Dla mnie najważniejsze jest zdobycie przyjaciela niefizycznego, przewodnika pokazującego od środka zawiłości umysłu.Na tym skoncentrował bym wszelka początkową działalność i wszystkie ćwiczenia bym temu podporządkował ,Moc usłyszeć i rozpoznawać rady . Zawsze przy pewnych wewnętrznych ruchach ( rozerwaniach) wyklikuje nas na ułamek sekundy a wtedy taki pomocnik otrzeźwia nas życzliwym słowem.Patrz !! -teraz do ciebie mówiłem słowem lub idea. Rozpoznaj , zapamiętaj. Dodaje ci siły bo usypiasz – uwaga ci zanika !!! Samo poznawanie i wyciąganie z nim wniosków to dziecinada.Nazywanie wewnętrznych stanów imieniem nie jest wtedy konieczne. Szybujemy miedzy wszystkimi możliwymi opcjami z niezwykła szybkością i zawsze możemy liczyć na pamięć towarzyszącego nam przyjaciela.(Tajemniczy świadek -obserwator jest podstawa do odnalezienia siebie poza sobą. Latami spędzałem na tym stanie nie wiedząc ,ze jest on celem zabiegów wielu ludzi. Dziwiła mnie ta jego bezsilność, aż doszukałem się w 7 ciałka.)
Obecność przyjaciela jest bardzo przydatna gdy zdobywamy umiejętności pracy z mysloksztalatmi lub emigrujemy naszymi częściami . Jego ciała niefizyczne po złączeniu z nami daje nam energie,która możemy się do woli posługiwać w naszych eksperymentach . To tak jak by mieć podwójne ciałka niefizyczne. Bardzo często pewne zabiegi wymagają wyparcia ciał niefizycznych poza nasza powierzchnie lub bycia w wielu miejscach jednocześnie . Majac do dyspozycji ich podwójna ilość możemy postrzegać stany nie będące w pojedynek możliwymi do postrzegania. Byc świadomym nieświadomych procesów.Problem przy medytacji bez wsparcia wynika z rozbijania nasze ego na mało przydatne elementy..Podmiot nasz traci władze poznawcze i rozum szlak trafia. Nie pozostaje nikt w nas na straży by obserwować i wnioskować z tego co się co się wtedy w nas dzieje.
A wiec szukajmy wpierw sprzymierzeńca!!
Tylko jak to zrobić?