Gdy potrzebna jest pomoc!

Wszechświat nie jest wszędzie jednakowy.
Przenikające się sfery, sięgają coraz wyżej w stronę emitera, i są coraz bardziej rozprężone. Pomimo tego, ze fizyczny świat pcha się na wszystkie strony, wzdłuż i wszerz, nie mając końca, to kolejne jego sfery, zmieniając wektor, pchają się w głąb siebie i wykraczają poza jego powierzchnie. Sięgają wyżej i wyżej. Każda kolejna sfera , kończąc się tam gdzie fizyczna zaczyna, gna w górę, by w końcu ta najrzadsza dosięgła nieba.
Jaźń oderwana od źródła nie zawiera w sobie tych samych właściwości , które w nim posiadała. Stajać się małą cząsteczka, tracącą przymioty swiadomosci, zastąpiła je innymi, wnikając w wielodymensyjny świat. To on odrodził w niej swoja energia, zastępcze władze umysłowe, umożliwiając samodzielne myślenie.
To on wytworzył w niej jej rożne sfery psychiczne od woli do rozumu, umożliwiając przyjecie wykształconego w mozole charakteru.
Wnikając w te sferyczne światy jaźń, ma możliwość wybiorczego ich przezywania.
Może odcinać się do woli od pozostałych, ograniczając w ten sposób ilość szumów. Starcza jej wtedy uwagi, by skoncentrować się ja każdej z nich osobno , lub parami, unikając doznań, przypisanych tym odrzuconym. Czuje wtedy rożne stany swiadomosci, przesuwając się po ulubionych kombinacjach aktywnych ciał niefizycznych, będących przedstawicielem każdej ze sfer świata w przestrzeni, która przyszła z jeszcze wyższej sfery.
Jaźń mogac myśleć, czuć i chcieć, nie musi być zawsze mądra.
Może się ponieść wyobraźni i przezywać w“ umyśle“ wspomnienia, odcinając się od autorefleksji. Może snuć bez wysiłku watki snu, jak w kinie, przezywając mnóstwo emocji. Wytwarza przy tym widoczne dla pozostałych postacio- obrazy.
Każdy z nas wytwarza ich mnóstwo, gdy tylko tego zapragnie. Odzyskiwać tak powstałe twory jest łapaniem fruwających mydlanych baniek, gdy ich twórca wydmuchuje je na prawo i lewo. Co należy wiec zrobić i gdzie dotrzeć, gdy takie twory zawierają w sobie widoczne symptomy bolesnych zaburzeń, lub są wołaniem o pomoc?
*
W czasie pisania tekstu na forum, przyleciała do mnie pewna osóbka i przytuliła. Czując chłodek, wytworzyłem sobie zbroje, tak jakoś spontanicznie, bez zastanowienia, Usłyszałem wewnętrzny głos, – NIE TAK. Czuje jak się rozsuwam na parę metrów w gore , robiąc z siebie jabłoń. Idea rodzi się spontanicznie, bez mojej intencji, przychodząc z zewnatrz a jednak z mojego środka. Gdzie ona jest?
TAM.
Fazuje się natychmiast postrzegając zamglona postać dziewczyny, przyglądającej mi się ostrożnie. Nad jej głową zawisło jabłku Adama. Tymy razem sam je kształtuję , rozumiejąc intencje.
*
W czasie wielu wspólnych ćwiczeń z przyjaciółmi, dostrzegliśmy, ze pojawiające się widoczne postacie są jedynie astralnym lub mentalnym tworem, dryfującej w przestrzeni Jaźni. Spoglądając przez wąskie okienko na otaczającą ja przestrzeń, puszczała mydlane banki z ciągnącą się za nią rurka..
Twory te oddawały charakter myśli, śniącej sobie smacznie w łóżku żyjącej osoby, lub zmarłego, przebywającego gdzieś tam, w przestrzeni kosmicznej.
Dawały się z łatwością przywołać jak i można było do nich bez wysiłku dotrzeć.
Rozmowa z nimi była rodzajem komunikacji z podmiotem, zajętym jeszcze wieloma takimi rozesłanymi myślo -szperaczami w przestrzeni kosmicznej. Miał ich tyle , ze ich nie rejestrował już uwaga świadomie, często o nich nawet zapominając. Gdy tym czasem, one zachowując z nim kontakt, borowały w jego imieniu jakieś zagadnienie, szukając na nie rozwiązania.
Taki jest astral z modeliny astralnej, umożliwiający Jaźni przyjmowanie wiele widocznych dla innych form, będących zwizualizowanym pytaniem.
Co należny wiec zrobić, gdy krwawi nam serce od współczucia lub żalu po utraconej osobie?
Zrozumieć ile się da i przekazywać ta wiedzę dalej.
Zrozumieniem jest dla mnie uświadomienie sobie osobowych planów własnej JAŹNI i umiejętne przemieszczania się miedzy jej poziomami.
A czym jest przekazanie?
Gdy to pierwsze mamy w małym paluszku, to jego dotkniecie jak czarodziejska różdżka budzi śpiąca świadomość zmarłego jak i żywego, uświadamiając mu złożoność i konsekwencje własnych myśli.
Czy są groźne demony, egregory, opętania? Tak są, ale tak naprawdę to ich nie ma.

Odpowiedz na pytanie XX
Pisząc jaźń mam na myśli naszego ducha -samoświadomość, snajpera jeszcze większego świadomego elementu -W.J.
Dusza określam jego psychikę. Pojecie ściągnięte ze słownika.

„Psychika (gr. ψυχή, psyche – dusza), termin odnoszący się do całokształtu procesów oraz dyspozycji niematerialnych, psychicznych człowieka.”

