilku ale duzego zaangazowania , a potem nastepnymi itd. chodzi o kontakt z czyms namacalnym, jezeli masz jakies hobby, ktore wymaga prac manualnych, czy lubisz sprzatac czy hodowac kwiaty to moze byc cos z tego.<br />
Chodzi o to, aby skierowac uwage na plan materialny , wejsc w niego , wyciszyc sie, zrelaksowac a jak nabierzesz sil i Twoje wciszenie stanie sie stabilniejsze to bedzie to dobry czas na otwarcie sie na nastepne wymiary. Kontakt z innymi planami nie powinien byc ucieczka od reala, real i tak jest a im bardziej uciekamy tym bardziej nas goni a my potem i tak musimy zebrac konsekwencje.<br />
Kontaktujac sie z innymi planami z punktu wyjscia wewnetrznej ciszy mozna nawiazac kontakty z planami , ktore z harmonia rezonuja, ja w sobie maja, to czlowieka buduje, a a chaos rozwala. Kiedy startuje sie z wyciszenia ma sie ostra swiadomosc, mozliwosc rozrozniania i oceny, startujac z chaosu czlowiek kazda podpowiedz, kazdy symbol traktuje jak wazna odpowiedz , kazdy zbieg okolicznosci traktuje jak dar z nieba, a czesto bywa to tylko jakis odrzut z myslowego chaosu.<br />
Mam nadzieje, ze Cie swoimi wywodami nie urazilam, nie mialam nigdy migreny ale znam stan, w ktorym ma sie w glowie chaos, mysli sa szybkie i ma sie wrazenie, ze mozg moze sie przepalic, jakby bylo za duzo infortmacji , wtedy daje sobie na luz .<br />
Masz oogromny potencjal, o ktory warto zadbac, do tego trzeba ciszy i stabilnego kontaktu z samym soba.<br />
Pozdrawiam serdecznie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*<br />
15 sty 2010 @ 20:188   <strong>sosna</strong></p>
<p>Dziekuje Herbino…bardzo cenne uwagi…:)<br />
Nie…nie czuje sie urazona…bo i nie lezy to w mej naturze <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Pozdrawiam rownie serdecznie !!!</p>
<p>*<br />
15 sty 2010 @ 21:219   <strong>rugwa</strong><br />
<a href="http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?">http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?</a><br />
Witaj Sosno <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dobrze wiem, co znaczą nieustanne bóle głowy i tabletki, które na nie nie pomagają…<br />
Wydaje mi się, że choroba, ból, cierpienie nie jest w twoim przypadku czymś realnym i prawdziwym, tylko formą ucieczki przed samą sobą/ kompensacją miłości. Może nie potrafisz wybrać między tym jak powinnaś żyć według obowiązujących norm i reguł, a życiem w pełni miłości i szczęścia. Bóle i różnego rodzaju „schizy” mogą być powodowane odwlekaniem przez ciebie tego, co już i tak nieuniknione. To nie jest tak, że nie potrafisz wybrać siebie i swojej boskiej błogości, bo już wybrałaś – inaczej takich objawów by nie było <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Raczej jest tak, ze boisz się tą siebie pokazać przed sobą lub innymi – nieważne. Może to paradoksalne, ale im bardziej odkrywasz siebie tym bardziej się boisz. Ale czego? Utraty tego, co było? Pomieszania emocjonalnego i życia w lęku? To nawet nielogiczne <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Najbardziej straszny jest sam strach i wcale nie jest trudno go przełamać, bo nie ma czego. Jeśli spojrzysz na swój lęk z boku, okaże się, że on nie istnieje – ba, nigdy go tam nie było <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Za barierą strachu jest wolność, za porzuceniem przywiązań stoi błogość, a to wszystko jest osiągalne dla Ciebie tylko tu i teraz – już jesteś wolnością, miłością i błogością. Wystarczy tylko spojrzeć w lustro i zrozumieć, że zawsze tak było, a ktokolwiek Ci mówił, że było/jest inaczej, sam jest nieświadom swojej doskonałości. Twoja mądrość i pragnienie kosmicznej jedności jest zbyt silne żeby dać się iluzji lęku i dlatego przebija się na zewnątrz wszystkimi możliwymi drogami. Im mniej dostrzegasz miłości w sobie tym silniej chce się ona zamanifestować wokół Ciebie, nie pozwól, by zaczęła rozwalać budynki, żebyś ją zauważyła <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Przypatrz się uważnie, a zauważysz ile miłości wypływa z Ciebie w każdej sekundzie, tyle samo do Ciebie wraca. Miłość nie jest zależna od obecności drugiej osoby, choć można się nią dzielić z każdym. Miłość jest jak oddech – przepływa przez Ciebie nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy. Nie powstrzymuj oddechu, stań się go świadoma, a to samo stanie się z miłością w Tobie <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>pozdro <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*<br />
17 sty 2010 @ 22:3710  <strong>Zbyszek</strong></p>
<p>Znaczenie snów.<br />
Dziękuje wam dziewczyny za wpisy. Nie wiem już jak zabrać się do opisu tego wspólnego mega snu, w którym uczestniczyło tyle osób.. Na Sosnę trafiłem w czasie wspólnego śnienia w poprzednim eksperymencie. Szla na schodach w zielonej czapeczce. Pojawiła mi się przed oczami, gdy szybowałem nad schodami komnat Wingmakers. Szukając obrazów zobaczyłem ja wyraźnie schodzącą w dol, po długich korytarzach. Tej samej nocy, zdzwoniła do mnie niefizycznie jakaś osoba, we śnie, pragnącą dołączyć do naszych wspólnych eksperymentów. Rozmawialiśmy jakiś czas w przestrzeni bez formy. Dziewczyna ta wyrażała się pełnymi zdaniami a ja komentowałem je jedynie myślą.<br />
Pomimo, ze odzyskałem świadomość w czasie tej rozmowy, to nie potrafiłem rozpoznać z kim rozmawiam. W ciągu dnia zadzwonił telefon. Br br br, Zbyszek to ja. Pamiętasz mnie, malowałeś dla nas wnętrze. Potrzebujemy coś od ciebie, sa ściany do udekorowania. Po chwil , -wiesz co mam już tego dosyć.<br />
Mówiłeś poprzednim razem o tych ludzikach, widzę je wyraźnie na każdym wręcz kroku a nawet je słyszę. Nie daje już rady, musisz mi pomoc.<br />
Zbił mi się twój obrazek, który dostałam od ciebie. Nie wiem czemu, ale przesunęłam go na ścianie i szkło pękło mi wręcz pod palcami. Czy to coś znaczy, coś złego?<br />
Niezwykle było to jej pytanie. Po krótkiej rozmowie, odkryliśmy wiele przedziwnych zbieżności. W czasie eksperymentu Wingmakers, Sosna wybrała się na zamek, fotografując wielgaśne zamkowe schody. Ubrana w kubraczek i zielona zieloną czapeczką, szorowała butami po najdłuższych schodach w Norymberdze. Właśnie wtedy, po 22 godzinie, fotografując ciemne zakątki zamku. Zapragnęłam fotografować , powiedziała, tchnięta jakimś twórczym impulsem.<br />
Ladnie pomyślałem sobie. A wiec robiłaś zdjęcia, tłucząc wcześniej moja szybę ze zdjęciem czarującej uliczki z Weiden. Przypomniały mi się moje pozostawione w pracowni szklane ramy, gdy pakowałem obrazy w samochodzie. Cos tknęło mnie również, by ich nie ruszać, bo się uszkodzą w zagraconym deskami aucie.<br />
Nie przykładałem zbyt wielkiej wagi do tych zbieżności, az parę dni później postanowiłem odwiedzić Sosnę mentalnie w czasie pracy. Pomysł pojawił się we mnie spontanicznie. Usiadłem na podeście, zmrużyłem oczy.<br />
Sosna pojawiła się mi przed oczyma natychmiast. Dookoła niej krążyły dziwne organiczne formy, przypominające jakieś szare łachmany. Wirowały one wokół niej, zawierając w swym ruchu trudna do postrzeżenia regularność.<br />
Te wirujące formy na 1,5 metra wysokości krążyły przy niej w odległości metra od ciała, przyjmując szpiczastą formę rozciągających się trójkątów.<br />
Co za śmiecie kręcisz przy ciele. Rozrzuciłem je zdziwiony, dopatrując się w nich samych kłopotów.<br />
Nagły trzask pojawił się przy oknach wielkiego pomieszczenia, w którym medytowałem. Eeee znowu trzaska.<br />
