<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ciałka.net</title>
	<atom:link href="http://cialka.net/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cialka.net</link>
	<description>Blog Zbyszka i Wolfganga - cialka@gmx.de</description>
	<lastBuildDate>Fri, 19 Mar 2010 20:15:58 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Świat snów</title>
		<link>http://cialka.net/swiat-snow_2609.html</link>
		<comments>http://cialka.net/swiat-snow_2609.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Mar 2010 22:24:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciało astralne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2609</guid>
		<description><![CDATA[

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/swiat-astralny.jpg"><img class="alignleft size-large wp-image-2610" title="swiat-astralny" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/swiat-astralny-1024x286.jpg" alt="" width="510" height="142" /></a></p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/iluzja.jpg"><img class="alignleft size-large wp-image-2612" title="iluzja" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/iluzja-1024x325.jpg" alt="" width="506" height="160" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/astral.jpg"><img class="alignleft size-large wp-image-2625" title="astral" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/astral-1024x341.jpg" alt="" width="507" height="144" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/swiat-snow_2609.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyższa Jaźń</title>
		<link>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html</link>
		<comments>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Mar 2010 09:47:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[EKSPERYMENTY]]></category>
		<category><![CDATA[WYŻSZA JAŹŃ]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2580</guid>
		<description><![CDATA[
Eksperyment Kiler. 14.o3.2012, godz 22.


1.-Wyższa Jazn
2,- Relacje:   Zbyszek, Rugwa, Plywak, Ajzis 26,Sorrow,  Dzeyeson, Tom
1,- Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek przeprowadzaliśmy. Wybierzmy się do Wyższej jaźni na przeszpiegi. Określmy kim ona jest i jaki związek nas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/kiler.jpg"><img class="size-medium wp-image-2602 aligncenter" title="kiler" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/kiler-300x240.jpg" alt="" width="274" height="218" /></a><br />
Eksperyment Kiler. 14.o3.2012, godz 22.</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p><strong>1.-Wyższa Jazn</strong></p>
<p><strong>2,- Relacje:   Zbyszek, Rugwa, Plywak, Ajzis 26,Sorrow,  Dzeyeson, Tom</strong></p>
<p><strong>1,-</strong> Coraz mniejszym zainteresowaniem cieszą się nasze eksperymenty. Zanim całkowicie w nas zaniknie chęć do wspólnych wypraw, mam jeszcze jedną na uwadze, najtrudniejsza jaka kiedykolwiek przeprowadzaliśmy. Wybierzmy się do Wyższej jaźni na przeszpiegi. Określmy kim ona jest i jaki związek nas z na łączy. Przejrzałem literaturę w temacie i nie znalazłem zadowalających mnie materiałów. Mowa w nich jest o istnieniu fizycznych światów równoległych, przesuniętych o parę minut i ze każdy z nas, może  reinkarnować, po śmierci, nawet do starożytnej Grecji, choć pochodnie w niej już dawno wygasły. Czas nie istnieje, -mówią ludzie.<span id="more-2580"></span> Wszystko jest iluzja, w której nam przewodzi  Wyższa Jazn, jak królowa, To ona rozsuwa swe macki w zależności od swoich potrzeb i kosmicznych powinności.<br />
Z własnych doświadczeń wiem, ze nie jest tak fantastycznie, i świat niefizyczny trzyma się reguł, pochodzących z planów powyżej Wyższej Jaźni.<br />
Przestrzeń, którą przypisujemy światu fizycznemu, jest miejscem, w którym jak w worku, znajdują się rożne niefizyczne plany; fiz, eteryczny, astralny, mentalny , przyczynowy i jaźń. Przenikają się nawzajem, znajdując pomimo tego, nadal w tym samym miejscu.<br />
Obserwując wychylające się z nas ciała niefizyczne  moglem zawsze określi ich pozycje.<br />
Nie miało to znaczenia, które z ciał niefizycznych. Towarzysz rozmowy posiadając je w sobie, mógł je wypierać do woli, w rożnych kierunkach, Zawsze odbywało się to jednak w jednym wnętrzu.<br />
Jazn tracąc dostrojenie do fizycznego świata, wnika swoja uwaga w jakiś wycinek wklejonych w niego dymensji. Zmienia wtedy swoje właściwości, odczuwając siebie inaczej.<br />
Nowa, postrzegana przez nią  rzeczywistość, staje się jej kolejnym światem. Odmienność ją oślepia i nie postrzega, ze skupiła się na innej gęstość substancji, znajdującej się ciągle w tej samej  przestrzeni.<br />
Im substancja jest rzadsza, tym Jazn nabiera większej swobody ruchów, tym więcej ich może wykonać. Zanim się ktoś podrapie po nosie, tkwiący w świecie fizycznym, to ktoś inny w planie eteryczny trzy razy go obiegnie a w astralnym może i pól ziemi.<br />
Dla mnie to znaczy, ze indywidualne odczuwanie upływu czasu każdego z nas, jest uzależnione od gęstości w której się jaźń znajduje. Zmieniają się jedynie plany o odmiennych właściwościach, do których się dostrajamy.</p>
<p>Wywołać to może obserwowane anomalie, których jesteśmy często świadkami w świecie fizycznym.<br />
Do czego zmierzam?<br />
Gdy lecę do góry, to w którymś momencie, leci tak szybko, ze już nie nadążam. To właśnie gdzieś tam, w jakimś miejscu, stykamy się z Wyższa Jaźnią.<br />
Nie postrzegam wąskiego wycinka otaczających mnie zjawisk, jedno po drugim a potrafię ich więcej utrzymać na uwadze, co wywołuje we mnie uczucie zaniku czasu. Zmieniam swoje postrzeganie. Nie musząc już wnioskować, ciągnąc myśl miedzy analizowanymi faktami.<br />
Mogę się zatrzymać, wiedząc i rozumiejąc  bez konieczności wykonywania myślowego ruchu.<br />
Pomimo tych zmian, jestem ciągle sobą. Zachowuje swoja niezależność i odczuwam siebie tym samym, tyle ze bogatszym.<br />
Kilka razy udało mi się, przekroczyć ten niezwykły stan. Zdobywałem wtedy na chwilkę możliwość  podejmowania decyzji. Bylem jednak niezwykle ostrożny, gdyż nieznana mi była gra w której uczestniczyłem. Gdzieś we mnie tkwił ktoś jeszcze, pilnując bym za wiele nie zbroił.<br />
Jak się odczuwa tego kogoś?<br />
Mieści się on w naszej uwadze.<br />
Wiemy wtedy, ze decydujemy wspólnie. Wiemy również, ze brak nam kompetencji i doświadczenia , by w tym planie cokolwiek samodzielnie wykonać.<br />
Przyglądamy się  wtedy jego myślom bez obaw, będąc pewni słuszności jego decyzji. Przypomina to odrobinę darzony do kogoś niezwykły szacunek.<br />
Jakieś wewnętrzne przekonanie, ze mamy do czynienia z absolutna sprawiedliwością i modrością.<br />
Pomimo tej niezwykłości, dawało mi się jednocześnie odczuć, ze nie był to ostateczny stan, jaki mogę osiągnąć. Było jeszcze jakieś miejsce o którym mogłem marzyc. Ostateczne poznanie.<br />
Nie wpuszczało ono mnie jednak a było zapewne znane tej wyższej części, mnie samego, mojej Wyższej Jaźni. Tak, jak bym mógł je osiągnąć, jedynie wspólnie z nią.<br />
Zastanawiałem się co powinienem zrobić.<br />
Czy szukać za wszelka cenę połączenia z Wyższą Jaźnią, czy współpracując z nią, kontynuować pełne dynamiki życie samodzielnie.<br />
Przy podejmowaniu tej decyzji, otrzymałem wskazówki..<br />
Tematem tego eksperymentu jest  zdobycie przez każdego z nas takich wskazówek, wyjaśnień, co mamy robić i po co to wszystko.<br />
Jaki sens ma nasze życie i jak powinien przebiegać  proces naszej integracji z Bogiem☺</p>
<p>Nie zapominajmy, ze  koncentracja w medytacji myślą na zagadnieniu, również nas zaprowadzi do upragnionego miejsca,-to droga na skróty.<br />
Nie jest konieczne przebywanie poza ciałem fizycznym, by dokonać najdalszej podroży.<br />
P udanym eksperymencie , podzielimy się wnioskami, spisując drogę jaka wybraliśmy, by dotrzeć w głąb siebie.<br />
*<br />
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=vGVpdN404pI&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=vGVpdN404pI&amp;feature=related</a></p>
<p><strong>Relacje:</p>
<p>Zbyszek:</strong></p>
<p>Znajomek Wolfgang, zobaczył siebie z boku. Wyciągnęło go z ciała i  mógł zobaczyć swoje zachowanie z zewnatrz. Podglądał ciapowatego faceta,  rozpychającego się łokciami, mającego do każdego pretensje. Zrobiło to  na nim niezwykle wrażenie, gdyż po raz pierwszy, nabrał do siebie  takiego dystansu. Innym razem rozegrała się mu przed oczyma  skomplikowana wizja. I tym razem  rozdzielił się na części. Obrazy  układały się w niezrozumiały dla niego związek. Wysunęło go z jakiegoś  obrazu, wprost na paletę farb, przekręcając po chwili mu rożne plany, w  których się jednocześnie obserwował. W wizji, było tyle dynamiki, ze się  pogubił. Miała zapewne połączenie z drzewem kabały, którym się  interesuje.</p>
<p>*</p>
<p>Conchita wspominała mi raz, ze postrzegała siebie również z innej  perspektywy, jakoś z góry. Była trochę rozczarowana, gdyż w przygodzie,  poza akcja, nie towarzyszyły jej jakieś niezwykle zmiany stanów  świadomość. Innym razem, coś wspominała o wysokich lotach po niebie,  stosując zalecenia buddystów.</p>
<p>Obiecała opisać  swoje doświadczenia.</p>
<p>*</p>
<p>Herbina napomknęła, ze gdzieś w głębi niej samej, są jakieś elementy,  które czekają na jej myśli. Pytała wtedy o rady. Co robić w życiu?</p>
<p>.Wyszło jej , ze jest dynamicznym elementem w 3 D,którego posunięcia  obserwują jakiejś jej inne części.</p>
<p>Mnie  wetknęło do samochodu. Obserwowałem z góry jak jadę po śniegu,  gubiąc co rusz kontrole nad autem. Przykład był dosyć prosty i dotyczył  paru sytuacji z mojego życia. Właśnie wtedy ślizgałem się przez nieuwagę  na ulicach w aucie. Gdy spytałem, kiedy ONI ingerują we mnie i jak to  się czuje, to przypomniały mi się chwile, w których to się działo.</p>
<p>Rozróżniłem wtedy bezpieczna ingerencje z od wnikających we mnie  części rożnych napotkanych ludzi. Przy ingerencji z dysku zyskiwałem a  przy tej drugiej trafiały mi się zaburzenia woli i inicjatywy.</p>
<p>*</p>
<p>Innym razem obudziłem się w nocy na rurze, łączącej dwie wielkie  płaszczyzny, przytroczone na jej końcach. Jedna twarda, druga rozmazana.  Gdy się cieszyłem szaleństwem, to zepchnęło mnie na dol. Po krótkim  locie, zawiesiłem się w pomieszczeniu bez podłogi, na wprost białych  tablic, napiętych białym płótnem,- blejtramów. Ach, mam malować teraz?</p>
<p>Nie kojarzyłem wtedy żadnego związki z naszym eksperymentem. Budząc się zadałem kolejne pytania. Wtedy ponownie wylądowałem przed ta dziwna rura.  Przeistoczyła się w igle i wbiła w jedna z płaszczyzn. Wtedy wizja stalą się dla mnie zrozumiała.</p>
<p>Parę dni później, Wolfgang znalazł grafiki drzewa życia ( kabala) wspaniale ilustrujące tą moją  przygodę, z ta niezwykłą rura.<br />
<a href="http://www.mu6.com/kabbalah.html">http://www.mu6.com/kabbalah.html</a></p>
<p>*</p>
<p>Pojawiam się w pyle kosmicznym. Dobra widoczność. Pytam o dysk. Ktoś  korzysta z mojego ciała , przejmując nad nim kontrole. Jak siewca,  rozrzuca świecące ziarna w pyl gwiezdny. Obserwuje z boku jego ruchy, są  szybkie, koncentruje się na treści przekazu, tracąc dostrojenie do  widocznego.</p>
<p>JEST TAK.</p>
<p>Pośród pulsującej i falującej paroma kolorami energii, świeci silne  źródło światła.</p>
<p>A MY CHCEMY TAK.</p>
<p>Na peryferiach tej falującej substancji, zaczynają iskrzyć punkty.</p>
<p>Dlaczego nie reagują na przewodników zmarli?</p>
<p>Wyszło tak, jak by istoty z planu przyczynowego, nie dysponowali  ciałem mentalnym, nie mogąc tym samym wizualizować myśli w astralnym  planie. Doskonali, pozbawieni ego.</p>
<p>Ach ,wiec naszym prawdziwym ciałkiem jest ciało przyczynowe, a te  pozostałe dostajemy od rodziców?</p>
<p>Umieranie ciągnie się do mentalnego planu?</p>
<p>To by znaczyło, ze bez żywych nie da się wyciągać zatwardzialców, bo  nie ma jak się z nim porozumieć?</p>
<p>A co zrobić, by zoptymalizować skuteczność odzyska?.</p>
<p>Przypomniałem sobie uniezależniające się moje ciało astralne w czasie  odzyskań. Wykonywało ono niezależne ruchy,  jakby sterowany przez  kogo.Przy mojej malej swiadomosci w eksploracjach, dawało się to  doskonale zrobić. Nie protestowałem przecież wtedy, stajać się raczej  obserwatorem rozgrywającej się akcji.</p>
<p>A jak to robicie?<br />
<strong>*<br />
Rugwa </strong><br />
09.03.2010 &#8211; 23:13</p>
<p>Ciekawy temat Zbyszku, najbardziej interesujący ze wszystkich, w jakich miałam okazję brać udział. Często sama pytam swoją Wyższą Jaźń o różne sprawy &#8211; zawsze dostaję odpowiedzi, robię to najczęściej w stanie medytacyjnym &#8211; odpowiedzi pojawiają się same &#8211; coś na zasadzie wewnętrznego dialogu. Zadaje pytanie, a potem sama sobie na nie odpowiadam wewnętrznie, nie wymyślam odpowiedzi &#8211; samo zadanie pytania powoduje ogarniające mnie zrozumienie i świadomość postawionego przeze mnie zagadnienia.<br />
Bardzo interesuje mnie ten temat z perspektywy jednostki wypuszczonej przez WJ w celu badania &#8220;nieznanego&#8221;. Lubię takie eksperymenty, ale faktycznie nie kleją się coś one za bardzo. Możliwe, że powodem jest nieobecność fizyczna, bo choć to nie istotne w efekcie, to czasami bardzo motywuje. Raz na jakiś czas przeprowadzamy z Draqiem podobne eksperymenty, siedząc np. na sąsiadujących ze sobą fotelach i przyznaję, że bezpośredni fizyczny kontakt i późniejsza możliwość natychmiastowej wymiany doświadczeniami jest wygodniejsza niż pisanie postów <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
W każdym razie popieram temat i zachęcam każdego, bez wyjątku, żeby chociaż spróbował, bo naprawdę warto.</p>
<p>pozdro ziomy<br />
*<br />
<strong>pływak </strong><br />
10.03.2010 &#8211; 11:31<br />
I ja w temacie dodam, że to bardzo ambitny eksperyment. Próbowałem kilkakrotnie przebić się do swojej wyższej jaźni, chyba ma to coś wspólnego z Ja-Tam R. Monroe&#8217;a, którego akurat &#8220;wkuwam&#8221;. Zazdroszczę mu jak bardzo daleko się przedostał i cały czas pisze o pracy z lewą półkulą mózgową. A więc na niej powinniśmy się skupić. Proponuję zacząć od tego, że koncentrujemy się najpierw na sobie tzn. innych uczestnikach tego programu. Czas nie ma tu znaczenia, bo w WJ nie istnieje (przynajmniej w naszym pojęciu), a więc wystarczy, że każdy oderwie się od ciała fizycznego i kieruje na wyższe wymiary. Ci, którzy potrafią przebić się wyżej zabierają ze sobą tych &#8220;słabszych&#8221;, to może się udać, pod warunkiem, że wszyscy zmierzają w jednym kierunku. Pamiętajmy, że napotkane Istoty są częścią naszego JA a światy niefizyczne, w jakich się znajdziemy, istnieją poza naszą jaźnią, więc możemy tam się spotkać. Mnie udawało się czasami bywać w innym czasie, chociaż tylko na krótko i nie potrafiłem zweryfikować ani gdzie byłem ani w jakim czasie. Widziałem budowle, których nie znam, spotykałem ludzi. którzy są mi nieznani, coś z pogranicza deja vi!<br />
Tak, poszpiegujmy trochę, może nic nie zmienimy ale się dowiemy. Dla mnie to zawsze krok bliżej do prawdy.</p>
<p>*<br />
<strong>ajzis26</strong><br />
11.03.2010 &#8211; 21:45<br />
Świetny pomysł Zbyszku! Mnie również zainteresował ten temat, i oczywiście wezmę udział w tym eksperymencie. Ostatnio mam coraz lepszy kontakt z WJ więc mam nadzieję, że ten eksperyment będzie owocny, tylko przydałoby się więcej chętnych:) Pozdrawiam!<br />
*<br />
<strong>SORROW </strong><br />
14.03.2010 &#8211; 07:03<br />
Jakieś efekty ?<br />
Wydaje mi się,że poprzeczka poleciała zbyt wysoko .Wystarczy spojrzeć kilka postów wstecz &#8211; trudne tematy .Odzyskiwanie, szukanie aspektów&#8230;<br />
Ludziska wystraszyły się i pouciekały, a eksperymentuje raptem 3 userów .</p>
<p>Przypomina mi się,jak działaliśmy w grupie &#8220;&#8221;AP&#8221;" (hehehehe, kłótnie o członkostwo <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  też temat eksperymentów umarł w jakiś dziwny sposób .<br />
TEraz można też poczytać listy z grupy dyskusyjne ONEIRO &#8221; , fajna sprawa szczególnie archiwalne , bo aktualne wpisy są sporadyczne , częściej ludzie pytaja,niż radzą coś .Energia ucieka ? Przed 2012 potrzeba jej więcej -rozwijajmy się !<br />
*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
14.03.2010 &#8211; 19:29<br />
Myślę, ze inicjatywa wkrótce padnie.Sam ciągnę na ostatnim gwizdku.<br />
Nie martwię się jednak. Kilkadziesiąt osób się wyćwiczyło na naszych eksperymentach. Mamy dokumentacje z AP, można ściągnąć z mojego bloga..Czytało już je tysiące ludzi:)<br />
Nikt, starym weteranom, doświadczenia już nie odbierze. Przyjdzie czas , ze otworzą sami gęby, wtedy będzie znowu głośno.<br />
Mam już parę relacji od ludzi. Nie chce im się pisać i opowiedzieli swoje historyjki tel.<br />
Do tej wyższej jaźni nie trzeba oobe, tylko się wsłuchać, co nam gada w głowie. A wiec łatwe ćwiczenie. Co, znowu spisywać? Jak podsłuchiwać?<br />
Przecież każdy słucha, co mu w głowie buczy. Damy rade, zobaczysz.<br />
*<br />
<strong>Dzyeson </strong><br />
15.03.2010 &#8211; 12:51<br />
Dobra , to może ja. Opiszę kontakty z wyższą jaźnią podczas medytacji ,a nie jak do tej pory podczas LD/obe. Zaznaczam że fazy te miałem zanim rozpoczął się eksperyment. Pierwsza z nich: Leżę , medytuję , nie myślę o niczym . Po pewnym czasie pomyślałem ze zadam jakieś pytanie , mimo że przecież medytacja polega na całkowitym wyciszeniu. Pytam się w myślach co mam robić. Po chwili usłyszałem głos:Marcin , rób co chcesz , wyrażony jakby z lekką pretensją. Druga inna faza , sporo lepsza to: Medytuję nagle się wyłączam i czuję jakbym się podpiął pod jakąś kobietę. Ona mnie jakby napędza , jest moim źródłem , widzę w czerni jakąś niebieską plamę i wyczuwam że to ta kobieta. Dlaczego napisałem , że mnie napędza? bo uderzałem młotkiem , który mocno zniekształcony wyrastał jakby z tej plamy. Wygląda na to że jestem tylko jej narzędziem , ona ma nade mną władzę , robię to co ona chce. Ona mnie napędza , daje mi energię, potem dopiero ja uderzam. Po pewnym czasie zauważam , że to ja jestem tym młotkiem! Jestem narzędziem już właściwie dosłownie. No tak , przecież od początku ten młotek wyrastał z plamy a ja go nie trzymałem , plama ładowała młotek , który następnie wystając mocno z plamy uderzał. Podobnych faz miałem jeszcze kilka , nie wiem czy dalej pisać<br />
*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
16.03.2010 &#8211; 00:53</p>
<p>Po krótce opiszę, co zobaczyłam w swoich medytacjach, których na temat eksperymentu przeprowadziłam 2 sztuki.<br />
Za każdym razem na moje pytanie odnośnie mojej duchowej tożsamości dostawałam wizerunek lwiego samca, w każdej z możliwych postaci, i pluszowego, i groźnego, i nawet króla lwa <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Natomiast, kiedy spytałam się Wyższą Jaźń o jej tożsamość, zobaczyłam gigantyczną meduzę, zawieszoną w kosmicznej przestrzeni. Z meduzy tej wyłaniało się mnóstwo macek, a jedną z nich byłam ja &#8211; zrozumiałam, ze jest to moja projekcja Dysku/WJ. Nie podobała mi się za bardzo ta wizja, ale mimo tego ogarnęło mnie niesamowite uczucie tęsknoty i miłości, przez co zachciało mi się płakać. Zobaczyłam jak wszystkie macki meduzy wracają do jej środka, po czym nie zostaje ani jedna z nich. Moja macka schowała się jako jedna z pierwszych i zrozumiałam, że być może jest to moje ostatnie ziemskie życie. Gdy wszystkie macki schowały się meduza spłaszczyła się i przybierając kształt dysku wystrzeliła jak smuga światła w czarny kosmiczny bezkres. I tyle ją widziałam&#8230;<br />
Gdy pytałam się o moją &#8220;drogę życiową&#8221; widziałam kwiaty: ciemno-różowe tulipany i jasne róże, towarzyszyła mi jakaś kobieta chyba &#8211; nie była to wyraźna wizja. Zobaczyłam też Draqa, a potem Zbyszka, zapadającego się w czerni coraz niżej i niżej. Ja zapadałam się razem z nimi, to znaczy każde z nas zapadało się oddzielnie, ale każdy w tym samym kierunku. Zrozumiałam, że cele każdego z nas w tym życiu były/są podobne &#8211; każde z nas w pewien sposób miało sięgnąć dna, doświadczyć przykrych rzeczy. Temu obrazowi nie towarzyszyły żadne dźwięki tylko bardzo przykre uczucia, które przetłumaczyć na język ludzki mogę tylko tak: trzeba uświadomić sobie, że osiągnięcie dna nie jest możliwe, można się zapadać w nieskończoność cierpienia i nigdy nie osiągnąć kresu; jednak nieważne jak głęboko się zejdzie &#8211; w każdej chwili można natychmiast zmienić swoje położenie na pełne szczęścia i radości. To zapadanie się w czarną otchłań było jakby symbolem mojej drogi wyjściowej w tym życiu &#8211; przynajmniej tak to odebrałam. W każdym razie to uczucie złożyło się na moje późniejsze przybicie.</p>
<p>Słyszałam też głos, który nakazywał mi wypowiedzieć słowo: KIMERT. Wypowiedzenie tego okazało się niesamowicie trudne, tak jakbym blokowała się za każdym razem gdy chciałam to wypowiedzieć. Również moja energia za każdą próba wypowiedzenia KIMERT wznosiła się lekko w górę i tak jakby nie mogła przepchać się dalej. Znowu zaczęłam widzieć lwy i teraz to one wypowiadały to dziwaczne słowo &#8211; ale jazda:D WYPOWIEDZ TO, WYPOWIEDZ SWOJE PRAWDZIWE IMIĘ &#8211; mówił do mnie lew. I wypowiedziałam w końcu nieśmiało, licząc na jakiś cud, ale&#8230;kompletnie nic się nie stało&#8230; Tylko później po medytacji byłam jakaś smutna i przybita&#8230;<br />
Pojawiały się przed moimi oczami również obrazy z mojego dzieciństwa, ukazujące przede wszystkim moje zabawki, o których istnieniu zapomniałam całe wieki temu.<br />
I to na razie tyle od rugwy, yo<br />
*<br />
<strong>Zbyszek</strong><br />
 16.03.2010 &#8211; 22:04</p>
<p>Znalazłem bardzo udany grafik dymensji, niestety po angielsku. Najlepszy na jaki natrafiłem:)</p>
<p>The Absolute (Dynamic Membrane)</p>
<p>http://www.mu6.com/kabbalah.html</p>
<p>Miałem parę przygód, wizualizacje związku z W:J. Ale niczego konkretnego mi nie wniosły. U znajomych było podobnie. Postrzegali jedynie siebie z innej perspektywy:)<br />
Szukamy dalej<br />
*<br />
<strong>tom </strong><br />
16.03.2010 &#8211; 22:29</p>
<p>Wszędzie ten motyw macek jak od ośmiornicy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Kolorowe przeróżne, cieniutkie, począwszy od rozgraniczeń w atomach, w organach ciała, osobowej psychice, idąc w głąb, macki stają sie coraz grubsze, przechodzę przez świadomość grupy, coraz głębiej coraz grubsze, coraz mniejsze rozróżnienie macek, płynne przejścia z grup świadomości, królestwo roślin, zwierząt i głębiej i głębiej, cała materia ożywiona, macki coraz grubsze i jednolitsze, dalej płynne przejście w materie ogólno-pojętą, i wgłąb coraz grubsza materia, coraz szersza świadomość, ujednolicona, zdaje się końca nie mieć, dociera do dziwnej pustki oplatającej całość percepcji, odczuć.<br />
‚<br />
<strong>ajzis26 </strong><br />
17.03.2010 &#8211; 20:37<br />
Witam! W niedziele nie udało mi odpowiednio nastroić, ale następne dni eksperyment powtarzałam regularnie. Nie wiem czy cokolwiek z moich wizji można odczytać, trochę to głupie i długo zastanawiałam się czy warto w ogóle to opisywać. Pierwsze co mi przyszło na myśl to rok 2012 zapytałam się jaki będzie. Chyba intensywnie myślałam o tym roku, bo po czasie dostałam odpowiedz w postaci liczb. Jako pierwsza ukazała mi się liczba 2160, od razu ją zapisałam. Nie wiem co to oznacza, próbowałam odczytać znaczenie tej liczby, rozkładając ją na czynniki pierwsze ale nic mi konkretnego nie wychodzi. Tej samej nocy miałam sen, że uciekam przed wodą. Kolejnej nocy zapytałam się o nasz cel i znowu ukazała mi się liczba,ale tym razem 2592 i chyba na końcu było 0 ale nie jestem pewna, ta liczba wyłoniła się z ciemności tak jakbym oglądała film 3D mogłam ją oglądać z każdej strony, to było niesamowite. Żadnego skojarzenia nie mam z tą liczbą więc może to mój wymysł. Próbuję nadal. Pozdrawiam!</p>
<p>Ja nadal chcę uczestniczyć w eksperymentach, więc się nie poddawajcie!<br />
*<br />
<strong>Dzyeson</strong><br />
z tym drzewem miałem kiedyś niezłą fazę. LD i pytam się napotkanych ludzi o tym jak kiedyś Żydzi mieszkali w Polsce. kiedyś się tym interesowałem. Był ze mną NP , byliśmy na jakiejś wsi i pytaliśmy miejscowych o Żydów. Śmialiśmy się z ich sposobu gadania i wyrażanych przez nich pogłodów (delikatnie mówiąc niezbyt miło ich wspominali). Potem poprosiłem tego NP zęby mi dał jakiś dowód na to, ze pozyskuję prawdziwe informacje i ze naprawdę obcuję z nim. Za jakieś kilka sekund ujrzałem wielkie , grube drzewo wokół którego tańczył Żyd. Śmiesznie to nawet wyglądało. Nie śmiesznie było z rana , kiedy w google wpisałem hasło: Żydzi a drzewo , okazało się że Drzewo jest świętym symbolem Izraela. Wstrząsnęło mnie to mocno. Później dowiedziałem się o Kabale i jego związku z tym drzewem i o związku tego wszystkiego z ezoteryką. Może specjalnie ukazało mi się te drzewo , ze względu na moje ezoteryczne zainteresowania , a może chodziło o to że tak naprawdę my wszyscy mamy wiele wspólnego z tym drzewem , a może ja w poprzednim wcieleniu miałem jakiś związek z kultem Kabały czy po prostu z kultem religii żydowskiej. nie wiem sam tego wszystkiego , ale skądś zainteresowania Żydami się wzięły&#8230;&#8230;<br />
*<br />
<strong><br />
Zbyszek	</strong><br />
Podobne grafiki robiliśmy z Wolfgangiem, przypominały one jednak bardziej amfiteatr i odnosiły się do strasznej choroby cialkofreni.Tradycyjne rysunki kabały męczyły mnie swoim geometrycznym układem. przerysowana idea w 3D na płaskim papierze.<br />
Patrze jednak na nią z wielkim szacunkiem, gdyż jest wspaniałą próbą usystematyzowania całości planów świata do kupy.<br />
Nie uwzględnia wypieranek ciałek, oraz masy wielu innych, peryferyjnych zjawisk, które my borujemy. Malujmy dalej to drzewo życia, doklejać kolejne gałęzie, lub wymieńmy roślinę na coś bardziej trafnego.<br />
Na tym rysunku, dobrze widać jak się warstwy kończą. Sunąc jaźnią do górnego jajka ( najdalsza z najdalszych podroży) tracimy warstwy świata. Wywołuje to zmianę stanów swiadomosci, gdyż w drodze do Boga, Emitera, tracimy substancje w której możliwe jest wytwarzanie danego cielska.<br />
Nie uwzględnia, dostrajania swiadomosci do rożnych planów jednocześnie, ale przecież to tylko rysunek, wizualizacja grubej idei na cienkim papierze:)<br />
Mnie zastanawia ciągle niechęć do badania stanów swiadomosci. Ludzie koncentrują się na górnych elementach rysunku, na Bogu, a olewają całkowicie dolne schodki. Ba, nawet drą psy na badaczach, bo to okultyści.<br />
Nie jest łatwo na tym świecie:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/wyzsza-jazn-3_2580.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Intuicja</title>
		<link>http://cialka.net/intuicja_2508.html</link>
		<comments>http://cialka.net/intuicja_2508.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 22:23:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Herbina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2508</guid>
		<description><![CDATA[1.-Herbina ( spadające drzewo)
2,- Zbyszek ( elektryczna piła)
3,- Raziel    (schody)

*
Herbina nadesłała:
1,- Rozmawialiśmy jakiś czas temu o ostrzeganiu przez intuicje.  Zadzwoniłeś do mnie akurat wtedy, gdy jechałam do Gösweinstein, gdzie coś właśnie takiego mi się przydarzyło. Niedawno odwiedziłam tamte miejsce.  Choć pora roku jest teraz inna, to  zrobiłam przy okazji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>1.-Herbina ( spadające drzewo)<br />
2,- Zbyszek ( elektryczna piła)<br />
3,- Raziel    (schody)<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-004.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-004-300x225.jpg" alt="" title="Gösweinstein-004" width="300" height="225" class="alignleft size-medium wp-image-2513" /></a><br />
*<br />
Herbina nadesłała:<br />
<strong>1,- </strong>Rozmawialiśmy jakiś czas temu o ostrzeganiu przez intuicje.  Zadzwoniłeś do mnie akurat wtedy, gdy jechałam do Gösweinstein, gdzie coś właśnie takiego mi się przydarzyło. Niedawno odwiedziłam tamte miejsce.  Choć pora roku jest teraz inna, to  zrobiłam przy okazji kilka bardzo malowniczych zdjęć,<br />
Parę lat temu, wybrałam się do tej malej, uroczej miejscowości, która wymienili Bludorf i Fosar w swojej książce<span id="more-2508"></span> na temat Leylinien &#8211; czyli linii, które są liniami siły naszej planety , chyba nawet można je porównać z meridianami w ludzkim ciele, w miejscach gdzie się krzyżują, energia jest najsilniejsza.<br />
Takie skrzyżowanie tych linii znajduje się właśnie w Gösweinstein, jak pisali B. i Fosar, tam łatwiej jest uzyskać świadome sny ( co mogę potwierdzić).<br />
Pojechałam tam wtedy, aby wrócić do &#8220;swojego centrum&#8221;, to był dobry pomysł, bo tam łatwo wejść w medytacje.<br />
Któregoś dnia, wybrałam się tam w miejsce, gdzie są piękne widoki, wiedziałam co chce zobaczyć. Idąc tam, zatrzymałam się w pewnym miejscu , skąd można było popatrzeć w dol, na drogę, na której jest ruch samochodowy.<br />
Byl piękny, letni dzień.  Poza tym, ze było pięknie, to było jeszcze jakoś dziwnie. Ta &#8220;dziwność&#8221; polegała na tym, ze miałam wrażenie, ze wszystko jest jakieś wyraźniejsze, wszystkie moje zmysły działały tak mocno świadomie jak w świadomym śnie. Usiadłam na ławce w miejscu, gdzie się zatrzymałam i postanowiłam trochę poczytać (zdj.nr 004) zanim pójdę tam, dokąd chce iść.<br />
Książka, którą właśnie przy sobie miałam, dotyczyła świadomego śnienia, autorem której są Bludorf i Fosar (&#8221; Spektrum der Nacht. Gut schlafen &#8211; klar träumen&#8221;). W książce znajdowała się karteczka do testu śnienia, na której był napis &#8221; Czy ja śnię?&#8221;. Zamykałam mocno oczy i otwierałam je, ale nic się nie zmieniało, dalej wszystko było nadzwyczaj wyraźne.<br />
Wydało mi się to zabawne, bo to dziwne działanie moich zmyslow powodowało, ze czułam się jak w Ld. Po chwili, przyszedł jakiś człowiek, usiadł obok mnie i zapytał co czytam i czy to ciekawe, powiedziałam w kilku zdaniach o co chodzi, powiedział, ze nie wierzy w sny i nie wierzy, ze mogą być świadome, odpowiedziałam, ze nie leży w moim interesie przekonywanie go o tym, z mojego doświadczenia wiem, ze coś takiego istnieje, a jeżeli on nie chce tego doświadczyć ani w to wieżyc to jego sprawa.<br />
Człowiek ten był zaskoczony taka moja reakcja, chyba myślał, ze będę z nim dyskutować , ale ja chciałam , żeby sobie już wreszcie poszedł, nie po to tam przyjechałam żeby poznawać ludzi. Wreszcie facet wstał, stanął z prawej strony ławki, popatrzył w dol, po czym się pożegnał. Ucieszyłam się, ze poszedł i już zamierzałam iść tam, dokąd chciałam; chciałam przejść przez pewne miejsce- to skala , która wygląda jak brama.( zdj. nr 0014)<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-014.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-014-150x150.jpg" alt="" title="Gösweinstein-014" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-2515" /></a><br />
Wstałam ,ale nagle ogarnęły mnie myśli, żeby stanąć tam, gdzie stal ten człowiek i popatrzeć z jego perspektywy.<br />
 Nie zamierzałam tego robić, chciałam jak najszybciej  już iść.<br />
Myśli dotyczące tego, abym jednak stanęła tam, gdzie stal ten mężczyzna, były coraz bardziej natrętne. Ciągle się im opierałam, zrobiłam nawet dwa kroki w kierunku, w którym zmierzałam, myśląc ze to jest jak jakieś natręctwo, które zalicza się do skrzywień psychicznych, pomyślałam, ze nie będę się takim głupotom poddawać. Ale to, co działo się w mojej głowie, a konkretniej zlokalizowałabym to nad moja głową, to było jak by się tam coś trzepotało niecierpliwie i uparcie, niemal silą zmuszając mnie do reakcji.<br />
Było to tak natrętne, ze pomyślałam: &#8221; &#8211; no dobrze, stanę tam i będę miała święty spokój&#8221;.<br />
Tak tez zrobiłam, stanęłam w miejscu, gdzie poprzednio stal ten człowiek , popatrzyłam w dol. (zdj.nr 005)<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-005.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-005-150x150.jpg" alt="" title="Gösweinstein-005" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-2517" /></a><br />
Postałam chwilkę, wtedy to natręctwo nad moja głową zelżało, co przyrównałabym do czyjegoś uspokojonego westchnienia ( choć nie słyszałam tego, to nie były glosy , to były informacje jakby telepatyczne).<br />
Ja tez odetchnęłam z ulga i poszłam wreszcie tam, dokąd chciałam.<br />
Szlam tak sobie i gdy zaczęłam już powoli schodzić po pierwszych kamiennych schodach to rozległ się wielki huk. Mój zmysł słuchu najwyraźniej nadal był tego dnia nadwrażliwy ( tak jak wzrok) . Parę kroków przede mną, spadło uschnięte drzewo, roztrzaskując się z wielkim hukiem o kamienne schody, wszędzie spadały odpryski suchego drewna. (zdj.nr 006 i 007)<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-006.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-006-150x150.jpg" alt="" title="Gösweinstein-006" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-2518" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-007.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/03/Gösweinstein-007-150x150.jpg" alt="" title="Gösweinstein-007" width="150" height="150" class="alignleft size-thumbnail wp-image-2519" /></a><br />
Zrobiłam kilka kroków w tył, obserwując cale zjawisko, aż wszystko ucichło.<br />
Wtedy dopiero dotarło do mnie co się stało; gdyby nie te natrętne myśli zmuszające mnie wcześniej do zatrzymania się to  na bank znalazłabym się pod tym spadającym drzewem.<br />
Podziękowałam w myślach temu czemuś, co zadało sobie tak wiele trudu, aby mnie zatrzymać i wzięłam sobie na pamiątkę odłamki tego drzewa, mam je do dziś na parapecie , maja mi przypominać, ze czasem warto posłuchać tego,czego nie widać i nie słychać a co chce coś przekazać.</p>
<p>*<br />
<strong>2.- Zbyszek</strong></p>
<p>Również miałem  przygodę z drzewem.  Niezwykle ruchliwy znajomy, obcinał elektryczna pila , rozrośnięte drzewa przy plocie. Ciach, ciach, ciął pilą, wspaniale radząc sobie z narzędziem. Jego ruchy byle pewne. Trafiał doskonale  stalowym blatem po gałęziach, które chciał  odciąć. Przy grubszym pniaku, przycisnął pila zbyt mocno. Pien drzewa zachwiał się niebezpiecznie, schylając w jego stronę. Nie dostrzegł tego jednak, zajęty wrzaskiem piły. I jeszcze, i jeszcze, docinał natrętnie.<br />
Drzewo przekręciło się gwałtownie w powietrze, tuz przy jego brodzie, omijając o centymetr  głowę.<br />
Ha, ha  opowiadał chwilkę potem dumny z siebie. Ale jestem zwinny, w ostatniej sekundzie sie usunąłem.<br />
Ty baranie, pomyślałem sobie.<br />
Gdy zobaczyłem schylające się drzewo , to dostrzegłem ze gruba gałąź tego drzewa tkwi wrośnięta w plocie. Gdy będzie spadać, wywinie się gwałtownie, trafiając grubym pniem dokładnie w głowę niefrasobliwego drwala.<br />
Nie było zbyt dużo czasu, starczało  jednak, by wniknąć w znajomego astralnym ciałem i wyszarpnąć go do tylu. W sam raz, by uniknąć oberwania głowy.<br />
Co się wtedy stało, zapewne pytacie.<br />
Gdy się przyglądałem jak pracował znajomy, rzuciła mi się w oczy jego niezwykła sprawność fizyczna.  Z niezwykłą łatwością się  poruszał, zręcznie jak kot, balansując ciałem. Tracąc jednak cierpliwość, przestał obserwować, zagapił się.<br />
Stojąc kilka metrów od niego oddalony, miałem większe pole obserwacji i na czas dostrzegłem zagrożenie.<br />
W momencie, gdy się już drzewo niebezpiecznie wychylało, udało mi się w niego wniknąć ciałem astralnym. Podekscytowany niebezpieczeństwem, pragnąłem go ostrzec. Nie było jednak  już na to  czasu. Nie usłyszałby przecież, zajęty piłowaniem. To dodało mi skrzydeł. Pod wrażeniem chwili, wyłuskałem z siebie tyle energii, by opuścić ciało fizyczne i wniknąć w niefrasobliwego drwala. Moim pragnieniem, było go odciągnąć, za wszelka sile.  Wnikając w niego, wykonałem ruch do tylu. Jego ciało zareagowało natychmiast, na czas uciekając z pod drapieżnego drzewa.<br />
Cale zajście nie trwało dłużej niż sekundę. Skąd wiec ta moja niezwykle szybka reakcja?<br />
Starczyło mi przecież czasu, by ocenić niebezpieczeństwo, wniknąć w niego i go jeszcze odciągnąć.<br />
Jest to możliwe dzięki rożnemu odczuwaniu upływu czasu. Poza ciałem fizycznym, zjawiska materialne przebiegają o wiele wolniej. Obserwowani prze zemnie ludzie poruszają się jak w smole.<br />
Dostrojenie się do niefizycznej gęstości, umożliwia nam wykonanie wielu ruchów, gdy w tym samym czasie osoba fizyczna podniesie jedynie rękę.<br />
Czas zamiera w bezruchu, powolnieje na tyle, ze starcza nam go, by przemyśleć zagrożenie i nawet we właściwy sposób zareagować.<br />
Uzdolnione osoby, wnikają często w te plany, rozwiązując niezwykle szybko przeróżne zadania, gdy tym czasem w świecie fizycznym upłynie zaledwie bezwartościowa dla innych chwilka.<br />
Myślę, ze tak się dzieje w twórczych chwilach, gdy osoby rozwiązują w ułamku sekundy zadania matematyczne, podając  gotowy wynik. Osobom związanym z materialnym planem, pozostaje wtedy jedynie podziw i pytania.<br />
Jak on to zrobił?</p>
<p><strong>*</strong><br />
Stojąc przy szkolnej tablicy, udało mi się rozwiązać skomplikowane zadanie matematyczne w pamięć. Wpisując gotowy wynik, na końcu równania , oberwałem od nauczyciela. Przeprowadzając wywody w umyśle, uznałem to za bezsensowne, to cale dowodzenie z kreskami. Przecież to takie łatwe, kto by pisał takie bzdury, szkoda czasu na to.<br />
Gdy obliczałem z nauczycielem  na tablicy, to równanie ponownie, to stwierdziłem, ze jest jakoś niezwykle trudne i nie mogę sobie z nim teraz poradzić.<br />
Wynik był ten sam, ale rozwiązanie zajęło  nam wspólnie kilkanaście minut.<br />
Nie potrafiłem tego zrozumieć. Z taka lekkością, wcześniej w umyśle kluczyłem po zakamarkach, wyciągając logiczne konsekwencje a teraz nie potrafię utrzymać w pamięci paru liczb i przeprowadzić na nich  działań.<br />
Gdy się im w domu przyjrzałem, to okazało się, ze zadanie było zbyt skomplikowane, bym potrafił je w ogóle rozwiązać.</p>
<p><strong>*</strong><br />
Znajomi wsiadali do samochodu. Burzliwe pożegnanie, zapomnieli zwrócić uwagę  na ulice , wyjeżdżając z parkingu tyłem. Samochód już ruszył, wprost pod nadjeżdżające szybko auto. Stojąc na zewnatrz, z łatwością to dostrzegłem . Stój krzyczę w umyśle!<br />
 Kierowca nie reagował.<br />
Emocje chwili: strach , panika i bum,-  wypadło coś ze mnie, wnikając w auto, wprost w kierowce z łomotem. Stój wrzeszczy mu do ucha.<br />
On wcisnął hamulec bezwiednie, jak szaleniec i spojrzał na mnie zdziwiony przez szybę. Zgrzyt hamulców i auto się zatrzymało. Wyszli z tego bez szwanku. Czy by sam dostrzegł niebezpieczeństwo, zajęty pożegnaniem?</p>
<p><strong>*<br />
3,- Raziel</strong></p>
<p>01.03.2010 &#8211; 22:37<br />
Dobra, to ja wam opowiem jedną z moich własnych niezwykłych (w moim odczuciu) historii. Prosto z mojego życia. W końcu o tym jest ten temat.</p>
<p>Miałem jakieś 7-8 lat. Mieszkałem wtedy w domu, który w owym czasie był w trakcie wykańczania. Schody prowadzące na pierwsze piętro wyglądały tak, że pomiędzy stopniami była spora przestrzeń, a stopnie były zrobione po prostu z desek i w momencie postawienia stopy, ta deska potrafiła mocno się odchylić. Mało tego. Balustradę również stanowiła deska, a pod nią &#8211; nie trudno się domyślić &#8211; również goła przestrzeń. Jeszcze wspomnę że obok schodów prowadzących w górę znajdowały się poniżej schody prowadzące do garażu (betonowe). Także dość ekstremalne warunki panowały w czasie wchodzenia (i schodzenia) <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Podczas jednej z moich wędrówek po schodach, gdy znajdowałem się w połowie drogi na półpiętro, moja mama coś do mnie krzyknęła będąc jeszcze w garażu i nie mogłem dosłyszeć co takiego chciała mi przekazać. Więc aby móc lepiej ją słyszeć, wychyliłem głowę pod balustradą. W momencie gdy to zrobiłem zdradliwy stopień pod moją stopą zachwiał się, a ja straciłem równowagę i zacząłem lecieć głową w stronę schodów prowadzących do garażu. Od tego momentu tak jakby czas stanął w miejscu. Pamiętam jedną moją milisekundową myśl, w której leżałem połamany na betonowych schodach, lecz ku mojemu ogromnemu zdumieniu ten scenariusz nie zaistniał. Moja ręka w tym ułamku sekundy powędrowała &#8211; jakby kierowana przez COŚ &#8211; na balustradę i zacisnęła na niej mocno dłoń. Dzięki temu udało mi się złapać równowagę i odchylić się z powrotem, a serce waliło mi jak młot przez co najmniej godzinę od tego zdarzenia.</p>
<p>Za każdym razem kiedy sobie to przypominam, to wspomnienie jest tak samo żywe jakbym to przed chwilą przeżył. Do tej pory nie mogę sobie jednoznacznie wytłumaczyć tego co się wtedy stało, tzn. chodzi mi przede wszystkim o rękę nad którą COŚ przez chwilę przejęło władzę.<br />
Kiedy opowiedziałem to mojej ciotce, która przeżyła coś podobnego, ale w innej scenerii <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> , to stwierdziła że to ingerujący w moje życie anioł <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Tylko dlaczego miałby interweniować? Czy to miał być jakiś punkt zwrotny w moim życiu?<br />
Wiele pytań i zero konkretnych odpowiedzi :///</p>
<p>Jakkolwiek by tego nie nazwać, to w moim odczuciu to było niezwykłe <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  </p>
<p><strong>*<br />
Robert A. Monroe &#8211; Nauka na Ziemi</strong><br />
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=ETWdwsDUS2M&#038;feature=player_embedded"></p>
<p>http://www.youtube.com/watch?v=ETWdwsDUS2M&#038;feature=player_embedded</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/intuicja_2508.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Egzorcyzmy</title>
		<link>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html</link>
		<comments>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:24:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>
		<category><![CDATA[EKSPERYMENTY]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2400</guid>
		<description><![CDATA[1.- Egzorcyzmy Eugene Maurey.
2,-Relacje:Zbyszek, Ajzis26, Sosna, Sorrow, Leon, Rugwa.

*
1,- Autor spisał w tej niepozornej książeczce swoje trzydziestoletnie doświadczenia z odzyskiwań zmarłych. Z jego badan wynika , ze co 6 ezoteryk jest opętany. Nie myślcie o diabłach ziejących siarka, nasrożonych demonach, czy jakichś innych strasznych bytach. Przez nas przeprowadzane odzyskiwanie zagubionych aspektów zahaczają również o jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><em><strong>1.- Egzorcyzmy Eugene Maurey.</strong><br />
<strong>2,-Relacje:</strong></em>Zbyszek, Ajzis26, Sosna, Sorrow, Leon, Rugwa.<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli1.jpg"><img class="size-medium wp-image-2427 aligncenter" title="zmarli" src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli1-215x300.jpg" alt="" width="215" height="300" /></a><br />
*<br />
<strong>1,- </strong>Autor spisał w tej niepozornej książeczce swoje trzydziestoletnie doświadczenia z odzyskiwań zmarłych. Z jego badan wynika , ze co 6 ezoteryk jest opętany. Nie myślcie o diabłach ziejących siarka, nasrożonych demonach, czy jakichś innych strasznych bytach. Przez nas przeprowadzane odzyskiwanie zagubionych aspektów zahaczają również o jego definicji opętania. Ten niezwykły egzorcysta, skoncentrował się na osobach ze zwielokrotniona osobowością. W czasie hipnozy możliwe jest wyszczególnienie wielu osobom, nawet kilkadziesiąt rożnych ja, z odmiennym charakterem.<span id="more-2400"></span><br />
Gdy manifestowały one swoja obecność, to następowały wielgaśne zmiany w ciele gospodarza.<br />
Nagle pojawiała się w kimś cukrzyca lub alergia. Potrafił się nawet zmieniać wzrok człowieka. A wiec nie żarty z tymi zwielokrotnionymi ludźmi.<br />
Do czego zmierzam.?<br />
Sam często wchłaniałem już w siebie rożne osoby. Niektóre z nich, pozostawały we mnie trochę dłużej. Nie zawsze, od razu spostrzegałem ich obecność. Obserwowałem swoje zachowanie i zachodzące we mnie zmiany.<br />
Nie było mowy o jakichś częściach, miałem w swoim planie gości. Ba, co rusz mi się to zdarza☺</p>
<p>Myślę , ze wielu z nas ma podobne doświadczenia, nie zwracając za bardzo uwagi na swoje zmiany nastroju, czy postępowania.</p>
<p>Rozpocznijmy ćwiczenia z oczyszczeniem nas samych. Doszukajmy się w nas dołączonych rożnych czyichś elementów( programy czy energie) jak i świadomych jaźni, które zadokowały w naszym umyśle.<br />
Wspaniale ćwiczenia na samoobronne astralna☺<br />
Wróciłem właśnie z urlopu z nart. Gdy bylem zmęczony to złączyłem się z kimś w Alpach i pomknęliśmy pełni energii, beztrosko wspólnie na nartach.<br />
Po ostatnich śnieniach , Sosna wspominała o mówiących do niej glosach w realu.<br />
Czym one są i czy są dla nas niebezpieczne?</p>
<p>W tym ćwiczeniu szukamy naszych zagubionych aspektów, naszych słabości, przypominając sobie miażdżące nas chwile, w których się nieporadnie kompromitowaliśmy. Szukamy przyczyny tego zachowania i starajmy się doszukać źródła tego niemądrego postępowania. Może znajdziemy w cieniu naszego umysłu, jakieś obce Ja,- sprawce, lub czyjeś aktywującej się sugestie.</p>
<p>Wielokrotnie za naszym niezrozumiałym postępowaniem, skrywają się inni, często wolne od ciała niefizyczne jaźnie, krnąbrne , bez obaw o konsekwencji własnych czynów.<br />
Wyśledźmy ich obecność w naszym umyśle. Chwile w których robimy coś bez troski o konsekwencje, są często tym momentem, w którym musimy być szczególnie ostrożni.<br />
W tym ćwiczeniu uzdrawiamy własny umysł jak i naszych znajomych. Staramy się dociec do źródła agresji, jak i wszelkich przejawów nieporozumień.<br />
Gdy uda się nam je zwizualizować, to prosimy o opuszczenie ich naszego umysłu, czy umysłu znajomych. Przywołujemy przewodnika i prosimy go o pomoc, wyobrażając go sobie w białym świetle.<br />
Może trafimy jedynie na nasze przyzwyczajenia, z którymi się wreszcie rozprawimy.<br />
Gdy dotarłem wczoraj w zapchane we mnie miejsce, to zrobił mi się niezwykle luźno i przeżyłem najdłuższy świadomy sen jaki kiedykolwiek mi się przytrafił.<br />
Chciałbym sprawdzić naturę wchłanianych prze ze mnie jaźni. Miejsce w którym się doczepiają, jednym słowem jak to one robią i po co to robią.<br />
Pisze w pospiechu i mam nadzieje, ze czytelnie sformułowałem cel naszej wyprawy, skierowanej do wnętrza samego siebie. Na dniach spisze relacje, z moich spotkań, z zaprzyjaźnionymi jaźniami, które się o mnie otarły, proponując parę interesujących tematów pod nasze przyszłe wypady mentalne.<br />
Co jest Ważne!!<br />
Jeżeli znajdziemy coś, co nas zaniepokoi , konieczne jest poproszenie przewodnika o pomoc. Przy malej swiadomosci w eksploracjach, nie mamy wglądu w zakulisowe zjawiska. Konieczne jest odprowadzanie problemu do światła, tz, zakończenie uzdrawiania:) Wyobrażamy sobie pomocnika, stojącego obok nas, albo obok wizualizowanego aspektu, który pragniemy uleczyć<br />
Gdy to robimy, to tworzymy naładowany energia myśloksztalt, którym mogą się posłużyć wyższe byty.</p>
<p><em>Lot do własnego wnętrza w poszukiwaniu obcych bytów i zapodzianych w nas czyichś sugestii.<br />
Niedziela 22 godz, Eksperyment prowadzimy cały tydzień.<br />
Zapraszam chętnych.</em></p>
<p><em><strong>Relacje:</strong><br />
Zbyszek:</em></p>
<p><em>Szukanie znaczących dla mnie wspomnieni zajmuje mi już tydzień. Doszukałem się wiele przygód, które juz dawno zapomniałem i nie doceniałem ich znaczenia w moim życiu.<br />
Utknęły w moja pamięć, kształtując moja osobowość.<br />
*<br />
Obudziłem się w starym mieszkaniu z dzieciństwa.<br />
Ha, teraz posprawdzam co się kiedyś działo. Podchodzę do drzwi, pragnąc przez nie przeniknąć. Twarde, nie puszczają. Dotknąłem zamek, by go otworzyć, wszystko znika.<br />
Na ulicy rosną te same, jak kiedyś, przepyszne akacje. Odstraja mnie od astrala, Krotka przerwa.<br />
Czuje jak idę, w mentalnym ciele, w stronę okna zobaczyć jak się sprawki maja na podwórko.<br />
Przy samym oknie, dostrajam się ponownie do widzianego. Słyszę opiekuna. Wyciągam oczy na sznurku i przyglądam się 3 drzewom. Rozrosły się jak na filmie Awatar. Grube i przerysowane liście sięgają prawie ziemi, świecąc fluorescencyjne jak na moich obrazach.<br />
Ooo, ale drzewiska, jeszcze takich nie widziałem,- ściąga mi wzrok w stronę 3 reflektorów, zakopanych w ziemie, oświetlających konary drzew na zielono.<br />
Ktoś za plecami, zwraca mi  uwagę na te lampy.<br />
TAK.<br />
Idziemy ulica, pojawia się znajomy, stoi spoglądając w przestrzeń.<br />
Lustruje parę ulic po starym osiedlu. Dwóch chłopaków się tłucze naprzeciw posterunku milicji, jaki kiedyś prze Pilczanką.<br />
Kucając, obserwuje rozstępujący się asfalt. Wypływa z niego strumyk. Ulica pulsuje życiem, pokrywając się zielenią.<br />
Deko ciemnieje i znajduje się w jaskini platońskiej.</em></p>
<p><em>Cienie pląsają po ścianach, rejestrując rozgrywające się gdzieś zdarzenia.<br />
Dołączają do nich żmije. Te same, których się balem w dzieciństwie. Wtedy się chowały miedzy łóżkiem a ścianą. Tato mi o tym powiedział. Żartując, chciał mnie odstraszyć od wpychania tam reki.<br />
TAM NIE WCHODŹ:<br />
Ale przecież chciałem do piekła, by zobaczyć……<br />
STARCZY CI, TO CO JUŻ WIESZ.</em></p>
<p><em>Gdy się obudziłem, przypomniałem sobie, ze te 3 drzewa usiekałem za zgoda sąsiadów, bo liście okna zasłaniały. Wzdłuż całego osiedla ludzie obdzierali drzewa z kory, bo nikt ich nie chciał.<br />
Te 3 reflektory w ziemi to moje oczy, pamiętające jak je obdzierałem, pojawia się myśl w moim umyśle.<br />
*<br />
Wybrałem się do Sosny. Jej dobra znajoma spadła z balkonu. W mieszkaniu, w czasie budowy, nie zabezpieczono krawędzi.<br />
Dobrze pamięta to zdarzenie, obciążając się śmiercią przyjaciółki.<br />
Siedzimy na balkonie. No chodź, nie bój się, mowie do pojawiającego się cienia.<br />
Spadniemy razem. Unoszę się przy balkonie, zachęcając słodko do lotu z balkonu. Opiera się, nie chce, pełna obaw.</em></p>
<p><em>Spadamy, bum… rozkraczając się na chodniku.<br />
No przecież nie było tak strasznie.<br />
Cień wpada w panikę i błyskawicznie wraca do mieszkania.<br />
*</em></p>
<p><em>U znajomej tarocistki, wpadają z łomotem we mnie 3 jaźnie. Jeden się wydziera, jak  wariat. Udziela porady, bo coś tam źle robi.<br />
Gdy wykrzykiwał, milkłem, wczuwając się w jego zacietrzewienie.<br />
No dobrze , mowie do niego. Zostań sobie, ale siedź cicho, bo obciachu mi narobisz.<br />
Później wyprosiłem go, gdyż nie robił zbytnio postępów i co rusz wyskakiwał ze swoim,- jak niewyparzony..<br />
*<br />
Leże na podłodze i proszę o uwolnienie ze wszystkich bytów jakie mogą we mnie siedzieć.<br />
MÓWIŁEM BYŚ ZACZEKAŁ.<br />
Ale to konieczne, wyczytałem w książce, bo prana się mi wykończy, zabiorą mi !!<br />
NO DOBRZE.<br />
Czuje delikatne oderwanie się czegoś z pleców.<br />
Ha .myślę sobie , będę sam, teraz pożyje.<br />
Leząc, stwierdziłem , ze nie chce mi się malować, czy robić czegokolwiek.<br />
Gdzieś w umyśle drze się coś,<br />
TO JA MAM TERAZ MALOWAĆ?<br />
Ilu was tu jest?<br />
Widzę rozlazłe palety, zapchane cieknącą farba i grzęznę w niechęci do kolorów.<br />
Co ja narobiłem!!<br />
Ogarnia mnie brak zainteresowania czymkolwiek i dziwny bolesny ucisk, wiążący mnie w bezruchu.<br />
Mogę jedynie leżeć, bo nic się nie chce, brak mi energii,<br />
Eeeej, ty tam wracaj, już nie chce być sam.<br />
Ja tylko tak!!!<br />
A który objadał się wczoraj lodem przed zaśnięciem?<br />
Nie to nie ja, to on!!!<br />
A ja, którym z was jestem, pytam już trochę niepewnie. A wlasciwie, to kiedy ja jestem, poprawiam pytanie, skłonny do ugody:)<br />
Po chwili, gdy wstałem z podłogi, pulsowałem przyjemnym gorącem na całym ciele, pełen ochoty do dalszych przygód.</em></p>
<p><em>Herbina:</em></p>
<p><em>Nie wiedząc o jej sugestii, następnego dnia, stwierdziłem, ze tracę czas na malarstwie sztalugowym. Powinienem zrobić coś porządnego. Zacząć znowu porzucone malarstwo ścienne,- rozpierający mnie entuzjazm do wielkich powierzchni i zniechęcenie od przygotowanego wczoraj płótna.<br />
Ale co mam malować? Nie mam przecież teraz żadnego zlecenia, pomyślałem, odrobinę zaskoczony. Odparłem, to spontaniczne pragnienie, ożywiając ponownie zainteresowanie do tego co wcześniej zaplanowałem.<br />
W momencie , gdy Herbina płatała mi figla, to doskonale ja odczulam, wpadając w trans. Wysłałem jej potwierdzającego połączenie maila. Nie słysząc jej intencji, wyczułem jej obecność w moim pobliżu.<br />
Możliwe, ze bylem zbyt zajęty by zrozumieć wsysana przez nia treść. Uaktywniła się ona pomimo tego dzień później.<br />
Gdy dostałem od niej wyjaśnienie, roześmialiśmy się serdecznie, ze się tak nabrałem.<br />
Herbina wysłała w eter intencje, bym namawiała jej wspaniałomyślnie obraz na ścianie:)</em></p>
<p><em>ajzis26<br />
01.03.2010 &#8211; 11:18<br />
Zafascynowana podróżą do własnego wnętrza, położyłam się już po 21 i nic <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  Zasnęłam bardzo szybko może dlatego że ten weekend miałam ciężki. jednak miałam niesamowity sen, który udało mi się zapamiętać. Śniły mi się kręte schody, po których zbiegałam w dół, na dole było pełno różnych korytarzy, a ściany były w rzeźbach, piękne wyrzeźbione różne postacie ale niestety nie pamiętam jakie. Nie mogłam z tego labiryntu wyjść zaczęłam błądzić. Nie wiedziałam gdzie jestem i jak mam się wydostać na zewnątrz, zaczęłam wołać o pomoc i po chwili usłyszałam głosy. Podążałam kierunku tych głosów, ktoś mnie wołał, coś mówił był to głos bardzo łagodny i spokojny. Szkoda, że nie pamiętam treści tych słów. Udało mi się wydostać na zewnątrz, znalazłam się w bardzo pięknym miejscu, dziwne uczucie mnie ogarnęło, miałam wrażenie że to miejsce znam, i że już tam kiedyś byłam. Niestety nie pamiętam co było dalej. Dziś spróbuje jeszcze raz:)</em></p>
<p><em><strong>Sosna</strong><br />
01.03.2010 &#8211; 20:57<br />
Zasnelam dosc pozno przejeta ta podroza <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  &#8230;..<br />
Snilam piekny sen&#8230;.juz od bardzo dawna nie widzialam tak sielskiego krajobrazu&#8230;piekne laki&#8230;w porze letniego kwitnienia ,gdzie wzrokiem siegnac kolorowe trawy,kwiaty polne&#8230;wysokie po kolana&#8230;szlam,a wlasciwie brnelam w ich gestwinie&#8230;..zmierzalam gdzies(?) &#8230;nie wiem gdzie &#8230;.tylko wokol nie bylo nic innego widac jak zielen kolyszacych sie traw&#8230;.az po horyzontu kres&#8230;i szlam raz w jedna &#8230;to znow w druga strone&#8230;zawracalam &#8230;rozgladalam sie &#8230;i choc bylam usmiechnieta i wlasciwie radosna&#8230;to jednak bardzo niespokojna&#8230;..niepokoj ten przerodzil sie pozniej w lek&#8230;.a nastepnie w paniczny strach&#8230;.nie wiedzialam dokad pojsc&#8230;w ktora strone(???)&#8230;.wszedzie trawa&#8230;trawa &#8230;trawa&#8230;..zaczelam biegac &#8230;.a krajobraz zaczal sie przyciemniac&#8230;.czy nadchodzila burza tego nie wiem,nie pamietam&#8230;ale robilo sie coraz ciemniej&#8230;zaczelam biec&#8230;.poczulam wiatr &#8230;byl coraz silniejszy i wtedy pomyslalam &#8230;.&#8221; ooo Boooze zgine tu wsrod traw &#8230;i nikt mnie nie znajdzie&#8230;&#8221; &#8230;&#8230;balam sie panicznie&#8230;.<br />
&#8230;..i z takim wlasnie lekiem obudzilam sie rano&#8230;.i choc sen byl piekny w krajobrazie,to jednak pozostal niepokoj&#8230;&#8230;</em></p>
<p><em>Zobacze co bedzie dalej&#8230;&#8230;<br />
<strong><br />
SORROW</strong><br />
02.03.2010 &#8211; 07:52<br />
Hehehe, wczoraj krótkie sugestie przed zaśnięciem i w nocy masa, masa chodzenia i szukania po różnych dziwnych miejscach &#8230; Przyznać się , kto mi towarzyszył i oprowadzał <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></p>
<p><em><strong>Sosna</strong><br />
02.03.2010 &#8211; 23:46<br />
Wczoraj wieczorem sielska zielen lak zmienila sie w jakies pomieszczenie&#8230;moze mieszkanie kamienicy&#8230;nie pamietam dokladnie&#8230;.pojawily sie dwie postacie z mojej przeszlosci&#8230;.bylam swiadkiem ich dosc zazylej rozmowy&#8230;.choc tak naprawde wiedzialam ,ze jest to raczej maloprawdopodobne ze wzgledu na rywalizacje owych person&#8230;.przypatrywalam sie im z pewnej odleglosci pelna podziwu&#8230;.ale tak jak poprzedniej nocy&#8230;tak i tym razem pojawila sie jakas wewnetrzna obawa,lek przed tym ,co moze wyniknac z dialogu znajomych&#8230;.bojac sie coraz bardziej ,zatapialam sie w rosnacy na moim ciele pulower&#8230;byl coraz szerszy i dluzszy&#8230;jakby ktos na mnie konczyl robotke reczna ,dorabiajac coraz to wiecej &#8230;.olbrzymi golf przyslonil mi twarz pod same oczy ,tak ze moglam jedynie zerkac znad jego fald co sie bedzie dalej dzialo&#8230;..<br />
&#8230;.obudzilam sie &#8230;.nic wiecej nie pamietam ,a jak sama &#8220;klasyka gatunku &#8221; podpowiada,jestem babsko -ciekawa:) &#8230;.wiec &#8230;.nie pozostaje mi nic innego ,jak poplynac w glab siebie ponownie..:)</em></p>
<p><em><strong><br />
Zbyszek</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 08:25<br />
E, znowu się podpięłaś do moich symboli. Przecież wczoraj rozmawialiśmy długo o wypadku z balkonu. Dlatego pewnie ten sweter.<br />
Dostałem niedawno wielgaśny sweter, ręcznie robiony, od teściowej, biały z grubej wełny. Gdzieś w środku siebie wierze, ze on mnie osłania, bo strasznie ciepły. Właśnie przedwczoraj zona go wyprała i powiesiła w ogrodzie na noc.<br />
Gdy zobaczyłem go rano zamarzniętego, ze stwardniałymi rękawami , to aż coś we mnie zakipiało z rozpaczy.<br />
Tak spontaniczne reakcje unaoczniają mi, pielęgnowane prze ze mnie symbole. Na imprezkach ze znajomymi częstujemy się nimi, jak kieliszkiem szampana:)<br />
Gdy rozmawialiśmy o mojej córce, to ona w tym czasie , jak gapa, jakoś zapodziała kartę kredytowa przy kasie.<br />
Myślę sobie, ze ta telepatia jest do bani. Pewnie jest lepiej, gdy cala populacja jest w niej wprawiona, wtedy są przygotowani i bardziej ostrożni.</em></p>
<p><em>Ha ,ha , dzisiaj jechałem samochodem na odczyt Darka do Dolnego Brzegu . Kronopio mnie zrobił na szaro i pokręcił adres. Gdy dzwoniłem do niego, to komórka wariowała. Raz zaplatałem się samochodem w jakieś ogródki. Chwyciłem auto i poniosłem trochę na plecach. Na odczyt nie dojechałem, gubiąc się po drodze, w ciemnych miastach bez nawigacji.:(<br />
Samochodziarze maja dobrze. Maja osłonkę, w której mogą siedzieć i się chronić przed ciemnością. Spotkałem jakieś staruszki w ciemnicy, proszące o pomoc.<br />
A ja wykrętnie jak nawiedzony, nie mogeeeeeę muszę na zlot!!!<br />
&#8230;&#8230;.<br />
*<br />
<strong>leon</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 12:41<br />
Jeżeli idzie o jazdę samochodem ,to ja dzisiaj też jechałem/ale nie bardzo wiem dokąd/,w pewnym momencie zorientowałem się że nie zapaliłem świateł i nic nie widzę,więc je zapaliłem ,ale okazało się że i tak nic nie widzę-dopiero jak wystawiłem głowę na zewnątrz nad przednią szybę/musiał to być samochód bez dachu,a może miał szyberdach/to zaczałem dobrze widzieć i jakoś udało mi się jechać do celu,kiedy nagle ktoś w tak niebezpiecznych warunkach mnie wyprzedził,wtedy próbowałem zachamować ,ale hamulce jakoś nie łapały,więc postanowiłem hamować silnikiem i już miałem redukować bieg,ale się obudziłem.</em></p>
<p><em>*<br />
<strong>rugwa</strong><br />
03.03.2010 &#8211; 14:56<br />
Od soboty prześladują mnie sny z domem dziecka i uwięzionymi zwierzętami. Czuję, ze mają one związek z naszym eksperymentem, ale jeszcze dokładnie nie przeanalizowałam ich znaczenia.<br />
MOTYW Z DOMEM DZIECKA<br />
Jestem uwięziona w domu dziecka. Znalazłam się tam przez przypadek, a już wszyscy uznali, że tam przynależę. Nie mogę uciec, bo wokół tego miejsca są siatki, które wyglądają jak klatki, a tych siatek pilnują psy. Jestem w desperacji, bo koniecznie chce się stamtąd wydostać. Stwierdzam, że walę psy i próbuję ucieczki.. Okazało się, że jeden z „groźnych” psów zamiast mnie gryźć, uniemożliwiając ucieczkę, liże mnie po łydce <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
W dzisiejszym śnie byłam pracownicą domu dziecka. Późno w nocy przyszły do nas 3 dziewczynki w wieku od 20 lat do 5. Dziewczynki te uciekły z domu, mówiły, że rodzice je maltretowali na różne sposoby i nie mogą tam wrócić. Od razu rzuciłam wszystko czym byłam zajęta i zaczęłam je przytula i pocieszać. Kierowniczka domu dziecka stwierdziła, że nie możemy ich zatrzymać w naszej placówce, bo potrzebne są odpowiednie papiery i na razie zwrócimy dziewczynki rodzicom, a potem zobaczymy, co da się zrobić, żeby u nas zostały. Nie mogłam wręcz uwierzyć w postawę kierowniczki – przecież to dzieci, ludzie, żywe czujące istot, które jeśli wrócą do domu, mogą już nie doczekać prawnego dochodzenia kierowniczki. Na szczęście pod moją namową kierowniczka uległa i dzieci zostały u nas.<br />
Co prawda później okazało się, że są terrorystkami czy kimś w tym rodzaju, ale to już bardziej bym podciągnęła pod wpływ gier na moja podświadomość niż związek z eksperymentem. I tak dla ścisłości: nie wychowałam się w domu dziecka i nie jestem adoptowana, pochodzę z normalnie patologicznej emocjonalnie rodziny.</em></p>
<p><em>MOTYW ZWIERZĄT ZA KRATKAMI<br />
Pierwsza scena to ta z domu dziecka, która wcześniej opisałam, gdzie dwa psy pilnowały klatek z dziećmi. Na drugi dzień, a raczej noc śniło mi się, że chodzę po przewoźnym małym zoo. Białe małe baraki ze zwierzętami, a w środku: konie, psy, zwierzęta dla polskiego klimatu egzotyczne, świnki morskie w klatkach, w których nie mogły się praktycznie ruszyć. Były tam tez gigantyczne świnki morskie – jedna z nich podeszła do mnie i polizała mnie po łydce(znów ten sam motyw co wcześniej z psem), a nawet trochę chwyciła mnie swoimi wielkimi zębami, ale żadna krzywda mi się nie stała.<br />
Zwierzęta w tym dziwnym zoo były bardzo smutne i osowiałe. Pytałam się kobiety, która prowadziła zoo wraz z mężem, czy nie może uwolnić tych wszystkich zwierząt. Odpowiedziała mi, ze nie, bo musi interes podtrzymywać. Ważniejsze są dla niej pieniądze niż życie i szczęście tych wspaniałych istot.</em></p>
<p><em>W dzisiejszym śnie zabrałam malutkiego kotka mojej znajomej ze szkoły średniej i jej koleżankom, które tego koteczka maltretowały. Koteczek był naprawdę malutki – wielkości palca u dłoni, większy już nie urośnie. Koteczek bez problemu akceptował mnie i Draqa (który zresztą towarzyszy mi w każdej z opisywanych przeze mnie przygód). Gdy koteczek przytulał się mocniej do mnie, to sprawiał mi ból, ponieważ wbijał mi metalowe pręty w ciało, np. w palca u dłoni. Koteczek miał jakby „wbudowaną” w swoje małe ciałko metalowe pręty, które po odpowiednim ułożeniu tworzyły wokół niego okrągłą prętową klatkę. Koteczek, widząc koleżankę, od której wcześniej go zabrałam wpadał w panikę i wariował – do tego stopnia zmieniał się jego stan emocjonalny, że nawet wyrastały mu maleńkie różki na głowie.</em></p>
<p><em>Te wszystkie klatki to właśnie wpływy zewnętrzne na moją rugwianą istotkę, to ograniczenia wolności w pewnym sensie. Myślę, że sny mówią o emocjonalnym spustoszeniu, które wywołały we mnie normy i zasady społeczne oraz przekonania „mądrych dorosłych” na temat dzieci i zwierząt. Niestety dzieci i zwierzęta pomimo swojej wrażliwości są traktowane jak towar drugiej kategorii, bezwartościowe przedmioty, z których można zrobić swoje zabaweczki albo wykreować na swoje własne podobieństwo. Ciągłe ograniczenia wolności w środowisku, w którym nie ma miejsca na proste niewinne uczucia (właśnie takie jakie prezentują dla mnie dzieci i zwierzęta) powodują, że żeby dopasować się do reszty sama stałam się po części zombiakiem, kierującym się tylko tym, co jest na zewnątrz, a nie tym, co wypływa z wnętrza. Proces odzombiania rozpoczęłam już jakiś czas temu, sny pokazały mi, że oprócz oczyszczania swojego serca potrzebna jest mi także odporność na zewnętrzne wpływy, bym już nie czuła nacisku, żeby wrócić do krainy wiecznego nieszczęścia i depresji pogoni za nietrwałą materią.</em></p>
<p><em><a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-4404415361043892859#"></p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-4404415361043892859&amp;hl=en&amp;fs=true" style="width:499px;height:404px" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always"></embed></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/egzorcyzmy_2400.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmarli</title>
		<link>http://cialka.net/zmarli_2362.html</link>
		<comments>http://cialka.net/zmarli_2362.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 19:30:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bruce Moen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2362</guid>
		<description><![CDATA[
Odzyskiwanie zmarłych.
