FRUWAJĄCY PIES- spotkanie w parku.

pieniek.jpg
psy.jpglawka.jpg
.

Siadając na sparciałej desce, oparłem się leniwie o iglaste drzewo i zatopiłem w rozmyślaniach. Wspaniale pachniało podstarzałym lasem, strumyk szeleścił i ptaszki śpiewały.
W ciągu kilkunastu sekund, zaczęła mi się otwierać percepcja niefizyczna,- znajomy szum i poszerzające się odczucie przestrzeni przed oczyma. Gdy ogarnął mnie spokój to coś niepostrzegalnego wytrąciło mnie z tego stanu. Usłyszałem przytłumiony szept niefizycznego przyjaciela.
BĘDZIE TAK!!!
Spoglądałem w stronę czterech, ciasno rosnących drzew, przy strumyku.
Treść wypowiedziana była telepatycznie. Tłumacząc, przekształciłem ją we własne słowa i powtarzałem wielokrotnie. Brzmiały one tak cichutko, ze zignorowałem je, nie widząc w nich żadnego sensu.
Po raz któryś nie doceniłem dowcipu mojego wewnętrznego towarzysza. Po chwili wybiegły 4 wielkie psy skacząc okrakiem w strumyk. Za nimi pędził, ledwo nadążając, malutki ,niezwykle ruchliwy psiak.
Jeden z nich podszedł do mnie, przypatrując się co robię.. Zaciekawił mnie. Stojąc bokiem, wykrzywił zabawnie głowę, zaglądając mi prosto w oczy,- jakoś rozweselony, beztroski. Odwzajemniłem się mu tkliwym uśmiechem i zaczęliśmy się rozumieć w ciszy. Starając się rozpoznać jego usposobienie, wpadłem w niefizyczna przestrzeń. Jego oczy uśmiechały się i bilo od nich przyjacielskim entuzjazmem. Nie postrzegłem, ze opuściłem ciało I przyglądam się mu teraz naprzeciwko. Nie zwróciłem uwagi na zmianę kata postrzegania, będąc zajętym naszymi powitalnymi gestami. Siedziałem na ławce w odległości metra od ciała fizycznego i obserwowałem pozostałe psy, stojące bez ruchu w oddali. W momencie gdy kierowałem na nie uwagę, mój przyjacielski towarzysz, znikał mi z pola widzenia. Bylem ograniczony w postrzeganiu zawężonym polem widzenia. Spójrz (pomyślałem) do nieludzkiego przyjaciela, wysuwając jedno z niefizycznych ciał do najbliższego z jego towarzyszy.

Cale zajście przebiegało bardzo szybko. Przypominając je sobie wielokrotnie, trafiałem na puste miejsca w pamięci. W momencie, gdy przyglądałem się przyjacielskiemu psu, zaszło coś miedzy nami . Postrzegałem jego wesoły grymas na pysku. Promieniował z niego podobny entuzjazm jaki postrzec można w dobrodusznym człowieku, szczerze roześmianym od ucha do ucha. W jego oczach dostrzegłem chęć kontaktu i nieme pozdrowienie. Znajdując się poza ciałem, zaskoczony bylem przejrzystością i klarownością tego doznania, nie rozumiejąc jak może taka istota promieniować taka dobrocią i serdecznością .Przecież to pies!!! A wiec ty jesteś świadoma istota jak ja- pomyślałem. W tym momencie rozbudziła się we mnie figlarna natura. Spójrz na swoich kolegów, wyszeptałem do niego mentalnie. Skierowałem uwagę na wielkiego i wyniosłego samca, stojącego do tej pory na uboczu. Zaprezentował mi się on nieufnie, spoglądający w pobliskie krzaki. Wyskoczyłem z siebie niefizyczna częścią i stanąłem naprzeciw niego. Będąc już poza ciałem i chcąc go obserwować z bliska, wysłałem coś z siebie, coś co stanęło obok niego i zaczęło się z nim przekomarzać. Zaszła wtedy we mnie wyraźna zmiana stanu swiadomosci. Wyskakujący, mleczno szary myślokształt, wysunął się ze mnie, stajać przed wyniosłym psem. Gdy miejsce przy nim rozjaśniało złotym światłem to zacząłem tracic zmysł wzroku. Zanim to jednak nastąpiło to widziany prze zemnie pies uległ wyraźnej przemianie. Utracił swa grozę, iskrząc się w promieniach słońca. Pod Stopami zaczęła się mu wznosić strzelista górka.
Ach wiec jestem teraz w astralu?

Chwilka na rozmyślanie,- wyobrażałem sobie jak czochram go palcami po szyi. Płynące we mnie odczucia były bardzo zbliżone do tych z reala, z ta różnica , ze były wyraźniejsze z przetłaczająca wręcz przejrzystościom.
Wyobrażanie w tym stanie było rodzajem bardzo zmysłowego i przestrzennego rozmyślania a sekwencja tego wyobrażania byla natychmiast odtwarzane przez ta osobowa cześć, która mnie opuściła.Tak jak by podmiot zdarzenia utknął gdzieś w mglistej przestrzeni i zmyślając coś, wprawiał w ruch zastępującą go, śnieżnobiała kukłę, wykonywającą za niego zażyczone ruchy i dostarczająca mu zastępczych wrażeń.
…..nie ruszając się z miejsca samemu, przezywać ruchy zastępczego ciała jako własnego z którym się teraz on utożsamia.
Temu stanowi towarzyszyła gwałtowna utrata wzroku. Utracenie wgladu w astral oznaczało dla mnie brak kontroli zdarzenia, niski poziom energetyczny i powolne zapadniecie w bezruch. W tym momencie pies przejął inicjatywe w swoje łapy i chlapnął zębiskami moje ciało niefizyczne drapiące go bez przyzwolenia za uszami, .

Łącząc w całość moje osobowe części, wyraźnie odczuwałem jeszcze ciepło pyska na mojej astralnej ręce.Na krotka chwilkę bylem scalonym sobą. Gwałtowne ruchy szalejących zwierzaków naprzeciw mnie, rozerwały mnie ponownie na fragmenty. Zamarły w stalowym uścisku stałem się niemym świadkiem szybko zmieniających się scenek. Pies wściekł się i ujadając złowrogo, pędził w moja stronę. Postrzegając go, gdy jak strzała wyskoczył w powietrze, usunąłem się samoczynnie nie kontrolując tego odruchu świadomie. Odpłynąłem w stronę ciała fizycznego, nie chcąc blokować drogi lecącemu w powietrzu zwierzęciu. Pies przeskoczył wielkim lukiem ławkę w miejscu w którym siedziałem cały czas i sterowałem wypartym ze mnie moim niefizycznym duplikatem. Bylem jednym słowem tu i tam.
Jedno bycie było jednak pełniejsze. Miejsce w którym się znajdowałem, było dla mnie wyraźnie rozpoznawalne. Bylem tam świadomością a miejsce w którym się ruszałem było miejscem be zemnie i poza mną , dostarczające mi wrażenia ruchu. Trwanie w wielu miejscach jednocześnie jest wielokrotnie już opisywane przez podróżników. Nie zwracana jest w tych opisach uwaga na różnice jakie wynikają z posiadania rożnych ciał niefizycznych, gdyż żonglowanie nimi zdarza się podróżnikom sporadycznie i jest ciężkie do potworzenia. Moze moje opisy zmobilizuje kogoś do przeprowadzenia samemu prób i odczucia tych mieszanych doznań.
Tego wieczoru, projekcja eteryczna zamieniła się u mnie na chwilkę w astralna, by stać się bezcielesna wycieczka mentalna z zamarciem na krotko w stanie atmicznym. Zmiany w tym oobe następowały błyskawicznie i pomimo żmudnych przypominań nie moglem ustalić chronologii zdarzenia.Gdy pies znalazł się po drugiej stronie ławki, wytraciło mnie w całkowity bezruch. Nie rozpoznałem czy bylem wtedy w ciele fizycznym czy utknąłem samym duchem gdzieś w jego pobliżu. Usłyszałem tylko wyraźnie glosy właścicieli psów. Rozmowy odbywały się z dala, na drodze, ale brzmiały jakby mi ktoś wymawiał je wprost do ucha przez cudownie krystalicznie brzmiące głośnik.
Przecież to są psy!!
Gdy dochodzili do mnie to bylem już połączony , dysponując w całości moim ego i należytym stanem swiadomosci z całym wachlarzem odczuć wypływających z posiadania ciała fizycznego.
…..następuje połączenie z niefizycznym przyjacielem. BĘDZIE TAK: Co to miało oznaczać? Raz dwa trzy cztery wielkie drzewa. Dokładnie tam gdzie się zagapiłem, po wgramoleniu na ławkę. Przecież przyszły 4 psy ……i ten malutki. A wiec razem 5 a sa tylko 4 drzewa. Co to znaczy ? Co miał NP na myśli, mówiąc, ze BĘDZIE TAK i wytrzeszczył mi oczy na drzewa rosnące na przeciw mnie.
……….nawet ilość drzew się nie zgadza.
W tym momencie odczułem ponowne połączenie z NP i moje oczy utkwiły na 5 drzewach. Jedno mniejsze znajdowało się za strumykiem. Aha ,- wiec byleś cały czas przymnie i ja cie nie postrzegłem. Teraz wyraźnie rozpoznaje jak drapałeś zemną tego dumnego psiaka za szyje. Nawet rozpoznaje ta inicjatywa, wychodząca od ciebie. Ach, jak trudne jest do rozpoznania 2 w jednym. Nie rozpoznajemy przestrzeni w jakiej się to połączenie rozgrywa ani osoby która się z nami na chwilkę łączy.
Gdy odwiedzający mnie goście opuścili strumyk, to postanowiłem wniknąć niefizycznie w najbliższe drzewo. Wsunąłem się w w znajdującego za plecami olbrzyma.Nie odzyskałem wzroku ale trwałem w nim chcąc rozpoznać napływające wrażenia. Po chwili odczułem silne objawy alergii. Skąd pojawiły sie we mnie objawy pieczenia oczu poza ciałem fizycznym…. Pieczenie w okolicy nie istniejących oczu, wyrwało mnie z drzewa i wstałem szybko z ławki.