W miedzy czasie wybiegł właściciel lokalu wręcz krzycząc,-pojawiły się u mnie duchy. Miałem szklankę w ręce, postawiłem na stole, odwróciłem się a jej już tam nie było. Szukałem wszędzie , duchy , duchy , o rety. Po chwili przyszedł ponownie, mówiąc. Wiesz co, znalazłem ja, ale nie uwierzysz gdzie, pod ołtarzykiem Matki Boskiej. To one mi ja przestawiły . To duchy!!!<br />
Rozbawiony wysłałem wtedy sms-a do Sosny, informując ja o moich odwiedzinach. Wcześniej zaplanowałem wspólna akcje ratunkowa z 3 dziewczynami, prosząc je mentalnie o zgodę.<br />
Idzie już pomoc , napisałem w sms-sie.<br />
I wtedy się zaczęło.<br />
Sosna, odpisała.<br />
Właśnie mnie obudziłeś, miałam sen z trzema kobietami, przyszły i…..<br />
Analizując sen Sosny doszukałem się wspaniałych trafień. Urszula, autorka zdjęcia załączonego do poradnika marskiego, zamieszczonego na blogu, potrzebuje wielki obraz do wnętrza, myślała wiec często o mnie. W pomieszczeniu który miałem udekorować ścianę stoją stoliki na metalowych nogach i czarnym blacie. Ma na również wielkiego białego psa.<br />
Czyżby przypadek?<br />
Kolory się zmieniły ale przedmioty pasują. Zły pies musi być przecież czarny!!! Planując wyprawę, nie brałem Urszuli pod uwagę. Miała być Conchita, Hebina i Mgiełka, dobre znajome. Mgiełka mnie mentalnie przegnała , namawiając na wklejenie całej historyjki na forum. A ja nie chce tam jej wpisywać, ja chce tutaj, powiedziałem puszczając myśl w nieznana mi przestrzeń. To nie odpowiem, odparła, nieeee odpisze.<br />
Teraz już wiem, ze pojawiło się nowe, niezamieszkałe jeszcze forum w necie, którego Mgiełka jest adminem. Kolejne trafienie.<br />
Wysyłam kolejnego sms- do Sosny. Słyszałem ciebie. Rozmawialiśmy przed chwila. Usłyszałem nawet twoja słowna odpowiedz. Bo ja właśnie taka jestem. Zabrzmiało to dobitnie, Co za precyzja wypowiedzi, tak jak bym słyszał w ciele fizycznym.<br />
Ha ha, właśnie pisałam sobie na Skypie ze znajoma. Opieprzyła mnie. podobnie jak i ty. Wtedy jej powiedziałam dokładnie te słowa, te które ty usłyszałeś.<br />
Pierwsza odpisała Conchita po telefonicznym zaproszeniu.<br />
Herbina z oporem tłumaczyła się, ze jest podirytowana tekstem Sosny. Właśnie, gdy ona go śniła, Herbina chodziła po sklepie meblowym, szukając kółek pod stolik. Zamiast nich trafiała ciągle na metalowe nogi do stołu.<br />
Wściekła się nawet, wszędzie je dostrzegając a nie te, których szukała od godziny.<br />
A wiec mamy wspólny element, towarzyszący nam na jawie jak i w śnie, pomyślałem.<br />
Dziwny zbieg, Hm, raczej to coś innego. W czasie połączeń mentalnych kopiowana jest zapewne cześć naszej pamięć przez rożne osoby. Śnią się im potem przeróżne fragmenty czyich przeżyć, wizualizowane w rożnych formach, zależnych od indywidualnych potrzeb i upodobań każdego z nas.<br />
Poprosiłem o rade Rugwę, wpisując prośbę do jej komentarza na forum oobe.pl. Wkleiłem ją do świeżego jej wpisu o wspólnej podroży z Denis, partnerki Brusa Moena.<br />
Wpis ten znajdował się dokładnie nad moim opisem grupowej podroży z Brusem do jego kryształu.</p>
<p>http://www.oobe.pl/park/blog/cialkofreniarz/index.php?showentry=7505</p>
<p>http://www.oobe.pl/park/blog/rugwa/index.php?showentry=7506</p>
<p>Ach kolejny zbieg okoliczności. Wpisała go zapewne, licząc na jakis związek z poruszana prze zemnie tematem. Czytając jej opis wędrówki do wnętrza ziemi trafiłem na fragmenty z Mojżeszem.<br />
Ups, mam, jest coś wspólnego. Tego mi jeszcze brakowało. Fragmenty wczorajszego filmu Knowing się dokleiły. W filmie tym erupcja słoneczna niszczy ziemie. Aniołowie z innego wymiaru, w boskim pojeździe, którego widział sam Mojżesz, ratują Adama i Ewy, dwójkę małych dzieci. Rozpoczyna się kolejny cykl. Ich niezwykły statek przypominał mi doskonale latające szpargały przy Sośnie. Wytrzeszczyłem oczy, podziwiając scenografie filmu.<br />
Zbyt skomplikowany byłby opis tego epizodu, ograniczę się jedynie do krótkiej notatki i dostrzeżonego dla mnie związku obrywania z Sosny jak z choinki trójkątnych szpargałów. Kolejne skojarzenie pojawia mi się w moim umyśle. Przecież ściągano właśnie dekoracje świąteczną w knajpie, w której pracowałem i zrobiłem sobie mentalna podroż, Wtedy nie nazywała się jeszcze Sosna Sosna. Dzień potem przyjęła to anonimowe imię.</p>
<p>Szukając wyjaśnienia historii z psem, zadzwoniłem do Sosny. Kilka minut rozważałem pytania. Dzyń, dzyń. dzwonie. Natychmiast podnosi znajoma słuchawkę, pytając kto tam. Ha , ha Ale miałeś szczęście. Szlam właśnie przez dwie hale na basenie i zajrzałam do metalowej szafki w której miałam schowany telefon a ty zadzwoniłeś. To jest już nie możliwe , śmiejemy się rozbawieni.<br />
Herbina, gdy jej wspominałem o czarnym psie, opowiedziała mi swoja historie. Jej mamę, gdy była z nią w ciąży, zaatakował owczarek,- spore komplikacje z niebezpieczeństwem poronienia. Ten wilczur śnił mi się latami choć nie znałam tego bolesnego epizodu z życia mojej mamy. Zawsze gdy coś się miało złego wydarzyć, pojawiał mi się we śnie. Mam swój symbol, teraz potrafię już z nim pracować. Rozpoznaje po zachowaniu psa co się mi przytrafi w następnych dniach.<br />
Rozmawialiśmy wczoraj w południe. Dzisiaj zajrzałem do siostrzeńca na nasza klasę i zobaczyłem go na zdjęciu z czarnym wilczurem. Informowałem go często o naszych eksperymentach, tym razem zapomniałem o nim. Dokładnie 3 godziny, po mojej rozmowie o psie z Hebina, Michał wkleił do netu swoje zdjęcie ze spaceru po lesie, ze swoim wspaniałym czarnym wilczurem. Spytałem Michała o zdjęcie. Dlaczego wlasnie wczoraj je wkleiłeś, pól roku niczego nie wklejając . A bo mi się podobało. Ira jest super, dobrze wyszło, powiedział z zachwytem.</p>
<p>http://nasza-klasa.pl/#profile/749591/gallery/album/2/32</p>
<p>Takie dziwne zbiegi okoliczności towarzysza nam na codzień. Gdy odzyskujemy świadomość we śnie, to udaje się nam dokładnie im przyjrzeć. Mgliste wspomnienia staja się twarda rzeczywistością z konkretnymi ludźmi, a odczucia, czy pojawiające się w nas nowe idee świadectwem niefizycznego rozmowy z interesującymi nas ludźmi. Pominąłem szczegółowe opisy stanów swiadomosci osób biorących udział w naszym wspólnym śnieniu.<br />
Obserwując ludzi z migrena, zauważyłem, ze miotające nimi emocje, uaktywniają ich ciała niefizyczne. Odczuwane rozdarcie wewnętrzne jest jedynie odczuciem konfliktów i napiec w ciałach subtelnych, o których wspaniale napisał Osho. W momencie silnych napiec jak i radosnych chwil, wypieramy z siebie ciała subtelne. Wychylając je na zewnątrz naszego ciała fizycznego, odbieramy mu potrzebna do życia energie. W chwilach załamania chwytamy niefizycznymi rękoma niefizyczna, schylona głowę w ręce, jak małe dzieci w świecie fizycznym, oddając się rozpaczy. W chwilach radości przeżywamy mistyczne uniesienia…. Ten odruch postrzegałem wielokrotnie u ludzi. Utrata błysku w oczach, w chwilach zwątpienia, jest właśnie ta chwila, gdy pomimo dojrzałego już wieku, schylamy mentalna, astralna a nawet eteryczna głowę w dol, do samych piersi, strosząc się jak wystraszona jaszczurka,<br />
Gdy robimy to zbyt często, górna cześć naszego ciała jest naga, bez ciał subtelnych wychylonych w tym momencie je do przodu. To staje się przyczyna bólu głowy. Może nas ona bolec obrabowana rozpacza lub strachem przez nas samych z energii.<br />
Możemy tak cisnąc te wyparte z nas elementy własnego ciała , ze dotrzemy w warstwie eterycznej do żywych komórek własnego organizmu, gniotąc ich wewnętrzna strukturę.<br />
Możemy eterycznymi łapami zmiażdżyć własną czasze, wywołując siniaki i krwotoki w mózgu. Wyćwiczony w stresie niefizyczny odruch, staje się naszym wielkim utrapieniem. Z byle powodu samoczynnie się uruchamia, wywołuje deformacje w rozklekotanych niefizycznych ciałach. Deformacja te kopiują nasi znajomi, co umożliwiając im współodczuwanie.<br />
Sosna opowiadała mi zrozpaczona o swojej chorobie. Szczeka się jej deformuje. Potrafiła nawet skruszyć metalowe części, świeżo wszczepione w jej kości.<br />
Lekarze odgrażają się, ze zespawają na wielkie nity następnym razem. Jak pani to robi?<br />
To jest niemożliwe, by tak rozciachać te blach i rozciąć sobie język w poprzek jak żmija.<br />
No jak, pyta się Sosna sama siebie. Jak ja to robię?<br />
Wczoraj w nocy, miedzy 3 a 4 godzina, wszedłem na ulice podziwiając spadające płatki śniegu. Uśmiechnąłem się do ciemnego nieba zapadając w przyjemne rozleniwienie. Ożywczy niefizyczny wiaterek wniknął we mnie , odświeżając moje ciało fizyczne. Ach jak pięknie pomyślałem, przyglądając się spadającym kręgom śniegu. Nie wiem jak długo to trwało, gdyż wpadłem w trans, delektując się radością.<br />
Herbina, spytała mnie następnego dnia o mannę Mojżesza. Śniła mi się, zrobiłam ja sobie, – wiesz coś o tej mannie. Cos z Mojżeszem? Nie raczej nie, odparłem nie kojarząc jeszcze związku z naszym wspólnym śnieniem.<br />
Wieczorem dostałem sms-a od Herbiny.<br />
Byłam właśnie na blogu Rugwy, ona tez miała Mojżesza, haha.<br />
-Jakie były te płatki?.<br />
-Cieniutkie , 7cm.<br />
-Uf takie jak te moje ulubione ciastka z szafy, te co zona przywiozła z Polski.</p>
<p>Jeżeli nasze opisy pomogą wam dostrzec coś niezwykłego w waszym życiu, jakieś kolejne niezwykle zbiegi okoliczności, to wzmóżcie czujność, gdyż są to dowody na nasze wspólne pochodzenie ze źródła. Łatwość z jaka nasza jaźń ( 6 ciałko) wchłania informacje z zewnatrz i korzysta z nich jak ze swoich, nie zwracając uwagi na ich autora, jest doskonałym tego przykładem. Jesteśmy rozdzielona w przestrzeni jedna jaźnią, żyjąca w miliardach ciał fizycznych. Wszelkie szkody drugiemu są szkodzeniem sobie samemu, Widoczne staje się to dopiero o wiele później, hen, hen po fizycznej śmierci, gdy nie da się już naprawić wyrządzonej niby komuś a przecież sobie krzywdy.</p>
<p>Jak wyeliminować napięcia?</p>
<p>*<br />
18 sty 2010 @ 12:3011  <strong>Herbina</strong></p>
<p>Tak, te tzw. zbiegi okoliczności bywają czasem szokujące , połączenia z info od innych ludzi tak szybko się odbywają, ze czasem trudno się zorientować gdzie początek a gdzie koniec, od kogo co wyszło itd. w każdym razie jest to interesujące i warto to obserwować i badać.<br />
Link do mojej historii o mannie<br />
<a href=" http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2010/01/dzisiejszy-ld.html "> http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/2010/01/dzisiejszy-ld.html </a><br />
, manna to byly u mnie jakby płatki- wafle wielkości kilku centymetrów , okrągłe, pare milimetrów grubości , kilkuwarstwowe , o niebieskawym odcieniu , jakie były w opisie biblijnym – nie wiem, ale się dowiem.<br />
Pozdro, hej!</p>
<p>*<br />
Zbyszek.<br />
Wklejam Herbino zdjęcia Sosny ( Manna z nieba) w twój wpis:) Zobacz sama dlaczego. Zdjęcia jakie wykonała Sosna w czasie naszego eksperymentu <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/01/manna-z-nieba.jpg">http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/01/manna-z-nieba.jpg</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/bruce-moen-wingmakers_1970.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