Pojawiłem się  przy stromym urwisku. Spoglądając w dól, podszedłem zbyt blisko stromizny. Spoglądając w przepaść przed sobą, odczułem jak krawędź się osypuje, piętrząc w  kłębiące  się na dole bałwany pyłu.. Chwytając przerażony rękoma za krawędź, zamarłem w bezruchu. Nie moglem się ruszyć, pełen obaw, ze coś się strasznego stanie. Dygocząca, wilgotna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/zmarli-235x300.jpg" alt="" title="zmarli" width="235" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-2363" /></a><br />
<strong>Odzyskiwanie zmarłych.</strong><br />
Pojawiłem się  przy stromym urwisku. Spoglądając w dól, podszedłem zbyt blisko stromizny. Spoglądając w przepaść przed sobą, odczułem jak krawędź się osypuje, piętrząc w  kłębiące  się na dole bałwany pyłu.. Chwytając przerażony rękoma za krawędź, zamarłem w bezruchu. Nie moglem się ruszyć, pełen obaw, ze coś się strasznego stanie. Dygocząca, wilgotna ziemia, trzyma się ledwo urwiska, grążąc w każdej chwili zawaleniem. Nie rozumiejąc niezwykłości sytuacji, skąd się tutaj znalazłem, postanowiłem czekać. Nie oddychając wręcz, pewien byłem, ze wkrótce przyjdzie pomoc.<br />
Przecież tak mnie tutaj nie zostawią!  <span id="more-2362"></span><br />
Nie odczuwałem, przejęty zdarzeniem, ciała fizycznego, , tkwiąc świadomością w ciele mentalnym.<br />
 Doznanie było tak prawdzie, ze nie dostrzegłem, ze śnie. Dosyć dobrze szło mi to czekanie i się nawet rozluźniłem, utrzymując jednak ciągle w przekonaniu, ze najmniejszy mój ruch wywoła lawinę. Trwałem i trwałem tak w bezruchu, pełen obaw, nie mogąc się uwolnić od przeświadczenia, ze zaraz się wszystko zawali. Zamroziłem wszelkie doznania, wszelki ruch myśli w sobie, by  uniknąć nieszczęścia, spowodowanego nieopatrznym posunięciem..<br />
Z tego stanu, rozbudziły mnie, pojawiające się przy mnie osoby. Pomóż mi, wyszeptałem do kogoś prosząco. Skrepowany prośbą, odczułem silny uchwyt za rękę.<br />
Wstałem, zdając sobie nagle sprawę, ze urwisko zniknęło a ja, pełen wdzięczności, dziękuje mglistej sylwetce za ratunek. Zdałem sobie również sprawę, ze nie było żadnego urwiska a ja go sobie jedynie wyobrażałem, obawiając się strasznej katastrofy. Gdyby nie ta wyciągająca mnie, zamglona ręka, mógłbym tak tkwić w tym przekonaniu wiele lat, nie mogąc sobie pozwolić na rzetelną ocenę sytuacji. <em>A co się dzieje, gdy ktoś umiera z wyrzutami sumie, tkwiąc w zwierciadle własnych obaw i nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy?</em><br />
Chwila milczenia, brak odpowiedzi, &#8211; wiec śniłem dalej, snując  przemyślenia.<br />
Ach wiec tak wygląda odzyskanie. Wystraszone osoby lezą gdzieś przywalone i zamierają w nich wszystkie procesy umysłowe, z obawie, by Jeszce bardziej nie pogorszyć swojej sytuacji.<br />
Tam można zejść z urwiska, jest dróżka, doradza jakaś półprzezroczysta postać. Spojrzałem wtedy za siebie, uwalniając się  z zamyślenia.<br />
Naprzeciwko mnie pojawił się ładny krajobraz. Nie było już strasznej skarpy, a jedynie mały pagórek, pokryty zielenią. Podążając za niezwykłym przewodnikiem, wszedłem do wykapanego w ziemi pokoju. Jak w muzeum, oglądałem od środka, wspaniale wykształtowaną chatkę wiejska.<br />
Wszystkie szczegóły były niezwykle pieczołowicie uformowane. Trzy kominki w małym pomieszczeniu!  Kto tyle potrzebuję, to jest bez sensu? Odzyskując świadomość we śnie usłyszałem, wesoły śmiech.<br />
<strong> Tak właśnie ich budzimy!!!</strong><br />
Wielokrotnie  zastanawiałem się, jak jest możliwe, by partnerskie eksploracje przynosiły taki sukces w sztuce odzyskiwania zmarłych. Wyobrażanie sobie miejsca zmarłych, nie powinno przecież mieć tak wielkiego znaczenia.<br />
Jaka wiec role, może odgrywać wyobraźnia w eksploracjach stanów swiadomosci?<br />
Wiele lat potrzebowałem, by stwierdzić, ze za takimi śnionymi przygodami, skrywają się prawdziwe podróże. Składamy się przecież z części!<br />
Jesteśmy jaźnią otaczającą się powłokami niefizycznymi!<br />
 Ich natura, umożliwia nam w czasie wyobrażania, penetrowanie rożnych niefizycznych miejsca  wszechświata.<br />
To nic, ze wiemy, iż znajdujemy się w w ciele fizyczny na krześle. Są części nas, które pomimo tego potrafią podróżować, brać udział w sytuacjach o których nie mamy nawet pojęcia. Ich tor lotów, jest właśnie nasza wyobraźnią. To one ustalają granice naszego wyobrażania, ciągnąc nas za sobą w skamieniałych skorupach  po szerokim. wszechświecie.<br />
Wyszarpniecie mnie mglistą ręką, prawdopodobnie jedynie wyobrażanej sobie przez kogoś, wystarczyło, bym się uwolnił w śnie ze stromego urwiska.<br />
Dla mnie, były to tylko senne majaki, mało znaczące ćwiczenia z przewodnikiem, ale dla kogoś kto umarł i utknął, byłoby to prawdziwym ratunkiem.<br />
Większość osób z którymi się zetknąłem, nie ma żadnego wyobrażenia o życiu po śmierci: Przypominają sobie wyczytane historie, przedziwne relacje i pełni obaw schylają głowy, gdy ich pytam, co sadzisz o śmierci. Nie podejrzewają nawet , ze wiele się im potem nie zmieni i to czym dysponują za życia, zabiorą ze sobą w dalsza podroż w niefizyczne światy. Właśnie tak zamrożona  obawą i niepewnością wyobraźnia, może stać się dla wielu poważną przeszkoda w dalszym trwaniu.<br />
Dlaczego jest to takie niebezpieczne?<br />
 Dlatego, ze można się nie postrzec, iż się już nie żyje. Można utknąć we własnej wyobraźni, nie reagując na wszelkie znaki z zewnatrz.<br />
To co teraz jest dla nas naszym psychicznym wnętrzem i duchowym życiem, coś co przyzwyczailiśmy się często ignorować  w obliczu  trosk jakie dostarcza nam życie, może nas w pełni wchłonąć.<br />
 Stare przeświadczenie o wartościach fizycznych, zdeterminować nasze działanie po śmierci tak, ze utkniemy w wytworzonych przez siebie myślowych tworach, stajać się ich niewolnikami.<br />
Umysł, wypełniony po brzegi psychicznymi zjawiskami, nie jest przypadkowym tworem ewolucji a świadomym kreatorem  wielowarstwowego wszechświata.<br />
Żyjąc, obserwujemy nasza rzeczywistość i wtłaczamy nasze wyobrażenia  w jej strukturę.<br />
Ulega on w ten sposób niewidzialnym dla nas zmianom, dostarczając pozostałym&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/zmarli_2362.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śnienie</title>
		<link>http://cialka.net/snienie_2320.html</link>
		<comments>http://cialka.net/snienie_2320.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 01:34:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oobe]]></category>
		<category><![CDATA[Świadome śnienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2320</guid>
		<description><![CDATA[
Wspólne śnienie.
Sosna :
Szukając dowodów na  telepatyczne połączenia, zaczęłam dokładnie się przypatrywać mojemu życiu, Ostatnio, miałam fajne zdarzenie. to znaczy, ja uważam, ze było ciekawie&#8230;
Mam znajomego artystę z Krakowa&#8230;przed Walentynkami chciałam mu wysłać jakąś piosnkę, ponieważ on tez tak robi&#8230;wybrałam coś w góralskim brzmieniu, bo stamtąd  są jego korzenie&#8230;..ale ponieważ tekst wydawał mi się bardzo dwuznaczny, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/sen.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/sen-300x228.jpg" alt="" title="sen" width="300" height="228" class="alignleft size-medium wp-image-2355" /></a></p>
<p><strong>Wspólne śnienie.</strong><br />
<strong>Sosna :</strong><br />
<em>Szukając dowodów na  telepatyczne połączenia, zaczęłam dokładnie się przypatrywać mojemu życiu, Ostatnio, miałam fajne zdarzenie. to znaczy, ja uważam, ze było ciekawie&#8230;<br />
Mam znajomego artystę z Krakowa&#8230;przed Walentynkami chciałam mu wysłać jakąś piosnkę, ponieważ on tez tak robi&#8230;wybrałam coś w góralskim brzmieniu, bo stamtąd  są jego korzenie&#8230;..ale ponieważ tekst wydawał mi się bardzo dwuznaczny, wiec pomyślałam&#8230;nie wypada, bo nie jesteśmy jakoś specjalnie prywatnie zażyli&#8230;.nie wysłałam&#8230;minęło kilka dni i właśnie ta piosenkę dostałam od niego wczoraj&#8230;dokładnie ta sama, którą wybrałam i miałam mu wysłać&#8230;.nastąpił przekaz informacji  poza nami hihihihihih <span id="more-2320"></span>&#8230;.no to takie rożne rzeczy mi się przytrafiają. Odkąd nabrałam przekonania , ze nasze sny skrywają w sobie więcej niż przypuszczałam, to zaczęłam dostrzegać w nich mnóstwo potwierdzeń. Co rusz coś mi się śni, co potwierdza mi parę dni później samo życie,<br />
Aaaa dziś w nocy &#8230; ile się uchodziłam, po jakichś starych miastach w ciemności&#8230;ulice mokre po deszczu&#8230;i faceta spotkałam, który strasznie mnie lekceważył&#8230;ja tak bardzo chciałam z nim porozmawiać&#8230;.a on ubrany w  płaszcz od deszczu i kapelusz &#8230;&#8230;taaaak kapelusz miał na głowie w stylu Bogarta, ahhahaha śmieszne&#8230;nie chciał ze mną rozmawiać&#8230;po prostu nie chciał mnie znać..i zostałam ze zwierzętami sama&#8230;&#8230;dużo by pisać&#8230;ale trochę smutnawo było&#8230;no w każdym razie wstałam o 12 dziś z bólem głowy,  strasznym bólem&#8230;.patrze a wiadomość na klasie właśnie o 12.05 od Ciebie przyszła&#8230;&#8230;<br />
Napisałeś, ze ciągle zmieniam twarz i nie można mnie już rozpoznać. Właśnie wczoraj wkleiłam nowe zdjęcie na naszej klasie, twarz dziewczyny zakrytej przezroczystym szalem.</em><br />
<strong>Zbyszek:</strong><br />
Sosna napisała mi parę dni później ten list. Udało mi się odtworzyć wspomnienia z chwili w której ona wyśniła sobie ten przedziwny sen.<br />
Pracowałem wtedy w pracowni, malując zacięcie jakieś obrazki. Już kilkakrotnie, udało mi się wychwycić momenty, w których łączyłem się myślowo ze śpiącymi osobami. Odświeżały mi one wspomnienia, w które się wciągałem na chwilkę. Samemu czymś zajęty, rejestrowałem jedynie czyjaś obecność w moim pobliżu, przeprowadzając z nimi najczęściej błyskawiczne, myślowe dialogi. Były to zazwyczaj kontynuacje wcześniejszych rozmów, jakieś fragmenty myśli i wrażeń. Zanim utraciłem to niezwykle połączenie, wymienialiśmy się doświadczeniami, padały kolejne rady, jakieś nowe spostrzeżenia. Działo się to niezwykle szybko i często zapominałem o tym, gdy wracałem do codziennych zajęć.<br />
Gdy połączyła się ze mną Sosna, wpadłem w króciutkie śnienie. Stojąc przed obrazem, zamarłem w bezruchu.</p>
<p>O czym myślałem?</p>
<p>Trochę ubolewałem, ze Sosna zmieniła zdjęcie na naszej klasie, wklejając kiepsko namalowany czyjś portret.  Wcześniej miała kilkuletnią dziewczynkę, która bardzo mi przypadła do serca, przypominając mi moje córki,. Porównywałem ten obrazek do mojego rysunku pastelami, z przed wielu lat.<br />
Hm, możne trochę  narzekałem, ze przez takie łączenia, nie mogę się skupić na pracy. Wciągając mnie w swoje marzenia senne, odbierała mi uwagę, potrzebna przy wysiłku w malowaniu. Wpadłem w panikę, rozmyślając o konsekwencjach rozmów ze wszystkimi znajomymi. Przecież w ten sposób, każdy może do mnie dolecieć i odbierając mi potrzebna mi teraz koncentracje, zniechęcić do dalszej pracy. Czyżby to było przyczyną chwiejności moich celów?<br />
Czyżby dolatujące do mnie osoby, były w stanie zmienić moje zainteresowania i skierować moje myśli na inne tory.<br />
Z naszych wspólnych ćwiczeń w grupie, wszystko wskazuje na to, ze tak.<br />
Czemu może służyć ten ujednolicający nas mechanizm. Prowadzone wspólne ćwiczenia przez ostatnie pól roku, kosztowały nas wiele energii. Wielokrotnie traciłem własne zainteresowania, tracąc sens mojej pracy. Pragnąłem zostać przecież malarzem. Skąd wiec teraz ten brak zainteresowania sztuka. Pojawiało się we mnie mnóstwo wątpliwości dotyczących sensu życia. Czyżby to nagroda, za to  pisanie w necie, korona współodczuwania czyichś trosk?<br />
Ileż prowadziłem w takim razie rozmów ze sfrustrowanymi, niepotrafiącymi znaleźć sobie miejsca w życiu, czy  z tymi prężnymi, pełnymi rozsierdzonych roszczeń.<br />
Cale krocie!!!<br />
Zastanawiający jest ból głowy Sosny, którego się nabawiła w czasie snu. Moje estetyczne roszczenie, wywołało w niej niezwykle barwny sen. Ugrzęzła w deszczowych uliczkach, z uciekającym facetem,  wizualizując bardzo dramatycznie treść naszej rozmowy. Zastanawiająca jest postać tego kapelusznika. Czyim był on tworem. Wiem z doświadczenia, ze wielokrotnie tworzyłem, w czasie rozmyślań, własne duplikaty, gubiąc je w niefizycznej przestrzeni. Wiem tez również , ze śniące osoby tworzą je sami w czasie śnionych wizualizacji.</p>
<p>Jedno jest pewne. Moja decyzja, by nie dyskutować mentalnie, a wziąć się do pracy, wystarczyła, by jej sen się zakończył?<br />
Parę minut po napisania mojego wpisu, Sosna się obudziła.<br />
Tydzień wcześniej powiedziała mi, ze wspólnie śniliśmy, przed eksperymentem ze zwierzętami. Nie pamiętam dzisiejszej nocy, plecy mnie nieznośnie bolały i co rusz się budziłem, przykro mi, &#8211; gdy się sen nam nie podoba to go zapominamy, gdzieś tak raz wyczytałem, odpowiedziałem<br />
ha, ha właśnie to samo mi powiedziałeś w śnie, na pożegnanie.<br />
Parę dni temu, dostałem list od Draqa.<br />
<strong>Draq 17.02.2010 &#8211; 15:43</strong><br />
<em>Hej Zbyszek, spotkałem Cie dzisiaj astralnie i jeszcze kilka innych osób. Jakby minizlot. Ewidentnie byłem wciągnięty przez kogoś w tą scenerie. Podszedłem do Ciebie i zauważyłem że miałeś bardzo długi warkocz-kucyk zrobiony z włosów, coś jak Indianin<br />
</em><br />
I tym razem, zdarzyło się dzień wcześniej coś, co mnie zastanowiło. Malowałem draperie na obrazie, w geometryczne wzory, Ich proste formy, nie pasowały do całości obrazu, co mnie trochę podirytowało i je przemalowałem. Tej samej nocy, w śnie, wylądowałem ze znajomymi z Norymbergi na budowie. Realizowałem nowe zlecenie. dekorując obrazami monumentalne bloki skalne. Tracąc towarzyszące mi osoby, wciągnąłem się w kreowanie dziwnego wnętrza, pełnego prostokątnych zakamarków. W pewnym momencie, pojawiły się na ścianie geometryczne wzory, co mnie rozbudziło w śnie.</p>
<p>Kto mi je tutaj wetknął, pomyślałem pełen rozczarowania. Pojawiły się w moim pobliżu rożne osoby, ktoś przytaszczył telewizor&#8230; będę wszystko widział. Ażeby cie&#8230;. zakląłem z przekąsem.<br />
Po przebudzeniu, natrafiłem na zdjęcie Indianina w necie. Gdy przyglądałem się jego pióropuszu, usłyszałem dźwięczny głos, rozlegający się w moim umyśle.<br />
<strong>Właśnie tak.</strong><br />
Dopiero, gdy dostałem list od Draqa, to  odświeżyłem wspomnienia. Przypomniałem sobie kolejność obrazów i towarzyszące mi w śnie emocje. Stalo się dla mnie jasne, ze wspólnie śniliśmy, odmiennie interpretując przygodę.</p>
<p>Dzisiejszej nocy, przytrafiła mi się kolejna śniona przygoda. Szwagier z siostrzeńcem, szykując się na narty w Alpy, odwiedzili mnie w nocy. Nie zachowują oni jednak swoich snów w pamięci, naśmiewając się z takich rzeczy, wiec nie jest możliwe  jakiekolwiek potwierdzenie.</p>
<p>Jechaliśmy  motocyklem w góry. przynieśli jakieś gumy ( maja mi przywieźć bagażnik na narty)&#8230;&#8230;.  w czasie jazdy zabrakło nam paliwa ( wczoraj jeździłem samochodem na rezerwie)<br />
Ile osób w nim uczestniczyło?<br />
Może  ktoś ze znajomych jeszcze coś napisze&#8230;&#8230;..  Zbyszku, ha. ha  właśnie dzisiaj w nocy mi się śniło&#8230;&#8230;..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/snienie_2320.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bruce Moen</title>
		<link>http://cialka.net/bruce-moen-2_2294.html</link>
		<comments>http://cialka.net/bruce-moen-2_2294.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 09:31:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[STANY ŚWIADOMOŚCI]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2294</guid>
		<description><![CDATA[
Eksploracje Partnerskie &#38; Podróż w głąb siebie samego
 
Dzięki swoim badaniom udowodniłem sobie ponad wszelkie wątpliwości, że istniejemy długo przed naszymi narodzinami i po naszej fizycznej śmierci. Odkąd tylko moje życie zaczęło się zmieniać dzięki tej wiedzy, moim marzeniem stało się podzielić się nią z taką liczbą osób, jak to tylko możliwe. Nie musisz już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Bruce-Moen.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Bruce-Moen-300x225.jpg" alt="" title="Bruce Moen" width="300" height="225" class="alignleft size-medium wp-image-2318" /></a></p>
<p><strong>Eksploracje Partnerskie &amp; Podróż w głąb siebie samego</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><em>Dzięki swoim badaniom udowodniłem sobie ponad wszelkie wątpliwości, że istniejemy długo przed naszymi narodzinami i po naszej fizycznej śmierci. Odkąd tylko moje życie zaczęło się zmieniać dzięki tej wiedzy, moim marzeniem stało się podzielić się nią z taką liczbą osób, jak to tylko możliwe. Nie musisz już przyjmować niczyjej prawdy na temat niefizycznych światów. Możesz teraz nauczyć się badać te obszary na własną rękę, poprzez własne, bezpośrednie doświadczenie. Wyobraź sobie jak bardzo zmieniłoby się Twoje życie, jeśli wiedziałbyś ponad wszelkie wątpliwości, że Obszary Niefizyczne naprawdę istnieją i że jesteś wieczną istotą, istotą, która nigdy nie umrze.&#8221;</em></p>
<p><em>Bruce Moen</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><strong>Dom</strong></p>
<p>Ocknąłem się przy  stole. Siedzieliśmy w parę osób, zajęci planowaniem<span id="more-2294"></span> urlopu w lecie. A ty dokąd jedziesz na wakacje, spytała znajoma. Ach, pojadę chyba znowuż na wieś do rodziny. Gdzie, dlaczego tam jedziesz, przecież tam nie ma niczego ciekawego.Dziewczyna z przeciwka  odeszła oburzona od stołu. Zostawiłam je przecież, mieszkanie. muszę wracać i zniknęła w szarym otoczeniu.  Odstroiłem się od gości i spojrzałem na walące się domostwa. Obrywające się balki od sufitu, wyglądały dosyć przygnębiająco. Było wtedy dla mnie oczywiste, ze wszystkie rzeczy skrzętnie gromadzone w życiu fizycznym, utraciły dla mnie znaczenie. Oglądane  malownicze niegdyś gospodarstwa wiejskie, stały się teraz pustymi niszczejącymi budynkami z odrywającymi się dechami. Jasne, odparłem, powracając do stołu. W tym momencie, zdałem sobie sprawę, ze odwróciłem wszystko. To, o co tak dbałem w świecie fizycznym stało się nieistotne, ba nawet świadczyło o wielkim niechlujstwie. Liczył się teraz jedynie osobisty czar i zebrane piękne myśli. To one stanowiły ozdobę każdego z nas. To one, zastąpiły upragnione wczesnej skarby fizyczne, stajać się fundamentem pod przeszłe pałace.</p>
<p>Każdy z nas miał swój skarb, którym stroił własny dom,  do którego chętnie zapraszał innych. Domy te były wielkie, mogąc gościć wiele osób. To było w nich niezwykle.</p>
<p><strong>Każdy mógłby do nich wstąpic, gdyby tylko chciał sobie na to pozwolić.</strong></p>
<p>Tracąc świadomość w śnie, pomyślałem o znajomych, gnieżdżących się w ruinach, Gdzieś za placami rozległ się dźwięczny głos.</p>
<p><strong> To trzeba jeszcze zrobi, </strong></p>
<p>Obraz utracił ostrość i zapadłem w sen.</p>
<p>Gdy się obudziłem nad ranem, powróciłem do starych przyzwyczajeń. Odżyła niepewność i troski. Pojawiła się we mnie obawa, podszeptujący cień, nasączony  strachem.</p>
<p><em>Co mam zrobić,</em> spytałem zmieszany szeptem.</p>
<p><strong>Zrób właśnie to. </strong></p>
<p>Niewyraźna wcześniej obawa, rozlała się teraz we mnie z cala gwałtownością, odbierając dobre samopoczucie.</p>
<p><em>Ja się przecież boje!</em></p>
<p><em>Mam pozbyć się tego strachu? Nic mi się nie stanie?</em></p>
<p>Swojego czasu, gdy traciłem zainteresowanie rzeczywistością fizyczny i rozleniwiałem się zanadto, to pojawiła się we mnie tajemnicza osoba i zmieniała moje nastawienie. Czułem wzrost energii, zmuszającej mnie wręcz do działania. Zbyt długie rozmyślanie i medytacja, czyniła mnie bezwolnym i strasznie leniwym, nie mogącym podjąć  konkretnych działań. Łatwe na ogól czynności, stawały się niezwykle ciężkie do przeprowadzenia.</p>
<p>W takich właśnie chwilach, pojawił się przy mnie ktoś zmieniając mnie od wewnątrz. Dzwoniła  wkrótce do mnie jakaś osoba z  propozycja pracy. Wciągałem się w nowe zadanie, odzyskując zagubiony entuzjazm.</p>
<p>Zastanawiam się teraz w jaki sposób jest to regulowane. W jaki sposób, moje zaufanie i wiara w słoneczny przyszłość umożliwia mi wyjście z leniwego bezruchu i zmusza do działania, bez którego nie byłbym w stanie zapewnić bezpieczeństwa rodzinie i spełnić ich oczekiwań</p>
<p>Postrzegam teraz dwa rodzaje oddziaływań. Pierwszym jest mój niewidzialny towarzysz, mogący w każdej chwili zmienić moje przekonania. Może tak pokierować zdarzeniami, ze wkrótce zmieniam postępowanie i podejmuje się działań , których nie brałem wcześniej pod uwagę.</p>
<p>W drugim przepadku, ktoś ze znajomych, uwzględnia mnie w swoich celach. Dociera wtedy do mnie w niefizycznej formie, wymuszając zmianę nastroju. Wciągając mnie w swoje plany, dostarcza mi brakującej energii. Doładowuje mnie swoim zapałem.</p>
<p>Jest to łatwe do przeprowadzenia, Wystarcza, ze przypomni mnie sobie, wyobrażając  nas  w czasie wspólnej pracy. Ten niezwykły proces budzenia leniwych daje wspaniale rezultaty, gdy partnerzy się doskonale znają.</p>
<p>Również liczni znajomi troszczą się o nas , gdy utracimy dobry nastrój. Docierają oni do nas w chwilach zwątpienia , doładowując entuzjazmem. Dobrze jest wiec mieć szerokie zainteresowania i mnóstwo pozytywnie nastawionych przyjaciół, którzy wiążą z nami swoje plany.</p>
<p>Osoby z problemami, nie posiadające przyjaciół, nie maja zbyt wielkiego wsparcia. Nie działa ten mechanizm w ich przypadku. Gdy ocierają się o osoby z paskudnym charakterem, pielęgnując egoistyczne wartości, to dostają powiększone właśnie to , co sami rozsiewają z nimi na zewnatrz siebie.</p>
<p>W przypadku poszukiwań intelektualnych, docieramy również do siebie nawzajem, wspierając nowymi ideami. Nowe pomysły docierają do nas ze wszystkich stron, inspirując do jeszcze większego wysiłku. W tym przypadku otwierają się przed nami nowe drogi prowadzące ku  eksploracji.  Są to nasze małoświadome, mentalne penetracje niefizycznych światów, przepełnionych po brzegi nieznanymi nam jeszcze ideami</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/bruce-moen-2_2294.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Królestwo zwierząt</title>
		<link>http://cialka.net/krolestwo-zwierzat_2275.html</link>
		<comments>http://cialka.net/krolestwo-zwierzat_2275.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 21:04:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zwierzęta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2275</guid>
		<description><![CDATA[Trzy relacje:
1.-Zbyszek.
2.-Rugwa,
3,-Sorrow
1.- Zbyszek
Siadając z 5minutowym opóźnieniem na krzesło , wyprostowałem ciało, wczuwając się delikatne odczucia. Mimowolne napięcia mięśni puściły i odczułem rozsuwającą się wewnętrzna glebie umysłu. Siedzącą postawa umożliwia mi prawie natychmiast rozprostowanie wyobraźni i poszybowanie punktem uwagi w zapamiętane zdarzenia z mojego życia. U dawno tutaj nie bylem, pomyślałem.
Pojawiłem się natychmiast przy krysztale Brusa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzy relacje:<br />
1.-Zbyszek.<br />
2.-Rugwa,<br />
3,-Sorrow</p>
<p><strong>1.- Zbyszek</strong></p>
<p>Siadając z 5minutowym opóźnieniem na krzesło , wyprostowałem ciało, wczuwając się delikatne odczucia. Mimowolne napięcia mięśni puściły i odczułem rozsuwającą się wewnętrzna glebie umysłu. Siedzącą postawa umożliwia mi prawie natychmiast rozprostowanie wyobraźni i poszybowanie punktem uwagi w zapamiętane zdarzenia z mojego życia. U dawno tutaj nie bylem, pomyślałem.</p>
<p>Pojawiłem się natychmiast przy krysztale Brusa Moena. Znajomy mi balon świetlistej energii otoczony był białymi kafelkami. Trzymałem w ręce młot pneumatyczny. To dopiero niespodzianka. Jeśli mnie ktoś z nim zobaczy, to znowu wylecę za drzwi. Podchwyciłem to wyobrażenie , zaczynając borować dziurę w podłodze. Czego tam szukam? Usamodzielniająca się akcja snu wydawała mi się  zabawna, poddałem się wiec jej biegu bez żadnych obaw. Dziura poszerzyła się do jednego metra. Zacząłem wyciągać z niej, <span id="more-2275"></span>niczym archeolog, fragmenty zwierzęcych szkieletów, nieznanych mi stworzeń. A teraz mojego psa wyciągnę z nicości, Włożyłem rękę w otwór, wyciągając jedynie bezforemna szara masę. Połączyłem się z Sosna mentalnie, nie mając jednak więcej wglądu w zdarzenia astralne. Rozglądając się po ocknięciu dokoła kryształu, dostrzegłem szybko biegnący cień w moim kierunku. Złączył się ze mną, co spowodowało natychmiastowy powrót mojej uwagi do ciała fizycznego. Wygiąłem się w nim  lukiem do tylu, odczuwając przeszywający ból w kręgosłupie. Ogarnął mnie niepokój ze wzrastająca złością. To mam za swoje, nie usiedzę już więcej na tym krześle a wyprawa się przecież dopiero zaczęła. Cos wlazło we mnie, drażniąc mnie i borując we wnętrznościach dziurę.</p>
<p>W tak nieprzyjemnym nastroju, podniosłem astralne ramiona do góry, obserwując stopniowa poprawę samopoczucia. Nie zwracając już uwagi na kryształ, rozładowywałem paskudne doznania. Często tak robię, gdy wnika coś we mnie, czego nie potrafię rozpoznać. W tym geście, z rozchylonymi ramionami ku gorze, odnajdowałem zawsze ukojenie. Dziwne palące napięcie zniknęło również i tym razem. Nic chyba już nic nie będzie się działo. Wzrost ożywczej energii uniemożliwił mi dalsza kontemplacje.</p>
<p>Położyłem się do łózka licząc, ze wkrótce zasnę. Nie doceniłem wtedy tej ogarniającej mnie wibrującej  energii, zmuszającej do działania. Budząc się nad ranem, odtworzyłem niezwykły sen.</p>
<p>Pojawiłem się w jakimś rozległym mieście. Ciągnące się w nieskończoność parterowe zabudowania, przypominały mi stare  antyczne przedmieścia.</p>
<p>Szybując miedzy budynkami, przyglądałem się ich mieszkańcom, zajętym codziennymi pracami. Z mała świadomością snu, towarzyszyłem im w ich zajęciach, współodczuwając ich potrzebom. Nieostrość widzianych form, zepchnęła mnie  rozmyślania i samoobserwacje pojawiających się we mnie doznań. Sen w takiej formie ciągnął się dosyć długo, W którymś momencie, wzrosła ostrość widzianych kształtów. Obudziło to moja czujność. W rożnych miejscach miasta, rozgrywały się scenki na których skierowany został niewidzialną silą moj wzrok. Gdzieś na peryferii pojawiły się niezwykle szybie istoty. Myszkowały w śmieciach z zawrotną prędkością,  przemieszczając się miedzy budynkami. Kim jesteście spytałem. Zwierzeta?</p>
<p>W odpowiedzi udało mi się odczuć ich witalność. Ich niezwykła ruchliwość dala mi się z łatwością rozpoznać. Porównując ją z moim statycznym bezruchem, uległem jej czarowi. Skakaliśmy miedzy przedmiotami uwagą, nie zwracając zbytnio na ich przeznaczenie. Ważne było dla nas myszkowanie w stercie śmieci, Jak myśliwy ,bez obawy o utratę zdobyczy, sunęliśmy po szpargałach ulicznych, czując ukryte w nich skarby.</p>
<p>Wiliśmy się miedzy rożnymi geometrycznymi formami. Zarysowane konturem ograniczały nasza przestrzeń. Nie pragnęliśmy analizować ich funkcji, czy zapamiętać ich konstrukcji. Myszkująca uwaga starczała, by rozpoznać zamknięte zaułki od otwartej dla nas drogi. Niezwykle szybkie ruchy naszego ciała, umożliwiły na czas wycofanie się ze ślepych, niebezpiecznych dla nas fragmentów budynków. Przepyszne było to penetrowanie przestrzeni, Oceniając przed nami przestrzeń, wysuwaliśmy uwagę przed siebie, będąc pewni trafności naszych spostrzeżeń. Tak jak byśmy wychylali z nas niewidzialne czułki z niezwykłą prędkością w obserwowane miejsca, uzyskując doskonały wgląd w rozgrywające sie tam zdarzenia. Powolnie przemieszczające się sylwetki jakich istot, nie wywoływały w nas żadnych obaw. Wtedy coś się wydarzyło. Rozpoczęło się na nas  polowanie. Zmieniłem perspektywę postrzegania, unosząc się w gore na kilkanaście metrów nad miastem</p>
<p> Obok mnie pojawiła się narrator snu. Niewidoczna dla mnie, ale znajoma mi osoba, kreująca mój sen..</p>
<p><em>Co jakiś czas tak robimy!!!</em></p>
<p>Przestrzeń zaczęła szarzeć, zamieniając się w bezkresne pola wypełnione namiotami.</p>
<p> Głowną ulica szedł wyprostowany, wysoki człowiek, ściągając na siebie uwagę przechodniów. Wyglądał dosyć niezwykle. Zbity z twardej ziemi, pokryty kłębiącą się strukturą, niósł  insygnia władzy. Zaczynała się wielka wojna, Myszkujące istoty po kontach, stały się dla myśliwych nieistotnie, bez żadnego znaczenia. Oni mieli ważniejsze zadanie, wyruszali właśnie do walki.</p>
<p>W którymś momencie zobaczyłem na tle lasu, spacerująca Sosnę, w stroju harcerskim. Szla leśna droga.. Po raz któryś zdziwienie odstroiło mnie od obserwowanych obrazów. Nie jestem jednak w stanie już teraz ustalić kolejności śnionych przygód i zrozumieć znaczenia tej wizji.</p>
<p>Tej samej nocy Wolfgang, miał nocna przygodę. Jakies ogromne szczypce chwyciły go za prawy bok, zaciskając się bardzo boleśnie jak kleszcze. Odczul niezwykle mocny ból w całym kręgosłupie. Po krótkiej walce, odzyskał świadomość i uwolnił się z tych niewdzięcznych szczypiec.  Nie był w stanie określić dokładnie godziny tej przygody, jakoś w nocy, gdy juz spałem na fotelu, opowiadał przy porannej kawie.. Pierwszy raz mu się to przytrafiło. Zastanawialiśmy się nad zbiegiem okoliczności, doszukując się jakichś wspólnych elementów w naszych snach. Wolfgang odwiedził tego amego dnia Joanne, oczekującą z synem operacji, Tydzień wcześniej przeżyłem niezwykle klarowny sen. Wiozłem Joasie na taczce wzdłuż jeziora. Zamieniła się w złota żmije, wskakując w otchłań wody.</p>
<p>Nieopodal pławił się wielgaśny smok, jej syn, którego wyciągnął wielkimi szczypcami nadlatujący helikopter. Cos się wkrótce zdarzyło w życiu znajomej. W ostatniej chwili otrzymała pomoc w bardzo poważnym problemie.</p>
<p>Szczypce helikoptera a teraz te rwące szczypce w plecach Wolfganga, w miejscu usuniętej mojej lewej nerki, wyglądało to dla nas jak kontynuowanie wspólnego śnienia, rozgrywającego się częściowo w świecie fizycznym.. Nasz wspólny sen ciągnął się cały tydzień, rozbijając na odbiegające od siebie znacznie watki. Opisywany przez niego ból był niezwykle autentyczny. Wręcz nie do odróżnienia od bólu fizycznego. Poradziłem  sobie z nim, wyrywając te kleszcze z mojego ciała. Co to było, -pytał sam siebie zdziwiony.</p>
<p>Tuz po przebudzeniu, zastanawiając się nad znaczeniami tych snów, wysłałem gorące pytanie w przestrzeń. Co one maja oznaczać, jak je zinterpretować?</p>
<p>Wiem, ze tam jesteś, Kim jesteś, posypała się masa pytań. Czułem, tą istotę w swoim pobliżu. Nie byłem w stanie określić miejsca w jakim się ona znajdowała. Gdzieś wewnątrz mnie, odczuwam jej ślad.  Jakiś błysk zewnętrznej uwagi, towarzyszący mi codziennie, jak wewnętrzny szept a teraz wyraźnie rozpoznawalnej w moim pobliżu  obecność.</p>
<p>Jest to jakaś cześć mnie, towarzysząca mi i dająca mi wewnętrzne znaki i rady.</p>
<p>Kim jesteś, ponawiam pytane. Myśli suną z zawrotnym tempem. Pytam w pospiechu o ewolucje, wymieniając zapamiętane niezwykle przypadki w moim życiu.</p>
<p>Brak odpowiedz. Wyczuwam ja niemym bezruchem w sobie. Moja myśl zamiera, nie ciągnąc się za narzuconym mi jak w śnie wątku.</p>
<p>Jesteś mną?  Jesteśmy rozdzieleni?</p>
<p>Pytam podstępnie, z szeroki uśmiechem.</p>
<p>A nie możemy się pooooołączyć?</p>
<p><strong>Nie możemy,</strong> pada wyraźna odpowiedz. Dlaczego pytam dalej. Przyyyyjacielu dlaczego nie możemy, pytam ponownie z udawana usłużnością.</p>
<p><strong>Gdyż jeden by z nas stracił&#8230;..</strong></p>
<p><strong>Ty jesteś za dnia a ja w nocy,</strong></p>
<p>Ooooo, co?</p>
<p><strong>Utraciłbyś swoja niezależność.</strong></p>
<p>Przypominając sobie piękne momenty w moim życiu, gdy wnikało we mnie coś trudnego do określenia, coś bardzo ulotnego, wyszczególniłem  parę rodzajów stanów swiadomosci. Moglem  oceniać niezwykle precyzyjnie zdarzenia, nie rozumiejąc źródła trafności mojej decyzji. Odcięty od informacji, wyciągałem gotowe wnioski, nie mając wglądu w poprzedzające decyzje dociekania. Jednym słowem wiedziałem bez myślenia. Znałem wynik, tak jakby ktoś za mnie oszacował zagadnienie, podsuwając mi jedynie gotową odpowiedz..</p>
<p>Unikałem niebezpieczeństw nie wiedząc niczego o zagrożeniu. W wielu przypadkach, nie było w ogolę możliwe wiedzenie czegokolwiek. Przedmurze przewidzianego zdarzenia się jeszcze nie rozegrało, by możliwe było w najbardziej jasnowidzącym śnie przewidzieć jakieś  następstwa.</p>
<p>W innym przypadku, pojawiała się we mnie niezwykla wola i prężność. Prostowałem się w ciałach fizycznych, stajać wielgaśny. Przedziwna pewność ogarniała mnie i moglem z łatwością nadarzać za najbardziej skomplikowanymi wnioskami. Pamiętałem szczegóły, które nie potrafiłem na codzień uwzględnić. Nie mieściły się mi w wąskim punkcie postrzegania. Uwielbiam ten stan. Pracuje wtedy niezwykle szybko, osiągając zawsze sukces w pracy. Decyzje moje są trafne, ruchy reki przy malowaniu bardzo precyzyjne. Utrzymuje w wyobraźni o wiele dłużej obrazy fizyczne, potrafiąc je potem z łatwością odtwarzać na obrazie i transformować.</p>
<p>Myślę, ze takiemu stanu swiadomosci przypisuje się talent. Osoby potrafiące często go osiągać, cechują niezwykła wrażliwość umysłu.</p>
<p>Mówi się w ich przypadku, ze osiągnęły  swiadomosci ciała przyczynowego. Są to osoby odczuwające w sobie obecność niezwykłego opiekuna</p>
<p>Udaje mi się czasami osiągnąć jeszcze inny stan swiadomosci. Wtedy ten wspomagający moja świadomość element, staje się mną samym. Jesteśmy współbrzmieniem, harmonia, złączeni wspólna uwaga w jakimś zdarzeniu. Gdy on się we mnie pojawia, to często zamieram w bezruchu, stajać jedynie obserwatorem  jak widz na widowni, mogący się przypatrywać całości, nie mając możliwości podejmowania samodzielnie decyzji. Nie ubolewam jednak nad tym, gdyż korzyści wydaja mi się ogromnie w porównaniu do tej znikomej straty. Niezwykła trzeźwość umysłu i obezwładniając uczcicie spójności wynagradza mi to stokrotnie. W wielu wypadkach obserwowałem nasze wspólne posunięcia w moim ciele fizycznym, które miało kluczowe znaczenie dla mnie w  przyszłości.</p>
<p>Kolejnym stanem, który mi się bardzo rzadko zdarza, jest całkowite stopienie z ta moim niezwykłym partnerem. Trwa to najczęściej  zaledwie chwilkę, ale pozostawia we mnie niezatarte wrażenia.Wzrost swiadomosci staje się trudny do opisania a drgające wewnętrznym ruchem energia niezwykłym przeżyciem.</p>
<p>Na pytanie, czy celem życia człowieka jest dostrojenie się do swojego wyższego elementu, nie potrafię odpowiedzieć. Wiem, ze jest to niezwykle dla mnie dobre.</p>
<p>Z Jego odpowiedzi wnioskuje, ze moja niezależność odgrywa dla mnie jak i dla  Niego duże znaczenie. Jest prawdopodobnie powodem dla którego jestem z nim rozłączony i samodzielnie przezywam przygody w świecie fizycznym. Dzięki indywidualnemu trwaniu, postrzegam świat z punktu Zbyszka.</p>
<p>Ucząc się rozumu na konsekwencji własnych czynów, ograniczam zakres swoja wolności, by samemu stać się w przyszłości kompetentnym kreatorem jeszcze większych zdarzeń, zdarzeń  na skale kosmiczna. Wiele istot, po osiągnięciu tego celu, wspólnie ze swoim wyższym elementem pomaga spóźnialskim w osiągnięciu tego samego.</p>
<p>Pisząc te rozwlekłe teksty, pragnę przybliżyć czytelnikom wewnętrzne procesy, rozgrywające się wewnątrz nas i dodać im odwagi, by otworzyli szerzej wystraszone wątpliwościami oczy i śmiało szli przez swoje życie.</p>
<p>Zwracajmy więcej uwagi na nasze stany swiadomosci.</p>
<p>Ucząc się rozróżniać ich różnorodność znajdziemy  dowody na nasza nieśmiertelność i zrozumiemy sens życia. To w naszym wnętrzu i naszych odczuciach skrywają się dowody, pozbawiające nas obaw przed śmiercią.</p>
<p><strong>2,-Relacja Rugwy:</strong><br />
  t15.02.2010 &#8211; 15:03<br />
rugwiana zwierzo-relacja, enjoy <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Najpierw udałam się do kryształu. Spotkałam tam Zbyszka w ciemnym stroju czarnoksiężnika. Ręce miał wyciągnięte w górę, a z tych rąk błyskały wyładowania elektryczne , haha <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Bardzo prawdopodobne, że to wpływ zbyt dużej dawki gier komputerowych w tym tygodniu <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Zobaczyłam też kobietę, a raczej „panienkę” <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Była ubrana podobnie jak harcerka, miała jasne rudobrązowe włosy i duże zielone lub niebieskie oczy.<br />
Spod kryształu wybrałam się na rozmowę z kotem, który w dzieciństwie był moim najlepszym przyjacielem. W celu spotkania z kotem przywołałam wspomnienia z nim związane – podziałało bardzo dobrze <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Spotkaliśmy się na łące i trochę się pobawiliśmy. Czułam, że Kozia Broda – tak nazwałam kota jako dziecko – nie odpowie na moje pytania, tym bardziej, że nie rozmawiał ludzkim głosem – porozumiewaliśmy się uczuciowo.<br />
Poprosiłam, żeby Kozia Broda zaprowadził mnie do przedstawiciela kotów na Ziemi. Zaprowadził mnie do jaskini, u wejścia której widniały arkady w kształcie wielkiego jaguara. Ten Wielki Jaguar to właśnie przedstawiciel kotów.<br />
Wielki jaguar jawił mi się po prostu jako wielki jaguar albo jako dość wyraźny i mocny męski głos.<br />
W jaskini na ścianach było pełno rysunków, przedstawiających historię współistnienia ludzi i kotów w Systemie Życia Ziemskiego. Oglądałam malunki przedstawiające zarówno życie jaskiniowe i polowania na szablozęby, jak i egipskie przedstawienia kociej boskości.<br />
Wielki jaguar, zapytany przeze mnie o rolę kotów w ludzkim ziemskim życiu powiedział: KOTY SĄ „STRAŻNIKAMI DUSZ”. Dokładnie takiego sformułowania użył. Przez jakiś czas zastanawiałam się o co chodzi z tymi „strażnikami dusz”. Zamiast słownej odpowiedzi zobaczyłam mnóstwo obrazów z kocio-ludzkiego życia, na podstawie, których sama miałam wyciągnąć wnioski. Oto one:<br />
Koty, żyjące wśród ludzi postrzegają bardzo wyraźnie również świat niefizyczny. Ich zadaniem jest ostrzegać ludzi przed negatywnymi niefizycznymi wpływami z zewnątrz. Dlatego koty były utożsamiane z czarownicami, zawsze były w pobliżu ludzi bardziej narażonych na wpływ świata niefizycznego. Koty chroniły i chronią tez przed negatywnym oddziaływaniem sił psychicznych innych ludzi, np. przed manipulacjami i przed presjami psychicznymi. Niektórym nie podobało się to, ze koty wzmacniają w ludziach samodzielne myślenie. Postanowiono tępić zarówno samodzielnie myślących jak i koty im towarzyszące. Zobaczyłam w tym momencie masowe palenie kotów w lasach – no tak, przecież czarownice były palone razem ze swoimi kotami. I zrozumiałam czemu koty uznane były niegdyś za „sługów szatana”. Dowiedziałam się też, że analogiczną rolę do kotów spełniają psy, tyle, że na planie fizycznym.<br />
Jeśli chodzi o koty takie jak puma, tygrys czy jaguar właśnie, to odgrywają one trochę inną rolę niż „dachowce” (co nie znaczy, że owe „dachowce” nie mogą tej roli wypełniać). Te zwierzęta dostają czasem „misję” opieki nad konkretna jednostką ludzką. Są dla tej jednostki tym, co powszechnie znamy jako zwierzęcy totem, jedno zwierze opiekuje się jednym człowiekiem przez całe życie. Można powiedzieć, że dusze tych dwóch istot są ze sobą połączone nierozerwalną więzią miłości i przyjaźni. Od razu wiadomo, kiedy taka relacja zachodzi – to się czuje.<br />
Rysie i pantery np. są w stosunku do ludzi trochę ostrożniejsze, ponieważ ludziom obecnie bardziej zależy na skórach aniżeli na duszach tych cudownych zwierząt.<br />
Zobaczyłam nagle pięknego czarnego mustanga, biegnącego przez amerykańską prerię. Trochę się skonsternowałam: JAKI ZWIĄZEK MA KOŃ Z KOTAMI ??<br />
Za chwile zobaczyłam odpowiedź. Konie, gepardy, pantery i inne szybkie i zwinne zwierzęta egzystowały z ludźmi w dość specyficzny sposób. Te zwierzęta w dawniejszych czasach ścigały się z ludźmi, biegały razem z nimi, trenowały w fizycznej sprawności. Ludzie i zwierzęta doświadczali razem szybkości i wolności, potrafili się ze sobą porozumiewać, a ich fizyczne możliwości były bardzo zbliżone. Dopiero, gdy człowiek zapomniał o swojej sprawności konie postanowiły zostać przy ludziach, żeby tamci nadal mogli doświadczać szybkości, wolności i uczuć z tym związanych.<br />
Potem jeszcze na chwilę zawitałam w krysztale i wróciłam do świata fizycznego.</p>
<p>Zbyszek pisał coś o spontanach w ciągu tygodnia i mi już dziś się coś dziwacznego przyśniło <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
To było coś w stylu filmu przyrodniczego. Kobieta nad górskim potokiem opiekuje się czarnym łososiem lub pstrągiem. Boi się, że biedak sam sobie nie poradzi. Nagle słyszę Gos narratora, który mówi, że czarne łososie zawsze i wszędzie sobie poradzą, niezależnie od wcześniejszych warunków egzystowania. Jest to tez specyficzny gatunek, który można krzyżować z wydrami – dokładnie tak <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Gdy wydry lub czarne łososie maja się na wyginięcie, to zaczynają się ze sobą parzyć. Te dwa gatunki zwierząt mają na tyle zbliżony ,materiał genetyczny, że spokojnie można uzyskać jedno z drugiego. Oczywiście wszystkiemu towarzyszyły odpowiednie obrazy demonstracyjne <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Pozostawiam to bez oceny i komentarza, ponieważ na podstawie wiedzy jaką posiadam może to wydawać mi się śmieszne, ale w żaden sposób nie potrafię udowodnić, że nie można parzyć czarnych łososi z wydrami <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /><br />
Go to the top of the pageReport Post</p>
<p><strong>3,- SORROW</strong><br />
15.02.2010 &#8211; 17:28</p>
<p>Po krótkiej relaksacji i doładowaniu energetycznym rozwinąłem ekran wizualizacji .<br />
Zaczęły napływać obrazy. Pojawiła się (w centralnej części ) kostka dla psa.Kostka-zabawka . Po dłuższej chwili przybiegł mój psiak ,który odszedł kilka lat temu, a towarzyszył mi przez całą młodość <img src='http://cialka.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Był w świetnej formie , najlepszej w swoim życiu .Swawolił,biegał, psocił &#8211; wesoły ,jak zazwyczaj miał to w naturze, a jego oczy jak zawsze delikatnie smutne (nawet w ferworze świetnej zabawy miały w sobie pierwiastek smutku ,chyba upodobnił się do mnie).<br />
Po tym rozpoznałem,że to nie atrapa, tylko właśnie oryginał.Nie chciał rozmawiać , przeszło pomiędzy nami sporo wibracji , jakieś tam informacje w ten sposób zassałem,ale nie mogę ich odtworzyć .<br />
Później zaglądnąłem jeszcze do kliniki dla zwierząt o której rozmawialiśmy wcześniej z Sosną .<br />
Ale tak,jak i w powyższym wpisie Rugwy wspomnienie wirtualnego świata spowodowało,że owa klinika okazała się szpitalem z drugiej Wojny Światowej (Call of Duty WAW się kłania) ,błąkały się tam jakieś kundle ,ale były chyba negatywnym wytworem mojej podświadomości, bo bałem się do nich podejść bliżej,niż na kilka metrów . Po raz kolejny stwierdzam ,że ciągłe przebywanie w wirtualnym świecie powoduje nawet u osoby dojrzałej emocjonalnie pewne nieodwracalne zmiany .Ileż to razy widząc w rzeczywistości piękny widok,krajobraz, zamek od razu przyrównywałem go nieświadomie do jakiejś wirtualnej krainy . Wracając do tematu &#8211; klinika zwierzaczków była miejscem pełnym cierpienia, opustoszałym , smutnym&#8230;<br />
Was też tam nie było ,nawet śladu po Waszej obecności, ale podejrzewam,że trafiłem do zupełnie innego miejsca &#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/krolestwo-zwierzat_2275.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŚWIADOMOŚĆ</title>
		<link>http://cialka.net/swiadomosc_207.html</link>
		<comments>http://cialka.net/swiadomosc_207.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 10:10:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[OOBE-relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/swiadomosc-drzewa_207.html/pl/</guid>
		<description><![CDATA[Aktualizacja wątku
Wczoraj znowu odwiedziłem obcięte drzewo. Sporo się  zmieniło. Nie było już wszystkich drzew. W miejscu serca strumyka, piętrzyły się stratowane gałęzie. Ławka choć ta sama, to  reszta uległa jednak drastycznym zmianom.
Oto fotoreportaż


.
*
ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA

Komentarz z 03.04.2009
Odwiedziłem ścięte drzewo. Nie było po nim już żadnego śladu . Na jego miejscu wyrosła wieża ze stali, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Aktualizacja wątku<br />
Wczoraj znowu odwiedziłem obcięte drzewo. Sporo się  zmieniło. Nie było już wszystkich drzew. W miejscu serca strumyka, piętrzyły się stratowane gałęzie. Ławka choć ta sama, to  reszta uległa jednak drastycznym zmianom.<br />
Oto fotoreportaż<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew-300x21.jpg" alt="Wycinanie drzew" title="Wycinanie drzew" width="300" height="21" class="alignleft size-medium wp-image-2266" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2010/02/Wycinanie-drzew1-300x18.jpg" alt="Wycinanie drzew" title="Wycinanie drzew" width="300" height="18" class="alignleft size-medium wp-image-2268" /></a></p>
<p>.<br />
*<br />
ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030261web-slonce.jpg" title="p4030261web-slonce.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030261web-slonce.miniatura.jpg" alt="p4030261web-slonce.jpg" /></a><br />
Komentarz z 03.04.2009<br />
Odwiedziłem ścięte drzewo. Nie było po nim już żadnego śladu . Na jego miejscu wyrosła wieża ze stali, dokładnie w tym miejscu, w którym się uniosłem duchem w górę, jak prześwitujące  teraz słońce.<br />
Czy przyczyna lotu był mysloksztalt pozostawiony przez drwali, czy ścięte drzewo? <span id="more-207"></span></p>
<p><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030280-web.jpg" title="p4030280-web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030280-web.miniatura.jpg" alt="p4030280-web.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030304.jpg" title="p4030304.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030304.miniatura.jpg" alt="p4030304.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030309web.jpg" title="p4030309web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030309web.miniatura.jpg" alt="p4030309web.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030313-web-drzewo.jpg" title="p4030313-web-drzewo.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030313-web-drzewo.miniatura.jpg" alt="p4030313-web-drzewo.jpg" /></a><br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-powiekszone-11.jpg" title="serce-powiekszone-11.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-powiekszone-11.miniatura.jpg" alt="serce-powiekszone-11.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-lasu1.jpg" title="serce-lasu1.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/serce-lasu1.miniatura.jpg" alt="serce-lasu1.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030293-bez-serca.jpg" title="p4030293-bez-serca.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030293-bez-serca.miniatura.jpg" alt="p4030293-bez-serca.jpg" /></a><br />
Przypadkowo wyszło mi zdjęcie z sercem lasu w strumyku, na tle drzewa z podniesiona ręka, tak jak ja,  wtedy, gdy fotografowałem pniaka. W czasie robienia zdjęcia, niczego kolorowego nie dostrzegłem w wodzie.  Udało się tylko raz , pomimo, ze fotografowałem ten sam motyw dwukrotnie, z odstępem kilkunastu sekund. Czym jest ta czerwona plama? Refleksem światła na obiektywie, starym ,czerwonym workiem z foli, porzuconym przez dziada, czy  mysloksztaltem, uchwyconym kamera? Fotografując za drugim razem, przekonany bylem, ze pierwsza fotka nie wyszła. Usłyszałem gdzieś w głębi umysłu, ze jest nieostre, JESZCE RAZ, powiedział bezszelestny glos. Trzęsąc się wewnętrznie, trochę zaniepokojony niepowodzeniem, ustrzeliłem sercowa fotkę. Zona doszukała się nawet kształtu krzyża z lewej strony zdjęcia a zamiast serca róży.. Czyżbym nieświadomie dostrzegł ten chrześcijański symbol i wytworzył obok niego serce, przypasowany mu element?   Hm.- a może drzewa się poskarżyły?<br />
Uuu zrobiłem cudowne zdjęcie.</p>
<p>*<br />
27.11.2008<br />
<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/cienpict0400.jpg" title="cienpict0400.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/cienpict0400.miniatura.jpg" alt="cienpict0400.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030303-web.jpg" title="p4030303-web.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2009/04/p4030303-web.miniatura.jpg" alt="p4030303-web.jpg" /></a><br />
&lt;<a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/oddechpict0417.jpg" title="oddechpict0417.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/oddechpict0417.miniatura.jpg" alt="oddechpict0417.jpg" /></a><a href="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/_lasekpict0448.jpg" title="_lasekpict0448.jpg"><img src="http://cialka.net/wp-content/uploads/2008/11/_lasekpict0448.miniatura.jpg" alt="_lasekpict0448.jpg" /></a></p>
<p>Siedząc na starym pniaku, pacnąłem gałęzią w potoku. Rozpryskująca się woda, chlapała pociesznie na boki. Wysunąłem astralne stopy ,zanurzając je w zimnej wodzie. Leniwie płynąca woda, dawała się odczuć rwącym chłodem. Doznanie było zbliżone do fizycznego, choć odbywało się w niefizycznym planie. Zanurzyłem ręce w potoku, wskoczyłem cały w niego. Uniosłem się jak balon na jego powierzchni, kręcąc jak roztańczone liście na wietrze. Zamierając w bezruchu, mam skupione oczy w jednym punkcie, ale przesuwam postrzegająca uwagę w miejsce, w którym unosi się na wodzie moje ciało astralne. Nie widzę go, ale doskonale czuje jego pozycje i ruch w jaki został wprawiony płynącą, chłodną woda. Znikające za zakrętem potoku wyobrażona cześć mnie, wprawia mnie w panikę. Gdzie jestem, nic już nie widzę, ruch , kręcenie i zimna woda. Zaniepokojony wpadam na chwilkę świadomością w to miejsce, ale niczego nie potrafię rozpoznać. Jakieś rozedrgane zamazane plany i bezszelestna pustka. Powrót do ciała.<br />
Siadam wygodnie na pniaku, rozluźniam się i obserwuje ruch zielonkawej wody, zagraconej po brzegi mchem .<br />
Czy można widzieć z zamkniętymi oczyma?<br />
Kieruje głowę do tylu, starając się wywołać pod powiekami obraz otoczenia. Dwie szare , bezkształtne linie,  pojawiają się mi nagle przed oczyma, wprawiając w zdumienie. Otwarłem  je szybko, chcąc sprawdzić, co się tam znajduje. Dwa wielkie drzewa stoją dokładnie w tym miejscu. Rozbawiony, sprawdzam ponownie, tym razem spoglądając w przeciwna stronę.<!--more--> Pod powiekami pojawiają się mi tym razem trzy szare , rozmazane pnie,- rozpoznaje ich proporcje. Dwa razem i jedno pochylone z lewej strona. Sprawdzam, znowu trafienie. Robię to wielokrotnie. Drzewo przy strumyku ma złamanie na wysokości 2 dwóch metro, widzę je dokładnie, schylone korzeniami w wodę. Sprawdzam,- kolejne trafienie. Śmieje się do rozpuku, ponieważ tak się nie da. Nie można przecież widzieć z zamkniętymi oczyma.</p>
<p>Oczywiście, przyglądałem się drzewom i  gdzieś w pamięci siedzi ich obraz. Przywołuje go teraz i wydaje mi się, ze je widzę. Ha ha, nie nabiorę się.<br />
<strong>ŚWIADOMOŚĆ DRZEWA.</strong><br />
CO NIE WIERZYSZ- wesoły głos narratora. Nie dostrzegam go , przejęty sytuacja.<br />
Jeśli to działa to przejdę się po lesie, przeskakując strumyk z pniami z zamkniętymi oczami. Wydawał mi się trochę szeroki, pełno dziur, można złamać nogę, -pojawia się ostrzeżenie.<br />
NIE ROBIŁBYM TEGO- teraz uświadamiam sobie obecność niefizycznego towarzysza.<br />
Ha ,ha ,śmiejemy się złączeni w jednym.<br />
TRZEBA W INNYM MIEJSCU SPRÓBOWAĆ, podszeptuje, ALE TYM RAZEM NIE ROZGLĄDAJ SIĘ PO OKOLICY.<br />
A jak można być drzewem, ziemia , ptakiem? Czytałem, ze ludzie utożsamiają się z przyroda , wyczuwając ich świadomość, ruch, ich energie.<br />
Podchodzę do gigantycznego drzewa i staram się do niego przytulic. Nie idzie mi to zbyt dobrze. Czuje gruba korę jak papier ścierny na dłoniach, błoto pod stopami i wilgoć. Cos wciąga mnie pod obrzydliwa ziemie, zapadam się niknąc w ciemności. Brr ,brr, paskudne doznania.<br />
Eh to jakaś lipa, z tym byciem drzewem. Chciałem z tym drzewem porozmawiać, jak rosło, jak padał deszcz i otulał je zimny śnieg  a wciągnęło mnie jak pokarm w korzenie. W odpowiedzi ściąga mi oczy na rosnące drzewko, rosnące niedbale  w cieniu wielkiego olbrzyma. Jest karłowate i zżółknięte.<br />
DLATEGO.<br />
Przedzieram się przez las aż znajduje polankę z wyciętymi drzewami. O jak pięknie. Można usiąść wygodnie na powycinanych pniach i się powygrzewać jak kocur na słońcu. Siadam na półmetrowym , podciętym przy ziemi olbrzymie.<br />
Sprawdzam widzenie z zamkniętymi oczami. Tym razem widzę wszystko odwrotnie. W miejscach gdzie postrzegam grube pnie, rosną same kije a w miejscu widzianych  poszarpanych patyków rosną potężne drzewa. Dziesięć prób , wszystkie chybione.<br />
TEZ DZIWNE.<br />
Ach to ty to robisz. Nie poznałem, zagapiłem się.Ha ha ha.<br />
Spoglądam na wprost z zamkniętymi powiekami. Pojawia mi się obraz rozmazany, obraz dwóch, cienkich, zrośniętych drzewek. Spoglądam w tym kierunku, nie postrzegając niczego co by je przypominało. Gdy to sobie uświadamiam, moja uwaga zostaje przeciągnięta o 30 stopni w prawo. Widze je, dwa bliźniaczo  zrośnięte drzewka, tak jak sobie je wyobraziłem<br />
A TERAZ JE WIDZISZ ?,- ach to ty to robisz ☺)) Nie rozpoznaje twojego głosu, jego dźwięczna  barwa wydaje mi się  anonimowa,- kim jesteś?<br />
STAN NA PNIU,- wstaje z niego posłusznie i wskakuje zabłoconymi buciorami.<br />
JESTEŚ DRZEWEM- wypowiadamy wspólnie. Natychmiast jak na rozkaz , unoszę astralne ręce do góry i ruszam nimi, starając sobie wyobrazić jak z nich wyrastają małe gałęzie. Kołysze się na boki, wewnętrznym nakazem, rozciągam ręce, mam ciągle dwie, rosnące wielkie balony o nieokreślonym kształcie.<br />
Trace poczucie mojej formy, nie odczuwając już fizycznego ciała. Jakas pustka wnętrza , staje się moim kształtem. Jestem rura, balonem, wyplenionym szarością, bez wnętrzności. Wyczuwam wyraźnie moja granice, jakąś otoczkę udzielającą mnie od zewnętrznego świata. Jestem ślepa świadomością Zbyszka w stanie atmy, bez woli. Odczuwam siebie jako monolit z jedna dolna częścią, to moja noga, gruba i potężna.<br />
Czy ono ma ducha? Gdzie się on znajduje. Wyczytałem, ze każda istota, włącznie z roślinami go posiada, włącznie z minerałami. On ma być zalążkiem życia, przyczyna istnienia napędzająca swoja energia wzrost roślin , zwierząt  i człowieka.<br />
W odpowiedzi unoszę się na  parę metrów i spoglądam pod swoja mocarną stopę. Z wysokości, dostrzegam otoczenie na 360 stopni. Jest rozmazane ale da się z tego obrazu wyciagnac jakieś spostrzeżenia. Jedna wielka powierzchnia z zarysowanymi i ledwo widocznymi małymi kształtami.<br />
Rozpoznaje w sobie percepcje duchowa. Obserwator, postrzegający całym polem widzenia, bez zdolności koncentracji uwagi na fragmencie widzianego obrazu.Tak ma drzewo? On tak ma?<br />
Stawiam pytania, co zmienia moje postrzeganie, tracę pozycje świadka, biernego obserwatora, stajać się sobą, porównującą i myśląca istota. Czy zapamiętam- wpadam w panikę. Dlaczego się wyrwałem, chcąc zapamiętać, zgubiłem stan odczucia się drzewem. Nie wiem teraz jak odczuwa się wole drzewa, zmieszałem ja z moja, moja jest inna , wartka i samodzielna. Masa pytań ciśnie mi się na usta.<br />
Gdzie jesteś?</p>
<p>Stojąc na pniu porządkuje  myśli. Odczuwam szelest z prawej strony,- idą, zatrwożenie. Odwracam spontanicznie głowę z szeroko otwartymi oczami, kierowany impulsem, koniecznością, wychwytuje wzrokiem spacerujących w oddali. Sto metrów, to za daleko, by usłyszeć cichutkich po sześćdziesiątce spacerowiczów, trzymających się za rękę. Zamykam oczy, skupiam się na wrażeniach, słyszę jak idą. Ach jak głupio, stoję jak lampa na pniaku, co tez oni sobie o mnie pomyśleli.<br />
Uff , jak dobrze, ze nie widać przyrośniętych  do mnie gałęzi:)))</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/swiadomosc_207.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zjawiska paranormalne</title>
		<link>http://cialka.net/zjawiska-paranormalne_2209.html</link>
		<comments>http://cialka.net/zjawiska-paranormalne_2209.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 21:28:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zjawiska paranormalne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cialka.net/?p=2209</guid>
		<description><![CDATA[Przed paru laty, umęczony monotonia praca na budowie, poprosiłem anioła stróża o pomoc. Nie chce już tak ciężko pracować. Zrób coś proszę dla mnie, by mi było łatwiej.
 Liczyłem na jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności, który otworzy mi nowe możliwości.
Moim życzeniem było zmienić warunki pracy. Nie spodziewałem się wtedy, ze ono  tak szybko się spełni. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed paru laty, umęczony monotonia praca na budowie, poprosiłem anioła stróża o pomoc. Nie chce już tak ciężko pracować. Zrób coś proszę dla mnie, by mi było łatwiej.<br />
 Liczyłem na jakiś szczęśliwy zbieg okoliczności, który otworzy mi nowe możliwości.<br />
Moim życzeniem było zmienić warunki pracy. Nie spodziewałem się wtedy, ze ono  tak szybko się spełni. W czasie jazdy samochodem, zacząłem spontanicznie przyspieszać i to na kilkaset metrów przed rozstawionym radarem na drodze, Posypały się kary z  miesięczna utrata prawa jazdy.<br />
Nie postrzegłem jeszcze wtedy, że moje życzenie się spełniło.<span id="more-2209"></span> Nie mogąc więcej jeździć samochodem, odmawiałem prawie wszystkim  klientom. Gdy odzyskałem prawo jazdy zatrwożony dostrzegłem te dziwne zbiegi okoliczności. Przed ulicznym radarem wciskałem znowu pedla do dechy, ciesząc się przyspieszeniem. Za którymś razem zrozumiałem.<br />
Stalo się to dla mnie doskonale widoczne, gdy ruszyłem kilkakrotnie bez zastanowienia z parkingu na wprost jadącego auta.<br />
Co się dzieje! Przecież zawsze bylem ostrożny, rozglądając się dziesiątki razy na strony, Czy to możliwe, by moje życzenie tak się spełniło i nadal spełniało. Utrata prawa jazdy i oraz rozbicie auta ma być tym rozwiązaniem na moje problemy. Och dziękuję ci aniele za szczodrość, odparłem.  Ale wiesz co, mowie bardzo łagodnie,- mandaty  nie są za dobrym rozwiązaniem. Teraz ostrzegaj mnie lepiej, gdy zobaczysz radar na drodze, Noga z gazu, no wiesz , pojedziemy łagodnie, by się przypatrzeć dokładnie narzędziu opatrzności, wyłącznie w celach naukowych, zapewniałem żarliwie.<br />
Jadać na szybkim pasie, odczułem nagle zmęczenie. Wjechałem pomiędzy ciężarówki, nie zastanawiając się zbytnio nad przyczyna. Chęć zmiany pasu powstała we mnie niepostarzenie. Zrobiłem to bez zbytniego zastanowienia. Pstryk, posypały się zdjęcia na lewym, tym szybszym torze. Ho , ho, ale miałem dzisiaj szczęście. Za którymś razem, gdy ponownie zjechałem na prawa stronę, zrozumiałem co się dzieje, Przeprogramowałem własne rekcja. Nie wiedząc czemu, zniechęcam się teraz do szybkiej jazdy i to na kilkaset metrów przed samym radarem.<br />
Innym razem, zjeżdżając z autostrady zwolniłem ciesząc się krajobrazem. Uf, znowu policja a jadę 40, stka, Czy aby terasz nie za wolno?<br />
 Spora odległość uniemożliwiała mi rozpoznanie auta, -to nie jest możliwe, bym przed zakrętem coś rozpoznał a  jednak zwolniłem,<br />
Jak to działa? Jak prośba skierowana do anioła stróża, może być pieczołowicie prze ze mnie samemu realizowana?  Jak to jest w ogóle możliwe?</p>
<p>Jechaliśmy szybko autostrada z siostrzeńcem w kierunku Alp. Mieliśmy wspaniałą pogodę i doskonalą widoczność. Kilkaset metrów przed szerokim zakrętem, tknięty niepokojem, powiedziałem do niego ostrożnie. Hamuj!.<br />
Po paru sekundach ponowiłem  ostrzeżenie. <em>Hamuj, </em>-mówiąc już bardzo stanowczo,.<br />
Siostrzeniec pędziła nadal, nie reagując na moje słowa.Tuz za zakrętem, był wypadek. Auta stały , ciasno jeden przy drugim, tarasując autostradę.<br />
Hamowaliśmy bardzo gwałtownie, pomogłem ręcznym hamulcem. Stanęliśmy przerażeni tuz przed samymi autami. Pytałem później siostrzeńca zirytowany.<br />
<em>Dlaczego nie hamowałeś?. </em><br />
Wtedy zdałem sobie sprawę co wlasciwie zaszło.  Dostrzegłem żółtą mglę, rozścielającą się przed zakrętem. Uświadomiłem sobie, ze nie postrzegłem niczego konkretnego.<br />
Widząc ja odczułem silny niepokój, jakieś przeświadczenie o niebezpieczeństwie. Gdy to robiłem, to utraciłem na chwile wzrok fizyczny, gubiąc się w mroku umysłu, odczuwając niespokojny ruch  w moim pobliżu. Po paru dniach, starając sobie dokładniej przypomnieć ta przygodę, odsłoniłem ja ponownie. Dala się doskonale odtworzyć. Dostrzegłem wtedy w chaosie myśli i emocji niespokojne ruchy sylwetek, biegające przed zakrętem.<br />
Czyżbym wtedy ich nie postrzegł a teraz tak, analizując całe zajście?<br />
Czy wizualizując teraz zdarzenie jeszcze raz, doklejam upragnione potwierdzenie?<br />
Przypominając sobie sny nocne zauważyłem, ze również o wiele lepiej postrzegam szczegóły w czasie przypominania niż w czasie snu.<br />
W zwykłym śnie wtłoczony jestem w akcje, nie potrafiąc dostrzegać różnicy, małych niuansów w dekoracji i zachowaniu się przedmiotów jak i ludzi.  Postrzegając uśpionym umysłem, nie potrafiąc swobodnie wnioskować, dając się unosić  pozornej autentyczności przygody. W śnie, z przytwierdzonym punktem uwagi do fabuły, wydobywam interesującą mnie formę z szarości, postrzegając jedynie frapujące mnie kształty.<br />
Interesując się gestami twarzy, nie widzę, ze cala sylwetka ludzka nagle znika lub się ciągnie jak mglą i pozostaje dobrze widoczna jedynie ta jej cześć, na której skupiam wzrok. Nieruchomy obserwator śni jedynie dobrze ukształtowane fragmenty śnionego hologramu, nie rejestrując na prawo i lewo i nie potrafiąc odmówić uczestnictwa w spektaklu.<br />
Gdy wzrasta mi świadomość w śnie, to ogarniam wzrokiem większe pole. Obejmuje coraz więcej szczegółów, dostrzegam uzupełniające śnioną fabule przedmioty, czy stojące peryferyjnie postacie ludzkie. Myślę, ze w zwyczajnym śnie one  również występują z takim bogactwie niuansów, tylko ja ich nie postrzegam,<br />
Tak jak w śnie fizycznym, skoncentrowany jestem wyłącznie na istotnych dla mnie szczegółach, wybiorczo rejestrując rzeczywistość. Nie słyszę również przejeżdżających samochodów i setki przechodniów na ulicy, których spotykam każdego dnia. Dopiero, gdy tego zapragnę,  &#8220;chce was widzieć, i słyszeć&#8221; to dostrzegam zatłoczone ulice, przepełnione zgiełkiem.<br />
Gdy coś się szczególnie wyróżni i zwracając na to moja uwagę, to dostrzegę to również.  Zarejestruje tak jak we śnie, gdy spotykam świadomą istotę, Ja również zapamiętuje.<br />
Zapamiętam ja, świadomie oceniając przez chwilkę to niezwykle zjawisko.<br />
 Zdolność do wybiorczego postrzegania i reagowania na bodźce, zawdzięczam dostrojeniu do ciała fizycznego, Przyzwyczajony do takiej formy trwania ,kontynuuje ja w śnie.<br />
 Co się dzieje gdy przypominam sobie sny?<br />
Gdy się obudzę i wnikam ponownie w śniona przestrzeń, to  akcja wspominanego snu staje się dla mnie bardziej czytelna. Mogę odtworzyć ze szczegółami śnione rzeczy.<br />
Po kolejności pokazujących mi się, wyostrzonych miejsc na obrazie, mogę również prześledzić tor szybującego w śnie punktu uwagi. Ilość postrzeżonych szczegółów wzrasta, dostarczając lepszego wglądu w treść snu. Wspominając sny, postrzegam zakryte przede mną drobiazgi, które mnie w nich nie interesowały. Odrzuciłem je przecież, nie potrafiąc  ich postrzec jak i zinterpretować, by sprawniej śnic to co chce przemyśleć i zrozumieć w świecie fizyczny,<br />
Gdy przypominam sobie sen, to jestem nawet w stanie odróżnić własne śnienie, szereg napływających we mnie swobodnie skojarzeń, od wspólnie kreowanego przez parę osób snu, w którym uczestniczą również inni..<br />
A wiec, gdy wspominam zwykły sen, widzę o wiele więcej, niż wtedy gdy go śniłem.<br />
Ta zwiewna zabawa z własnymi wspomnieniami dostarczyć nam może  bardzo wielu ważnych informacji, ratując wielokrotnie nam życie przed niebezpieczeństwem.<br />
Zdolność do szybkiego odtwarzania treści śnienia, wielokrotnie ratowała mnie z tarapatów.<br />
Przeżywane przez ludzi  nieszczęścia, są przez nich wielokrotnie odtwarzane w wyobraźni. Tworzą oni wtedy ostrzegające dla innych sygnały i znaki, zawierające w sobie wystarczająco dużo informacji, by  zaniepokoić wystarczająco innych i na czas uchronić od kłopotu.<br />
Musimy zażyczyć sobie jedynie ich postrzegania i omówić z naszym nieświadomym partnerem język symboli, którym będziemy się posługiwać. </p>
<p>Gdy to osiągniemy, to możemy  pokusić się na  rozwijanie własnej techniki postrzegania fizycznych zdarzeń w astralu i mentalu  a następnie świadomego  programowania  własnych   reakcji na zdarzenia mające się wkrótce wydarzyć:)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cialka.net/zjawiska-paranormalne_2209.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
