Wpis edytowany 08:26 – 22/12/2010 przez Zbyszek
Wpis edytowany 08:33 – 22/12/2010 przez Zbyszek
Ach, zapomnialem o tym forum. Kiedys , raz ,w czasie medytacji zrobil sie wir na 3 metry, miedzy medytujacymi. Szary jakis i krecil sie wolno w lewo, w podlodze. Pierwszy raz zobaczylem tak wyraznie cos takiego, Wygladalo to jak jakies przejscie, w niewiadomo gdzie. Innym rzem na koncercie , wyskoczyl m wirek w podlodze, to dalem nura w niego, wskakujac odwaznie, bez wahania. Wyladowalem na chwilke we wspomnieniach artystki, opowiadajacej ciekawe historie o Afryce. Nie zorientowalem sie od razu, dopiero gdy przyszedlem do domu i zaczalem wspominac, co w nim przezylem. Gdy wskoczylem w niego, to zrobilo sie jasniej, tak jakby umozliwil mi on przezycie na wlasnej skorze opowiadanej Historii. Zamazane bylo troche, ale dalo sie co nieco rozpoznac. Tn wirek oslabil mi znacznie swiadomosc, prawie mi ja cala pozarl.
Za pierwszym razem sie wystraszylem, gdyz wygladal on na dosyc twarda substancje i sie wzdrygnalem , obawiajac skaleczenie. Za drugim razem, nie dostroilem sie zbyt dobrze do obrazu i ciekawosc przewazyla.
Po tych przygodach samemu wielokrotnie robilem wirki. Utkwily mi dobrze w pamieci i dawaly sie latwo wytwarzac, wprawialem siebie nwet w taki ruch wirowy korzystajac z wyobrazen krecacych sie tasiemek ,dla zabawy oczywoscie, albo krecilem je wokol siebie, wyprawiajac piruety. Wyraznie je wtedy postrzegalem. Ciekawe co to bylo u ciebie w mieszkaniu, moze ktos albo cos?