„Demon (δαίμων daimon – dosłownie ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela,

Opętaniem określam wredna ingerencje w zarządzaniu jaźni we własnej lub czyjeś duszy..
Nie potrzeba wielkiej mocy świadomej istocie dostrojonej do innej gęstości, by zawładnąć czyjaś wola, czyniąc z niego marionetkę, gdy żyje ona i tkwi z przytroczona świadomością do ciała fizycznego.
Przypisywana moc tej istocie jest wywołana nasza bezradności i ilością strat jaki ona nam może wywołać.
Świadome istoty rzędu Wyższej Jaźni, są wolne od takich podchodów i nie uczestniczą w takich gierkach, Wyklucza to istnienie demonów o takich parametrach duchowych, w planie gdzie się słyszy i czuje wspólnie.
Galaktyki świata fizycznego nie ciągną się w nieskończoność. Znikają poza sfera eteryczna, stajać się pustym polem w przestrzeni kosmicznej, zapełnionej tworami kolejnych sfer.
Nie ma wiec gdzieś daleko obcych nam istot z odległych systemów gwiezdnych w innej gęstości, nie będących jednocześnie blisko nas. Wnikające w nas Jaznie stają się cząstką swiadomosci , wspólnie przezywając te same doznania.
Sam żyje jako dwie współpracujące ze sobą jaźnie. Z pomocą tej drugiej, udaje mi się przetaczać przez sfery , w których jeden nie wystarcza, gdyż zabraknie uwagi na karkołomnie przeskoki i trwanie w wielu planach jednocześnie.
Gorzej się mamy, gdy Jaźń wkracza w kogoś ze swoim indywidualnym bagażem doświadczeń, z własnymi ciałami subtelnymi, zawierającymi w sobie jego historie rozwoju.
Właściciel zepchnięty może być wtedy w ciemnice, w swoje jedynie chwilowo aktywne na codzien, nieświadome części, odcinając się od tych, współtworzących z Jaźnią rozumowanie. Może się wtedy drzeć nieswojo jak zwierze, szczerzyc zęby i gryźć jak opętaniec. Jest jednak zawsze tym samym podmiotem, pozbawiony jedynie pełni umysłu.
Nie planuje w najbliższym czasie dokładniejszych wyjaśnień, gdyż mam mnóstwo planów, pochłaniających mi wiele czasu.cel podobny do waszego, ale odmienne środki.O wzbogaceniu stosowanych metod odzyskiwań, będę oczywiście pamiętał i gdy zbiorę całość do kupy, to podzielę się chętnie wnioskami na forum.
Jedyne co bym każdemu polecił to więcej wspólnych ćwiczeń.

2 myśli nt. „Gdy potrzebna jest pomoc!

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Stany swiadomosci wywołujemy sami, gdyż mamy taka możliwość dzięki planom, w jakich jednocześnie istniejemy: fiz. eter. astr. ment. przycz.itp.
    Możemy przezywać je nigdzie nie lecąc w normalnym życiu lub fazując się w medytacji do środka w ciele fizycznym. Możemy również opuścić ciało i gnać w stronę emitera. Sfery są rożnej długości i maja uskoki, gdy się jedna kończy a dłuższa jeszcze nie. Towarzyszy temu automatycznie wytracanie ciała subtelnych wedle określonej kolejności., Gdy się jakaś warstwa kończy, jaźń nie dysponuje materiałem z jakiego by mogla wytworzyć ciało subtelne tej warstwy, fazując automatycznie w wyższe.
    Mamy wiec parę przyczyn wywołujących zmiany stanów swiadomosci, utrata ciał subtel. i wnikniecie w wyższe plany. Miejsca takie wyraźnie rozpoznajemy, gdy mkniemy do centrum. Nie znam lepszej klasyfikacji tych miejsc niż wewnętrzne odczucia podróżnika. Są one raczej stale i jednakowe dla wszystkich.
    Największym problemem jest znalezienie się w tym samym miejscu stosując taką sama metodę, by porównać relacje z innymi.
    Z nimi jest straszny kłopot, gdyż istnieje wiele podziałów w każdej z warstw, dających się również odmiennie odczuwać.

  2. Zbyszek Autor wpisu

    Śmierć wyobrażam sobie jako stopniowe opuszczanie sfer o rożnej gęstości. Przypuszczam , ze gdy dotrzemy do planu przyczynowego, po wielu przygodach, tracąc cialo mentalne z indywidualna pamięcią to możemy ponownie jakoś zacząć kolejny cykl narodzin. Tyle, ze nie powinniśmy być już obarczeni wydarzeniami z poprzedniego życia.
    Okazuje się, ze jest inaczej. Jest coś takiego, co może nas dopaść, pomimo ze nie powinno.
    Przypuszczam ze istnieją w dolnych planach pozostawione przez nas mysloksztalty , które trzymają się dzielnie i gdy nadarzy się okazja to nas dopadaj w kolejnym cyklu. Zawierają w sobie wspomnienie zdarzenia, które kopiujemy w siebie, czy jakoś wchłaniamy, jak utracone aspekty.
    Stad pomysł, by je odzyskiwać ,by nie męczyć się po wsze czasy w dolnych planach.
    U Powella czytałem o tworach kama-manas , ciało astralno mentalne, sklejone do kupy w jeden twór, porzucone przez nas gdy wyciągnie nas w gore bez czysca:) Wystarczająco świadomy twór, by przetrwać.
    Pilnuje on swojego twórce i trzyma go w garści, zawarta w sobie przeszłością., bo coś tam kiedyś.
    W ustawieniach hellingerowskich biorąc poważnie to zagadnienie. Wykryli, ze się coś za nami ciągnie od pokoleń , nawet przenosząc na nasze dzieci i wnuków.

    Oj , czasami nie mamy lekko!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *