Miesięczne archiwum: Wrzesień 2008

FRUWAJĄCY PIES- spotkanie w parku.

pieniek.jpg
psy.jpglawka.jpg
.

Siadając na sparciałej desce, oparłem się leniwie o iglaste drzewo i zatopiłem w rozmyślaniach. Wspaniale pachniało podstarzałym lasem, strumyk szeleścił i ptaszki śpiewały.
W ciągu kilkunastu sekund, zaczęła mi się otwierać percepcja niefizyczna,- znajomy szum i poszerzające się odczucie przestrzeni przed oczyma. Gdy ogarnął mnie spokój to coś niepostrzegalnego wytrąciło mnie z tego stanu. Usłyszałem przytłumiony szept niefizycznego przyjaciela.
BĘDZIE TAK!!!
Spoglądałem w stronę czterech, ciasno rosnących drzew, przy strumyku.
Treść wypowiedziana była telepatycznie. Tłumacząc, przekształciłem ją we własne słowa i powtarzałem wielokrotnie. Brzmiały one tak cichutko, ze zignorowałem je, nie widząc w nich żadnego sensu.
Po raz któryś nie doceniłem dowcipu mojego wewnętrznego towarzysza. Po chwili wybiegły 4 wielkie psy skacząc okrakiem w strumyk. Za nimi pędził, ledwo nadążając, malutki ,niezwykle ruchliwy psiak.
Jeden z nich podszedł do mnie, przypatrując się co robię.. Zaciekawił mnie. Stojąc bokiem, wykrzywił zabawnie głowę, zaglądając mi prosto w oczy,- jakoś rozweselony, beztroski. Odwzajemniłem się mu tkliwym uśmiechem i zaczęliśmy się rozumieć w ciszy. Starając się rozpoznać jego usposobienie, wpadłem w niefizyczna przestrzeń. Jego oczy uśmiechały się i bilo od nich przyjacielskim entuzjazmem. Nie postrzegłem, ze opuściłem ciało I przyglądam się mu teraz naprzeciwko. Nie zwróciłem uwagi na zmianę kata postrzegania, będąc zajętym naszymi powitalnymi gestami. Siedziałem na ławce w odległości metra od ciała fizycznego i obserwowałem pozostałe psy, stojące bez ruchu w oddali. W momencie gdy kierowałem na nie uwagę, mój przyjacielski towarzysz, znikał mi z pola widzenia. Bylem ograniczony w postrzeganiu zawężonym polem widzenia. Spójrz (pomyślałem) do nieludzkiego przyjaciela, wysuwając jedno z niefizycznych ciał do najbliższego z jego towarzyszy. Czytaj dalej

TAROT

SPOTKANIE Z WRÓŻKĄ – karty tarota
Rozmawiając z szefem sauny, dowiedziałem się, ze jedna z jego pracownic jest wróżka. Przy pomocy kart ustawia człowiekowi przyszłość. Daje rady i ostrzega gdy on znajdzie się w niebezpieczeństwie. Ludzie pytają ja chętnie bo zawsze przytacza jakieś istotne szczegóły z ich życia. Przy naszym pierwszym spotkaniu rozgadała się o swoich umiejętnościach. Nie jestem jasnowidzem tylko czytam z kart, orzekła chłodno, zapierając się przy tym gdy pytałem o moja przyszłość. A co chcesz wiedzieć?
Wszystko! Jak to robisz i co czujesz przy tym? Czym się kierujesz gdy wpływasz na czyjeś losy? Przecież to jest wielka odpowiedzialność. Powiesz coś a ludzie ci wierzą!!

Na stole miała poustawiane kryształy i rożne nieznane mi przedmioty. Zapalając kadzidełko, spojrzała mi wnikliwie w oczy i wybrała talie kart z całej masy tarotowych szpargałów.
Wyciągnąłem je szybko z jej reki, chcąc samemu je przetasować. W tej samej chwili zalało mnie chłodem w górnej części ciała i wpadłem w delikatne wibracje. Dosyć nieprzyjemne prażenie, niemające odpowiednika w w repertuarze codziennych doznań.
Co to! – pomyślałem. Dostałem astralne wciry, najnormalniejsze lanie? Rozpoznaje ten stan doskonale, ponieważ często go odczuwałem, gdy z ciała podirytowanego rozmówcy, wyskakiwał astralniak, niosąc w sobie ładunek negatywnej emocji. Zaprogramowane agresją, trafiał zawsze celu. Czytaj dalej

DYWANIK MAMUNI- nocne przygody z NP

             Pracując na solarium po kilkanaście godzin dziennie, odczuwałem coraz częściej zmęczenie. Odpoczywając po kilka minut, wprawiałem ciało w delikatne i odżywcze drgania. Po takiej przerwie, nabierałem ponownie ochoty i malowałem kolejne obrazy. Z konieczności musiałem pracować przez noce, co szczególnie mnie męczyło.
Nadwyrężony monotonia, usiadłem wygodnie na krześle i wywołałem podroż mentalna. W ciągu kilkunastu sekund znalazłem się w niefizycznej przestrzeni szukając jakichś wyraźnych kształtów. Wszędzie była pustka. Poruszałem się bez konkretnego celu oczekując jakichś niezwykłości. Nic, absolutnie nic, żadnych napływających postaci i całkowita nuda. Brak wyczucia ciała i nierealność przygody, uśpiła moja czujność. Zamyśliłem się, – chwila ciszy.
Nie ustaliłeś celu i niczego sobie nie wyobraziłeś, zaszeleściło znajomym szeptem w otaczającej mnie przestrzeni.
W pomieszczeniu solarium były kabiny z leżakami do opalania, super power-Ergo Line, Sonnenengel S46. Przepyszne i najnowsze modele do kąpieli solarnej nadawały się wyśmienicie na drzemkę.
W butach wskoczyłem na wyfroterowana powierzchnie zapadając w sen. Gderające radio terkotało jeszcze dłuższy czas mi w głowie, zanim straciłem poczucie swojej obecności. Jak przez mgłę usłyszałem głośne trzaski na przeciwległym końcu pomieszczenia. Hm, znowu sprzątaczka, mnie znajdzie na leżaku, – skomentowałem do siebie, – wykliknięcie.
Nagle żółtofioletowe, pulsujące światło ocknęło mnie na chwilkę, ale je również zignorowałem. Co ono tu robi? Takie samo przecież spotykałem wybierając się mentalnie do dysku, – wykliknięcie.
W radiu jakaś pani o kryształowym glosie rozprawiała coś z zacięciem o zmiennych stanach świadomości. Skąd ona to wie pomyślałem, nie zwracając uwagi na wspaniała polszczyznę na niemieckiej stacji, -wykliknięcie.
Kolejny obraz rozbudził mnie natychmiast. Znalazłem się całkiem świadomy na dywaniku z dzieciństwa. Czytaj dalej