Duchy

Gdy spotykam jakiegoś ducha to najczęściej jestem zaciekawiony kto to. Zadaje mu myślowe pytane kim jest , co tutaj robi i czego ode mnie chce. Różnie odpowiadają. Czasami słownie, co słyszę tylko parę sekund, gdyż szybko tracę dostrojenie. Jeżeli zagłębie się w siebie, to mogę prowadzić rozmowę myślowa. Rozmowa ta jest dla mnie czytelna, gdy tkwię na pól w transie. Wtedy rozpoznaje dokładnie myśli , będąc pewnym jego wypowiedzi.

Czasami jednak spojrzę fizycznym okiem na otoczenie i wtedy moje myśli staja się płytsze. W chwilach takich zaczynam wątpić w usłyszane wypowiedzi. Wtedy interpretuje ,dodając sobie brakujące części, by w pełni zrozumieć intencje rozmówcy. Cały czas jestem zaciekawiony spotkaniem, nie obawiając się napotkanego ducha. Wygląda taka rozmowa jak z napotkanym sąsiadem , czy przechodniem na ulicy.

Miałem jednak parę spotkań w których ogarnął mnie strach. Rysując węglem drzewa w lesie usłyszałem przedzierającego się olbrzyma przez gąszcze. Był na tyle ogromny iż odczułem naginające się korony drzew. Wtedy wystraszyłem się ogromu tej istoty, która wydala mi się wielkości drzew. Zapytany co tu robię, dygocząc trochę odpowiedziałem, ze to samo co ona i może mnie straszyć ile chcesz a tak tutaj zostanę. Wtedy ona mi powiedziała a to ty i skoczyła w sina dal, miedzy wierzchołkami drzew. Bylem w lesie, w którym spędzałem wiele czasu, myszkując miedzy zmurszałymi pniami. Wielokrotnie tez w tym lesie opuszczałem ciało, siedząc godzinami na ławce. Ćwiczyłem również postrzeganie drzew z zamkniętymi oczyma, wiec uznał go jakby za moja własność. Co było zastanawiające , iż spotkałem tego olbrzyma tydzień po przeczytaniu opisów takich spotkani Castanedy z Latawcem, tak jakbym wykreował sam cala ta przygodę, włącznie z tym strachem, albo przywołał nieświadomie podobna istotę. Ten odczuwany strach mnie zastanawiał latami, gdyż nie rozumiałem za bardzo jego przyczyny. Niby wielkolud , ale dlaczego się go balem? Innym razem , wchodząc do domu postrzegłem na korytarzu ducha. Stal ze spuszczona głową. W chwili otwierania drzwi wyskoczyłem na sekundę z ciała obserwując zaskoczony obecna w nim osobę. Również się wystraszyłem.

Jeden eksperyment na zlocie oobe ze znajomymi, objaśnił mi trochę zakulisowe sprawki, w chwili pojawiania się tego uczucia.

Staliśmy na korytarzu oparci o balustradę wysokich schodów. Za plecami przepaść na 5 metrów. Wtedy koledzy stojący z obu moich stron, postanowili splatać mi figla. Zaczęli zrzucić mnie z tych wielgaśnych schodów na sam dół. Chwycili mnie wyobrażonymi rękoma I siu , wypchnęli poza balustradę. Robili to prawdopodobnie wielokrotnie, aż do skutku obserwując bacznie moje reakcje. Niczego nie podejrzewając zacząłem odczuwać delikatne dygotanie. Wzrastający niepojenie zamienił się w sporawa obawę. Dygotanie się wzmacniało, aż zwróciłem na nie uwagę. Trzasłem się ze strachu, pomieszanym ze złością. Wtedy domyśliłem się, iż mi coś koledzy knują Nie znając ich intencji odskoczyłem od nich na parę metro , bacznie obserwując.., Wtedy się uśmiechnęli . Haha, zwalaliśmy ciebie ze schodów. Haha , Przełknąłem podstęp, gdyż sam namawiałem przecież do takich ekspo, ciesząc się kolejnym potwierdzeniem.

Zastanawiający był ten strach, który się we mnie pojawiał , którego nie mogłem znaleźć przyczyny. Zanim się domyśliłem, iż to koledzy, to obserwowałem wzrastające dygotanie na ciele. Gdybym był uprzedzony, to zapewne odczul bym dynamiczny ruch zwalania ze schodów, gdyż porywane ciało astralne dało by mi jakieś sygnały. Nie spodziewając się tego , bylem zajęty rozmowami i obserwacja sytuacji miedzy rozmówcami. A wiec można było coś ze mną zrobić, z moimi ciałami niefizycznymi a ja nie postrzegając tego, mogłem przeżyć emocje towarzyszące spadaniu, tak jakby się to zdarzało na prawdę. Przecież bym się bal, gdybym spadał z tych wielgaśnych schodów.

Nieostrożne duchy w kontaktach z nami , starają się nas dotykać, czy chwytać za rękę, nie wiedząc iż ta reakcja może w was wzbudzić strach. Wielokrotnie poza ciałem, gdy obawiałem się wysokości, to spadałem na dol, jakby to przypomnienie sobie fizycznych praw, natychmiast mnie ściągnęło w dol. Kiedyś wisiałem nogami jak nietoperz w kuchni, ćwiczą kontrole nad ziemskimi przyzwyczajeniami, Do pokoju weszła śpiąca w tym czasie zona. Wystarczyło iż pomyślałem jedynie „ co pomyśli sobie sobie widząc mnie przyklejonego stopami do sufitu” a już zwaliłem się na podłogę. Tak właśnie zachowujemy się w duchowej postaci, pamiętając fizyczne prawa natury. One po części określają nasza rzeczywistość. Świeżo zmarli , nie orientują się w tym natychmiast. Prawdopodobnie wiele nieporozumień otwiera im oczy w rzeczywistości wykreowanej obserwatorem.

Jest coś co warto wiedzieć, zanim się zacznie oceniać negatywne odwiedzające nas duchy. Oni tak jak ja jak ja w obe, będą spadać z sufitów, trzymając się wyobrażeń o świecie fizycznym,. Beda upuszczać niewidoczne dla nas szklanki, wywracać szafy , gdy iż się za mocno o nie opieraj. Gdy pomyślą iż wyleje się im mleko z pełnej butelki, to ono natychmiast rozleje się im po podłodze. Nie chcąc robić hałasu narobią strasznego rumoru. Będzie się im robić również to, czego by właśnie bardzo nie chcieli. Starając się czegoś zapomnieć, mogą przezywać to właśnie wielokrotnie.

Największe zdziwienie przeżyją chyba , gdy będą nas żywych obserwować.

Zmarli nie widza nas fizycznych a w ciele eterycznym lub astralnym. W tym ciele żywy zachowuje się szczególnie dziwnie dla zmarłego. Zywty będąc dostrojonym do ciała fizycznego ma spowolnione reakcje dla obserwującego go ducha. Jego ciała niefizyczne będą przyjmować teatralne gesty, zamierając co rusz w bezruchu i to w chwilach, w gdy żywy analizuje otaczające go zdarzenia. Gdy żywy stara się rozpoznać źródło dźwięku to często jego uwadze towarzyszy ruch astralnej głowy, w ta właśnie stronę skąd się dźwięk wydobywa. Pomimo iż fizyczne ciało tkwi w bezruchu to niefizyczne części kierują w ta stronę twarz.

Jest wiele takich sytuacji, w których wykonujemy niefizycznym ciałem jakieś gesty. W momentach silnej koncentracji, rozwiązując zadania matematyczne, często wychylamy w dol torsu głowę astralna. Ona się nam wyciąga jak guma, Wychylając ja, tracimy w tej części ciała połączenie z ciałem fizycznym, co owocuje zwiększoną koncentracją. Obejmujemy myślowo w takiej pozycji o wiele więcej, korzystając z naszych czysto duchowych umiejętności.

Gdy myślimy o kimś intensywnie, to niektóre ciała niefizyczne są w stanie błyskawicznie wylecieć z nas, kierując się gdzieś w sina dal, do jedynie sobie znanego celu. One potrafią symulować czynności o których jedynie myślimy, czy rozpatrujemy jako możliwe. Tutaj podam przykład złodziejaszka obserwującego bacznie ofiarę. On zastanawiając się czy capnąć torebkę, wyczekując sprzyjającej okoliczności. Bacznie patrząc sprawdza, czy właśnie teraz wsunąć rękę w torbę, by nie być postrzeżonym. Zapewne wielu z forumowiczów przeżyło podobne sytuacje, w których poczuli się obserwowani i intuicyjnym zrywem chroniąc się przed kradzieżą, spojrzeli zdumionemu złodziejowi prosto w oczy. Właśnie wtedy odczuli niefizyczne łapki złodzieja na własnej skórze. W kontakcie z duchami reagujemy podobnie. One tez zwracają swoim dotykiem nasza uwagę. Dotyki będą związane z pozdrowieniem, czy próbą wypchnięcia nas z ich domu. A więc dotykanie po dłoni, głaskanie po twarzy, lub w przypadku opętanego domu szarpanie całego ciała.

We wszystkich takich przypadkach, warto wiedzieć, iż formy takiego kontaktu nie są czymś niezwykłym, specjalnie dla nas ludzi przygotowanym a towarzysza wszystkim istotom świata cala wieczność, odkąd ten wielodymensyjny świat istnieje.

Ta swoista dynamika myślo-ruchu jest następstwem naszego istnienia w wielowymiarowym świecie.

A teraz wyobraźcie sobie ja ma utrudniona ocenę sytuacji obserwujący nas duch. My możemy tkwiąc w bezruchu ruszać się spontanicznie ciałami niefizycznymi a dla ducha wyglądać to może jak wielka niewiadoma, często nieuzasadniona niczym logicznym.

Umysł nasz po śmierci ulega przemianom. Jedna ze zmian jest zmieniona szybkość ruchu i często równoczesne wykonanie zamierzeń z ich planowaniem.

Aby podjąć jakaś decyzje , żywy możne sobie wyobrażać, może zbudowac plan dzialania. Planowanie krok po kroku nie ma dla niego zbytnich konsekwencji. Pojawiajace się przy tym niewidzialne dla niego mysloksztalty nie musza go nawet interesowac.

Po śmierci ten margines swobody, rozdzielajacy obmyślanie od realizacji zostaje znacznie zawężony. Bez ciała fizycznego może wyobrażane zostać rownoczesnie wykonane, jakby rozmyslajacy został pozbawiony prywatnej przestrzeni. Im wyzszy poziom swiadomosci, im wyzsze dostrojenie do gornych poziomow wieloswiata, tym bardziej klamstwo przestaje istniec. Tam nie ma miejsac na zakrywanie intencji, gdyż tam zanika roznica uczynionego z pomyslanym.

Śmierć przebiega etapami. Umieramy, czyli pozostawiamy ciała jedno pod drugim, Ma to oczywiście wpływ na nasz umysł. Im mniej mamy ciał subtelnych przy sobie, tym nasze myślenie wygląda inaczej. Im mniej ciał, tym odczucie świadomości staje się wyraźniejsze a wyobrażenia , czy planowanie staje się płytsze wymiarowo. Nie oznacza to jednak iż jest ono jakoś gorsze a jest wręcz odwrotnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *