Ostatnio nasłuchałem się o czasie. Kolega powiedział, ze jego upływ zależy od masy w której sie go mierzy. Opowiedział o 2 zegarach mogących mierzyć czas inaczej. Tak jak by się atomy kręciły w 2 ośrodkach zagęszczenia masy inaczej, a co z tym idzie inaczej pokazały wskazówki .
W eteryku zdarzało mi się obiec kogoś a on nawet nie podniósł reki. Tak jak by ta materia spowalniała jego reakcje. Zdarzało mi się być nawet wielokrotnie szybszym niż w ciele fizycznym. Podejmowałem decyzje i wszystko działo mi się szybciej. Dla mnie było to normalnie. Tak jak bym się przystosował do odmiennej szybkości i bral ja za standard. Na wyżynach mentalnych działo się coś dziwnego. Nie odczuwałem upływu czasu ale miałem wybór. jakaś myśl poprzedzała jakaś wcześnie. Bylo coś po czymś. Gdy to się traci (atma) bo nie ma konieczności przeżywania czegokolwiek selektywnie z wielodymensyjnego swiat , można powiedzieć następuje czasowa zwiecha. Calkiem na gorze , po zlaniu się z super super Jaźnią, odczuwa się jednocześnie wszystko, bez konieczności, czegoś po czymś. Wtedy się czas zawiesza na całego.