Odwracając głowę utkwiłem wzrok w wyciekach żywicy. ONE MAJA TO, usłyszałem wyjaśnienia NP-ka, jak zwykle w niewyczuwalnej przestrzeni. Aha,- odparłem i poszedłem do domu.
Wielokrotnie zdarzały mi sie podobne przygody. Przez wiele lat nie rozpoznawałem tego stanu. Gwałtowne zmiany miejsca mojego podmiotu nie zwracały zbytnio mojej uwagi. Ważniejsza była dla mnie rozgrywająca się szybko akcja.Te przedziwne wyjścia cechowało zaburzenie postrzegającej uwagi i błyskawiczne zmiany perspektywy patrzenia, wynikające ze zmian dymensji. Uwalniane ciała niefizyczne szybowały w otaczającą mnie przestrzeń, stajać się nawet niezależnym partnerem prowadzonych dialogów.

Wielokrotnie nie bylem w stanie rozpoznać momentu wyjścia z ciała fizycznego jak miejsca rozgrywającej się akcji. W jakim planie się znajduje? W eteryku, astralu, mentalu ciele buddycznym czy atmie?
Zbyt szybko następowały zmiany i zbyt często brakowało mi czujnej swiadomosci, umożliwiającej z dystansem postrzegać obiektywnie zjawisko.
Setki razy dziennie zamyślamy się nie zwracając uwagi na utratę kontaktu wzrokowego z otoczeniem. Jest to dla nas najzwyklejszym doznaniem. Wyobrażając sobie coś lub przypominając, szybujemy myślami do zaszłych wydarzeń lub odwiedzamy znajome nam osoby. Wspominamy dialogi, szukając błędów w wypowiadanych przez nas zdaniach, często komentując ich następstwa.
To i to można było zrobić lepiej.
W takich momentach doszukać się możemy śladu w nas naszego wyższego elementu- źródła, lub naszego anioła stróża. Ten niefizyczny, osobowy opiekun, stara się zmienić nasze przyzwyczajenia, podsuwając nam niepostrzeżone przez nas alternatywne rozwiązania.
Czy można nasze wewnętrzne monologi odróżnić od rady naszych niefizycznych przyjaciół? Może to się okazać bardzo trudne, gdyż on lubi się z nami zespolić wola, zatajając w tym swój udział. Daje nam to poczucie niezawisłości i uciechy z samodzielnie wypracowanego sukcesu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *