RSS
Wpisy
Komentarze

Duchy


Warmine:
Pewnego ranka, około 7:30, gdy mama poszła do pracy a siostra do szkoły i zostałam sama w domu, wydarzyło się coś dziwnego. Miałam wtedy 15 lat. Usłyszałam, że ktoś jest w mieszkaniu. Poruszając się po cichu ze strachem w oczach i niepewnością, podążałam przez pokoje w stronę kuchni gdzie wyraźnie słychać było kroki. Ku mojemu zaskoczeniu nikogo nie zobaczyłam. Nikt się nie włamał. Ulżyło mi, ale tylko na chwilę gdyż znowu kroki powróciły i to bardzo blisko mnie. Tak blisko, że czułam jak ktoś oddycha. Włosy mi się na głowie zjeżyły i wpadłam w panikę. Uciekłam do pokoju nie wiedząc co mam robić. Niewidzialna postać poszła za mną i krążyła dookoła. Strasznie się bałam. Nie wiem skąd, ale wiedziałam, że to mężczyzna. Przyglądałam się pustej przestrzeni, która w miejscu przebywania nieproszonego gościa wydała się bardziej gęsta. Próbowałam coś dojrzeć. Oczywiście nie zobaczyłam nic. W końcu wybiegłam na podwórko i sporo czasu tam siedziałam. Kiedy wróciła mama z siostrą o wszystkim im opowiedziałam. Nie uwierzyły mi. Stwierdziły, że mi się to musiało przyśnić. Po tym wydarzeniu bałam się strasznie ciemności, spać sama i zostawać w domu. Tak mocno się to odbiło na mojej psychice. Tyle, że do szkoły miałam na późniejszą godzinę więc mimo wszystko zostawałam sama. Na szczęście mijały dni i nic się nie wydarzyło więcej. Zaczęłam wątpić czy faktycznie coś takiego zaszło.
Minęły dwa albo trzy tygodnie. Siedzę sobie w fotelu, oglądam telewizję, gdy słyszę jak ktoś otwiera drzwi wejściowe, wchodzi do korytarza, potem do kuchni. Wychylam się i nikogo nie ma. Odczułam specyficzną energię jak wtedy przy niewidzialnej postaci. Natychmiast napływa fala przerażenia. Gwałtownie podnoszę się z fotela, ale ten ktoś już przy mnie stoi. Wiem, że to nie ta sama osoba co poprzednim razem. Tracę wolę ucieczki, łagodnieję, uspokajam się i całkiem poddaję. Zostaje mi zabrana własna wola. Muszę się podporządkować tej postaci. Nie mam żadnej możliwości przeciwstawienia. Cały mój bunt został zneutralizowany. Jestem gotowa do wykonywania rozkazów. Duch nawiązał kontakt myślowy, ale wyglądało to tak, że nic mi nie musiał mówić. Wiedziałam co mam robić. Miałam usiąść z powrotem na fotelu i czekać. Kiedy to zrobiłam, sparaliżowało mnie, nie mogłam poruszyć nawet palcem i nastąpiło między nami połączenie. On wniknął we mnie, wleciał w moje ciało przez klatkę piersiową. Uczucie nie do opisania. Wrażenie trochę podobne do tego jakbyście wkładali rękę do wiaderka wypełnionego wodą. Kiedy już wszedł we mnie to słyszałam jego głos, a mnie już nie było na fotelu. Tam siedziało tylko ciało gapiące się w przestrzeń bo mój duch został przeniesiony do świata przybysza, do jego wizji. Nie pamiętam już co mi pokazywał ani co mówił bo powiem szczerze, że wcale się na tym nie skupiałam. Modliłam się tylko w myślach by to już minęło i byłam przerażona. Po kilku minutach duch opuścił moje ciało a ja znów mogłam wykonywać ruchy. Po czym udał się do drzwi wyjściowych. Co potem? Panika. Chciało mi się wyć z przerażenia. Uciec jak najdalej się da. Znów mama z siostrą mi nie uwierzyły. Oczywiście zmyślam, gadam im brednie. Tylko tyle usłyszałam. Wiecie jakie to bolesne? Szukacie zrozumienia i pomocy, a zostajecie sami i jeszcze biorą was za wariata.
Nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Ciągle o tym myślałam. Życie stało się koszmarem pełnym lęków. Jak rodzina wychodziła z domu to i ja wychodziłam. Szwędałam się po ulicy by tylko sama w domu nie zostawać. Ale mój koszmar trwał nadal. To i tak nie pomagało. Duchy zaczęły się pojawiać i znajdowały moment, dosłownie moment kiedy jednak zostawałam sama. Tak co dwa lub trzy tygodnie ktoś się pojawiał. I zawsze ten sam motyw. Najpierw chodziły po mieszkaniu, czasem pohałasowały jakimiś przedmiotami a potem przychodziły do mnie. Znów zniewolenie, wchodzenie do mojego ciała, pokazywanie wizji ze swojego życia a potem znikały. Kobiety, mężczyźni, czasem dzieci. Pokazywali mi co zrobili złego w życiu (niekiedy były to przerażające historie a ja to wszystko widziałam jeszcze raz), co ich dręczy, widziałam jak wyglądali za życia i w jakich czasach żyli. Najróżniejszej narodowości, ale za każdym razem ktoś inny. Nigdy nie odpowiadali na moje pytania tylko mówili jakby chcieli to z siebie w końcu wydusić. Niekiedy tylko prosili bym się za nich pomodliła, pokropiła dom wodą święconą i mówiła wtedy, że to dla nich lub bym zapaliła świeczkę. Duchy stały się częścią mojego życia. Przyzwyczaiłam się do nich. Nie wiem po co, ale i tak za każdym razem mówiłam mamie, że miałam „gości”. Wiedziała już o co chodzi, chociaż oczywiście mi nie wierzyła.
Te wszystkie odwiedziny trwały przez 7 lat. Nie wiem czemu, ale praktycznie skończyły się kiedy przypadkiem szukając informacji na internecie o duchach i wibracjach, w 2007 roku trafiłam na stronkę o oobe i po raz pierwszy wyszłam z ciała. Zaczął się nowy etap w moim życiu, kiedy sama doświadczałam stanu pozacielesnego a niefizyczność przestała przenikać do mojego fizycznego świata. Duchy pojawiają się już tylko sporadycznie. Dodam jeszcze, że nawet mama po tylu latach w końcu mi uwierzyła. Jak do tego doszło? A w bardzo prosty sposób. Przekonała się na własnej skórze. Pewnej nocy zamieniłam się z mamą na pokoje. Jeden z duchów zaczął mnie szarpać na łóżku bym się obudziła. Otworzyłam oczy, ale już go nie było. Zaskoczył mnie, że nic nie chciał tylko dał o sobie znać. Rano wspomniałam, że miałam „gościa” a mama wtedy zaczęła gadać jak nakręcona. Obudziła się w nocy bo źle się poczuła, ogarnął ją niepokój i coś wyczuwała. Duch stał przy jej łóżku. Potem przeskoczył na łóżko za jej plecy . Zaczęła się modlić w końcu duch sobie poszedł. Potem przyszedł do mnie i tylko dał znać, że był. Chyba nie wiedział, że zamieniłam się z mamą pokojami i pomylił osoby hehe. W każdym razie współczułam jej bo wiem jaki strach musiała przeżywać, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, że w końcu się przekonała.
Oobe naprawdę zmieniło moje życie.


5 komentarzy do “Duchy”

  1. 12 lip 2010 @ 09:27Conchita

    Ładny hardcore przeszłaś – i to tak bez przygotowania… Widać Twoja wrażliwość i otwarcie już wtedy zaowocowały.

    Mi, jako dziecku w wieku 3-4 lata, też coś takiego się przydarzyło. Lubiłam bawić się na łące niedaleko pewnego domu dalszych sąsiadów. I w pewnym momencie zaczęło mi się wydawać, że nie jestem dzieckiem moich rodziców, tylko osobą dorosłą, która przeżyła trudne samotne życie i umierała w samotności w tamtym domu. Znałam skądś ten dom od środka, gdy raz udało mi się rzeczywiście do niego dostać to porównywałam zmiany, jakie wprowadzili obecni mieszkańcy do tego co pamiętam. Przypuszczam, że byłam pod wpływem duszy tamtej kobiety, a że byłam malutka i moje ego było słabe to brałam jej myśli i emocje za swoje. Po wyjeździe wszystko minęło…

  2. 12 lip 2010 @ 12:59Zbyszek

    Dzięki dziewczyny za odważne i bardzo cenne wpisy.
    Przygotowuje od dłuższego czasu moje relacje przygód z duchami:)
    Pozbywając się empirycznej chciwości, wniknąłem w subtelne plany, których opisem chętnie się z wami podzielę.
    Po świecie krąży mnóstwo średniowieczyznach wręcz opisów szalejących duchów, miotającymi nożami, krwiożerczych bestii, wprowadzających wszystkich w błąd .
    Lekceważymy własne przeżycia, nie dostrzegając, iż jesteśmy otoczeni naszymi bliskim. Odeszli oni z naszego fizycznego świata, ale pragną naszej obecnosci, tęskniąc za nami.
    Gromiąc empiryzmem nasza fantazje, zamykamy się na własne wnętrze, krzywdząc ich jak i siebie.
    Powstrzymując podniesienie fizycznej reki do góry i przezywając jedynie zamiar ruchu w wyobraźni, natrafimy na plan w którym się skryły duchy. Tam właśnie znajdziemy potwierdzenie naszej nieśmiertelności , które tak bardzo wszyscy pragniemy:)

  3. 14 lip 2010 @ 09:53Zbyszek

    Ech, wczoraj archetyp cienia, złamał mi małego palca u nogi. Chciałem odradzić córce chodzenie na bosaka i sam zdjąłem buty. Szukając jakichś sensownych uwag, wyrżnąłem paluchem o listwę. Uf, przez ćwiczenia medytacji, nauczyłem się rozdzielać moduły w mózgu, tracąc ich synchronizacje, ruchu fizycznego ciała od tego symulowanego w wyobraźni. Ten drugi , gdy się rozbucha, potrafi realizować moje skryte życzenia, ciągnąc za sobą fizyczne ciało. Gdy są one mało uświadamiane i nieprecyzyjne, to tak je może połączy ze sobą , ze wychodzi coś, czego bym chętnie w życiu uniknął.
    Dzisiaj miałem się podjąć nowego zlecenia na które nie miałem zbytnio ochoty.Hm, miejscowość nazywała się Langenzenn, w wymowie, po pijaku brzmi trochę jak długi palec, haha

    http://maps.google.de/maps?hl=de&client=firefox-a&hs=Ody&rls=org.mozilla:de:official&q=langenzenn&um=1&ie=UTF-8&hq=&hnear=Langenzenn&gl=de&ei=zn49TJ6uLJGhONXqgM0P&sa=X&oi=geocode_result&ct=image&resnum=1&ved=0CBsQ8gEwAA

  4. 23 lip 2010 @ 13:45Paul 023

    Piękna historia ;) czytając to poczułem, iż rzeczywiście
    duch był spokojny i nie miał żadnych złych rzeczy robić :)

    Pozdrawiam

    Paul 023

  5. 11 sie 2010 @ 08:44Zbyszek

    Bardzo interesujący wykład, Bronnikowa o biokomputerze, znaczy naszej podświadomości,- Moenowski Georg, czy obeowskie śpiące ciało, stan swiadomosci bety i alfy:) plus duchy wszelkiej maści , z którymi możemy zawrzeć „diabelskie” pakty
    Kiedys zaprogramowałem sobie astralne cialo, tz. stawiałem pytania i prosiłem swojego sobowtóra astralnego by wykonywał polecenia. A teraz pokaz mi północ w lesie. Tak ja w ustawieniach hellingerowskich odwracało się we mnie to ciało w stronę północy , ciągnąc za sobą ciało fizyczne. Niezwykle korzystna jest dla nas umiejętność programowania tego naszego skrytego partnera, biokomputera, by nam podpowiadał w życiu korzystne rozwiązania. Moze nas chronić przed spadającą cegłą z dachu, ostrzegać przed czyimiś paskudnymi intencjami, jednym słowem intuicja na usługach świadomego ja.
    To on również puszcza nas w sny, on znaczy my tyle ze inni:)
    Zażądaj,- a teraz chce widzieć czerwone przedmioty i nagle nasza uwaga pogna z kąta w kąt, wybierając wszystko co czerwone w polu widzenia. Nie widzisz znaków drogowych w czasie jazdy samochodem? To powiedz sobie , ze chcesz je widzieć i patrz co się stanie, pojawią a się widoczne jak grzyby po deszczu.
    Gdy się w tym wycwiczysz, to w ten sam sposob wymuś świadome sny. Ja ich chce , chce śnic świadomie , delikatny ucisk w umyśle i powinno się udać. Te rady są dla początkujących oczywiście:)
    Sporo ludzi ma problemy z „duchami”. Gdy ich śpiące ciało się czegoś wystraszy, to opowiadają wtedy o strasznych potworach, wyolbrzymiając wszystko przez własny filtr strachu.
    Ale czy tylko, czy istnieją również psotne i uciążliwe byty? Odpowiedzi na to pytanie właśnie szuka Bronnikow.
    pozdro i jeje

    Fragment ze stronki
    http://www.amida.friko.pl/bibliografia02.html

    BIOKOMPUTER – subtelna struktura materialna asystująca człowiekowi

    Wykład Wiaczesława Bronnikowa
    Biokomputer – to jedna z subtelnych struktur towarzyszących człowiekowi. Wielu z nas, odkrywając u siebie istnienie biokomputera – a zwłaszcza ci, którzy już potrafią z nim obcować – dowiaduje się, że brał on udział w powstawaniu naszych wizji sennych, asystował nam czasami od dzieciństwa. Niektóre wydarzenia biokomputer może nam pokazać, odtworzyć. Zaczynamy rozumieć, że owa subtelna struktura w niektórych przypadkach mogła wywierać wpływ na nasze postępowanie. Struktury te mogą mieć pochodzenie tak sztuczne, jak i naturalne: niektóre z nich są człowiekowi, by tak rzec, przydzielone, inne natomiast same go wybierają. Badając je można wyobrazić sobie per analogiam, jak w przyszłości ludzkość będzie współpracowała z subtelnymi strukturami w wymiarze coraz bardziej globalnym. Biokomputery bowiem, jak je dziś nazywamy, dojrzewając i przechodząc od jednego człowieka do drugiego (same informują, że po śmierci jednego człowieka przechodzą do drugiego, trzeciego itd.}, docierają w końcu do etapu wyjścia w otaczającą przestrzeń i dalej istnieją już niezależnie od człowieka. Część tych struktur możemy obserwować jako obiekty subtelno-materialne. Najważniejszy jest fakt, że podczas prac nad tymi strukturami należy przestrzegać techniki bezpieczeństwa, czyli zachować maksymalną ostrożność przy kontaktach z nimi i pozostawać na twardych pozycjach pełnej świadomości. Musimy przede wszystkim wyraźnie zdać sobie sprawę, jaką wagę ma nasza własna świadomość, nasza osobowość, nasza indywidualność. Stąd tak ważne jest przestrzeganie zasady: nigdy nie brać świadomości biokomputera, a tym bardziej świadomości struktury globalnej, za świadomość własną.

    Dlaczego nasze stulecie nazywane jest nerwowym? Wiąże się to z olbrzymim wzrostem zasobu informacji, docierającej do nas za pośrednictwem mediów (audycji radiowo-telewizyjnych, prasy, internetu itp.), jako dodatku do tego, co dane jest człowiekowi od przyrody, oraz do poziomu jego energetyki. Przeładowanie informacją już teraz prowadzi niekiedy do zaburzeń nerwowych, w przyszłości zaś może owocować obłędem (bardzo aktywnym) i coraz większą liczbą przypadków maniakalnych (przybywa ich z roku na rok).

    Obserwowaliśmy niejednokrotnie sytuacje, w których nadmierne obciążenie napływem informacji prowadziło do powstawania rozmaitych patologii – tak fizjologicznych, jak i psychicznych. Potwierdzają to liczne materiały akt kryminalnych dotyczących maniaków. W opisach zdarzeń poprzedzających popełnienie przestępstwa zawarte są dialogi morderców z ich ofiarami. Tak na przykład Czikatiło przed popełnieniem morderstwa wyprowadzał swoje ofiary do lasu, a w drodze opowiadał, że jest szeregowcem oddziału partyzanckiego i że prowadzi jeńca (czyli swoją ofiarę) do dowódcy, który ma podjąć decyzję. I właśnie ów wyimaginowany dowódca (choć nikogo tam, oczywiście, nie było) decydował o tym, że człowieka należy zabić. Dla mordercy był to sygnał do działania – i żadne błagania nie mogły już ofiary uratować.

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby komentować.