Duchowosc.

malarstwo
Gdybym miał jeszcze raz dojrzewać, to zrobiłbym tak. Poczytał na początku trochę mądrych książek o rozwoju i wziął się za praktykę. Postanowiłbym sprawdzić co maja na myśli mistycy.
Zamknął oczy, poleżał trochę i czekał, az się coś zacznie dziać. Gdyby nic się nie działo, to zacząłbym rozmyślać dlaczego nie widzę Boga, choć tyle ludzi mówi. ze on jest.
Przypominałbym sobie moje życie i analizował wspomnienia. Zasypiał z nudów i się budzi co rusz.
Ciągle bym oczywiście nic nie widział. Śniłoby mi się majaki a ja bym czekał na jeszcze coś ważniejszego.
Trzymałbym w swiadomosci trzeźwość, bez myśli jak najdłużej przed zaśnięciem. Budziłbym się coraz częściej miedzy snami, przypominając sobie coraz wyraźniej ich treść.
Niby się by nic nie działo, ale zacząłbym coraz częściej odczuwać rozchodzące się ciepło po całym ciele. Nie zwróciłbym na to za bardzo uwagi bo co w tym dziwnego jak tak leżę długo bez ruchu.
Przyjrzałbym się temu ciepłu, skąd się bierze i zaczął odczuwać delikatne mrowienie, zamieniające się w przyjemne rozlewające się drgania po ciele. Wtedy by się coś zaczęło, na co czekałem cierpliwie. Postrzegłbym przed oczyma obrazy, wizualizowane wspomnienia, fragmenty zapisanych myśli i spostrzeżeń.
Zacząłbym marzyc na całego. Marzenia te stawałyby się coraz wyraźniejsze. Myśli coraz bardziej przejrzyste, pełne w doznaniach. Stałyby się jak twarde przedmioty..Jezeli bym rozgrzał się bardzo, to odczułbym unoszenie sie, wielka lekkość,- opuściłbym ciało fizyczne. Po dużym szoku spojrzał na siebie i zobaczył jak znikam sobie sam na oczach. Nauczyłbym się wkrótce wizualizować w astralu przestrzeń wedle widzimisia i zmienił dymensje od mentalnej w wyż. Tracąc odczucie ruchu i nabierając czującego postrzegania w okręgu jak kameleon, porozmawiał z podobnymi kolesiami co ja, również z tymi nieżyjącymi. Traciłbym pamięć zdarzeń niefizycznych gdybym utracił ego po drodze, rozpływając się w warstwie przyczynowej.
Nie czytałbym już po powrocie książek o spalanych krzesłach, gdyż bym wiele zrozumiał sam. Pojąłbym, ze krzesło nadal istnieje i zostało w dolnym planie fizycznym i nie ma po nim już przy mnie śladu.
Nie kłopotał się o zrozumienie pustki, gdyż nie byłoby już o niej więcej mowy w zapchanej po brzegi przestrzeni innymi bytami. Ich twory byłyby dla mnie widoczne przy najmniejszym ruchu uwagi
By nie myśleć, ze wariuje i nie dać się nabrać sceptykom, ze to tylko senne majaki, przeprowadziłbym wspólne eksperymenty z bliskimi przyjaciółmi.Wtedy miałbym spokój z czytaniem i weselił się na wszelkie nieudane próby wyjaśnienia duchowości.
Tak bym zrobił.
Tylko skąd miałbym do diabla wiedzieć co zrobić. Pewnie bym utknął na jakiejś książce o palonym krześle i rozważał o formie bez miejsca i pustce bez krzesła:)

http://zenforest.wordpress.com/2009/11/14/pustka-jest-forma-forma-jest-pustka-wyjscie-poza-medytacje/
*
#

Czy oobe jest pomocne w rozwoju?
Jeżeli jesteśmy poza ciałem fizycznym to nasze właściwości duchowe są doskonale widoczne. Uwaga staje się precyzyjnym narzędziem, a to co duchowe łatwo rozpoznawalne.
Pozbywamy się spekulacji, doświadczając na własnej skórze ,to co robili przewodnicy duchowi.
Intelektualne dociekania o duchowości, to spekulacje o świetle z wyczytanego, i trzymanie się samemu ciemnicy.
*
W czasie medytacji zmieniamy stany swiadomosci. To wlasciwie nic innego jak oobe, tyle ze bez opuszczania pierwszego ciała. Tez tak robię. gdyż przebywanie we własnym ciele fiz. jaźnią, w ciężkiej materii trochę przytępia, spowalnia, tak jak by się nie dało jej całkowicie odłączyć. Gdy nas uniesie w czasie medytacji szybujemy często w planie mentalnym, mając oobe mentalne, nie wiedząc nawet o tym.
Składamy się z wielu części, mogących latać bez naszej najważniejszej części -jaźni. Zdarza się to nam, gdy błądzimy myślą po rożnych zagadnieniach. Jednym słowem mamy wybór z kilkudziesięciu stanów swiadomosci. Mamy z czego wybierać.

*
Sporo ludzi się głowi co oznacza być wszędzie i trwać jednocześnie.
Jazn jest takim tworem, ze bierze na początku selektywnie informacje z dostępnego dla niej zamkniętej planu we własnym umyśle a gdy nauczy się postrzegać wielość planów świata, to korzysta z większego zbiornika, łącząc się swoja świadomością z kolejnymi segmentami.

Może ktoś się pokusi z was na kolejne wyjaśnienia:)

3 myśli nt. „Duchowosc.

  1. Zbyszek Autor wpisu

    Kolejny fragment :
    Nie chce za bardzo zmieniać swoimi tekstami charakteru stroni Zenforest. Wasze wypowiedzi są pełne psychologicznej głębi i przypadły mi bardzo do serca. Moje teksty spisane są w marszu i choć dotyczą dosyć ważnych zagadnień, to z braku czasu a może i ochoty, nie wyjaśniam ich za precyzyjnie.
    Dotyczą one jednak bardzo ważnych zagadnień, o których szemrze się od dawna po katach, a ktore czekają jeszcze na spisanie.
    Nasze części, co mam na myśli?
    Widząc znajomego na ulicy, rozpoznajemy go już z daleka. Wiemy ze to on. Nie głowimy się wtedy, czy on jest jeszcze czymś więcej niż tym co widzimy.
    Takiego widzianego znajomego jest więcej. Gdy dostroimy się do warstw eterycznej astralnej, mentalnej itp. będziemy widzieć tego znajomego w każdej z nich, ale w każdej trochę inaczej.
    Możemy go nawet postrzec we wszystkich tych warstwach jednocześnie, dziwiąc się, ze jest go tak dużo. Tak postrzegany znajomy będzie miał wiele swoich przedstawicieli, po jednym w każdej z warstw.
    Siedzą one zbite w jednym miejscu, przenikając się nawzajem. Każdy taki element znajomego ma jakieś zadanie.W całości wytwarzają one świadomego człowieka, obdarzonego psychika.
    Każda z części znajomego ma swoje zadanie i pełni ważną funkcje w całości. Gdy zabraknie jakieś części, gdyż się oderwie od niego, to znajomy odczuje jej brak w postaci zmiany stanu swiadomosci. Czegoś mu zabraknie w tym czym siebie określa jako czującym JA.
    Niektóre części nie wracają do niego, mogą pozostać na zewnatrz niego, stajać się czynnym fragmentem zdarzeń, zapisanych w naszej pamięci. Stanowią one wtedy aktywna cześć jego wspomnień, wzmacniając ich intensywność.. W eksploracjach niefizycznych nazywa się to zagubionym aspektem.
    Ciał astralnych można mieć wiele. Ich utrzymanie rozsianych po świecie, kosztuje sporo energii i doprowadza do zaburzeń.
    Obserwując intensywnie jakieś zadrżenia, wykorzystujemy te nasze części jako szpiegów, wysuwając je z nas do miejsc o których myślimy. W zależności od stopnia uwagi i zaangażowania , bierze w takiej penetracji jedno lub kilka ciałek subtelnych z rożnych planów. Ich takie przemieszczanie się i ruch energii wewnątrz nich samych, jest wyobrażaniem i rozmyślaniem.
    Podmiotem jest Jazn, świadomość, odczuwająca dzięki nim cala swoja zawartość umysłową.
    Ona jest duchem obdarzonym dusza, tym co się przez jaźń przelewa. Jazn nie jest tożsama z powszechnie uważanym tym czymś co jest w nas świadome.
    By obserwować te nasze części nie wystarczą dociekania ani medytacja, trzeba się wybrać do każdej z warstw osobiście, gubiąc po drodze fragmenty siebie..
    Co daje takie pseudo -znawstwo?
    Dużo daje. Sporo lipnych spostrzeżeń skrywa się w psychologii. Choć tak pięknie opracowana, to nie zawsze działa i często zawodzi.

  2. gruzcoszacos

    jaźń się znikąd wzięła,ponieważ ona nigdy nie istniała,my nie istniejemy,jesteśmy iluzją

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *