| Użytkownik | Wpis |
|
13:05 17/04/2008
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
Słyszałem sporo o najdalszych podróżach…….
Tekst nie w pleni w temacie ale go wkleiłem . Przybliża trochę fenomen tracenia ciałek niefizycznych w przestrzeni w locie do Emitera…
2.- teksty wklejam o podobnym temacie .
!,- Jeśli byś się przedarł przez warstwę mentalna to powinna cię spotkać jeszcze inna ,rzadsza warstwa przyczynowa.Towarzyszące ci ciało nie posiada już twojej indywidualnej pamięci i ma być w nich wypisane wysoce abstrakcyjne myślenie. Spotykane istoty w tej postaci mówią telepatycznie. Jeśli osiąga się to ciałko przyczynowe w najdalszej podroży a nie przez rozdzielenie w jednym miejscu , to jest się już w przestrzeni kosmicznej. W nazwach fokusami nie znam sie na tyle by określić w jakim ciałko odwiedza się jakie plany.Każda z warstw ma podwarstwy, w których spędzają swój czas zmarli jak ci co się nie musieli narodzić w ludzkiej skórze. Jeśli dotarłeś do szczeliny to wskakuj w nią bez leku. Stracisz poczucie czasu i tyle . Brus wsadzał w nią najpierw rękę a potem wlazł cały.A wiec wedle niego rysa ma być ostra granicy. Gdy twój czas podroży się skończy to pociągnie ducha samemu do ciała. jeśli polecisz dalej pod Emitera to zniknie ci prawdopodobnie sznur jako niepotrzebny i niby zbędne ciało fizyczne zacznie umierać. Tak przytrafiło się Robertowi M.
Hm ciężki temat i nie mam w tym doświadczenia interesując się tymi planami ,osiąganymi natychmiastowym przełączeniem, bez tego latania w stronę Ermitera.
2,- Często w poza jak wychodzę i stoję obok znikającego mi ciała fizycznego ,nie lecąc gdzieś przed siebie, to mogę się dalej fazować w każde kolejne ciałko ,utrzymując ciałko astralne nadal w sobie jako bazowe.Tak jak bym robił projekcje mentalna w ciele astralnym. W eteryku krajobraz postrzegany będzie podobnie jak w realu ,w astralnym zacznie się zmieniać pod wpływem myśli a jak wejdę w ciało mentalne to rozjasnieje wszystko i znikną martwe przedmioty. Niektóre rośliny stanowią śmieszne chmurki,- drzewa a ludzie są rozpoznawalni jako .duchy w ciele mentalnym. Jak się przekazuje w przyczynowe w tym samym miejscu to ludzie wyglądają dla mnie jak świetliste rury. Drzew i zwierzaków już nie ma. Mowi się, ze ciałko przyczynowe zawiera w sobie pamięć reinkarnacyjna. Zwierzaki się na nie nie załapały.Z tej perspektywy , wyraźnie czuje się kolejne , duchowe ciałko w człowieku , rozpoznając samoistnie z kim się ma do czynienia.
To da się zobaczyć tylko jak się fazuje w jednym miejscu i zmianę ciałek osiąga rozrywaniem a nie jak w przypadku najdalszych podroży, porzucaniem dymensji. Gdy się doleci w gore nie będzie po prostu roślin ani ludzi czy zwierząt, by je obserwować. Bedzie pusta przestrzeń. W świecie astralnym jeszcze się trzyma kupy wszystko ,bo jest świat astralny jest jakaś kopia ale w mentalu mało co ma swoje odwzorowanie z rzeczywistości. Solidne drzewa , zwierzaki i ludzie maja ciałka ale wedle gatunku wyglądają ono różnie. jeśli się ludzie fazują w medytacji w ciele fizycznym to mogą zmieniać dymensje bez wychodzenia i dostana kociokwiku , bo wszystko może się tak szybko zmieniać,- ze mało kto się w tym połapie, tym bardziej, ze przy każdym wyjściu może być inaczej ustawiony pryzmat energetyczny co powoduje inny przebieg oobe i aktywowanie innych właściwości rożnych ciałek .
Gdy jak ktoś się przebije w ciało duchowe to zamiera w bezruchu ,mogąc oglądać niefizyczne dymensje , bez zdolności uświadomienia sobie tego patrzenia ,aż wciągnie przynajmniej ciałko przyczynowe. Inaczej będzie się tez duch postrzegał jak wciągnie samo mentalne lub tylko astralne. Za każdym razem będzie się odczuwał inaczej i miał inne możliwości ruchowe czy intelektualne. Doliczyłem się kilkunastu stanów swiadomosci i jeszcze przemieszczanie się w każdej z dymensji, razem lub z rozdzielonym swoimi częściami. Nikt się przez to jeszcze nie przedarł by pojąc w całości.Jedno jest pewne , ze im z wyższego ciałka się patrzy na człowieka tym ludzkie kontury są coraz bardziej rozmyte i do niczego to nie jest podobne.Jeszcze inaczej wygląda człowiek jak jest poza ciałem fizycznym.Przyczynowe robi się wtedy kulka. Mentalne chyba czasami tez. Hm,- gubię się już w tym hm ….
Musze prześledzić fokusy. Strefa przyczynowa będzie chyba tym sławnym zgromadzeniem.
Pechowe jest w fokusowaniu ich dzielenie na obszary w przestrzeni a nie na predyspozycje w postrzeganiu ciałkami. Zmienia się np. rozumienie zgromadzenia, gdy wie się ze przyczynowa i mentalna strefa sięga nawet do świata fizycznego , przenikając go na wskroś.. Samo zgromadzenie jest tez u nas na podwórko tyle ,ze ich przedstawiciele przebywaja trochę oddaleni od ziemi- stałej materii .Dlatego można istoty ze zgromadzenia postrzegać nawet w toalecie i się z nimi nagadać. Warunkiem jest jednak przefazowanie się w ciałko przyczynowe.
By w pełni zrozumieć nawigacje niefizyczny, konieczne jest połączenie 2 systemów a nawet 3 w jeden .Nie znalazłem do tej pory możliwości przedstawienia tego na papierze w postaci rysunku bo brakuje mi miejsca na kartce na tą wielowymiarową konstrukcje.
Sorki , w pospiechu pisane .
|
|
|
13:19 05/06/2008
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
W jakim ciałku zrobiło mi się samo oobe w czasie wielkiej burzy ?
Raz zrobiło mi się oobe w czasie burzy. Przyglądałem się piorunom, siedząc pod ściana u rodzinki na wsi.Trzaskało jak by się chciało niebo urwać. Nie mogę sobie przypomnieć w jakim ciele wyszedłem , bo sporo czasu już upłynęło i dekoracja otoczenia była tez niezwykła..Brak towarzyszących mi emocji strachu i wyraźnie odczuwalnej orientacji przestrzennej , wskazuje raczej na mentalne. Musiało to być rozdzielone oobe-duo , w 2 ciałach jednocześnie bo raz odczułem się i wystraszony w ciele astralnym, biegającym po lace ze schylona głowa.. Przy potężnym strzale z nieba , trochę podekscytowany, wyskoczyłem z ciała i stanąłem na placyku.Cale niebo było wspaniale pomarańczowe i rozchodziły się po nim fale z miejsca gdzie strzelił piorun. Ziemia falowała nieznacznie, wprawiając mnie w zachwyt. Pochodziłem trochę po placyku ,chcąc złapać to pomarańczowe dygotanie .Wyraźnie odczuwałem wtedy ta falująca energie, wydobywająca się z niby centrum grzmotów. Kolejny błysk rozświetlił niebie , tym razem gdzieś w oddali. Nie słyszałem żadnego dźwięku ale rozpoznałem kolejna fale rozdygotanej pomarańczowej energii wnikającej we mnie jak podmuch wiatru.Deszcz nie robił na mnie żądnego wrażenia.
Chciałem pobiegać po tym pomarańczowym dziwie bez obaw ale wewnętrzny głos nakłonił mnie do powrotu. Czułem się świetnie, choć przed wyjściem miałem obawy czy mnie przypadkiem nie trzaśnie prądem ,bo cala ziemia była pokryta woda.
Gdy wróciłem zastał mnie ten sam strach co przed wyjściem. Zastanawiałem się w jaki sposób on się u mnie rozgościł w ciele fizycznym.Czy był reakcja na przenikające ciało fizyczne energia czy się po prostu wystraszyłem piorunów , bo strasznie trzaskało.hehe. To odczuwanie falującego pomarańcza w czasie burzy było dla mnie bardzo przyjemne i wyraźnie rozpoznawalne na całym moim niefizycznym ciele. Jeśli nie były to zwykle haluny deszczowe to burza ma wyrazy wpływ na nasza energie.
Przefazowalem się również raz w czasie robienia fotki rentgenowskiej. Dygotało mi w środku coś z duża częstotliwością. Nie moglem rozpoznać w jakiej dymensji to się odbywało.
|
|
|
09:53 17/06/2008
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
Co się dzieje z chorymi psychicznie po śmierci?
Jeśli ciało fizyczne się psuje to aktywuje wycieki energetyczne w rożne ciałka- złe dostrojenie. Jeśli ciałko eteryczne jest zwichrowane , nie spełnia swych funkcji prawidłowo to chory przezywa gwałtowne i nieadekwatne emocje,do sytuacji, deformujące mu analizę. Parę wrednych przeżyć i się można niezdrowo podniecać. Jak dla mnie choroby psychiczne w niefizycznym wyglądają trochę inaczej ale istnieją.
Wyczytane.
Jeśli zmianie uległy ciałka niefizyczne to trzeba czekać aż w procesie śmierci te ciałka ulegną zanikowi. Staje się to możliwe gdy opuszczamy niższe dymensje wchodząc w wyższe. -coś jak najdalsze podrożę w stronę EMITERA. Jednym słowem ten co potrafi zwiać z astrala , to opuści ciałko astralne w jednej chwilki , pozbywając się natychmiast zaburzeń astralnych . A ten co ma problemy w ciele mentalnym i wzniesie sie w wyższe ( chyba fokus 27) ma z głowy zaburzenia mentalne.Duch w ciele przyczynowym jest istota zdrowiusieńka jak ryba. ten kto tam dotrze może się już weselić.Hm wszyscy tam docieramy po jakimś czasie. Zawsze jest to jakieś pocieszenie dla poszkodowanych ,ze się nie jest wariatem na wieczność. Trzeba po prostu swoje odczekać gdy się coś paskudnego przytrafi.
Bardzo dobrze ćwiczyć zmiany astrala na wyzsze dymensje i slizgac sie po fokusach. Najdalsze podrożę Roberta są super przykładem na leczenie .Tyle ze jak sie człowiek za bardzo w tym wyćwiczy i nawiąże gorace polaczenie z dyskiem, to go inni nazwia tez wariatem. Słyszane glosy i cala masa dziwności…..
Mamy parę opisów . Fokusy i dymensje. Fokusy są tym samym co nazywają ludzie dymensjami tz. świąt fiz. eteryczny, astralny ,mentalny, przyczynowy, buddyczny, duchowy . Ciężko jest to przedstawić co jest co na jakimś grafiku ,bo brakuje trochę miejsca na kartce , brakującej dymensji do rysowania.
Z tym odcięciem od dysku to wyczytałem u Brusa i Powella. Nie spotkałem się osobiście z czymś takim. Zastanawiałem się często co może dysk odciąć od człowieka. Jeśli się to rzeczywiście może zdarzyć to jak dla mnie, duch wraca ponownie do kosza a traci się tylko jego dorobek. Sa to oczywiście tylko moje spekulacje.
…..eh nie ma się co martwic jak się jest wariatem.
|
|
|
13:37 16/05/2009
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
Gdy sobie mentalkuje to się coś dzieje już w pierwszej minucie.
W czasie odczytywaniu mysloksztaltow z pamięci, trafia mi się chwilowe dostrojenia do obrazów astralnych. Przez chwilke, zobaczę je roztaczające się przed moja twarzą a czasami widzę je w rożnych oddalonych gdzieś miejscach, przez oczy tego czegoś, co gdzieś tam ze mnie wyleciało i doleciało w czasie wspominania. Jeśli przetrzymam akcje wymuszając ziewanie ( koniecznie na siedząco) i trochę odczekam, godzinę to mnie potrafi wysunąć w ciele mentalnym świadomie. Głowę styropianem podpieram, by nie wyrznęła o ścianę albo przywiązuje na prędko szczotkę do pleców, gdy spada zatrzyma na kiju.
Gdy się chce dostroić do obrazu to tez się mi udaje. Cos się we mnie dziwnie kotłuje i jestem już w ciele astralnym całkiem świadomy. Pewnie je sobie wytwarzam z stąd ta percepcja w astralu.
Gdy siedzę parę dni w ten sposób mentalkowy, z małymi przerwami to mam rzeźnie.
Nosi mnie godzinami świadomie poza ciałem i tylko się przyglądam jak mnie przepycha z miejsca w miejsce.
Nie robię takich maratonów więcej, bo ciężko dochodzę potem do siebie i przez następny tydzień nie chce się niczego robić.
Najlepsze są spotkania ze znajomymi co maja nadmiar energii, są świadomi . Smyk ,sekunda i w metalce, jesteśmy świadomi z potwierdzeniem, no może nie za długo to trwa , ale za to mamy potwierdzenie spotkania..
W mentalkach z ograniczona świadomością dajemy latać i decydować hm, – no tej , no samej podświadomości. Cialko śpiące , bez swiadomosci dolatuje bezbłędnie w każde miejsce a nie tak jak ten świadomy co zaraz schrzani nawigacje, bo mu się coś nie podoba.
Herbina zmyśliła sobie jakieś pomieszczenie lekarskie z maszynkami na odzyskiwanie swiadomosci. tez dobre.
[url="http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/search?q="]http://cherubinka-herbinka.blogspot.com/search?q=[/url]
|
|
|
18:50 18/05/2009
| Korna
| | |
| Zaciekawiony | Wpisów:10 |
|
|
Te mentalki staja sie niebezpieczne , gdy mamy do czynienia z osoba doświadczoną w magii lub tym podobnych sprawach np. voodo. Nic dziwnego, że to działa. Wyobrażajac sobie dana osobę krzywdzoną przez nas sciągamy tylko na nią tarapaty. Nie jest to niestety wesołe. Przydałoby sie zgromadzić BHP podróżnika astralnego w jednym miejscu, tak aby kazdy był świadomy, żeby przypadkiem dzialajac poza ciałem sobie ani tym bardziej innym
krzywdy nie zrobić.
P.S. Niedługo planuję zmienić serwer na płatny możliwości darmowego wordpress.com wołają o pomstę do nieba , chciałabym wprowadzić sobie kilka dodatkowych funkcji m.in takie małe forum ;) i wreszcie porządną galerię. Tak więc jak juz sie wszystko uporzadkuje to postaram się zebrać w jednym miejscu kodeks bezpieczeństwa. :)
|
|
|
|
|
10:46 09/06/2009
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
Wielokrotnie w czarnym punkcie, wysuwało mi się samo śpiące ciało poza ciało fizyczne. Towarzyszyła temu utrata koncentracji. Gdy miałem otwarte oczy w śpiącym ciele to wytwarzałem dodatkowe wizje z dreszczykiem. Jadać tunelami pociągiem przez ciężkie skały, tez czasami mi się to zdarza. Gdy tunel ciągnie się przez Alpy, to przytrafiają mi się jeszcze dodatkowe atrakcje. Malo kto zwraca uwagę na te geologiczne zmiany stanów swiadomosci, gdyż one się porostu w nas nagle pojawiają zajmując tak samo jak te które sami wywołujemy. Dudni nam w umyśle, ściemnia się nam na chwilkę przed oczyma i myślimy,- co za straszny tunel.
Człowiek zamyśla się z musu ,wpadając w maluśka podroż mentalna i wtedy bum ląduje na drzewie. Rożnie ludzie reagują na te zewnętrzne przyczyny. Cześć z nas, pomimo braku śpiącego ciała, potrafi ruszając nadal ręka fizycznego ciała i jedzie samochodem dalej.
Od lat przyglądam się ludziom w kościele. W ścisku dzieje się wiele rzeczy. Ten ścisk, przefazujących się ludzi wywołuje mdlenie. Ich wspólna uwaga skoncentrowana na jakiejś opowiadanej przez księdza akcji, pozostawia mierzalne fizycznymi urządzeniami ślady na ścianach.
Gdy medytuje na łózko i przefazuje mnie w ciało eteryczne , to jest pewne, ze leząca zbyt blisko mnie zona, wstanie rano w opłakanym stanie. Wywołam w niej poważne zaburzenia. Będzie mi nawet towarzyszyć nieświadomie uwaga po miejscach w które wybrałem się niefizycznie.
Nie chce już nawet wspominać o zagrożeniu eterycznych rozszerzeń czy nawet samych spontanicznych dotknięciach.
Rozbrajam na ile mi się uda miejsca szczególnych mocy, zacierając stare ślady przeszłości. Wspieram jedynie te co inspirują do pięknych rzeczy.Te zakładki mocy są dobre przy nauce historii, dostarczając dreszczyka emocji, rozespanym. Zabierają jednak Jaźni uwagę, która zamiast budować nowe to przygląda się czyjemuś.
|
|
|
11:30 16/06/2009
| Zbyszek
| | |
| Administrator
| Wpisów:126 |
|
|
Po napisaniu wrednego komentarza Sylverce na blogu, po północy, niespodziewanie mnie orzeźwiło. Sylverka wyskoczyła mi nagle przed oczyma łapiąc za ramiona. Uf zdziwiony trochę spojrzałem na nią.
Pojechałem dalej na rowerze. Starając sobie coś wyobrazić , postrzegłem , ze astralny rowerzysta z energia pojechał dalej a ja zostałem w miejscu , tracąc stopniowo świadomość w bezruchu.
Świadomość w śnie odzyskuje jaźń, której jest obojętne w jakiej warstwie to robi. Gdy zgromadzi wystarczająco energie miedzy fazami snu to pragnie obrazu, dostrajać się do astrala i śni sny. Jeśli chce rozmyślać to rezygnuje z tego teatru odnajdując się w warstwę mentalna. Jej decyzji towarzyszy natychmiastowa zmiana pryzmatu energetycznego.
Gdy zajęty jestem jakimś zagadnieniem intensywnie, to śnię jedynie myślowo. Zdaje sobie z tego dopiero sprawę gdy się budzę i postrzegam, ze analizowałem cala noc trapiące mnie zagadnienia, z małymi przerwami w pustce – stanie atmicznym. Nocna trzeźwość mentalna trzyma się dłużej od tej astralnej z obrazami.
Sen przyczynowy jest stanem w którym ciało mentalne traci z nami kontakt, odbierając nam częściowo treść myśli pod rozmyślania. Żonglujemy szybko ideami, szukając związków miedzy zjawiskami.
Wszystkie te rodzaje snów mamy standardowo w ciągu nocy, tyle ze nie pamiętamy o tym.( rożne fazy snów.
Jeżeli ktoś ma wyćwiczona nawigacje,- rozpoznaje różnice w odczuciach i potrafi je sprawnie przyporządkować rożnym warstwom ,- to może wybierać w którym z nich odzyska świadomość.
Obudzi się w warstwie, która mu się najbardziej podoba, tyle ze ciśnie przyzwyczajeniami natychmiast obraz i go przerzuca gdzie indziej niż chciał się sam znaleźć..
|
|